Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

23.03.2011
środa

Kaczyński, miłośnik Pollocka

23 marca 2011, środa,

Prawdziwa niespodzianka: prezes Kaczyński przywołał malarza w  materiale prasowym wyśmiewającym Donalda Tuska za całokształt. Tego by ,,murzyn” nie wymyślił, więc biorę to za dobrą monetę. W końcu czemu polski polityk ma nie mieć zainteresowań malarstwem i literaturą. Pięknie.

Ale są ,,ale”. Po pierwsze, Pollock to jednak artysta modernistyczny, i to jak! Po drugie, artysta amerykański. Czemu nie polski, na przykład Brzozowski albo Kantor?

Na dodatek Pollock był alkoholikiem i zginął w wypadku samochodowym, będąc nietrzeźwym. Czy konserwatyście zaprzyjaźnionemu z ojcem Rydzykiem wypada przywoływać takie osoby w pozytywnym kontekście. Przecież wśród czytelników i zwolenników Kaczyńskiego mogą być katolicy i niewierzący udzielający się w krucjatach trzeźwościowych!

Może jednak to nie Kaczyński, ale ghost-writer wstawił mu w tekst tego Pollocka. Biedny prezes. Jak nie Pollock, to zakupy przed kamerami i Biedronka. Ktoś chyba chce prezesa wkręcić na amen.

XXXX
Debata o OFE
Hematemesis (co się tłumaczy na polski wymiotowanie krwią, gratuluję nicka!) – odwykłem już odrobinę od takich pryncypialnych , między innymi dzięki grupie tutejszych dialogowo nastawionych blogowych bywalców, którzy trzymają poziom, choć czasem radykalnie się z nimi nie zgadzam. Jak na przykład z wpisem b529. Tak czy owak, jeśli debata TV coś pokazała, to akurat nie to, że rząd Tuska i PO są oderwane od rzeczywistości, choćby dlatego tego nie pokazała, że rząd w tej debacie nie uczestniczył, a co najmniej jedna trzecia ankietowanych uznała, że więcej racji miał Rostowski. Trudno też uznać za dowód alienacji PO ze społeczeństwa najnowszy wynik sondażu OBOP dający partii Tuska 20-procentową przewagę nad PiS-em. Dziękuję za to za wpisy mag, Anastazji i Klary2010.

Parker: jakie to prostactwo mówić sobie przez ty, jeśli się przez ty mówiło do kogoś przez ostatnie 30 lat? Zgadzam się, że Rostowski nadużył tego nieszczęsnego ,,ty” w programie i za ostro jak na polskie standardy wchodził Balcerowiczowi w słowo, jednak to, co po debacie wyrabia z tym wątkiem pan profesor to jednak przesada. Incitatus – e, tam, beznadziejna, tak Pan chlapie właśnie w stylu tabloidów. Profesorów od tsunami i atomu skrytykowałem za to, że im nerwy puściły do tego stopnia, że się zbluzgali epitetami. Tandem od OFE tej granicy nie przekroczył. Torlin – może i tak, może obaj ekonomiści mają rację, ale różnica jest taka, że tylko jeden z nich musi podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność, i akurat tym kimś nie jest Balcerowicz. Kartka z podróży: a jakie to imprezy papieskie miałby finansować rząd? Czy o czymś nie wiem? Pozdrawiam jak zwykle tych, którzy prowadzą rozmowę, a nie wymyślają sobie nawzajem albo autorowi tego blogu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 158

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    Nie mam wątpliwości, że Pan w tego typu sytuacji, gdyby interlokutor z który jest Pan na „ty” prywatnie, przed kamerami zwracał się do Pana, per „Panie Redaktorze” to nie kontynuowałby Pan formy Leszku.
    To nazywam prostactwem.

  2. Panie Adamie
    Wklejam link do krajowych obchodów beatyfikacji JPII organizowanych w Warszawie przez Kurię Metropolitarną. To pierwszy harmonogram podany przez wyszukiwarkę. Tego typu obchody odbywać się będą w całym kraju i nie tylko na przełomie kwietnia i maja ale do konca roku. Stosowne iformacje są w internecie. Na pierwszy rzut oka widać, że większość imprez będzie finansowana ze środków publicznych. I to sowicie finasowana. Utwierdza mnie w tym przekonaniu fakt, że tematu kosztów krajowych obchodów beatyfikacji media nie poruszają.
    http://www.tvp.pl/warszawa/aktualnosci-z-regionu/spoleczne/warszawskie-obchody-beatyfikacji-papieza/3990291
    A tutaj Pollock w akcji
    http://roberttracyphdart473.files.wordpress.com/2009/11/jackson-pollock.jpg
    Pozdrawiam

  3. Adam Szostkiewicz
    Szanowny Panie Adamie,
    Z prawdziwą radością odebrałem Pańskie podziękowania skierowane ku naszym Damom blogowym.
    Panie piszą starannie, mądrze, czasami odnoszą się do czegoś z odrobinką ironii, ale nigdy nikogo nie próbują obrazić.
    Dołączam podziękowania od starucha blogowego.

    Czy ktoś chce Kaczyńskiego wyautować? Hm, dobre pytanie. Ciekawy wątek.
    Serdecznie pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W jaki sposób przywołał prezes malarza wyśmiewając premiera za całokształt? Bo to czy malarz był pijak chyba mniej jest w tym ważne. Kaczyński walczy w narożniku i się słania. Ciekawe, czy jak dostanie kolejny cios (w październikowych wyborach) to wreszcie padnie?

    Co takiego wyprawia pan profesor (wicepremier) z wątkiem nadużywania „ty” w debacie? Czytałem w jednym jego artykule, czy wywiadzie po debacie, iż się umówili jak się będą do siebie zwracać i pan minister umowy nie dotrzymywał, co mogło denerwować. A może pan wicepremier zgrywa słabego w nerwach (handicap w debacie) i tłumaczy tym słabość swoich argumentów? Odczuwam niedostatek obiektywnego spojrzenia z boku w tych wszystkich rozważaniach. Każdy jakby okopuje się na własnej pozycji i nie dowidzi przeciwnych racji. Zdaje mi się, że rozumiem dlaczego „argumenty ministra Rostowskiego bardziej przekonały” panów redaktorów: Passent i Szostkiewicza. Trzeba wesprzeć rządzącą partię, bo taki jest interes kraju. Zgoda, ale w tej wstępnej fazie (już przydługiej) kampanii wyborczej, my, obserwatorzy możemy chyba wyrażać swoją opinię w konkretnej sprawie bez oglądania się na taktykę i arytmetykę wyborczą.

    Ja popieram Platformę, niech wygra większość w Sejmie. Jednocześnie klęskę OFE odbieram ze sporym bólem. Albowiem był to precyzyjnie skonstruowany system, to nawet widać w porównaniu z reformą w Chile przedstawioną choćby w wywiadzie z tamtejszym ekonomistą-naprawiaczem (POLITYKA 12). W Polsce było to przejrzyste, wyważone (i „zbilansowane”) połączenie repartycji z kapitałowym fundowaniem doskonale uwzględniające napięcia ze strony demografii. Ale miłość do socjalizmu okazała się silniejsza, zarówno wśród polityków jak i u części wyborców (o zasłuzonych redaktorach nie wspomnę). Używam czasu przeszłego, bo zbyt wiele w systemie napsuto, powrotu do reformy z roku 1999 już nie ma. Tak jak w innych systemach w Polsce, powstanie emerytalny „patchwork”, niejednolita mieszanina skleconych do kupy kawałków, ze stratą rzecz jasna dla przyszłych emerytów, i dla gospodarki. A problemy budżetu i tak pozostaną nie rozwiązane.

    „Miałeś chamie złoty róg” – pasuje do tej sytuacji jak ulał, moim skromnym zdaniem.

  6. Jeszcze tylko słówko do Mw (23:19, 23:27 z 3/13 w poprzednim wątku).
    Zawiodłem się nieco. Rzucając pierwszy z brzegu dowód bezpiecznego funduszu z doskonałym wynikiem z okresu dłuższego niż 1 cykl biznesowy jest faktycznie marginalne i zostanie przez Ciebie pominięte (zgodnie z zapowiedzią wyboru wątków waznych), a to wobec porównania najważniejszego: bezpieczeństwa i wyniku ZUS vs. OFE. Ale nic straconego. Chociaż z drugiej strony, te porównania w przyszłości będą akademickie, gdy OFE zniknie zupełnie jako niebezpieczne i przynoszące niską rentowność. Czyż nie takie założenie jest a priori?

    Kto w debacie u Komorowskiego „wskazał wyraźnie, że proponowane stopniowanie kapitalizacji jednostek funduszy, w celu zminimalizowania ryzyka trafienia na bessę jest nierealne, i ze względów na skomplikowanie techniczne, i ze względu na brak różnicy: musiałby zostać ustalony cykl tego stopniowania”? Nazwisko (-a), jeśli wolno prosić, ciekawi mnie to, bo mnie się zdaje, że „kapitalizowanie”, czyli sprzedaż jednostek funduszu może nastepować automatycznie okresowo, kwartalnie, powiedzmy 6,5% wartości aktywów w roku, przez wiele lat pobierania emerytury. W ten sposób wyrównuje się hossy i bessy bez większej filozofii.

    Parker (23:53, 23:57 – tamże)
    Mam nadzieję uzyskałęś choć częściową satysfakcję. Niewątpliwie, po kilku rundach teraz lepiej rozumiem Twoją pozycję z tamtej, pamiętnej naszej dyskusji na blogu red. Paradowskiej, kiedyś o tym wspomniałem.

  7. …debata R&B to dobry pomysl,niewatpliwie bezpieczniejszy niz rozmowy z krzyzem pod palacem prezydenta,po kiepskich zakupach J.Kaczynskiego

  8. Cała sprawa Panie Redaktorze leży w tym, że to, co zrobi Kaczyński, nie ma najmniejszego wpływu na poglądy jego zwolenników. Tak się w moim życiu porobiło, że dwaj moi najwięksi przyjaciele są zwolennikami Kaczyńskiego. To jest pewien sposób spojrzenia na świat, dla mnie osobiście pełen fobii i uprzedzeń, to poczucie otaczania przez siły zła. Nie pamiętam, kto to pierwszy napisał o broniących Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, że przypominają pierwszych chrześcijan, zamknięcie się w kręgu wiary bez względu na represje. My się znamy i przyjaźnimy od 40 lat, ale nie rozmawiamy w ogóle na tematy polityczne. Zauważyłem, że oni nie rozumieją mnie, moich argumentów, dla mnie jest dziwne, nad czym oni się zastanawiają. My jesteśmy po prostu z innej planety, mamy inaczej wyrobione poczucie (nie wiem, jakie słowo wstawić – rzeczywistości?).

  9. chwalenie sie znastwem dziel Brzozowskiego czy Kantora, byloby znakiem zasciankowosci i prowincjonalizmu. Dlatego prezes Kaczynski musial wspomniec o Polloku.Czesto mamy mylne wrazenie o tym czym faktycznie zyje i interesuje sie dana osoba.Pozory bardzo myla, dlatego wcale bym sie zdziwila gdybym zobaczyla prezesa Kaczynskiego w salonach Armaniego, a takiego na przyklad pana Leppera w mediolanskiej La Scali.Oczywiscie w foyer, a nie na scenie. Aparycja posla Gowina wcale nie swiadczy ze jest zakonnikiem od Bosych Karmelitow, a poslanki Kempy, ze jest wlascicielka zakladu uslugowego „blacharstwo i wulkanizacja”.

  10. Nie mam wystarczających kompetencji do zajęcia stanowiska w sprawie OFE. Dlatego też nie oglądałam debaty. Niemniej cieszę się, że się odbyła, że się o niej dyskutuje.
    Traktuję to jako znaczący krok w stronę budowy społeczeństwa obywatelskiego.
    Polacy zbyt długo wysłuchiwali w milczeniu kazań w kościele i referatów przywódców partyjnych. Nie wchodzili w dialog z mówcami. W rezultacie toczyły sie dwa monologi. Jeden oficjalny, instytucji rządzących. Drugi prywatny, społeczeństwa czyli, „mas pracujących” i „ludu bożego” vel „owieczek” w jednym.
    Cieszy mnie przełamanie tego scenariusza. Cieszy mnie, że debata na tematy ekonomiczne nie rozgrywa się na ulicy. Przy pomocy kamieni, łomu, palonych opon.
    To naprawdę ważny krok. Dlatego, mimo, że nie oglądałam debaty, obu panów uważam za „zwycięzców”. Uważam fakt debaty za zwycięstwo nad polskim warcholstwem. Wygraną bitwę w długiej wojnie.
    Cieszę się też z zapowiadanej dyskusji premiera Tuska z rozczarowanymi celebrytami.
    Choćby nawet efekty prowadzonych debat, i tej odbytej, i tej zapowiadanej, nie były spektakularne, to i tak się z nich cieszę. Jest to krok w dobrym kierunku. W kierunku dialogu.
    Jak wiadomo, nawet najdłuższa podróż zaczyna się od zrobienia pierwszego kroku. Ludzie mądrzy wiedzą też, że nie da się zrobić dwóch kroków jednocześnie.

    Prezes Kaczyński? Dla mnie jest to w pierwszym rzędzie problem psychiatryczny. Problem zdrowia i dojrzałości psychicznej. Zarówno samego JK, jak i sporej części polskiego społeczeństwa.

  11. Prezesa trzeba zostawić w spokoju, niech się smaży we własnym sosie. Co do dysputy profesorskiej, raziło mnie sztywniactwo i demagogia Balcerowicza na tle luzu i bezpośredniości Rostowskiego. Minister finansów to jest jednak człowiek Zachodu, nie wychowany w atmosferze dwuznaczności i obłudy, a tym jesteśmy obciążeni my wszyscy, wychowani tutaj w Polsce, chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

  12. @telegraphic observer, 03:43, 04:36
    Nareszcie coś ludzkim głosem.
    Ściskam

  13. Panu Prezesowi, jako nie sportowcowi, zalecam niewypowiadanie się na tematy sporowe, w tym o skokach narciarskich ze skoczni. To jest wyłączna sferta spraw osób w nich uczestniczących.

  14. Torlin, bardzo trafnie – ja też mam znajomych popierających PiS i wniosek zbliżony. Też z nimi o polityce przestałem rozmawiać bo nie ma to sensu. Oni są odporni na argumenty i można jedynie doprowadzić do awantury, bo nie mając argumentów zaczynają zachowywać się agresywnie.
    Jednak chińskie przysłowie o kroplach jest też tu aktualne i powoli ten zwarty mór się wykrusza. Już nie mają takiej niezbitej pewności siebie i unikają rozmów na temat PiS i Kaczyńskich.

  15. Liczni komentatorzy (ostatnio Paweł Wroński z GW) twierdzą, że spór o OFE dotyczy w istocie tego, czy więcej ma być Państwa, czy prywatnej zapobiegliwości. Fundamentalne nieporozumienie! Jeśli bowiem odjąć kwestie drobnych różnic w wyliczeniach oraz prognoz wieloletnich, trudno dziś weryfikowalnych, pozostaje rozstrzygnięcie najistotniejsze: czy obligacje państwowe mają być w OFE, czy w ZUS. Pytam: czy jak są w OFE, to są mniej państwowe? Nie przypadkiem na trzykrotne pytanie J. Rostowskiego, jaka jest korzyść z przekazywania tych obligacji do OFE, Leszek Balcerowicz (do którego skądinąd nadal żywię szacunek na pograniczu bałwochwalstwa za to, czego dokonał w czas przełomu) ani razu nie odpowiedział.
    A tak przy okazji: jako od kilku lat emeryt jakoś żyję za te „obietnice polityków”, jak je był uprzejmy określić LB. Natomiast tych „prawdziwych pieniędzy”, które kilka lat temu, po otrzymaniu niewielkiego spadku po rodzicach wpakowałem do funduszu inwestycyjnego, wciąż nie mogę odzyskać.
    Pozdrawiam Autora blogu

  16. Kartka(24-03-g.00:29)
    Jestem pod wrażeniem obu linków, jakie podałeś.
    Jeśli chodzi o pierwszy, dotyczący planu igrzysk (bez urazy, ale takie mam skojarzenie) w związku z beatyfikacją JPII, dodam jeszcze jedną cenną (również w wymiarze materialnym) inicjatywe krk.
    Otóz na fasadzie Świątyni Opatrznosci Bożej zawiśnie wielki portret JPII (ponoć największy dotąd) złożony z setek tysięcy fotografii osób, które zechcą się przyłączyc do takiej akcji „upamiętnienia” Wielkiego Papieża Polaka. Wystarczy wysłać sms (koszt 2 zł. netto), a następnie przesłac swoją fotke za posrednictwem strony internetowej http://www….Szczególy na portalu WP pod „Religia”. Niestety, nie umiem wkleić linku. Help! Jak sie to robi?
    Co do linku z Pollockiem, oświeć mnie – proszę – dokładnie w jakim kontekście prezes JK „użył’ tego artysty przeciw premierowi?

  17. Torlin (24-03-g.8:22)
    Mam podobne odczucia, co sprowadza się do problemu z niektórymi wieloletnimi przyjaciółmi. Zrezygnowałam z prób dyskutowania na tematy polityczne. Łączą nas fajne wspomnienia, pewne zainteresowania, ale dalej juz tylko ściana. Ich widzenie świata wyznaczają granice, jakie można spotkać tylko w sektach. Nie znajduję lepszego wytłumaczenia na taką „nieprzemakalność”.

    Zosieńko
    Twó wpis z g. 8:23
    MIODZIO! Już widzę oczyma wyobraźni Kaczora w salonie Armaniego

  18. No to jest nas całkiem spora grupka ludzi, którym się w przyjaźniach „porobiło” z powodu polityki 👿
    Zgłaszam się do klubu 😉

  19. Mag
    W kontekście techniki malarskiej action painting. Prezes prowadzone przez Donalda Tuska inwestycje drogowe porównal do tworzonego za pomocą tej techniki obrazu. Napisał – „Gdy patrzę na mapę inwestycji drogowych, uderza kompletny chaos: nic się z niczym nie łączy. Wszystko to wygląda jak początkowa faza obrazu amerykańskiego ekspresjonisty Jacksona Pollocka. Chlapał on farbą gdzie popadło, ale twierdził, że nad wszystkim panuje. Jeśli rzeczywiście Donald Tusk poszedł drogą Pollocka, to może przejść do historii jako twórca całkiem nowej metody prowadzenia inwestycji ? w analogii do action painting Pollocka nazwijmy ją action constructing. Ale to będzie raczej osiągnięcie z dziedziny sztuki abstrakcyjnej, a nie inżynierii czy inwestowania.”
    Na zdjęciu, które zalinkowałem jest Pollock w trakcie action painting. Zdaniem Prezesa Tusk przypomina Pollocka. To nie jest złe porownanie, bo Pollock był interesującym i utalentowanym człowiekiem.
    Pozdrawiam

  20. Torlin pisze:
    2011-03-24 o godz. 08:22

    dokladnie tak samo dzieje sie w dyskusjach na temat dzialalnosci Krk, czasow PRLu. Z wiekszoscia dawnych znajomych i przyjaciol to najlepiej rozmawiac o pogodzie, ale i to bywa czasami niebezpieczne.

  21. Nie jestem zwolennikiem Kaczyńskiego i pamiętam jego poczynania. Musze o tym napisać by nie zostać zbluzganym przez reprezentantów jedynie słusznego stanowiska.
    Mam jednak mieszane uczucia gdy sprowadza się istotną dyskusje do użycia nazwiska tego czy innego malarza czy tej czy innej nazwy sieci handlowej pomijając całkowicie meritum. Wicie rozumicie – takie głupole że sklepy mylą. O czym tu dyskutować?
    Nie wierzę Kaczyńskiemu ale on stawia prawdziwe problemy.
    Tymczasem premier Tusk nie przedstawia odpowiedzi ani nawet nie stawia pytań na temat najważniejszych problemów Polaków. Te problemy to:

    – BEZROBOCIE, strukturalny brak pracy i jakichkolwiek a co dopiero godziwych zarobków.
    – Brak pomysłu co z tym zrobić. Trudność w uzyskaniu pierwszej pracy – mówi się już o straconym pokoleniu. To jest właśnie to które mogłoby stworzyć innowacyjny model rozwoju
    – Pogłębiająca się dysproporcja między regionami. Preferowanie wielkich miast kosztem reszty kraju.
    – Pogłębia się dysproporcja w dochodach. To dobrze o ile nie narusza podstaw. Kaczyński twierdząc że ziemniaki mąka cukier i kurczak zdrożały o 100% mówi że znaczna część społeczeństwa tak to odczuwa bo są to podstawowe produkty. Tych ludzi telewizory i lokomotywy interesują jakby mniej.
    – Demografia – co robimy by ją poprawić?
    – Niespotykany gdzie indziej wpływ Kościoła na politykę, gospodarkę i sprawy społeczne. Rozdzielenie Państwa od Kościoła jest podstawowym czynnikiem długofalowego rozwoju.
    – Niezbilansowanie budżetu jest jedynie konsekwencja powyższych czynników.
    Co tu mówić o wydłużeniu wieku emerytalnego czy poprawieniu służby zdrowia przed rozwiązaniem powyższych spraw?
    Niestety nikt nie stawia takich pytań a szczególnie przed kolejnymi wyborami. Dyskusja np. na temat OFE bez dotknięcia się do źródeł ma znikomy sens.
    OFE było skokiem na naszą (w tym moją) kasę. Pogonienie złodzieja może być ryzykowne (bo przyłoży bejsbolem) – co robi p. prof Balcerowicz i inni twórcy tamtej reformy.

