Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

11.08.2017
piątek

Caracas w Warszawie?

11 sierpnia 2017, piątek,

Niszczenie demokracji wenezuelskiej pod rządami rewolucyjnej lewicy prezydenta Maduro śledzimy z zapartym tchem w Polsce. Nic dziwnego, bo widać też podobieństwa z sytuacją polityczną w naszym kraju. Pisali o tym w POLITYCE Artur Domosławski i Daniel Passent. Ale wydarzenia w Caracas dalej inspirują.

Po pierwsze, jako przykład, że socjalizm łatwo przepoczwarza się w dyktaturę, ilekroć zaczyna mieć kłopoty gospodarcze wynikające z ignorowania zasad ekonomii, a ludzie zaczynają się domagać oddania władzy w ręce przywódców bardziej kompetentnych.

Po drugie, jako przykład, że demokrację niszczy się wszędzie podobnymi metodami, to znaczy likwidując trójpodział władzy i podporządkowując państwo nie prawu, lecz jednostce uznanej arbitralnie za politycznego mesjasza.

Czy w Polsce może dojść do scenariusza wenezuelskiego? Czyli do sfałszowania wyborów, aresztowania w środku nocy liderów opozycji, zainstalowania konstytuanty złożonej wyłącznie z deputowanych popierających plany obozu rządzącego, aby uchwalić nową konstytucję pozwalającą mesjaszowi rządzić w nieskończoność.

Czy może u nas dojść do kampanii propagandowej przeciwko Unii Europejskiej i innym państwom zachodnim pod hasłem, że spiskują przeciwko rewolucji ludowej? To wszystko dzieje się dziś w Wenezueli. Od kwietnia ponad 70 ofiar śmiertelnych po stronie antyrządowej, 5000 zatrzymanych, ponad tysiąc wciąż siedzi. U nas nie przekroczono jeszcze punktu granicznego: państwo nie użyło jawnej i zmasowanej przemocy przeciwko protestom obywatelskim, opozycja nie wezwała do majdanu ani szturmu koszar. To ogromna różnica. Na szczęście.

A jednak są niepokojące analogie. Obecna władza i jej propaganda starają się osłabić opozycję pełzającymi szykanami policyjnymi i atakami w mediach. Zwraca się przeciwko Unii Europejskiej, gra kartą antyniemiecką, kpi z Brukseli, demonizuje i prowokuje liderów Unii nawołujących do przywrócenia praworządności.

Podobnie reżim Maduro: gra kartą antyamerykańską i antyzachodnią (UE, Wlk. Brytania). Przemilcza krytykę ze strony innych państw latynoskich w taki sposób, w jaki pisowska Warszawa przemilcza krytykę jej poczynań ze strony amerykańskiego Departamentu Stanu, zbieżną z krytyką Komisji Europejskiej. W obu przypadkach efekt jest podobny: postępująca izolacja międzynarodowa. Ale jest też efekt wewnętrzny: wzrost poparcia dla PiS w Polsce i dla chavistów w Wenezueli. I to on decyduje o dalszym rozwoju wydarzeń politycznych. Władza czująca masowe poparcie nie będzie się cofać.

Mamy dziś globalną dyskusję, na jakim etapie znajduje się nasz świat, ten zachodni, do jakiego aspirowaliśmy w PRL i po 1989 r. Czy to już lata trzydzieste, czy może „dopiero” dwudzieste: Hitler czy Mussolini? Kiedy i gdzie wybuchnie wojna światowa? Bo przecież ona wisi w powietrzu tak samo, jak po długiej epoce liberalnej demokracji i globalnej gospodarki wiszą w powietrzu autorytaryzm i etatyzm w gospodarce.

Tak się nie musi stać, oczywiście. Historia nie jest wynikiem spisków, nie powtarza się mechanicznie i w szczegółach, chyba że jako farsa. Tu nie chodzi o biadolenie, zarażanie depresją. Chodzi o odwagę niezależnego myślenia. Takiego, co nie ulega ani propagandzie sukcesu, ani propagandzie klęski. Bo tylko ono może nas jakoś przygotować na złe scenariusze typu wenezuelskiego. Jak mówi prof. Timothy Snyder: Wierzmy w prawdę, a nie w czyjąkolwiek propagandę, postprawdę, fake-newsy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 36

Dodaj komentarz »
  1. Red. Domosławski przez wiele lat zachwalał i usprawiedliwiał Chaveza. To tak na marginesie.

