Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

20.01.2007
sobota

Komisja albo śmierć?

20 stycznia 2007, sobota,

Jaki to ciemny interes miałaby Angela Merkel, zresztą córka pastora, w telefoniczno-politycznym napastowaniu Donalda Tuska? Przecież Niemcy mają interes w dogadaniu się z Polską i w sprawie reaktywacji traktatu konstytucyjnego,i zielonego światła dla wznowienia rozmów Unia-Rosja,co wymaga rozwiązania sprawy rosyjskiego embarga na polskie mięso. Po co więc Niemcy miałyby wkładać kij w szprychy polskiej polityki? To są gry propagandowe PiS obliczone na użytek polski,adresowane, rzecz jasna, do Polaków wyczulonych na wszelkie sprawy suwerennościowe, a tych w każdym pokoleniu nie brakuje. Kto ma rację?
Wskazywanie przez partię rządzącą, kto ma być kandydatem partii opozycyjną na jakąś funkcję, jest oczywiście możliwe, ale kuriozalne. Wygląda mi na to, że PiS zwietrzył w sprawie obsady stanowisk w Parlamencie Europejskim pretekst do ataku na kilku frontach polityki wewnętrznej. Po pierwsze, to rewanż za krytykę polityki zagranicznej obecnego rządu,zwłaszcza europejskiej. Teraz PiS może zarzucić PO,że ośmiela się ,,poza plecami” legalnego rządu grać jakąś swoją grę sprzeczną z interesami Polski. Jest to w istocie odgrzewanie chwytu z dziadkiem Tuska – uważajcie na Donalda, on jest miękki wobec Niemców.

Po drugie, chodzi tu o poprawienie wizerunku MSZ i całej polityki zagranicznej pod kierownictwem i w wydaniu PiS – Platforma chce uchodzić za guru w kwestiach międzynarodowych, a w istocie to my twardo bronimy naszych narodowych interesów,choć (a może właśnie dlatego że) na salonach Europy nas nie lubią.

Po trzecie, poparcie przez PiS Jacka Saryusz – Wolskiego (nawiasem mówiąc, o ile się nie mylę, pierwszy człon jego nazwiska jest nieodmienny, bo jest nazwą godła rodowego) wprowadza dodatkowy zamęt w trudnej sytuacji wewnątrznej Platformy, pogłębiając tarcia międzyfrakcyjne. Wolski – chyba słusznie – uchodzi za dużo bliższego ideowo i politycznie Janowi Rokicie, także w kwestiach Europy, na których faktycznie zna się dobrze.

Cóż, chcieliśmy umierać za Niceę, czyżbyśmy teraz mieli umrzeć za komisję spraw zagranicznych PE? W istocie sprawa jest surrealna. Parlament jest coraz ważniejszy, ale jeszcze nie najważniejszy w Unii Europejskiej. Obsada funkcji w PE ma znaczenie, ale nie kluczowe dla polityk narodowych państw członkowskich, a poza tym i tak ostatecznie decydują -jak to w każdym demokratycznym parlamencie – wyniki głosowań w poszczególnych sprawach. W Unii klucz do polityki zewnętrznej, realnej polityki zagranicznej UE, ma wciąż Komisja Europejska i jej agendy. Komisja budżetu PE wydaje się ważniejsza, a Niemcom może zależeć na szefostwie komisji zagranicznej nie tylko z powodów prestiżowo-ambicjonalnych jakiegoś jednego weterana europarlamentu, ale też merytorycznych,choćby takich,że Berlinowi ta komisja może się przydać jako jeszcze jeden instrument w prowadzeniu bardzo delikatnej unijnej gry z Turcją, w której my akurat nie mamy wiele do powiedzenia. I to tłumaczyłoby, dlaczego pani kanclerz chciała porozmawiać z Tuskiem bardziej niż absurdalne sugestie, że Merkel widzi w Tusku przywódcę Polski na miarę czasu, a nie w liderach PiS. Na razie Platforma – kiedy piszę te słowa – nie upiera się przy komisji zagranicznej i kontruje ataki PiS – słusznie i celnie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. W prezentacji konfliktu o Pana Syryusz zapomnial Pan o rzeczy waznej,
    a czesto nie rozumianej przez nawet dobrze wyksztalconych wyborcow-
    nie opisal Pan roznicy miedzy „mandatem wolnym”, a „mandatem imperatywnym”. Zarowno poslowie na Sejm RP jak i czlonkowie Parlamentu Europejskiego dysponuja „mandatem wolnym” czego PIS zdaje sie nierozumiec np: Gosiewski – Wloszczowa, Syryusz – Komisja.

