Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

23.06.2007
sobota

Szlem czy trzy karo w Brukseli?

23 czerwca 2007, sobota,

Szlem to by był, gdyby Barroso wyciągnął spod stołu róże dla Kaczyńskiego/Kaczyńskich, a nie dla Angeli Merkel, która skądinąd na ten gest ciężko zapracowała. Szlem to będzie, jak przekujemy euro na lemiesze, a nie na miecze do walenia w Brukselę, że za mało, za późno, nieszczerze. Jak Polska będzie tak witana i traktowana w Brukseli jak choćby Finlandia.

Szlem to byłoby wybranie Kaczyńskiego/Kaczyńskich na kadencyjnego szefa Rady Europejskiej według ustaleń przyjętych na tym, najdłuższym w historii, szczycie Wspólnoty.

Ale nie czepiam się odpuszczenia pierwiastka w zamian za przedłużenie ,,Nicei” . Przykro zaskoczył mnie Jan Rokita, który straszył, że za siedem lat Polska dopiero poczuje fatalne skutki szczytu – dalsze wzmocnienie Niemiec.

Rokita bardziej niż Kaczyńscy nie chce grać w Europę inaczej niż na własnych i tylko własnych warunkach. Zresztą postawę całej Platformu w sprawie pierwiastka i przyjętego kompromisu uważam za dość żenującą. Szczerzej niż pochwała i krytyka Rokity zabrzmiały gratulacje Olejniczaka. Ludzie to wyczuwają i nagradzają (lub karzą).

Tak samo jak nie czepiam się Blaira, który przepchnął właściwie wszystko, na czym mu zależało, bo uważał, że na przykład karta praw zasadniczych wpisana do traktatu mogłaby podciąć skrzydła brytyjskiej ekonomii. Ale zauważmy, że Blair dopiął swego, choć ani razu nie użył brzydkiego słowa na ,,w”.

Róż od Barroso nie dostał, bo i za co, skoro bronił Wysp minus Kontynent, ale sami Brytyjczycy też go różami jakoś nie obsypali: nie dość, że ,,pudel Busha”, to jeszcze sługa Watykanu, co a może już przeszedł potajemnie na wiarę wstrętnych i obłudnych papistów, o zgrozo! Ma za swoje.

Nasi też na szlemowych Kaczyńskiego/Kaczyńskich biało-czerwonymi goździkami nie czekali, ale może i lepiej, bo chyba nikt by nie uwierzył, że to goździki spontaniczne (nawet jeśli by były). Brydż był rozrywką mojego pokolenia, tak jak później ,,monopoly”, a teraz gry komputerowe czy YouTube.

Grałem w czasach licealnych, z wynikami takimi sobie, ale kilka szlemów w życiu wylicytowałem i zrobiłem. Każdy wie, że do tego trzeba szczęśliwej kombinacji kilku czynników: niezłej karty, intucji, umiejętności przekonującego blefowania, pewności rozgrywki. Brydż jest grą zespołową, więc wymaga jeszcze kolejnej umiejętności: wyczucia partnera i operowania mylącymi przeciwnika konwencjami. Przyłóżcie te kryteria do ,,szlema” Kaczyńskich – co wyjdzie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Postawę całej Platformu w sprawie pierwiastka i przyjętego kompromisu oraz w wiekszosci innych spraw uważam za bardzo żenującą.

    Hipokryzja bija na glowe PIS, a to nie da sie ukryc spore osiagniecie.
    Partia, ktora podatkami chce dociskac najmniej zarabiajacych publicznie ustami Tuska gardluje w obronie pielegniarek. W traktowaniu Europy zawdzieczamy jej „smiertelna” powage, ktora znow przypomniala w ostatnim czasie, a afiszuja sie rzekoma proeuropejskoscia. Partia rzekomo liberalna a nie potrafi odroznic praw boskich od ziemskich oraz ma ambicje zagladania ludziom do sypialni.

    Nie wiem jakim sposobem mozna traktowac Platforme jako cos lepszego czy innego niz PIS. Obydwie partie sa niemal przeszczepem na polski grunt idei prawego skrzydla amerykanskich republikanow.

    Skrajny gospodarczy liberalizm (tak tak, lewicowa retoryka PIS to tylko populistyczne sciemnianie i rzucanie ochlapow na przekupienie silniejszych grup wyborcow, szukanie zastepczego wroga i igrzyska zamiast chleba, w istocie lewicowy to ten program jest tylko gdy porownamy go do Platformianego i rozciagniemy to roznice na cala dlugosc spektrum).
    Do tego nieufnosc wobec obcych, innych, niepasujacych.

    Nowo powstajacy na fundamencie SLD LIDowcy to gospodarczo tez ekonomiczni uczniowie Reagana jedynie formalnie liberalni obyczajowo, ale to taki liberalizm jaki pokazala pani Blochowiak przed komisja sledcza w sprawie czerwonych skarpet. W sprawie Europy sa tylko troche inni, pzeciez to Miller zaczal taki „waleczny” styl uprawiania polityki.

    Dlatego nikt do konca nie ufa Europie, bo ta jest jak na polskie standardy po prostu komunistyczna i zepsuta. I dobrze, moze troche tego zepsucia i komunizmu w koncu przekoroczy granice najjasniejszej Trzeciej czy tam Czwartej RP.

  2. Mysle ze dobrze sie stalo ze osiagnelismy kompromis,na ktory zostalismy skazani.Ale styl w ktorym go osiagnelismy w przyszlosci odbije sie czkawka,a to zasluga JK i sposobu w jaki uprawia polityke.
    Dyplomacja to nie brydz czy poker ale ciezkie rzemioslo i zawodowi dyplomaci,ktorzy przygotowuja przedpole dla politykow.
    Kompromis w sprawie glosowania jest sukcesem,ale byla to prowizorka ktora nie przyspozyla nam sojusznikow.

