Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

25.03.2007
niedziela

Serce mnicha

25 marca 2007, niedziela,

Odtrutka na taśmy Oleksego, na tasmy Berger, na wszelkie takie taśmy. Na wszelkie gry i zabawy polityków polskich. W londyńskim ,,Ekonomiście” czytam o zmarłym 12 marca mnichu buddyjskim nazywanym ,,Ghandim Kambodży”. Pochodził z prostej chłopskiej rodziny, u szczytu ,,kościelnej” kariery został Najwyższym Patriarchą buddystów w Kambodży. Od prawie pewnej śmierci uratował go wyjazd na naukę medytacji do Tajlandii. Zabiliby go fanatycy Pol Pota – Czerwoni Khmerzy. Pod hasłami równości i sprawiedliwości społecznej wymordowali dziesiątki tysięcy mnichów. Zmuszali
,,darmozjadów i pasożytów społecznych” do robót na ryżowiskach. Burzyli klasztory i świątynie, niszczyli posągi Buddy – jak Chińczycy podczas rewolucji kulturalnej towarzysza Mao. Na szczęście stracili władzę, nim zdążyli zbudować swój raj na ziemi. Gdyby taka radykalna lewica porządziła dłużej w Polsce, nie byłoby pewno papieża Wojtyły.

Jeszcze do dziś trauma po Khmerach i wojnie domowej jest żywa. ,,Ghandi” (właściwie Praeh Maha Ghosananda) pomógł w zawarciu pokoju, a potem wędrował po najbardziej niebezpiecznych zakątkach kraju, by być wśród przerażonych i zrozpaczonych wieśniaków, takich jak jego rodzina, wymordowana za rządów Pol Pota. Trzeba mieć odwagę wyjść z naszych świątyń i odwiedzić pełne cierpienia świątynie ludzkich losów. Wcześniej, jeszcze w Tajlandii, która go ocaliła, sam opuścił medytacyjne zacisze, by nieść duchową pociechę uciekinierom z Kambodży. Mnich intelektualista budował
chatki-świątynie w obozach dla uchodźców i rozdawał im fotokopie buddyjskich tekstów świętych. Gdy wrócił do ojczyzny, żołnierze klękali na jego widok przy drodze.

Autor nekrologu Ghosanandy pisze, że patriarcha chciał pokazać, że siła miłości jest potężniejsza niż siły historii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. W piątek oprawiałem zdjęcia z Kambodzy i mogłem pooglądać jedne z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Znajomi byli w ubiegłym roku dwukrotnie na wycieczkach w Kambodży ,Laosie i Tajlandii. Wkrótce wybierają sie do W ietnamu potem do Indii. Opowiadają zawsze po powrocie ,że to co ich zachwyca to oprócz zabytków i przyrody niezwykła wręcz życzliwość ludzi.
    Kiedyś tak samo mówiono o nas , o naszej otwartości, gościnności mieliśmy mimo biedy wiele do zaoferowania ludziom którzy do nas przyjeżdzali. Dzięki zmianom cywilizacyjnym zaczyna się to zmieniać, ale nie tylko dzięki nim . Niestety …
    Czytając Pana artykuł pzyszła mi do głowy pewna myśl , żeby całe nasze skłócone towarzystwo z Wiejskiej , Aleji , Krakowskiego Przedmieścia zapakować do samolotów i wysłać do jakiegoś porządnego buddyjskiego klasztoru i zaaplikować co najmniej półroczną dawkę medytacji i duchowych ćwiczeń. Myślę ,że przez taki czas , możemy się bez nich obyć. Gospodarka , polityka zagraniczna i wiele innych dziedzin naszego życia mogą tylko skorzystać na nieobecności naszych elit. Jeśli wrócą tak uduchowieni jak Ghosananda to zawsze gdy będę w Warszawie przechodził obok pałacu Prezydenta uklęknę na chodniku i skłonię głowę w braterskim pokłonie.Amen

  2. Panie Adamie!
    Nie jestem skrajnym lewicowcem, ale wywołało moje oburzenie Pana zdanie: „Gdyby taka radykalna lewica porządziła dłużej w Polsce, nie byłoby pewno papieża Wojtyły”. Po pierwsze żadna to lewica, tylko zwykli mordercy, którzy wymordowali 1/4 narodu. Po drugie, jeżeli to zdanie rozbierzemy pod względem logicznym, oznacza ono, że „radykalna lewica rządziła w Polsce”, tylko za krótko i niezdążyła wszystkich wymordować.