    PS
    Moze jakis prawnik sie wypowie.

  2. Bardzo dziękuję!
    Człowiek, taki jak ja, nieznający się wspaniale na zawiłościach wewnętrznych ciał Unii, nie umie sam sobie odpowiedzieć, kto ma rację. Jeszcze raz dziękuję.
    To samo pytanie zadałem w blogu pana Waldemara Kuczyńskiego, odpowiedziała mi bardzo kompetentnie Zosia. Jeżeli kogoś interesuje ta tematyka (a Zosia się na tym zna), to zapraszam:
    http://kuczyn.com/2007/01/19/cos-pan-narobil-panie-kiszczak/#comment-14401

  3. Gdyby D.Tusk był powaznym politykiem, to zamiast „trąbić” na cały świat o telefonicznej ofercie pani kanclerz,zachowałby jej dobre rady dla siebie i w zaciszu gabinetu zorganizowałby partyjną burzę mózgów z udziałem J. Saryusz Wolskiego, następnie poprosił o spotkanie z premierem, którego starałby się przekonać do korzystnego dla kraju rozwiązania i dopiero w przypadku różnicy zdań i braku możliwości porozumienia się w tej kwestii, mógłby spowodować ogólnonarodową dyskusję, oczywiście o rozmowie z p. Merkel nie wspominając. Tak, moim zdaniem, powinien się zachować polityk aspirujący do miana męża stanu…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Irytuje mnie histeryczny ton wypowiedzi polityków przy każdej niemal okazji. Wszyscy, którzy liznęli nieco psychologii wiedzą, że pewna doza emocjonalności w wypowiedziach publicznych skutecznie wzmacnia argumentację. Wytrawny mówca potrafi stopniować emocje w zależności od spodziewanych reakcji słuchaczy, nawet w czasie krótkiego wystąpienia. Tylko, na Boga Ojca, nie daje się słuchać „koncertów krasomówczych” dwu – trzydniowych, brzmiących z każdej stacji tv i z każdego radia cały czas na najwyższym diapazonie! Brylują w tym politycy PIS-u (chociaż i inni też nie są wolnmi od tej wady). Zachowują się, jak nieodpowiedzialny nastolatek bezzasadnie wzywający pomocy, aż do momentu, kiedy ta pomoc była mu niezbędna, tylko nikt już go nie słuchał.Histeria jaką zafundowano nam przy okazji obsadzania stanowisk w PE, sięgnęła szczytu niekompetencji. Nie wiem, czy politykom wydaje się, że mówią sami do siebie, do tłumu bezmózgowców, czy do „ciemnej masy”. Osobiście mam dość traktowania mnie (i innych oczywiście też) z lekceważeniem tylko dlatego, że swego czasu wrzuciłam kartkę wyborczą do urny.

  6. Dodam tylko do wypowiedzi w blogu.p. Kuczyńskiego na którą powołuje się Torlin, że o ile rada UE jest organem głównie decyzyjnym, to organem wykonawczym, a po części także inicjującym legislaturę w UE , niejako „rządem ” UE jest – Komisja Europejska ze swoimi komisarzami.
    Stanowisko wyartykułowane wczoraj przez Tuska i Saryusz-Wolskiego, jest jak najbardziej wyważone, choć w swojej formie skierowane głównie pod adresem PiS i jego histerycznej minister Fotygi.
    Jestem przekonana, że sprawy szefostwa komisji już zostały w ramach frakcji chadeków europarlamentarnych uzgodnione i niespodzianek żądnych nie należy się spodziewać.
    Brock będzie szefem komisji zagranicznej, Lewanowski – budżetowej, S-Wolski dostanie zapewne kierownictwo w grupie europarlamentarnej EU-Białoruś. Polska dostanie również (na razie jest to objęte tajemnicą wewnątrz frakcyjną) wiceszefostwo w komisjach konstytucyjnej i rozwoju regionalnego, natomiast problematyczne będzie dla S-Wolskiego wiceszefostwo chadeków w PE. I tego awansu, dla S-Wolskiego może nie być. Niemcy są bardzo praktyczni i nie zgodzą się na tak ekspansywnego polityka w gremium kierowniczym frakcji, w której wiodą prym.
    Mogę dodać,ze Rosja po gadułach dzisiejszych Merkel z Putinem zniesie na jakiś czas embargo na polską żywność i w stosownym momencie nałoży je na nowo, pod byle pozorem.
    Odbędzie się to wg ustalonego w Soczi scenariusza i ze stosownie ustalonymi akcentami politycznymi. Dla Rosji i Niemiec są ważniejsze sprawy niż Polska i jej mięso do Rosji, mianowicie – nośniki energii i polityka energetyczna.
    Zaś dla Merkel istotna jest jej pozycja lidera w Unii, co jest także na rękę Putinowi. Jeśli konstytucja UE przejdzie w zaproponowanym przez Niemców kształcie – będzie najpoważniejszym europejskim politykiem na stanowisko prezydenta UE.