  3. Panie Adamie! Na litość boską ! Rozumiem, że wiele lat panie grał w brydża, ale co to była za gra, gdzie odzywkami mylił pan przeciwnika ???? Jakież to konwencje miały zmylić przeciwnika ?? Proszę to natychmiast sprostować (a potem usunąć mój post), co by się wrogowie nie czepiali, że liberałowie nawet przy brydżu oszukują lud prosty. Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie Adamie,
    brawo za błyskotliwy – a przede wszystkim trafiający w sedno – komentarz. Ze sfery brydżowej dodałbym jeszcze jedno porównanie, z czasów być może zbyt zamierzchłych. Otóż zespól Kaczyńscy/Rokita chce grać w brydża, ale „polskim zapisem”, dziś już zupełnie zapomnianym, a popularnym jeszcze w jakiś czas po wojnie. Sprowadzał się do odwrócenia brydżowych założeń: równowagi losowości, inteligencji i intuicji. Gracze bez karty mogli blokować do upadłego graczy z kartą, licząc na cudowne odwrócenie passy.
    Po Październiku ’56 (ale nie na tle polityi) mlodzież z grupką starych pogrzebała ten kuriozalny zapis na rzecz międzynarodowego, po czym, szybko się zaczęły sukcesy brydżowo-sportowe.
    Jeżeli trzymać się brydżowego skrótu myślowego, to właśnie trwa w Polsce spór między zwolennikami księżcowego „polskiego zapisu” i zwolennikami „międzynarodowego”, którym zresztą polscy gracze potrafią sie posłużyć,ale oczywiśście nie wszyscy, bo nie wszyscy umieją się uczyć. Niektórzy nawet nie umieją sie nauczyć jakiegoś obcego języka, więc o czym tu mówic…

  6. Panie Adamie ! Święte słowa napisane przez pana .
    Dodam jednym zdaniem, szykujmy nowe ekipy , które zdołają po wyborach przygotować wielką cywilizacyjną imprezę – Euro 2012 . Równocześnie, już od co najmniej 2009 roku muszą grać zespołowo , licytować ,wygrywać , ustępować innym i na nowo dobrze licytować , po to, by wspólnie wygrywać .UNIA jako organizacja , jest największym skarbem obywateli RP , w ich ponad 1000 -letniej histori.
    Prezydent Lech Kaczyński w kraju pod opieką żony, a poza granicami wyrażnie uradowany , kiedy pojawia się duży i znający j. polski , litewski prezydent Adamkus -dolmetscher . Mała Litwa ratuje najjaśniejszą RP .
    Widać ,że Adamkus jest dla Lecha dobrym tatusiem.
    Jest mi po ludzku wstyd ,jak bezradni towarzysko w takich sytuacjach są obaj Bliżniacy – w tym samym czasie , miliony polaków w tym świecie poruszają sie jak u siebie , z kompetencjami odpowiadającymi ich indywidualnej roli ,funkcji , profesji ect .
    Wkurza mnie ,że tacy faceci zaszli dzięki wyborcom o jeden MOST za daleko .

  7. Szlem to był, czy raczej dwa bez atu – ugrane z biedą.
    Podstawowy postulat, z którym L. Kaczyński pojechał do Brukseli to był „pierwiastek”. Wygranie pierwiastka to byłby rzeczywiście szlem; pierwiastek nie został wygrany – Premier chyba grywa we własną odmianę bridge’a.
    Kaczyńscy, pozostając przy karcianej metaforyce – zablefowali się na amen. Wpisanie sloganów o bezpieczeństwie energetycznym czy o prymacie prawa krajowego w sprawach moralności publicznej i spraw rodziny ( tego akurat, znając Kaczyńskich i zapędy PiS obawiałbym się) to z punktu widzenia Unii tylko i tylko deklaracje. Bezpieczeństwo energetyczne Unii zapewni rurociąg północny. Przyjdzie co do czego – zostaniemy sami, tak jak w sprawie mięsa.
    Zresztą Angela Merkel powiedziała to Kaczyńskiemu – po kobiecemu – ale wprost. Będziecie podskakiwać – damy sobie radę bez was.
    To ma być szlem ?

  8. PS. do wcześniejszego wpisu:

    Rola Platformy w tym bigosie pierwiastkowym… Hipokryzja, obłuda, brak tzw. twarzy i własnego zdania. To cała Platforma. Nie tylko zresztą w sprawie „pierwiastka”. Również w „całokształcie”.
    Kurna! Nie mam na kogo głosować.
    Jak tu być świadomym obywatelem ?

  9. Szanowny Gospodarzu !
    Myślę, że to Merkel „zagrawszy” vabanque (a przedtem zgłaszali nieśmiało co prawda takie propozycje Szwedzi – mówili, że veto, proszę bardzo, wtedy wetujący wychodzi i jedzie „do domu” a reszta zostaje i zastanawia się co dalej) zasłużyła na kwiaty. Zasłużyła na kwiaty od Europy. Jej determinacja (obojętnie czym podyktowana) jest szczęściem i sukcesem (może tylko trochę mniejszym niźli się można było spodziewać) dla projektu pn. „Unia Europejska”. I nie mówmy dziś kto będzie przeważał czy kto zyskuje bardziej a kto mniej. To dzisiejszy punkt widzenia, a może nawet wczorajszy. Za 50 lat to nie będzie miało znaczenia jakiegokolwiek. Europa musi się jednoczyć, i będzie to czyniła czy to się frustratom-bliźniakom znad Wisły podoba czy nie. Taka jest konieczność oraz wymogi glogalizującego się świata. I grając na fobiach i obawach – z XIX wieku rodem – „kaczyści” (tu zaliczam większość polskiej klasy politycznej – zarówno z lewa jak i z prawa: przede wszystkim – JM.Rokita jest klasycznym tu przykładem, a i z Tuska to tylko liberał z nazwy – zreszta on nie wie kim jest i kim chcialby być czyli jako polityk jest wydmuszką) tak na prawdę „dmą” w trąby najbardziej konserwatywnych i zachowawczych elit zza Oceanu – Ameryce zależy na utrąceniu poważnego konkurenta jakim zarówno w gospodarce jak i w cywilizacyjno-kulturowym wzorcu rozwoju może stać się UE.
    Szlem a może szlemik (nie jestem brydżystą ale niech terminologia tej gry nam dziś towarzyszy) brukselski AD’07 pokazał iż Polska w swej mentalności (polityków kierujących dziś krajem nad Wisłą) jest potwornie osamotniona. Pokazał, że zapóźnienie kulturowe i świadomościowe, a także rozumienie podstawowych zadań i wyzwań dzisiejszego (i jutrzejszego) świata jest u nas nadal sarmackie, mesjanistyczno-polskie i natrętnie pretensjonalne. Aby to zmienić potrzeba wielu lat, a pewnie i dekad. Źle się stało, iż Polska (a tym samym i pośrednio obywatele tego kraju) zostali postrzeżeni przez większość ludności Starego Kontynentu – tych 350 mln Europejczyków o ktorych wyżej wspomina „Oleś” – jako „hamulcowi”, „ludzie z innej epoki”, wyalienowany element wspólnoty) została tak przedstawiona w mediach europejskich, bo tak będą nas widzieć teraz rzesze obywateli (i tu żadne biadania o prawdzie, rzeczywistości itd. nie pomogą – tak jest i już).
    Takie refleksje nachodzą mnie po tym w sumie remisie ze wsakzaniem na Angelę M (i jej licznych adherentów)……W każdym bądź razie Lech K jako reprezentant Polski nie był na pewno szeryfem z filmu „Jeden przeciw wszystkim”. Nie ten wymiar, nie ten poziom i nie te dylematy. A i powody dla których tak się stało – zbieżność sytuacyjna z filmem – też były „z innej beczki”.
    Pozdrawiam.