  2. Proszę, panie Redaktorze raczej cieszyć się, że wojny tak długo za naszego życia nie było, niż martwić, że będzie. Głowa do góry!

  3. Symetryści wszystkich krajów – łączcie się !

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @kmazur
    Ale zmienia zdanie.

  6. Nie widzę oznak rewolucyjnych przemian w zachodniej Europie.
    Co się rzuca w oczy , to uwalnianie się byłych państw RWPG z Polską na czele, spod obcym im i narzuconym z zewnątrz, nakazom demokracji i powrót do bliższej im demokratury na wzór rosyjski.
    Europa i UE mają sie lepiej jak jeszcze przed paru laty, to co obserwujemy to tylko powrót krajów Europy wschodniej do jej przyzwyczajeń politycznych, mający ograniczony histerycznie terytorialnie zakres .
    Wszystko to jest tylko kolejnym dowodem na to , że demokracji nie można narzucić z zewnątrz i to nawet pokojowymi środkami i że trzeba poprostu do niej dorosnàć

  7. Update on Trump
    Na konferencji prasowej, właśnie powiedział, że jest WDZIĘCZNY Putinowi za wyrzucenie 750 amerykańskich pracowników dyplomatycznych z Rosji.
    Twierdzi, że w ten sposób zmniejsza się koszt administracji państwowej i nie ma żadnego powodu, żeby oni tam dłużej byli.

    Odnośnie Korei Północnej uważa, że poprzednio, mówiąc że wyzwoli „fire and fury like the world has never seen” , było niewystarczająco mocne stwierdzenie. Dodał, że Amerykanie są załadowani i gotowi do konfrontacji.
    Jednym słowem dorzuca drewna do pieca jak w starej lokomotywie.
    Teraz tylko nadzieja w oszalałym dyktatorku koreańskim.
    Takie mamy czasy.
    Dostali się do władzy ludzie, którzy powinni siedzieć w wariatkowie, a zamiast tego decydują o losie narodów.
    Pozdrawiam

  8. Dzisiaj rano słuchałem interesującej rozmowy Jacka Żakowskiego z Agnieszką Holland. W pewnym momencie pani Agnieszka stwierdziła, że zdarzają się przypadki, że obcy ludzie plują w jej kierunku, kiedy rozpoznają ją. Na moment zrobiło mi się wstyd, że jestem Polakiem. Ale doszedłem do wniosku, że to raczej ci plujący powinni się wstydzić. Kiedy zapukają do Bram Niebios mogą być pewni, że św. Piotr spluje na ich wredny widok.

  9. Moje pytanie : kto ma nauczyć” odwagi niezależnego myślenia” ?

  10. @anur

    Obawiam się ma Pan „mylne pojęcie” na temat lojalności Odźwiernego. On raczej wystawi rękę…

    Obym się mylił!

    PS. Co do wstydu – to Pan ma rację! – nie oni.

  11. Z dystansu
    11 sierpnia o godz. 18:20
    ”Wszystko to jest tylko kolejnym dowodem na to , że demokracji nie można narzucić z zewnątrz i to nawet pokojowymi środkami i że trzeba poprostu do niej dorosnàć”

    Kto nam narzucał w 89 ?!
    Przez ćwierć wieku działała na tyle dobrze ,że nie wołała o pomoc.
    Dla nowych generacji stała się tak oczywista,że niewidoczna.
    Teraz PIS zafundował narodowi przyspieszony kurs z demokracji.
    Nic nie jest przesądzone,może jeszcze będziemy im dziękować.

  12. Panie Redaktorze A. Szostkiewicz, na Pańskie pytanie o lata 20, 30 XX wieku, myślę, że mamy do czynienia z farsą historii z lat dwudziestych. Pamiętajmy, że duce Mussolini był pierwszy, jak napisał w swojej książce Jerzy W. Borejsza (vide: wydana przez Wydawnictwo CZYTELNIK w 1989 r. praca tego autora).

  13. „Mamy dziś globalną dyskusję, na jakim etapie znajduje się nasz świat, ten zachodni, do jakiego aspirowaliśmy w PRL i po 1989 r. Czy to już lata trzydzieste, czy może „dopiero” dwudzieste: Hitler czy Mussolini? Kiedy i gdzie wybuchnie wojna światowa?”

