Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

16.12.2009
środa

Klimaty nienawiści

16 grudnia 2009, środa,

Chory psychicznie, który zadał ciężkie rany premierowi Berlusconiego, stał się z godziny na godzinę bohaterem jego wrogów. Na Facebooku liczba fanów napastnika w dwie doby urosła do 100 tysięcy! Sto tysięcy ciosów w twarz.    

W Ameryce i poza nią wrogowie prezydenta Obamy, nazywam ich obamo-fobami, bo to nie są zwyczajnie przeciwnicy czy krytycy, tylko ludzie totalnie na ,,nie” wobec osoby, słów i działań Obamy, pod każdym pretekstem starają się zniszczyć jego autorytet.

Ostatnio pretekstem jest nagroda Nobla. W obozie antyobamistów nie ustają poszukiwania pretekstu do usunięcia Obamy z urzędu drogą impeachmentu. Nie udało się pod pretekstem, że niby nie urodził się w Stanach, to może znajdzie się jakiś inny trup w prezydenckiej szafie. 

W Polsce w klimacie nienawiści dyskutuje się o naszym pokojowym nobliście. Podobnie jest z Jaruzelskim i Kwaśniewskim. Ale też z braćmi Kaczyńskimi, zwłaszcza Jarosławem, w obozie antypisowskim.
Nie ma zmiłuj: ta sama dewiza skupia obamofobów w obozie prawicy i wrogów populistycznej konserwatystki Sary Palin w obozie lewicy. A u nas tuskofobów i kaczyfobów.

Jakie potrzeby emocjonalne ten klimat nienawiści zaspokaja, jest dość jasne, ale jakie to wyrządza szkody temu, co szumnie zwie się wspólnotą obywatelską czy narodem politycznym: o tym mówi się dużo mniej.
Dopiero jakieś nieszczęście, takie jak atak na Berlusconiego, wywołuje chwilę otrzeźwienia. Prezydent Włoch, komunista, liderzy lewicy przekazują wyrazy współczucia i solidarności. Elita jednoczy się w potępieniu przemocy. Niektórzy nawet przyznają, że może za ostro zwalczali berluskonizm, tworząc atmosferę sprzyjającą aktom agresji. A za tydzień lub miesiąc wszystko wróci do ,,normy” czyli konfrontacji .    

A co będzie, jeśli, nie daj Boże, jakiś szaleniec lub fanatyk, targnie się na życie Obamy? Klimat nienawiści, czarno-biały obraz rzeczywistości, mesjańskie poczucie misji, Internet, w którym na masową skalę można ludzi mobilizować do dobrych i złych celów, no i ograniczone możliwości ochroniarzy, o czym teraz przypomniał incydent w Mediolanie, wszystko to pracuje na czarny scenariusz.

To scenariusz rozpadu społeczeństw demokratycznych. To naszemu światu zagraża tak jak inne zbiorowe fobie, odczłowieczające mieszanki strachu, pogardy i agresji: islamofobia, ksenofobia, religio- fobia.

Obama jest tu najbardziej symboliczny. U progu kampanii wyborczej miałem wątpliwości, czy dojrzał do prezydentury. Przeważył we mnie na ,,tak dla Obamy” właśnie wymiar symboliczny. Że ciemnoskóry, z korzeniami częściowo w Afryce i Azji, o zupełnie nieWASPowskim nazwisku i muzułmańskim drugim imieniu, poprowadzi Amerykę uważającą się za nowy Naród Wybrany i nową Ziemię Obiecaną, choć jeszcze nie tak dawno urządzano tam lincze na czarnoskórych i czystki etniczne czerwonoskórych.       .

Obama to lider na obecne czasy, kiedy tyle rozprawiamy o tożsamości i patriotyzmie, często nie dostrzegając (albo ignorując), jak bardzo zmienia się kontekst tych debat. Jak głębiej zajrzeć, to tożsamość, nie tylko Obamy, ale i nasza, Kowalskich czy Schmidtów, okazuje się wielowarstwowa.

A patriotyzm może obejmować nie tylko nasze plemię i jego totemy, lecz i inne wspólnoty, ponad-etniczne, ponad-konfesyjne, organizujące się nie wokół tego, co dzieli, ale wokół tego co łączy ludzi i narody. Na przykład wokół idei europejskiej i etyki uniwersalnej, a jednocześnie wokół języka polskiego i polskiej kultury. To jest mi bliskie.

           
XXXX
Ff, Sebastian: stąd ta moja sympatia do Obamy jako symbolu, a nie jako polityka. Obamo-maniakiem bynajmniej nie jestem. I nie mam wrażenia, że jest to podejście w Polsce dominujące; według międzynarodowych badań socjologicznych akurat Polacy są w Europie najmniej obamo-fanami. Czemu, to ich tajemnica, chyba mało słodka, bo przecież mit i kult USA jest u nas z kolei bardziej żywy niż w większości krajów Europy. Helena: dzięki za uwagi o legaliście Rokicie. Kartka z podróży: dzięki za zwrócenie uwagi na depenalizację małych porcji narkotyków w Czechach. To też przyczynek do sprawy Piesiewicza. PA2155: a tu dziękuję za wymowny przykład; kto wie może ma Pan rację z tym szukaniem światła w tunelu? Autorzy wpisów krytycznych wobec senatora też dali mi do myślenia. Ale inaczej niż Ten co zawsze nie doszukiwałbym się przyczyn w ,,braku rozumu”, lecz raczej w fatalnym splocie okoliczności i cechach osobistych, o których prawie nic tak naprawę nie wiadomo. pfg – tym razem nie mam uwag :).            

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 45

Dodaj komentarz »
  1. To chore, że człowieka chorego psychicznie, a więc zakładam, że działającego z pobudek irracjonalnych, próbuje się podciągać pod jakiekolwiek ideologie. Równie dobrze na miejscu Berlusconiego mogła być Britnej Spirs.

  2. Dla mnie w tym wszystkim najbardziej „porażająca” jest działalność niektórych mediów. Źle się robi, kiedy TVN24 z lubością powtarza scenę, gdy premier Włoch obrywa figurką. Replay i od nowa. Krew się leje, Rymanowski szaleje.

  3. Również ja nie mogę zrozumieć podziwu i sympatii dla kogoś, kto drugiego człowieka – nawet nielubianego – zranił, skrzywdził. Ale cóż, w Polsce Eligiusz Niewiadomski też cieszył się (pośmiertnie) wielką sympatią. Na jego grobie długie lata składano kwiaty. Nawet się dziwię, że Gospodarz nie użył tego przykładu.

