Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

17.10.2012
środa

Obama wychodzi na prostą?

17 października 2012, środa,

Znów mam inne wrażenie niż większość. Przedtem uznałem, że wynik debaty był remisowy, ze wskazaniem na Romneya. Teraz uważam, że znów był remis, ze wskazaniem na Obamę.

Oglądam debaty na żywo, w BBC, żeby poczuć klimat, zobaczyć język ciała obu pretendentów, przyjrzeć się prowadzącemu. Candy Crowley radziła sobie moim zdaniem lepiej niż Jim Lehrer w pierwszej debacie. Próbowała rozładowywać nieprzyjemne momenty agresji.

Właśnie agresja. Sztab Obamy dawał do zrozumienia, że prezydent teraz gubernatorowi nie da się wodzić za nos. Romney starał się być ,,prezydencki” bardziej niż tym razem Obama. Ale dochodziło do zwarć.

Przekrzykiwali się, Romney próbował też pacyfikować moderatorkę, jak to robił, skutecznie, w pierwszej debacie. Szczególnie elektryzujące były konfrontacje na temat zabicia ambasadora USA w Libii, gospodarczej ,,matematyki”, podatków dla bogatych, no i emerytury.

Jako widowisko debata raczej na tym jednak nie zyskała. Powstawało nieprzyjemne wrażenie starcia o podłożu personalnym: nie lubię cię, to ci przyłożę, nie lubię cię, to ci odpłacę pięknym za nadobne.

Krążyli po podium jak lwy, omijając się, ale tak, by mieć zawsze na siebie oko. Niby odpowiadali na ciekawe zwykle pytania od niezdecydowanych wyborców, lecz tak, aby wciąż powtarzać swoje mantry. Romney o miejscach pracy, Obama o fundamentalnych różnicach między wizjami przyszłości jego i gubernatora.

Mimo wszystko, debata była merytoryczna, czasem chyba aż za nadto w tym sensie, że widzowie mogli nie nadążać. Jasne, że w tych debatach jest dużo teatru, że mało kto wierzy literalnie w to, co mówią pretendenci. Mnie ten element polityki jako teatru nie przeszkadza, byle to był dobry teatr.

Prawie nie było odwołań do religii. Romney zaznaczył pod koniec, że wierzy w Boga (ale tematu nie rozwijał, bo jego mormonizm niekoniecznie mu wyborczo pomaga), Obama wspomniał, że się modlił nad trumnami zamachu w Libii na ambasadora Stevensa. Dzięki tej religijnej powściągliwości nie dolewali dodatkowo oliwy do ognia.

Jak skuteczna była ta metoda konfrontacyjna w tak głęboko podzielonym społeczeństwie jakim są dziś USA? Mnie ta debata nie dotyczy, ale gdybym był niezdecydowanym wyborcą amerykańskim, powiedziałbym, że we wtorek Obama zaczał odrabiać straty. Pierwszy znany mi sondaż CNN/ORC pokazuje znaczącą przewagę Obamy (46: 39 proc.) we wskazaniach, kto zwyciężył w debacie.

Gdyby ta tendencja się potwierdziła, znaczyłoby to, że Obama zatrzymał rozpęd Romneya. Teraz ma jeszcze pierwszy dobiec do mety. Ma na to trzy tygodnie: niewiele.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 107

Dodaj komentarz »
  1. Co kogo obchodzi, kto z tych facetów wygra? Obaj nominaci kompleksu militarno przemysłowego w rękach banków. Dalej będą wojować, zabijać, grabić, wyzyskiwać i kłamać.

  2. Pan Redaktor pisze:
    „Mnie ta debata nie dotyczy,”
    Szanowny panie Redaktorze,
    nie bylbym tego taki pewny.
    W przypadku wygranej Romneya moze dojsc do ponownego
    wzrostu zainteresowania USA Europa srpdkowa-wschodnia. To
    moze miec z kolei wplyw na sytuacje wewnetrzna w polsce
    i na uklad sil miedzy stypendystami Fundacji Batorego i stypendystami
    Fundacji Adenauera.

  3. Przepraszam
    mialo byc: „w Polsce”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze!
    Z całym szacunkiem, ale nie ma pan większych zmartwień?
    Tak czy owak, jak pisze spin doctor, komlpeks militarny w rękach banków dalej będzie „wojować, zabijać, grabić, wyzyskiwać i kłamac”

  6. Po pierwszej debacie komentatorzy ocenili Obamę jako „śpiącego” ponieważ nie atakował rywala i nie demaskował jego „kłamstw”. Teraz zwraca się uwagę, że był nieuprzejmy albo w przeciągu ponad półtora godzinnej debaty przerwał wypowiedź przeciwnika kilka razy. Jakoś oglądając debatę nie wydało mi się to specjalnie nieprzyjemne dlatego, że obaj kandydaci są tacy gładcy i uprzejmi dla wszystkich w okół, że czasami aż mdli.

    W większości zgadzam się z Pana oceną. Podkreśliłbym tylko rolę prowadzącej Candy Crowley, która nie pozwoliła na przejęcie debaty przez kandydatów jak to miało miejsce w pierwszej odsłonie i domagała się dookreśleń albo odpowiedzi na zadane pytanie.

  7. @panie Gospodarzu,

    podobna ocene podaja media szwedzkie –
    Obama wychodzi na prosta

  8. @mag
    mam większe zmartwienia, so what?

  9. Levar,

    chyba Pan przesadza z tym ewentualnym wzrostem zainteresowania USA naszym zakątkiem Europy, a już szczególnie z reperkusjami tego faktu na sytuację wewnętrzną kraju. Byłoby dobrze gdyby Pan zechciał rozwinąć ten ciekawy wątek zaznaczając, czy przedstawione w rozwinięciu koncepcje odzwierciedlają wyłącznie Pańską perspektywę, czy też poglądy jakiejś większej grupy osób.

    Z góry dziękuję i pozdrawiam.

  10. Red. Szostkiewicz wielokrotnie przedstawial sie jako „polonista”. Nie „polonista” a len ! Nie chcialo mu sie przeczytac do konca, co wyskrobal:

    „Teraz mu jeszcze pierwszy dobiec do mety. Ma na to trzy tygodnia: niewiele.”

    Ma byc: Teraz mu jeszcze pierwszemu dobiec do mety. Ma na to trzy tygodnie: niewiele.

    Byle jak napisal. Jak „stadionowcy”. Byle jak zbudowali, byle jak obsluguja, byle jak sie tlumacza.

    Warto podkreslic roznice i klase Debaty, w porownaniu z polskimi awanturami. Rzecz w mozgach. Polskie sa uposledzone.

    Zasadzil Tusk za soba w Sejmie ladna pania Muche. Raczki, nozki, buzia ladne, a reszta ? A mozdzek ? Nie radzi sobie nawet z deszczem na stadionie. Smieja sie z Polski, bo pani Mucha, Dowodca Centrum Sportu, nie wie jak ten Stadion zbudowano, jaki drenaz, jaka trawa, nie wiedziala nawet jaka bedzie pogoda. A teraz nie wie co zrobic.

    Ela Jabubiak, od rana bylaby tam, sluchala prognozy, kazala by dach zamknac. Decydowala by natychmiast. Jak zadecydowala o ladowaniu rzadowego helikoptera przed Rada Ministrow, zeby zabrac chorego do szpitala. Ale Pani Minister, poza pokazywaniem sie w telewizji, nic nie umie pokazac. Moze i lepiej – nie wiadomo co by sie okazalo byc, gdyby zaczela pokazywac imponderabilia od zaraz…..

    Pani MInister Sportu – Pani Ladna. I tyle.

  11. Niektórzy pisarze są najwyrażniej znudzeni pisaniem o debatach. Pani Jadzia asertywnie oznajmiła mi dzisiaj to samo: A co mi to wszystko da?

    Blog chce ciekawszych tematów, np. dyktator Donek lub Ziobro. Co nas jakieś międzynarodowe głupstwa obchodzą?

  12. Jest jak pisze spin doctor. Szkoda dla ich czasu. Biedni dziennikarze, dla chleba z masłem wciąż muszą informować o tym żałosnym cyrku, choć Romney zapewne „wygrał” zanim jeszcze dowiedział się, że jest kandydatem. BBC oraz globalna s-ka stopniują „napięcie” niczym u Hitchocka dla ubogich, coś a la spadający Felix Austryjak. Niektórzy pewnie cierpią z tego powodu. Jednak nie piewsi dziennikarze katują sie z przymusu, nawet Witkacy musiał czasem malować dla pieniędzy w swej firmie portretowej, ale sprawę stawiał jasno:

    Dziś albo jutro
    Na bordo papierze
    Muszę się uporać
    Z twą mordą frajerze.

    Quel sâle métier que la peinture
    Quel sâle, quel sâle métier
    On peint chaque geule sans murmure
    Pour avoir un peu de la monnaie.

    Nie jest to przyjemność duża
    Cały dzień malować stróża
    I za taki marny zysk
    Zgłębiać taki głupi pysk.

  13. „n” się nie wkliknęło…

  14. Panie Redaktorze
    „So what”?
    Była kiedyś świetna piosenka punk-rockowa pod takim tytułem.
    Zaczynało się od „Na na na na na na na…” a potem leciały słowa o życiu, miłosci i takie tam różne.
    Wiem, że to niestosowne skojarzenie przy okazji poważnego tematu, ale chyba się Pan nie pogniewa.
    Pozdrawiam

  15. @ spin doctor
    17 października o godz. 10:36

    Hej, to moj kraj! Kto tu „wojuje, grabi, zabija, wyzyskuje, klamie”? Tak, mamy pare wojenek za pasem. W Afganistanie mamy polskich zolnierzy, podobnie jak mielismy w Wietnamie. Do Czechoslowacji wjechaly polskie czolgi. Wiec, nie badzmy hipokrytami. Kazdy kraj ma cos do ukrycia, wstydliwy temat. Tak sie zdarza, ze mieszkam w najpotezniejszym kraju na swiecie i bramy swiatyni Janusa sie nie zamykaja.

    Pozdrawiam.

  16. Pytanie z sali – gubernatorze R., obiecuje pan stworzenie 12 mln miejsc pracy, ale jaki jest pana plan?

    Gubernator R. – mój plan zawiera 5 punktów … (tu wylicza po raz kolejny znane i dyskutowane propozycje)

    Prezydent O. – nie ma żadnego 5-cio punktowego planu, jest jeden punkt o tym jak zmienić podatki, aby jeszcze bardziej wzbogacić najbogatszych (a jest to argument używany od 5 miesięcy z nienajgorszym skutkiem)

    Gubernator R. – ależ zapewniam ..

    Moderator(-ka) – nie ma pan głosu, gubernatorze, bo teraz przechodzimy do następnego pytania

  17. @kleofas
    na szczęście jest taka mrówka poprawiaczka, która poloniście zawsze pomoże,a na tych, których jeszcze bardziej nie lubi ,zawsze coś mądrego i eleganckiego napisze. Bóg zapłać!

  18. Wydaje się, że osią debaty jest jakość ożywienia gospodaraczego i tempo wychodzenia z kryzysu w latach 2009-12. Czyli – czy polityka gospodarcza administracji Obamy jest dobra, czy mogła być lepsza, zatem – czy należy ją zastąpić programem republikanów. Oczywiście wszystkie te pytania z punktu widzenia interesów amerykańskiej klasy średniej i utrzymania przodownictwa USA w świecie. Debata ekonomiczna na ten temat nie będzie miała końca, ani roztrzygnięcia.

    Natomiast debata polityczna w tej sprawie zamknie się za trzy tygodnie. Ale też nie całkiem. Jak będzie sytuacja na osi Prezydent – Kongres? Istnieje szansa, że debata przeniesie się na oś Alei Pennsylwania w Waszyngtonie.

    p.s.
    Czy POLITYKA nie mogłaby zorganizować nowego bloga dla chętnych dyskutantów pod leninowskim hasłem „Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu”?

  19. USA będą obecne tam, gdzie są do zrobienia INTERESY kierujących tym krajem. Europa środkowo- wschodnia tym terenem nie jest…..
    Wspaniałym sposobem na zaobserwowanie punktu ciężkości polityki USA jest obserwacja pozycji lotniskowcowych grup uderzeniowych.
    Morze Śródziemne- jeden zespół.
    Atlantyk- jeden.
    Pozostałe dziesięć to morze czerwone, ocean indyjski, cieśnina Malakka, morze południowo-chińskie…

    Czas na weryfikację naszych snów o potędze i znaczeniu w świecie.