    Rzeczywiscie napiecie i zamieszanie w polityce swiatowe jest ewidentne. Jednak odwolywanie sie do HItlera lub Mussoliniego jest o tyle nietrafne, ze dzisiaj inicjatorem wojennych wypraw i zagrozeniem jest „przodujaca demokracja”, przyznajaca sama sobie prawo do militarnych interwencji w najodleglejszych zakatkach swiata.

    „..że socjalizm łatwo przepoczwarza się w dyktaturę, ”

    Nie jestem pewien czy akurat tylko socjalizm. Republika Weimarska, twor jak najbardziej demokratyczny, przeksztalciala sie w dyktature calkiem bezbolesnie. Innym przykladem moze byc Chile, gdzie dyktatura nastapila nie za sprawa socjalizmu. Trudno rowniez twierdzic, ze dyktatury wojskowe Argentyny czy Brazylii ( by wymienic niektore) byly tworami socjalistycznymi.

  14. @starokunowski
    Mistrzów nie brakuje, książek też. Ja zaczynałem od Mojego wieku Wata i Miłosza, Elzenberga, Kołakowskiego, Skargi i Obertyńskiej.

  15. António
    W 89 , a także nawet już 80 , znalazły sie w Polsce elity , którym udało się skanalizować ogólne niezadowolenie społeczne , wynikające z pogarszających się warunków życia , w kierunku wolnościowych przemian . Był to jedyny możliwy kierunek , wobec całkowitego załamania się socjalistycznej formy gospodarowania. Wyciąganie z tąd wniosków o umiłowaniu demokracji akurat w Polsce , wobec rosnącej fali populizmu na całym świecie , jest zbyt daleko idące. W końcu w Polsce ci populiści są już u władzy .
    Wielu komentatorów od Hartmana , przez Passenta , aż do tego blogu, jest przekonana o tym, że wobec dobrych wyników gospodarczych PiSu, demokracja w Polsce nie ma szans i trzeba modlić się o kryzys.

  16. Mimo wielu podobieństw, w Polsce nie będzie tak, jak w Wenezueli – zanosi się na coś gorszego. Ostatnia miesięcznica wskazuje kierunek, w którym podąża polski rząd. Jeżeli PiS nie zostanie odsunięty od władzy, to w najbliższym czasie wprowadzony zostanie nasz rodzimy stan wojenny. Policja, wojsko, WOT, bojówki paramilitarne – będą wszechobecne i pole działania przeciwników reżimu ograniczone zostanie od barierki betonowej do barierki pancernej. W zakładach pracy zmiany kadrowe będą tak poważne, że ucichną rozmowy na tematy polityczne. Opozycja będzie musiała przejść do podziemia, po wcześniejszym przerzedzeniu szeregów.
    Pozostanie nam… oczekiwanie na Okrągły Stól 2.

  17. No właśnie pytanie jest takie: jak funkcjonowały demokratyczne rządy prawa w kraju, którego tradycja prawna nawiązuje do konstycji ZSRR z 1936r na której wzorowana była konstyyucja PRL z 1952r. Obie konstytucje zostały uchwalone w czasach terroru sowieckiego i zawierały gwarancje socjalne mające chronić klasę robotniczą przed wyzyskiem. Z jednej strony doktryna prawnicza rozwijała zasady, każdej gałęzi prawa, a w praktyce prawo było narzędziem sprawowania totalnej kontrolii nad poddanymi władzy rządzących. Po 1989r. uległa zmianie podstawa ustroju państwa, jednak praktyka stosowania prawa powodowała uprzedmiotowienie obywateli wobec władzy. Do pełni obrazu należy dodać otwartą korupcje i stosunkowo dobrze rozbudowaną przestępczość, która przesunęła z czasem główne źródła swoich przychodów w kierunku przestępstw finansowych. Pytanie jakie były związki pomiędzy organami władzy, w tym szczególnie resortami siłowymi, a przestępcami to pytanie o skalę wyzysku i realnego braku wolności. I dopiero na tym tle należy analizować przyczyny takiego, a nie innego społecznego poparcia dla polityki PiS.

  18. @z dystansu
    Nie modlić się o kryzys, tylko mu zapobiec lub łagodzić jego skutki.