    PS: Pokrótce odpowiadając na pytanie z gatunku „futurystyki” zadane przez G.Okonia na kanwie poprzedniego felietonu A.Szostkiewicza – spotkanie Putin/Bush, a potem Bush/Kaczyński – mogę wróżyć jedynie utrzymanie status quo. Czyli Rosja i USA wzajemnie się szachują (przy bilateralnych uśmiechach i poklepywaniach po ramieniu), a dla Ameryki Polska to pionek, sojusznik 50-tego rzędu (jak świetnie nazwał przyjaźń polsko-amerykańską prof. B.Łagowski w jednym z felietonów cotygodniowych w PRZEGLĄD-zie). Gdzieś między Malezją, a Peru.

  10. Słyszałem w mediach, że polska delegacja osiągnęła sukces w Brukseli, jednak nie bardzo mogę się go doszukać, bo cóż to za sukces, kiedy straciwszy wreszcie cierpliwość, mówią ci tak: albo bierzesz co już kiedyś oferowaliśmy i jeszcze raz oferujemy, albo, że tu zacytujemy klasyka niezamierzonego purnonsensu – ?spieprzaj dziadu?, zabieraj swoje zabłocone buciory z czystych podłóg Brukseli, zabieraj swoją napuszoną fizjonomię oraz tępą, zardzewiałą, wyszczerbioną szablę, nikt tu już nigdy nie będzie cię traktował poważnie. Miałeś chamie złoty róg, ale jak chcesz zostać tylko ze sznurem, to twój wybór, jak wrócisz do kraju, to cię pewnie na nim powieszą za wiesz co. Na takie dictum, nicniemogąca marionetka telefonuje po rozkazy, po czym stwierdza, OK, bierzemy co dajecie żeby nie było obciachu, no i klejnotów trochę szkoda – i ogłasza światu wielki sukces.

    Tyle co do sukcesu. Jednak najbardziej porażające (urocze słowo) są inne kwestie – kompletny brak zrozumienia idei zjednoczonej europy, niepohamowany egoizm, nacjonalizm, a także bezwstydna, pasożytnicza postawa roszczeniowa.

    Sprawa strat wojennych w Polsce powinna być poruszana na forum Europy. W końcu to Niemcy na nas napadli, dokonali ogromnych zniszczeń, wymordowali miliony ludzi, na dodatek, po wojnie zostaliśmy w Jałcie zdradzeni przez Amerykę oraz Wielką Brytanię i wtrąceni do rosyjskiej niewoli na kilkadziesiąt lat, podczas gdy Niemcy zostały wsparte ogromnymi inwestycjami USA i wkrótce po wojnie, agresor, przyczyna naszego ubóstwa i niewoli stał się krainą mlekiem i miodem płynącą, a Polacy stali się tam gastarbeiterami wydłubującymi z ziemi szparagi. Nie chodzi tu o wypominanie Niemcom niechlubnej przeszłości, czy o zawiść, ale o naprawę materialnych szkód, jakie nam wyrządzili w czasie wojny, którą sami wywołali.

  11. Dziwi mnie ta gra LiDu i chwalenie Kaczyńskich za szczyt…Wygląda na to, że będą teraz zawsze działac w opozycji do PO, nawet popierac PiS jak będzie trzeba. To może im przyniesc osłabienie partii Tuska i wskoczenie na ich miejsce w przyszłości. Jeszcze dużo ciekawych rzeczy w naszej dziwnej polityce się wydarzy. Może znikną Lepper z Giertychem? Może Kaczyńscy zlustrują w końcu LiD i utworzą z nimi rząd? Kosmiczna koncepcja? Na tych samych wszak księgach się uczyli przemian społecznych na świecie z naciskiem na wyzysk człowieka przez człowieka.
    Może ten ruch LiDu to pomysł Siwca i Kwaśniewskiego?…bo Olejniczak raczej jest heroldem cudzych mysli i koncepcji.

  12. A propos nie brydza, ale „ze sie szachuja”. Wodnik cytuje B.Lagowskiego.
    prof. oryginala. Lagowski formuluje teze „pionki/50”. Kompleksy popychaja go do sformulowan „ni w 5, ni w 9”.
    Aby trzymac sie cyfr, ktore Lagowski niby lubi, odwoluje sie do Wikipedii.

    USA
    Ludnosc: 300 mil
    Dochod narodowy:13,3 bnl $
    per capita: 44 000 $
    HDI 10 miejsce (stopien rozwoju spolecznego)

    Federacja Rosyjska
    Ludnosc: 141 mil
    Dochod narodowy:1,7 bnl $
    per capita: 12 000 $
    HDI- 62 miejsce

    Polska
    Ludnosc: 38 mil
    Dochod narodowy:0,55 bnl $
    per capita: 14 000 $
    HDI- 37 miejsce

    To zestawienie wskazuje, ze jesli USA to szachista, to moze rozgrywac partie z wieloma partnerami rownoczesnie, a PL i Rosja tak daleko znow w tej rozgrywce od siebie nie siedza.
    Latwo jest byc Niesfornym Dyziem jak jest sie nie chce liczyc.
    Rosje wbrew rozpowszechnionym mitom mozna ogarnac rozumem.
    To do B. Lagowskiego, nie do cytujacego go Wodnika.

    Zarowno megalomani jak i zakompleksieni zlosliwie skromnisie powinni od czasu do czasu „Przegladowac” swe mniemania w statystyce.