  3. Pisze Pan, redaktorze:

    „Gdy wrócił do ojczyzny, żołnierze klękali na jego widok przy drodze.”

    To właśnie sytuacja mentalna społeczeństw, w którym zdarzają się Czerwoni Khmerzy, Rewolucje Październikowe, PiS z LPR czy karuzele peronistyczne i im podobne. To społeczeństwa infantylne, społeczeństwa – dzieci, społeczeństwa ludzi tylko pozornie dojrzałych, ludzi którzy jak kania dżdżu potrzebują jakiegoś zewnętrznego punktu umocowania, jakiejś figury rodzica, jakiegoś autorytetu, a im bardziej nie z tego świata, tym lepiej. To społeczeństwa (jak polskie) permanentnego kultu jednostki. To społeczeństwa (jak polskie) niedemokratyczne, demokracji niepojmujące, do budowy demokracji niezdolone.
    To nie są społeczeństwa autonomicznych jednostek i umowy między nimi. To społeczeństwa „pochodne”, pomiatane przez Los.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja bym wolał aby z tym „uduchowieniem” nie przesadzać. Marszałek M.Jurek też jest niezwykle uduchowiony, i M.Piłka – także, i rodzina Giertychów również, o innych „uduchowionych” lepiej może nie wspominac (Kisiel mówił w kontekście takich „uduchowionych” jako o „katolikach urzędowych”). „Duchowość” duchowości nie równa, zależy od kultury, historii, tardycji i przede wszystkim od warunków lokalnych, które są z kolei wypadkową historii, zagadnień społecznych czy polityki. Buddyzm ma zupełnie (Pan Redaktor to wie lepiej ode mnie, jako człowiek światowy i intelektualista) inną „świadomość” ducha i tworzył przez wieki zupełnie inną mentalność niźli chrześcijaństwo. „Korzenie” duchowości nomadów semickich i kastowego społeczeństwa subkontynentu indyjskiego były diametralnie różne. „Poddaństwo” i swoisty kwietyzm buddyjskiej drogi życia różnią się zdecydowanie od świadomości panowania, splecionej władzy duchowej i materialnej (dla przypomnienia: to już papież Gelazy I mówił w w. V o „dwóch mieczach”) jaka miała miejsce w Europie. Nastęnie dodało chrześcijaństwo „ducha” dawnym Europejczykom w kolonizowaniu, „kapitalizowaniu” i wszystkim procesom z tym związanym. Dwie różne „duchowości”, dwie różne tradycje. Zupełnie nieporównywalne.
    Zachwycamy się spokojem buddyjskich mantr i tym zdystansowaniem tej kultury (myślę o pokładach materialnych jak i duchowych wytoworzonych na bazie byddyzmu) wobec świata dzisiejszego. Zazdrościmy im tego, bośmy to zagubili. W codziennym pędzie za sukcesem, za dobrami, w świetle reklam, elektronicznych mass mediów etc. Ich to pewnie tez czeka, ale piętno będzie to-to miało inne. Ot i wszystko. Pozdrawiam.

  6. Panie Adamie
    Zapraszam do odwiedzenia Budy Owcarka Podhalańskiego obejrzenia moich pierwszych zdjęć zamieszczonych w internecie . Jak to mówią lepiej późno niż wcale :
    http://alicja.homelinux.com/news/Galeria_Budy/Mis2/Warszawa_da_sie_lubic/

