Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza
Donald Tusk

16.07.2018
poniedziałek

Czy Tusk boi się PiS?

16 lipca 2018, poniedziałek,

Szef Rady Europejskiej nie ma powodów, by bać się PiS. To PiS ma powody, by bać się Tuska.

Dlatego rzecznik Mazurek – ta, która rozumie kopiących niewinnego człowieka za to, że jest w KOD – ogłosiła, że Tusk rejteruje przed Dudą jako kandydatem na drugą kadencję prezydencką. Nie wiem, skąd rzecznik Mazurek wie, że Andrzej Duda będzie kandydatem. Nie ma przecież oficjalnego błogosławieństwa prezesa Kaczyńskiego. Kaczyński będzie go trzymał na krótkiej smyczy, jak długo się da.

Są spekulacje, że w końcu wystawi nie Dudę, tylko swego pupilka Morawieckiego juniora, a może i kogo innego, bo przecież prezydent w epoce PiS to figura malowana, tak jak premier. Podlegają wymianie, jeśli taka będzie wola Kaczyńskiego. To on rządzi tak, aby uniknąć wszelkiej odpowiedzialności za decyzje, które podejmują jego figuranci. Całe odium ma spaść na nich.

W co gra Tusk, kiedy rzuca wyzwanie Kaczyńskiemu? W nic nie gra, bo jego rola w polskiej polityce jest symboliczna. Dla części obozu opozycyjnego jest mentorem, którego otacza nimb jedynego polskiego polityka mającego kontakty robocze z czołówką liderów Zachodu. I który z tej perspektywy patrzy na politykę polską.

Opowiedział o tym w głośnej rozmowie z red. Kajdanowiczem z TVN24. Media wychwyciły z tej rozmowy fragment o ewentualnym starcie Tuska w wyborach prezydenckich przeciw Kaczyńskiemu – mniej istotny i nieco drwiący, bo przecież w 2020 r. prezes PiS będzie miał 70 lat, jego elektorat negatywny raczej się powiększy, niż stopnieje, a z formą psychofizyczną może być gorzej niż obecnie.

Ważniejsze są bardzo trzeźwe i zarazem krytyczne uwagi Tuska o fatalnym bilansie dotychczasowych rządów PiS na płaszczyźnie międzynarodowej, sugestia, aby nie mylić krytyki działań obozu prawicy ze szkodzeniem Polsce, co jest ulubionym chwytem pisowskiej propagandy, oraz przypomnienie, że wygrana w wyborach nie daje mandatu na łamanie konstytucji i niszczenie praworządności.

Tusk przypomina, że „władza, która podporządkuje sobie w całości sąd, prokuraturę, policję, a także niezależne media, jest władzą, która bardzo szybko przekształci demokrację w kleptokrację. Czyli w rządy złodziei”. Kulturalnie przemilczał, że to już się u nas dzieje i że to właśnie ta władza chce z niego uczynić aferzystę, złodzieja i zdrajcę. Poradzi sobie z tymi kalumniami. Nie wiem, czy kiedykolwiek stanie jeszcze do wyborów w Polsce, ale na pewno umiałby przekonać do siebie znaczną część elektoratu, zwłaszcza tego umiarkowanego, „niesymetrycznego”, neomarksistowskiego.

Nic dziwnego, że stanął też po stronie tej opozycji parlamentarnej, która całkowicie lub częściowo zbojkotowała dziwaczne „zgromadzenie narodowe” z okazji 550-lecia polskiego parlamentaryzmu zwołane przez prawicę, która jednocześnie pozwala marszałkowi Sejmu łamać zasady debaty parlamentarnej, a prezydentowi naruszać ład konstytucyjny.

Nie sądzę, by Donald Tusk miał rzeczywiście zamiar stawać do wyborów prezydenckich. Jest dobrze zorientowany w aktualnym układzie sił politycznych. Wie, że jego porażka byłaby jeszcze większym szokiem niż przegrana prezydenta Komorowskiego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 22

Dodaj komentarz »
  1. Tusk wie doskonale że J.Kaczyński nie będzie startował na prezydenta (bo to bez sensu – sens byłby tylko w przypadku możliwości zmiany konstytucji na ustrój prezydencki bo mógłby zostać władca Polski, ale tu trzeba by wygrać wybory tak by udało się uzyskać większość co najmniej 2/3 głosów (w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.) a to całkiem na wodzie pisane , bo obecnie nawet sukces z 2015r jest niemożliwy do osiągnięcia (nawet jak będą manipulować )
    To wypowiedź pod publikę by wkurzyć Kaczyńskiego i pokazać że to tchórz. (jak wystawi kogoś zamiast siebie jest to oczywiste)
    Przy okazji wyszło ze w drugiej turze Tusk ma ogromne szanse wygrać z Duda (wynika to z pospiesznie zrobionego sondażu po wypowiedzi)

  2. Czy Tusk boi się PiS ?
    Czy Putin boi się Trumpa ?
    Oczywiście , że żaden z tych panów nie boi się nikogo.
    Ale czy Jacek Kurski boi się Jarosława Kaczyńskiego ? To już odpowiedź jest łatwiejsza. Pojedynek braci Kurskich z braćmi Kaczyńskimi jest żenującym widowiskiem kompromitującym polskie elity polityczne i medialne od wielu lat.
    To są figury z panopticum politycznych osobliwości.