  22. Zupełnie nie rozumiem problemu tykania.
    Gdyby ktoś odzywał się do mnie na ty, powiedziałabym po prostu, że sobie tego nie życzę.
    A gdyby mi ktoś ciągle przerywał, usłyszałby, że jeśli myśli, iż jeśli głośniej krzyczy to ma więcej racji, to się bardzo myli i powinien się opanować w dyskusji.

    Zadziwia mnie, że p. Balcerowicz nie zareagował. Byłaby to oznaka jego suwerenności (słowo w PL nieznane). Natomiast potrafi wyżalać się nad sobą gdzie indziej. Czyli brak suwerenności.
    Kto kogo w tej sytuacji wyżej/niżej ocenia – wszystko mi jedno.
    Pozdrawiam

  23. Nie spodziewałem się, że tak wielu współblogowiczów będzie miało podobne retrospekcje. Ale taka jest prawda, to nie mężczyźni i kobiety są z innej planety, dzielą tylko poglądy polityczne.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Kartko!
    Napisałem u Edwara, że nie pasuje mi Kaczyński do Pollocka. Bardziej do Makowskiego, wtedy Edwar dał traki przykład
    http://artyzm.com/obrazy/makowski-dwaj.jpg

  24. Stupecki
    „..czy obligacje państwowe mają być w OFE, czy w ZUS. Pytam: czy jak są w OFE, to są mniej państwowe?”

    W OFE są obligacje, w ZUS żadnych obligacji nie ma. Są zapisy, z których się państwo wywiąże albo nie.
    Mówiąc, że w ten sposób zmniejsza zadłużenie, chyba nie ma zamiaru, skoro ten zapis długiem zdaniem rządu nie jest.
    Ty możesz wierzyć, że się wywiąże.
    Ja uważam, że się nie wywiąże, bo nie będzie miało z czego.
    Dziś na Twoja emeryturę pracują cztery osoby, za dwadzieścia pięć lat będą pracowały dwie.
    To albo one będą płaciły dwa razy wyższe daniny na niepracujących w stosunku do dzisiejszych, albo będę miał dwa razy niższą od Ciebie emeryturę, jak będą płacić tyle samo.
    I o to chodzi w tej „reformie” reformy, żeby obligacje skarbowe zastąpić nic nie znaczącymi obietnicami.
    Obietnicami, które nie ten rząd będzie wypełniał, albo raczej nie wypełniał.
    To zastąpienie obligacji nic nie wartymi obietnicami, pozwoli rządowi zadłużać obywateli dalej, nie zważając na konstytucyjny zakaz.

  25. Wielu z nas widziało film o Pollocku – najszybszy sposób zapoznania się z osobą artysty, z jego życiem i twórczością.

    Prezes byc może nie widział tego filmu, zas fonetyka nazwiska „Pollock”, które wielu wymówi z lekka śląskim zakręceniem „Polok” albo bez zakręcenia („Polak”) może wskazywać na to, że – znając umysłowość Prezesa – Kaczyński powołał się na wielkiego malarza narodowego. No bo czyż można być wiekszym narodowcem jak ten, który na nazwisko ma „Polak” ?

    Prof. Staniszkis twierdzi, że media we władaniu koncernów informacyjnych atakują atakują rząd w kwestii OFE z powodu spodziewanego odpływu kapitałów z gieldy (w tym koncernów medialnych, Agory i ITI), co spowoduje peknięcie bańki giełdowej i deprecjację wartości tych firm.

    Ja sie na tym nie znam, w dyskusji nad OFE nie uczestniczę, ale w tym wypadku pojawia się spiskowa teoria (kolejna…) związana z OFE, a więc chciałbym poznać opinię PT Dyskutantó wypowiadających się od tygodni w kwestii OFE, czy prof. Staniszkis znowu bajdurzy, czy też nie.

    Z góry dziekuję za wszelkie wyjaśnienia i pozdrawiam, w szczególności aqa‚ę za ciepłe słowa zamieszczone pod porzednim wpisem.

  26. P.S. Gdyby to ode mnie zależało, byłby zakaz tykania na wizji.
    To nie jest oznaka bliskości z widzem tylko pokazanie, że się należy do swoich a motłoch przed telewizorem ma podziwiać. Czyli Rychu i Zdzichu w życiu codziennym. A cel p. Rostowskiego był szerszy i nie do ukrycia.

    Dziwi mnie tylko, że ów motłoch PL ma tak słabe poczucie wartości, że pozwala na takie traktowanie.
    I proszę nie pouczać, że w Ameryce to.. Tu nie Ameryka.

  27. Rzecz w tym, że budownictwo drogowe za rządów prezesa i prezydencji jego brata w Warszawie przypomina malarstwo którejś późniejszej szkoły okresu postmoderny i to w formie skończonej. Obrazy te są malowane na dużej powierzchni w miarę równo jedną barwą i noszą intrygujące tytuły – „Who is affraid of Red, Yellow and Blue”
    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Newman-Who%27s_Afraid_of_Red,_Yellow_and_Blue.jpg

    Jak to się dzieje, że ten znawca współczesnego malarstwa, poezji i powieści, muzyce też się oddający w wolnych chwilach przez tyle lat trzyma w szachu rząd, który w obawie, że starci na jego rzecz poparcie wyborców, nie podejmuje wielu powszechnie akceptowanych projektów, w niekonwencjonalny sposób ratuje budżet, każdą drobną zmianę nazywa reformą. Członkowie rządu i ich znajomi robią zakupy w Biedronce, aby tylko wygrać. To jakieś zjawisko naprzyrodzone.

  28. Vera,

    Ameryka nie ma z tym nic wspolnego. To raczej kultura wewnetrzna danego przekaziora dyktuje takie czy inne formy zwracania sie do siebie na antenie. Przy czym, o ile mozna na dziennikarzach wymusic taki, a nie inny sposob zwracania sie do interlokutora, o tyle trudno wymagac formalnie tego samego od zaproszonych gosci. Balcerowicz i Rostowski byli zaproszonymi goscmi, i to miedzy nimi powinno dojsc do ustalenia pewnej konwencji jesli chodzi o zwracanie sie do siebie.

    Politycy w moim kraju znaja sie jak lyse konie, ale nie „tykaja” sie publicznie kiedy mowia do sitka i do szkielka.

    Pozdrawiam

  29. Jacobsky

    Bańka spekulacyjna nie leży w interesie firm notowanych na giełdzie.
    Właśnie ze względu na niekorzystne konsekwencje związane z pęknięciem takiej bańki.
    W interesie przedsiębiorców, leży stabilny wzrost gospodarczy a wraz z nim, wzrost wartości akcji ich przedsiębiorstw które zarabiają więcej przy takim wzroście.
    Jeśliby zatem przyjmować, co uważam za niemożliwe, że właściciele firm medialnych mogą w tajemnicy przed społeczeństwem, (przed panią Staniszkis oczywiście żadnej tajemnicy się nie da ukryć) wpływać na swoich dziennikarzy, by ci pisali pod ich zamówienie, to raczej bym się zastanowił, czy „reforma” OFE nie wpływa niekorzystnie na perspektywy rozwoju naszej gospodarki.

  30. @stasieku (10:03)

    Przecież wiem, że lubisz piękne słówka, choćby to – „handicap”.

    Mnie natomiast nie spodobała się narastająca częstotliwość i upiorność Twoich populistycznych wystąpień a la Polacca. M.in. to o Ewie Lewickiej.

    Piłka, przed wyjściem na aut, miała Cię musnąć tylko. Niestety walnęła w ciało wbrew mojej intencji, sorry.

  31. Torlin 08:22

    Dobre to słowo, „poczucie rzeczywistości”.

    Zosieńka 08:23

    Świetne, jak zwykle.

    Vera 12:08 i 13:00

    Twoja ocena w pierwszym komentarzu pasuje do stosunków raczej prywatnych. Publiczne, osób publicznych, rządzą się innymi prawami. Nie pasowało mi to, co napisałaś, ale kolejny komentarz wiele wyjaśnia: „zakaz”, „motłoch”, „tu nie Ameryka”… Hmmmm…

  32. Jacobski:
    Kapitał zgromadzony w OFE może byc w 40% inwestowany na giełdzie. Dotyczy to również bieżących składek. W związku ze zmniejszeniem dopływu pieniędzy do składek ilość wolnych środków w dyspozycji OFE się zmniejszy a więc zmniejszy się również ilość kupowanych akcji. Nie będzie więc wystarczająco dużo paliwa do podnoszenia cen. Z drugiej strony jeśli ceny rosną nie dzięki poprawiającej się gospodarki w firmach a dzięki sztucznemu popytowi to mamy do czynienia z bańką spekulacyjną. Firmy są obecnie przewartościowane z uwagi na ciągłe inwestowanie przez OFE. Spadek ich wartości wyjdzie im na zdrowie (w długiej perspektywie) choć nie będzie cieszyć zarządów firm.
    Można odwrócić powyższe rozumowanie. Obecnie ludzie wpłacają do OFE a jeszcze nie pobierają emerytur. Inwestycje na giełdzie mają znak dodatni. Kiedyś zaczną pobierać emerytury i znak się zmieni na ujemny. 10 mln Polaków po 1 tys zł miesięcznie to jest 10 mld zł. W kategorii giełdy to 20 mld obrotów (kupił- sprzedał). Obecnie dzienne obroty wynoszą nieco ponad 1 mld zł. Tak więc niemal 100% obrotów musiałoby pochodzić z OFE. Ile warte będą akcje przy takiej podaży? To dla tych którzy wierzą że system OFE będzie długofalowo bardziej efektywny.

  33. @toja pisze:

    ***No to jest nas całkiem spora grupka ludzi, którym się w przyjaźniach ?porobiło? z powodu polityki
    Zgłaszam się do klubu ***

    brieg pisze: Torlin pisze:

    ***dokladnie tak samo dzieje sie w dyskusjach na temat dzialalnosci Krk, czasow PRLu. Z wiekszoscia dawnych znajomych i przyjaciol to najlepiej rozmawiac o pogodzie, ale i to bywa czasami niebezpieczne.***

    Przyłączam się. Wiele lat spotykaliśmy się na imieninach w stałym gronie i zawsze były tematy tabu, aby dotrwać do tortu i kawy pod koniec przyjęcia. Żal nam było znakomitych specjałów gospodyni, szczególnie w okresie, kiedy mięso było na kartki. Ona oszczędzała kartki na polędwicę cały rok. Swego czasu widziałem młodych Polonusów z Newark, którzy znienawidzili się i rozwiedli, bo ona kochała Wałęsę, a on uznał go za zwykłego łachmytę. Ja na wszelki wypadek nie powiedziałem niczego w temacie „TW Bolek”, bo u nich nocowałem – daleka rodzina.

    Jacobsky pisze:
    2011-03-24 o godz. 12:53

    ***… fonetyka nazwiska ?Pollock?, które wielu wymówi z lekka śląskim zakręceniem ?Polok? albo bez zakręcenia (?Polak?) może wskazywać na to, że ? znając umysłowość Prezesa ? Kaczyński powołał się na wielkiego malarza narodowego. No bo czyż można być wiekszym narodowcem jak ten, który na nazwisko ma ?Polak? ?***

    Nomen nie zawsze jest Omen! Znam z internetu dwóch Polloków (Ewald i Rajmund), którzy prowadzą nawet procesy o „znieważanie” narodu polskiego, bo jeden z Pollokow (E) nazwał sprawy po imieniu, mówiąc o „powojennych, polskich obozach koncentracyjnych”, co obraziło Polloka (R) , bo takich obozów nigdy nie było, tylko Niemcy prowadzili taką działalność. Niestety „znieważony narodowo” Pollok przegrał w polskim sądzie w Katowicach, co za ohyda! Sąd nie chciał (wyjątkowo) stosować „polskiej racji stanu” zamiast obowiązującego (może tylko na Śląsku?) kodeksu karnego – niewyobrażalna okropność! Pollok (E) byl na tyle złośliwy i wrogi narodowi polskiemu, że przedstawił dokumenty polskiego urzędu powiatowego w Niemodlinie, np. o utworzeniu „obozu koncentracyjnego” w Łambinowicach dla cywilnej ludności niemieckiej, podlegającej wysiedleniu. Głupi sąd wziął to pod uwagę, zamiast odrzucić dowód, co widzimy w każdym serialu amerykańskim, gdy wszyscy wiedzą, że oskarżony zamordował, ale przy aresztowaniu policjant pomylił kartki z formułką.

    @Vera pisze:2011-03-24 o godz. 13:00

    ***Gdyby to ode mnie zależało, byłby zakaz tykania na wizji.
    To nie jest oznaka bliskości z widzem tylko pokazanie, że się należy do swoich a motłoch przed telewizorem ma podziwiać.***

    Otóż, nie zgadzam się, droga Vero! Od lat denerwuje mnie „panowanie” prowadzących Szkło Kontaktowe, tylko czasem wypadają z roli. Przecież wiemy, że są kumplami i w życiu na Ty, po co ta sztuczna forma? Nie byliby ani mądrzejsi ani głupsi, a my ich i tak lubimy.

  34. Nowa intelektualna i elitarna transwormacja Prezesa moze rzeczywiscie wywolac pewien szok u tych zwolennikow Kaczynskiego, ktorzy jeszcze wschluja sie w jego slowa.
    Przepraszam, to pierwsze zdanie jest oczywista bzdura. Nikt przy zdrowych umysle, kto rzeczywiscie wschluje sie w slowa Prezesa nie moze pozostac jego zwolennikiem.
    Prawdziwi wyborcy Prezesa to ludzie, ktorzy wierza mu ?na slowo?, bezwzgledu na to co powie.
    Kogo wiec jeszcze chce przekonac do siebie Kaczynski swoja najnowsza metamorfoza ?
    Oczywiscie was smierdzace elyte. Co wy myslicie, ze Prezes nie wie kto to byl Pollock, ze musi sie szmacic i robic zakupy w ?Biedronce? ?
    Elity wy sie Prezesa nie bojta. On jest taki jak wy, a ze czasami wygarnie z grubej rury o ZOMO, Targowicy i innym kondominium, to anihilujcie to. To nie do was elite. Glupi lud to kupi.

  35. Z tym tykaniem:

    Może Rostowski widzi, że jedną z przyczyn nadmiaru agresji w społeczeństwie jest ten nasz archaiczny (z anglosaskiego punktu widzenia) sposób zwracania się do siebie? (Nawet na blogach „Polityki”, niektórzy używający nicków, zwracają się do mnie per pan!!!) We Francji dyskusje publiczne też są (jak na zwyczaje anglosaskie) agresywne i tam też króluje zwracanie się do siebie per pan/pani, nawet w rodzinie. Tylko kochankowie mówią tam sobie ty.
    W krajach anglosaskich (których kultury Rostowski jest zapewne miłośnikiem) stosunki wewnątrz społeczeństwa, także publiczne, są pozbawione najczęściej takiego natężenia agresji jak u nas. Być może jest to wynikiem m.in. zwracania się per pan/pani tylko w wysoce sformalizowanych kontaktach (wojsko, asystent wobec CEO itp.) Możliwe też, że obie okoliczności, niezależnie od siebie, wynikają ze wspólnej przyczyny. Kto wie?

    Może więc Rostowski, niejako na siłę, stara się „zaszczepić” u nas coś nowocześniejszego, przyjaźniejszego, łatwiejszego, jaśniejszego, nie tak sztywnego, bardziej młodzieżowego.
    Także z powodów czysto pragmatycznych: chyba wie, że taka bezpośrednia forma zwracania się do siebie bardzo utrudnia interlokutorowi ostry sprzeciw ideologiczny (łatwiej jest publicznie powiedzieć: „Panie Ministrze, Pan się myli co do zasady”, niż: „Ależ Janku, jesteś świnia?” czy coś takiego, co zapewne Balcerowicz chciałby powiedzieć, skoro wyraźnie wyczuł, że jego argumenty, w bezpośrednim starciu ze zdroworozsądkowym oponentem, nie chwytają tak, jak wygłaszane ex cathedra, czy w sążnistym artykule gazetowym).

  36. Dziękuję za komentarz do moich komentarzy.
    Ale…
    Zbluzgał Pan prof. Turskiego, który miał rację (ośmielam się tak twierdzić, bo jestem z wykształcenia fizykiem), nie jego adwersarza, który reprezentował merytorycznie poziom przeciętnego tzw. „humanisty”.
    Przykro mi, ja często zachowuję się podobnie jak prof. Turski gdy ktoś w żywe oczy bredzi, jak Piekarski na mękach.

    Dyskusja OFE:
    żaden z adwersarzy nie raczył uzasadnić swoich tez. Obaj powoływali się na „oczywiste oczywistości”. Żaden nie podkreślił wystarczająco wyraźnie(!) przyczyn niewątpliwej porażki OFE – przejedzenia pieniędzy z prywatyzacji, za dużych marż OFE, porażkę III filaru, KRUS-u, nieopodatkowania rolników, przywilejów emerytalnych. Może dlatego, że przyczyną utrzymania tego wszystkiego była perspektywa najbliższych wyborów, czyli wydawanie wszelkich możliwych pieniędzy na kiełbasę wyborczą przez wszystkie możliwe rządy – z Tuskowym włącznie? Czyli poniekąd własny prywatny interes polityków, w tym Balcerowicza i Rostowskiego?
    Dodatkowo, panowie ci zapomnieli, że to debata przed kamerami TV, nie ciąg dalszy ich prywatnych dyskusji. Paradygmaty przeciętnych widzów mogą nie być takie same, jak profesorów ekonomii, nieprawdaż?.
    A co do kultury, to radziłbym 10x powtórzyć sobie „nie lubię Vincenta” i „Vincent jest głupi”, by nieco zniwelować swoje prywatne preferencje i z tym nastawieniem oglądnąć ponownie debatę. Może jednak zobaczy Pan, że Vincent jest typowym polskim chamem, nieco tylko polukrowanym? I że bliżej mu do mu do Leppera, niż do Miłosza?
    Może przed oglądnięciem wartałoby może jeszcze raz przeczytać „Erystykę”?

    PS
    Odniosłem wrażenie, że prawda ma dla Pana drugorzędne znaczenie. Uważa Pan, że można bezkarnie łgać i pleść banialuki, byle uprzejmie, byle z kulturą?