  19. @gloszwykly

    „No właśnie pytanie jest takie: jak funkcjonowały demokratyczne rządy prawa w kraju, którego tradycja prawna nawiązuje do konstycji ZSRR z 1936r na której wzorowana była konstyyucja PRL z 1952r”

    Zle funkcjonuje.

    Dobra konstytucja i dobry ustroj to byl w II RP pod koniec lat 30-tych. Wtedy byl Porzadek! Bylo Byczo! Jeden Wodz, Jeden Narod, jedna lista wyborcza. Opozycja albo w wiezieniu albo w Berezie – chyba ze komus w przystepie laskawosci zezwolono na banicje. Jak jeden z drugim, jakis Korfanty czy Witos dowiedzial sie co to jest prawdziwe bicie albo jak pare razy wyniosl ciezki kibel z celi do latryny – to juz mial respekt dla Wladzy. Jak sie ktorys stawial – to mu odbijano nerki, jak Liebermanowi.

    Pismacy tez znali swoje miejsce. Jak sie ktorys wladzy narazil, to najpierw zbiorowe bicie (kilka wypadkow takich, ze oko wybili) potem dlugi wyrok wiezienia.

    Znaczy to na szczytach. Bo z byle pospolstwem to sie nikt nie patyczkowal. Jak chamstwo probowalo sie buntowac (strajk chlopski) – to uzyto wojska i policji. I bunt po prostu utopiono we krwi.

    Porzadek by panowal po dzis dzien, ale okazalo sie, ze oficerowie („silni, zwarci, gotowi”) jak co do czego to malo sie nie potratowali wzajemnie uciekajac na Zaleszczyki. W cywilnych ciuchach, mundur cisniety gdzies do rowu. I tak sie zakonczyla epoka brzesko-kartuska.

  20. Z dystansu
    12 sierpnia o godz. 9:25
    ”W 89 , a także nawet już 80 , znalazły się w Polsce elity , którym udało się skanalizować ogólne niezadowolenie społeczne , wynikające z pogarszających się warunków życia , w kierunku wolnościowych przemian . Był to jedyny możliwy kierunek , wobec całkowitego załamania się”

    To jak to się stało ,że narody i elity w państwach ogarniętych kryzysem gospodarczym,
    spowodowanym socjalistyczno-komunistycznymi rządami nie domyśliły się,
    że jedynym wyjściem jest pójście w kierunku demokracji ?!
    Niemcy wybrali Hitlera, Wenezuelczycy zamienili Chaveza na Maduro,
    Węgrzy postawili na Orbana (co ciekawe tam też zadziałały podsłuchy),
    Rumuni lepiej nie wspominać.
    Pełna zgoda co do elit. Cudowny splot wielu czynników spowodował ,że
    do głosu doszli ludzie tacy jak Mazowiecki,Geremek,Balcerowicz,Bielecki,Suchocka,
    Lewandowski i wielu ,wielu innych z poparciem robotniczych przywódców.
    A co NAJWAŻNIEJSZE, Jaruzelski po 10 latach walki o socjalizm jak o niepodległość,
    uznał swoją klęskę ,nie szukał rozwiązań siłowych i nie poszedł np. drogą Chińską.

  21. Marian.W.O
    12 sierpnia o godz. 6:45

    Dyktatury w A.Południowej powstawały zawsze z powodu socjalizmu czy komunizmu.
    Jedne komunizm i socjalizm wprowadzały ,a jak nie było już co jeść
    i ludzie się zagryzali ,przychodziła dyktatura, która próbowała to ogarnąć.
    I tak na przemian.
    Trzeba jednak sprawiedliwie przyznać ,że po oddaniu władzy przez
    Pinocheta ,który przeprowadził wolnorynkowe reformy ,Chile nie doświadcza
    większych wstrząsów od 30 lat i jest najbardziej rozwiniętym i najmniej zadłużonym
    krajem tamtego regionu.

  22. Z dystansu
    12 sierpnia o godz. 9:25

    Jeszcze jedno. Nie wiem czy przez nieuwagę ,ale przyznał Pan ,że elity były polskie,
    a nie z zewnątrz.
    Kamień z serca.