    Dana – stary terapeuta

  13. Używając porównań brydżowych,można rzeczywiście powiedzieć,że drużyna K&K licytowała szlema a ugrała dwa bezatu!W końcu ugrać mozna tyle,na ile pozwolą partnerzy!
    Nie da sie jednak ukryć, że wśród komentatorów turnieju europejskiego zapanowała pewna konsternacja wynikająca z faktu,że wynik turnieju w znacznym stopniu różni się od prognoz.
    Nie sprawdziły się ani prognozy fatalistyczne ani huraoptymistyczne.
    Publicyści gorączkowo wypracowują teraz komentarze kompatybilne do swoich prognoz;politycy robią miny.
    Olejniczak z kwaśną miną pogratulował zespołowi K&K,tym razem nie popełnił falstartu. Najśmieszniejsze są miny i reakcje PO;nadęta i obrażona mina Donalda Tuska i złośliwie zawistna Jana Rokity.
    Na gorąco wydaje się,że to „dwa bezatu” jest wynikiem optymalnym!Co będzie dalej,zobaczymy.

    a.j

  14. Pozwolę sobie nie zgodzić się z generalną opinią gospodarza,która może jest celowo w jakimś stopniu polemiczna.
    Należy podkreślić,że konferencja prasowa Jarosława Kaczuńskiego była była najdoskonalszą jego mową dyplomatyczną i byłaby doskonała gdyby nie jej przesadna końcówka gdy wyraził raczej szczerze swoje przeżycie sukcesu czyli to co wydawało mu się naprawdę najlepszym z możliwych. Czyli pominął liczne błędy dyplomatyczne. Ale paradoksalnie największego ze zgrzytów nie można oceniać jednostronnie negatywnie – wypomnienia pomordowanych obywateli Polski. Natomiast jest to tak obszerny temat,że należałoby poświęcić temu odrębną dyskusję – byle głównie na blogach,a nie w prasie. JK ugrał szlemika w czerwieni jeśli chodzi o formalno-merytoryczny zakres szczytu. Natomiast oceniając samo wrażenie na tle dotychczasowych wrażeń jakie robił na świecie były to dwa trefle. To pierwsze jest jednak ważniejsze – jedni powiedzą,że nieznacznie – inni,że przeciwnie. Natomiast mam wątpliwości czy ktoś może szczerze uważać,że to wrażenie w zakresie jednorazowym było ważniejsze,co nie znaczy,że nie należy ich pouczać i to surowo. Nie mam jednak pewności czy takie pełne pokrojenie ich medialne do społu z mediami niemieckimi i podległymi byłoby dobre dla Polski.

  15. Z tym brydżem to nie tak do końca zgadza się… Pan Kaczyński (J.) coś tam rzekł o szlemie… póki co szlem został wylicytowany – teraz przyjdzie ugrać „7 bez atu”… „bez atu” w dosłownym tego słowa znaczeniu…

    Mając jednak karty na trzy karo raczej trudno będzie wygrać to rozdanie – wystarczy, że przeciwnicy zawistują z asa i już po grze. A do tego – skoro trzy karo nie daje „końcówki”, po co było licytować…? Czy nie warto było pozwolić zalicytować przeciwnikom i ewentualnie kontrować na Blackwooda…?

    Pozdrawiam…

  16. Mieszkam od wielu za graica, dlatego „polityka.pl” kojazy mi sie z poziomem intelektualnym Urbana i Rakowskiego, dlatego tez nie zaskoczyl mnie mizerny poziom wypowiedzi pana Szostkiewicza. Jesli jest pan rzeczywiscie zdania i panowie Kaczynscy mogli cos zdzialac metoda „cichaczy fotelowych” stosowana przez premiera Wielkiej Brytanii, to jest pan w bledzie. To dlaczego glosy Polski maja niewielki posluch w EU zawdzieczamy miedzy innymi Kwasniewskiemu, ktory obiecywal wszystko zagranicznym dyplomata nie wiedzac nawet o co go pytaja. Byla burza na szczycie UE, a teraz bedzie spokoj wokol Polski (dzieki braciom Kaczynskim). Jesli pan mysli, ze w polityce najwazniejsze jest szukac przyjaciol wsrod przedstawicieli rzadow innych panstw, a nie twardo handlowac (nawet uzywajac niepopularnych argumentow) tak jak np. prezyden Francji, ktory powiedzial Portugalczykom, ze gdyby nie UE, do dzisiaj jezdzil by na oslach, to znaczy ze nie wie pan jak takie rozmowy i przygotowania funkcjonuja. „Albo sie beda ciebie bali, albo sie beda z ciebie smiali”- Sienkiewicz. Propoduje zatem zmiane pracodawcy, moze z „polityka” na „przyjaciolka” (tez na „p”). Nie chce pan sie pogodzic z tym iz Kaczynscy osiagneli niezaprzeczalny sukces na sczycie, ale tego typu interpretacje preferuja dzisiaj nie tylko byli komunisci, takze dzieci i idioci.

  17. Dziwnym trafem ciągle niestety jesteśmy ‚przed partią’, a ‚po’ jest Merkel (na szczeście!).

    Dalsze przemyślenia:

    Niemcy jasno pokazali swoją siłę. Mirosław Orzechowski mówi „Trochę mnie razi, że odkładamy sprawę (…), obojętne na siedem czy dziesięć lat, to w historii jest naprawdę niewiele. W gruncie rzeczy wtedy się otworzy całkowita hegemonia niemiecka w stosunkach w Europie”. Ja się zastanawiam, skąd ta jaźń historyczna u pana Orzechowskiego.

    Próbuję sobie wyobrazić Europę bez Niemiec albo Europę, która podejmuje decyzje z pominięciem Berlina. Europę, która przyjęła spod Żelaznej Kurtyny Polskę, by ta mogła wyprowadzić ją z manowców niemieckiej hegemonii Helmuta Kohla. Polecam to ćwiczenie jako gimnastykę umysłową.

    Ciekawe kiedy padnie argument, że Europa powinna być bliźniakom wdzięczna za wyzwolenie z objęć komunizmu. Gdyby nie ta ofensywa ariergardy Solidarności Francuzi mogli by się łudzić, że to zasługa Geremka, Kuronia i Michnika, Włosi – że Papieża, a Anglicy – że Wałęsy.
    Nic z tych rzeczy.

    Nasi rządzący ‚położyli sprawę’ marnując szansę współpracy z prawicowym francuskim prezydentem. Z prawicową Angelą Merkel. Mogłoby to być ważniejsze przy wszystkich późniejszych negocjacjach. Z kim chcą teraz ‚rozgrywać’? Sami?