  37. Ciekawy wątek poruszył Torlin w komentarzu z godz. 08:22 dotyczącym wpływu podziałów politycznych na układy towarzyskie. W okresie IVRP zauważyłem u spokojnych i z pozoru życzliwych ludzi emisję pis-owskiej gorączki. Po kilku nieoczekiwanych spięciach i zaczepkach uznałem, że nie warto tego znosić, bo podziały są zbyt głębokie – rozmową się ich nie pokona. Nie wyobrażałem sobie również, że można utrzymywać towarzyskie kontakty czy prowadzić jakąkolwiek kooperację z ludźmi o tak odmiennym sposobie myślenia. Zerwałem więc radykalnie te kontakty. To było o tyle proste, że ludzie z którymi łączyły mnie ciepłe uczucia jakoś nie ulegli pis-owskiej epidemii, tak więc zerwania nie miały dramatycznego charakteru. Żyję więc od kilku lat w otoczeniu ludzi o zblizonym sposobie myslenia i chwalę to sobie. Życie wydaje się w tak dobranej konstelacji towarzyskiej daleko bardziej bezpieczne i przewidywalne. Przynajmniej można szczerze mowić to co się mysli. No a świat pis-u wydaje się odległy – jak za górami i lasami.
    Pozdrawiam

  38. Parker
    Przepraszam, ale jeszcze raz wrócę do cukru. Ostatni już raz. No ale staniał do 3,15. Popatrz
    http://deser.pl/deser/1,111857,9312901,W_Warszawie__Polski_Cukier__po_6_zl__a_w_Portugalii___.html

  39. Jacobsky, Parker, Kostek

    Moim skromnym zdaniem pogłoski o bańce spekulacyjnej na GPW z powodu inwestycji OFE są przesadzone.
    http://www.parkiet.com/artykul/1028792.html

    Kapitalizacja GPW (wartość wszystkich akcji wszystkich spółek notowanych) wynosi 142 mld euro, nieco ponad 550 mld zł, zaś OFE kupują co roku akcji za najwyżej 8 mld, czyli około 1,5% kapitalizacji. Na giełdzie pojawiają się nowe spółki, potrzeby na świeży kapitał nieustannie rosną. Wskaźnikiem przegrzania może być wysokie P/E (po polsku – C/Z) czyli proporcja ceny do zarobków, czyli wypłacanych dywidend, często oczekiwanych dywidend w następnych okresach. Na GPW nie znajduję spółki, która miałaby P/E > 20. KGHM po wzrostach około 7, banki około 15.

    Proszę poszukać analiz, które wskazują na zbyt wysokie P/E.

  40. To wszystko nic, słyszałem z wiarygodnych źródeł, że p. Kaczyński planuje kolejne wcielenie – żeby pozyskać młodzież jedzie do Wacken. Będzie robił za gota. Farbuje pióra na czarno, dziarga ramiona i codziennie intensywnie trenuje zaciskając obie pięści (piąstki), a następnie wyciągając równocześnie po dwa palce – małe i wskazujące, wydając przy tym ryk (ryczek): „szatan!, szatan!”. Na czarno to on już się nosi, więc z ubiorem nie ma problemu, a i czarna dusza pasuje do kompletu. Ulubionymi artystami mają teraz być Ozzy Osbourne, Merlin Manson oraz Alice Cooper. Spin doktorzy doradzają mu publiczne odgryzanie głów nietoperzom na festiwalu, ale podobno jeszcze się zastanawia, czy nie lepiej nietoperze prostu podrzucać i strzelać do nich z pistolecika, ze słowami: „ja to mgę ciebie zastrzelić ot tak”.

  41. „Janek chce zrozumieć reforme systemu emerytalnego” (Jacobsky również), czyli ofensywa medialna Ministerstwa Finansów.

    Dziękuję wszystkim (parker, kostek, telegraphic observer) za wyjaśnienia co do zasadności wypowiedzi prof. Staniszkis.

    Pozdrawiam.

  42. antonius,

    trzeba chyba tylko cieszyć się, że sądy nie dały się zwariować. Byłoby dobrze, gdyby w podobny sposób sądy podchodziły do pozwów przeciwko gazetom (m.in amerykańskim, skoro o sądach amerykańskich mowa), do pozwów wynikających z nagminnego uzywania okreslenia „polskie obozy zagłady”. Ostatno chyba nawet Dachau odziedziczyliśmy w spadku po Niemcach, za sprawą NYT, o ile sie nie mylę.

    Pozdrawiam.

  43. telegraphic observer

    „Moim skromnym zdaniem pogłoski o bańce spekulacyjnej na GPW z powodu inwestycji OFE są przesadzone”

    Uważam, że nie tylko przesadzone ale bezsensowne.
    Piszesz, że inwestycje OFE to 1,5% kapitalizacji giełdy.
    A jakby wynosiły 3% albo 6% to by można powiedzieć, że są odpowiedzialne?
    Że nie te pozostałe 98.5% czy 94% jest odpowiedzialne?
    Za bańkę spekulacyjną zawsze są odpowiedzialni wszyscy uczestnicy rynku.
    A czy mamy bańkę i kiedy ona pęknie, to jeszcze trudniej odpowiedzieć niż na temat ceny cukru w lipcu.
    Po fakcie, mnóstwo proroków przeszłości się zawsze znajdzie.

  44. Gdyby tak Donald Tusk miał tyle dynamiki co Jackson Pollock… .
    http://www.youtube.com/watch?v=3coyrjQW8aA&feature=related
    Pozdrawiam

  45. telegraphic observer,

    Moim skromnym zdaniem pogłoski o bańce spekulacyjnej na GPW z powodu inwestycji OFE są przesadzone.

    Ilekroć słyszę zdanie oparte na przesadzonych pogłoskach to zawsze nasuwa mi się na myśl Mark Twain (nie, nie Shania), z jego lakonicznym, przypisywanym mu stwierdzeniem:

    Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone
    (Rumours of my death have been greatly exaggerated)

    Podobno Twain tak powiedział, ale ni do końca. Według jednych Twain miał raczej powiedzieć The report of my illness grew out of his illness, This report of my death was an exaggeration.

    A więc jak to jest, że dla jednych mamy doczynienia z bańką, a dla drugich – nie ? A może opinie o bańce pompują się same (jak bańka), ale sama bańka jaok taka jest – jak piszesz – (mocno) przesadzona ?

    Pozdrawiam

  46. Ciekawi mnie opinia red. Szostkiewicza na temat beatyfikacji JP II w świetle tych wszystkich strasznych katastrof, które prowadzą do śmierci tysięcy osób. Bo moim zdaniem czymże jest uzdrowienie jednej, słownie jednej osoby wobec tylu śmierci. Czy to nie zakrawa na groteskę, jakiś absurd, że się tak fetuje człowieka za tak znikomą przysługę, o ile ona rzeczywiście miała miejsce? I czym wobec tego jest poświęcenie przez naukowców życia na wynalezienie szczepionek ratujących życie milionom ludzi? Mnie się ten majowy spektakl wydaje głęboko niestosowny, a po Japonii wręcz niesmaczny. Może JP II nie ma z trzęsieniem ziemi w Japonii nic wspólnego, ale tysiące zabitych wobec jednego uzdrowienia nadaje obu zjawiskom jakąś skalę.

  47. Mimo starań, nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na zasadnicze,nurtujące mnie pytanie:czy w/g nowej regulacji obniżona składka do OFE w całości będzie musiała być inwestowana na giełdzie czy też zostaje zachowana stara regulacja tj.60% obligacje;max.40% giełda?I co z kapitałem jaki OFE ma obecnie ulokowany w obligacjach?Jak te środki maja być re-inwestowane?Też w GPW czy dalej w obligacje?Rację zapewne ma T.O.,że roczny dopływ od OFE w wysokości 8mld to tylko 1,5% kapitalizacji naszej giełdy ale całość zgromadzonych środków(około 220mld)to już prawie 50%!Wie coś pewnego ktoś z blogowiczów jak ,,widzi”to nowa regulacja Rostowskiego?

  48. @telagraphic observer napisał o 14:33 m. innymi:
    Mnie natomiast nie spodobała się narastająca częstotliwość i upiorność Twoich populistycznych wystąpień a la Polacca.
    Zagłądam do Słownika Wyrazów Obcych.
    populizm, powoływanie się w polityce na wolę ogółu, głoszenie haseł zgodnych z oczekiwaniem większości społeczeństwa dla łatwiejszego uzyskania przy jego pomocy dostępu do sprawowania władzy, możliwości realizacji własnych celów
    i zadaję pytanie.
    Drogi TO, czy potrafisz wytłumaczyć pojęcie anonimowego populisty?
    Spróbuj proszę, będę Ci wdzięczny.

    A teraz o giełdzie, zyskach OFE, itp.
    Podajesz, Drogi TO masę liczb, np. 9,41%, dużo ciekawego tekstu, 7,48%, nastepna porcja tez, itp.
    Cytujesz różne raporty, sam raportowałem, wiem coś o tym, mam zawsze wątpliwości.

    Ja mam dane z własnego życia. 100% prawdy!
    Od 4 lat mam kilka lokat w funduszach akcji. Strategia Zrównoważona, Strategia Aktywna, (każda, to trzy komponenty), Akcje Polskie (patrz, jakim jestem patriotą), Akcje Rynków Wschodzących (posłuchałem prof. Rybińskiego).
    Po 4 latach tracę 29,2% kapitału! Czy to do Ciebie dociera?

    Chwaląc wyniki OFE, mówisz ciągle o okresie wyjątkowym w historii GPW. Początek kryzysu 2008-09-15 (bankructwo Lehman Brothers) był moim nieszczęściem, natomiast dla lokat OFE na przestrzeni 11 lat, jedynie pogorszył znakomity rezultat, uzyskany w niepowtarzalnym okresie koniunktury.
    Słyszysz Drogi TO, NIEPOWTARZALNYM!
    Kartka powiedziałby „to se ne vrati”

    Możesz nazwać to, co napisałem jak chcesz, ja czytam o świecie, widzę napięcia i twierdzę z całą stanowczością, że giełda nie da w najbliższych dekadach spektakularnego zysku. Wystarczy banał:
    Chińska robocizna i hinduski software będą coraz droższe a ludzie Zachodu coraz leniwsi.

    Wniosek: lepiej polegać na spokojnie rozwijającym się państwie, tępić PIS i przyjąć, że jak zmniejszą się koszty prowizji i idiotycznych transferów (w kółko), to jest szansa, że te oszczędności trafią do emerytów jako premia ekstra z reformy.

    Przeczytaj proszę ten tekst uważnie, nie szukaj podtekstów i oksymoronów, nie etykietuj, odpowiedz gdzie błądzę.
    Serdecznie pozdrawiam

  49. Jacobsky

    Widziałem ten propagandowy filmik.
    Manipulacja grubymi nićmi szyta.
    W dodatku dla głupków.
    Przecież nie dyskutujemy o emeryturze babci Janka, tylko o emeryturze Janka.
    To bym nakręcił drugi odcinek.
    Jak dzieci Janka go z domu przepędzają, bo nie mogą na jego utrzymanie zarobić.
    Bo Janek ma mało dzieci, a jego oszczędności emerytalne zakosił rząd PO.
    Żeby PiS nie zdążył.

  50. Prezes SIĘ ZJADŁ. Wysmażając komplement dla swojego jakże-niesłusznego-następcy (odtąd jest tylko PREzesem a już nie PREmierem. No i nie PREzydentem. Więc go słusznie nienawidzi , tego niedobrego Niesłusznego)

    Gdyby więc PREzes miał pojęcie o sztuce, to by o Jacksonie Pollocku NIE pisał.
    Bo ten facet rzeczywiście wiedział , co robi (no, może poza piciem).

    I coś, co dla ignorantów wyglądało na chaos – rzeczywiście było under control .

    Tak, że zgadzam się z Tobą , Kartko (Kartka z podróży pisze: 2011-03-24 o godz. 11:52 , tu link:
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2011/03/23/kaczynski-milosnik-pollocka/#comment-153787 )

    Już większy efekt dowolności był u Yvesa Kleina, bo ten zakładał współpracę z innymi podmiotani/ ludźmi . Byłaby to metafora smaczniejsza i bardziej wyrafinowana – ale cóż – nie posadzam o to PREzesa .

    (Yves Klein , francuski malarz pokazywał na wernisażu tylko gołe białe ściany i płótna. Wchodziły piękne gołe dziewczyny, smarował je niebieską farbą a one odciskały swoje nagie błękitne ciała na białych płótnach )

  51. „# Kartka z podróży pisze:
    2011-03-24 o godz. 00:29

    Panie Adamie
    Wklejam link do krajowych obchodów beatyfikacji JPII organizowanych w Warszawie przez Kurię Metropolitarną. To pierwszy harmonogram podany przez wyszukiwarkę. Tego typu obchody odbywać się będą w całym kraju i nie tylko na przełomie kwietnia i maja ale do konca roku. Stosowne iformacje są w internecie. Na pierwszy rzut oka widać, że większość imprez będzie finansowana ze środków publicznych. I to sowicie finasowana. Utwierdza mnie w tym przekonaniu fakt, że tematu kosztów krajowych obchodów beatyfikacji media nie poruszają.
    http://www.tvp.pl/warszawa/aktualnosci-z-regionu/spoleczne/warszawskie-obchody-beatyfikacji-papieza/3990291
    A tutaj Pollock w akcji
    http://roberttracyphdart473.files.wordpress.com/2009/11/jackson-pollock.jpg
    Pozdrawiam”

    Jezeli to prawda, to niech diabli wezma wszelakie oszczednosci! Kosciol, kosciol i jeszcze raz KOSCIOL!

  52. @Jacobsky pisze:
    2011-03-24 o godz. 17:28

    Znam to bardzo dobrze.Napisałem nawet artykuł „”Bumerang znów powrócił”, ale do szuflady, bo nie chcę podpaść.

  53. elegraphic observer napisał
    Ja popieram Platformę, niech wygra większość w Sejmie. Jednocześnie klęskę OFE odbieram ze sporym bólem. Albowiem był to precyzyjnie skonstruowany system, to nawet widać w porównaniu z reformą w Chile przedstawioną choćby w wywiadzie z tamtejszym ekonomistą-naprawiaczem (POLITYKA 12). W Polsce było to przejrzyste, wyważone (i ?zbilansowane?) połączenie repartycji z kapitałowym fundowaniem doskonale uwzględniające napięcia ze strony demografii. Ale miłość do socjalizmu okazała się silniejsza, zarówno wśród polityków jak i u części wyborców (o zasłuzonych redaktorach nie wspomnę). Używam czasu przeszłego, bo zbyt wiele w systemie napsuto, powrotu do reformy z roku 1999 już nie ma. Tak jak w innych systemach w Polsce, powstanie emerytalny ?patchwork?, niejednolita mieszanina skleconych do kupy kawałków, ze stratą rzecz jasna dla przyszłych emerytów, i dla gospodarki. A problemy budżetu i tak pozostaną nie rozwiązane.

    Dziwię się tej wypowiedzi, gdyż po przeczytaniu wywiadu z Polityki z chilijskim ekonomistą OFE jawią się jako system zabezpieczenia gorszy od ORE. OFE pobierały 10% bandyckie opłaty (na które zgadzał się Balcerowicz), a pobierają drastycznie wyższe (3,5%) niż chilijskie fundusze przy niższych stopach zwrotu (3% – po roku inwestowania ciągle się jest stratnym). A stopy zwrotu uzyskiwane przez chilijskie fundusze wynoszą 4%, a OFE – 3%. Podejrzewam, że światowa literatura ekonomiczna zakłada 10% rocznej stopy zwrotu, co okazało się „naukową” iluzją, o którą dopomina się Balcerowicz. O ile wiem, to chilijskie fundusze mogą więcej inwestować w akcje niż OFE, więc przyszli emeryci (jeśli szcześliwie trafią na okres gospodarczej prosperity na świecie) mają szansę na wyższe emerytury niż te z OFE.
    Kilka tygodni temu w sobotnio-niedzielnym wydaniu Parkietu ukazał się artykuł profesor ekonomii z Katowic (niestety nie zapamiętałem nazwiska), która przedstawiła wyliczenia, o ile % OFE „pomnożyły” jej składki (z uwzględnieniem prowizji i inflacji). Z przedstawionych rachunków wynikało, że po 11 latach składki realnie były niższe o 1,2%. Tego rodzaju artykuły wskazują, ile demagogii kryje się w „racjonalnych” argumentach o wysokich emeryturach.

  54. Oglądając filmik o Pollocku zalinkowany przez @Kartkę (dzięki !!!)
    można się przekonać , że bez Pollocka- jego głowy i ręki – te obrazy byłyby czymś zupełnie innym. Zapewne czymś chaotycznnym i przypadkowym.

    No, ale Tuska nasz złotousty Inteligent Żoliborski porównał do demiurga inteligentnego i zdążającego do celu.
    Jak stwierdził @Kartka : to nie jest złe porównanie, bo Pollock był interesującym i utalentowanym człowiekiem.
    Jeśli więc chodzi o inwestycje drogowe, pocieszył nas ten PREzes, niezawodny ci on.

  55. @Zosienka pisze: 2011-03-24 o godz. 08:23
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2011/03/23/kaczynski-milosnik-pollocka/#comment-153774
    m.in.
    „…Aparycja posła Gowina wcale nie świadczy, że jest zakonnikiem od Bosych Karmelitow, a posłanki Kempy, ze jest właścicielką zakładu usługowego ?blacharstwo i wulkanizacja?…

    Zosieńko, ty łobuzie! Doprowadziłaś mnie do łez !

    (znowu)

  56. Aqa
    Bardzo mnie cieszy, że podobnie to widzimy. Wszyscy na ten tekst z porownaniem Tuska do Pollocka troszkę się odęli z tego powodu, że go podpisał Prezes. Natomiast abstrahując od tego porownanie jest świetne, bo Pollock był kapitalnym facetem – kreatywnym, z wizją, niebanalną biografią, uzdolnionym, dojrzałym, wrażliwym a zarazem twardym. Można by sie rozpisywac nad jego zaletami. Alkoholizm mi akurat nie przeszkadza, bo chyba stymulowal jego talent. Zresztą doskonali politycy przecież też bywali alkoholikami – np Churchil. Wole dobrego polityka alkoholika niż miernotę abstynenta.
    Tak wiec porównanie Prezesa przyjąłem z uznaniem. Życzyłbym Donaldowi Tuskowi by mogł w polityce objawić talenty Pollocka. Niestety na to nie wygląda.
    Dziekuję za przypomnienie Yves Kleina – też inspirująca postać.
    Pozdrawiam

  57. Renata
    Nie mam możliwości zebrania kilkumiesięcznych imprez odbywających się na terenie kraju z okazji beatyfikacji ale pozwala juz ich skale ocenic próbka warszawska. Poniewaz miałem okazję kilkakrotnie uczestniczyć w organizacji imprez okolicznościowych – zastrzegam, że nie kościelnych – więc wiem ile to kosztuje. Przekonany jestem, że państwo – np samorządy – partycypowac będą w lwiej części kosztow. To będzie wynikało z kampanii wyborczej – ambony! Politycy – również PO – zrobią wszystko, by zaskarbić sobie łaski kościoła.
    Uważam, że w obliczu nędzy budżetowej powinno być te wydatki objete skrupulatną kontrolą społeczną. Ciekaw jestem czy media podejmą ten temat.
    Pozdrawiam

  58. @Jacobsky (ja nie na temat ale dopiero zajrzałam ,12:53 )
    – też ciepło o tobie myslę (choć czasem się nie zgadzam)
    pozdrawiam z Tąd

  59. aqa,

    a ja przypominam sobie taki oto dowcip rysunkowy.

    Galeria, a ścianach wiszą białe płótna z wymacykowanymi na nich na czarno cenami (chyba conajmniej 5-cyfrowymi). Przy jednym z malowideł stoi dwóch facetów i pada komentarz:

    „Wydaje mi się, że ostatnie sukcesy do cna go zdemoralizowały”

    Pozdrawiam.

  60. Aqa
    Pollock pochodził z wielodzietnej rodziny farmerskiej, ktora w czasach Wielkiego Kryzysu włóczyła się po Arizonie i Kaliforni za praca. Rodzina była twardo katolicka wiec zbuntowal sie i uciekł z domu. Przejechal Stany wzdłuż i wszerz towarowymi pociagami, spal pod golym niebem. Dopiero potem, w Nowym Jorku zajął sie malarstwem. Myslę, że dzięki ty kolejom losu jego obrazy są takie przestrzenne, pelne wolności i dynamiki. To jest malarstwo z rozmachem. Zreszta na filmie to widac – on nieomal tańczy koło tego rozłożonego na ziemi płótna. To jest bardzo energetyczna sztuka, daje siłę.
    Prezes chyba nie wiedział co podpisuje.
    Pozdrawiam

  61. parker,

    a mnie w tej całej dyskusji (której choć nie śledzę uważnie, to jednak trafiają do mnie jej echa), a więc zastanawia mnie nieobecność wyliczeń (może się mylę ? – nie wiem), czarno na białym, ze strony aktuariatu. Skoro ubezpieczenia potrafią sobie policzyć to i owo jesli chodzi np. o ubezpieczenia na życie i o wysokośc składek według aktualnych oraz przewidywanych tendencji demograficznych, to czemu taki empiryczny w sumie argument nie ma siły przebicia w kontekście OFE ?

    Pozdrawiam.