    Ale ja nie o tym, tylko o tym:

    „akurat Polacy są w Europie najmniej obamo-fanami. Czemu, to ich tajemnica, chyba mało słodka”

    To akurat wydaje mi się bardzo proste: Obama odwrócił się od Europy, a już szczególnie od Europy Środkowowschodniej. Stara się dogadać z Rosją (i z Chinami, ale to nas mniej obchodzi), nic zresztą za to nie dostając, więc w Polsce narasta poczucie zawodu, ba, pojawia się poczucie zagrożenia. A poza tym nie obsypał nas cukierkami – nie zniósł wiz, nie chce dać Patriotów, nawet na Westerplatte nie przyjechał. Że tak będzie można się było spodziewać już w trakcie kampanii prezydenckiej. Myślę, że polski brak miłości do Obamy wynika głównie z rozczarowania jego polityką zagraniczną i jego stosunkiem do nas, nie zaś z koloru skóry prezydenta. Mam nadzieję, że postawa posła Artura Górskiego, choć na pewno nieobca wielu naszym rodakom, jest jednak mniejszościowa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pisze pan fanatyzm, podgrzewanie atmosfery nienawiści, zamach. Dodam do tego dwa słowa: prezydent Narutowicz. Jak najbardziej czarny scenariusz, tylko, że jego przeciwnicy polityczni nie mogli go później przeprosić.

  6. Stany lękowe – agresja jest wypadkową masowych stanów lękowych i poczucia niepewności życiowej, czasem bezradności. A lęk się wylewa w postaci agresji na symbole – najczęściej pop kultury czyli między innymi polityków. W pewnym sensie sami są sobie winni bo sterują lękami. Dla braci Kaczyńskich sterowanie lękiem, wskazywanie symbolicznych kozłów ofiarnych jest istotą polityki. Przyznam, że bywam agresywny pisząc o tej czarnej i depresyjnej psychoterapii. Dobre samopoczucie, bezczelność i hipokryzja Berlusconiego też może u Włochów wywoływać agresję. Obama jest symbolem liberalnej Ameryki. Na ludzi o mentalności ćwokowatego Buscha Obama działa jak czerwona płachta na byka. Dlatego też konserwatywna, zatopiona w swych lękach Polska ma do Obamy sceptyczny stosunek. Ta Polska lubi ponurych, udręczonych niesprawiedliwością życia facetów i ich zrzędliwe, jazgotliwe baby. Bo taka jest prawdziwa Polska.
    W Polityce od kilku dni wiszą dwa krytyczne teksty o liberalizacji posiadania bronii. Nie mam nic do liberalizacji – jeśli ktoś się lepiej czuje z gnatem pod poduszką to niech się do niego tuli. Tyle tylko, że pod krytycznymi tekstami toczy się dyskusja a właściwie monologi miłośników broni. Ale niestety większość dyskutantów jest niezrównoważona emocjonalnie. Z komentarzy bije histeria i pobudzenie lękowe. Po przeczytaniu tych tekstów gasnąć zaczął we mnie pierwiastek liberalny i odezwał się jakiś stłumiony autorytaryzm. Bo jak można liberalizować dostęp do broni skoro faceci w tym stanie ducha zabijać będą przypadkowych ludzi. Jeden napisał, że od 20 lat nie rozstaje się z nożem a drugi, że mu jabłka kradną i nie może się z tym pogodzić!
    Przyznam, że żyjąc w takich warunkach społecznych też czasem popadam w nastrój nienawiści. A może to moja bezradność wobec zachowań bliźnich tak właśnie sublimuje?
    Pozdrawiam

  7. literak,
    przeszkadza Ci, że telewizje „z lubością” pokazują zakrwawionego premiera Włoch? Mnie razi przede wszystkim fakt, że Silvio B. wysiada ekstra z bezpiecznego samochodu, by pokazać pokiereszowaną twarz kamerom na placu. Patrzcie, krwawię, ale jestem silny! To jest wytrawny i cyniczny polityk i entertainer i wie, że w sytuacji, gdy jest coraz bardziej atakowany za swoją politykę, przyda się wizerunek męczennika. Już teraz widać, jak sprytnie wykorzystywany. Ten człowiek, dla własnej prywaty podważający autorytety sądów („wszyscy sędziowie trybunału konstytucyjnego to lewica”) i naginający oraz tworzący prawo pod własne interesy potentata medialnego i budowlanego, nie waha się wygłaszać tyrady antagonizujące społeczeństwo włoskie aż do ekscesów. W sytuacji, kiedy jedynym wolnym jeszcze medium jest internet, dąży do zaostrzenia cenzury sieci i kontrolowania blogów. Istnieje obawa, że ten incydent w Mediolanie zostanie wykorzystany jako pretekst do dalszych restrykcji. Już teraz berluskońskie media trąbią do ataku na „terrorystów internetowych”, bo 100 000 Włochów na Facebooku cieszy się, że bezczelnie promienny uśmiech premiera zamienił się choć na chwilę w brzydki ale szczery grymas bólu.

  8. Cos o hipokryzji i „obamofobach”.

    Panie Szostkiewicz, z jakich powodow jest Pan na etacie „Polityki” ?
    Jest Pan z rocznika ktory doskonale wie jakie zaslugi ma „Polityka” dla „rozwoju demokracji i obrony wolnosci wypowiedzi”.
    Ale to tak na marginesie.
    Prez.Obama zostal wybrany nie przez tzw. landslide ale wiekszoscia kilku procentow, tak wiec blisko polowa Ameryki nie akceptowala go jako kandydata na to stanowisko.
    Dzisiaj nie popiera go, jesli nie olbrzymia wiekszosc to napewno bardzo duza (Wall Street Journal poll).
    Byly prez. Bush (junior) byl i jest znienawidzony, niemal patologicznie, przez media majace pretensje do reprezentowania Ameryki.
    Czy broni (-l) Pan prez. Bush’a przed taka naga wrecz nienawiscia ?
    Nie wiem, rzadko otwieram strony „Polityki”.
    Zna Pan powiedzenie: „pokaz mi swoich przyjaciol a powiem ci kim jestes”.
    Popatrzmy na przyjaciol ktorzy ksztaltowali obecnego prezydenta.
    Rev. Jeremiah Wright przez 20 lat byl duchowym przewodnikiem dla Obamy i jego zony.
    Przelozyl Pan eseje Reinholda Niebuhra, prosze zadac sobie troche trudu i przelozyc „kazania” Rev J. Wright’a albo jego bialego kolegi, tym razem katolickiego ksiedza Rev. Michael Pfleger.
    Co za przyklad chrzescijanskiej milosci i tolerancji !
    Nie mowiac juz o lekcji wychowania obywatelskiego !
    Przez 20 lat tacy ludzie ksztaltowali Obame.
    Najlepiej prosze przeczytac jego zyciorys, nie autobiografie, nie tylko polityczny ale i osobisty.
    Nie ma w tych zyciorysach nic co by wskazywalo, ze Obamy fundamenty myslowe oparte sa na etyce i moralnosci judeo-chrzescijanskiej (jak twierdzi) ale chocby na jakiejkolwiek ideologi.
    Jego niechec lub wrecz wrogosc wobec tej Ameryki ktora pogardliwie okreslil, ze „sie modli i ma shotgun w aucie” (sparafrazowane), ktorej nie nazwal po imieniu „rednecks” z obawy, ze moze sie okazac, ze rasista to jest on, niemniej na to samo wyszlo.
    „Nie zauwazone” przez media, juz wtedy zafascynowane Obama, gotowe ” hear no evil, see no evil”.
    Co Pan wtedy pisal ?
    Prosze nie wmawiac swoim czytelnikom i samemu sobie, ze jest to sprawa koloru jego skory.
    Colin Powell (gdyby kandydowal) bylby wybrany przez olbrzymia wiekszosc wszystkich Amerykanow niezaleznie od ideologi czy rasy, bowiem jest czlowiekiem wielkiej inteligencji, honoru i zasluzony dla kraju.
    Ameryka nie widzi koloru skory jak widzi patriote.
    Obama nie mial i nie ma, jak czas pokazuje, nic do zaoferowania.
    W 1981 roku Reagan zastal kraj z wiekszym bezrobociem, z olbrzymim kacem moralnym po wojnie wietnamskiej, utraty wplywow w Iranie, stopy procentowe w bankach siegajace 15-18%, wydawaloby sie, ze jest to tzw. „end of the rope”.
    Rok pozniej Ameryka byla nie do poznania.
    Dzisiaj, w rok po inauguracji Obamy, Ameryka przypomina mi ostatnie lata Gierka.
    Dla wielu Amerykanow stary peerelowski dowcip brzmi jak rzeczywistosc:
    ” Co zrobic by miec pelna lodowke ? Wystarczy podlaczyc ja do telewizora ! „