  20. Pytanie (kobiety) z sali – gubernatorze R., czy może pan zagwarantować, że pana polityka gospodarcza będzie się różnić od polityki GW Busha, który wpędził nas w ten kryzys? Czym pana program gospodarczy różni się od programu Busha?

    Gubernator R. – ależ mój plan bardzo się różni, ja chcę zrównoważyć budżet, program prezydenta O, jest pod tym względem bardzo podobny do programu prezydenta Busha, ja chcę pobudzić przedsiębiorczość, wzmocnić małe i średnie przedsiębiorstwa, chcę zreformować systemy opieki społecznej i zapewnić im wypłacalność w długim okresie, poza tym prezydent Bush rządził w innych warunkach.

    Prezydent 0. – prezydent Bush przynajmniej nie wprowadził voucherów! I kobiety go lubiły!!!

  21. mag (12:21)
    Z całym szacunkiem, piszesz:
    „… nie ma pan większych zmartwień? Tak czy owak, jak pisze spin doctor, komlpeks militarny w rękach banków dalej będzie ‚wojować, zabijać, grabić, wyzyskiwać i kłamac'”.

    Świetnie to ujęłaś, ale z którego zaścianka piszesz?

  22. wiesiek59 (15:36)
    Ależ walka wyborcza między republikanami i demokratami w USA idzie o to, czy zbudować jeszcze jedną grupę lotniskowca i umieścić ją na Bałtyku. 😉

  23. TO
    Jak to z jakiego zaścianka?
    Z polsko-europejskiego.

  24. @TO

    Blog o imperializmie będzie miał niską klikalność, dopóty sekowany w publicznej przestrzeni lemingów Grzegorz Kołodko nie doniesie tryumfalnie: „Trwam”

    Poza tym Kowale z Kuźnicy nie mają upustów, co w obecnym kryzysie czytelnictwa podkuwaniu nie wróży dobrze.

    Sądzę, że blog nazwany w duchu „ty też możesz zatańczyć z idiolą” – na przykład: „Jak czarodziejka Giełda zdejmie z nas przekleństwo pracy” z żoną Marcina P. jako moderatorką może uchronić e-Politykę przed przyjaznym przejęciem przez Srebrną i Nowogrodzką.

    Zapewne mróweczka poprawiaczka, która nie wie, że Tyrmadowi zwisały trzy a nie cztery litery będzie inteligentnie poprawiała l na t w tańcu, ale odebranie prawa głosu Jackowowi zablokuje Waldek w rozkroku.

    Lekki uwiąd blogów uleczy Kartka z Podróży, który już zawrócił od grobu Jakubowego i oby mu ducha starczyło na wytrzymanie ochlapania na powitanie.

  25. wiesiek59 napisał:

    USA będą obecne tam, gdzie są do zrobienia INTERESY kierujących tym krajem. Europa środkowo- wschodnia tym terenem nie jest?..

    Wiesiek, nie wszystko stracone, oni tu jeszcze wrócą w ramach tarczowego katharsis, nasz żal zostanie ukojony oraz opłacony.

    A swoją drogą, ciekaw jestem tej listy krajów stojacych w kolejce do czynów bezinteresownych. Altruistami sa z pewnością z natury Polacy, może jeszcze Rosjanie albo Serbowie….

    Mój Boże, dlaczego ta lista jest taka krótka?

  26. romney sam sie pokona;
    dlatego:
    obama wygra.

  27. Panie Redaktorze
    Pytajnik zbędny – z pewnością Obama wychodzi na prostą !. Z kolei – jak kiedyś Wisiorek w kawale o kolarzach Wyścigu Pokoju – Romney wychodzi Obamie z tyłu.

    Obama wygrał debatę, nie tak znacznie jak poprzednią przegrał, niemniej wygrał, bo umiejętnie rzucał populistyczne hasła, stwierdzał wielokrotnie, że Romney mówi nieprawdę, czyli kłamie, oraz znalazł różnice w wypowiedziach Romney między fazą prawyborów i obecnej głównej rundy – takie jego, prezydenta zbójeckie prawo. Ale czy przekonał niezdecydowanych, te kilka procent wyborców w Ohio, w Wirginii i na Florydzie, że obraz Romneya odmalowany w ogłoszeniach tego lata, który dał Obamie prowadzenie w sondażach, że jest Romney nieczuły na trudy życia w klasie średniej i na los kobiet w wieku rozrodczym oraz zasady arytmetyki są mu obce (w sprawie zbilansowania budżetu przy zmniejszeniu stopy opodatkowania, etc.) faktycznie odpowiada rzeczywistości? Mówią, że Romney nie szastał pieniędzmi z kasy wyborczej i końcówka zapowiada się na zaciekły finisz.

    A dla leninistów jest to jeszcze jeden dowód na to, jak militarobankersi oszukują poczciwy skąd innąd i Bogu ducha winny naród amerykański, aby bez przeszkód mordować i grabić ile wlezie.

  28. Telegraphic Observer 15.43

    „Prezydent 0. ? prezydent Bush przynajmniej nie wprowadził voucherów! I kobiety go lubiły!!!”

    Tego Obama nie powiedzial, hamuj sie…

  29. staruszek
    Kartka z P. wrócił i gdzie jest? Gdzie mam się stawić na chlanie z tej okazji?

    mag
    A wiesz co w Singapurze myślą o europejskim zaścianku? Pewnie wiesz nawet gdzie leży Singapur, o tu, taki tyciutki. Ale jak Amerykanie zaproponowaliby jakiś plan Marsahalla, np. wykupili obligacje kilku krajów z eurostrefy, oraz zamówili trochę mercedesów i volvo, to by zaścianek łaskawie przyjął?

  30. wiesiek59
    17 października o godz. 15:36
    USA będą obecne tam, gdzie są do zrobienia INTERESY kierujących tym krajem. Europa środkowo- wschodnia tym terenem nie jest?..

    Szanowny Panie,
    Europa srodkowa-wschodnia jest waznym punkten strategicznym i to nie tylko
    dla USA. Dla Niemiec i Rosji rowniez. Opanowanie Europy srodkowa-wschodniej
    przez Niemcy i Rosje nie lezy w interesie USA (w polskim z pewnoscia tez nie).
    Prezydent Bush to rozumial, Romney zdaje sie tez rozumiec.
    U Obamy ze zrozumieniem chyba nieco gorzej (podobnie zreszta, jak u niektorych
    blogowiczow).
    W czasach zimnej wojny jednym z glownych sojusznikow USA w Europie byla dawna
    Republika Federalna. Niemcy trzymali sie Amerykanow dosc kurczowo ze strachu przed
    stojaca nad labo sowiecka armia.
    Po zjednoczeniu Niemiec interesy RFN i USA powoli zaczely sie rozchodzic. Nie jest
    to moze proces przebiegajacy szczegolnie gwaltownie ale trend jest zauwazalny.
    RFN do czasu zjednoczenia byla panstwem silnie zintegrowanym z Europa zachodnia
    i USA. Mowiac z pewna przesada ( a nawet doza zlosliwosci) mozna by rzec, ze byla to
    specjalna, niemieckojezyczna strefa gospodarcza pod nadzorem zachodnich aliantow.
    Ale to juz historia. Po zjednoczeniu powoli, ale konsekwentnie do glosu zaczelo dochodzic
    prusactwo, ze swoimi wielkomocarstwowymi aspiracjami.
    Amerykanie maja wsrod Niemcow opinie durniow i ludzi pozbawionych kultury
    (jest to chyba poklosie propagandy z czasow III Rzeszy), nie sadze jednak, aby byli
    w rzeczywistosci na tyle glupi, aby nie dostrzegac pewnych tendencji.
    Mysle, ze G. Bush te tendencje dostrzegal. Chyba nie bez przyczyny planowal
    ustawienie tarczy antyrakietowej w tych krajach, w stosunku do ktorych Niemcy
    zglaszaja pretensje terytorialne. Mysle rowniez, ze ostatnie wypowiedzi G. Friedmana
    tez calkiem bezpodstawne nie sa.
    I chyba nie bez powodu, Niemcy forsuja budowe „europejskiego” systemu nawigacji
    satelitarnej majacej uzaleznic ich od amerykanskiego GPS.
    Swojego czasu niemiecka kanclerz na pytanie o sens budowy takiego systemu w sytuacji,
    kiedy mozna bezplatnie korzystac z GPS powiedziala mniej wiecej cos w tym sensie:
    „ale nie wiadomo czy da sie z niego korzystac w przypadku wojny”.
    Osobiscie nie sadze, aby amerykanie ” w przypadku wojny” zamierzali zablokowac
    dostep do GPS swoim sojusznikom. Powstaje wiec pytanie jaka role zamierzaja
    odegrac Niemcy „w przypadku wojny”
    Poniewaz podobne pytania moga sobie zadawac rowniez Amerykanie, nie jest wykluczone ze ciezar ich uwagi moze przeniesc sie nieco na wschod.

  31. Jacobsky
    17 października o godz. 13:08
    Szanowny Panie,
    mam nadzieje, ze w moim komentarzu do wypowiedzi pana Wieska,
    znajdzie Pan rowniez (przynajmniej czesciowo) odpowiedz na panskie
    pytanie.

    Z powazaniem
    Levar

  32. Adam Szostkiewicz 15.17

    Znowu sie Panu „skocilo”:

    „….poloniście zawsze pomoże,a na tych, których jeszcze bardziej nie lubi ,zawsze coś mądrego i eleganckiego napisze.”

    „Na kogos” to mozna donosik, skarge, zazalenie itp. Do ubecji nie pisze, znaczy sie donosik odpada. Sam Pan czuje, ze „…O tych, ktorych jeszcze bardziej…” , byloby lepiej, jako ze rzecz o Pani Musze. A rzecz to opinia, nie donosik.

    Innego zostawilbym w spokoju, ale Panu „o tych” smakuje, przypuszczam, lepiej. Zyczliwy Mrowek.

  33. duende
    17 października o godz. 17:03

    Dla mnie oczywistym jest, że bezinteresowność w stosunkach międzynarodowych jest mitem.
    Ale są tacy, co uwierzyli…..w jego istnienie.
    Koszt utrzymania jednej grupy to 4 miliony $ DZIENNIE…..
    I to w stanie gotowości, nie w trakcie działań bojowych.

    W starym „Życiu gospodarczym” był artykuł który zapadł mi w pamięć.
    O kosztach miejsc pracy w przemyśle zbrojeniowym i cywilnym.
    Proporcja jak 10:1…..
    ZAINWESTOWAWSZY TYLE, TRUDNO SIĘ WYCOFAĆ.

  34. telegraphic observer
    17 października o godz. 15:57

    Bałtyk nie daje ŻADNYCH możliwości operacyjnych.
    Małe, płytkie, otoczone lądem morze.
    Czyste samobójstwo…..
    Podobna sytuacja taktyczna w Zatoce Perskiej…..
    Ale morze czarne daje już pewne możliwości.
    No i tam jest interes do zrobienia- Gruzja, Azerbejdżan, Armenia, Turkmenistan.
    Miękkie podbrzusze Azji…..

  35. A co do tego czy Amerykanie do nas przyjdą……
    Jak za to zapłacimy, czemu nie?
    Jak na razie wykonujemy zadania na swój koszt,
    Idealni najemnicy, lub wasale?

    Przypomnę o ostatnim kontrakcie- 500 miliardów- Exxson, Gazprom.
    Efektem jest wycofanie się Exxson z Polski.

    Ani Obama nie rządzi, ani Romney nie będzie rządził jednoosobowo.
    Moim pytaniem jest, przy czyjej prezydencji atak na Iran jest bardziej prawdopodobny? Bo wpływający na decyzję będą ci sami…
    Kto będzie bardziej moralny, religijny, podatny na wpływy?

    Ps.
    Czyżby największym przekleństwem w USA było – ty socjalisto?

  36. TO:
    Mozesz nam pomoc przez przypomnienie nam, o jest tych 5 punktow. Pomoze to Gubernatorowi R. przerwac milczenie. Dla mnie tych 5 punktow to BS. Jest tylko jeden punkt- ulgi podatkowe dla bogatych i nowe zbrojenia za pozyczki chinskie. Czyli wszystko z repertuaru GWB.
    Zastanawiam sie, co zrobilby Mr R. w miejsce bamy w przypadku kryzysu bankowego zprzed 4 lat? Pewnie pozwolilby zbanktutowac AIG i innym spekulantom bankowym pouczajac ich o filozofii kapitalizmu?