  62. Jacobsky

    Bo tu nie chodzi o żadne wyliczenia.
    Rząd porobił te wszystkie rachunki i mu wyszło, że na zmianie emeryci zyskają.
    Nawet minister Rostowski wyliczył ile. Wyszło mu coś 2,43 %
    Taka precyzja. Stąd mój dowcip, żeby powiedział ile cukier będzie kosztował w lipcu, jak tak potrafi precyzyjnie przyszłość przepowiedzieć.
    Problem polega na tym, że o tym ile będzie nasza emerytura z ZUS wynosić będzie zależało od decyzji polityków w chwili jej wypłacania.Tych polityków którzy będą rządzić za dwadzieścia parę lat w moim przypadku.
    Nie będą się musieli żadnymi zapisami w ZUS kierować bo to nic nie warte obietnice nie poparte papierami dłużnymi.
    Powiedzą, że nas nie stać i wypłacą ile chcą.
    I rzeczywiście wiele nie będą mogli, bo nas emerytów będzie wtedy dwa razy więcej niż dziś, a płacących podatki na te nasze emerytury jak przewidują demografowie dwa razy mniej.
    Wiec mamy jak w banku, że te obietnice którymi są zapisy w ZUS nie będą dotrzymane, bo nie będą mogły być.
    I nawet nie będzie można mieć pretensji do rządzących wtedy.
    Z obligacjami w OFE, byłoby inaczej.
    Bo to papiery wartościowe i nie honorować ich nie byłoby łatwo.
    Na tym przewał polega.
    Płacimy podatki pieniędzmi, cześć z nich szła na nasze oszczędności w papierach skarbowych RP.
    A teraz płacimy tyle samo ale papierów nie mamy.
    Tylko obietnice, że podatnicy za lat kilkadziesiąt nam te pieniądze wypłacą.
    Mój syn mówi, że takiego wała jak Polska cała 🙂
    Z kraju wyjedzie a takich drakońskich podatków płacił nie będzie i w kraju który się nie będzie rozwijał pod takimi wysokimi podatkami nie zamierza mieszkać.
    Bo to nie on te długi robił.
    A edukacji za tę kasę, też za dobrej nie otrzymał, więc mnie starego prosi, żebym się walił.
    Może mi parę groszy z zagranicy przysłać.
    W sumie to mu się nie dziwię.

    Czemu w filmiku o Janku nie mówi się ani słowem o jego emeryturce tylko o jego składeczkach?
    Bo tu nie o emeryturkę chodzi tylko o składaczki 🙂

  63. Kartka z podróży,

    wielkie dzięki ! Bardzo ciekawy wywiad.

    Jedna myśl pani Kwiecińskiej:

    „Natomiast jeśli idzie ogólnie o zmiany, to są nieuniknione i trzeba się do nich przyzwyczaić. Tak samo jest w innych krajach. Podłożem problemów w bilansowaniu systemów jest fakt, że coraz mniej osób będzie pracować na coraz więcej ludzi, którzy będą żyli coraz dłużej. W naszych prognozach już pojawił się nowy przedział: 100-110-latkowie. ”

    Pozdrawiam.

  64. @Adam Szostkiewicz: Adamie! Znamy się wiele lat (proszę uwierz anonimowi na słowo). Od lat siedemdziesiątych znam/znałem obu Kaczyńskich.

    Twój protekcjonalizm (” w końcu czemu polski polityk ma nie mieć zainteresowań malarstwem i literaturą. Pięknie.”) jest – wybacz – żałosny.

    Jarek może być czasem nieporadny, niepiękny i nie „chic” (zawsze tak było). Można lubić czy nie jego politykę, ale wiesz doskonale, że to jest erudyta, który przeczytał w życiu tysiące książek i obejrzał tysiące obrazów. Może nawet więcej niż Ty, Adamie – ośmiele się postawić obrazoburczą tezę.

    Janek Tomaszewski – kuzyn Kaczyńskich jest zresztą grafikiem po ASP. A oni spędzali ze sobą wiele czasu.

    Więc choć oczywiście tekst pisał ghost-writer, to nie rób z Jarka prymitywa, bo się sam ośmieszasz.

    Serdecznie pozdrawiam

  65. @slawek (03-24 o godz. 22:12)

    Dziękuję za zwrócenie uwagi na mój komentarz. Służę wyjaśnieniem.

    W obu porównaniach ORE (chilijscy brokerzy) z OFE, wg. opłat i stopy zwrotu, moim zdaniem wkradły się dwie pomyłki.

    1. opłaty: pensja = 1000 peso, składka = 130 peso, opłata = 30 peso, przyjmijm, że koszt ubezpieczenia na życie to najwyżej 4 peso (nie wiemy na jaką kwote ubezpieczano), zostaje opłata brokerska = 26 peso. Procent potrącenia należy odnieść do składki nie do pensji, czyli nie 30/1000 = 3%, lecz (około) 26/130 = 20%, a więc o wiele więcej niż kiedykolwiek pobierały OFE. Zresztą sposób ich pobierania może się różnić, na opłatę OFE składa się opłata „wejściowa” do 3,5% (pobierana raz, należy ją rozłożyć na cały okres w celu obliczenia opłaty rocznej), plus opłata za zarządzanie – o ile pamietam max 0,4% rocznie.

    Słyszałem komentarz Rosatiego, że ZUS też nakłada opłaty i są one nieco wyższe niż OFE, ale trudno mi potrwierdzić. Opłaty są bardzo ważne dla oszczędzającego. W dyskusji o debacie LB-JVR http://www.polityka.pl/forum/1078209,debata-ofe-balcerowicz-kontra-rostowski.thread
    jest komentarz 2011-03-23 17:12 | MMK , w którym autor na podstawie rozmowy radia zet twierdzi, że Balcerowicz jak najbardziej był i jest za obniżaniem opłat OFE. Warto sprawdzić.

    2. Pan redaktor prowadzący wywiad z Mario Marcelem z Chile podaje, że średnia stopa zysku OFE w ostatnich 3 latach wyniosła 3% i porównuje z 4% uzyskanymi przez ORE na przestrzeni ponad 30 lat. Właściwsze chyba jest porównanie ze stopą zysku OFE w okresie dłuższym, np. ich istnienia, tj. ponad 11 lat. Wg. moich obserwacji bliższa jest liczba 10 proc. Blogowicz @rysiek http://passent.blog.polityka.pl/2011/03/21/zmierzch-odysei/#comment-199148 twierdzi, że OFE zawiadomiło go o stopie zwrotu 195,1% za ponad 11 lat, co daje rocznie dokładnie 10 procent. Red. Jacek Żakowski w jednym z artykułów za okres kończący się wcześniej podaje średnią 7,34%. Zatem 3 proc. zwrotu w OFE jest dalece niedokładną liczbą.

    Generalnie uważa się, że stopa zwrotu bezpiecznego portfela emerytalnego jest zadawalająca, jeśli przekroczy 4 do 5 procent realnie, po odjęciu stopy inflacji. Zatem w Polsce byłaby ona 7-8 proc. W moim przekonaniu wyniki OFE są całkiem zadawalające, tym bardziej, że założono, że tylko 40% całości portfela może być inwestowane w papiery spółek (akcje lub obligacje). Polska GPW uważana jest za dającą wynika powyżej średniej światowej, dobrze zorganizowana i świetnie rozwijająca się. W porównani z giełdą w Santiago jest nieco mniejsza, ale ma dopiero kilkanaście lat i wzrost indeksów jest szybszy.

    Jest jeszcze kilka innych aspektów dal których reforma emerytalna w Polsce przewyższa system w Chile, dość odmienne warunki: chilijskie GINI (miara rozpiętości dochodów) = 51, polskie = 35 – to w przypadku systemu zdefiniowanej składki nie tworzy dużych rozpiętości emerytur jak w Chile, składki emerytalne odpowiednio 13% płacy i 19,5%, co daje polskim emerytom, w zestawieniu z niższą opłatą i wyższą stopą zwrotu, znaczenie większe szanse „godziwej emerytury”. Wywiad z ekonomistą chilijskim tego skonomiczno-socjalnego tła nie porusza. W moim odczuciu rysuje polskim czytelnikom obraz zdecydowanie odstraszający, zbyt negatywny w stosunku do realiów.
    Pozdrawiam

  66. „Dawny znajomy” dobrze ze jest DAWNYM znajomym, o czym swiadczy „…bo sie osmieszasz”, no i za grosz poczucia humoru – jak to zwykle u wielbicieli ordungu w wersji PiS.

  67. Przeczytanie setek książek może doprowadzić do przekonania, że ci co przeczytali mniej nie warci są dalszego życia.
    Erudyta, inteligentny z jednej strony.
    Cynik, nienawistnik z drugiej strony.
    Zagłosujcie na PiS, ci którzy musieli zapieprzać za grosze aby dzieci wykarmić i nie mieli czasu tysiące książek przeczytać i tysiące obrazów przemedytować.
    On weźmie władzę i ustanowi kryteria przeżycia:
    1. Wyznaj, że jesteś głupszy.
    2. Przyznaj się. Państwo zaoszczędzi.
    3. Masz czas do 4-ej rano.
    Przecież wiadomo, że urodzeni przed 1989 w innej dzielnicy niż Żoliborz okradają ZUS.

  68. @telegraphic observer, 01:31 napisał miedzy innymi niepopulistycznie:

    Polska GPW uważana jest za dającą wynika powyżej średniej światowej, dobrze zorganizowana i świetnie rozwijająca się. W porównani z giełdą w Santiago

    Patrzę na wieloletnie wykresy różnych giełd na świecie i widzę, że
    Polska GPW dawała wyniki ponadprzeciętne od 2002 do 2008. Ostatnio, jakoś tak leniwie (proszę porównać z niemiecką DAX) WIG20 śledzi wzrosty światowe. DAX już osiągnął przedkryzysowe poziomy, a WIG zaledwie ich 70%.
    Do wyciągnięcia takich wniosków nie trzeba być absolwentem SGH, wystarczy matura, jakieś oszczędności w Funduszach Inwestycyjnych, ulokowane w produktach giełdowych i łącze internetowe w domu.
    Dla mnie „pracuje” ciężko Allianz i Pioneer.
    Pozdrowienia

  69. Jeszcze w sprawie malarsko – drogowych skojarzeń dokonań najgorszego rządu według prezesa PiSu.
    Alegorię osiągnięć rządu PiSu w budowie dróg – a moim zdaniem nie tylko dróg – widziałem ze trzydzieści lat temu w Muzeum Sztuki Współczesnej w Budapeszcie.
    Wystawiono tam obraz – pracowicie pokryte białą farbą płótno. Nie pamiętam nazwiska twórcy, lecz na pewno był to jedyny obraz na wystawie namalowany przez Polaka. Być może, była tam jedna czarna kropka, ale głowy bym nie dał.
    Kilka tygodni temu na stronie Studia Opinii zadałem pytanie entuzjastom OFE, czy próbowali symulacji, jaką emeryturę otrzymaliby przechodząc na nią w warunkach roku 1930? Według mnie można by liczyć wówczas tylko na część ZUS-owską, bo OFO- wska zniknęłaby, z wyjątkiem aktywów w postaci obligacji państwowych. Odpowiedź była treściwa i krótka: ze starymi durniami nie ma co dyskutować. Ale to oni często miewają rację.

    A 10 kwietnia i 1 maja przeczytam wpisy na kilku blogach, kupię wędkę, zapłacę haracz PZW i pojadę na ryby. Wrócę jak będzie po wszystkim.

  70. parker,

    dzięki za wyjaśnienia. Nie polemizuję i nie wtrącam uwag, bo naprawdę nie jestem biegły w tych sprawach, ale czytam dyskusję z należnym jej zainteresowaniem.

    Pozdrawiam.

  71. http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2011/03/23/kaczynski-milosnik-pollocka/#comment-153836

    ?Dawny znajomy?(?) pisze do Adama Szostkiewicza.

    Legenda o oczytaniu w książkach i napatrzeniu się Kaczyńskiego w obrazy i malunki krąży od dawna po kuluarach, kruchtach i krużgankach, znana jest także w terenie terenowym aktywistom.

    Nie ma potrzeby jej kwestionować. Czytał może i czytał, patrzył może i patrzył oczy mając szeroko otwarte. Może nie tylko Tomaszewskiego, ale i innych zna?

    Problem w tym, że:

    Co z tego?

    Od Czytelnictwa i ponoć gorliwego patrzalstwa skrzydła mu nie wyrosły mu nawet pióra kolorowe. Szyku nie zadaje. Reprezentuje nierzadki typ szarej pocieszności.

    A może udaje?

    Kurczy się by pokurczonym łatwiej zebrać głosy?

    Można by to przypuścić gdyby nie fakt, iż mniemana erudycja nie uchroniła go przed kpiną w żywe oczy ze strony własnego ghost-writera.

    Anonimowość Dawnego wydaje się też wątpliwa. Krąg znających Kaczyńskiego w latach 70 tak dobrze jak zna go Dawny był niewielki.

    Były Kaczyński wtedy głęboko zakonspirowanym Wielkim Rozgrywającym swoją Wielką Grę wierzył, że drugiego Waterloo nie będzie, bo doświadczenie raz doświadczone doświadcza i uczy. Być może historia się powtarza i ten Dawny to:

    http://www.youtube.com/watch?v=WSDFcV5mXdw

  72. – Mam wrażenie, że rząd Donalda Tuska zaczyna przypominać rząd Silvio Berlusconiego, bo tam też afera goni aferę, a ministrowie i premier są ścigani przez prokuraturę. W Polsce nie ma jeszcze takiej skali, ale jesteśmy na dobrej drodze, żeby być nie drugą Irlandia, ale Włochami ? komentował Ryszard Czarnecki

    Biedny Rysio zapomniał ilu ministrów i wicepremierów w rządzie PiS było ściganych? A może ma pamięć wybiórczą?
    Zresztą, może warto przypomnieć że nie odstajemy od europejskiej normy….
    Nawet w Watykanie były afery finansowe.

  73. staruszek pisze:
    2011-03-25 o godz. 10:38

    Pytanie, czy Prezes był w stanie czytać ZE ZROZUMIENIEM…..
    Mam co do tego poważne wątpliwości….

  74. Renato! (z g. 21:15, 24-03)
    Komentując, a raczej dopisując się do komentarza Kartki, zwróciłam uwage na spektakularną akcję krk o zasięgu ogólnopolskim. Na frontonie Świątyni Opatrzności Bożej ma zawisnąć największy dotąd (wzorem świebodzińskiego Chrustusa) portret JPII. Szczegóły na portalu WP w dziale „religia”.To dopiero robi wrażenie!

  75. Zastanawiam się, co musiałby zrobić JK, żeby przyklasnęli mu wszyscy, no, niechby chociaż te 70% społeczeństwa. Chyba tylko – przejść na emeryturę, niekoniecznie związaną z pisaniem wspomnień. Zdążył nas nauczyć, że chwilowe zmiany stylu i tematyki są dla niego nienaturalne (za jedną nawet się mścił na niegdysiejszych współpracownikach).

  76. @telegraphic observer pisze:
    2011-03-25 o godz. 01:31
    Podane wyliczenia opłat wydają się mało wiarygone. Żaden znany mi akcyjny fundusz inwestycyjny nie pobiera opłat większych niż 6% + plus roczne opłaty za zarządzanie, a obligacyjne fundusze pobierają opłaty znacznie niższe; większość polskich funduszy akcyjnych pobiera opłaty wstępne 4%, a zagraniczne 2%. Niektóre zamknięte fundusze akcyjne pobierają 10 – 15% zysku, ale wtedy, gdy przekracza on 20% rocznie. Opłata wstępna 10% (a zwłaszcza 20%) to jest bandytyzm ocierający się o przestępstwo polegające na tuczeniu prywatnych instytucji pieniędzmi podatnika. Z tego wzgledu wyliczenia uważam za niewiarygodne.
    Jedyne dane o osiągnięciach OFE napotkałem we wspomnianym Parkiecie. Uważam je za wiarygodne, gdyż sygnowane z imienia i nazwiska przez profesora ekonomii. Świadczą one o tym, że i roczna 10% stopa zwrotu jest wzięta z sufitu. O ile pamiętam, to w wywiadzie Żakowskiego znajduje się informacja, że 10% roczna stopa zwrotu założona była w modelach, które przez 20 lat się nie sprawdziły. Chętnie ulokowałbym swoje oszczędności w funduszu, którego przeciętna roczna stopa zwrotu wynosiłaby 10%.

  77. Kto ma blisko niech wybierze się do sklepu odwiedzonego przez Jarosława Kaczyńskiego. Niech zatoczy wzrokiem koło wokół sklepu, zcałkuje zarobki i wyliczy per capita. Jakieś 5 lub 10 moich emerytur.

    Dla wyjaśnienia obcomiastowych: pod tym cyrklem znajdzie się Prezes PEKAOSA.

    Gdyby Jarosław Kaczyński wybrał się do sklepu na Targowej (dobrze dobrana nazwa) to by usłyszał: „Spieprzaj dziadu!”

    PiS = Pogarda i Szalenstwo

  78. @telegraphic observer
    Zauważyłem, że bardzo irytują Cię „narzekania na Polskę” na blogach.
    Nie będę Ciebie zachęcał do czytania tekstów i słuchania występów Janusza Palikota.
    On działa z pobudek politycznych, walczy o głosy elektoratu SLD i PO.

    Ja nie walczę o głosy, jestem stasieku-anonimus.
    Spędziłem ponad 720 dni przez 7 lat, w Hiszpanii. To były czasy po wstąpieniu Hiszpanii do Unii, rządy socjalistów Gonzalesa. Przez te 7 lat widziałem niesamowitą dynamikę inwestycyjną, budowano biurowce, galerie, budynki użytelności publicznej w 12 miesięcy! Przyrosty odcinków autostrad oszałamiające. Wzrost płac dwucyfrowy wśród moich zawodowych przyjaciół.

    A Hiszpania przedwojenna to nędza z bidą. Stare filmy pokazują kadry jak z przedwojennej Polski. Mam też wyrobioną opinię o poziomie wykształcenia hiszpańskich inżynierów i techników. Ja z nimi pracowałem, wiem co mówię. Miałem też grupkę partnerów na uniwersytecie, opracowywali dla mnie software, dyskutowaliśmy całe noce ? mogę porównać swoich w Polsce, z nimi w Hiszpanii.
    Wg mnie, jesteśmy średnio lepsi!

    Ale do czego zmierzam. Ano zmierzam do przypomnienia Ci, Drogi TO, że dla Ciebie Polska teraz, kiedy masz w oczach i duszy Polskę „socjalistyczną”, to raj. Dla mnie, widok zaszczanych dworców, jakiejś budy na lotnisku, tego ataku na zawieszenie auta po przekroczeniu granic, przez 21 lat Niepodległej, był trudny do akceptacji.
    Drogi TO, to 21 lat, ostatnio mamy 10mld EUR rocznie z Unii, a Polska w różnorodnych rankingach europejskich w grupie z Rumunią i Bułgarią.

    Jakieś wyselekcjonowane negatywnie osobniki, typy bez zawodu, ludzie, których znaczącym osiągnięciem było przespanie się na styropianie, grają nam na nosie.
    Codziennie masz festiwal takich idiotyzmów w mediach, że aż trudno uwierzyć, że ludzie tam występujący zrobili maturę, pokończyli studia.

    A opowiada nam świat przez media, Jarosław Kaczyński z Tadeuszem Rydzykiem.
    To jest jakiś zbiorowy obłęd!

  79. staruszek,

    przesadzasz. Moge Ci podac dokladny adres sklepu: Al. Zwirki i Wigury 1, rog Astronautow. Sklep znajduje sie na osiedlu, gdzie sie wychowalem, i ktore znam jak wlasna kieszen. Spora grupe mieszkancow stanowia emeryci, i to nie super-duper emeryci, ale zwykli, z podobnymi emeryturami jak Twoja. Poza tym troche mlodych malzenstw i cala reszta. Nie est to osiedle bogate z prostego powodu: mieszkania nie trzymaja standardow, ktore przyciagalyby ludzi o zarobkach „jakieś 5 lub 10 moich emerytur”. Zajdz za sklep, na parking, gdzie polamany bruk, popekana trylinka (tak chyba nazywalo sie szesciokatna kostke betonowa, jaka wykladano osiedlowe parkingi). Zo baczysz na tym parkingu zwykle samochody, a nie drogie bryki.

    Sklep jest drogi, bo znajduje sie przy jednym z glownych korytarzy komunikacyjnych osiedla, korytarz, ktory wiedzie od przystanku autobusowego. Kupujacy wpadaja tam kupic cos, co brakuje akurat w domu, i kiedy nie chce sie jechac do Lidla czy do karfura, oddalonych o pare przystankow.