  9. Panie Redaktorze,

    Spory przeskok jednak pomiedzy nienawiscia zmaterializowana ciosem lamiacym nos, a nienawiscia, ktora kaze …..pod każdym pretekstem starac się zniszczyć jego autorytet….
    G.W. Bush nie rzadzil tysiac lat temu, i jak bardzo media dbaly o jego autorytet, chyba mniej gapowaci ciagle pamietaja.
    Przy czym warto dodac, ze fakt, do ustalenie przeciez, gdzie sie Obama urodzil nie jest pretekstem, ale fundamentalnym warunkiem biernego prawa wyborczego USA.

    Panie PFG,

    Mysle, zgaduje moze bardziej, ze red. nie napisal o Niewiadomskim z tej racji, ze temat zmonopolizowal red. Michnik, a w swych felietonach o jakbinach i miedzywojniu uzywal go akurat, chyba z racji na osowienie i rosnacy dystans do sparw redakcji, szczegolnie intensywnie wtedy kiedy nagonka Palikota na Kaczynskiego siegnela zenitu. I zeby bylo jasne, nie bronil Kaczynskiego.Taka ironia losu.

    Dodatkowo, i to znacznie wazniejsze, redktor uzyl przykladu Niewiadomskiego w tekscie: Nikczemnie Niesmiertelny, bodaj ze dwa tygodnie temu. Zapomnial wszakze uzyc nazwiska Mario Morettiego. Wtedy watek wloski mogl sie pojawic ze wzgledu na papieza. Ze sie nie pojawil, szkoda.
    Ale epatowanie przy okazji Berlusconiego nazwiskiem Niewiadowskiego i pominiecie Morettiego, tu zdaje sie, ze red. nie chcial przelicytowac.

    Poza tym i bym akurat bronil dla rownowagi decyzji red. Szostkieiwcza o pominieciu nazwisk zamachowcow nie jestem pewien czy zamachy polityczne sa miara czyjejs nienawisci do przeciwenego obozu, czy miara arsenalu po jaki siegnie w drodze do waldzy. Nienawisc do de Gaullea, to jedno, a chec usuniecia go za wszelka cene to drugie. I chyba wazniejsze.

    Jest takie przyslowie, ze kto sieje wiatr ten burze zbiera.
    Pisze red. Szostkieiwczo tuskofobach i kaczofobach, i cos w tym jest, prosilbym solennie jego i wszystkich o zerkniecie do archiwum i poszukanie kilku tuskofobow i kilku kaczofobow. Czy odnajdziemy najbardziej zasluzone piora tego bloga? Wodnika, Helene, Waldemara,………JP, Kecaja i kilkudziesieciu innych. I do ktorej z tych grup ich zaliczymy? Czy odnajdziemy slowo „moher” i czy bedze mozna ustalic, spod czyjej klawiatury splynelo? Czy nie panskiej redaktorze?

    Mysle, ze po odzieleniu emocji od nagiego inetersu, okazaloby sie, ze ludzi ktorym Kaczynscy wadza jest pewnie z 1-2%, to tzw. establishment, dynastie telewizyjne, adwokackie, profesorskie, korrporacyjne…. ufundowane czy tuz po wojnie, czy po 68r. Ani ich Kaczynski ziebi ani grzeje (to znaczy nie znosza go tak jak jeden lis drugiego lisa, bo kura jest niestety tylko jedna).

    Ta bardzo rzutka i dysponujaca nieomal calym dostepnym potencjalem dobr i srodkow grupa ubezwlasnowolnila inteligencje, glownie argumentami estetycznymi, lub quasi etycznymi, np. no kto widzial zeby z Rydzykiem, albo no przeciez ujawnienie przeszlosci Maleszki to zlamanie praw czlowieka. Im wyzej srubowano teorie, tym bardziej bezczelna mogla byc praktyka.

    Pytano no kto widzial, zeby z Ryzdkiem, ale nie dodano, ze w pierwszym rzedzie Kaczynski zwrocil sie do inteligencji, a nie do elektoratu ZCHN, a skoro ta inetligencja z cielecymi oczkami wolala isc pod wode z UW, to jej sprawa. W reakcji na to K. Mikke sie sfolkloryzowal, R. Bugaj zmarginalizowal, kilku poszlo w biznesy, inni w gorzale, a Kaczynski zmienil niesze ekologiczna. Jedyna zachowanie jakie przystoi politykowi. Moze niekoniecznie przystoi kaznodziei, ale nie mylmy ich z politykami.

    I powolutku, powolutku, zajelo to kilka lat, jakies 4 (od 2005) a juz z wyrazna akceleracja od 2007 osmotycznie nienawisc sie zlala z ekranu, i podium w masy.

    Jedni lykali rechot Palikota, tumanieni, ze to finezyjna, intelektualna prowokacja, inni lykali argument w typie: Kaczor jest niski,
    prosze zerknac do tekstu Kuby Kumocha na S24 o tzw. photokilling i przejrzec zdjecia na lamach Polityki, gdzie Kaczynski ma zawsze niedomknieta jape, wytrzeszcz albo roziwany wlos, a A. Kwasniewski czy Donal Tusk posogowo spogladaja na narod, niczym bogowie z Olimpu.
    No to mamy to co mamy. A bardziej wybredni niech do tego dorzuca seans filmu Obywatel Kane. To tam odkryto jak fotografowac tak, zeby ktos byl dobry, a ktos zly.

    W alergicznej reakcji na nachalna propagande, sukcesu i ubostwienia znajda sie tacy, co albo rezygnuja apatia, chocby przy okazji brutalnego wyprania mozow sposobem reakcji PO na afere hazardowa, albo tacy co reaguja tepa agresja a rebours, ze Tusk ……….