  3. Czy Tusk wróci do polskiej polityki wie to tylko on sam, ale najprawdopodobniej jeszcze o tym nie zdecydował. Tego typu stwierdzenia, a raczej niejasne deklaracje pozwalają mu sondować opinię publiczną i czekać. Ma i dużo do stracenia (nimb polityka europejskiego formatu), i sporo do zyskania (legenda zbawiciela wyprowadzającego Polskę z PiS-owskich mroków). Czeka i sprawdza jak szybko zużywa się narracja rządzących i w jaką stronę podryfuje nastrój wyborców, a ma do tego wybitnego nosa.
    Zapewne trudno będzie mu wrócić na rodzime podwórko, tak jak ciężko przechodzi się piłkarzowi z pierwszej ligi do okręgówki, gdzie musi grać i trenować na boisku, przy którym nie ma prysznica.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zasadnicze pytanie nalezaloby zadac, po co mialby startowac. Dla wlasnego egi a czy dla odsuniecia sekty od koryta. Co do ego, to ma taka pozycje, ze zostalo zapokojone. Natomiast dziwnym jest, ze w kraju liczacym 35 mln obywateli, nie ma w opozycji liderow zdolnych przyciagnac tlumy. Widocznie polacy nie zasluguja na nic lepszego, wybrali sobie populistow, niech zyja w w piekielku ktore stworzyli. Tusk nic nie zyska na startowaniu w wyborach, jedynie wiele problemow i jest na tyle swiadomy, ze ma to juz w 4 literach.

  6. Ech Donald, Donald a miałeś ich na tacy…
    Trza było osądzić ,,IVRP” – Ziobrę i Kamińskiego (ale nie tak jak to zrobiono – w trybie wyborczym). Dorżnąć watahę…
    Trza było od pierwszego dnia zwalczać brednie Macierewicza a nie z dobrotliwym uśmieszkiem kolportować je ,,Patrzcie, patrzcie co to się w głowinie pana Antka uroiło…”. Mnóstwo ludzi nawet jeżeli w zamach nie uwierzyło to nabrało pewności, że ,,coś tam było”.
    Trzeba było naprawdę ,,przed księżmi nie klękać” a nie oni pluli na Tuska a ten im za to plucie płacił.
    Czy teraz jest wyjście? Obawiam się, że za późno.
    Tak, Kaczyński jest tchórzem – zawsze nim był i zawsze szukał substytuta, którym będzie pociągał za sznurki i będzie kwity podpisywać – ale zawsze znajdzie jakąś prostytutkę, która dla kariery nadstawi za niego karku. Czy taki NieByleJaki gdyby mu zaproponować tekę premiera zawahałby się? Bo jakieś łamanie Konstytucji, Trybunały Stanu? Nigdy. On by zwyczajnie zrobiłby wszystko by władzy nie utracić.
    Jego następcy – ci będą groźni bo Jarek wkrótce będzie ,,emerytowanym zbawcą narodu” a zresztą był tylko szeregowym posłem.

  7. „Wie, że jego [Tuska – grzerysz] porażka byłaby jeszcze większym szokiem niż przegrana prezydenta Komorowskiego.”

    Przegrana prezydenta Komorowskiego a potem PO była szokiem głównie dla redakcji POLITYKI i GAZETY WYBORCZEJ, które przez ćwierć wieku absolutnie bezkrytycznie i nader radośnie popierały program Balcerowicza i jego neoliberalnych hunwejbinów.
    Nie każdemu przecież odpowiada gospodarka ‎kompradorska i ‎neokolonialna ze „specjalizacją” w przetwórstwie drewna i skóry tudzież skręcaniu obcego sprzętu AGD przy postępującym wtórnym analfabetyzmie, upadku mediów (polecam raz jeszcze wnikliwą analizę wywiadu https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/longform/1649976,1,nie-bylismy-klamcami-bylismy-idiotami.read, który oryginalnie ukazał się w zupełnie innym piśmie) i szybowaniu najlepszych naszych uniwersytetów do dalekich setek światowych rankingów.
    O biedzie a nawet nędzy szerokich rzesz społeczeństwa już nawet nie wspomnę.

