Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

24.03.2009
wtorek

Manie polskie

24 marca 2009, wtorek,

Mimo że od dawna wiadomo, iż Sikorski nie będzie sekretarzem generalnym NATO, media uporczywie podtrzymują złudzenia na ten temat. A jak wkrótce, na szczycie NATO, okaże się ostatecznie, że jesteśmy ofiarą jakiejś naszej manii na punkcie Polaków obejmujących ważne światowe posady, to media przerzucą się na inne spekulacje o tym samym: Huebner czy Buzek na szefa Parlamentu Europejskiego, Cimoszewicz na Radę Europy i zaczną znów tę samą polkę. A jak i to spełznie na niczym, będą spekulować, kto nam i czemu rzucał kłody pod nogi.

Oczywiście, to miłe, jeśli Polak zajmuje ważne stanowisko, ale pamiętajmy, że kandydatów jest wielu. I że muszą być z czegoś znani oraz budzić nadzieję, że na stanowisku coś dobrego zdziałają.  

Nie ma niczego złego w tym, że takich kandydatów wysuwamy, ale jest też całkiem normalne, że mogą przegrać. Mniej normalne jest, że się przymierzamy naraz do aż tylu takich stanowisk. To nas z góry skazuje na rozczarowanie. Lepiej skoncentrować się na walce o jeden fotel- moim zdaniem powinien to być fotel szefa europarlamentu. Ale to wymaga dość subtelnej taktyki i konsekwentnego uzgodnionego działania. Jakoś wątpię, czy już to potrafimy.

Powtarza się do znudzenia, że takie ważne stanowiska nam się po prostu należą. Oglądałem w programie Lisa, jak poseł Czarnecki uderzył w taki ton, powtarzając frazesy, że Polska jest wielkim krajem w sercu Europy, a on jest dumny, iż jest Polakiem. Dobrze, ripostowała przytomnie profesor Środa, ale trzeba też znać języki…

A ja dodam: trzeba też budować lepsze drogi, oduczyć wieś od wyrzucania śmieci do strumyka, a Kościół od wtrącania się w sprawy państwa i prywatnego obywatela itd. Czy z tego poseł PiS też jest dumny? A bez tego nie mamy co liczyć, że Europa ulegnie magicznym zaklęciom, że Polsce się należy, bo jest tak duża jak Hiszpania.

Należy się za pokojową rewolucję Solidarności i wszystkie jej dobre skutki po 1989 r., ale to jest sfera historyczna. Europa ten nasz wkład w historię szanuje, ale to nie znaczy, że ma nam dziś płacić stanowiskami. O, gdybyśmy podpisali traktat lizboński, to już byłaby inna rozmowa, inaczej by nas w Europie widzieli, bo to byłby tak dziś potrzebny akt solidarności z ideą europejską.Po takich gestach, a nie po liczbie kandydatów, poznaje się, kto jest kim w Unii.

Kto jest kim pokażą też wkrótce wyniki eurowyborów. Ludzie, którzy wejdą do europarlamentu potwierdzą lub zmienią ukształtowaną już opinię o Polakach w PE. Niemal każdy większy kraj ma podobne problemy wizerunkowe, bo w prawie każdej delegacji narodowej trafiają się deputowani kuriozalni. W naszej naturalnie też.

Mam nadzieję, że nie dołączy do tej grupy kandydat Bernard Margueritte z listy PSL i kandydat Marian Krzaklewski z listy PO. Kiedy dowiedziałem się, że mogą ubiegać się o mandat europarlamentarzysty i to z list partii politycznych głównego nurtu, nie poczułem ani odrobiny dumy. Raczej przykre zaskoczenie. Margueritte ma poglądy skrajnej prawicy, jego obecność na liście ludowców to jakiś żenujący paradoks.

Krzaklewski, jaki był w polityce polskiej, każdy wie, jeśli się nią przejmuje. Może i to sprytny pomysł Platformy na pro-PiSowskie Podkarpacie, ale czy cena nie za słona? Jest nią zrażenie sobie części wiernego elektoratu. Krzaklewski ponoć ma dorobek w Brukseli, gdzie od lat jest doradcą związkowym. Czyżby premier Tusk miał nadzieję, że wdzięczny za polityczną reaktywację ,,piękny Marian” pomoże rozładowywać ewentualne bunty dzisiejszej Solidarności? Z Brukseli to chyba niemożliwe. Więc po co?          

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 54

Dodaj komentarz »
  1. Kompleksy, obłuda, mania wielkości, zawiść, parafiańszczyzna, nielojalność, itd, itp.

  2. Po przeczytaniu wywiadu z p. Wieczyńskim, reżyserem filmu „Popiełuszko” doszedłem do wniosku, że chyba niesłusznie krytykowałem go w tym blogu.

  3. Czemu Margueritte jest skrajnie prawicowy ? Kiedyś opowiadał o wpływach, jakie we Francji ma masoneria. Nie jest zwolennikiem „Wielkiego Wschodu Francji” i dlatego jest skrajnie prawicowy ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ambicje Krzaklewskiego ładnie podzumował wczoraj poseł Martyniuk – Krzaklewski jedzie do Brukseli, żeby znów z tylnego siedzenia kierować Buzkiem. A pod resztą Pana tekstu mogę podpisać się oburącz. Pozdrowienia.