    Instruktazowa jest tu kwestia przeszlosci A. Kwasniewskiego. Za to co zrobil i czego nie zrobil starczyloby aby przez tydzien krytycznie opowiadac, i na pewno nie wynosic na oltarze. Ale ze wlasnie bezwstydnie na oltarze wynoszono, to natychmiast w przyplywie alergii pojawili sie ludzie sklonni wierzyc , ze Kwasniewski jest synem znachora UB, a pewnie byli i tacy, co uwierzyliby, ze i samego Bieruta.
    I prosze dowod gotowy, ze no nijak z tym nienawistnym narodem.
    Zawsze na dworze krolewskim dobrze tzrymac misia na lancuchu, bo posmiac sie mozna, ale lepiej uwazac, bo co jak sie zerwie?

    A jesli Obamie cos zagraza, to nie ci, co sa przerazeni manipulacja debaty o klimacie, Afganistanie, Iraku, czy Noblu, tylko ci co mieszkaja gdzies w Apallachach, born rebels jak powiedzial o swym dziadku Ch. Manson, ludzie tacy jak T. McVeigh. I ci gazet federalnych nie biora do reki.

  10. Nic nowego pod słońcem. Sytuacja podobna jak przed zabójstwem prezydenta Narutowicza.
    Tak sobie myślę ile to ma wspólnego z rozumieniem miłości bliźniego przez tak katolickie kraje jak Polska i Włochy, i ogólnie ?chrześcijańskie?, jak Ameryka.
    Ojciec Kościoła, Tomasz z Akwinu, powiedział: ?Świętych nie mniej kontentuje łaska, jaką okazał im Pan, niż możność oglądania tych, co skazani są na męki piekielne?.

  11. Berluskoni jest symbolem najgorszych cech współczesnych polityków i pożal się boże mężów stanu. To że dostał katedrę nie różni się wiele od cegły, jaką fanatyk solidarności uderzył Generała Jaruzelskiego. On cieszył się prawie sympatię wolnych mediów, tych samych które teraz współczują odrażającej postaci Cavaliero.

  12. …….po Berlusconim bym nie plakal.

  13. Nieuctwo nalezy tepic.
    Do spin doktora:

    Wpisz chocby w wikipedii nazwisko Stanislaw Helski.
    Wpisz nazwiska Romana i Piotra Bartoszcze
    Sprawdz w slowniku znaczenie wyrazu: fanatyk.

    Panie redaktorze, jak pan znosi takie brednie?

  14. Szanowny Panie Redaktorze,

    Symbole, co to takieg? Jaka jst ich wartość, i czy dla wswzystkich znaczą to samo?
    Oczywiście, Pańskie odczucia mają swoją rację ytu, ale czy są uniwersalne i tak samo odbierane przez wszystkich. Śmiem twierdzić, że dla większości ludzi na świecie, przy dzisiejszym zalewie prolemów, które zalewają nasz gatunek wręcz lawinowo, odczytywana przez Pana subtelna symbolika Obamy/w porównaniu z bieżącymi stresotwórczymi problemami/-jest zauważana w stopniu znikomym i ma znaczenie marginalne.
    Coraz bardziej sfrustrowane spoółeczeństwa brakiem perspektyw na spokojny, bezpieczny rozwój, kierują swoje emocje , jak strajkujący pracownicy firm będących w kryzysowych sytuacjach- swoją uwagę i emocje kierują w kierunku prezesów swoich firm, tak w skali makro- wszyscy „garną się” powodowani swoimi lękami do „prezesów”- prezydentów czy premierów.
    I tutaj rozgoryczone masy trafiają na SWOJE SYMBOLE- te najbliższe ich egzystencji.
    Te symbole, to niespełnione obietnice wyborcze, marnotrawienie resztek kapitału na bezsensowne polityki, prowadzone , w/g wiarygodnych przecieków w interesie wielkich korporacji etc.
    Innym symbolem, jest medialna, czyli trafiająca pod strzechy/wszystkie / podżegająca emocje walka polityczna.
    Czy emocje zrozpaczonych, strajkujących robotników, zagrożonych nędzą, podżegane przez opozycję prezesów ,czyli związki zawodowe- nazwałby Pan zachowaniami prezeso-fobicznymi, zwłaszcza ,że w akcie najwyższej rozpaczy trobotnicy potrafią być naprawdę mało dypomatyczni…
    P)rezydent Obama sma nakręcił swoją kampanią poziom emocji/oczekiwań/ do niespotykanych granic i… kampania się skończyła i wrciło stare, tylko z powodu zaniedbań w jeszcze gorszym stanie. Czy można oczekiwać od społeczeństw, że po skończonej kamanii , gdy vopadnie kurz- wrócić do normalnego/?/ życia i w ujęciach gdzie ich szczęśliwość symbolizują obrazki z dojrzałego, spokojnego lata- z uśmiechem wspominają najatrakcyjniejsze „kawałki” z ostatniej kampanii…

    Pozdrawiam,Sebastian

  15. Ten co zawsze,
    Nieuctwo należy tępić… Najlepiej przez kolano i na gółkę?

  16. Prawie zawsze w takim przypadku, boje sie, ze „ofiara”, przez nieezamierzony przypadek, uratuje swoja twarz lub zdobedzie poklask i wspolczucie tlumow.
    Tak stalo sie z GW Bushem, ktorego wizerunek zostal uratowany przez 911. Jego popularnosc w spoleczenstwie amerykanskim podskoczyla w ciagu nocy do 90%, chociaz nie uczynil on nic, poza kilkoma lekcjami demagogii w telewizji. Podobna sprawa bylo faktyczne umorzenie i zapomnienie sprawy o morderstwo jednego z kongresmanow, L. Conditta, ktorego wspolpracownice (i prawdopodobnie kochanke) znaleziono martwa w Central Parku. To, Mr. C. zawdziecza zamieszaniu po zamachach na WTC.
    Nie bede ciagnac listy dodajac do niej naszego Jana R., dzialacza S, i jego pobicia w UW w Bydgoszczy, nieco kontestowane w realnym scenariuszu i slusznosci po latach.
    Nie chcialbym, aby „zamach” pomogl S. Berlusconiemu w jego dalszej karierze politycznej, bo na to nie zasluguje.
    Panie Redaktorze, mam jeszcze kilka slow do dodania. Sadze, ze wiekszosc Amerykanow, ktorzy glosowali na Obame, nie miala w zamiarze wyrownywania rachunkow rasowych lub jakis rodzaj EOE. Uczynili to, poniewaz wierzyli w jego kwalifikacje jako czlowieka. W sprawach rasy odwolywano sie raczej do solidarnosci African Americans, ale wydaje mi sie, ze Obama jest jak Michael Jackson- jest malo atrakcyjny jak wzor dla przecietnego czarnoskorego Amerykanina. Takimi wzorami byliby bardziej Malcolm X lub Rev. J. Jackson.