  23. Tak się stać nie musi, ale – niestety – stać się może i nie jest pocieszeniem, że nie powtórzy się detalicznie, w zupełności wystarczy to, co zostało zapoczątkowane przez PiS, czyli „reformy” dotyczące niemal każdej dziedziny życia.
    Nadal niezmiernie trudno jest oszacować siły zdolne przeciwstawić pisowskim „narkatsocjalistom”, bo z sondaży nie wynika, że są liczebniejsze niż rok, czy półtora roku temu, mam też obawy, że wśród tej tzw. milczącej większości, czyli obywateli nie biorących udziału wyborach (50-60 proc), jest więcej takich, którzy- gdyby mieli głosować – poparliby PiS.
    Wielu z nas pamięta stan wojenny i zapewne wielu z nas przyzna, że nie spotkał się on z jakimś ogólnym potępieniem przez społeczeństwo. Mówią o tym, chyba dość wiarygodne, bo przeprowadzone już w latach 90. badania opinii publicznej, ale nie tylko w tamtych latach, lecz całkiem świeże: http://www.newsweek.pl/polska/sondaz–wiekszosc-polakow-za-stanem-wojennym,85559,1,1.html
    Obawiam się, że poparcie dla rozwiązań siłowych spotkałoby się z -co najmniej – równą, jeśli nie większą akceptacją społeczną, niż w czasach stanu wojennego
    Tej -prawdopodobnej – akceptacji sprzyja niewątpliwie pisowska totalna propaganda wg. której nie tylko wszechpotężny zewnętrzny układ sposobi się na Polskę, ale-przede wszystkim – wróg wewnętrzny – czyli „judasze” chodzący na pasku „odwetowców i rewizjonistów z Berlina”, „żydokomuny”, „sowieckich imperialistów”, i inne „sługusy Sorosa”, „rozkradający Polskę”.
    Skoro mamy w Polsce do czynienia z zaprowadzaniem rządów totalitarnych i to bez jakiejkolwiek żenady, z niemal z całym dobrodziejstwem inwentarza, to dlaczego miałoby się nie powieść coś na kształt „wariantu wenezuelskiego”?
    Pojawia się w tej sytuacji pytanie, czy – ciągle bezajajowa – opozycja jest w stanie dać odpór takim działaniom, opozycja, której jedynym programem jest odsunięcie PiS od władzy?
    PO uzurpująca sobie prawo do przewodzenia opozycji nadal nie wyciąga wniosków ze swojej sromotnej klęski w 2015 roku, bo nie tylko nie przedstawia programu, ale nawet nie uderzyła się w piersi, co- jak sądzę -byłoby (jest) warunkiem koniecznym, pierwszym krokiem do odbudowania wiarygodności, tymczasem nic w tym kierunku się tam nie robi, poza próbami podłączenia się pod protesty.

    Od moich znajomych, młodych ludzi zaangażowanych w organizowanie lipcowych protestów, dochodzą mnie wieści na temat nowej formacji, która ma się ukonstytuować jeszcze tej jesieni, na jej czele mieliby stanąć: Kamila Gasiuk-Pihowicz oraz Borys Budka, bazą tej formacji są organizatorzy i uczestnicy lipcowych demonstracji, a przynajmniej ich spora część, zarówno Gasiuk-Pihowicz, jak Budka, cieszą się sympatią i uznaniem młodego antypisowstwa, podobno też – co najważniejsze – pracują nad programem, więc może oni?

  24. KrzysztofMazur
    11 sierpnia o godz. 16:03
    ”Red. Domosławski przez wiele lat zachwalał i usprawiedliwiał Chaveza. ”

    Jestem po lekturze artykułu red.Domosławskiego.
    On przyczyny tego co tam się dzieje widzi w tym ,że za dużo jest Maduro,
    a za mało Chaveza .
    Bardzo nieprzyzwoite ,uważam,jest milczenie red.Wosia-specjalisty od komunizmu.
    Powinien coś poradzić.Może 500+ albo dochód gwarantowany ,albo jakiś inny
    wynalazek ze swojego repertuaru.