  7. „Gdyby taka radykalna lewica porządziła dłużej w Polsce, nie byłoby pewno papieża Wojtyły.”
    Mysle ze nie musieli byc radykalni. Rewolucji spolecznej, tak jak rozumieli ja bolszewicy dokonal za nich Adolf Hitler. Nie miejsce tu by rozbudowywac te teze, ktora dosc latwo wesprzec przekonywujaca argumentacja. Dzis nie o tym.
    Czy jakis Ghosananda potrzebny jest w PL Kosciele?
    Mysle ze jesli tak, to jednak troche inny. Wyszlismy z komunizmu w lepszej kondycji. Mysle ze trzeba nam na pewnych obszarach zdewastowanych wsi, tam gdzie takie sa, w wielkoplytowych blokowiskach
    kradnacych gas i nie placacych czynszow „bo co nam zrobia”, „Ksiezy Uczestnikow”. Ksiezy uczestnikow zycia tych zdezintegrowanych spolecznosci. Przypomina sie tradycja „ksiezy robotnikow”, zapach Gaullouise, swieze numery Tygodnika Powszechnego, dziadek (moj nie Marszalek) dyskutujacy z miejscowym proboszcam. Tamta inicjatywa padla. Klasa robotnicza w klasycznym sensie nawet w PL jest w zaniku.

    Wiec inaczej, ale tak samo, Kosciol, jego kaplani jesli chca miec „sens spoleczny” nie tylko „za meta fizycznosci” musza wyjsc z kosciolow rozbudowanych nad miare, z plabani do M2, zdjac stroj sluzbowy, uwolnic sie z obrozy koloratki. No moze nie wszyscy, ktos musi strzec zabytkow i tradycji. Zyc zyciem zwyklych Polakow, byc z nimi, nie schlebiajac im i ich zabobonom i przesadom. Nie gorszyc, a przykladem pokazywanym z bliska, na klatce schdowej, w pracy, w kawiarni, ewangielizowac, nie odpychajac dewocja i anachronicznym jezykiem. Taki kosciol powiniem trafiac pod „strzechy”.

    Ale daleko Polskiemu Koscilowi do tego. Na razie ewangielizacja na skale masowa przez Radio wyjechala pod „strzechy” na osle antysemityzmu, bo niech mowia co chca, ale sukces RM polegal wlasnie na jej antsemickich tonach.

    Polski Ghosananda by byc swietym musi polaczyc Ogien z Woda,
    Oswiecenie z nauka kosciola, zyc po Bozemu z dala od dzwonnicy,
    Oswiecac i Ewangelizowac z dala od ambony, na bruku i asfalcie.

  8. Jeszcze o taśmach.

    Tusk o taśmach Oleksego:
    .
    „Chciałbym zwrócić uwagę rządzących, że metody jakich dzisiaj jesteśmy świadkami, a więc podsłuchiwanie prywatnej rozmowy, a później pozyskiwanie materiałów z nielegalnego podsłuchu przez dziennikarzy, poprzez przecieki z prokuratury, to jest aspekt tej sprawy, na który nikt nie zwraca uwagi. A moim zdaniem, aspekt niezwykle groźny z punktu widzenia normalnego funkcjonowania państwa – ocenił Tusk”
    .
    Tusk w sprawie taśm („prawdy”) Beger:
    .
    „Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienie kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej jakiej dopuścił się PiS. Miliony Polaków mogły poznać dzięki tym nagraniom kulisy kuchni politycznej kompromitującej obecny rząd.”

  9. Znaj proporcję – mocium panie ! Chyba dość karkołomne jest porównywanie Czerwonych Khmerów z naszą lewicą.
    Nie przypominam sobie burzenia swiątyń i niszczenia pomników – raczej
    podlizywanie się urzędnikom Pana B.
    Nasi duchowni swoim postępowaniem daleko odbiegają od przedstawianego tu Ghandiego Kambodży – kudy im do jego skromności i prawdziwej ” pracy u podstaw” !

  10. Redaktor pisze:Gdyby taka radykalna lewica porządziła dłużej w Polsce, nie byłoby pewno papieża Wojtyły.

    Ciekawa teza autora tego tekstu.Ludzie rodza sie w okreslonym srodowisku i okreslonym czasie,jak w dramacie antycznym czas i miejsce odgrywa istotna role.
    Historia swiata pokazuje ze matematyka jest glownym graczem w naszym zyciu,pewnie nie byloby Papieza Jana Pawla II,Hitlera,Stalina,Napoleona,Walesy,Kaliguli,Aleksandra Wielkiego etc.
    Te nazwiska wynikaja z prostego rachunku,ktory wystawil czas.