    Pozdrawiam

  17. Szanowny Gospodarzy, mili Państwo to w ramach klimatów pojednania http://cyklista.wordpress.com/. Przemyślcie to Państwo i potraktujcie jako głos w dyskusji nad Prezydentem RP.
    Pozdrawiam ciepło w mroźne dni – Lech.

  18. poparcie dla napastnika wyrażone przez kliknięcie ‚become a fan’ na fejsbuku ma takie samo przełożenie co zmiana tła na zielony na twitterze dla poparcia rewolucji w iranie. żadne.

  19. Ten co zawsze,
    Utkwił mi w pamięci obrazek z dzieciństwa, przedstawiający ucznia z podręcznikiem i opuszczonymi spodniami, obok dobrodzieja z rózgą i podpisem: Disce puer latinam, a ja ci dopomogę, mociumpanie 😎
    Czyżbyś był z tej generacji?

  20. Raczej z tej:

    Było sobie niegdyś w szkole,
    Piękne dziecię, zwał się Janek.
    Czuł za wczasu bożą wolę,
    Ze staremi suszył dzbanek.
    Dobry z niego byłby wiarus,
    Bo w literach nie czuł smaku;
    Co dzień stary bakalarus,
    Łamał wierzby na biedaku,

    I po setnéj, setnéj probie
    Rzekł do matki: Oj, kobiéto!
    Twego Janka w ciemię bito,
    Nic nie wbito – weź go sobie!…
    Biedna matka wzięła Jana,
    Szła po radę do plebana.

    Przed plebanem w płacz na nowo;
    A księżulo słuchał skargi,
    I poważnie nadął wargi,
    Po ojcowsku ruszał głową.
    Wysłuchawszy pacierz złego:
    „Patrz mi w oczy”, rzekł do żaka,
    „Nic dobrego! nic dobrego!”

    Potém hożą twarz pogładził,
    Dał opłatek i piętaka,
    I do szewca oddać radził…
    Jak poradził, tak matczysko
    I zrobiło… Szewc był blisko…

    Lecz Jankowi nie do smaku,
    Przy szewieckiéj ślipać igle. …….

    I tak dalej. Az sie lza kreci.

  21. Zastanawiałam się pod wpływem tekstu, skąd ta nienawiść się w ludziach. bierze. Z czego wynika. I wychodzi mi, że raczej zwykły człowiek jest tu raczej ofiarą, niż prześladowcą. A w każdym razie staje się prześladowcą pod czyimś wpływem.

    Nienawiść w polityce rozkręcają politycy – nie przebierają w słowach mówiąc o swoich przeciwnikach. Nie ma takiej obelgi, jaka nie padłaby w dyskusjach, które z braku argumentów stają się tylko emocjonalne i to na poziomie magla. Polityce traktują ludzi jak niepełnosprawnych intelektualnie, którym można obiecać wszystko i wmówić wszystko. Grają na emocjach do granic przyzwoitości. Mają te swoje magiczne badania – co się dobrze kojarzy, co źle, co powiedzieć o dziadku i jak się sprzeda mapa Polski z 1937roku w spocie reklamowym. Dlaczego więc dziwić się, że mamy tuskofobów i kaczyfobów? Gdy sztaby wyborcze rozpętywały piekło w mediach nikt nie myślał o skutkach. Wzbudzanie nienawiści było jednym z oczekiwanych efektów. Dobrze wypełnionym planem. Zbieramy żniwo. Nic ponad to.

    Nienawiść rozpędzają też media – nie mówi się o meritum poruszanych spraw, ale co kto o kim powiedział, obkładając się opdowiednią liczą wiele mówiących przymiotników. Z prezentowanego materiału często nie dowiemy się co się konkretnie zdarzyło i jaki jest sens wydarzenia, ale na 100% dowiemy się co o sobie wzajemnie sądzą zainteresowani. I nie ma znaczenia, że sprawy ta dyskusja nie pociągnie nawet na centymetr do przodu. Ważne, żeby widz się „zagotował” – słupki oglądalności wzrosną, więcej zupek z reklamy się sprzeda i będzie się kręcić.

    A czym to się skończy? Podzielam tu obawy Gospodarza. Nie wiem, czy w połowie XIXw. ktoś miał świadomość skutkow stworzenia mitu rasy aryjskiej przez Gobineau.

    Widzę też inny problem – strach przed ocenianiem, by nie wyjść na osobę „niepoprawną politycznie” – jeśli skrytykuję Izrael za pewne, powiedzmy, aspekty polityki względem Palestyny, dostaję łatkę antysemitki, a moja miłość do Tuwima, czy Leśmiana niczego tu nie zmieni. Jeśli powiem, że jestem sceptyczna względem Obamy, to prędzęj, czy później zapewne wyjdzie kwestia koloru jego skóry. I co z tego, że ten kolor uważam za fajny?

    Osobiście nie będę mówić, czego oczekuję od czarnoskórego prezydenta o afro-azjatyckich korzeniach. Wolę mówić czego oczekuję od amerykańskiego prezydenta. I ocenię go tylko i wyłącznie po efektach jego działań, niezależnie od świadomosci (a może właśnie ze względu na tę świadomość), że jego pochodzenie i kolor skóry są tak ważne. Myślę, że on też wolałby być uważany za dobrego prezydenta, niż czarnoskórego prezydentem.