  37. Zjadlem O w nazwisku Prezydenta. Sorry.

  38. Troche niewlasciwym jest podejscie czesci blogowiczy do kampanii wyborczej w USA, ale byc moze zycie w nieswiadomosci jest latwiejsze?
    Mnie to dotyczy, bo wybierany bedzie Prezydent mojego kraju i czyms chce sie z rodakami podzielic.
    Kampania – ja wiele poprzednich – prowadzona jest tak, ze praktycznie nie ma amerykanina, ktory nie zaangazowal sie w jej przebieg. W USA nie odczuwa sie antanizujacych relacji pomiedzy republikanami, demokratami i zielonym bo kazdy rozumie ze USA to wspolny kraj, wspolne dobro i jak co do czego wszyscy ramie w ramie itd itp.
    Amerykanie przyzwyczajeni zostali do okreslonych wartosci i kategorii zyciowych tak w sferze zawodowej, jak socjalnej czy duchowej i zawsze przy okazji wyboro staraja sie doszukac w kandydacie tego, ktory zagwarantuje ze nie bedzie gorzej a raczej lepiej.
    Cztery lata temu Obama okazal sie emocjonalnym swiezy,, porywajacym sympatie symbolem zapowiadanych wielkich zmian ( CHANGE) i wszczepil w amerykanow, ze wszystko jest mozliwe i wszyscy mozemy wszystko dokonac ( YES WE CAN ).
    Okazuje sie dzisiaj po czterech latach ze ten entuzjazm bardzo wyplowial, ze zyje sie gorzej i drozej, ze bezrobocie jest w rzeczywistosci wieksze i wykazuje tensdencje wzrostowa, ze administracja Obamy praktycznie nic nie zrobila dla przeciwdzialania wzrostowi bezrobocia, ze deficty budzetu to juz nie wina Busha, ktory aby doprowadzic do 478 miliardow dolarow defictu potrzebowal osiem lat a Obama trzykrotnie powiekszyl deficyt za cztery lata..
    Wzrist cen energii i nosicieli energii, caly galimatias na rynku paliw i wydobycia ropy naftowej rodziimej tez niczego chlubnego Obamie za cztery lata nie przynosi.
    Obawiam sie ze w temacie polityki zagranicznej tj. dyplomacji Obama stanie na pozycji obrony tego, dlaczego tak kontrowersyjnie sie zachowywal w wielu sytuacjach?
    Mitt Romney w trakcie debat dopuszcza sie bledu w postaci nadmiernej krytyki Obamu i zbyt agresywnej a za malo w zamian jest prezentacji wlasnych wizji programowych .
    W istocie jest remis ze wskazaniem na Romneya. Czy aby Romeny bedzie tym wlasciwym Prezydentem? Z pewnoscia bardziej efektywnym od Obamy, ale …….. !!!!!

  39. Start
    Afryka
    Ameryka
    Azja
    Bliski Wschód
    Europa
    Publicystyka

    Start Publicystyka
    RSS
    Logo dostawcy Ropa i gaz przyniosą Afryce Wschodniej dobrobyt czy… nowe kłopoty?
    WP.PL | (08:54) | 145 opinii
    AAA
    Dno malawijskiego jeziora może skrywać złoża gazu i ropy Dno malawijskiego jeziora może skrywać złoża gazu i ropy (fot. AFP / Alexander Joe)
    We wrześniu rząd w Nairobi ogłosił, że zainwestuje 25 mld dolarów w przygotowanie państwa do nowej roli. Na północy pojawią się ropociągi i odpowiednie drogi, a w mieście Lamu powstanie wielki przemysłowy port. Za odpowiednią opłatą będą korzystać z niego też sąsiednie kraje. Pieniądze trafią również do uczelni technicznych, bo zwiększy się zapotrzebowanie na inżynierów. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, Kenię może czekać istny skok cywilizacyjny. Ale nie wszyscy się radują.

    Roponośne terany zamieszkuje pasterski lud Turkana. Zahartowany przez upalny klimat, skrajnie ubogi i ignorowany przez kolejne pokolenia polityków, nie ufa władzy. Rząd może stworzyć nowe miejsca pracy i autostrady, ale Turkana wiedzą, że nic na tym nie zyskają. Posady trafią do białych z zagranicy oraz robotników i specjalistów z dużych miast, a odwierty i drogi zniszczą pola, na które pasterze od dekad wyprowadzają swoje bydło. A że niemal każdy z nich posiada broń, sytuacja będzie wybuchowa. Dodatkowe kłopoty mogą sprawiać terroryści z sąsiedniej Somalii, którzy nie raz porywali już Europejczyków z północy Kenii.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020225,page,2,title,Ropa-i-gaz-przyniosa-Afryce-Wschodniej-dobrobyt-czy-nowe-klopoty,wid,15012539,wiadomosc.html
    ==============

    Taki mały przyczynek do dyskusji…..
    Sympatycznie by było, gdyby zachodnioeuropejskie standardy ekologiczne , praw pracowniczych, antykorupcyjne, stosować we wszystkich krajach, gdzie prowadzi się działalność gospodarczą.
    Niestety, jest to mrzonka idealistów……

    Zysk za wszelką cenę, łamanie wszelkich umów z pozycji siły, korumpowanie elit krajów w których prowadzi się interesy, siłowe tłumienie strajków, opłacanie przez koncerny wojska i policji krajów podobno niezależnych.
    W imię, postępu, demokracji, praw człowieka, oczywiście…..

    Prawo stosuje się do ludzi, tylko według korporacji nie wszyscy są ludźmi.
    Tubylcy na przykład niekoniecznie……

  40. Kleofas (18:30)
    ?Prezydent 0.: prezydent Bush przynajmniej nie wprowadził voucherów! I kobiety go lubiły!!!?
    Tego Obama nie powiedzial …

    Fact check:

    http://abcnews.go.com/Politics/OTUS/2012-presidential-debate-full-transcript-oct-16/story?id=17493848&page=6#.UH8iEGeere4

    OBAMA: (…) But the last point I want to make is this. You know, there are some things where Governor Romney is different from George Bush. George Bush didn’t propose turning Medicare into a voucher. George Bush embraced comprehensive immigration reform. He didn’t call for self-deportation.
    George Bush never suggested that we eliminate funding for Planned Parenthood, so there are differences between Governor Romney and George Bush, but they’re not on economic policy. In some ways, he’s gone to a more extreme place when it comes to social policy. And I think that’s a mistake. That’s not how we’re going to move our economy forward.

    Czyli „częściowo nieprawdziwe”.

    Powinienem był siegnąć do zapisu debaty i precyzyjniej napisać tak:

    Prezydent O: Prezydent Bush przynajmniej nie proponował zamienienia Medicare w voutcher i nigdy nie proponował likwidacji finansowania Planowania Rodziny (PPFA – amerykańska organizacja działająca na rzecz praw reprodukcyjnych z siedzibą w Nowym Jorku) …

    Moje cytaty są niedokładne, żartobliwe, proszę ich nie brać jako relacji z debaty. Niemniej oddają mój odbiór debaty jako rozjechania słów z faktami, oraz braku precyzji w ustalaniu, który z kandydatów jakie ma stanowisko, jakie może zająć w przyszłości. Wiele zależy od odbioru tego „materiału dowodowego” przez mniej lub bardziej bezstronnego obserwatora. Ot, niedoskonała demokratyczna metoda.

  41. PA2155

    ROMNEY: (…) We don’t have to live like this. We can get this economy going again. My five-point plan does it. Energy independence for North America in five years. Opening up more trade, particularly in Latin America. Cracking down on China when they cheat. Getting us to a balanced budget. Fixing our training programs for our workers. And finally, championing small business. (…)

    http://abcnews.go.com/Politics/OTUS/2012-presidential-debate-full-transcript-oct-16/story?id=17493848&page=4#.UH8pdGeere4

  42. „Twierdzenie Romneya, że sam poprosił o te segregatory, jest więc fałszywe” – pisze reporter. Przytacza też dane mówiące o tym, że podczas kadencji Romneya procent kobiet na wysokich stanowiskach w administracji stanowej spadł z 30 proc. do 27,6 proc.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12688255,_Przyniesli_mi_segregatory_pelne_kobiet____wypowiedz.html
    ==========

    Obstawiam że Romney przegra przez kobiety……
    Nie wiem jaka jest pozycja kobiet wśród Mormonów, ale na pewno niższa niż średnia amerykańska…..

  43. wiesiek 59

    Zadajesz bardzo istotne pytanie na temat ewentualnej polityki zagranicznej Romney w kontekscie stosunków z Iranem.

    O ile deklaracji wypowiadanych przez M. Romney na temat ekonomii nie biorę na serio, o tyle nieprzedywalność jego ewentualnej polityki międzynarodowej mnie przeraża.

    Prezydent Obama od 3.5 lat, resztkami sił wytrzymuje przyjazny uścisk mocnej dłoni AIPAC, niemniej ataku na Iran (pomimo zapowiedzi Majów oraz jasnego gwinta) nie było i wciaz nie ma.

    Z kolei bojowe zapewnienia wygłaszane przez M. Romney w czasie tegorocznej wizyty na Bliskim Wschodzie zastanawiają: kim on naprawdę jest, na ile climax przeprowadzki do Białego Domu może spowodować, mówiąc niekolokwialnie „odbicie palmy” ?
    Na 3 tygodnie przed coraz bardziej skłaniam się do koncepcji: żadnych zmian Panowie.

    Roman Strokosz
    W wiekszości się zgadzam – ale skad te fascynujące dane o wzroście cen energii w ostatnich 4 latach ?!
    Gaz ziemny jest na giełdzie 4- krotnie tańszy, węgiel kosztuje 3 razy mniej, cena benzyny dla konsumenta zblizona do 2008, chart:

    http://www.randomuseless.info/gasprice/gasprice.html

  44. Telegraphic Observer 10-17 15.43

    Wczoraj zrobilem uwage i dzis potwierdzam, ze piszesz nieprawde. Cytuje: „Prezydent 0. ? prezydent Bush przynajmniej nie wprowadził voucherów! I kobiety go lubiły!!!”

    Klamstwo ! I jeszcze te wykrzykniki… Obama nic takiego nie powiedzial.Nie nalezy zmyslac relacjonujac wypowiedzi Prezydenta.

    Z reguly nie kwestionuje Twoich historii, ale tu bylo za wiele.

  45. Wiesiek59 10-17 23.18

    Bezmyslne powtarzanie za Gazeta.pl , ktora nie podaje zrodla i powoluje sie na jakis szmatlawy blog, nie przynosi chwaly.

    Podobnie cyrkowe zarty z idiomu „segregatory pelne kobiet”. Manipulacja, bo Romney mowil o 2002.

    Co znaczy „Romney przegra przez kobiety”? A zdanie „Nie wiem jaka jest pozycja kobiet wśród Mormonów, ale na pewno niższa niż średnia amerykańska?..” to chore majaczenie.

    Albo – znac jezyk, sluchac i pisac z sensem, albo – przepisywac bzdety z etykietek.

    Hadko czytac takie brednie.

  46. Wszyscy prezydenci USA zostawiają gospodarkę w kryzysie, co najmniej od Nixona, jeśli nie Kennedyego, więc Obama musi jeszcze porządzić, żeby wyrobić normę.

  47. Telegraphic Observer 10-17 15.43

    Pierwszy raz widze falszowanie cytatow. Pierwszy raz widze oczywiste i swiadome klamstwo na Blogu.

    Nie pierwszy raz widze „popisy” angielskim, ktorego piszacy nie zna. Opinie Telegraphic Observer o Ameryce nie sa warte uwagi.

  48. @TO
    Ale jak Amerykanie zaproponowaliby jakiś plan Marsahalla, np. wykupili obligacje kilku krajów z eurostrefy, oraz zamówili trochę mercedesów i volvo, to by zaścianek łaskawie przyjął?
    Obserwatorowi pomyliła się epoka. Kiedyś USA były bankierem i fabryką świata i mogły robić plany Marshalla. To było a nie jest, dziś drukarnia „zielonych” by im się przegrzała, albo deficyt trzasnął, gdyby póbowali.

  49. Kleofas
    18 października o godz. 7:14

    Nic na to nie poradzę, że nie każdemu jest dana umiejętność czytania ze zrozumieniem….