    Widać było zmęczenie działaczy innych krajów Polską. Kaczyński jest dumny. Wydaje mu się, że pokazał kto rządzi na tym podwórku. Tymczasem taktyka ‚wetujący jedzie do domu’ jest bardzo dobra. Jarek Piegus traci sikawkę co nie przeszkadza mu w robieniu show. Szkoda, że tylko na poziomie Big Brothera.

    Niestety stanowisko międzynarodowe PO wygłasza Rokita, a nie Komorowski – tyle pracy poszło na marne. Tusk znowu mówi coś dla publiczności. Platforma przewodzi w sondażach, ale to chyba nie zasługa rozumnej polityki programowej.

  18. Do dana – 1, z dn. 24.06.07 h; 12.38.

    Wszystko to moze i prawda. Ale jest jeszce potencjał jądrowy i „militaria”. A to się też liczy. To m.in. zadecydowało o tym, że G-7 stała się G-8. Bo inne kryteria w tym przypadku nie mialy znaczenia. A co do racjonalności – to właśnie jest też przykład racjonalności i pragmatyzmu w myśleniu, m.in. Jankesów, wolących mieć Rosjan przynajmniej „neutralnych” wobec swych zamiarów (retopryka swoją drogą, a rola zakulisowej polityki jest nadal nader istotną). Zaspokojenie okreśłonych „poddzierżek ruskoj duszy” nieiwele kosztuje, a jest w miarę skuteczne. Wie to Putin&comp. z Kremla, ale i „krzaczek” ze swoją „komandą” (mimo że neokonsy i potrząsać „szabelką” – i nie tylko – lubią)
    Pozdro.

  19. kk 2007-06-24 o godz. 14:16

    Nie wolno zbyt wcześnie czytać nieodpowiednich książek. Książek które niosą taki, jak Trylogia bagaż intelektualny, pełne są z calą powagą traktowanych przez idiotow i niektore dzieci, maksym życiowych.
    Bylo błędem, nie do odrobienia, przeczytanie przez ciebie Trylogii. Sam wiesz że zaczopowala ci organ mylśny. Po Trylogii nie byłeś w stanie już nic innego pojąc.
    Rycerz jesteś mały, ale mylisz sie że to, iż wielu ucieka na twój widok, wynika z twej srogiej koguciej miny popartej ruchami wąsikow. To zupełnie z innego powodu zalega wokół cisza, gdy nadchodzisz,cisza taka jaka wedle ciebie ma zapasc wokół PL, dzięki braciom KaKa.
    Ta cisza i pustka, wokół ciebie kk, i braci KaKa, to nie wynik lęku, to zmysł węchu. Zbyt wiele unosi sie wokół was, kakaistow, „cichaczy fotelowych”.

  20. Dana 1, Wodnik53,
    Czy widzicie te sztaby ekspertow, „futurologow” liczacych „co by bylo, gdyby bylo” w Washington, w Moskwie, w Berlinie na szesc, dwanascie, dwadziescia cztery miesiace na przod ? A licza calkiem niezle. Czy pamietacie jak Reagan ogral Gorbaczowa „do nitki” w Rejkiaviku ? To nie byl szlem, szlem trzeba wylicytowac, a Ronie wyciagnal swojego krolika z rekawa. Blef raczej. Czy pamietacie jak dlugo i przekonywajaco „grzalismy” ten mit gwiezdnych wojen, az Gorbie okazal sie bez pieniedzy, i podpisal ? Do czego Was namawiam, nie jest chyba prozna glupota – siedem ruchow naprzod, a kto wiecej, ten wygrywa. Serce tego mechanizmu siedzi w gospodarce. Dana 1 wylozyl na stol bazowy rozklad. I zadne „kto Polakow lubi, a kto nie” nie maja znaczenia. Rezultaty zaleza od pieniedzy, nie od zrecznosci negocjatorow. Mozgi waza mniej wiecej po rowno, ale musza jesc. Musi przyjsc kryzys i co wtedy ? Caly misterny domek z kart w Brukseli rozpadnie sie w mgnieniu oka, nikt nie bedzie pamietal kontredansow negocjacyjnych, ktore teraz pienia umysly. Nikt nie bedzie szanowal ustalen. Ludzie beda glodni. Skromnie mniemam, ze polska gospodarka jest daleko wazniejsza niz osobiste telenty czy wady ekipy przy wladzy. Tu chyba trzeba pilnowac, krytykowac, pietnowac poczynania rzadu. Nikt jakos o tym nie mowi. Energetyka i rozgrywka z Rosja. Tarcza, madrze i przekonywajaco rozgrywana, zmusilaby Rosjan do ganiania po Azerbejdzanach i inwestowania w rakiety u siebie, na Bialorusi, w okrety, w nowe technologie. To kosztuje. A praktycznie – wyrzucone pieniadze. Rosnace wokol nich NATO i Unia dolewalyby oliwy do ognia. Im wiecej US zainwestuja w instalacje wojskowe w Polsce, im wiecej GIs jest w Polsce, tym bardziej Waszyngton (Kongres !) bylby sklonny wkladac w Polske pieniadze. Wiemy jak zdeterminowani sa Amerykanie w ochronie wlasnych zolnierzy i mienia. Im wiecej zainwestuja w Polske, tym bardziej beda bronic jej interesow (bo – wlasnych !) w kazdej nieomal dziedzinie. Taki juz los tego kraju, ze jest miedzy mlotem a kowadlem i wlasnie tu, wydaje sie, jest miejsce na odwage decyzji. Lawirowanie sie nie sprawdzi. I moze to dobrze, ze p.Putin szuka zwady, oby jeszcze wytrwal i starczylo mu sil na straszenie Europy. Paradoks, ale polski interes posrednio jest w awanturnictwie Rosji. Energetyczne bezpieczenstwo Polski dostanie poparcie Europy (Europa = Niemcy) tylko przy zainteresowaniu U.S. I to, skromnie mniemam, jest drugi strategiczny cel ekipy rzadzacej. Silne zwiazki militarne kraju z US i stosownie rosnace zaangazowanie Rosji (obronne) moga sklonic Niemcy do schlodzenia wzajemnych sympatii z Rosjanami, wzbudzic reakcje wokol Baltyku i zwolnic projekt rury na dnie. Piekielnie ciekawe, jak wykrecimy sie od azerbejdzanskiego pomyslu Rosjan ? Czy polski rzad pojdzie wreszcie na te tarcze i inne instalacje wojskowe ? Od tych duzych „czy” i „jak” mozna przejsc do detali i „wrozyc” na wiele miesiecy naprzod. Wydaje mi sie to daleko ciekawsze niz rozpamietywanie zaszlosci.