    Bogate osiedle… Nigdy bym nie pomyslal, ze wywodze sie z miejsca uprzywilejowanego.

    Dzieki za poprawe samopoczucia !

    Pozdrawiam

  80. Rewaloryzacja emerytur
    Właśnie wyjąłem ze skrzynki pismo z ZUS, informujące, że od 1 marca moja emerytura brutto wyniesie:
    4373,88zł*1,031=4509,47zł. (wzrost 135,59zł)
    To jest maksymalna, bez dodatków, goła emerytura w starym portfelu.

    Choć serce mi ciągle bije po lewej stronie, należę do zbioru wyborców, którzy nienawidzą urowniłowki, hasła o równym żołądku, nie pochylają się nad niedolą ludzi skarżących się na niskie zarobki w niewymuszonym, a samodzielnie wybranym zawodzie.
    Zawsze jednak byłem za opodatkowaniem silniejszych ekonomicznie na korzyść niepełnosprawnych, samotnych starych, obłożnie chorych – słowem poszkodowanych przez los, a nie przez swoje lenistwo.

    Wskaźnik rewaloryzacji 3,1%, zastosowany obecnie jako mnożnik do różnych podstaw, uważam za niesprawiedliwy. Ludzie z wysokimi emeryturami musieli dobrze zarabiać, a zatem mają coś pod cegłą na starość. Dla mnie ta podwyżka mogłaby być np. 50 zł a dla biedaka-emeryta, z emeryturą 1000zł, 20zł miesięcznie więcej miałoby znaczenie.
    Gdyby wprowadzono symboliczną opłatę za wizytę w przychodni, np. 5zł, emeryt miałby na 4 wizyty.

  81. Mocny komentarz Stasieku. Prawdziwy do bólu.
    Pozdrawiam

  82. Prezes a raczej jego macherzy od PR dobrze wiedzieli gdzie robić zakupy aby „przyłożyć” Tuskowi. Nawet średnio zorientowani w cenach artykułów codziennych wiedzą, że najtaniej jest w supermarketach. Przynajmniej takie są moje doświadczenia z placówek Reala, Carrefoura i Auchan oraz sklepów osiedlowych, a zakupy – wspólnie z żoną – robimy codziennie ( chociaż nie w marketach). Nawet w Biedronce czy innym Tesco ceny niektórych artykułów bywają droższe niż w supermarketach.
    Tak się bowiem składa, że w sklepach „osiedlowych” wcale nie jest tanio – w porównaniu z marketami ceny w nich są o ok. 20 % wyższe a i ze świeżością różnie bywa. Rzecz jednak w tym, że nie opłaci się tracić czas (dojazd do marketów mam bezpłatny) aby kupić 2 kg. ziemniaków, włoszczyznę,bochenek chleba czy niewielkie ilości tzw. codziennych artykułów. Markety opłacają się przy zakupach „hurtowych” ale ile tego można kupić „na zapas” ? Tak więc zamiast jechać do marketu po 1 l oleju za 4,50 zł czy kilogram cukru za 4,00-4,50 idzie się do osiedlowego i za ten olej płaci sie 4,99 zł a za cukier 5,80. Podobnie z warzywami, jarzynami czy owocami, a także z mięsem i wędlinami.
    No chyba, że dysponuje się czasem i samochodem. Wtedy i po codzienne zakupy można jeździć do Reala, Auchan czy innego Carrefoura.
    PS. Porównując ceny odnosiłem je do mojego bezpośredniego otoczenia, a mam w odlegości 250 – 200 m od domu: 3 masarnie, 3 spożywcze i 3 warzywniaki plus do tego 2 kioski „mydło, szwrc i powidło” oraz 1 „stoisko” straganowe na powietrzu.

  83. slawek (03-25 o godz. 13:01)

    Podane wyliczenia opłat wydają się mało wiarygone.

    Które wyliczenia opłat? Żakowskiego, czy moje? Ja biorę liczby, które podał M. Marcel (przecież nikt ich prawdziwości nie sprawdzał), Żakowski wyliczył z nich 3%, a ja, że ponad 20%. Które wyliczenie jest prawdziwe? Chyba na to pytanie potrafi Pan odpowiedzieć…

    Panie Slawek, rób Pan jak uważasz, myśl Pan, jak Pan chcesz, pańskie pieniądze, pańskie fundusze, pańskie system emerytalny, pański kraj. Ja tylko zwracam uwagę na kilka prostych faktów i informacji o nich.

    Generalna uwaga. Sądze, żeby nie powiedzieć – podejrzewam, że „błędem” reformy emerytalnej, nieuniknionym efektem dania wyboru między ZUS a ZUS+OFE sporej części populacji (ur. 1949-68), NB do niej należałbym, jest napięcie wręcz konflikt finanasowy. Powiedzmy, że ktoś wybrał tylko ZUS, to teraz będzie naciskał, aby stopa zwrotu w ZUS była jak najwyższa. Wszak zdefiniowana jest składka, a ale otwarta jest wielkość emerytury. Jest ona zależna od reguł waloryzacji, które właśnie się podważa. Rozwala się beztrosko zbilansowanie sysytemu.

    I to jest co mnie w Polakach przeraża. Nie liczą się reguły, nie liczy się sens, wręcz piękno tej reformy. Licży się własne kilka złotych, wcale nie zapracowane, tylko wydarte.

  84. Jeszcze dot. kapitalizacji giełdy a OFE. Liczby są takie – kapitalizacja GPW 550 mld zł. kapitalizacja OFE (na dzisiaj) 220 mld z tego prawie 40% na giełdzie (ok. 80 mld) czyli z gruba 15% jeśli nie pomyliłem się w liczbach. roczny dopływ do OFE >20 mld z tego 8mld na giełdę. W kategorii obrotów to jest 16 mld czyli 1,3mld /miesiąc. Stanowi więc ok 6% obrotu giełdy. Tak się składa że o poziomie cen na giełdzie nie decyduje kapitalizacja ale gra wolnych środków. Dlatego widać ruchy cen w dni zakupów OFE czy oddawania zadłużenia przez ZUS. Takie wolne środki i oczekiwanie rynku na ich przypływ powodują ruchy na giełdzie i z tego powodu uważam że zmniejszenie zakupów o ok 50 mld przez 10 lat (uwzględniając stopniowy wzrost udziału %% w giełdzie) spowoduje spadek wycen giełdowych. Nie wiem jak duży ale chyba istotny. Eksperci typu Balcerowicza rozsiewając złe wiadomości o Polsce zmniejsza również dopływ kapitału zagranicznego. Może przejściowo zostać obniżony rating Polski (ustanawiają go super-właściciele OFE) co powiększy odsetki od obligacji itp. To się wydarzyło na Węgrzech. Ale uważam że na dłuższą metę taka sytuacja jest korzystna. Każde oderwanie wycen od korzeni kiedyś się mści a zdrowsza gospodarka będzie przyciągała kapitał. Jak widać przepływ jest dwukierunkowy i nie ma mądrego który teraz potrafiłby oszacować skumulowane skutki. Ja w tym meczu kibicuję Rostowskiemu bo kiedyś Balcerowicz upaństwowił moje oszczędności i po prostu nie wierze w jego dobre intencje.

  85. Telegraphick Observer z 15,12
    Ma Cię co przerażać, bo to ma krotkie nogi. Piekna katastrofa się szykuje.
    Pozdrawiam

  86. Stasieku, 14.44. Należysz do elity wśród emerytów. Mieścisz się w górnym 1 procencie. Ponad 85 procent emerytów otrzymuje brutto w przedziale 1000 do 1500 złotych. W OFE dostałbyś połowę z tego czyli nieco ponad 2000. Ci pozostali też połowę czyli 500 do 750 złotych. Ciesz się życiem i nie szalej. Co ma robić JK Bielecki ze swoimi 8,8 miliona za rok 2009, nie mówiąc o innych co nie sieją, nie orzą?

  87. @stasieku (11:31, 13:25, 14:44)

    Jak się wmyśleć w to, jak ja postrzegam Polskę z tej mojej oddali, w tej pewnej krystalicznej metodzie poznania, to jasne jest, że w znacznym stopniu postrzegam ją przez moich rodziców. Nie tylko wyznaczyli oni standardy, mój ojciec – urodzony hazardzista – miał serce bardziej „po lewej stronie” niż ja – to fakt, bo był lekarzem. Do standardów należała wielka troska o kraj, o równowagę polityczną, dobre zarządzanie, moralne prowadzenie się elit – ojciec cierpiał oglądając to wszystko, choć i tak niewiele zdąrzył zobaczyć. I czasem – do czego zmierzam – dochodziły do mnie ich opowiastki: „Wiesz, spotkałem/am kobietę w sklepie, złorzeczyła na Kwaśniewskiego/Buzka/Tuska, wygadywała takie adnrony”. Albo – „byłem u tego starucha, leży obłożnie chory, mówi ci coś to nazwisko? grywałem z nim w brydża, wyszedłem po 10 minutach, nie mogłem znieść tej jego głupoty politycznej, tego obłędu”. Ludzie, o których mi opowiadają są coraz młodsi, ale szaleńczy ogień ten sam, choć może z powodu przyzwyczajenia uszu nie widać, że jest coraz gorszy. To jakieś perpetuum mobile. Szaleńcy wybierają coraz ogniściej szalonych polityków, słuchają rozpalających mediów, oni wszyscy zieją ogniem spowrotem w ludzi, ta energia wymienia się i rozkręca, tak to to …

    Polska ma kilka osiągnięć, nie będę wymieniał. Niektóre działają i dobrze służą, nie zapominałbym o nich. Inne są rozwalane z zapałem godnym lepszej sprawy. Obraz jest mieszany. Zawsze mozna powiedzieć, że mogło być lepiej.

    p.s. DAX ze swoim obecnym 6954 euro nie powrócił jeszcze do poziomu około 8000 z początku 2000 (czy z końca 2007). W tym czasie (od 1999) WIG wzrósł niemal 3-krotnie.

  88. Izabela D’Ornando, polska arystokratka, właścicielka Sisley,
    „wywiadowana” w Rzepie, mówi w pewnym momencie:
    Uderza mnie, że Polacy mają lepsze nastroje niż Francuzi, którzy mają cudowny kraj, świetna opiekę społeczną i powinni dziękować Bogu, a nigdy nie są zadowoleni. Gdy przeprowadzono sondaż, gdzie młodzi chcieliby pracować, 70 proc. odpowiedziało, że jako urzędnicy państwowi. (mój bold)

    I to jest problem europejski! Mam głębokie przekonanie, że Unia wkrótce nie będzie pierwszą gospodarka świata. Europejski model życia jest piękny, ale w pogoni za bogactwem narodowym doszedł do ściany.
    Zasada „albo, albo” jest uniwersalna.
    W Polsce, ciągle światowej montowni, kraju z przewagą mentalnych buraków, jakichś rydzykowych dziwactw, kraju, którego marką jest Wałęsa, JPII, oscypki, miód pitny i coś tam jeszcze, młodzi unikają szkół technicznych, kończą marketing i zarządzanie, wszyscy chcą zarabiać jak JK Bielecki.
    A najlepiej do urzędu jak się ma znajomych wśród rządzących historyków, creme de la creme polskiej klasy politycznej.

    Drogi Kartko, jak się ociepli za kilka dni, przestanę biadolić.
    Pozdrawiam

  89. @slawek (03-25 o godz. 13:01)

    Wracając jeszcze do 10-procentowej stopy zwrotu – bo inne myśli i zajęcia oderwały mnie od tego fascynującego tematu – to zgadzam się z tezą, że jest to cel wygórowany, czemu dałem już wyraz. Taki podobno postawiła sobie reforma w Chile, zupełnie nierealnie. Nie wiemy nic o celach i przypuszczeniach, ani o predykcajch w polskiej reformie. Red. Żakowski sugeruje, zdaje mi sę, że tak zakładali jej twórcy, kojarzyć się to z kampanią reklamową OFE obiecującą Karaiby, wszak bliżej do nich peruwiańczykom 😉

    Fakty są takie, że ORE osiągnęły 4%, a OFE w porywach, tzn. przez 12 lat – jednak musi Pan przyznać – 10%, dlatego, że GPW miała bardzo dobry okres 1999-2006. Nie wszyscy się załapali, trudno. Ale to jest fakt, a redaktor obcinając okres do ostatnich 3 lat wykorzystuje jeden fakt – nie wszyscy się załapali, aby podważyć inny – było jednak (w niektórych ujęciach, niemal) 10%.

    Szkoda, że nie podał Pan linku do artykułu w ‚parkiecie’ tego profesora. Dziwię się, że nie wycofał się Pan z nieuzasadnionych stwierdzeń, np. „OFE pobierały 10% bandyckie opłaty (na które zgadzał się Balcerowicz) … „. Oczywiście uszanuję wybór …
    Pozdrawiam

  90. Ponieważ zadeklarowałem publicznie, że na PO nie zagłosuję nie pozostaje mi nic innego jak bronić Prezesa.

    Nie mógł Prezes na zakupy pojechać do sklepu wielkopowierzchniowego, bo to jego rząd z takimi sklepami walczył.Nawet specjalna ustawę ograniczająca ilość takich sklepów przeprowadził. I jak donosi prasa przez dwa lata takie sklepy nie powstawały.Trzeba w życiu być konsekwentnym.
    Oczywiście rząd Tuska, czy tez nie posiadający moralnego prawa Trybunał Konstytucyjny ją uchylił.
    Ale na to Prezes już wpływu nie miał.
    Jak, na co liczę, po wyborach do władzy wróci, to ją znowu uchwali.
    I nawet jakby przyszło z SLD rządzić to się do projektu wróci bo SLD przecież nie będzie przeciw.
    Polikwiduje się Biedronki i inne owady, ludzie godnie nie będą taniochy kupować.
    Polski handel odżyje i zatrudnienie w handlu się zwiększy, bo oczywistością jest, że w małych sklepach zatrudnienie na metr kwadratowy powierzchni jest większe.
    A większe zatrudnienie to więcej podatków i większy wzrost gospodarczy.

  91. Ciekawy materiał TVN 24. Jak pisze ich portal „Polacy murem stoją za decyzją rządu o nie angażowaniu się Polski w interwencję wojskową w Libii. Dobrze ocenia ją 77 proc. obywateli – wynika z sondażu Millward Brown SMG/KRC przeprowadzonego na sporej, bo 1 005 osobowej grupie” Co ciekawe Polacy oceniają decyzję, ktora nie była decyzją tylko koniecznością wynikającą z biedy. Jak udowodniono w licznych publikacjach rząd choćby nawet pragnął toczyć wojnę z Libią to nie miałby kim, czym i za co tego robić. Ale ten smętny fakt jakoś nie dociera do rodaków, którzy twardo dokonują ocen czegoś czego nie było. I tak 47 procent ankietowanych wyraża entuzjastyczną radość z powodu decyzji – de facto zapaści sił zbrojnych. Zaś aż 30 procent uważa tę decyzję (!?)za „raczej dobrą”. Przeciwnego zdania było 17 proc. pytanych.
    Przypomina mi to jako żywo dysputę społeczną o systemie emerytalnym. Zresztą badanie – co prawda nie wprost – nawiązuje do systemu emerytalnego, bo Polacy byli też pytani o swój stosunek do ewentualnej imigracji z państw arabskich dotknietych wojną. Imigracja jak wiadomo łagodzi niż demograficzny. Imigranci płacą skladki finasując państwowe emerytury – w naszym przypadku ulubione, bo ZUS-owskie. Na zdrowy rozum Polacy powinni być więc zainteresowani napływem emigrantów. Jest jednak inaczej. Niemal 2/3 ankietowanych niechętnie widziałoby uchodźców na terytorium naszego kraju a z tego aż 26 procent jest zdecydowanie przeciwnych emigrantom. Tak więc można sądzić, że ludność naszego kraju jest przekonana, że emerytury są jej wypłacane przez ZUS ze środków, które tam wcześniej przez lata wpłacała.
    Co najciekawsze ten sondaż obrazujący tak naprawdę stan głębokiej zapaści umysłowej rodaków podany jest jako optymistyczna, budząca otuchę informacja.
    We mnie natomiast otuchę obudziła informacja, że warszawska mutacja TVN 24 zbankrutowała. Jest w tym jakaś sprawiedliwość, że medium konsekwentnie robiące wodę z mózgu swym odbiorcom w końcu przestaje im być do czegokolwiek potrzebne. No bo po co im media skoro sami wszystko najlepiej wiedzą.
    Pozdrawiam

  92. Stryj,kawalerzysta ale także inżynier górniczy,rocznik 1882.Mówił do mnie,rocznik 1942,przy ostatniej wspólnej wigilii :panie,od zada nigdy nie podchodż,panie,
    niebezpiecznie.Byłem zaskoczony i nie zrozumiałem o co mu chodzi.Do „panowania” byłem przyzwyczajony.
    Rozumiem teraz gdy stryj już pegazy ujeżdża.Coś mi się widzi ,że Stasieku,do rewaloryzacji emerytur,”od zada podszedł”.

  93. @telegraphic observer, 16:59
    Do końca 2002, szeroki WIG miał „trynd boczny”, nie wiem skąd bierzesz dane Drogi TO.
    Potem zaczęło się ostro, do góry. Aż pierdyknęło 2008-09-15 i teraz nawet jak będą oznaki poprawy, inwestorzy po złych niedawnych doświadczeniach, będą chuchać na zimne.
    Zakończę Twoim – „tak sądzę”.
    Pozdrawiam
    PS
    Polecam http://WWW.money.pl.

  94. Panie, panie micjur – przerost formy nad treścią wyziera z pana tekstu o 17:09, i ja w tym przypadku nie mam nic przeciwko formie.

  95. Jacobsky pisze: 2011-03-25 o godz. 14:17
    staruszek, przesadzasz.

    Prawda! Przesadziłem! Przepraszam nawet z przesadą.
    Tyle, że nie ja pierwszy przesadziłem.

    Dla zamiejscowych: osiedla są po zachodniej stronie ulicy są stare i zaniedbane. Po przeciwnej stronie ulicy Żwirki i Wigury są nowoczesne biurowce z firmami klasy IBM. W kierunku Śródmieścia przy ulicy Racławickiej jest ekskluzywne osiedle. Po tej samej stronie co rzeczony sklep jest nowa siedziba PEKAO SA. Przypuszczam, że pracownicy tych firm i tego nowego osiedla nie kupują
    w tym sklepie, bo korzystają z cateringu obsługiwanego przez wyfraczonych.

    Posypałem głowę popiołem – wszak to Wielki Post.
    Odskoczmy od tej lokalizacji i zajmijmy się cenami.
    Czy na Żoliborzu ceny były za niskie aby dopiec Tuskowi?
    Czy mieszkańcy ulicy Astronautów wsiadają do swych zdezolowanych samochodów aby zamiast w drogim sklepie pod bokiem zaopatrzyć się w sklepie odległym o ponad 10 km w asyście dwojga posłów i ochroniarzy?

    Gdybym miał pewność, ze kaczyzm jest jak ropa naftowa to bym gardłował za JK oraz próbował zrozumieć jego gwardzistów. Póki co, to niech mi JK nie sugeruje,
    że mu do pierwszego nie starcza.

    W promieniu kilku kilometrów od rzeczonego sklepu nie ma slamsów.
    Zrób Jacobsky reportaż o okolicy i pokaż go sąsiadom Kartki z Podróży.
    Ci Kartkowi chętnie swoje duże mieszkania zamienią na nietrzymające standarów prz Astronautów. I popękana trylinka będzie im słodka. I ceny znośne.
    I bliżej na Krakowskie Przedmieście a dalej od staruszkowej propagandy.

    W półprawdach mamy w pojedynku JK vs staruszek multum:1.

  96. Nie zdążył ojciec – oczywiście ubodło mnie to com napisał z ortografią na bakier (co na to powie Mw?), Bóg mi świadkiem, jak czytałem się wśród tego morza mądrości analiz giełdowych (jak wiadomo rząd zamierza być neutralny na ile to możliwe w sprawie strumienia inwestycji OFE na GWP, tylko te obligacje skarbowe są „denne” dla min. Rostowskiego), wśród cennych doniesień medialnych i sondażowych, oraz subiektywnych odczuć.