    Pozdrawiam

  22. Musze przyznac, ze przeczytalem bardzo ciekawy konglomerat ocen, spostrzezen,uwag i wnioskow, ktore powinny sie znalezc pod wspolnym mianowniek czegos takiego jak zezwierzecenie ludzkosci.
    Padaja slowa i doniesienia do patriotyzmu.A co dzisiaj znaczy patriotyzm i jakimi miarami jego sie ocenia? Przynajmniej w Polsce nie moge doszukac sie przykladow prawdziwego patriotyzmu – no moze poza sfera kultury i sztuki!. a no wlasnie ,kultura i sztuka chyba pozostaje jedyna ostaja kultury bycia, dobrych manier,ludzkiego zrozumienia i wspolczucia, bezinteresownosci, gotowosci do ofiar.Czy ktos moze mi pokazac i duwodnic, ze wlasnie tak jest w sroddowisku PO czy PiS czy SLD czy PSL czy jeszcze gdzies indziej?
    Sylvio Berlusconi dostal za swoja kontrowersyjnosc, za swoje ciemne strony w sferze eytyki, moralnosci i uczciwosci. Ktos nerwowo nie wytrzymal! Zrobiono z niego wariata – bo ponosc sie kiedys leczyl psychicznie-. Dlaczego jednak z takimi przypadkami nie spotykamy sie w Holandii Szewcji Norwegii, Danii, Austri Szwajcarii czy nawet Wielkiej Brytanii?Zgodze sie z opinia, ze wlosi z natury sa impulsywni i reaguja spontanicznie. Doswaidczylem tego podaczs ogladania kilku meczy pilkarskich na ich stadionach w Mediolanie, Neapolu czy Florencji.To jednak nie moze byc usprawiedliwieniem czynu, a jedynie wskazaniem jednego z czynnikow kryminogennych.
    Pan Redaktor odwoluje sie do wizerunku Obamy wsrod amerykanow.
    Tu sytuacja jest nieco odmienna.Brak sympatii wzgledem Obamy z racji , ze jest afroamerykanem to dotyczy zaledwie 15 – 17 procent amerykanow i nie stanowi to podstawowego kryterium braku sympatii.Obama jest oceniany negatywnie za forsowanie ideii „uzdrowienia” Ameryki, ktore pozostaja w sprsecznosci z zasadami i normamy ekonomicznymi.To jdynie upewnia w przekonaniu, ze pierwsze 11 miesiecy jego kadencji , to dowod na brak doswiadczenia, edukacji ekonomicznej, wlasciwego zrozumienia regul dzialania gospodarki rynkowej. Interwencjonizm panstwowy w wykonaniu Obamy poki co nie zdaje egzaminu i 47 % amerykanow popierajacych jego dzialnia i jego prezydenture, to ci, ktorych obecna sytuacja ekonomiczna USA nie dziurawi ich portfela i nie wywoluje codziennych frustracji, niepokoji.Amerykanie nie chca zaakceptowac socjalistycznych preferencji Obamy.Co bardziej rozwscieczeni przypisuja Obamie komunistyczne sympatie i ciagotki. Nikt jednak nie na zrobienie ” operacji plastycznej” publicznie, tak jak to spotkalo ostatnio Berlusconiego. Byc moze ktos gdzies mysli o zamachu na Obame, ale latwo jest sie domyslec, co ten czyn moze za soba pociagnac? Bedzie to noewa wojna pomiedzy bialymi i czarnymi, czyli rasowy zgrzyt z ofiarami
    Na podworku Polski godnosc czlowieka zostala , jako wartosc zniewlowana i zdeptana. Do tego przykladano rece w latach komunizmu, a i teraz mamy tego szereg przykladow na kazdym szczeblu.Chyba nie musze mowic o tym jak wielce aktywnym na tym polu jest IPN i PiS.
    Reasumujac, swiat zmierza ku powszechnemu chamstu, nietolerancji, nadmiernej agresji itd itp. Pytanie tylko, czym to sie wszystko skonczy ?

  23. Przepraszam za haniebne literówki i „łamańce” sylistyczne w moim wpisie :”Sebastian pisze: 2009-12-17 o godz. 13:07 „, obiecuję popawę.

    Sebastian

  24. to taka dzisiaj moda byc anty
    w ten sposob prostuje sie…
    wlasne kanty

  25. „Myślę, że on też wolałby być uważany za dobrego prezydenta, niż czarnoskórego prezydentem.”

    I had a dream…

  26. Do podanych przez Pana przykładów politycznego draństwa dodam jeszcze dwa -tragedię Barbary Blidy i gangsterskie wykończenie Cimoszewicza przed wyborami prezydenckim 2005 r. Obu spraw do dziś nie wyjaśniono. Nawet się na to nie zanosi. W pierwszej – z powodu skrajnego oportunizmu Kalisza. W drugiej – skrajego cynizmu DT. A potem wszyscy się dziwią, że możliwa jest recydywa.

  27. Ossa
    Tragedia Pani Blidy ma jeszcze jeden wymiar. To przecież była ich partyjna i sejmowa koleżanka. Założę się, że zarówno ci, którzy zgotowali jej ten dramat jak i ci, którzy zwłóczą z wyjaśnieniem tej sprawy do dna byli z nią na ty. To jest dopiero społeczność – jak stado kur.
    Pozdrawiam

  28. @kartka:
    kury? szakale

  29. Panie redaktorze. Te klimaty nie są znowu takie najnowsze, choć owszem, są niebezpieczne i destrukcyjne.
    Ameryka ma w tym niechlubną tradycję od czasów Lincolna, a my przynajmniej od wyboru i niemal natychmiastowego zabójstwa prezydenta Narutowicza, pierwszego prezydenta w odrodzonym państwie.
    Co ciekawe, z tej perspektywy to raczej następuje złagodzenie obyczajów. Ostatecznie dziś o zamachach raczej nie słyszymy. No, chyba że służby bezpieczeństwa są skuteczniejsze niż kiedyś.

  30. Ossa!
    A Kurtyka? Nie draństwo?

  31. Głupi to był atak i zupełnie niepotrzebnie zrobił z tego podstarzałego satyra i populisty męczennika.

  32. @ten_co_zawsze, pisze „..Mysle, ze po odzieleniu emocji od nagiego inetersu, okazaloby sie, ze ludzi ktorym Kaczynscy wadza jest pewnie z 1-2%..”

    Powtarza Pan propagandę PiS o spisku elit, stronniczości mediów i szlachetności braci K. Obawiam się, że to zaklinanie rzeczywistości nieprędko znowu zadziała.

    Ludzi, którym przeszkadza umysłowość, styl i metody pp. Kaczyńskich jest 80%. Mogę się z Panem założyć, że jeśli nawet 100% mediów znajdzie się w rękach PiS, artykuły pisac będzie wyłącznie Jacek Kurski i dr. Migalski a autoryzować JK, to i tak PiS przegra wybory. Wypowiedział wojnę zbyt wielu obywatelom i spalił zbyt wiele mostów.

    Poza tym „..nasze oczy i uszy odmówiły posłuszeństwa, książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie..”: po dwóch latach słuchania lżenia i pomówień z ust całej parady kuriozalnych postaci PiS/So/LPR mam dosyć na ładnych parę lat i nie jestem jedyny:). Wolę taniec z gwiazdami, nawet jak wygrywa A.Mucha:)

  33. No to jeszcze jeden instruktazowy wierszyk:

    Stach:
    Tak, proszę szanownej publiczności!
    Przykra sprawa
    Wielkim smutkiem mnie napawa …
    Powiem szczerze, w naszej grupie
    Są jednostki bardzo głupie,
    Zamiast mówić czystą mową,
    Mówią: ?klawo? i ?wdechowo?,
    ?cwaniak?, ?facet?, ?granda?, ?draka?,
    malca przechrzczą na ?szczeniaka?,
    a gdy coś się im spodoba,
    krzyczą: ?bycze?, ?o choroba …?
    Więc ja ? jako wasz znajomy
    Walczyć chcę o czystość mowy
    I dziś wzywam Was, uczniowie
    Mówcie zawsze, jak należy.
    Bez ozdóbek,
    Bez przeróbek,
    Jak ja mówcie ? kubek w kubek.
    Wszyscy:
    Brawo! Słusznie! Brawo Stach!
    Oto świetny mówca. Ach …

    Stefek:
    Ale Stach gadane ma …
    Mówca z niego na sto dwa …
    Najmorowszy z tej ferajny …

    Wypisz, wymaluj ten blog. Pisze red. Szostkiewicz o nienawisci i politycznym chuliganstwie. I kto sie odzywa?

    Ossa, Kartka, Torlin. Z czym wychodza? Z Kurtyka, Blida, Cimoszewiczem.
    Nic dodac, nic ujac. Zerknijcie panstwo na swoje archiwalne wpisy.