  7. Problem w tym, ze Polacy sa bardzo podatni na wszelkie teorie spiskowe. Dlatego m. in. bracia Kaczynscy odniesli taki sukces. Lustracja cieszy sie wielka medialna popularnoscia m. in. dlatego, ze wizja powszechnego umoczenia we wspolprace z SB pasuje do teorii spisku. Teraz nie tylko przywodcy Solidarnosci z Lechem Walesa na czela, ale i prawie wszyscy biskupi sa umoczeni i byli SBecy moga pociagac za wszystkie sznurki. Coz za wspanialy spisek! A, ze to zupelnie nie ma sensu, to nikogo nie obchodzi, bo przeciez z zalozenia dobrego spisku nie da sie wykryc, a mozna sie tylko go domyslac. W dodatku Polacy najbardziej lubia wlasnie takie wielkie spiski. PiS gra na tych nastrojach (tak samo jak ks. Rydzyk) i teraz chce wrobic Tuska w jakis nowy spisek. Niestety, ten obecny spiseczek jest taki malusienki, ze niewielu moze wen uwierzyc. Ale troche blota zawsze sie przyklei.

    Pozdrawiam serdecznie

  8. Problem w tym, że jak to celnie ujął p. Kurski wyborcy to „ciemna masa”. Co najmniej 30% Polaków moża wmówić dowolną bzdurę. Można kłamać w żywe oczy, podawać nieprawdziwe dane – choć dostępne, nikt nie zada sobie trudu żeby cokolwiek zweryfikować. Przykład? Ot, choćby politycy Samoobrony szafujący jakimiś dziesiątkami procent ludzi zyjących poniżej progu ubóstwa itp. (zachęcam do sprawdzenia tych danych, a także co to jest „próg ubóstwa” wg. instytucji takich jak GUS), czy politycy PIS w sprawie PE. A potem dziesiątki babć i dziadków krzyczą: zdrada! hańba! A w oczach nienawiść, że aż strach…

  9. Onegdaj można było przeczytać w Polityce wywiad z jakimś wiekowym profesorem (już niestety nie pamiętam nazwiska) na temat demokracji, wyborów etc. Ten człowiek opowiadał się za egzaminem na prawa wyborcze. Byłem wniebowzięty, wreszcie ktos powiedział wprost: nie wszyscy ludzie są równi, nie każda opinia ma tę samą wartość. Niby oczywiste, ale jeśli człowiek to powie publicznie to natychmiast zostaje oskarżony o nietolerancję, „pseudointelektualne zadęcie”, „pogardę dla niewykształconych” (jakby tytuł magistra miał cokolwiek wspólnego z intelektem) itp. Prawa wyborcze dla wszystkich i od 18 roku życia? Niby dlaczego? Prawa jazdy jakoś automatycznie nie dają…

  10. mam pytanie z zupełnie innej beczki. W jakiej szkole w Przemyślu Pan uczył? Proszę o odpowiedź. Już tam nie mieszkam, ale tęsknie.

    pozdrawiam.

  11. Wszczęty przez PiS szum medialny wokół rozmowy Merkel-Tusk kojarzy mi się jakoś z PRL-em. Wówczas kontakty opozycji z zagranicą również były nagłaśnianie w środkach masowego przekazu w kategoriach zdrady narodowej, szpiegostwa i co tylko władzy przyszło do głowy.

    mkj,
    litości. Nie wszystko co z początku wydaje sie sensowne zasługuje na takie określenie. Pomyśl o praktycznej realizacji postulatu przeprowadzenia egzaminu na prawa wyborcze. Jak tego dokonać, żeby to miało sens. Ot choćby, jak słusznie zauważyłeś tytuł magistra nie musi być tożsamy z intelektem. Dlaczego? Wtórny analfabetyzm się kłania. Z tego choćby powodu wypadałoby te egzaminy co jakiś czas powtarzać. I pytanie. Jak myślisz kto zdałby taki egzamin, gdyby PiS teraz przeprowadził takie egzaminy (albo wcześniej SLD)? To tylko jeden z niezliczonej liczby problemów.