  11. Według pana wypowiedzi PZPR wszystkich mordowała tylko nie zdazyła wymordować Wojtyły(gratulije wiedzy historycznej) A propo Pol Pota ktory byl chory psychicznie. do w2ładzy dozedł dzieki chłopom ktorych potem zaczal morowac, prosze sie tylko zastanowic dlaczego na swiecie sa komuniści( a moze to przez ponoc idealny swiat kapitalistyczny gdzie rocznie tylko z glodu ginie tyle ludzi że ludzie przeciwko niemu protestuje wystarczy popatrzec na Ameryke Południowa) w dodatku Pol Pot był rasista wsperany poczatkowa przez Amerykanów(tak! ) przeciwko wietnamowi a w usunietu go od waładzy brali udział komunistyczny wietnami chiny>

  12. Uważam tezę jakoby komuna tylko z braku czasu nie zdążyła wymordować lub w sposób inny spowodować przejście papieża Wojtyły ze stanu bycia w stan niebycia, za bardzo odważną. Może oskarzyć Olejniczaka o coś w wiązku z tym?

    Pozdrawiam

  13. Gabi_43,Historyk

    Za gorami i za siodma rzeka, w krainie ktorej juz nie ma, mielismy (nie wazne kto) grupe pacjentow cpunow.
    W grupie byl sobie Makuwa*, flejtuch,naraz agresywny i ospaly, mozg mial pozarty makowym kompotem. Byl obiektem popychanym, osmieszanym, tepionym przez innych cpunow.
    Byla tam tez Bogusia. Bogusia chciala byc dobra, spoleczna i spolegliwa.
    Na grupowej terapii zaczela nawijac.”Makuwa wiele cierpial.Makuwa chce dobrze, a moglby byc gorszy”. Makuwy mozg pojal tylko ksywke „Makuwa”.
    Rozgniewala Bogusia Makuwe. Skoczyl, chwycil za gardlo i wbelkotal cos, co w tlumaczeniu na nasz blogowy jezyk znaczylo:
    „Odbogusiaj sie od Makuwy, ty Bogusia.”

    Ale wy, Gabi_43 i Historyk, nie Makuwy i swoj rozum macie.

    *Makuwa przez „u” od przecietej makowki.

  14. Mawarze!
    Ponieważ wrzucasz wszędzie te same swoje wpisy po różnych blogach, to wszędzie będę tropił te Twoje wywody.
    Jest olbrzymia różnica pomiędzy kupczeniem stanowiskami w pokoju sejmowym przez dwie osoby związane z Sejmem, a zupełnie czymś innym jest gadka przy wódce w prywatnym mieszkaniu.

  15. A mnie porusza coś innego. Trybunał utworzony w celu osądzenia zbrodni Czerwonych Khmerów ma związane ręce na skutek działań rządu w Kambodży. Społeczność międzynarodowa poszła na wiele ustępstw przy tworzeniu go, co – niestety – zaowocowało faktycznym paraliżem jego prac. Khmerzy rozliczyli umierającego Pol Pota, dogadali się z rządem i ich dowódcy na razie pozostają bezkarni. W końcu umrą – jak sam Pol Pot, jak Pinochet i inni… Przykro patrzeć.

  16. Miałam tego nie robić ale jak Szostkiewicz banalizuje taśmy Oleksego to muszę wkleić ostatni post Kataryny dla oświecenia pseudodziennikarzy

    Uwaga na taśmę! ( Kataryna)