  34. W słonecznej Italii
    Wśród kamer i ścisku.
    Pan premier oberwał.
    Od ludu po pysku.
    Polak nie gorszy od eurobraci.
    Być może i u nas ktoś zęby straci

  35. Wydaje mi się, że Gospodarz grubo przesadza. Zagrożenie rozpadu społeczeństw demokratycznych? Bo ktoś nie lubi/nie znosi/nienawidzi Obamy? Albo, bo 100.000 ludzi wielbi jakiegoś zamachowca?

    Kiedyś tego nie było z tego wyłącznego powodu, że coś takiego jak „internetowy portal społecznościowy” nie istniało. Przecież zabójca Martina Luthera Kinga nie był wyalienowanym czubkiem, tylko poprzez zabójstwo wyraził uczucia wielu milionów Amerykanów, głównie z Południa. Wszyscy płakali po Kennedych? Zaostawmy już Amerykę. Spójrzmy chociażby na notatki Kisielewskiego w Dziennikach po tym zabójstwie Roberta Kennedego. A Aldo Moro? Czy jego śmierć była „tragedią dla wszystkich”? Była wygodna dla bardzo wielu ze wszystkich grup społecznych, ekonomicznych i politycznych.

    A przecież USA i Włochy nie są dziś ani trochę bliższe rozpadu niż kiedyś. Zresztą to, że 100.000 ludzi wpisało się jak fani zamachowca, nie zanaczy, iż oni zrobiliby to samo. W przeciwnym wypadku Berlusconi od dawna by nie żył.

    Nie przesadzajmy też z tą nienawiścią między Demokratami i Republikanami. Czy przeciw działaniom któregokolwiek amerykańskiego prezydenta nie było gwałtownych protestów? Czy nie było nigdy orgii autentycznej nienawiści?

    Oto co zarzucała Thomasowi Jeffersonowi opozycyjna względem niego część prasy ameykańskiej przed ponad 200 laty:
    – fanatyzm;
    – pijaństwo;
    – ojcostwo „licznych murzynów”.
    W przypadku jego zwycięstwa w wyborach przepowiadano:
    – zalegalizowanie: morderstw, gwałtów, kazirodztwa i zdrad;
    – „katastrofę narodową”;
    – „palenie biblii na ulicach”;
    – „ruinę w zasięgu ręki”.
    To oczywiście lista niepełna. A wychodziło to spod piór i z z ust poważnych ludzi (w tym rektorów uniwersytetów). Z kolei zwolennicy Jeffersona określali Adamsa jako „próżniaka”, „gbura”, „jago okrągłością” (Adams był niski i gruby). Adams odmówił przyjścia na zaprzysiężenie Jeffersona.

    To jest nienawiść. A Ameryka się przez to nie rozpadła.

    Przez następne 200 lat rzadko bywało lepiej (nawet w czasie II Wojny Światowej), częściej znacznie gorzej i to nawet w ramach jednej partii – Bush senior pierwszego dnia urzędowania zakomunikował współpracownikom Reagana, że mają się „wynieść z miasta”, natomiast jego żona Barbara w tym samym mniej więcej czasie publicznie określiła żonę przeciwnika politycznego jej męża mianem „dziwki”, by potem zatelefonować i przeprosić, że chciała tylko powiedzieć „wiedźma” (w angielskim te dwa słowa różni tylko jedna litera). I co? I nic.

    To, że zwolennicy demokratów uważają, że Palin jak viceprezydent byłaby kompromitacją dla urzędu, a GOP twierdzi, iż wszystkie jego pomysły są brednią, czy komunizmem, to jeszcze ani nie jest nienawiść, ani nie jest to zagrożenie dla funkcjonowania amerykańskiego spoleczeństwa.

    Czarne scenariusze ziszczają się raczej tam, gdzie do głosu dochodzi jakiś „ukochany przywódca”, albo partia z „kierowniczą rolą”.

    P.S. Stanisław Helski, który trzasnął cegłą w głowę Jaruzelskiego, „fanatyk Solidarności”, jak to tu określono został w Stanie Wojennym skazany na 6 lat pozbawienia wolności i skonfiskowano mu majątek, a jego jedyną
    winą było to, że… zaorał swoje WŁASNE pole. Jaką krzywdę wyrządził Berlusconi Tartagalii, poza tym, że pewnie mają inne pomysły na politykę?

  36. Art 63,

    Sznowny panie, jesli zaczyna pan polemike ze mna od slow: Powtarza Pan propagande Pis, to mysle mamy 2 wyjscia:

    1) Moge panu odpowiedziec, powtarza pan propagande PO (SLD), ze nieprawda jest, co mowi PIS…… i nie ruszymy z miejsca.
    2) Moge panu oszczedzic czasu, bo rozmawianie z propagandysta… to wie pan, lepiej juz niech pan sobie pogada do glosnika radiowego. Ten sam skutek.

    Gdyby istotnie, jak pan twierdzi 80% elektoratu przeszkadzaly metody, umyslowosc i STYL (prosze pworocic do mojego poprzedniego wpisu) skakalbym pod niebiosa. Bo znaczyloby to, ze 80% elektoratu jest w stanie skonceptualizowac pojecie metod i umyslowosci, i jeszcze adekwatnie zareagowac. Tu jestem drogi panie pesymista.

    Powtarzam te 2% to nie spisek, bo nie nosza czarnych kapturow i nie spotykaja sie na cmentarzach, chociaz moze….
    A jest to po prostu dzialanie takie samo jak rzucanie kamieniami przez tych, ktorzy siedza w zamku ze skarbcem w tych, ktorzy ten zamek chca zdobyc.
    Ja moge wierzyc, lub nie Pisowi, ze bedzie lepiej zarzadzac zamkiem, ale to jest dla mnie pytanie na pozniej. Na teraz mam doglebna swiadomosc, ze zarzad zamku jest w 100% uzurpatorski, a po drugie moge miec nadzieje, ze przy wywazaniu bramy nastapi przewietrzenie i np. ja dostane sie na podskarbiego, koniuszego, czy piwowara. I to jest racjonalny argument. Bo widokow na to, ze na podskarbiego doprosza mnie obecni uzurpatorzy miec nie moge.

    Ze smiechu pekam, ja widze gmin pod zamkiem, ktory ciska glazy w szturmujacych, poniewaz na murach zamku wyswietlano obrazy pzredstawiajacych ich w zlym swietle.
    Ot takie moje rozumowanie.

    A ostatni akapit jest paradny. Po dwoch latach ma pan dosc, a nie ma pan po 20, a wczesniej 50. To w takim razie panskie zdanie jest warte tyle co nic, bo jest kaprysem. Z niecierpliwoscia czekam saznistych artykulow, a byly tu takie wpisy, ze 2 lata Kaczyskiego na czele rzadu byly gorsze od 50 lat realnego socjalizmu. I nie watpie, ze sie doczekam.