  8. …kiedy jeden czlowiek ma w reku kazdy sznureczek wladzy to jak mozna czuc sie bezpiecznym !!!

  9. Panie redaktorze, o co chodzi z tym elektoratem neomarksistowskim? Bo jak pana boga kocham nie rozumiem. Jesli są w naszym kraju jacyś marksisci czy tez neo to chyba są ich sztuki a nie tysiące.

  10. @spin
    to całkiem jak z neoliberałami.

  11. @spin71
    o włąsnie, ma pan przykład neomarksisty @grzerysz, który walczy z nieistniejącymi neoliberałami i przy okazji waląc w niezależne od władzy media, wspiera PiS, który wykończy i neomarksistów i neo-liberałow.

  12. @adler67
    🙂

  13. @Adam Szostkiewicz
    17 lipca o godz. 11:46
    Pan raczy sobie żartować co do tych ,,nieistniejących neoliberałów” . Jeden napewno jest: Balcerowicz. A i cała kohorta jego wyznawców całkiem aktywnie walczy. W końcu ,,główny ekonomista” PO to człowiek ,,od Balcerowicza”. A o co walczą? O niskie podatki dla najzamożniejszych i korporacji, o likwidację socjalu (bo wtedy ludzie będą musieli pracować za jak najmniej), stan idealny to likwidacja płacy, minimalnej, wysłanie wszystkich na śmieciówki i prywatyzacja wszelakich usług publicznych.

  14. @slawczan
    Stan idealny to powrót do gospodarki niedoboru: równość w biedzie, żółte firanki dla KC.

  15. @grzerysz:
    > Przegrana prezydenta Komorowskiego a potem PO była szokiem głównie dla redakcji POLITYKI i GAZETY WYBORCZEJ
    Długo przewagę Komorowskiego pokazywały sondaże. Ocena wyborców zmieniła się w czasie kampanii, czyli poszło raczej o propagandowe pranie mózgów, niż jakiś błąd postrzegania rzeczywistości redacji Polityki i Wyborczej.

    > które przez ćwierć wieku absolutnie bezkrytycznie i nader radośnie popierały program Balcerowicza i jego neoliberalnych hunwejbinów.
    Polityka i Wyborcza publikują teksty red. Wosia, Sroczyńskiego, czy Domosławskiego — nie słyszę o takim otwarciu na myślenie na lewo od liberalizmu gospodarczego w TVP, RM, DoRzeczy itp.

    > Nie każdemu przecież odpowiada gospodarka ‎kompradorska i ‎neokolonialna ze „specjalizacją” w przetwórstwie drewna i skóry
    Raczej słyszałem o eksporcie produktów rolnych, a przejściowo o produkcji krasnali ogrodowych — z tym drewnem i skórą to jakoś mnie zaskakujesz… Zresztą oba surowce kojarzą się z dość luksusowymi produktami… To nie jest sprawa tego, z czego się robi, ale co i dla kogo.

    > postępującym wtórnym analfabetyzmie
    Wyniki testów młodzieży wypadały raczej coraz lepiej, a nie gorzej.
    Ale z drugiej strony, tyle osób ufających Trzem K: Kukizowi, Korwinowi, Kaczyńskiemu… więc chyba z wtórnym alfabetyzmem trafiasz.

    > i szybowaniu najlepszych naszych uniwersytetów do dalekich setek światowych rankingów.
    Nie widzę upadku polskich uniwersytetów. Nie wiem, jak się nauką powinno zarządzać, może dlatego, że trochę tego zarządzania widze z dość bliska — ale widzę, że wolno, bo wolno, to jednak następuje pewna modernizacja i profejsonalizacja. Uczelnie pracują lepiej niż 10, czy 20 lat temu. Być może gdzieś na świecie zmiany następują szybciej — biorąc pod uwagę ambicje rozwijających się państw i ciągłe niedofinansowanie nauki w Polsce wcale mnie by to nie dziwiło. Jednak to kwesti tempa zmian na lepsze, a nie samego ich zachodzenia.
    OK, tak, wiem, nasłuchałem się opowieści, jak to pracownikom naukowym w latach 80-tych się nudziło i kombinowali po godzinach, na co teraz czasu nie mają… Ale z drugiej strony to też były jednostki, zresztą w znacznej mierze było to obchodzenie problemu ograniczonego dostępu do publikacji i know how — teraz więc często można robić mniej, uzyskując więcej.

    > O biedzie a nawet nędzy szerokich rzesz społeczeństwa już nawet nie wspomnę.
    Znam ludzi ledwo wiążących koniec z końcem. I widuję bareizmu w stosunku do nich państwa, przedsiębiorstw, gmin… Jednak ta bieda nie jest jakaś absolutna. Ci biedni ludzie mają niezłe telewizory, nowe komórki, nie głodują. Raczej to kwestia braku perspektyw, niemożności inwestowania, czy choćby długofalowego zadbania o edukację dzieci… Ale jednak, o „nędzy szerokich rzesz społeczeństwa” bym nie mówił.