  97. Analiza Kartki,odnośnie stosunku Polaków do ewentualnej imigracji ,niestety,przypomina znane wnioskowanie o słuchu pchły po wyrwaniu jej odnóży.
    Przy masowym i narastającym bezrobociu,każdy imigrant widziany jest jako konkurent do środków umożliwiających przeżycie.Wiara ,że imigranci
    spowodują przyrost miejsc pracy jest równa zeru.
    Zasadnie.Składki na ZUS płacą pracujący.Bezrobotni wymagają jakiś zasiłków.Imigranci dodatkowych na adaptację.Oddzielną sprawą jest odwieczna
    ksenofobia .Pielęgnowana od stuleci przez KK.Matkę naszą.
    PS.
    Właśnie usłyszałem na Tok.fm,pisząc ten komentarz,
    że wnioskiem głównym,wynikającym z strajku pielęgniarek w gmachu sejmu,jest koniecznośc bardziej restrykcyjnej kontroli dostępu do tych pomieszczeń.
    Pchła się znów kłania.

  98. Lex
    http://kleofas.blogspot.com/
    A ja mam ruski sklepik pod reka i wszystko (prawie) tansze niz w supermarkecie. Jak oni to robia ?

  99. Glupoto ty nasza bezmierna,
    bez granic, porzadku i swiatla…
    Jak swinia w Kosciele koszerna,
    Jak maca papieska nielatwa.

    Jak polska reforma, jak Armia
    Jak Sejm, jak Wybory, jak Prezio.
    O wszystko sie bijmy i szarpmy,
    Bo tak jest weselej – i swiezo !

  100. @ Dawny znajomy

    A gdzie też ów Jarosław te wszystkie obrazy zdaniem Pana Poufałego miałby oglądać, skoro aż do wyborów nigdy smyk nie był ponoć za granicą; ani we Francji, ani w UK, ani w Hiszpanii, ani we Włoszech, ani w Nowym Jorku, ani nawet w NRD-owie pod Dereznem? To gdzież on napasł był ten swój rzekomy intelekt? W jaki sposób książki czytał, skoro żadnego języka nie zna, a i polski (bo nie wiem, czy ojczysty to właściwe słowo) sprawia mu często niemniejsze problemy, niż śpiew. Lenin – choć wiecznie żywy – to jednak nie wszystko.

    Z tym Jankiem to może i spędzali sporo czasu razem, aliści z Janiną, to już raczej nie.

  101. @telegraphic observer, 15:51
    Weź proszę, przyjrzyj się 3 letniemu DAXowi.
    Taki piękny wykres, z którego wynika, że niedawno DAX miał to, co przed kryzysem.
    Ciagle nie rozumiem skąd bierzesz dane.
    Ale już nie nudźmy tymi wzrostami i spadkami. Reforma reformy OFE jest politycznym faktem.
    Oglądam film o gangu australijskim. Ma 4 gwiazdki.
    Pozdrawiam, Nara

  102. Micjur
    To nie wiara. To zasada. Migracje są głównym komponentem zmian demograficznych. Przyrost rzeczywisty = przyrost naturalny + saldo migracji.
    To jest bezdyskusyjne. Polska od zakończenia wojny ma ujemne saldo migracji.
    Dyskutować można co najwyżej nad świadomością tego faktu w społeczeństwie i wsród polityków kreaujących warunki wpływające na migrację. Wykpiłem w swoim komentarzu ów brak świadomości.
    Pozdrawiam

  103. stasieku (03-25 o godz. 17:58)

    T.O.: W tym czasie (od 1999) WIG wzrósł niemal 3-krotnie.

    Stasieku: Do końca 2002, szeroki WIG miał ?trynd boczny?, nie wiem skąd bierzesz dane Drogi TO.

    Czy napisałem gdzieś, że w 1999-2002 nie miał „tryndów bocznych”? Gdybym napisał (zgodnie z prawdą), że w ostatnich 8 latach (od III 2003) WIG wzrósł 3,5 raza, czyli średnio 17% rocznie, czym rzadko która giełda na świecie może się pochwalić, to ktoś zarzuciłby mi (słusznie), że wybieram lepszy okres dla udowodnienia swoich „brudnych i ignoranckich tez”. Po prostu, okres od 1999 pokrywa się z istnieniem OFE, wokół których tu już nawet do mojego znudzenia się kręcimy. A jak weźmiemy SWIG80 (małe firmy) to wzrost będzie niemal 5-krotny. W latach 1999-2001 było, o ile dobrze pamiętamy, małe spowolnienie w gospodarce. Indeksy oczywiście trzeba umiejętnie przekuć na stopę zwrotu w funduszu, którego zarządzającemu trzeba zapłacić. Cholerka, jakoś nikt nie ma wątpliwości, że księdzu za posługę też trzeba zapłacić. Poza tym ceny giełdowe odzwieciedlają obecne i spodziewane zarobki firm, czyli zbierają i filtrują wszystkie informacje, nade wszystko wyniki finansowe firm, także trzęsienia ziemi, przecieki z reaktorów i pogłoski o nich, głosowania w Sejmie, sondaże polityczne, etc. Giełdy nie są od stabilizowania systemu, lecz od wyszukiwania realnych przyszłych destabilizatorów – robią to intuicyjnie, heurystycznie, metodą prób, błędów i dopasowań, robią to nie zawsze na poziomie oczekiwań, ale jest to raczej wina wygórowania oczekiwań, które są w pewnym sensie nieistotne.

    A jak się ktoś nie załapał, to się nie załapał. Przyszły wzrost WIG-ów zależy także od gospodarki, w tym w dużym stopniu od zachowania się państwa. W USA chuchają na giełdy, bo tam są oszczędności obywateli, w tym emerytalne. W Polsce zaczyna być „jak kto chce”. Najważniejsze, aby się przesunąc do ZUSu, SLD proponowało poprawkę o możliwości zmiany decyzji odnośnie II filaru dla roczników 1949-68, a potem nacisnąć gaz do dechy i spowodować, aby waloryzacja ZUS-owa była jak najwyższa. Niech się GPW wali, stracą młodzi oraz głupi, no i inwestorzy zagraniczni – tak sobie luźno ekstrapoluję rozumowanie różnych a., j.g., s.d., p.S., bo znam ich program polityczno-ekonomiczny:
    http://1917.cba.pl/cs/news.php?readmore=42
    http://www.for.org.pl/pl/a/1683,Odpowiedz-Prezesa-FOR-na-artykul-w-Przegladzie

    M.in. stąd biorę dane:
    http://www.gpw.pl/indeksy_gieldowe_en

  104. @stasieku (20:13)

    http://finance.yahoo.com/echarts?s=^GDAXI#chart2:symbol=^gdaxi;range=19990701,20110324;indicator=volume;charttype=line;crosshair=on;ohlcvalues=0;logscale=off;source=undefined

  105. stasieku
    sorry, to jest właściwy wykres, na dole po prawej stronie jest strzałka skierowana w lewo do rozciągania osi czasu

    http://finance.yahoo.com/echarts?s=^GDAXI

  106. Kartka z P (03-25 o godz. 20:14) podejmuje niezwykle ważny problem imgrantów w Polsce, jeden z trzech najważniejszych. Migracje są częścią demografii. Wie to Kanada i praktykuje od stuleci. Wiedzą to Niemcy i praktykują od lat 1960-tych. Po co się pchać na kresy wschodnie i nieść polskość, skoro można ludzi stamtąd i skądkolwiek przyjąć między Bugiem, Odrą, Nysą i Bałtykiem. Miejsca wystarczy, zaludnienie jak na europejskie standardy, raczej małe. Są Polacy rozsiani na wschodzie.

    Imigrantom nie nalęzy zbytnio otwierać oczu na to, co się w kraju dzieje, zanim nie podejmą decyzji. Nie zniechęcać, lecz pokazać JPII (muzułmanom nie pokazywać), Wałęsę (nie siusiającego w kościele), Chopina otoczonego bocianami (nie przeklinającego) …

    Inne dwa ważne tematy to giełda-OFE (DAX vs. GPW), oraz
    filmy gangsterskie australijskie 4-gwiazdkowe.

  107. Kartko,
    bezdyskusyjne równanie demograficzne nie było przedmiotem mojego komentarza.Chodziło mi właśnie o świadomośc społeczną.A właściwie o Twoje ubolewanie nad jej stanem.Ubolewanie podzielam.Powody stanu wyłuszczyłem. Nawiązałem do pchlich doświadczeń radzieckich,przyznaję,bez ich weryfikacji.Ukochany Smyk nas opuścił.Siewca istot smykopodonych i pcheł w okolicy.
    Nim zdążyłem powtórzyc przywołane doswiadczenie.
    Pozdrawiam

  108. A ja wrócę do spraw Libii. Jestem człowiekiem niezmiernie szczęśliwym, bo właściwie byłem jedyną osobą opowiadającym się za interwencją i z uporem maniaka usiłowałem wszystkim powiedzieć, że jestem wprawdzie tylko „sześciodniowym”, ale mimo wszystko lepszym „ekspertem” od spraw Północnej Afryki niż Wy. Ale to były zawsze pojedynki na zasadzie słowa przeciw słowom. Te udowadnianie, że to barbarzyńskie rajdy, zniszczenia, imperializm, narzucanie, tego rodzaju określeniom nie było końca. A ja ciągle powtarzałem, że Arabowie marzą o demokracji typu europejskiego, chcą żyć tak jak my, mają podobne pragnienia, walczą o wolność. A Wy swoje.
    I co?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9324527,Libijczycy_dziekuja_za_pomoc_sojusznikom__Wielotysieczna.html
    A teraz popatrzymy, kto ma cywilną odwagę.

  109. staruszek

    nie chce byc upierdliwy i czepiac sie, ale…

    … Wisniowy Sad (IBM) oraz PKO sa dalej w kierunku centrum patrzac od lotniska, przy torach kolejowych (stacja PKP Zwirki i Wigury).

    Po przeciwnej stronie Zwirek, na przeciwko nieszczesnego sklepu nawiedzonego przez Kaczynskiego znajduja sie tylko zapyziale ogrodki dziakowe, a jedny okazaly budynek w okolicy to hotel Gromada.

    Latwo to sprawdzic na google maps. Znajdz Zwirki i Wigury, kwartal pomiedzy Hynka i 17-go stycznia. Miedzy obydwoma ulicami znajdziesz Astronautow. Zobacz, co widac z satelity na przeciwko tego rogu ulicy: slumsy. Czyli ogrodki dzialkowe.

    Pozdrawiam

  110. @”Torlinie” z dn. 25.03.2011, h: 22.21.
    Nie chwali się dnia przed zachodem słońca. Z Kosowem było podobnie …… Też żeś mnie „obsobaczał” i krytykował – a co wyszło ? Zobaczymy co „po Kadafim”, co „po Mubaraku” w Egipcie itd.
    Sam onegdaj w dyskusji ze mną przyznałeś (i to nie tak dawno), iż interwencje w Kosowie, Afganistanie, Iraku czy Somalii niewiele w życiu tamtych mieszkańców zmieniły – chyba, że na gorsze. Wolność, demokracja, prawa człowieka, godności ludzkie, obywatelskość etc. to pojęcia nie mniej ważne – zwłaszcza gdy na długi czas zapanuje chaos, tumulty, rządy „ochlokracji” – niźli poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Miej to na uwadze rzucając swoje racje jak „perły przed wieprze” (bo tak Twój ten post mogę odebrać).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  111. premier Tusk raczej nie zna tworczosci Pollocka i nie chodzi po galeriach – niemniej znajduje czas na spotkania z artystami i tworcami, czego przykladem dzisiejsze „drugie sniadanie mistrzow” okreslane przez portal TVN24 jako „Spotkanie na szczycie”. To dobrze ze premier zapozna sie z opiniami Pawla Kukiza i Zbigniewa Holdysa o aktualnej sytuacji w Polsce i na swiecie – ale niedobrze, ze premier bedzie mial obraz sytuacji troche jednostronny, albowiem nie zaproszono do studia muzykantow od reggae, dxielendu, techno i jazzu nowoorleanskiego.

  112. Na marginesie dyskusji o OFE…..
    Ciekaw jestem, kiedy ruszy akcja promocyjna odwróconej hipoteki?
    Po uwłaszczeniu społeczeństwa, czas oskubać je z jedynej materialnej wartościowej własności- mieszkań……
    Przy niskich emeryturach, ile będzie można zarobić?
    Banki i instytucje finansowe bedą niedługo właścicielami WSZYSTKIEGO!!!
    Oczywiście przerzucając odpowiedzialność za obywateli na Państwo….

  113. Micjur
    Za szybko, nieuważnie przeczytałem – stąd wyjaśnienia. Budzi otuchę, że podobnie to widzimy.
    Cenna uwaga Telegraphicka Obsevera o zamianie ptriotyzmu deklaratywnego na rzeczywisty w odniesieniu do rodaków ze wschodu.
    Pozdrawiam

  114. @telegraphic observer
    Odpisałem przez pomyłkę w en passant.
    Przepraszam

  115. Obejrzałem sobie ten propagandowy filmik MF jeszcze raz.
    Jako że filmik ani słowem nie wspomina o emeryturze Janka tylko mówi o jego składkach to ja dopowiem o emeryturze.
    Tu filmik http://www.youtube.com/MinisterstwoFinansow#p/a/u/0/b9GhlNvXzIk

    Janku masz złotówkę, ta złotówka symbolizuje to co wpłacasz do ZUSu.
    Z tej złotówki 63 grosze finansuje emeryturę twojej babci.
    Żeby babcia dostała całą złotówkę, pozostałe 37 groszy musisz zapłacic w podatkach.
    Co zatem dzieje się z tymi 37 groszami które nie finansują emerytury twojej babci. To są właśnie te pieniądze które odkładasz w OFE na swoją emeryturę.
    OFE część pieniędzy, 12 groszy inwestuje w giełdę w ten sposób przyczyniając się do tworzenia nowych miejsc pracy.
    Pozostałe 22 grosze OFE inwestuje w obligacje skarbu państwa.
    Za zarządzanie twoimi pieniędzmi OFE pobiera 3 grosze.
    Mogło by mniej ale politycy wcześniej nie dbali o twoje pieniądze więc, na tyle się z OFE w twoim imieniu umówili.
    Mogłoby zainwestować w giełdę, wpłacić do banku, ale ponieważ państwo w twoim imieniu więcej pieniędzy wydaje niż ma dochodów, to brakującą kwotę musi pożyczyć.Mogłoby pożyczyć od Niemców albo Amerykanów ale czemu masz ty nie pożyczyć.
    Więc pożyczasz państwu te 22 grosze w zamian otrzymując procenty i zabezpieczenie w postaci obligacji.Tak na wszelki wypadek, jakby jakaś zła władza przyszła i nie chciała ci tych pieniędzy oddać.
    Co będzie jak zmienimy ten system i przestaniesz odkładać na swoja emeryturę 37 groszy tylko zaczniesz odkładać 18 groszy.
    Będziesz miał Janku niższą emeryturę po prostu.
    Ale rząd mówi, że będę miał wyższą dzięki temu.
    Bo rząd uważa, że twoje dzieci płacąc podatki dołożą ci do tych zmniejszonych oszczędności ze swoich podatków, tak jak ty dziś płacisz na emeryturę swojej babci.Podejmuje w imieniu twoich dzieci takie zobowiązanie.
    Ale dziś to ja z bratem płacimy na naszą babcię a ja mam tylko jedno dziecko.
    To będzie musiało płacić dwa razy więcej.
    I będzie musiało nawet jak nie będzie miało z czego?
    Oczywiście że nie, nikt go nie zmusi, bo te zobowiązania są tylko na gębę.
    Nie są zabezpieczone żadnymi papierami.
    A rozumiem.
    Czyli do tej pory część mojej składki oszczędzałem a teraz przestanę oszczędzać licząc na to, że mnie dzieci których mam mało będą utrzymywać.
    Tak, Janku dokładnie tak.Na tym polega ta reforma.

  116. @stasieku (10:30)

    Jak odpisałeś u Passenta to przepadł jak kamień w wodę. Ale na taki ważny komentarz warto poczekać (moje wysokie oczekiwania, ale jakże uzasadnione).

    @parker (11:15)

    Nikt nie zauważa, że dług Min Finansów sprzedawany OFE jako inwestycja z oszczędności emerytalnych nie jest sovereign debt, który doprowadza teraz Portugalię do spazmów. To banki europejskie (hiszpańskie, niemieckie, francuskie) i inni uczestnicy rynku finansowego kupili dług portugalski.

  117. @Kartka z P. (09:52)

    Jakieś 10 lat temu odwiedził Toronto marszałek Senatu (nieżyjący) prof. Stelmachowski, przed wojną członek Młodzieży Wszechpolskiej (podaję za wikipedią), wówczas prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” i wygłosił doktrynę wspierania Polaków na wschodzie, szczególnie na terenie I Rzeczypospolitej. Nie wchodził w szczegóły czy Kijów należy do niej zaliczyć. Chodziło mu o związki religijne, kulturalne i polityczne.

    POLITYKA kiedyś współorganizowała konkurs na pamiętniki emigrantów. Wszystkie pamiętniki nadeszły z Niemiec (I nagroda), z USA, Kanady, wielu innych krajów. Jedna praca (wyróżniona) napisana w formie słownika pojęć emigranckich i piękną polszczyzną wysłana była z Polski przez emigrantkę z Litwy właśnie do Polski. Z Litwy rozmarzonej w Marszałku-wyzwolicielu do krainy normalności historycznej, dla autorki było to wielkie przeżycie, ciąg przewartościowań rodzinnych patriotyzmów litewskich. Mam gdzieś hard copy tego pamiętnika, POLITYKA w archiwach ma zapewne wersję elektroniczną.

  118. Wodniku!
    Twój komentarz jest jakby obok. Ja nie piszę, jaka jest przyszłość Libii, bo nie wiem. I chyba nikt nie wie.
    Mnie chodzi o Wasze twarde stawianie sprawy przeciwko angażowaniu się Zachodu w pomocy rebeliantom. Cały czas dajecie do zrozumienia, że są to imperialistyczne ciągoty, przeciwko ludności. I ten film pokazuje, że Libijczycy reagują zupełnie inaczej niż my sądzimy. Oczywiście można odwrócić kota ogonem i powiedzieć, że spędzili ludzi na wiec poparcia i ubrali ludzi w nowe mundurki (tak jak to robią w blogu Pana Waldemara Kuczyńskiego), ale to jest „mała” nieumiejętność przyznania, że się nie miało racji.
    Takie słowa ciężko przychodzą na usta.

  119. „Dzięki zawziętemu prawnikowi na rozprawę oczekuje Hiss?ne Habré, były dyktator Czadu. W lutym Brody chciał doprowadzić do aresztowania byłego amerykańskiego prezydenta George?a W. Busha za torturowanie więźniów w Guantánamo. ? Teraz dokumentujemy zbrodnie pułkownika Kaddafiego. Jeśli ONZ nie uda się go postawić przed sądem, my zajmiemy się tą sprawą ? mówi ?Newsweekowi? Brody.”
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/polowanie-na-dyktatorow–kadafi-zostanie-osadzony,74304,1

    „To jednak nie oznacza, że dyktator szybko stanie przed sądem. Nawet mimo bezprecedensowego głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ pod koniec lutego. Wówczas wydanie Kaddafiego Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu (MTK) poparły Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny (chociaż żadne z tych państw nie uznaje jurysdykcji sądu).”

    Zagadka- dlaczego USA chcą postawić przed sądem obywatela obcego państwa, nie uznając jego jurysdykcji wobec własnych obywateli?

  120. Torlin pisze:
    2011-03-25 o godz. 22:21
    Po marzeniach przyjdzie twarda rzeczywistość….
    Znasz przysłowie:
    zamienił stryjek siekierkę na kijek?

    Dorobimy się jako Unia kolejnych niesamodzielnych bytów „państwowych” do utrzymania. Tak jak Kosowo, Naddniestrze, Palestyńczycy, Czeczenia.

    Co do wiecu poparcia w Benghazi….
    Ci panowie w mundurach mają typowo arabskie twarze….
    A ja czytałem, że działa tam 350 żołnierzy SAS, nie mówiono ale pewne jest, że również Navy Seals, Royal Marines, Francuzi też swoje dołożyli.
    Odpowiedz na pytania od których się uchylasz:
    co z Syrią, Bahrajnem, Jemenem?
    Dlaczego Kadafi ma być ucieleśnieniem zła?