  21. Drobne sprostowanie. To nie był brydż, tylko poker. A w pokerze nie ma szlemów. Stawkę podbijano do końca. Po odkryciu kart okazało się, że wszyscy blefowali, ale Kaczyński najostrzej. I wygląda na to, że właśnie dlatego coś ugrał.

    Warto też uwzględnić, że gdyby Kaczyński rzeczywiście chciał słabej Europy, jak mu się imputuje, to nie cofnąłby się przed wetem. Czyli rezygnując z weta udowodnił, że chce silnej Europy. I tą jej siłę uratował. Trochę na zasadzie chuligana, co to uratował życie babci, bo przestał ją kopać, niemniej jednak był to ratunek, o czym w ferworze dyskusji nie należy zapominać.

  22. Zgadzam się z panem, panie Adamie. Postawa Platformy jest żenująca. Ale z drugiej strony, tak gdybając, przypuszczam, że gdyby to PO negocjowało eurotraktat, PiS podsumowałby ten wynik podobnie.

  23. Do kk :wpis z 24 .06 po godzinie 14.00
    Pamiętaj ,że 50% całej sumy środków finasowych które UNIA przeznaczy dla Polski daje PODATNIK NIEMIECKI.
    Wcześniej wspomagał ten sam podatnik np. Portugalię .
    Wyobraż sobie ,że w przyszłości podatnik polski będzie cześć swoich podatkow przeznaczal np. Ukrainie .
    KK -nie wiem gdzie mieszkasz , jak zarabiasz na zycie ,pamietaj tylko o tych niemieckich pieniadzach .
    Wylegitymowałeś się swoim poziomem intelektualnym . Fakt ,że mieszkasz poza granicami kraju nie daje Tobie żadnego usprawiedliwienia . Chore umysły łączą powodzenie Polski z Kaczyńskimi, oni zastali stół europejski w Polsce i puki co siedzą ,jedzą i lulki palą -drogi nierozumny kolego z blogu.

  24. Znaczenie Polski nie zależy od takiego czy innego liczenia punktów w głosowaniach, tylko od umiejetnosci dyplomatycznych i taktycznych, przy czym obie te typy umiejetnosci muszą iść w parze. Zdaje mi się, że wszyscy obecni dotychczas na tym blogu zgadzają sie z tym. Sprawa pierwiastkowania w tym świetle naprawdę nie ma szczególnego znaczenia, tak jak i fakt, że system nicejski prztrwa jeszcze 7 lub 10 lat. Nic nie pomoże ani ten, ani inny system dopóki nie zaczniemy sensownie działać w Unii Europejskiej,żeby faktycznie zamiast sie co i raz kompromitować, podjąć zgubioną przez obecną ekipę rolę negocjatora w sprawach np. Ukrainy, może nawet Rosji, Turcji czy członków UE z Europy Wschodniej. Po stokroć rację ma Onyszkiewicz twierdząc, że w UE działa sie w ugrupowaniach politycznych, nie w narodowych. W dobrze rozumianym interesie i danego kraju i Europy jest prowadzenie działalności w najwazniejszych i najwiekszych ugrupowaniach politycznych, bo to tam można wiele spraw zaczynać załatwiać. Jeżeli sie tego nie zapewni można zapomnieć o uzyskaniu pozytywnych rezultatów. Unia to nie jest miejsce na don Kichotów i Sw. Jerzych – popatrzcie co zdziałali różni Giertychowie, posłowie Samoobrony a nawet PiS. Pytanie dlaczego tacy zostali wybrani?