  50. Chłopaki( i dziewczyny też) uważajcie , nasz poczciwy Kleo ma wyłączność na pisanie o USA, bo on tam mieszka. Więc możecie pisać takie oczywiste oczywistoóci jak to , że Nowy York to duże miasto, a Apallachy są mniejsze od Gór Skalistych. To Kleo zaakceptuje. Ale na rany boskie nie suponujcie niczego, bo dostaniecie po łapach. Kleo spedził wiele lat w Salt Lake City i nikt mu nie będzie opowiadał chorych majaczeń o pozycji mormońskiej kobiety
    Najlepiej zanim bąkniecie coś o USA, puście to na blogu Kleofasa. Jak on wyrazi akceptacje mozecie z tym leciec do Passenta albo Szostkiewicza.
    Pozdrawiam Cie serdecznie Kleofasie
    PS. Zwrociles uwage , ze ja sie nie wychylam.

  51. TO:
    Program jest jasny jak slonce. Szkoda tylko, ze Gubernator nie podal zadnych konkretnych szczegolow, zwlaszcza o niezaleznosci energetycznej USA. Zabawne byly w dyskusji jego proby (nieco demagogiczne) przekonania publiki, ze wiecej wiercen roponosnych na terenie USA obnizy cene benzyny w Stanach. Cena benzyny jest dyktowana przez ceny swiatowe ropy, a te z kolei sa dyktowane przez glownych producentow, czyli OPEC. Czysta demagogia.
    Male firmy? Mala firma nie zalatwi problemu wydajnosci pracy i wyscigu technologicznego od ktorych zalezy konkurencyjnosc firmy. Czy przyklad kanadyjskiego RIMu nie jest wymowny?
    Zastanawiam sie, czy Ty w to naprawde wierzysz? Spekuluje, ze pierwsza ofiara ciec budzetowych bedzie nauka, edukacja i wszystkie te niepotrzebne rzeczy, ktorych Mr. R. nie bardzo lubi.

  52. PA2155 (20:05, wczoraj)
    Znając twoje poglądy polityczne i ekonomiczne, dziwiłbym się, gdybyś na cokolwiek z ust Romneya nie nazwał „BS”. Zauważ, że te argumenty, punkty i wyjaśnienia, nie są skierowane do wyborcy w USA, który ma taką orientację jak ty. Walka wyborcza idzie o tzw. niezdecydowanych.

    Siebię do takich zaliczyłbym, gdybym był wyborcą w USA. Dostrzegam słabości kampanii Romneya i jego osobiste potknięcia, i to jest na minus. Zaś na plus jest zamierzenie naprawy zdezelowanych mechanizmów gospodarki USA. System podatkowy jest zacofany, ingerencja regulacyjna i na styku państwo-gospodarka prowadzi do marnotrawstwa i kronizmu.

    Rozstrzygnięcie, czy polityka Obamy wobec kryzysu, tzw. Wielkiej Recesji, była najlepszą czy najgorszą z mozliwych – jak pisalem – jest niemożliwe. Ale jest długa lista zarzutów, ze orientacja tej polityki była ku kapitalizmowi państwowemu. Drugi zarzut, to trwanie w klinczu z republikanami. Clinton w podobnej sytuacji politycznej pod koniec swojej 1. kadencji zmienił swoją politykę i osiągnął sukces w gospodarce. Obama ain’t Clinton. Polecam Sheila Bair „Bull by the Horns” (2012).

    Zresztą podejrzewam, że dla ciebie Obama nie jest wystarczająco postępoway. A dla mnie jest paraliżujący niezbędne zmiany.

  53. Kleofas (6:32)
    Czepliwy jesteś taki, czy udajesz?
    Od początku wiadomo było, że oba moje dialogi z debaty są parafrazą, do tego nieco stronniczą. Obama i Romney tak tego nie powiedzieli – słowo w słowo. Od tego są zapisy debaty, które załączyłem. Chodziło mi o oddanie stylu debaty.

    Uważam, że atak Romney był obstrzałem z nieruchawego, ale wyposażonego w cięzkie działa pancernika, czesto fatalnie pudłował – np. „binders full of women”. Zaś Obama był kąśliwym lekkim krążownikiem a to strzelającym salwą artylerii, a to puszczającym torpedę. Czyli Obama był sprawniejszy, bardziej błyskotliwy, prowadził inteligentniejszy ostrzał. Był przygotowany, z całą masą detali. Choćby ta błysk-strzała zupełnie nie związana z pytaniem o porównanie Busha i Romney z uwagi na politykę gospodarczą, nt. pozarządowej organizacji Planowanie Rodziny (PPFA) w Nowym Jorku, gdzie odbywała się debata. Romney oczywiście redukując deficyt zamknąłby jej finansowanie z myślą – niech sobie prywatnie finansują, co jest na warunki lokalne całkiem sensowne, ale z uwagi na retorykę debaty może dać punkty Obamie.

    Dlaczego Obama nie był taki błyskotliwy 10 dni wcześniej? To jest dla mnie pytanie jak dotąd bez odpowiedzi. Mam wrażenie, że olał tumanowatego Romneya z pozycji swojej akademickiej mentalności i dotychczasowego postępu jego kampanii wyborczej. I to wszystko zaliczam na jego minus. Zastanawiam się jak to odbierają wyborcy, ci wahający się w Iowa, no i kobiety w Ohio. Na razie brak nowych wyników sondaży.

  54. Lepsze zrozumienie planu ekonomicznego Romney ponizej:
    http://www.romneytaxplan.com/

  55. Krzysztof Mazur (9:46)

    Wszyscy prezydenci USA zostawiają gospodarkę w kryzysie, co najmniej od Nixona, jeśli nie Kennedyego …

    Jeśli o Kennedym pamięć mnie nie myli, to obniżył on podatki i gospodarka ruszyła z kopyta. Zresztą w USA często jest jakiś kryzys, i co 4 lub 8 lat jakiś prezydent zostawia urząd, więc jedno z drugim łatwo skorelować. W ZSRR tego nie było, ani sytuacji kryzysowych, ani częstych odejść z urzędu. Dopiero w latach 1980. jedno i drugie całkiem naturalnie przyspieszyło.

  56. Jezeli kogos opinia Pana Szostakiewicza nie obchodzi, to jaki jest sens jej komentowania?
    Cala debata to jeden wielki aktorski spektakl. Obaj kandydaci przed debata przechodza specjalny kurs jak sie zachowywac, co mowic a czego nie mowic, jak sie poruszac, jak wygladac „prezydencko”. Romney to wielki demagod i manipulator. Obama uczciwy i konkretny, a prawda w sytuacji kryzsu nie zawsze jest popularna. Trudniej jest sie bronic niz atakowac. Nie sadze, ze debaty o czymkolwiek zdecyduja, ludzie sa skoncentrowani na ekonomii i zartudnieniui jej stan w czasie wyborow zdecyduje. Jesli ktos liczy na wieksze zainteresowanie Romneya Polska, mocno sie rozczaruje. Jak sie nie wydarzy cos niezwyklego w ostatniej chwili, moim zdaniem wygra Obama. Oby.

  57. PA (13:37)
    Zabawne byly w dyskusji jego proby (nieco demagogiczne) przekonania publiki, ze wiecej wiercen roponosnych na terenie USA obnizy cene benzyny w Stanach.

    Rzeczywiście? Sięgnij po zapis debaty i zacytuj.

    Oczywiście, że cena ropy jest ustalana na rynku światowym, jakby dwie ceny są na dwóch rynkach – Brent Crude w Londynie i WTI w Chicago, mocno skorelowane, aczkolwiek różne są standardy ciężkości, zasiarczenie, itp. OPEC nie dyktuje cen jak kiedyś. Obecnie ma 44% światowych mocy wydobywczych. Z kolei ceny benzyny zależą od lokalnych mocy rafinerii, etc. Czy w USA ceny benzyny rzeczywiście tak podskoczyły w ciągu 4 lat? bo w Kanadzie nie tak bardzo.

    Jak widzisz z podanego cytatu (22:58) Romneyowi chodzi o niezależność energetyczną w ramach Ameryki Płn. (Niejasność budzi, czy Meksyk też jest wliczony. Oczywiście Kanada i rurociągi są). Mówi się o tej niezależności od kilkunastu lat, w każdym orędziu do narodu jest o tym, jakie to ważne. I co nieco zrobiono. Ceny gazu w Ameryce Płn. są circa 1/3 cen europejskich. Celem tego punktu strategii jest stworzenie nowych miejsc pracy (aby ich było 12 mln) oraz niemierzalna niezależność polityczna. Niewielkie obniżenie cen benzyny i energii w ogóle jest skutkiem ubocznym. Jednak import surowców energetycznych uniemożliwia dojście do równowagi w bilansie handlowym.

    Mala firma nie zalatwi problemu wydajnosci pracy i wyscigu technologicznego.

    Nie wierzyłbym w to, gdybym nie widział. Apple było mała firmą. Przykładów są setki tysięcy jako ilustracje innowacyjności, wzrostu wydajności i nowych technologii. Są małe firmy w starych branżach, RIM oczywiście jest antyprzykladem na innowacyjność i sukces.

    Zresztą, ten kierunek ideologicznie powinien być słuszny. Wszyscy psioczą na dominację i panoszenie się wielkich korporacji międzynarodowych, IBM-ów i GE. Więc kto ma robić postęp technologiczny? Wyłącznie rząd? Nota bene tradycyjnie w USA nakłady publiczne na postęp techniczny przechodzą w dużym stopniu przez budżet Pentagonu. Znów cała masa dobrych przykładów. I o tym też jest w propozycjach budżetowych Romneya.

    Pierwsza ofiara ciec budzetowych bedzie nauka, edukacja i wszystkie te niepotrzebne rzeczy, ktorych Mr. R. nie bardzo lubi.

    PA2155, czy to co piszesz nie jest demagogią?
    Edukacja jest jednym z punktów planu. NYTimes donosi dzisiaj:
    The political dispute over college costs and the Obama administration?s policies highlight the differing philosophical views about the role of government in education”.

    Mr. R. lubi The Big Bird, a jednak … wydatki rządu rozrosły się poza wszelką kontrolę bez jakichkolwiek korzyści dla ludzi. Retoryka Obamy w obronie status quo jest właśnie demagogiczna, łatwa bo nie prowadzi do szerokich zmiany. Jego hasło „CHANGE” okazało się pustym sloganem. Facet, który o szóstej siada do stołu z córkami, aby pochylić się nad ich pracą domową, który nie poklepuje się po plecach z członkami Kongresu, nie ślęczy z biurokratami nad planami zmian, on niczego nie zmieni.

    Dla mnie plan podatkowy Romneya jest jasny (nie wiem, czy jak słońce), jest zrozumiały i ma zadatki na zbilansowanie się, a jeśli nie – jest otwarty na modyfikacje. Detale za którymi retorycznie wyglądają demokraci są populistyczną złudą. Żaden plan podatkowy raz przedstawionych detali nie zmienia, one są negocjowane w Kongresie. Aczkolwiek gdybym był wyborcą amerykanskim nie miałbym pełnego zaufania, jak do każdego polityka. Spekulacyjnie jednak, szanse na uczciwość i umiejętności tego słonia w politycznym skladzie porcelany są u mnie wysokie.

    Moim zdaniem, USA potrzebuje poważnego przemeblowania. Liczyłem na to 4 lata temu – podobno nie tylko ja – i na zrównanie szans, na usuwanie przyczyn nierówności, a nie ich objawów. Na zrównanie pola gry, na ukrócenie nieuczciwości na Wall Street, na zwiększenie dostępności do opieki lekarskiej i innych potrzebnych świadczeń. Obecna polityka tego wszystkiego nie zapewnia.

  58. Kleofas (11:42)
    KMA

  59. Herstoryk (11:57)
    Niemcy (mercedes) podobna ogranicza produkcję modeli klasy S.

    Konsumenci w Ameryce byli motorem gospodarki światowej. Oczywiście na kredyt, ale ktoś tego kredytu udziela(ł), często w oczekiwaniu na kolejne zamówienie produkcyjne. Niemcy i Japonią robią tak od lat 1960. Teraz przyszła kolej na Chiny.

    I to trzeba zmienić. To będzie rzeczywista CHANGE, a nie Obamachange.

    W POLITYKA 42 jest felieton red. Passenta „Możemy wracać”, w nim krótka opinia spotkanego w Hiszpanii Christopher Clovera (nieruchomości). Passent pyta go, aby się lepiej zorientować w jego sympatiach politycznych: Romney czy Obama?
    Każdy tylko nie Obama – pada odpowiedź.