  12. Myśle, że cała sprawa nie jest warta tak długiego komentarza. Szkoda czasu i inteligencji. To są gry i gierki partyjne i międzypartyjne. Zajmowanie sie nimi przypomina zajmowanie się przepychankami w onegdajszym Biurze Politycznym. A PIS tylko sie kompromituje, gdy dorzuca równanie państwo =my. Wyborcy nie sa wcale tacy ciemni, tym bardziej, że nie potrzebują patrzeć na te sprawę przez uprzedzenia własnych interesów.

  13. jacek pisze: „Problem w tym, ze Polacy sa bardzo podatni na wszelkie teorie spiskowe. Dlatego m. in. bracia Kaczynscy odniesli taki sukces. Lustracja cieszy sie wielka medialna popularnoscia m. in. dlatego, ze wizja powszechnego umoczenia we wspolprace z SB pasuje do teorii spisku.

    Najwyższy czas zlustrować Parlament i Komisję Europejską! Tam też pogrobowcy esbecji mogli zainstalować swoich tajnych współpracowników!

    Wznieśmy sztandary,
    Niech grają fanfary,
    Oczyśćmy z agentów
    Brukselę i Paryż.

    (miał być strasburg, ale się nie zrymował) 🙂

  14. TesTequ!
    Pomogę Ci trochę w tych czestochowskich rymach (czego to człowiek nie zrobi dla przyjaciół z blogu):
    Wznieśmy w górę olbrzymie sztandary,
    Niech grają nam radosne fanfary,
    Z agentów oczyścić się ośmielę,
    Strasburg, a przede wszystkim Brukselę.
    Pzdr

  15. Ja nie rozumiem jedynie dlaczego gdy Pis wypowiada sie na temat stanowiska dla Saryusza-wolskiego to PO krzyczy ze to ich wewnetrzny problem i nikt nie ma prawa sie wtracac ale juz PO ma prawo krzyczec kto ma zostac premierem? Kali Kalego Kalemu… jak to bylo?

  16. Pozwólcie ,że i ja sie di rymów przyczynie i dopisze drugą zwrotkę:

    A gdy i to nie pomoże
    to może Paryż dołożę
    Gdy jednak się rozbrykam
    to zlustruję i Watykan

  17. Twoje wypowiedzi, Geralcie, sugerują że ten brak zrozumienia to raczej reguła niż wyjątek…
    Dlaczego zaraz litości, Andrzeju? Jak każda kwestia, ta również stawia przed nami problemy natury technicznej. Ale to jeszcze nie powód żeby samą idee spisywać na straty. Ja sobie wyobrażam, że mógłby to być test otwarty z pytaniami w rodzaju: „ile trwa kadencja Sejmu RP?”, „Kto sprawuje władzę wykonawczą?”, „czy prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej?” itp.
    I nie widze potrzeby powtarzania takiego egzaminu, choćby dlatego, że praw nabytych się nie odbiera. A do tego uważam że i tak dużo lepszą jest sytuacja gdzie ktoś choć raz w życiu wiedział jakie są kompetancje prezydenta, rządu, parlamentu (nawet jesli potem zapomniał), niż taka, gdy spora część uprawnionych do głosowania nie wie, nie wiedziała i nie będzie wiedzieć.

  18. mjk tylko oczerniasz czy jakies meritum? Chyba ci wycielo reszte posta do mnie bo nie sadze zebys tak goloslownie oskarzeniami szafowal/a..

  19. Geralt pisze: „mjk tylko oczerniasz czy jakies meritum?”

    Kapitalny tekst! Już sobie wyobrażam następujący dialog:

    – Tylko oczerniasz czy jakieś meritum? – pyta Geralt.

    – Tylko oczerniam – odpowiada mkj.

    – A to w porządku, bo już się martwiłem, że chodzi o meritum. 🙂

  20. Meritum? Czy Pan mnie przypadkiem nie obraża?

  21. Torlin – Jeszcze nie!

  22. A tak dla jasności… co to jest ten meritum?

  23. Przepraszam, ale co wnosi do tresci felietonu uwypuklenie faktu, ze A. Merkel jest corka pastora ? Czy to ma byc czynnik siwiadczacy tym bardziej na niekorzysc Tuska, ktory w ten sposob nie dosc, ze zdradza Ojczyzne, to jeszcze wdaje sie w konszachty z heretyczka ? Byc moze ten ostatni fakt jest nawet wazniejszy dla przeciwnikow Tuska niz jego inicjatywa europejska ? Byc moze byliby oni mniej napastliwi gdyby Merkel byla corka ksiedza albo biskupa ?

    Moze biskupa to nie. Biskupi teraz maja niskie notowania…

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  24. no to się nie dowiem do jakie! szkoda, jednak jak się panu odmieni to proszę napisać. pozdrawiam 🙂

  25. Pingback: buy acidophilus online

css.php