  37. Ten_co_zawsze
    Rozbawiłeś mnie z tym wierszykiem. Dzięki – czasem mi się zdaje, że przesadzam, że się zagalopowuję pisząc komentarze. Że to zaburzona społeczność ale do Dostowskiego i głębi ruskiej duszy „zwykłego człowieka” jeszcze daleko. Ale gdy Ciebie czytam to czuję, że nie przesadzam. Dzięki chłopie, że mi przypominasz gdzie żyję. Miłego studiowania archiwów.
    Hej

  38. @ten_co_zawsze,

    80%, sondaże są nieubłagane. Można poddawać w wątpliwość potencjał umysłowy Polaków, zakładać że to oszukiwana gawiedź lub zastanowić się nad ich racjami. PiS wybrał to drugie i mnie jako ich przeciwnika ten wybór nie martwi.

    Co do dwóch, dwudziestu czy 50 lat rządów: interesują mnie głównie nadchodzące lata i z tego punktu widzenia za rządy braci K juz dziękuję. Kwestię czy byli lepsi czy gorsi od PRL pozostawiam historykom.

    Kończę, bo nasza wymiana zdań oddaliła się od tematu wpisu gospodarza.

  39. Kartka,

    Sluze.

    Art. 63

    Ok. Ma pan racje, nie sprowadzajmy dyskusji na manowce.
    Dodam: Wybierzmy przyszlosc. Slyszalem juz sto razy, zawsze od tych samych. Po cohones w oblesnej przeszlosci.
    Sadaze sa nieublagane. Legia – Gornik 2:0. Gratuluje.

  40. Ten co zawsze . Jako człowiek kompletnie wolny od jakiegokolwiek koformizmu , doceniający np. wagę postawy Lecha Kaczyńskiego w zakresie pewnego rygoryzmu karnego , kiedy przestępcy szaleli ( lata 90 -te ) , nie widzę jednak wielu sensownych rzeczy w postawie PiS po dojściu do władzy .
    Może PRAWDZIWA odpowiedzialność elit ( w tym karna ) . Pytanie , czy prawdziwa i czy wszystkich elit . Natomiast powiedz łaskawie co miało porwać
    intaligencję w programie PiS ?
    1.Ustawiczne babranie się w przeszłości ?
    2. Polowanie na rządzących PRL , SLD i innych „wrogów ” poprzez IPN ?
    3. Eskalacja nurtu kruchciano – martyrologicznego ?
    4. Ustawiczne sikanie Rosji na wycieraczkę ( dzień bez Katynia się nie liczy )?
    a skutki takich postaw będziemy odczuwać JUŻ ZAWSZE FINANSOWO !
    5. Wrogość polityce europejskiej przy założeniu , że UE ma dawać kasę , bo my mieliśmy głupie i krwawe powstania ?
    6. Inne ? Jakie ?

    Nie rozumiem też witzu z tym fanatycznym „kamieniarzem ” w kontekście pp.
    Bartoszcze ? Co mamy sprawdzać w Wiki , bo nie łapię ?

  41. @momo:

    „doceniający np. wagę postawy Lecha Kaczyńskiego w zakresie pewnego rygoryzmu karnego”

    Kowin-Mikke ma w tej kwestii więcej do zaoferowania…

  42. Pnie Momo,

    Podziwiam wiare w siebie i strzelista deklaracje o konformizmie.
    Kazde pytanie wymagaloby wypracowania.
    Jezykiem jakim je pan zadaje, zdaje sie sugerowac, ze juz zna odpowiedzi, albo, ze go one nie interesuja.

    W jednym zdaniu odpowiem tak: PIS przedstawia rzeczywsitosc w znacznie bardziej szarych barwach niz reszta partii, a na nieszczescie, w znacznie bardziej prawdziwych.
    Naprawianie rzeczywistosci jest trudne, zmudne, i malo efektowne.
    Nikt nie wyglada ladnie jak sie poci.
    Prosze sluchac dalej orkiestry, gra pieknie.
    Ostatnim pytaniem dowodzi pan, ze trace czas.

  43. ten_co_zawsze. Wcale Pan nie traci czasu , ale głupio odpowiada. Polemizuje Pan z sobą , zupełnie nie odpowiadjąc na pytania . Jest to prymitywny chwyt erystyczny .
    Co do ostatniego akapitu , to zdziwię Pana , łaskawco . Znane mi są wszystkie postaci . Nie wiem tylko dlaczego , śmierć starego Bartoszcze ( nawet jesli ją przypisać SB ) miesza Pan do walenia cegłą w głowę Jaruzelskiego , po części ją usprawiedliwiając. Pozostanę przy swoim . Nie odpowiedział Pan na ZADNE pytanie . Starał sie natomiast głupio mnie ustawić do ciosu ! To praktyka nędzna . Podsunę bardziej znany greps ” wiadomo kogo (lub jakie środowiska ) reprezentuje momo ! ” Aha , zwyczajowo , grzecznościowo piszemy Pan z dużej , łaskawco .pzdr.

  44. A ja na moment pozwolę sobie wrócić do trzeciego zdania wpisu Red. Adama na blogu, kiedy to pisze o 100 tys. ciosów w twarz. Ejjjjj! Zbyt emocjonalnie!!! I przesadnie. 100 tysięcy ludzi wykazało po prostu zainteresowanie losem pajaca, bo inaczej Berluskoniego nie sposób postrzegać. We Włoszech od kilku dobrych lat mamy swego rodzaju teatrum, gdzie główna rola obstalowana (i obsadzona!) jest przez jednego podstarzałego faceta, który w końcu mógł się „przejeść” widzom. I te 100 tysięcy rzuciło zgniłym jajkiem. A nie, żeby zaraz tam jakiś cios zadawać…

  45. Panie Momo,

    Mysle, ze niedawno powzieta slabosc do slowa erystyka podyktowala panu pierwszy akapit. Bo coz innego?

    Nie usprawiedliwialem niczego. Prosze nie zmyslac. To nie ja tu wmieszalem W. Jaruzelskiego, jego glowe i cegle. Nie lubie tylko jak ktos sobie wyciera buzie nietuzinkowym zyciorysem w sposob tak skrajnie lekcewazacy.
    Nienawisc i niechec np. Wodnika, o ile tracaca obledem jest przynajmniej autentyczna i gleboka, ale zjechac Helskiego okresleniem „fanatyk solidarnosci” (mala litera), ktory uderzyl w glowe Generala (wielka) Jaruzelskiego jest gowniarstwem. Po prostu.
    Spin doktor jest mniej wart niz pol metra jeczmienie w skupie, ktory Helski zaoral. I nie dlatego, ze taka jest moja opinia, ale dlatego, ze sam sobie takie swiadectwo wystawil. Zatem i o wielkich lietrach niech mnie pan nie poucza.

    Prosze sie ekshibicjonistycznie nie obnosic z potrzeba otrzymania ciegow.
    Nie odpowiedzialem na panskie pytania, bo odpowiedz przekraczalaby uprzejmosc red. Szostkieiwcza na dyskusje, ktore i tak, ja miedzy innymi, czesto oddalam od tematu wpisu. I slusznie zareagowal Art.63.

css.php