  25. antónio
    Akurat przyczyny dojścia Hitlera do władzy w Niemczech w czasach wielkiego kryzysu są dokładnie przebadane i nie wymagają chyba wyjaśnienie. W końcowej epoce Republiki Weimarskiej dwie największe partie polityczne były partiami antydemokratycznymi ; KPD i NSDAP . Do tego doszło jeszcze , że prawica , przedewszystkim katolickie „Centrum” w obawie przed lewicą, zaczęły paktować z nazistami , licząc na ich obłaskawienie. Najkrócej mówiąc z młodą niemiecką demokracją stało się to samo co dzisiaj dzieje w Polsce. W obu przypadkach zabrakło , albo brakuje demokratów.
    Zamiana Chaveza na Maduro była już wyraźnie bardziej bezbolesna , bo chodzi przecież o kontynuację rządów przez to samo ugrupowanie polityczne , ale już przez wyraźnie mniej charyzmatycznego i uzdolnionego przywódcy. Rujnujący socjalistyczny kierunek polityczny pozostał ten . Opozycja w Wenezueli jest demokratyczna i reprezentowana przez obezwłasnowolniony parlament i protestująca ulicę.
    A Orban, Orban to taka węgierska wersja PiSu , ale w działaniach międzynarodowych , przedewszystkim w UE o wiele rozsądniejsza i bardziej elastyczna. Jestem gotów się założyć, że Orban jeszcze bedzie w UE , kiedy członkowstwo PolskiKaczyńskiego, która próbuje pustym łbem przebić każdy mur, będzie w Unii juz dawno zapomniane.

  26. @jobrave
    Może, ale to raczej opozycji jako takiej nie pomoże, bo ją dodatkowo rozdrobni. Przez lata to prawica nie potrafiła prowadzić polityki inaczej jak przez fragmentację. Teraz się nauczyła, że za jedność jest duża premia wyborcza. A opozycja powtarza dawne błędy prawicy.

  27. @ antonio,

    „Dyktatury w A.Południowej powstawały zawsze z powodu socjalizmu czy komunizmu. Jedne komunizm i socjalizm wprowadzały ,a jak nie było już co jeść i ludzie się zagryzali ,przychodziła dyktatura, która próbowała to ogarnąć.
    I tak na przemian.
    Trzeba jednak sprawiedliwie przyznać ,że po oddaniu władzy przez
    Pinocheta ,który przeprowadził wolnorynkowe reformy ,Chile nie doświadcza większych wstrząsów od 30 lat i jest najbardziej rozwiniętym i najmniej zadłużonym krajem tamtego regionu.”

    Gratuluje rozeznania w temacie. W ktorym z krajow Ameryki Poludniowej panowal przed przewrotem komunizm czy socjalizm?

  28. Marian.W.O
    12 sierpnia o godz. 18:06
    Problem nie leży w nazwie.
    Przed Pinochetem Chile nie nazywało się Socjalistyczną Republiką Chilijską .
    Ale zmieniające się rządy realizowały chilijską drogę do socjalizmu
    dobierając różne narzędzia żeby ten cel osiągnąć.
    Paleta tych narzędzi jest znana.To:nacjonalizacja przemysłu, regulowane ceny,centralizacja,
    nacjonalizacja banków,rozdawnictwo, zwiększenie władzy ZZ, wywłaszczenia rolne,
    cła zaporowe,sztywne płace, zakaz inwestycji zagranicznych,
    niszczenie elit,władza ludu itd.
    Niektóre kraje stosowały pełną paletę ,a niektóre częściową.
    Efekt zawsze ten sam. Wenezuela w wersji soft albo hard , dyktatura żeby
    to utrzymać, albo taka żeby posprzątać.
    Proszę raczej poszukać jakie narzędzia rządy stosowały ,a nie na nazwie systemu.

  29. radzilowJedwabne 12 sierpnia o godz. 13:46. Równie dobrze mógłbyś napisać, że Niemcy zdobywając Polskę wspólnie z sowietami wyświadczyły Polsce przysługę, bo sanacja prowadziła taką, a nie inną politykę, a przecież Berezy Kartuskiej i sytuacji opozycji w ogóle nie można porównać do sytuacji opozycji w ZSRR i Niemczech, bo członków jej szybko wymordowano. Nie wzracasz przy tym wcale uwagi, że Polska popierała dojście do władzy bolszewików i hitlerowców, gdyż sama nie miała możliwości zaszkodzenia tym krajom, tak bardzo, jak one mogły to uczynić same sobie. Z tego punktu widzenia Polacy mogą być i wdzięczni żydowskim komunistom, bo likwidacja 3 mln osób z samej elity rosyjskiej władzy, to było jednak spore wyzwanie, jak to sprawnie zorganizować. Dzięki temu Rosja może nas dzisiaj pocałować w dupę, jakby to ująć w języku wojskowym.