    Od dwóch lat próbuję zrozumieć co się dzieje w polskiej polityce i dlaczego pojawili się właśnie CI politycy. Nie zastanawiam się nad LPR czy Samoobrona, bo to jest oczywiste. Bardzo mnie natomiast interesuje PiS. Początek był oczywisty: większość głosujących na to ugrupowanie, w gruncie rzeczy głosowało na POPiS i oszukali się niestety. Okazało się, że PiS nie znosi jakiegokolwiek sprzeciwu i nie toleruje innego zdania, tym samym ucinając wszelka dyskusję. Taka koalicja jak POPiS nie mogła zostać powołana do zycia. Ale dlaczego PiS tak koszmarnie boi się podejmowania dyskusji? I wbrew ogólnie panujacej opinii nie uważam, że jest to przemożny wpływ Jarosława. Gdyby tak było i w szeregach PiS byliby politycy o innym sposobie myslenia – musieliby z PiS uciec. Jeżeli zostali to znaczy, że popierają taki sposób sprawowania władzy, czyli dyktaturę jednej partii. POPiS mógłby być rozwiązaniem optymalnym dla Plolski, PO ma polityków o wiele lepiej myślących, kompetentniejszych, z szerszym horyzontem myslowym, PiS jest sprawniejszy w wykonawsztwie i …manipulacjach, co niezaleznie od tego jak to oceniamy z punktu widzenia etycznego, jest w polityce niezbędne. Programowo były i są sobie w gruncie rzeczy bliskie. A więc nie to ich porózniło. To fatum ucznia czarnoksiężnika zabił tę koalicję. Niestety jak narazie sam czarnoksiężnik nie spieszy z pomocą. Na dodatek okazało się, że uczeń nie ma zdolności do budowania a tylko do rozrabiania z miotłą.
    Mam pewną, trochę może naiwną i śmieszną teorię dotyczącą członków PiS. Nie dotyczy ona potencjalnych wyborców. Otóż wśród członków , szczególnie tych liczących się, przeważają prawnicy oraz inżynierowie i technicy a jest stosunkowo mało ludzi o przygotowaniu socjologicznym, psychologicznym czy poprostu humansitycznym. To wbrew pozorom wiele mówi. I prawo, i w kierunkach technicznych dominuje myślenie w kategoriach algorytmów. 2×2=4, droga tp iloczyn prędkości i czasu itd. Technik musi umieć posługiwać sie zbiorem algorytmów po to, by zaprojektować coś, co w ogólnych zasadach już istnieje, trzeba to tylko ulepszyć. Coś bardzo podobnego dotyczy zbiorów reguł jakimi są kodeksy prawne. Często oczywiście prawnicy i technicy są obdarzeni znakomitą intuicją psychospołeczną i polityczną, którą zresztą doskonalą w drodze studiowania, dyskusji i przemyśleń. Wiem z własnego doswiadczenia (moim pierwszym fakultetem był kierunek techniczny) jak trudno jest wyzbyć się takiego sposobu myślenia. Rozciąga się on na w ogóle traktowanie wszystkiego poprzez pryzmat tego 2×2=4 i inaczej być nie może. A jeżeli jest inaczej, to znaczy że popełniony został błąd. Niestety w zjawiskach społecznych niezbędne jest sięgnięcie o wiele głębiej. Trzeba sobie postawić pytanie czy ZAWSZE tak jest i jeżeli już jest to, DLACZEGO. Dla technika i prawnika to nie jest niezbędne. Można też powiedzieć, że ich światopogląd jest newtonowski. Można wiedzieć, że Einstein roz[począł erę relatywizmu w technice, ale bliższe zapoznanie sie z tą koncepcją dotyczytylko niewielkiej grupy techników. Jest jeszcze jedna ważna trudność, którą ktoś kto komunikuje się np. ze społeczeństwem musi mieć stale na uwadze a czego w wiekszości polscy kształceni poprzez wpajanie myslenia algorytmicznego nie są nawet świadomi. Waga SŁOWA i świetne rozumienie słowa wymawianego to podstawowy wymóg tych którzy wypowiadaja sie publicznie. Jeżeli tego nie potrafia to od tego maja swoich rzeczników prasowych. Przypadek Ziobry jest świetnym przykładem balamażu o prawie trzgicznych konsekwencjach. „Humanisci” mają o wiele mniejszy z tym problem. Do „humanistów” zaliczyłabym też osoby o wykształceniu ścisłym, które bardzo porządkuje sposób myślenia i skłania do ścisłości w języku stosowanym nie tylko w pracy zawodowej. Istotny jest jeszcze jeden aspekt humanistycznego sposobu myślenia – humanista pracuje by cos poprawić, wyciągnąć jakieś wnioski na przyszłość. Technik utwierdza status quo.
    Chciałoby się aby rozumienie poszczególnych słów, czy całych tekstów było solidnie ćwiczone w szkołach podstawowych i średnich. Za dziesięć lat przepaść między technikami i humanistami prawdopodobnie ulegnie zapomnieniu. Niestety wśród 40-50-letnich polityków jest to kompletnie niezorany ugór.
    PiS z takimi działaczami jakich ma nie wiele może sensownego zrobić. Oni zresztą sami do pewnego stopnia to czują, i dlatego demonstracyjnie lekceważy się i tępi „wykształciuchów”. Boją się też, że a nuż jakiś argument ze strony przeciwnej przekona kogoś w PiS, nie mówiąc juz nawet o wyborcach. Lepiej więc zakrzyczeć, nie dopuścić do głosu, obrzucić wymysłami.

  25. lannar
    Wybacz, ale nie moge sie powstrzymac. W tym co napisales jest nie tylko „cos”. W tym jest duzo, duzo racji. Ale to temat na dluga rozmowe.

    pozdro

  26. A może byśmy tak kochani Polacy byli bardziej europejscy niż inne kraje i tym zyskali w oczach kontynentu? Gdybysmy miast ukrywac niemieckie korzenie Dolnego i Górnego Śląska, Pomorza Zachodniego i Wschodniego czy Gdańska zaczęli pisac prawdę o tych rejonach. Prawdę o wiekach kultury niemieckiej na tych terytoriach i przyjaznie traktowac sąsiadów z za Odry. Przecież czasu już nic nie cofnie i nikt nie będzie chciał wracac do granic z przed II wojny światowej. Żyjemy w jednym europaństwie i nie ma co walczyc z Niemcami archaiczną polityką. Zostawmy spory narodowe historykom i histerykom, a wcale nas to nie pozbawi POLSKOŚCI! Polska to nie teren ten czy inny lecz język i świadomośc. Było wielu obcych, którzy czuli sie Polakami i kochali nasz język i całą resztę. Niemców, Żydów czy Litwinów. Możemy tylko zyskac na otwartości. Bez otwarcia na inne nacje nasz integracja ze swiatem nastąpi dużo wolniej. My nie mamy czasu aby go tak tracic na zbędne spory. Życie jest zbyt krótkie. Im wcześniej będziemy w jednej Europie tym lepiej.

  27. haha Poker nie poker, istotne jest po jakiej stronie grali zawodnicy. Ty implicite zakładasz, że każdy grał o swoje i tylko o swoje, czyli że były tylko i wyłącznie interesy narodowe i to tylko i wyłącznie w postaci ochrony własnej autonomii i własnego interesu wewnętrznego.

    Problem polega na tym, że nawet jeśli Niemcy czy Francuzi bronili swoich interesów, to chodziło im o silny interes zewnętrzny (ja bym nawet powiedział: silny interes europejski, ale na to trzeba uważać że UE jest czymś więcej niż niechcianą koniecznością).

    Oba te narody mają od czasu EWWiS dostatecznie wiele doświadczeń, by rozumieć, że integracja nie ogranicza ich suwerenności tak dalece jak bardzo powiększa zasób dostępnych działań.

    Dla Niemców i Francuzów jest jasne, że jeśli będą mogli w głosowaniach stale liczyć: Niemcy na Austriaków, Szwedów i Holendrów, Francuzi na Włochy i Portugalię – to i tak są w doskonałej pozycji do rozmowy o swoich interesach.

    Zamiast budować silny front obrony wspólnych interesów z Niemcami, a gdyby nie – to z Litwą, Czechami, Słowacją, nasi politycy próbują rozumować w kategoriach koalicji ad hoc, pojedynczych głosowań i braku bardziej stałych wspólnot. Tak jednak nie jest.

    Jaką będziemy mieć siłę zjednywania partnerów, kiedy z góry wiadomo, że nikomu nie zaufamy i nie pójdziemy na żadne ustępstwa? A w razie czego będziemy nielojalni? (bo nasze zachowanie wobec Niemiec, którym zawdzięczamy ogromnie dużo jest nielojalnością)

    Za współpracę odpłaca się współpracą, za brak współpracy chłodnym spojrzeniem. Kiedy będziemy próbowali przeforsować coś dla nas ważnego znajdziemy o wiele mniej zrozumienia, niż gdybyśmy za każdym razem nie stawiali sprawy na ostrzu noża.