  60. Jednak po opanowaniu północy Mali, fundamentaliści zwrócili się przeciwko niedawnym sojusznikom, dążąc do stworzenia republiki islamskiej opartej na prawie szariatu. Wyparli partyzantów z zajętych obszarów i zaczęli wprowadzać na nich własne porządki.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Francja-wzywa-do-jak-najszybszej-interwencji-zbrojnej-w-Mali,wid,15021422,wiadomosc.html?ticaid=1f5e3
    =============

    Kłania się zasada domina.
    Chciało się Sarkozy’emu obalać Kadafiego, a Hollande ma problem.
    Gdzieś te tony uzbrojenia poszły…..
    Destabilizacja regionu powoduje ilość trupów większą niż despota u władzy.

  61. @TO
    Kennedy zrobił dokładnie to samo, co Bush Jr: obniżył podatki, zwiększył wydatki (w szczególności zbrojeniowe, co w przypadku Kennedyego było uzasadnione) i dzwonił do FEDu, żeby druknęli więcej dolarów. Ta polityka, kontynuowana przez Johnsona, wytworzyła sztuczny boom konsumpcyjno-kredytowy, który doprowadził do nieuniknionej recesji na początku kadencji Nixona, który z kolei zachował się jak Obama, tzn. postanowił kontynuować politykę konsumpcyjnego boomu i druku dolarów (a także zwalić winę na korporacje, co doprowadziło Nixona do chwilowej kontroli cen). Polityka Nixona i jego dwóch następców doprowadziła do 10-letniej stagflacji i zapewne to samo nas obecnie czeka. Ta polityka została na 3-4 lata odwrócona prze Volckera i Reagana w I kadencji, a potem sytuacja wróciła do normy, czyli tworzenia kolejnych boomów konsumpcyjnych przez politykę rządu i FEDu. Kolejne kryzysy nieprzypadkowo niestety korelują z końcami kadencji (1987, 1994, 2001, 2008), bo co nas obchodzi, co będzie dalej. Można zatem powiedzieć, że prekursorem fatalnej polityki finansowej USA był Kennedy, aczkolwiek wówczas Ameryka była w zupełnie innej sytuacji niż obecnie. Podobne cykle występowały już w starożytnym Rzymie, bo każdy cezar chciał pokazać swoją hojność, dla zyskania poparcia i trwało to 300 lat, aż się okazało zabójcze dla państwa.
    Ciekawe jest, że nie wszystkie kraje ulegają polityce stagflacji. W latach 70tych nie uległ RFN i Japonia. Obecnie inaczej zachowuje się Wielka Brytania, która właśnie ogłosiła wzrost zatrudnienia przy spadającym PKB (podobno /nikt tego nie rozumie/, tak usłyszałem dzisiaj w radiu). To jest zdrowy wzrost bez konsumpcyjnego boomu, dzięki tworzeniu oszczędności i inwestycji.

    W ZSRR oczywiście nie było kryzysu, czy też trwał on permanentnie, wszystko jedno jak to nazwać. To jednak nie powinno nas usypiać. Jeśli inflacja wykończyła starożytny Rzym i być może średniowieczne Chiny, które miały znacznie większą przewagę nad resztą świata, to i dzisiejszy zachód może ucierpieć. Na szczęście cywilizacja europejska prawie nigdy nie była zjednoczona i nie prowadzi spójnej polityki, więc przez przypadek niektóre państwa zachowają się inaczej.

    Przepraszam za to kazanie, ale krócej nie potrafiłem się wyjęzyczyć.

  62. TO:
    Z mojego doswiadczenia, ceny benzyny sa bardziej stabilne na nizszym poziomie w Stanach niz w Kanadzie. W Michigan galon benzyny kosztowal $4, po drugiej stronie granicy o 30% wyzej. W Toronto- kilka centow wiecej niz przy granicy, na litrze. Oplaca przejechac sie do Det, bo na baku zarabia sie przynajmniej $12. O jakiej stabilnosci cenowej w Kanadzie opowiadasz?
    Malych firm nie stac na prawdziwy R&D, bo to kosztuje naprawde krocie, zwlaszcza w biotechnologii. Kto te pieniadze ma im dac? 90% tych innowacyjnych firm nie ma szansy na przetrwanie wiecej niz 5 lat. A w Kanadzie nie ma nawet takich firm.
    Z ta edukacja i nauka w programie Gubernatora to dalbym sobie spokoj. Fundusz NIH juz zostal zredukowany, a bedzie wiecej ciec, gdy Gubernator dojdzie do wladzy. Moze podobnie jak w Kanadzie. Poza 3 osrodkami kanadyjskie badania praktycznie nie istnieja i moge to potwierdzic z autopsji. Pozostana tylko pobozne zyczenia i R&D dla celow militarnych.

  63. Reflex (18:06)

    Debata jako spektakl

    Ależ oczywiście spektakl przyciąga widzów. A widzowie są potrzebni, aby było przetrząsanie faktów, sprawdzanie co kto kiedy powiedział i z jakim naciskiem, wałkowanie składników propozycji programowych, nicowanie dokonań i zaniechań, wyciąganie nie spełnionych obietnic a potem uzasadnianie dlaczego, jak to zrobił wczoraj w CNN Lawrence Summers, m.in. szef doradców ekonomicznych Obamy, że kandydat na prezydenta Obama jesienią 2008 nie mógł wiedzieć jaka wielka, głęboka i długotrwała będzie recesja i dlatego mógł obiecać wyborcom, że w 2012 dług będzie o połowe mniejszy tj. 5 trylionów i bezrobocie spadnie do 5,5 procent. zainteresowanie ludu – pewnie dlatego, że miał takich doradców ekonomicznych. Spektakl jest potrzebny, aby wzbudzić zainteresowanie ludu, aby podjął wysiłek i się oświecił przez te 3-4 tygodnie przed wyborami, aby zrozumiał to przerzucanie się bilionami i trylionami i jak to może wpłynąć na ich kilkaset dolarów.

    Wzbudzenie zainteresowania ludu jest bezpośrednim celem tego spektaklu. Dalekosiężnym jest zbitka dwóch greckich słów ????? (d?mos) „lud, obywatele” i ?????? (kratos) „władza”. Tak więc Gubernator popełnił kolejną gafę mówiąc – lekko parafrazuję – że jeśli prezydentem pozostałby Obama to za cztery lata dług wyniósłby 20 trylionów (europejskich bilionów) i Ameryka byłaby na drodze do Grecji.

    (…) We’ve gone from $10 trillion of national debt, to $16 trillion of national debt. If the president were reelected, we’d go to almost $20 trillion of national debt. This puts us on a road to Greece (…)

  64. Krzysztof Mazur (18:46)
    Zgodzę się w całej rozwlekłości, ale najpierw muszę zapomnieć o teorii cyklu koniukturalnego w kapitaliźmie, o tym, że za Volckera i Reagana było trochę drukowania obligacji, że za recesję wyborcy winą obarczają całkiem niewinnych prezydentów (Carter, GWH Bush), a najbardziej takich, którzy podnoszą stare podatki, albo dodają nowe („read my lips: n new taxes”, że recesje w XX wieku nie były w latach 1987 i 1994, że stagflacja jest skutkiem czegoś innego. Jak się nazywał ten poprzednik Keynesa (1883-1946) w starożynym Rzymie, który postulował stymulowanie gospodarki w kryzysie?

  65. TO
    W sprawie odpowiedzi na Twoją interpretację „zaścianka europejskiego” wyręczył mnie w Herstoryk.
    Zgadzam sie tylko w jednym z Toba, że teraz czas na Chiny. Ale napisałeś to dopiero, gdy Herstoryk poniekąd przywołał Cię do porzadku.

  66. Wielce szanowany amerykanski dziennikarz Dan Rather wypowiedzial sie wczoraj, ze byla to jedna z najlepszych debat jakie pamieta, a sposob prowadzenia jej przez dziennikarke CNN powinien byc wzorem pracy dziennikarskiej.
    Specyfika amerykanskich wyborow powoduje, ze w wyscigu liczy sie wlasciwie kilka ( nawet nie kilkanascie) stanow. Nikt przeciez nie bedzie marnowal pieniedzy na kampanie wyborcza w Teksasie, czy Montanie, ktore sa zawsze czerwone( kolor republikanow) i zawsze zaglosuja na kandydata republikanskiego, ani na stan Nowy Jork, czy Kalifornie ktore zawsze sa liberalne i demokratyczne. Dan Rather powiedzial, ze kluczem do wyniku w wyborach beda trzy stany Ohio, Floryda i Virginia. Jednak Obamie wystarczy zwyciestwo w jednym z tych trzech stanow, Romney natomiast musi wygrac we wszystkich trzech. Matematyka tak mowi, oczywiscie matematyka moze sie zmienic, czy tez byc glupia.
    Tez jestem przerazona polityka zagraniczna jaka obiecuje Romney. Nie na darmo Natanyahu zaostrzyl straszenie Iranem i karcenie Waszyngtonu, ktory nie wykazuje zbyt duzej aktywnosci w przygotowaniach do nowej awantury. Tym sposobem przyciaga zydowskich dziadkow emerytow z Florydy na strone Romneya. Bo dla nich Ameryka to Ameryka, ale Izrael to nasz … i to nie oni beda brac udzial w ewentualnej wojnie, w ktora zaplata sie znow Ameryka i juz nie oni beda ponosic jej koszty. Ryzyko dla reszty swiata tez istnieje, wiec moze tak nie lekcewazmy, kto bedzie prezydentem USA.
    W poniedzialek debata kandydatow nan tematy zagraniczne.

  67. @TO
    Tak więc Gubernator popełnił kolejną gafę mówiąc ? lekko parafrazuję ? że jeśli prezydentem pozostałby Obama to za cztery lata dług wyniósłby 20 trylionów.
    Nawet jeśli końcowa liczba to gafa, zadłużenie będzie rosnąć. Stany próbują mieć i masło i armaty, żadna gospodarka w historii tego nie wytrzymała. Nie mieszkam w USA i wisi mi oraz powiewa kto zostanie tam prezydentem, uważam bowiem, że nie ma znaczenia czy figurantem rządzącej oligarchii będzie Tweedledum czy Tweedledee.
    A debaty? Hmmm, igrzyska dla ludu łatwiej i taniej zorganizować niż chleb. To tryumf formy nad treścią.
    Moim zdaniem, USA potrzebuje poważnego przemeblowania. Liczyłem na to 4 lata temu
    Że poważnego, zgoda. Sklerotyczny i skorumpowany system polityczny, dochód narodowy bazowany w znacznej części na spekulacjach giełdowych i produkcji uzbrojenia, kosztowny i niezdarny interwencjonizm, zbliżające się do latynoskiego podziały społeczne, kto to przemebluje? Prezydent-marionetka grup nacisku i waszyngtońskiej „elity”? „Najlepszy Kongres, jaki można kupić za pieniądze” (the best Congress, money can buy)?? Ruch „occupy”? Nie widzę.

  68. Napisalam post, wlaczylam moje ulubione stacje polityczne. Zle wiadomosci dla mnie i Obamy. Romney jest coraz silniejszy w tym wyscigu. No to bojcie sie, tez ci co mysla, ze moja chata skraja. Czy jak to sie mowi.

  69. Red.Adam Szostkiewicz

    http://www.c-span.org/Campaign2012/Events/67th-Annual-Alfred-E-Smith-Memorial-Foundation-Dinner/10737435020-2/

    Zapis z obiadu warto obejrzec. Obama, Romney i Arcybiskup sypia dowcipami, jak z rekawa.

  70. Gdzie moj post? Czekal na moderacje, a jakze, i znikl. Nie ustosunkowywalam sie tam sama do debaty, napisalam co mowil o niej wielce szanowany dziennikarz Dan Rather i jego przewidywania, co do wyborow w zwiazku ze swing states, do ktorych nalezy tez Floryda.
    Od siebie napisalam, ze Floryda jest swing state, bo zamieszkuje tam wielu starych Zydow, ktorzy ida glownie za glosem Natanyahu, a Romney obiecuje stac jak opoka po stronie Izraela w konflikcie z Iranem. To juz nie mozna miec swojego pogladu na sprawe? O tych Zydach z Florydy a takze ortodoksyjnych, ktorzy na wojny nie chadzaja, ale podburzaja do nich, dowiedzialam sie od Zydow nowojorskich przerazonych wizja nowego konfliktu. Nawet byli ostrzejszy, nazywali prezydenta Izr. szalencem…
    Nie pisalam wulgarnych, rasistowskich, podburzajacych tresci, wiec o co chodzi?