    Z medialnych relacji można odnieść wrażenie, że taśma Oleksego to tylko zbiór towarzyskich niedyskrecji, może zabawnych ale niezbyt ważnych bo jakie znaczenie ma wyfiokowana Jola i jej beza czy to że Olejniczak nie zna języków? Przesłuchajcie jednak taśmę a czeka Was wielka niespodzianka, okazuje się bowiem, że dziennikarze pominęli to co jest na tej taśmie najważniejsze, co było celem tego spotkania i co jest naprawdę mocne. Myślałam, że już mnie nic nie zdziwi ale to co zrobili dziennikarze z działu śledczego Dziennika to jest majstersztyk. Wyłapać z całej rozmowy te wszystkie wstawki o liftingach, brzytwie, narcyzie a całkowicie pominąć prawdziwe mięso – to trzeba umieć. Na szczęście dziennikarzy mamy zdolnych więc udało się sensacyjną – moim zdaniem – rozmowę przedstawić jako pijackie ploteczki. Taśma jest bardzo męcząca do słuchania,bardzo długa (prawie trzy godziny, ja zmęczyłam dopiero jedną), miejscami niewyraźna, łatwo się pogubić ale nie jest to bynajmniej zapis luźnych uwag Oleksego na temat lewicy, to co znamy z mediów to właściwie wątki poboczne tej rozmowy, która poświęcona jest przede wszystkim intrydze wymierzonej w Millera. Nie podejmuję się spisania całej rozmowy, ani nawet omówienia jej, kto chce niech sam posłucha, na zachętę fragment:

    Aleksander Gudzowaty: Moje zdanie jeżeli chcesz znać, to Kwaśniewski szykował coś na Millera, ale coś poważnego moim kosztem. Moim, Kulczyka, Staraka i Krauzego ale nie wyszło mu trochę, ale najważniejsze to, że Miller prosił żeby sprawę wyciszyć, Miller prosił. A Ungier mnie prosił, radził mi, żebym udokumentował to i ja to zrobiłem. (?) Oni chcieli premiera obalić moim kosztem. (?) Miller był o sprawie informowany, byłem u niego w kancelarii, on mnie przepraszał, jego syn mnie przepraszał, nie mógł przeciwdziałać przeciwko swojemu, co mnie ten wasz pałac interesował, dworzanie kurwa śmieszni.(?) Miller do mnie zadzwonił jak tą plotkę [że młody Miller bierze] się dowiedział od Siemiątkowskiego, ja do niego pojechałem, pogadaliśmy se trochę, on mi powiedział, że jest taka plota [że młody Miller chciał łapówkę od Gudzowatego], ustaliliśmy dzięki inteligencji gdzie to było i kto tam był i ja napisałem list, Ungier mi poradził, żeby napisać list do prezydenta, do ministra Siemiątkowskiego i do premiera, ja ten list napisałem, panowie mnie poprosili, od razu, i proponowali, żeby to zlikwidować. (?) [premier Miller] mnie prosił, żeby tego listu nie publikować bo go zniszczy. A jeszcze przedtem mnie Siemiątkowski przepraszał u Urbana za plotkę jaką sfabrykował Zarząd Wywiadu, i jeszcze on mi mówi, że on nie mógł tego nie przekazać premierowi (?) Ktoś chciał przy mojej pomocy obalić premiera Millera, ja żartując mówię do tego idioty, bo to jest idiota, ten Siemiątkowski, „To wygląda na zamach stanu przez pana robiony”. „Tak? Muszę się temu przyjrzeć” ? taka była jego reakcja, słowo honoru. ?A czy może pan to zniszczyć??. Ja mówię ?Zastanowię się jak mi Miller powie?. A Miller mi powiedział, żebym to zniszczył. (?) Oni [adresaci wyżej wspomnianych listów Gudzowatego] twierdzą, że zgubili [listy od Gudzowatego] a ja nie zniszczyłem [listów] właśnie po to, żeby nie usłyszeć po trzech latach, że przystąpiłem do spisku. (?) Oni zrobili błąd, że moje nazwisko użyli.