    ?Dzięki zawziętemu prawnikowi na rozprawę oczekuje Hiss?ne Habré, były dyktator Czadu. W lutym Brody chciał doprowadzić do aresztowania byłego amerykańskiego prezydenta George?a W. Busha za torturowanie więźniów w Guantánamo. ? Teraz dokumentujemy zbrodnie pułkownika Kaddafiego. Jeśli ONZ nie uda się go postawić przed sądem, my zajmiemy się tą sprawą ? mówi ?Newsweekowi? Brody.?
    http://www.newsweek.pl/ar…..ny,74304,1

    ?To jednak nie oznacza, że dyktator szybko stanie przed sądem. Nawet mimo bezprecedensowego głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ pod koniec lutego. Wówczas wydanie Kaddafiego Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu (MTK) poparły Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny (chociaż żadne z tych państw nie uznaje jurysdykcji sądu).?

    Zagadka- dlaczego USA chcą postawić przed sądem obywatela obcego państwa, nie uznając jego jurysdykcji wobec własnych obywateli?

  121. # WODNIK53 pisze: 2011-03-26 o godz. 07:22
    ======================

    >>>…interwencje w (…) Iraku (…) niewiele w życiu tamtych mieszkańców zmieniły…>>>

    Szanowny Panie Wodnik53,
    doprawdy, z calym szacunkiem, ale…

    Niewiele??!

    Irak to moze nie byl najlepszy kraj na swiecie, ale to byl FUNKCJONUJACY kraj. Ludzie chodzili do kina i do kawiarni, uczniowie do szkoly, prad byl w gniazdkach, woda w kranach, benzyna w pompach.
    Prawa kobiet ( jak i u Kaddafiego… ) nieporownywalne z takimi naszymi najlepszymi kumplami jak Arabia Saudyjska.
    Teraz minelo juz 10 lat cywilizacji zachodniej. Co tu porownywac?

    Niewiele…?

    Studentow P.T. Wredny Satrapa na studia wysylal za granice; wiem bo kilku spotkalem sam.
    P.T Wredny Satrapa budowal drogi mosty szpitale, budynki mieszkalne, szkoly… Skad to wiem? Toz polscy budowlancy przez 20 lat stamtad nie wyjezdzali ( jak i w Libii; to tak na marginesie…) ; jeszcze zyja, mozna sie zapytac…

    Teraz zbudowano najwieksza ambasade USA i jedna z najwiekszych baz wojskowych. A mowia ze sie wycofali…
    Niewiele…?

    P.T Wredny Satrapa przez 10 lat szmuglowal rope i budowal sobie palace ze zlotymi klamkami i sedesami ( musi prawda, bo tak pisala nasza prasa… ) ALE ROWNIEZ – przebiegly taki; pewnie dla zmylenia przeciwnika… – odbudowywal stacje uzdatniania wody i zbiorniki wodne.
    Skad to wiem?. Bo nasi dzielni lotnicy ( bylo w TV, jak kto chcial sluchac… ), w ramach „strefy zakazu lotow”, hi, hi hi… niszczyli je przez 10 lat. Co Satrapa odbudowal, nasi akuratnie zbombardowali.

    Czy ktos sie zastanowil, jaki skutek ma zniszczenie zapasow wody w takim pustynnym kraju?
    To mi bohaterstwo…
    I komu mialo zabraknac wody? Saddamowi? On mogl sobie sprowadzic caly kontener Kryniczanki i kapac sie w niej. „Rzad sie zawsze jakos wyzywi…” ( sytuacja byla analogiczna; Reagan, pasza, kurczakow mialo zabraknac Urbanowi…)
    Wszystko to bylo dla dobra uciemiezonego narodu irackiego… okazuje sie

    …wszystko to jeszcze przed napascia… Niewiele…?

    Dwoch kolejnych ( jesli mnie pamiec nie myli ) szefow ONZ ds. sankcji, podalo sie do dymisji, wolajac glosno, ze ta blokada rowna sie ludobojstwu… Niewystarczajaco glosno , bo malo kto pamieta…

    Madelaine A. – niech imie tej zgnilej pi.y ( pardon my French… ) bedzie przeklete na wieki – odpowiedziala „My uwazamy ze bylo warto…”, na sugestie, ze blokada Iraku kosztowala zycie 0.5 mln irackich dzieci, min. z chorob zakaznych, braku lekow ( zabronione wojskowe materialy! ) i czystej wody.
    To jeszcze przed napascia…

    Niewiele zmienila…?
    Jaka moze byc dyskusja z Drogim Torlinem?

    Z szacunkiem, Georges53.

  122. Torlin,

    gratuluję wspaniałego samopoczucia oraz wysokiego mniemania o sobie. Niektórzy nazywają takie szczęśliwe połączenie arogancją, ale z pewnością oni mylą się sromotnie. Podobnie ja ci, ktorzy podchodzą ostrożnie i na chłodno do wydarzeń w Libii. Przynajmniej mam odwagę cywilną przyznać sie do pomyłki, skoro według Ciebie należę do tych, co pobłądzili i zwątpili w rzeczowość polityki interwencyjnej.

    Powiedz mi tylko proszę dlaczego natowskie myśliwce bombardujące nie atakują wybranych celów militarnych w Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie lud wypowiedział się demokratycznie za zmianą prezydenta, ale ustępujący prezydent nie ma zamiaru ustąpić i co więcej, wierne mu wojska atakują cywilów w częściach kraju, które w wyborach opowiedziały się za konkurentem, uznanym zresztą przez tzw. społeczność międzynarodową ?
    Dlaczego WBK, kraj należący do Organizacji Frankofonii zasługuje na powierzchowne zainteresowanie ze strony Sarkozy’ego, aktualnego boga wojny, zaś Libia nagle zrobiła się tak bliska sercu prezydenta ? Znaczy Libia zawsze była bliska, a Kaddafi był wielkim politykiem, mężem stanu, przyjacielem Fracji i Francuzów. A Teraz nagle przestał być ?

    Jako zadeklarowany znawca okolic Libii powiedz mi co takiego jest w mieszkańcach Libii czego nie ma w mieszkańcach WBK, którzy też chcą demokracji i co więcej : mają okazję robić z niej użytek ? A może to nie o mieszkańców chodzi i o ich umiłowanie do demokracji ?

    Czekam na odpowiedź. To znaczy mam cywilną odwagę prosić o takową.

    Pozdrawiam

  123. Wogole nie dziwie sie Pollackowi ,ze pil i zajechal sie na smierc ,napewno
    przewidzial jakich to wielbicieli swojej tworczosci bedzie mial w przyszlosci

    zgroza ,lepiej bylo p.P . nie malowac dla tego „kabotyna”.
    Pewnie to spolszczone Pana nazwisko ,spowodowalo u tego politycznego daltonisty ,te niebotyczne uniecienia , Bog nas skaral tym …czlowiekiem.
    A kiedys zapowiadalo sie tak pieknie ,ba …przynajmnie troche lepiej…
    To prawie jak w tym krakowskim studenckim kawale ..
    nazywaj mnie prosze Lilia ..dlaczego ? …bo to takie ciennnnkkkie imie .

    Kiedys pewien zwawy robotnik powiedzial mi w Polsce /wygralismy ta wojne ,ale stac nas bylo tylko na PRL/ :
    wie Pani my , ta , tu mowimy prawde …p…sza tam u gory!
    Powiedzialabym po latach perfekt ,optymalne ujecie zagadnienia .
    PS.
    Panie Redaktorze ; jestesmy juz u gory ? czy raczej dalej u dolu ?

  124. staruszek,

    żeby zamknąć temat sklepu i okolic:

    wzywasz mnie do zrobienia zdjęć z okolic sklepu i wysłania ich tam, gdzie wskazujesz w swoim wpisie… Można i tak. Przypomnę jednak, że dyskusja toczy się na temat jednej z dzielnic Warszawy, a nie Wałbrzycha, Wąchocka czy Kłodzka. Zdaje się, że region stołeczny to region, w którym statystycznie i z definicji ludność ma się lepiej pod względem dochodów oraz jakości życia w porównaniu z innymi regionami, zwłaszcza obecnie. Polska podzielona alfabetycznie (A, B, C) to nie jest produkt zmian po 1990 roku, prawda ? Wzywasz mnie zatem do robienia niewłaściwych porównań, dlatego że w obrębie tzw. wielkiej Warszawy osiedle, o którym mowa (oficjalnie osiedle „Jadwisin”) plasuje się poniżej średniej warszawskiej, szczególnie pod względem dochodów jego mieszkańców. Co do jakości, to osiedle „Jadwisin”, wybudowane na początku lat 60-tych oferuje typowy standard dla okresu średniego Gomułki w budownictwie mieszkaniowym. Mieszkania są maksimum trzypokojowe (z przewagą mniejszych), mertaż nie przekracza 60 m, ale wszem: jest wodociąg, centralne, gaz i nie ma wspólnych ustępów. Z tym że jak na Warszawę, zwłaszcza lewobrzeżną, to nie jest to aż tak wielki luksus. Owszem, w porównaniu z sypiącą się chałupą z Kurpiowszczyzny czy poniemieckim familokiem ze Śląska, mieszkania na „Jadwisinie” mogą wydawać się atrakcyjne, ale raz jeszcze: wzywasz mnie do porównań nie mających większego sensu.

    Powyższe nie oznacza wcale, że „Jadwisin” to osiedle biedne. Powiedzłbym raczej, że jest to osiedle skromne jak na warszawskie realia. Takich osiedli jest zresztą cała masa. Pod względem urbanistycznym daleko im do Ursynowa (trzymajmy się epoki socjalistycznej w budownictwie), i takimi osiedlami upstrzona jest cała Polska, z tym że w niektórych miastach standard jadwisiński może oznaczać luksus, ale w innych miastach już dawno nie oznacza.

    Piszesz o slumsach. Jeśli porównałem ogródki działkowe po przeciwnej stronie Żwirki i Wigury do slumsów, to był to zabieg celowy. Odgródki te są w tej chwili likwidowane pod budowę drogi szybkiego ruchu i węzłów komunkacyjnych. Opuszczone działki oraz inne budynki, pozostałości po gospidartwach rolnych Zbarża i Okęcia są kolonizowane przez bezdomnych, którzy korzystają z okazjonalnego dachu nad głową aż do ostatecznej rozbiórki rudery przez buldożery. To wszysko dzieje się w pomieniu pół kilometra, a nie kilku km od rzeczonego sklepu. Przy ulicy 17-go styczna róg Radarowej znajduję się kilkaset metrów kwadratowych opuszczonego terenu, porośniętego zielskiem i wierzbami. Tam od lat „mieszkają” bezdomni, zaś ich locum to typowe slumsy. Odległość od sklepu: c.a. 500 m. Oczywiście, że nie ma slumsów zaraz przy samej ulicy. Trzeba je wypatrzeć, trzeba znać okolicę, żeby je wyczaić. Ale one są, zwłaszcza w okolicy „Jadwisina” czy w ogóle Okęcia i Służewca, Palucha (to wciąż promień kilku km od sklepu), gdyż mowa tutaj o dzielnicach peryferyjnych, doskonale nadających się na dzikie pomieszkieanie w slumsach.

    Tyle tytułem reporterskiej relacji. Nie wiem dlaczego miałbym składać ją akurat Kartce z podróży, przy całym należnym szacunku dla Kartki. Składam ją Tobie, jako znawca okolicy z ponad 25-letnim stażem, a nie z sześciodniowym, jak Torlin w odniesieniu do spraw Afryki Północnej. I choć moje doświadczenie dotyczące tego egzotycznego regionu jest raczej zerowe, to śmiem twierdzić, że równie dobrze mógłbyś mnie namawiać do zaprentowania „Jadwisina” mieszkańcowi Afryki Północnej, czy w ogóle Afryki – taki sens ma porównywanie rzeczywistości warszawskiej z realiami małych miasteczek polskich (jak mogę się domyśleć, Kartka mieszka w okolicach takowego). Oczywiście, że różnice są, z definicji, z tym że fakt ich istnienia nie daje podstaw do rzeczowych porównań. Nie syp więc popiołu na głowę, bo przy okazji zapruszasz sobie oczy, przez co tracisz ostrość widzenia.

    Pozdrawiam

  125. @”Torlinie” z dn. 26.03.2011 h: 12.14.

    Odpowiedzialny człowiek jak podejmuje jakiekolwiek działanie musi przewidywać (i się nastawiać) na efekty tego działania. W perspektywie czasu przyszłego …. Zwłaszcza jeśli chce uchodzić za człowieka ze sfery tzw.”polityki”. Przez duże „P”. Odpowiada bowiem za „zbiorowości” (obojętnie co by pod tym znaczeniem rozumieć), a poza tym „dostaje” mandat społeczny (DEMOKRACJA !!!) który go też do tego własnie zobowiązuje.
    Wybacz szczerze „Torlinie” – gdybym był prywatnym przedsiębiorcą lub prowadził personalny business (jak to dobrze że nie jestem – mam inne zasady i osobowy image) nie podejmował bym z Tobą żadnych (ale to jakichkolwiek !) „układów” czy przedsięwzięć, gdyż Tobą – jak widzę – żądzą namiętności, afekty i popularnie rzecz biorąc – tzw. „chcica”. A to jak najgorzej rokuje wszelkim przedsięwzięciom – bo wtedy „rozum śpi”……
    O „dużej” polityce nie ma co w takim razie mówić. Bo gdy rozum śpi rodzą się (ZAWSZE!) demony.
    Pozdrawiam mimo wszystko

    WODNIK53

  126. telegraphic observer pisze:
    2011-03-26 o godz. 12:01

    My tu jeszcze w podstawówce jesteśmy a ty z programem gimnazjum startujesz.
    Oczywiście trafne spostrzeżenie:)

    Ale zwróć uwagę, nikt ze zwolenników „reformy” nie protestuje, że plotę bzdury.
    Komuny to my byśmy dziś już nie obalili jak w 89′

  127. W dyskusji o Libii dodam jedynie moje wrazenia z dyskusji w CNN i, poniekad, BBC Newsworld.
    Teraz jest czas na pokazywanie amerykanskich generalow, ktorzy probuja tlumaczyc bombardowania po zolniersku, tysiacami ofiar, ktore probowano ratowac przez bombardowania.
    Ktos wspomnial o „opozycji”, tylko co to jest w sytuacji libijskiej? Jakos nie widzimy na razie twarzy i nie znamy nazwisk, o programie politycznym lepiej nie wspominac. W telewizji byl tylko anonimowy glos, podajacy sie za „rzecznika rewolucji”. Po prostu „opozycja”. O definicje opozycji latwiej w przypadku Jemenu, ale tam jest „nasz czlowiek”, troche autokrata, ktory chce ustapic, ale chce rownoczesnie zostawic na stolku swojego syna (tak samo chcial to uczynic Mubarak), troche strzela do tlumu w desperacji, ale w cieniu gdzies majaczy Al-Qaida, czyli musi zostac przy wladzy, bo „terrorysci” dojda do wladzy. Cos przypomina mi sie z retoryki J. Urbana z lat 80-tych.
    Zastanawiam sie tylko, ktore z panstw wysle oddzialy ladowe? Moze Holandia, a moze Dania i Norwegia, bo oni tez zglosili akces do interwencji? A moze slawetny Grom na spolke z Legia Cudzoziemska? Mam wrazenie, ze wszyscy chca uniknac tej decyzji, stad podkreslaja pusta frazeologie.
    Wracajac do telewizji. Zaczela sie Syria. Ideologicznie jest latwo popierac protesty tam niz, powiedzmy w „zaprzyjaznionym” Bahrainie, Maroku lub Jordanii.
    Wracajac do tzw. „sankcji” z czasow Clintona-Blaira. Na liscie towarow zakazanych byl rowniez cukier i mleko w proszku. Cierpiacy na hipoglycemie rezim Saddama mial blyskawicznie pozwolic na reformy.

  128. @telegraphic observer
    „Mity i łamigłówki Obamy”(GW), by Andrzej Lubowski, to ważna dla dyskusji ekonomicznych na blogach Polityki, lektura. Także kawałek prof. Baumana „Niepewna przyszłość merytokracji” interesujący.
    W obu niepokój o stabilny rozwój świata.
    Może to ktoś już powiedział, ale po lekturze oby felietonów, upewniłem się, że pojawiła się świeża (używam terminu „świeża”, bo nie wiem czy nowa) przyczyna strukturalnego bezrobocia.
    Jest nią w ostatnich latach utrata sterowalności przez państwa systemem edukacji. Studia są wybierane aby je skończyć, mieć papier do CV.

    Bauman przypomina kariery młodych IT-bogaczy, nie wiem, czy to jest zalecenie dla młodych. Przypomina, że Harvardu w większości nie kończyli, a Davida Karpa (twórca Tumblra) wyrzucono z pierwszej klasy liceum.
    Pozdrowienia

  129. @parker (16:15)

    W gimnazjum jest cudownie, wszystko pączkuje – stasieku potwierdza na blogu en passant.

    Oczywiście, że nie dalibyśmy rady obalić, bo to jest neokomuna.

  130. @PA2155 (16:15)

    Jak to opozycja libijska nie ma programu. Jako opozycja pozaparlamentarna broni systemu emerytalnego przed „reformą”.

    A propos, jaka jest różnica między parlamentarzystami radzieckimi, a parlamentarzystami libijskimi?

  131. Wiadomo,że broń musi strzelac.Rakiety mają swój termin przydatności.Arsenały trzeba odnawiac.
    Doskonalenie oręża wymaga testów bojowych.Co lat parę organizuje się takie testy.
    Jakie buldogi walczą pod dywanem bliskowschodnim i afrykańskim i o jakie kości dowiemy się (albo nie) za lat parę.Kto finansuje spektakl telewizyjny pt „demokraci lokalni w malowniczych strojach ganiający z kałachami satrapów po pustyni” też się wyjaśni.Ja obstaję za postępowaniem wg wskazówek mojej babki pouczającej mnie niegdyś.”Jak damie coś upadnie to nie musisz się schylac ale wypada szurac nogami”.
    Szurajmy z wdziękiem pomni Samosierry,San Domingo,
    Iraku i Afganistanu.

  132. Ja Ci powiem Wodniku, że nie zapraszając mnie do prywatnego biznesu straciłbyś, a nie zyskałbyś. Jestem człowiekiem niesłychanie starych zasad.
    Odpowiadając Tobie odpowiadam i innym. W tym blogu dzieje się to samo, co u P. W. Kuczyńskiego – za wszelką cenę próba rozmiękczenia tego, co widzieliśmy na własne oczy. Stąd próby wtłoczenia Wybrzeża Kości Słoniowej, Jordanii, Jemenu, wszelkie próby odejścia od tematu są akceptowalne, byleby nie rozmawiać na temat przeze mnie podany. A ja – Drogi Wodniku – szczerze i jak na spowiedzi powiedziałem: byłem sześć dni w Tunezji, ale przegadałem tyle godzin z inteligentnym, z wyższych klas Arabem (który pilotowanie polskich wycieczek traktował jako hobby i podtrzymanie języka, a nie jako źródło zarobkowania), że wiem więcej niż inni siedzący kilka miesięcy w hotelu. Przeniosłem odczucia Tunezyjczyków na Libijczyków (Egipcjan), bo sądziłem, że źródło frustracji jest jednakowe we wszystkich przypadkach.
    Ale ja nie pisałem o całym świecie i o wszystkich problemach. Protestowałem jedynie przeciwko ciągłemu pisaniu o hegemonii europejskiej i amerykańskiej, zabijaniu cywilów, bombardowaniu miast, krótko mówiąc wtrącaniu się nie w swoje sprawy. Dodawał oliwy do ognia Lex udowadniając, że społeczność międzynarodowa nie miała mandatu na bombardowanie. Większość z Was jest (była) przeciw tej interwencji, ale zamiast pisać z otwartą przyłbicą: „Ja – Jacobsky – jestem przeciwko angażowaniu się Europy i Ameryki w ten konflikt” zamienia dyskusję w prywatne oceny.
    Dlatego napisałem o cywilnej odwadze. Bo ja, jak ktoś mi udowodni, że nie miałem racji – potrafię to wyraźnie napisać: „miałeś rację, ja jej nie miałem, sorki”. A tutaj mamy festiwal kunktatorstwa, jak tu rozmydlić całą sprawę, aby tylko tego nie przyznać.
    Jestem całym sercem za narodami Afryki Północnej. Wiem, że nie chcą wcale emigrować, chcą żyć u siebie godnie, z pracą, demokratycznie, z perspektywami. Są zapatrzeni w Europę i dobrze, że ta wyciągnęła do nich ręce. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, aby w jakiejś tam przyszłości państwa tego rejonu zostały członkami Unii Europejskiej. Ja świetnie wiem, że oni o tym marzą. I się nadają.