  30. @Marian.W.O
    @antonio tylko lekko sie przejezyczyla mowiac o socjalizmie w krajach Ameryki Lacinskiej. W wielu z tych krajow panowal do lat 80. populizm, ktoremu towarzyszylo rozdawnictwo, rozkradanie majatku i dochodow kraju przez rzadzacych politykow oraz beztroskie zadluzanie sie na zewnatrz. Skonczylo sie to dlugoletnim kryzysem i polityka austerity czyli powstrzymywania konsumpcji. Ratowac gospodarke musieli tak przez niektorych znienawidzeni liberalowie. Kuracja podzialala. Niestety wciaz znajduja sie politycy pokroju Chaveza, mamiacy ludzi mirazem natychmiastowego dobrobytu, o niedostatki oskarzajac wrogie sily zewnetrzne. Kiedy nie ma juz co rozdawac, niezadowolonych bierze sie za morde.

  31. Po cóż szukać analogii w dalekich krainach, Wenezuela, Zimbabwe, Korea Płn.? Bo egzotyczne to i ciekawiej? Białoruś panie, Białoruś. Pod samym nosem, to gorzej widać. Poza tym jak tu porównywać kiedy u nas rządzi ludzki Jaśnie Pan Hrabia, a tam w Caracas zwykły kierowca autobusu, a wiadomo że jaki pan taki kram.

  32. @kruk No a skąd się ten populizm w krajach Ameryki Łacińskiej wziął. Może sprzyjały mu stulecia bezwzględnych rządów oligarchii wielkich posiadaczy ziemskich, oparta o rasizm kastowość społeczeństwa, kompradorska eksploatacja bogactw naturalnych przez kapitał zagraniczny? Chyba, że to wszystko to wymysł komunistycznej propagandy. A jeśli tak to przepraszam.

  33. @jarek
    Ale to nie może usprawiedliwiać tego, co wyprawia Maduro z opozycją. Już nawet Mercosur go zawiesił w prawach członkowskich.

  34. @ kruk,

    „W wielu z tych krajow panowal do lat 80. populizm, ktoremu towarzyszylo rozdawnictwo, rozkradanie majatku i dochodow kraju przez rzadzacych politykow oraz beztroskie zadluzanie sie na zewnatrz.”

    Zgadzam sie z tym, co Pan napisal. Wiele z powyzszych problemow pozostalo do dzisiaj. Niemniej rzeczy przez pana wspomniane nie sa socjalizmem. Zreszta junty wojskowe, ktore mialy wszelkie te „dolegliwosci” naprawic tez okazaly sie rownie podatne na wymienione przez Pana przypadlosci. Chyba nikt nie nazwie ich juntami socjalistycznymi.

  35. @Adam Szostkiewicz Jak mówią Amerykanie „To idzie bez mówienia”. Twierdzę tylko, że ziarno populizmu pada tam na podatny grunt społeczny, który powstał przez stulecia. Twierdzę też, że neoliberalne recepty nie rozwiążą problemów społecznych, które uniemożliwiają tym krajom rozwój. Emiliano Zapata zginął w 1919 roku,a współcześnie Zapatyści w Meksyku prowadzą walkę partyzancką przeciwko wielkim posiadaczom ziemskim używającym zorganizowanych band do podporządkowania sobie miejscowych Indian. Minęło ponad sto lat a oligarchia trwa w najlepsze i używa tych samych metod co za życia Zapata.

  36. @Jarek16
    Rzadom w Meksyku daleko do idealu ale rownie daleko do idealu zapatystom. Poparcie jakie ten chimeryczny ruch znalazl wsrod pewnych odlamow lewicy europejskiej bardzo oburzal zwyklych meksykanskich zjadaczy chleba.

  37. @kruk Ciekaw jestem jak definiujesz zwykłych zjadaczy chleba w Meksyku? Zgaduję, że chodzi o mówiących po angielsku mieszkańców wielkich miast, którzy wierzą, że są potomkami Kreolów. Indianie z regionu Chiapas, którzy patrząc na siebie w lustrze maja pewność, że z Kreolami nie maja wiele wspólnego mogą mieć w tej sprawie skrajnie odmienne zdanie.

css.php