  16. @Adam Szostkiewicz
    17 lipca o godz. 11:46
    Nie wiem dlaczego Pan uparcie porównuje krytycyzm wobec III RP i sił ją tworzących do popierania PiSu.
    Może gdyby media takie jak Polityka w 2014r miast wybrać postwę ,,nie-walenia” w PO (bo krytycyzm = ,,popieranie PiS”) właśnie ,,waliły” w PO to może do tych ich zalanych tłuszczem z synekur mózgownic by dotarło, że tu walka idzie ,,o coś” i coś jest z nimi nie tak. Może by się wtedy zaangażowali w obronę kampanii reelekcyjnej B. Komorowskiego miast go zostawiać sam na sam z pisowskimi bojówkarzami co skutecznie pozbawiło prezydenta powagi i uniemożliwiło prowadzenie racjonalnej kampanii. Może by wtedy wysilili się na coś więcej by udowodnić wyborcom po co im trzecia kadencja oprócz ,,bo nie PiS”. Potwierdziły to przeca nie tylko wyniki wyborów w 2015r ale i w miarę stabilne poparcie dla PiS notowane do tej pory jak i stabilne ,,niepoparcie” dla partii ,,obozu IIIRP”. To wszystko POMIMO wszelakich pisowskich bezprawii, synekur i religianctwa. Co gorsza PO zachowuje się tak jakby 2015r był wypadkiem przy pracy i za chwilę wszystko wróci do normy – ,,chłopiec z dobrego domu” Trzaskowski zrobi porządek z dresiarskim chamusiem Jakim a PiS tradycyjnie samozaora się. Zlikwiduje się 500+ i zagoni się baby do zbierania malin albo innej roboty typu najniższa krajowa+reszta pod stołem.*
    Brak poparcia dla TAKIEJ opozycji wskazuje jak silny jest rankor szaraków wobec ,,sukcesu transformacji”. Oczywiście perspektywa Warszawy może się zdecydowanie różnić od perspektywy Łap ale na razie ,, Łapy” rządzą.
    Nie , nie podoba mi się to co się dzieje ale udawanie, że było super a zbieszone chamy wszystko popsuły słabo rokuje w kwestii pozyskania poparcia większości wyborców.
    * gdześ przeczytałem, że 58% świadczniobiorców ,,500+” pobiera je także na pierwsze dziecko. Nawet jeżeli uznamy, że hakiś procent z nich to oszuści i kombinatorzy to chyba wskazuje skalę ,,zamożności” polskiego społeczeństwa.

  17. Trybunał Stanu dla Dude, Szydło, Morawieckiego, Macierewicza i innych.
    I 3 lata zasłużonej odsiadki o zaostrzonym rygorze.
    Dla Kaczyńskiego kolegium ds wykroczeń i do zoo.

  18. @Adam Szostkiewicz
    17 lipca o godz. 14:27
    Nie wspomniał Pan nic o occie…
    Ale i tak Pana lubię – w swoich polemikach zawsze trzyma Pan poziom – nie odsyła mnie Pan do Korei Północnej albo na Kubę. To też jakaś wartość. 🙂

  19. Czy Tusk się boi tego nie wiem, ale myślę iż ma zmysł polityczny i samozachowawczy – i szybko w kraju „na stałe” się nie pojawi…

  20. Nie sądzę, żeby Tusk ryzykował powrót do kraju po skończonej kadencji. Gdybym była jedną z tej szajki rzadzacej, zamknęłabym go za nieprawidlowa jazde na rowerze

  21. „Wybierzesz Tuska, to ci zabierze pińcet plus i każe pracować do samej śmierci”

  22. Nien myślę by to rozważał’.” Wspięcie się na poziom JK czy ZZ ,dla polityka na poziomie światowym ,to degradacja.Nie tylko przez poziom ale głownie przez psychopatologię.
    Patologia jest decydująca .Ktoś musi stanąć przecie Trumpowi.Kaczyńskie wykończą się same.Co daj Boże.

  23. Tusk zaprezentował się jako polityk światowego formatu. Przy swoich 61 latach jest w świetnej formie fizycznej i psychicznej. W ostatnich dniach doprowadził do porozumienia o wolnym handlu miedzy UE i Japonią, przedtem skutecznie pracował nad rozwiązaniem problemu masowego napływu imigrantów do Europy. Jest ceniony i szanowany w całej Europie, również w Polsce, za wyjątkiem obecnie rządzącej ekipy PiS-u.

css.php