Komu bije dzwon?
Gdybyśmy żyli w Stanach Zjednoczonych Europy, łatwiej byłoby się nam zabezpieczyć przed agresywną Rosją. W momencie, który zdarza się „raz na pokolenie”, na zakręcie historii, bardzo pomaga lider wart tego określenia. Może nim być konkretny polityk, przywódca konkretnego kraju. Nie mamy na razie nowego Churchilla. Ale nie mamy też Chamberlaina. Wtedy chodziło o uratowanie pokoju […]