  71. O, sorry, wlasnie sie pojawil, dlugo spicie panowie moderatorzy.

  72. @zyta2003
    mamy wielki atak spamowy, to mocno utrudnia moderację

  73. Cesarze rzymscy kupowali tron za pomocą pieniędzy wypłacanych pretorianom.
    Wielka Brytania toczyła wojny w obronie swoich kompanii handlowych i ich interesów.
    Mianowanie prezydentów USA łączy moim zdaniem te dwie kwestie.
    Korzystnie jest na to stanowisko mianować figuranta dbającego o interesy sponsorów. Im specjalnie na przejściu do historii nie zależy……
    No i w razie czego będzie kozioł ofiarny….

    Natomiast dla reszty świata istotnym jest, jakich sponsorów ma figurant.
    Jastrzębie, czy gołębie?
    Nakręca to koniunkturę konkretnym branżom…..

  74. Jeszcze o wielkich i mądrych planach.

    Sowite obniżki podatków przećwiczylismy w USA : 2001, 2003, 2006, 2009 oraz 2010. Mielismy też 2 recesje. Iluzoryczny plan MR 20 % redukcji podatków opisuje metodycznie bloomberg:

    http://www.bloomberg.com/news/2012-10-12/the-final-word-on-mitt-romney-s-tax-plan.html

    Cięcia podatkowe w postaci eliminacji „itemized deductions” są kolejną gafą MR. Jeżeli ktokolwiek podnosi rękę na świetą krowę – m.in odpisywalność dla posiadaczy domów W USA – zginie marnie. Eliminacja odpisów doprowadziłaby do kolejnej masakry cenowej na rynku real estate który powoli staje na nogi. Kolejne bzdury to opodatkowanie municipal bonds, których najwieksza atrakcją jest właśnie ” tax free” status. Czy ktoś z doradców MR mógłby jemu wytłumaczyć, że plan spowoduje zapaść wielu ledwie fiskalnie zipiących wsi i miast? Z kolei lista cięć w planie MR wygląda kosmicznie nieosiagalna.

    Nie bronię Obamy, mam mu wiele do zarzucenia … ale Mietkowi za grosz nie ufam, gorzej: podejrzewam, że łże. Obecna partia republikańska stała się dziwną hybrydą która w imię legislacyjnych (czytaj materialnych ) korzyści chętnie wywala ideały wolnego rynku na śmietnik. Partia do której mialem naturalne ciągoty z racji moich przekonań odpływa ode mnie w siną dal. A do tego dołączyły sie jeszcze świry religijne z Południa.

    ( Wiem, ze usłyszę krytykę w stylu: eh nie pleć tyle na Mietka, ale nic na to nie poradzę)

  75. Adam Szostkiewicz
    19 października o godz. 12:27

    Dziękuję Panu za tę informację.
    Na blogu P. Szlendaka czekałam tydzień na publikację komentarza, na blogu P. Makowskiego trzy doby, wczoraj napisałam kilka słów na blogu P. Sarzyńskiego i do dziś nic. Doszłam już do wniosku, że nie ma sensu się w ogóle odzywać, bo i po co.
    Przydało się tych parę słów wyjaśnienia.
    Pozdrawiam

  76. Mauro Rossi.
    Panie Mauro Rossie, choc nie ma Panskiego tu wpisu, mysle, ze jest Pan w poblizu.
    Wczoraj w Waldorf Astoria (ten przy Park Ave. NYC) byla doroczna kolacja organizowana od lat przez Archdiocese of New York ktorej celem, jak latwo sie domyslec, sa cele charytatywne ale nie wylacznie.
    To jest Annual Alfred E. Smith Memorial Foundation Dinner.
    Czym rozni sie ta „kolacja” od innych ?
    Obecni byli Obama i Romney, cztery lata temu McCaine i Obama, cztery lata wczesniej G.W. Bush, byl tam Reagan, sa tam „who’s who” w zyciu politycznym, finansowym, artystycznym, religijnym, sa weterani, sa admiralowie bywa generalicja.
    Prez. Clinton nalezy do tej waskiej grupy politykow ktorych obecnosc byla niepozadana. Nigdy nie byl zapraszany. Sa pewne wymogi etyczno-moralne ktorymi kieruje sie organizator tj. Archdiocese of NY. W tym roku decyzja ponownego zaproszenia Obamy przez card.T.Dolan wzbudzila spore zdziwienie, tego przypuszczalnie card. E.Egan lub J. O’Connor by tego nie zrobil. Card.T.Dolan nalezy do optymistow.
    Tak wyglada seperacja kosciola od panstwa w kraju demokratycznym, kraju obywatelskim z najlepszymi tradycjami Republiki.
    Mialem ten przywilej byc dwukrotnie wsrod zaproszonych.
    Blogi Polityki zasmiecaja samozwanczy obroncy jakiegos wyimaginowanego przez siebie rozdzialu; mnie chrzescijanina (WASP) chca oddzielic od decydowania w losach mego kraju. Zaden z prezentowanych argumentow oprocz prostactwa stwierdzen (cyt.”ja nie zezwalam”) i wrecz wulgarnych okreslen nie przedstawia nic wartego rzeczowej dyskusji.
    P.S. Mamy zbiezne poglady, podoba sie Panska logika i jak jest prezentowana. Alfred Tarski mial podobne „klopoty” ze swym semickim i nie termodynamicznym nosem.

  77. wiesiek59 17 października o godz. 22:15
    ============================

    >>> Prawo stosuje się do ludzi, tylko według korporacji nie wszyscy są ludźmi. Tubylcy na przykład niekoniecznie?? >>>

    Proszę Pana,
    Takie piękne słowa sobie napisali, że aż do dzisiaj różni naiwniacy cmokają z zachwytu…
    ” Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi,… ”
    ( ” We hold these truths to be self-evident, that all men are created equal, that they are endowed by their Creator with certain unalienable Rights, that among these are Life, Liberty and the pursuit of Happiness.” )

    Tylko zapomnieli uściślić że pod słowem ” wszyscy ludzie ” należy rozumieć „wszyscy BIALI ludzie”…
    … i pod słowem ” wszyscy ludzie ” należy rozumieć „wszyscy BIALI MĘŻCZYŹNI”…
    … i pod słowem ” wszyscy ludzie ” należy rozumieć „wszyscy BIALI BOGACI MĘŻCZYŹNI”…

    A poza tym wszystko sie zgadza. Jak z tymi samochodami na Placu Czerwonym.

  78. Herstoryk (0:36)
    The best democracy money can buy?

    W porównaniu z europejską, chińską, starożytną jakąś. Zastanawiające, patrząc z pozycji tumiwisizmu („wisi mi kto tam zostanie prezydentem”), że świat tę demokrację – sklerotyczną, spekulacyjną i skorumpowaną tak mocno po(d)piera, pieniądze jej pożycza, oszczędności w dolarach lokuje. Młodzi, zdolni i przedsiębiorczy tam przyjeżdżają, aż się urząd imigracyjny nie może opędzić. Na wodach neutralnych 12 mil od wybrzeży Kalifornii nieopodal Doliny Krzemowej statek pasażerski niedawno zakotwiczono skąd młodzi nie-Amerykanie będą dojeżdżać do pracy z wizą turystyczną w ręku, bo z wizą o pracę za duże są korowody … zadziwiające.

    W tej wizji przemeblowania USA niewątpliwie jestem minimalistą.

  79. Panie Adamie
    No wlaśnie na moim blogu bez przerwy pakuje się jakaś fryzjerka czy kucharka i trwa tak ze 2 minuty, a potem mnie dopuszcza do Pana, Pana Passenta i Pani Paradowskiej. Myślałem, że to mój komputer, ale kamień spadł mi z serca, że to wasz problem.
    Z wyrazami współczucia

  80. Nie to ani kucharka ani fryzjerka, tylko Monika kwiaciarka. Ciekawe czy wszystkim sie tak lansuje, czy tez tylko ja jestem takim wybrancem Moniki ?

  81. W moim skrótowym tekście do Kleofasa z 18 X o 18:08 nie chodziło, aby mu przyj….., ani doprowadzić do wściekłości, lecz by pokazać, że z moim amerykańskim nie jest zupełne dno i się wymigać od egzaminu u niego przed następnym zabraniem głosu o Ameryce.

    Dla maksymalistów jak Herstoryk przez Kleo załączone wideo z wczorajszego Al Smith Dinner w Nowym Jorku jest koronnym dowodem, że te debaty, kampanie polityczne i wybory w USA są funta kłaków warte, bo to jest jedna sitwa, skorumpowana i wzajemnie poklepująca się po plecach, zdzierająca forsę z ludzi u siebie i po całym globie, aby potem ją rozdzielać po pańsku w formie dobroczynnej filantropii.

    Dla minimalistów jak ja znaczy ten bankiet, że dla Amerykanów, bardziej niż dla Kanadyjczyków – o innych nacjach nie wspominając, zarabianie pieniędzy oraz ich wydawanie i rozdawania nie jest wcale religią, jak się im imputuje, lecz po prostu sportem. Religią jest rodzina, nie koniecznie jedna przez całe życie.

  82. Wydaje mi się, że w wyborach wygra ten kandydat, na którego odda swój głos więcej głosujących (plus te amerykańskie czary z kolegium głosami elektorów), a nie kandydat, który mówi mądrzej w opinii danego komentatora (lub któremu komentator kibicuje).

    Teraz czas na Chiny ? Och jak to dobrze ! Przynajmniej nie będzie niekończących się dyskusji o wyższości jednego kandydata nad drugim, bo nie będzie ani wyborów, ani kandydatów. Ani opozycji oraz dyskusji. Za to będzie dobrobyt i szybki wzrost gospodarczy. I dalszy wzrost gospodarczy. I jeszcze więcej dobrobytu.

    Czas na Chiny… Aleluja !

  83. Jaka jest ekonomia -kazdy widzi. Nie tylko w USA, ale na calym swiecie. Niestety ten najdoskonalszy ustroj – kapitalizm jak by troche wyblakl. To za Reagana zaczely sie wszelkie deregulacje, odchodzenia od kontroli panstwa i coraz wieksze ulgi dla owych „1%”. Clinton, nie tylko tego nie wyhamowal, ale rozwinal, a doprowadzona do absurdu za Buscha wolnosc finansowa zlozyly sie na to co mamy. Mieszkajacy w Ameryce pamietaja owczesnego guru finansowego Greenspana, ktory wyglaszal wielce zawile oredzia, cos tam uwalnial, deregulowal, ustalal stope. Nikt, poza CEOs finansjery tego nie rozumial i nie znal szczegolow. Tylko oni wiedzieli jak moga teraz figlowac, a maluczcy tyle pojeli, ze latwo dostac kredyt. Ogloszono, ze Ameryka jest spoleczenstwem o post-industrialnej ekonomii. I mleko sie rozlalo, nie tylko na Ameryke.
    W jak krotkim czasie i na ile mozna w tej chwili zatrzymac ta sniezna kule, kiedy wszystko i wszystkich mozna kupic, a zadna cena nie jest za wysoka? Oslawiona w USA ultrakonserwatywna i detrukcyjna Tea Party powstala dwa lata temu za pieniadze wielce dyskretnych megamultimilionerow braci Koch, ktorzy postawili sobie za cel zniszczyc Obame, demokratow i resztki zwiazkow zawodowych. Wielu myslalo, ze ta partia to zart. Nie – ona ma ogromne sukcesy w destrukcji kraju. Nie tylko bracia Koch wiedza, ze pieniadze zainwestowane w republikanow zwroca im sie wielokrotnie. A cieszacy sie demokratycznymi wyborami zwykli obywatele wybieraja swoich przedstawicieli tak – jak wybieraja- dzieki kosztownym zabiegom socjotechnicznym, ktore nazywaja sie kampania wyborcza.
    Kto jest w stanie ukrocic globalne korporacje, ktore rzadza swiatem, ich powiazania, uklady i lobbowanie. To nie dotyczy tylko niewydolnej Ameryki, czy lobbystow z Waszyngtonu. Jeszcze lepiej do rzadzenia swiatem nadaja sie wszelkie Dubaje, Sinagapury, Hong Kongi…. nad ktorych dynamika i wspanialoscia rozczulaja sie naiwni.
    Na szczescie, czy nieszczescie jest jeszcze wiele innych wazkich problemow w USA, ktore mniej zaleza od amerykanskiej i swiatowej plutokracji i ja na nich sie skupiam.

  84. Nie mogę powiedzieć do @duende (14:48) – „eh nie pleć tyle na Mietka”, bo Kleo naskoczy na mnie, że się spoufalam do jego, tj. amerykańskiego kandydata na amerykańskiego prezydenta.