    Józef Oleksy: To naprowadza na fałszywy trop. I to może być całkiem świadomy ruch. (…) Ja cię przyszedłem ostrzec żebyś cyzelował precyzyjnie przekaz publiczny ponieważ być może przypadkowo ale skręca to w twoją stronę jako tego który wywołał temat. Leszkowi to bardzo pasuje bo on natychmiast w telewizji powiedział, że no proszę państwa, najpierw mu ktoś posłał Rywina, potem? (?) to wobec tego ? odbierz to dobrze ? ty błądzisz popierając go i publicznie mówiąc, że ubolewasz nad próbą zamachu na niego a po drugie on jest dupek, że powtórzył publicznie dwukrotnie, że wyklucza rolę prezydenta (?) bo jeżeli służby wywołały to służby już nie są dawno bezpańskie i nigdy nie były bezpańskie (?) Wczoraj mu powiedziałem ?Lesiu, jak ty mogłeś tak jednostronnie patrzeć, to ty nie wiedziałeś, że Siemiątkowski jest podległym ci ministrem ale duszą jest w pałacu, nie wiedziałeś o tym?? ?No wiesz, w służbowych sprawach to ja muszę trzymać się formalnej drogi?. Pierdoli głupoty. W związku z tym nikt mnie nie przekona, że rzeczy w wykonaniu Siemiątkowskiego były tylko za wiedzą Millera, bądź były wymysłem schizofrenicznym samego Siemiątkowskiego, to jest konfabulant w ogóle z natury. W związku z tym jak Lesio opowiada publicznie nie pytany, że wyklucza udziału Aleksandra Kwaśniewskiego, po pierwsze się boi być może, bo już i tak zaognił te ataki na niego publiczne, bądź się dogaduje z nim, bo u Leszka wszystko jest możliwe, bądź dostał taki sygnał, żeby przestał atakować Olusia dlatego, że w ten sposób zagmatwa sam się w sprawę, dlatego, że jeśli się będą trzymać tezy, że służby ? a one są ewidentnie tutaj ? bo to Luks, Siemiątkowski i Bóg wie kto jeszcze, to z czyjego zlecenia, na czyj obstalunek działają, to pytanie jest podstawowe i prokuratura właśnie powinna tym tropem pójść (?)

    I co, nie ciekawsze niż to co znamy z mediów? A to tylko mały fragment. Rozmowa jest naprawdę mocna, nic dziwnego, że się „Oluś” zdenerwował i w te pędy wraca do polityki bo to mu ułatwi obronę. Media go nie skrzywdzą a prokuraturze zwiąże ręce bo trudniej nękać czynnego polityka opozycji niż prywatną osobę. W wywiadzie dla Gazety już zapowiedział, że ewentualne śledztwa uruchomione na podstawie taśm mu się nie spodobają. „Ciąganie mnie teraz po prokuraturach uznałbym za skandaliczne pogwałcenie moich praw”.

    Rozmowa Gudzowaty-Oleksy w tych fragmentach, które media przemilczały wcale nie jest zabawna, jest bardzo ponura, tak jak ponure jest gangsterskie państwo o którym rozmawiają. Żałośnie brzmią wczorajsze słowa Kwaśniewskiego o „podsłuchach, inwigilacji, szczuciu” w kontekście tego i innych fragmentów rozmowy, której jest głównym bohaterem. Nie rozumiem tylko dziennikarzy, którzy z tej taśmy wybrali to co wybrali i udają, że reszta nie istnieje. Jeśli w kolejnych wydaniach nie będzie nic na temat właściwego przedmiotu rozmowy Gudzowaty-Oleksy będę musiała ze smutkiem przyjąć, że od czasu Charkowa niewiele się w mediach zmieniło – nadal obowiązuje okres ochronny na Kwaśniewskiego.

    Nie jest dobrze 🙁

  17. Kochany p. Adamie, myślę, że pojął Pan w co jest grane. Ja wiem, że oni mnie widzą i oni wiedzą kim jesteśmy. No ale pogramy niędzni krętacze w trzy karty odsłonimy bezmiar waszych manipulacji. Pamiętajcie BÓG jest miłosirny, ale nie pozwoli wam wkroczyć do strefy niewidzialnej. Jeszcze jest czas opamiętania. Nie pozwolimy wam pozyskać tajemnicę nieśmiertelności. To be or not tu be. Wybór należy do was
    Może bredzę Panie Adamie mam udokumentowaną paranoję. Może są to jakieś nawroty.
    Wróciłem ze spacerku z moim kundlem. Bestia próbuje czasmi postawić na swoim dzisiaj musiałem pokazać mu kto jest jego Panem.
    Moja Babcia Berta z domu Kajzer przybyła do Polski z Niemieć za chlebem.
    A teraz porcja paraidolnega bredzenia ….llle podetrzyjta se dupe juziu sruziyu jasoi dupa kosmiczne jaja wielkanocne srutu tuuuutu. Kontakt Marian.

css.php