  133. @TO

    Do Twojego komentarza z 12:01

    Napisałem, trafne spostrzeżenie ale potem się zastanowiłem i wydaje mi się, że to bez różnicy.
    Obligacja jest obligacja.
    Co za różnica kto ją posiada?
    Jak kraj traci wiarygodność to traci i już.

  134. Już tradycyjnie – przy sobocie – zaczytalem sie w nowym tekście Donalda Tuska. Tym razem jest lżej napisany. Na szczęście metaforyka rodzinna ogranicza sie tylko do „zwijania folii po remoncie naszego wspólnego domu”. Potem są wyliczenia sukcesów. Na przykład – „Ze spraw najświeższych – w czwartek uczestniczyłem w być może jednym z najważniejszych szczytów Unii Europejskiej, na którym potwierdziłem nasze wejście do paktu Euro Plus. Początkowo ten pakt miał być zarezerwowany tylko dla krajów strefy euro. Zdołaliśmy jednak (znów we współpracy z innymi krajami) przekonać naszych europejskich partnerów, że pakt – decydujący o fundamentalnych dla Europy reformach gospodarczych – musi być otwarty także dla nas.
    I został otwarty. Nauczmy się cieszyć z polskich sukcesów.”
    Traf chciał, że na ten sam temat napisal dziś felieton Cezary Kowanda na Portalu Polityki. I tak ocenił to wydarzenie – „Obecność Polski w nowym Pakcie, nie do pomyślenia za czasów Jarosława Kaczyńskiego, to na pewno pozytywny sygnał dla naszych partnerów. Ale też trzeba szczerze powiedzieć, że wiele nas ona nie kosztuje. Mało prawdopodobne, aby kraje unijne były w ramach tych przepisów gotowe do przyjmowania konkretnych zobowiązań. Najbardziej wymagające elementy na razie i tak nas nie dotyczą. Nie wpłacamy pieniędzy do mechanizmu ratunkowego i nie udzielamy gwarancji krajom w trudnej sytuacji. Brak wielkiego zapału rządu w walce z deficytem nie wystawia nam najlepszego świadectwa, skoro właśnie dyscyplina budżetowa ma być w Unii teraz egzekwowana znacznie bardziej rygorystycznie niż dotąd.
    Czy Polska jest na to gotowa? Deklaracje Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego w Europie to potwierdzają. Ich czyny w kraju raczej temu przeczą.”
    I tak to jest z tymi sukcesami premiera.
    Całość felietonu Cezarego Kowandy pod linkiem
    http://www.polityka.pl/rynek/komentarze/1514374,1,po-szczycie-ratunkowym-w-brukseli.read
    Pozdrawiam

  135. TO:
    Musisz wypunktowac mi ten program „opozycji”. W CNN zamiast jej rzecznika w postaci ludzkiej pokazywano okno w bloku mieszkalnym. Rzecznik mowil, ze bomby zabijaja tylko zwolennikow Kadafiego, a nie cywilow.
    Jezeli masz na mysli roznice w systemach parlamentarnych. Nie wiem, czy ogladasz posiedzenia naszego Parlamentu Federalnego, chocby z okazji uchwalania ustawy budzetowej, gdy poslowie frakcji rzadzacej udaja entuzjazm, wstajac z miejs i klaskajac glosno, gdy min. finansow oglasza jakies nowy odpust podatkowy. Czy nie jest to rodzaj cyrku lub spektaklu teatralnego? I czynia to ludzie dorosli w systemie demokratycznym o dlugiej tradycji. Podobnie reaguja zwolennicy Kadafiego na jego „zlote mysli” w tzw. parlamencie libijskim, Dzamaharii, jezeli nie przekrecilem nazwy. S. Harper i M. Ignatieff rowniez ustalaja listy kandydatow na poslow; to nie podlega dyskusji w tzw. dolach partyjnych, albo jak wolisz „grass roots”.

  136. Torlinie,
    powiedz proszę.Szczerze.Czy kupiłeś od tego Araba ze sfer wyższych,ewentualnie za jego pośrednictwem ,jakiś dywanik ?

  137. Torlin,

    nie bardzo rozumiem o co Ci dokładnie chodzi. Co np. w odniesieniu do bloga znaczy „zamienia dyskusję w prywatne oceny” ? Ty również podajesz na ogól swoje własne oceny, wynik albo własnych przemyśleń lub opracowanie uwag zebranych np. od Araba z wyższych klas, który pilotuje wycieczki, lubi języki i jest inteligentny. W tym układzie jest Was dwóch, co pozornie daje Wam przewagę nad każdym z nas z osobna (WODNIK53, Lex czy ja), ale tak naprawdę, to pomimo Twoich deklaracji z otwartą przyłbicą nie reprezentujesz nic ponad swoją prywatną lub cudzą zaadoptowaną jako własną ocenę, a nie prawdę obiektywną, przed którą wypada tylko pochylić czoła z szacunkiem. Z tym, że mylnym jest Twoje przekonanie, że na blogu musimy coś deklarować z otwartą czy z zamkniętą przyłbicą. To zbyteczne. Już sam fakt, że raz napisane i wrzucone na blog, nasze złote myśli będą zarchiwizowane na wieki wieków amen (czyli dokąd szlag nie trafi serwera albo Polityka nie zlikwiduje blogów) z powodzeniem zastępuje łopatologiczne, expressis verbis pisanie co każdy z nas ma na myśli. Być może dla Twojego porządku świata ważne są pryncypialne deklaracje nawet w sprawach, na które i tak ani nie masz wpływu, ani nie dotykają one nas czy Ciebie bezpośrednio, ale to tylko Twój prywatny porządek rzeczy, który nie czyni Ciebie ani lepszym, ani gorszym od innych – innych, których może na przykład bardziej interesować zadeklarowanie stanowiska w sposób bardziej zniuansowany, uargumentowany i wyartykułowany w sposób pozwalający i tak jasno wyczytać między liniami tekstu co tak naprawdę autor wypowiedzi ma na myśli, i co myśli. Tego typu podejście uważam za tak samo dobre jak walenie z otwartej przyłbicy, że ja ? Jacobsky ? jestem przeciwko angażowaniu się Europy i Ameryki w ten konflikt. To chyba widać, słychać i czuć. I wcale nie ujmuje to mojej odwadze cywilnej, skoro ten termin jest dla Ciebie tak istotny, nawet w odniesieniu do dyskusji blogowych. Powiedzmy, że moją własną odwagę cywilną cenię sobie na tyle wysoko, żeby nie szastać nią w sprawach tego nie wartych, a do takich właśnie zaliczam dyskusje blogowe, zwłaszcza na tematy tak egzotyczne jak interwencja obcych wojsk w obcym kraju. Przecież polskie wojsko nie uczestniczy w interwencji libijskiej. Z drugiej strony, skoro już mieszkam tu, a nie gdzie indziej, to moim zdaniem (zgrzyt otwieranej przyłbicy) kolejne angażowanie się Kanady za morzami i górami nie jest potrzebne temu krajowi. Wystarczy Afganistan, z którym nie wiadomo co zrobić dalej.

    Osobiście byłbym ostrożniejszy z niejako automatycznym przenoszeniem uczuć Tunezyjczyków na uczucia Libijczyków czy Egipcjan, bo pomimo więzi geograficznej, językowej oraz religijnej, jaka łaczy te ludy, sporo je jednak dzieli.

    Pozdrawiam.

  138. @Jacobsky

    Dziękuję za opis kawałka Ochoty. Tyle, że obaj zabrneliśmy w oboczności.
    Skoro już: ja tam chodziłem na wagary zanim wytyczono tam ulice.

    Gdyby piarowcy Prezesa wiedzieli o losie opisywanych przez Ciebie byłych ogródków działkowych, to blogosfera nie poznałaby szczegółów urbanistycznych dzielnicy naszej stolicy. Bezdomnych nie widać zza ciemnych szyb auta, którym jeździ Prezes.

    Warszawę znam zarówno z autopsji, jak i z innych ujęć. Byłem świadkiem wycinania drzew w ogródkach działkowych, o których piszesz. Ja sugerowałem zły wybór sklepu dla szopki z prezesem. Dla mieszkańców innych miast położenie sklepu nie ma znaczenia. Dla Prezesa tak naprawdę ceny nie mają znaczenia.

    Dla Prezesa jest ważne, czy Ty lub ja jesteśmy gotowi umrzeć przy przywracaniu macierzy polskiej Lwowa i Wilna oraz wieszania polskiej flagi na gruzach Monachium. No to mamy wątek innych miast.

    A tymczasem nie jest ważne co Prezes może Ci dać.
    Ważne jest co Ty możesz dać prezesowi.
    Żwirko, Wigura, Astronauci, Prezes. Jaki następny stopień? Władca Galaktyki?

  139. staruszek,

    skoro chodziłeś tam sanim wytyczono ulice, to nie pozostaje mi nic innego jak zamilknąć z należnym szacunkiem.

    Prezes wybrał odpowiednik convenience store. Tam zawsze jest drogo. I będzie, skoro czas to pieniądz, kupowanie w nich zaoszczędza czas, a więc musi kosztować odpowiednio.

    Póki co, zanim Wilno odbijemy, Kijów zdobędziemy, to uroczyście wzywam Prezesa do zapłacenia za pierś kurzą, bo nie wydaje mi się, żeby zamiarem sklepowej było danie tego kawałka kurzego mięsa za darmo. Choć może się mylę – taki magnetyzm bije z Prezesa, że sklepowa wzięła sobie do serca (poprzez pierś oczywiśce) Twoje „Ważne jest co Ty możesz dać prezesowi.” Darmowa pierś piechotą nie chodzi, zwłaszcza w życiu starego kawalera, który do najprzystojniejszych i najurodziwszych nie należy.

    Pozdrawiam z Ochotą !

  140. @staruszek, Jacobsky
    Dla mnie unikalną wartością blogów Polityki, jest możliwość oderwania się czasami od ciężkiego, – powiem więcej, krwawego, jak w przypadku Libii – wątku.
    Wasze przekomarzania oparte na wspomnieniach Ochoty sprzed lat, dokumentowane nawet w Google Earth, do tego ozdobione wdzięczną polszczyzną, sprawiły mnie dużą radość.
    Serdecznie Panów pozdrawiam

  141. stasieku,

    to bardzo uprzejmie z Twojej strony. Dziękuję w imieniu staruszka i własnym.

    Pozdrawiam.

  142. @parker (03-26 o godz. 19:59)

    Polska już straciła sporo wiarygodności, a miała jej niewiele. Kilka powodów da się znaleźć:

    – rorzutności budżetu, np. rekordowo wysokie pochówkowe, ubezpieczenie KRUSem latyfundystów i obszarników,

    – brak rozwiązania niewyobrażalnego w centrum Europy skansenu z biedotą wiejską,

    itd.

  143. TO

    Napisałeś, że lepiej jak obligacje są w krajowych rekach.
    To się pytam, co za różnica jakiej narodowości są ręce?
    Oczywiście, jeśliby państwo emitowało obligacji tylko tyle, co OFE muszą kupić to jest różnica.
    Mogłyby być na przykład oprocentowane 0% i kto by co państwu zrobił?
    Ale jak emituje więcej to bez różnicy moim zdaniem.

  144. Parker
    Lepiej, bo rządu rynki finansowe za gardło nie chwycą. Przecież papiery dłużne wciskano obywatelom. Bunt obywateli zawsze rząd może zdusić. Albo omamić ich jakimiś obiecankami bez pokrycia. Zresztą nawet tego robić nie trzeba, bo są tego nieświadomi.
    Pozdrawiam

  145. Parker

    Jesteś dociekliwy, to dobrze.
    Oczywiście dług publiczny tak samo obciąża budżet, czy jest w kraju czy za granicą. Ale na stabilność jego „rolowania” ma znaczenie, czy jest trzymany przez OFE (które musi), czy przez fundusz zagraniczny, który nie musi. Japonia ma dług publiczny wartości ponad 220% PKB, ale większość obligacji jest w posiadaniu Japończyków.

  146. Polityka moralna zastepuje polityke realna; pozostaje pytanie czy polityka realna moze zastapic polityke moralna? Bez polityki realnej nie byloby kwestii kolejnej wojny, koniecznej czy jednak niezbednej?

  147. @stasieku (03-26 o godz. 16:19)

    Prowokujesz mnie, gdy opowiadasz jak to zaczytujesz się w Lubowskim i Baumanie. Czekasz, aż GW-Świąteczna będzie dostępna w sieci i polecę Ci artykuł W. Gadomskiego „Liberalizm przestał być sexy?”. Bo to jest to przesłanie, ta wizja świata ostatnich lat, która ja tu próbuję … polecić Tobie.

  148. telegraphic observer 03:21

    Observerze, jeśli już chcesz coś komuś polecić, to nie wydumane interpretacje liberalnego dinozaura Gadomskiego, tylko (na szpalcie obok, tej samej „Świątecznej”) – FAKTY NOWOCZESNEJ SOCJALDEMOKRACJI, podane przez Leszczyńskiego („Biednym rynek nie wystarczy”). Fakty, wskazujące na to, jak mamieni jesteśmy przez bogatych, strojących się w piórka obrońców wolności. Wolności dla … bogatych. (Te wszystkie liczniki długu publicznego i starannie spreparowane, oparte na wyselekcjonowanych „danych”, tabele Forum Obywatelskiego Rozwoju prof. Balcerowicza i kilku instytucji finansowych, „sponsorujących” FOR).

  149. Dociekliwy ale i uparty jak przekonany do swojej racji.
    Co znaczy w tym przypadku stabilność?
    Jak trzeba zrolować to na część obligacji mamy przymusowego chętnego.
    Ale pozostałe obligacje rynki muszą chcieć kupić.
    Chcieć, bo pieniędzy przecież na świecie nie brakuje, więc bez znaczenia jest czy sprzedajemy ich więcej czy mniej.
    Oczywiście na warunki na jakich kupią wpływa czy jesteśmy bardziej czy mniej zadłużeni, ale co ma do tego OFE?
    Jak na ich chęć wpływa fakt, że część już kupiło OFE?
    Intuicja czasem nas oszukuje.
    Ja też początkowo przyznałem Ci rację.

  150. Mw
    Przeczytałem Adama Leszczyńskieg „Rynek w biednym kraju nie wystarczy”. Zresztą wyjątkowo sensowny tekst Gadomskiego też. Ale po przeczytaniu Leszczyńskiego wpadło mi do głowy pytanie – a nieudolne, drogie panstwo wystarczy? Dwa dni temu słuchałem udawanych gorzkich żali i przeprosin premiera z tego powodu, że sobie z tym panstwem nie radzi – nawet w banalnych biurokratycznych sprawach. Nie podchodź proszę do tutejszej politycznej hucpy tak smiertelnie poważnie. Nie nadawaj gierkom przedwyborczym tak głębokiego ideologicznego wymiaru. Na tematy poważne to można np porozmawiąć z prezydentem czy premierem Estonii. Oni, tak jak my pis, mają blisko trzydziestoprocentową postkomunistyczną mniejszość rosyjską. A mimo wszystko idą do przodu właśnie dzięki rynkowi i liberalnemu państwu. Polecam Ci ten wywiad. Nic tylko zazdrościć Estończykom rozsądku przy wyborze władz – pozazdrościć im stylu politycznego myślenia. Oczywiście nie chodzi mi o część dyplomatyczno – kurtuazyjną wobec nas, tylko o fragment wywiadu poświęcony wyjściu z kryzysu i przyjęciu euro.
    http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,9329386,Estonia_liczy_na_Polske.html
    Pozdrawiam

  151. Mw z godz. 10:39
    Mam jeszcze jedno pytanie, które mi przy kolacji wpadło do głowy. Powiedz mi po co wyborcy stęsknieni za opiekunczym panstwem socjalnym mieliby popierać wątpiącego w liberalizm Tuska skoro mają do dyspozycji SLD, ktore od zawsze programowo wspiera panstwo opiekuńcze? Po co gdy się ma poglądy socjalistyczne wspierać zdeliberlizowanych liberałów a nie socjalistów?
    Pozdrawiam

  152. Kartka 17:45

    Kartko, Estończycy to zupełnie inna kultura. Blisko trzydziestoprocentowa komunistyczna mniejszość Estonii to „pikuś” w porównaniu z blisko siedemdziesięcioprocentową komunistyczną większością w Polsce! Czego sam dowodzisz, pisząc: „Nic tylko zazdrościć Estończykom rozsądku przy wyborze władz.” No właśnie. Przecież nie władze wybierają Estończyków (czy Polaków), tylko większość Estończyków (czy Polaków) wybiera władze, a te władze muszą się dostosować (i dostosowują się) do tej większości, która ich wybrała (i nie).

    Nieudolne, drogie państwo tak samo nie wystarcza biednym, jak sam rynek tylko. Ale decyzję: czy rynek, podejmuje społeczeństwo. Natomiast nieudolne (więc względnie drogie) państwo zmienia „czas”, zmieniający to społeczeństwo. Pamiętaj: nasze państwo jest drogie ze względu na jego relatywną wobec bardziej rozwiniętych społeczeństw nieudolność. Ale w „liczbach bezwzględnych” to jest ciągle „taniocha”. Gdyby było tak wydolne, jak sobie marzysz, musiałoby być „społecznie” droższe, bo musiałoby zrezygnować z socjalnej funkcji zatrudnienia (ciągle ważna w Polsce), musiałoby wymusić wyższą znacznie efektywność, a więc znacznie zwiększyć bezrobocie, drastycznie zwiększyć różnice społeczne (które i tak do najmniejszych nie należą, jak zapewne się orientujesz, żyjąc blisko Czech). Mam nadzieję, że domyślasz się, czym to by groziło w obecnym stanie „świadomości społecznej” i jego statusu materialno-edukacyjnego.

    Ja tu politycznej hucpy nie widzę, a w każdym razie nie jest ona decydująca. Tu jest jak w tej bajce Jachowicza, gdzie żabki wołały do zabawiających się rzucaniem w nie kamieniami chłopców:

    „Wy chłopcy się bawicie,
    Nam wszak chodzi o życie”.

    Przecież nie jesteś tym rzucającym kamienie chłopcem. Nie wydaje się też, żebyś zdawał sobie sprawę, jak te żabki, z powagi sytuacji. Skąd więc te Twoje „teorie”? Nie potrafię tego zrozumieć. Przecież nie wszystko da się wytłumaczyć nadmiarem dopa – miny/laczy. Jest jeszcze rozum… Nieraz przypominasz mi tych „szarpidrutów” z ich bezdenną naiwnością i zupełnym brakiem kontaktu z rzeczywistością.

  153. Mw
    W jednym masz niewatpliwie racje. Inaczej wytłumaczyc się nie da dokonywanego przez Donalda Tuska rozdecia biurokratycznego państwa i organizacyjnej zapaści tego aparatu jak walką z bezrobociem. No może jeszcze podwyższeniem tzw dyscypliny społecznej. Pamietam to z PRL-u. Ta ewolucja poglądów premiera jest dla mnie jasna. Gdy siegam pamięcią do młodych lat przypominam sobie pełne zatrudnienie. Premier pewnie tez pamieta. Pracodawcą wówczas również było głównie państwo. Premier umiejętnie wyzwala sentymenty za tamtymi latami… . Państwowa emerytura, państwowa posada, pelne zatrudnienie na „panstwowym”… . Tylko ciągle mnie nurtuje pytanie, które zadałem Ci o 18.26 – czemu nostalgicy PRL-owscy mieli wspierać zaskakujące wolty ideowe premiera a nie SLD, ktore im na pewno bardziej opiekuńcze państwo zmontuje? Czyżby chodziło o kosciół tak bliski premierowi. Jakaś klero – komuna…?
    Pozdrawiam
    Ps. Rozum mi podpowiada, że nie ma powodów do dramatyzowania tylko z tego powodu, że Donald Tusk przegra wybory – są przecież ważniejsze sprawy

  154. Kartka 21:09

    O to właśnie chodzi, ze już nawet „nostalgicy PRL-owscy” rozumieją, że to Tusk, a nie SLD ani nikt inny, zapewnia najsensowniejsze (w obecnych warunkach) państwo i życie dla obywateli (a nie dla NIEKTÓRYCH; z lewa czy z prawa, z dołu czy z góry). Jak mówiła moja babcia: oliwa sprawiedliwa, na wierzch wypływa…

  155. Zobaczymy Mw za parę miesięcy czy pomysl tej hybrydy politycznej się sprawdzi
    Pozdrawiam

css.php