    Marcinkiewicz zagroził wetem. Niemcy zdecydowali się na uprzejmy gest. Teraz Kaczyński. Niemcy odpowiedzieli twardo.

    Przy okazji następnych negocjacji, a te są na porządku dziennym, usłyszymy: czegokolwiek chcecie, nasza cierpliwość się wyczerpała.

  28. Okon 19.18
    Na litośc boską, co sie stało z twoim mózgiem ? . Macie tam jakieś straszne upały czy nadużyłęś burbona ? Takiego steku bzdur jeszcze nie wyprodukowałeś od wielu miesiecy, od kiedy czytuję twoje posty na tym blogu. Co ty wypisujesz na temat strategii globalnej USA i perspektyw Polski jako jej sojusznika, to nie nadaje się nawet do kabaretu. Podaj mi jedno źródło amerykańskie które poważnie traktuje Polskę jako partnera politycznego, gospodarczego lub militarnego, chociaż jedno !!!!!!!!! I BEG YOU, PLEEEEEEEASE !

    PS.Jedyną pociechą dla ciebie powinno być że jakiś „KK” pobił cię o kilka długości.

  29. Panie Adamie !!

    O czym Pan pisze? Nasi Bracia nie znaja zadnego jezyka ,a co

    dopiero mowic o brydzu -to dla nich za trudne,moze grali kiedys

    w cymbergaja???

    misza

  30. „The double majority voting system, as agreed in the 2004 IGC, will take effect on 1 November

    2014, until which date the present qualified majority system (Article 205(2) TEC) will continue to apply. After that, during a transitional period until 31 March 2017, when a decision is to be adopted by qualified majority, a member of the Council may request that the decision be taken in accordance with the qualified majority as defined in Article 205(2) of the present TEC.

    In addition, until 31 March 2017, if members of the Council representing at least 75% of the population or at least 75% of the number of Member States necessary to constitute a blocking minority as provided in Article [I-25(2)] indicate their opposition to the Council adopting an act by a qualified majority, the mechanism provided for in the draft Decision contained in Declaration n? 5 annexed to the Final Act of the 2004 IGC [shall apply]. As from 1 April 2017, the same mechanism will apply, the relevant percentages being, respectively, at least 55% of the population or at least 55% of the number of Member States necessary to constitute a blocking minority as provided in Article [I-25(2)].

    Co to wszystko oznacza?

    Zaczynając od pierwszego akapitu, opisującego okres przejściowy: w ciągu trzech lat pomiędzy 2014 a 2017 rokiem będziemy mogli wystąpić do Rady UE (ew. poprosić – wszystko zależy od tłumaczenia słowa request) o podjęcie decyzji wg systemu z Nicei. Nie ma jednak mowy o tym, żeby RUE miała obowiązek zgodzić się na to rozwiązanie. Projekt mandatu używa słowa request. Czyli – my możemy prosić, ale RUE wcale nie musi się godzić. Zwłaszcza że to z tej samej Rady wyjdzie przecież projekt prawa, które będziemy chcieli ewentualnie zakwestionować.”

    http://lukaszwarzecha.salon24.pl/20579,index.html

  31. Jean Paul,
    Bardzo prosze, przeczytaj uwaznie. Tekst jest nie o strategii globalnej, sugeruje jedynie polski punkt widzenia, spekuluje i zacheca do prognozowania. Na miare Polski i w realnym interesie Polski. Prawdopodobnie to byloby ciekawsze niz slepa nagonka at personam. Oczywiscie, Twoje uwagi merytoryczne bylyby interesujace. Pozdrawiam.

  32. Image Polski cierpi z powodu obecnej władzy na arenie europejskiej. Ale być może nie z powodu jej nieudolności, którą niektórzy z blogowiczów jej imputują, tylko z powodu jej ideologii.
    Mam wrażenie że szczyt był pewnym sukcesem dla Kaczyńskich i porażką dla Polaków, podobnie jak większość dokonań obecnej władzy. Odsunięto termin wprowadzenia rozsądnego systemu naliczania głosów, co zwiększy napięcia między europejskimi krajami, wprowadzono też nic nie znaczące zamiary co do zapisów o ochronie rodziny, ale w Polsce już przecież wiadomo jak dużo por tym pretekstem można namieszać i naniszczyć. Teraz nagonki na antykoncepcję czy na homoseksualistów będą miały miejsce na forum europejskim.
    Idea Kaczyńskich, powrót do Europy sprzed Unii, waśni i sporów, konkurencji gospodarczej i politycznej między europejskimi państwami, została przez nich dość dobrze zrealizowana. Powiecie, że to paradoksalne, iż w kraju tak „proeuropejskim” władza jest antyeuropejska. Ale czy Polska naprawdę będzie równie proeuropejska jeżeli uda się jej osiągnąć taki poziom gospodarczy, że pieniądze polskich podatników pójdą na pomoc uboższym?
    grzes

  33. Okon 4.16
    Wycieło mi tekst, wiec piszę jeszcze raz. Zawodowo czytam wszystkich amerykańskich ekonomistów i politologów. Nikt i nigdy nie wykazał żadnego zainteresowania Polska jako sojusznikiem czy partnerem gospodarczym. Chyba to o czyms świadczy ?

  34. To co działo się w Brukseli pokazało dobitnie jak prymitywni i pozbawieni zaplecza dobrze wyszkolonych zawodowych dyplomatów są Kaczyńscy. Czułem się upokorzony, bo przecież występowali w imieniu mojej Ojczyzny, Żenujące było przedstawienie, decyduję JA w Warszawie i ostatnie słowo do mnie należy. Pani kanclerz Merkel myślała o swoim kraju a Kaczyńscy wyłącznie o sobie.
    Oj, cena za ich występy będzie raczej wysoka i jest tyle sposobów na marginalizowanie nas w UE, że lepiej o tym nie myśleć.

  35. Nie zgodziłabym się z porównaniem brydżowym autora tekstu, ponieważ brydż jest grą o sumie zerowej. wygrana jednej pary jest przegraną drugiej. Natomiast Europa to projekt gry o sumie niezerowej, współpracy, która przynosi korzyść wszystkim. Nasi politycy prawicowi tego nie rozumieją.

css.php