    Oczywiście arytmetycznie plan Romneya się domyka, przy pewnych założeniach tu i tam, najwyżej złamie obietnicę i obniży stopę podatku nie o 20 lecz o 15%, ale idea reformy zostanie zachowana. Ponadto kwestią mało rozważaną w symulacjach i analizach jest rozłożenie w czasie zmian podatków i przychodów. Niewątpliwie USA zapędziły się w zaułek z tymi odpisami podatkowymi, np. chyba nigdzie na świecie nie ma odpisu z tytułu opodatkowania kredytu mieszkaniowego, a to ogranicza chęć do oszczędzania wśród najuboższych posiadaczy domów. Amerykanie mają nawet nazwę na taki stan niemożności działania – Catch-22. Niewątpliwie problemem planu jest wykonalność polityczna, czyli wynegocjowanie szczegółów w Kongresie i z lobbystami. Dodatkowo, nie ma pewności jaki po wyborach będzie układ partyjny i wewnątrz partyjny (np. Tea Party jako zwolennicy zbilansowanego budżetu) w obu izbach. Same niewiadome.

    Największą niewiadomą zdaje się być status qui, pod nazwą „fiscal cliff”, co prowadzić może do spadnięcie z wysokiej skały.

  85. Właśnie! Jaki jest fiskalny plan Obama, aby uniknąć spadnięcia z fiscal cliff? Ktoś wie?

  86. Szanowny pan @Levar (18.53 dnia 17.10.), odpisując panu @Wieśkowi59 (na jego wpis z godz. 15.36 dnia 17.10.), pisze pan o samych niedorzecznościach . Pisałem, że bardzo rzadko zabieram głos u sąsiadów pani Janiny Paradowskiej, ale z zainteresowaniem czytam tak komentarze gospodarzy jak też głosy uczestników dyskusji. Szczególnie lubię @Levara, z którego komentarza wyszukałem szczególną perełkę. Będzie trochę cytowania:
    Pisze pan: i chyba nie bez powodu Niemcy forsują budowę ?europejskiego? systemu nawigacji satelitarnej mającej UZALEŻNIĆ ICH od amerykańskiego GPS .
    I dalej : swojego czasu niemiecka kanclerz, na pytanie o sens budowy takiego systemu w sytuacji kiedy można bezpłatnie korzystać z GPS, powiedziała mniej więcej coś w tym sensie: ale nie wiadomo czy da się z niego korzystać w przypadku wojny. O jakiej wojnie pan myślał ???

    Szanowny panie @Levar, chyba za dużo pan dzisiaj napodnosił tych ciężarów, co widać z pańskiego pisania. Zawsze miał pan trudności z logicznym rozumowaniem, ale opisując układ : USA ? Niemcy oraz USA _ reszta Europy (w szczególności środkowo-wschodniej) to już zupełnie się panu pokićkało. Mimo to pozdrawiam po staremu, Czesław R.

  87. zyta2003
    19 października o godz. 0:06

    Zadziwiające jest to, że ortodoksi wszelkiej maści zagrzewają do boju INNYCH…..
    Gdy przychodzi co do czego, to albo wiek już nie ten, albo kategoria zdrowia, wiara mu nie pozwala walczyć z bronią w ręku, pacyfistą jest z przekonania, itp…..
    Natomiast podgrzewać atmosferę potrafią doskonale.

    Mozna by nawet złośliwie podsumować, że uczniowie medres mają przewagę nad uczniami jesziw- wielokrotnie walczą z bronią w ręku.
    W obronie wojowniczych panów z partii religijnych, muszą stawać laiccy obywatele Izraela i goje…..
    Przy bezpośrednim starciu, byłaby jatka.

  88. Jeszcze taka drobna uwaga…..
    NIE MA stanów idealnych- wolnego rynku, moralności społecznej, całkowitej wolności. To wszystko jest regulowane przez PRAWO.
    Nie sądzę by absolutnie prawy i moralny człowiek mógł zajść daleko w polityce, czy biznesie….

    Niestety, czynnik ludzki jest najbardziej zawodny w tym niedoskonałym świecie. A wielka władza korumpuje i deprawuje.
    Stąd pokusa do naginania i łamania prawa u wielkich tego świata.
    W końcu to oni je stanowią…..
    Wszelkie deregulacje umożliwią jedynie szybszy transfer zysków do szczytu łańcucha pokarmowego naszego świata.
    I nic tego procederu nie powstrzyma.
    Nawet w Chinach padło z tego powodu parę trupów ostatnio……
    Reguły gry trzeba mieć w sobie, ale ich łamanie bywa takie opłacalne…

  89. @TO
    świat tę demokrację ? sklerotyczną, spekulacyjną i skorumpowaną tak mocno po(d)piera, pieniądze jej pożycza, oszczędności w dolarach lokuje. Młodzi, zdolni i przedsiębiorczy tam przyjeżdżają, aż się urząd imigracyjny nie może opędzić.
    Podpiera, bo niestety musi. Śmierć, lub nawet choroba gigantozaura spowodowała by tyle smrodu i zamieszania, że mniejsze stwory by się poddusiły. No i są jeszcze te wszystkie lotniskowce, drony, rakiety ICBM, Marines, itp, które pilnują motywacji do podpierania. Jeśli idzie o tych przyjeżdżających, „raj wolności i dobrobytu”, nawet z lekka zgniły, wygląda wciąż cudownie z perspektywy Boliwii, czy Burkiny Faso, a dolary, nwet bez pokrycia, wciąż jeszcze kupują mózgi za granicą. Bańki mydlane są takie śliczne, lśnią, mienią się kolorami. Szkoda że zawsze pękają.

  90. zyta2003
    19 października o godz. 0:06
    #
    Ryzyko dla reszty swiata tez istnieje, wiec moze tak nie lekcewazmy, kto bedzie prezydentem USA.
    #
    No tak…
    Jednak, jak się dobrze zastanowić, to jaki wpływ na wynik wyborów w USA może mieć nasz osobisty pogląd w tej ważnej sprawie?
    Podyskutować jednak zawsze warto. Interesować się problemem… też!

  91. Tak na prawdę to demokrację którą znamy i którą wszyscy się zachwycają umiera, więdnie, kurczy się (tak jak się kurczy tzw. „klasa średnia” która była na zachodzie promotorem tej formy rządzenia „ludu przez lud” – jak rzekł był A.Lincoln w słynnej mowie getysburskiej). Multimiliarderom i innym rekinom-członkom finans-bankowej elity jest ona w zupełności nie potrzebna do niczego (odsyłam do Rifkina „Koniec pracy” – problemem jest dla niej co zrobić z tą „uciążliwą resztą” – tu dlatego @zyto 2003 taki splendor mainstremu spływa na owe Dubaje, Singapury, Hong-kongi itp.).
    Bo tele-demokracja (lub reklamo-demokracja) z którą mamy do czynienia (przykład wyborów amerykańskich jest tu dostatecznym i wystarczającym – programy to „pic-na-wodę-fotomontaż”; i tak potem „robi się zupełnie co innego” co opowiada się w debatach i pisze na ulotkach czy bilbordach) to nie jest demokracja – tu nie ma obywatela, świadomego obywatela (gra podstawową tu rolę reklama, jej forma i ilość pieniędzy posiadanych w zanadrzu przez poszczególnych osobników uczestniczących w tych wyścigach „chartów” goniących za zającem czyli władzą). Tak jest wszędzie na świecie – w starych demokracjach ten problem dotyczy całej struktury demokratycznego i „wolnego” (ponoć – ale wolnego od czego ?) świata. Tele-demokracja oparta na reklamie i lobbingu to jest to samo co reklama proszku do prania, prezerwatyw czy coca-coli. A gdy na dodatek obywatela (lepiej by było gdyby był coraz bardziej świadomym, no ale to model, ideał, zbytnie wymagania) zastępuje konsument nie możemy mówić o demokracji wg tego klasycznego „getysburskiego” schalgwortu Lincolna.
    A czy wygra Obama czy Bush-bis (mentalnie – albo kolejny klon Reagana „przedalzheimerowego”) to ma znaczenie kosmetyczne dla świata: dla idei światu przyświecających, dla innowacyjności, dla popchnięcia go i nas (ludzi) w kierunku „człowieka”, a nie „homoeconomicusa”……. I dlatego wg mnie USA mnie obchodzą tyle, że mają spory (jeszcze choć stale malejący i to coraz bardziej)
    wpływ na ten świat. Ich problemy niech pozostaną „ich problemami” – oby rzutowało to coraz mniej na ów świat.
    Pozdrawiam
    Wodnik53

    PS: Przywołuję ten passus „getysbursko-lincolnowy” dla potrzeb i dla przypomnienia osobom blogowym zza Oceanu chwalącym często bez umiaru osiągnięcia „Imperium Dobra” i dzisiejszego dinozaura światowego orbis terrarum.

  92. TO,

    Realnego planu nie ma, potrzeby samobójczego skoku z fiscal cliff też nie ma. Guru Bob Brinker doradza Obamie w przypadku wygranej: nie robić nic, pozwolić na wygaśnięcie bushowskich tax cuts w 2013. Dowcip polega na tym, że w koszykach budżetowych obydwóch kandydatów, oprócz marnych podgrzybków większość pozycji jest nieruszalna.
    Termin fiscal cliff stworzono gwoli straszenia ludności. Straszenie rozlało się na inne kontynenty. Odbywa sie z lewa oraz prawa, np: nasze wnuki będą płaciły nasze długi, wody będzie mniej a światło zgaśnie. Rekord pobiła w sierpniu ub roku GW wydobywając z siebie triumfalny ryk: Do bankructwa Ameryki pozostały jeszcze 3 dni!

    Doceniam rangę problemów kapitalistycznej ekonomii ale traktuje to jako naturalny cykl. Tak mnie nauczyła moskiewska Prawda. Postrzegam ekonomiczną pozycję USA na najbliższe dekady jako mocarstwo (żywność, energia, high tech). Nie widzę zatem potrzeby rozpaczliwego balansowania budżetu przy 20 bilionach długu ani też 40. Let it go, jedna dekada dobrej koniunktury wyleczy rany.

    A póki czas – zbierajmy na Prozac dla wszelkich szmendrków, ciasnych i niejasnych, jarków i kilenerów, płaczących ciotek i ginterów. (A pleć czy nie pleć – to jest zaiście wielke pytanie).

  93. @Herstoryk
    Mózgi kupują, z Boliwii, z Burkina Faso, powiadasz. Nie zapominaj o Kenii, ja znam jednego faceta, nie osobiście, którego ojciec przyjechał z Kenii, on teraz jest prezydentem kraju, tego gigantozaura. Ale bania!

    Do tej giga-bańki przyjeżdżają obecnie z Hiszpanii, z Kanady, znam osoiście takie przykłady drenowania, z Anglii, ze Szwecji, ale statystycznie najwięcej przyjeżdża młodych Azjatów, z Indii. To jest dopiero bańka. No i jest też zaścianek. W moim wieku lubię w nim pomieszkiwać.

    Wydaje mi się, że ludzkie życie, postęp gatunku, pomijam dinozaury, aczkolwiek ich też to dotyczy, w ogóle życie jako takie, to jest jedna wielka bańka. Kiedyś musi pęknąć.

  94. Klasa średnia u Lincolna na kolanach

    Nie można statycznie patrzeć na taki wielki i dynamiczny kraj. Facet palnął mówkę półtora wieku temu i ma ona być wykładnią po wsze czasy? A dwaj Roosevelci, jeden bardziej postępowy od drugiego, a Kennedy, a Martin Luter King, a Reagan, a Clinton, a Obama, ileż tych pięknych słów padło, ileż elaboratów napisano, sporów intelektualnych i walk wyborczych przeprowadzono w międzyczasie. I wiele zrobiono. Ameryce zarzuca się sporą listę grzechów i wykroczeń na arenie międzynarodowej, i słusznie, tego nigdy nie jest za mało. Bo są też kroki pozytywne, nie ma co się rozwodzić nad ich udziałem w obu wojnach domowych w Europie po właściwej stronie, ani pokonania i elimiancji ZSRR, co też było właściwym krokiem. Ale weźmy Eisenhowera, jako prezydenta, rok 1956, powstrzymanie Anglii i Francji w odbieraniu Nasserowi kanału sueskiego. Ten krok był przyspieszeniem procesu, tzw. gwoździem do trumny systemu kolonialnego i 4 lata później niemal cała Afryka ogłosła niepodległość.

    Dowodzenie, że amerykańska demokracja jest nieświadoma jakas taka nie getysburska, nie władzą ludu dla ludu, jest – przepraszam za wyrażenie – mamrotaniem. Wiadomo, że władza w każdym kraju nie grzeszy czystością, Ludową Polskę się chyba jeszcze pamięta. Wiadomo, że czasy są telemarketingowe i współczesne kraje nie są for old man. Postęp techniczny jest szybszy niż dawniej. I relatywne znaczenie USA maleje, aczkolwiek może ten proces trwać długo jeszcze po naszych zgonach i z wieloma nawrotami. Niemniej idea demokracji niesiona przez USA kiedyś do Europy, a potem na inne kontynenty ma się coraz lepiej.

    Amerykańska klasa średnia więdnie i się kurczy?
    Niemożliwe?! Do jakiej klasy 99 % należy, jak nie do klasy średniej. Klasa średnia w krajach rozwiniętych się rozwarstwia, to fakt, jej mniej zamożna część coraz bardziej zawierza opiekuńczości państwa. Ale mówienie, że klasa średnia więdnie jest w gruncie rzeczy bezproduktywne. Co z tego wynika?

  95. duende

    To co piszesz, pomijając naukę teorii cyklu koniunkturalnego z moskiewskiej Prawdy (jak ta teoria brzmi po rosyjsku?), można skwitować tak:

    OBAMA IS PRO CHOICE, ROMNEY IS FOR CHANGE.

    Ja bym się ucieszył, gdyby Ameryka zmodernizowała kilka spraw na linii rząd – biznes, stopniowo, nie od razu Kraków zbudowano. Nie tylko dlatego, że żyłoby się spokojniej z myślą o następnych pokoleniach, ale także żeby zjadacze Prozaca mieli mniej argumentów na poparcie drugiej części tej tezy:

    „USA mają jeszcze spory wpływ na ten świat, choć on stale maleje i to coraz bardziej”.

  96. Korekta:
    odnosiłem się do filmu i książki pt. „No Country for Old Men”.

  97. Obama nie wychodzi na prostą. Romney nie jest challengerem marzeń republikanów ale sytuacja Obamy jest dramatycznie odmienna od tej z roku 2008. Wtedy wygrał na oczekiwaniach i nadziei jakie niósł swoją kandydaturą a obecnie jest oceniany i rozliczany z zawiedzionych oczekiwań i nadziei. Amerykanie wykazują tylko marginalne zainteresowanie polityką zagraniczną ale są bardzo wrażliwi na sprawy gospodarcze. I tu Obama zawalił całkowicie. Obiecał obciąć deficyt budzetowy o połowę a zwiększył go 40% bezrobocie miało spaść a jest jak było .
    Wyglada na to, że wynik pierwszej debaty przesądzi o wyborze ale jeśli nawet Obama wróci do Białego Domu to będzie prezydentem z przyciętymi skrzydłami.

  98. Ostrzeżeniem dla Pentagonu jest również kierunek, w jakim poszły zbrojenia wschodnich mocarstw. Chiny wprowadzają do uzbrojenia swoich niszczycieli typu 956E rosyjskie naddźwiękowe rakiety przeciwokrętowe 3M80 Moskit o napędzie rakietowo-strumieniowym. Jest to najszybsza tego rodzaju broń na świecie. Na dużej wysokości osiąga prędkość rzędu 3 machów, a na niewielkiej – 2,2 macha. Państwo Środka pracuje też nad przeznaczonymi do zwalczania okrętów rakietami balistycznymi DF-21, które w tamtejszych mediach niedwuznacznie nazywane są niszczycielami lotniskowców.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020225,title,USA-podejmuja-wyzwanie-na-morzu-Stworza-bron-ktora-przewyzszy-odpowiedniki-Chin-i-Rosji,wid,15023641,wiadomosc.html?ticaid=1f618&_ticrsn=3
    ================

    Czeka nas kolejny wyścig zbrojeń?
    Tyle że tym razem z dala od Europy……

  99. Levar,

    ponieważ nadszedł czas na Chiny, a więc jak Pańska geopolityka w odniesieniu do stosunków polsko-amerykańskich będzie się miała kiedy Amerykanie zaczną szukać sojusznika celem neutralizowania Chin ? Sojusznika np. w Rosji ? To w sumie nie jest wykluczone skoro Chiny prą do przodu gospodarczo i militarnie. W takiej sytuacji szuka się kooperacji nawet z diabłem, a więc co dopiero z Putinem.

    Polskie bezpieczeństwo to Europa i NATO, w którym to Sojuszu USA i tak uczestniczą, i to nie jako obserwator. Amerykanie indywidualnie nie mieli, nie mają, i nie będą mieć niczego do zaoferowania Polsce indywidualnie – takie jest moje zdanie. Polska nie jest liczącym się elementem w amerykańskiej grze i nim nie będzie bez względu na to kto zamieszka w Białym Domu. Stara koncepcja geopolityczna o osi Rosja-Niemcy, na której to osi leży Polska to koncepcja zwietrzała. Zwietrzała nie dlatego, że zmieniła się geografia, ale dlatego, że zmieniły się cele oraz metody prowadzenia polityki na skalę globalną czy regionalną, a wraz z nimi zmieniły sie środki realizowania tej polityki.

    Pozdrawiam

  100. Głos dany zza Oceanu „równa wszystko z trawą” (w swej euforii dla niczym nieograniczonego przepływu kapitału i powiększania się nierówności społecznych *). Jego zdaniem wszyscy – tak dekretuje ta filozofia – mają być piękni, młodzi i bogaci. No i „ofensywnie” przedsiębiorczy. To życie – jak stwierdza ów głos – nie jest for old man. No więc eugeniko wróć (teraz nie w formie „rasizmu” – jak np. u Knoxa , ale w formie eliminacji „Innego”, tu starszego; + 40 „do gazu” rzecze T0; tak zrodziły się onegdaj KL i fabryki śmierci – „Inny” nie ma prawa żyć **).
    I m.in ten wszechobecny i tak zachwalany przez Ciebie Kanadyjczyku marketingowo-zakupny sposób patrzenia na życie tworzy nowe źródła nienawiści człowieka do człowieka: kto ma inne zdanie, kto ma inny sposób myślenia – to mu powiemy: to nie jest życie for old man ! I to jest najgorsze wykluczenie „Innego”, po nim dopiero idzie materialne, kulturowe itp. Postawienie go poza nawias.
    Tak zawsze w historii tworzono glebę dla ksenofobii, rasizmu, antysemityzmu i innych -izmów wykluczających po kolei coraz to inne grupy i środowiska.
    Bye T0 i oby towarzyszyły Ci zawsze dobre sny i „wykwintne” samopoczucie.
    W dla euforycznych adherentów reagano-thacheryzmu (czyli ulgi dla coraz bogatszych i …. mnożenie „wykluczonych” – wykluczonym jest ten który uważa się za wykluczonego z jakichś powodów, np. w Polsce ateiści, agnostycy i niewierzący są wykluczeni i op[resyjnie zdominowani – często celowo – i tak też się mają prawo czuć !) zalecany jest anti-prozac i to co napisano w psotsciptum do tego wpisu.
    Wodnik 53

    * – Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce w 2011 roku o 300 tysięcy wzrosła liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Skrajne ubóstwo oznacza niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb, takich jak wyżywienie, odzież i bieżący opłaty za rachunki. Obecnie w Polsce jest już 2,5 miliona takich osób. Np. profesor Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że grupą najbardziej zagrożoną ubóstwem są dzieci, dodał, iż w Polsce nie ma odpowiedniej polityki społecznej, nastawionej na przeciwdziałanie skrajnemu ubóstwu, natomiast zwraca się uwagę na poprawę wskaźników gospodarczych i demograficznych, co nie przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie obszarów ubóstwa. Z kolei według danych Eurostatu zagrożonych ubóstwem w Polsce jest już 10 milionów osób !

    ** – odsyłam Drogi Kanadyjczyku, wysyłający mnie w niebyt, pozycję Lindberga „Wytępić całe to bydło”. Twój wpis „ocieka” taką samą filozofia postrzegania świata jak ci co tworzyli np. system niewolnictwa w Kongu Leopolda czy podstawy etycznego wytłumaczenia zasad kolonializmu w konfrontacji z europejskimi normami demokracji i idei Oświecenia.

  101. Ciekawostka przyrodnicza 😉
    Jest godzina 18;17 a mój wpis z godz. 13;21 wygląda TAK:
    ANCA_NELA
    21 października o godz. 13:21
    mag ? 10:47
    Mundur generalski w skarbcu jasnogórskim?
    Do jego konserwacji można by zaprosić specjalistów z Mauzoleum Lenina, są tam bowiem elementy, wymagające zapewne fachowego balsamowania.
    Chyba, że speców już mamy. Po przeszkoleniu w Chinach i w Korei.
    Aż się nie chce napisać całym zdaniem, co ja o tym myślę.
    Twój komentarz czeka na moderację.

  102. Rety!!!!
    Ten wpis czeka na moderację w blogu red. Passenta!!!
    Tu go wpisałam przez roztargnienie. Przepraszam, ale chyba nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może się u sąsiada odkorkuje?
    Sprawa jest o tyle ciekawa, że kolejne wpisy – po tym moim – się ukazały, są na blogu bez uwagi o oczekiwaniu, a mój jak ten rodzynek też jest… ale z tą uwagą i nie jestem pewna, czy tylko ja go widzę, czy inni też.
    Moderator jest osobą tajemniczą.

  103. Wodnik53 (14:37) czy też W0dnik???

    Pisząc, że to ponad siły starego człowieka na prowincji polskiej, chodziło mi przede wszystkim o siły mentalne. O eugenice nic nie wspominałem – to jakaś paranoia. „Ścinanie wszystkiego równo z trawą” to bynajmniej nie moja sytuacja, raczej adwersarza. Najpierw trzeba udowodnić, że demokracja amerykańska jest nie dla ludzi, teraz bardziej niż w czasach po Lincolnie. Przeciwnie, ciągle coś nowego, ciągle naprzód. Moje jest dostrzeganie plusów i minusów, adwersarza jest tylko minusów. Ta dyskusja faktycznie do nikąd prowadzi, przepaść jest zbyt wielka. Nie przekonam do dalszych studiów i do grzebania nie tylko po skrajnie „liberalnej” (po amerykańsku) stronie.
    Moja motywacja jest za wsparciem naszego śródziemnomorsko-atlantyckiego poglądu. Inni szukają bliskości z Chinami. To ścinanie równo z trawą, bo dzieci, bo wykluczenia … jest po prostu nielogiczne. W Rosji i w Chinach, jest o wiele więcej takich zjawisk. Ta ekstrapolacja problemów krajowych na tworzenie reorientacji globalnej jest grubą naiwnością. Jest przy tym manipulacją. W roku 2011 liczba ubogich w Polsce wzrosła, ale przedtem spadała. Możemy się spierać o metody wyważenia i orientacji polityki społ-gospodarczej w kaju. Ale co do tego ma Ameryka? Ano ma Reagana i Thatcher …
    Eh. Szkoda gadać.

  104. TO:
    Zastanawiam sie, po co ta niegrzeczna drwina z nicku? Ty podobno taki oswiecony, kulturalny a powialo zartem ze szkolnego podworka.
    Obserwuje te tendencje u niektorych Kanadyjczykow i Amerykanow. Moze to znak Twojej perfekcyjnej integracji z kultura amerykanska, ktora glosisz tak halasliwie?

  105. PA2155:
    Byłbyś łaskaw wyłuszczyć szczegółowo o co ci chodzi z tą niegrzeczną drwiną. Chyba ci nie chodzi o hałaśliwość „polskiej kultury”:

    Wodnik 53
    21 października o godz. 14:37
    (…)
    Bye T0 i oby towarzyszyły Ci zawsze dobre sny i ?wykwintne? samopoczucie.

    Mi zwisać powinno, jak „hałaśliwy” jest Wodnik53, czasem pisze P0 na Platformę Obywatelską, zeruje wszystko czego panicznie nie lubi? Dziecinada, czy coś więcej?
    Czy mówisz, żeby ręką machnąć nań? 😉

  106. TO:
    Twoja odpowiedz Wodnikowi, cytuje
    Wodnik53 (14:37) czy też W0dnik???

  107. PA2155
    Jakiś niezwyczajnie ospały jesteś w tych dniach, zdaje mi się.

    Zatem wciśnie Ctrl-F, aby szukać tekstu, i wpisz T0 , rozumiesz? te-zero. I next …
    To samo zrób w nowym wątku. Faktycznie, piaskownica. Lepiej mi było do niej nie wchodzić.

css.php