  6. @ Ossa,

    o sobie piszesz? Nie musisz, nie wymagam tego od ciebie. Tym samym do calkiem juz przykrego zestawu cech dodajesz jeszcze i ekshibicjonizm.
    Jak sie jest glupiutkim to nalezy siedziec cichutko, a nie sie tym chwalic.

    I mam mala prosbe, wypisz ponizej cechy wlasciwe Niemcom, Rosjanom i Anglikom.

    I moze Murzynom.

    ps.

    jak widze moje apele z poprzedniego blogu nie robia na Szostkiewiczu najmniejszego wrazenia.

  7. Też zwróciłem uwagę na te frazesy wypowiadane w TVP przez Czarneckiego (będącego już w 5 jakże odległych ideowo od siebie partiach) i innych do niego podobnych. Dla Polski nawiedzeni konserwatyści to obecnie duży ropiejący wrzód a jak do tego dodać kler wtrącający się ciągle do polityki i zaglądający pod kołdrę obywatelom to mamy polskie piekiełko w całej okazałości…

  8. Ma rację Ossa, ale ja po raz n-ty powtarzam – to ciągle wychodzi kompleks niższości – a o nas nie mówią, a nas nie zauważają, a do nas nie zadzwonili. Sikorski w sposób niesamowity nie nadaje się na szefa NATO, jest zaprzyjaźniony z republikanami w USA, jest konfliktogenny, nie jest stały w „uczuciach” (najpierw PiS, później PO), jest tendencyjnie antyrosyjski. Ludzie wielcy sami dojdą do powszechnego poważania – patrz Profesor Geremek.
    Jeżeli chodzi o Krzaklewskiego, to mam trochę inne zdanie. Ja uważam, że ludzie się zmieniają, szczególnie ludzie inteligentni. Krzaklewski teraz jest w Komitecie Ekonomiczno-Społecznym Unii Europejskiej i ta reprezentacja miała prawo go całkowicie zmienić. Nic nie wiemy na ten temat. I druga sprawa z nim związana. Krzaklewski ciągle jest traktowany jako człowiek przywieziony do tego regionu w teczce, niemający żadnych z nim związków. Przypominam tylko, że nasz bohater urodził się w Kolbuszowej, a to jest województwo podkarpackie.

  9. Panie Redaktorze !
    Z większością tez Pańskiegop felietonu nie sposób się jest nie zgodzić. Zwłaszcza w przestrzeni tzw. „cywilizacyjnej”: języki, modernizm, nie-wyrzucanie śmieci do strumienia, stosunki państwo – związki wyznaniowe (zwłaszcza Kk), lepsze drogi, czytelniejsze prawo bądź sprawniejszy wymiar sprawiedliwości. To świadczy o „wielkości” danego kraju – sami tak pouczamy cały czas Rosję i Rosjan, iż w dzisiejszym świecie liczą się technologie, prawo i zadowolenie obywateli z ich państwa. A gdy rzecz dotyczy nas samych postępujemy identycznie jak wschodni, krytykowany przez nas, „niedźwiedź”: wielkość terytorium, liczba ludności (to dot. naszych domniemanych „przewag” w Unii Europejskiej wobec np. Szwecji, Belgii, Luksemburga lub Słowacji), zasługi historyczne, standardy „moralne” lub etyczne, rola „S” w obalaniu komunizmu (w tym Polski jako przedmurza – w tej mierze – chrześcijaństwa zachodniego – to taka post-kontrreformacyjna paralela i hiperbola rozciągnięta w naszych polskich sarmackich, po-szlacheckich, dumnych i romantycznych umysłach) itd. Tu widzę zasadniczy i podstawowy
    brak logiki w spojrzeniu na dzisiejszy świat przez polskie elity i dużą część polskiego społeczeństwa. Jak mówił M.Wańkowicz – chciejstwo………a ono ni jak nie przystaje do rzeczywistości. Za zasługi w obaleniu „muru berlińskiego” i „otwarciu” Europy na Wschód
    AD’89 mogą nas podziwiać i cenić – i nic poza tym się nam nie należy. Bo „Temida ma oczy zawiązane chustą”, a pragmatyzm i emipia opierają się jedynie na tym co jest docześnie, materialnie, namacalnie.
    „Przewagi” uzyskuje się w „cywilizowaniu” społeczeństwa, a nam w tym do standardów zachodnich b.daleko. I składa się na to nie tylko II połowa XX wieku i podział Europy – to zapóźnienie cywilizacyjno-kulturowe wynika z wieków historii, braku np. Reformacji na ziemiach polskich, nijakości naszego rodzimego Oświecenia, wielbienia romantyzmu (a może – zbytniej rachityczności pragmatyzmu i emipiryzmu w naszej historii i umyslowości) i takiej edukacji, cierpiętnictwa (przecież „towiańszczyna” i wszelkie inne bzdury mesjanistyczne to produkt >Made in Poland< – choć Polski wtedy na mapie Europy nie było). I to pozostało nadal. Stąd wynikają m.in. te wady o których pisze w pierwszym poście „ossa” (z dn. 24.03.2009, h: 23.49.).
    Myślę, że „normalność” z czasem zawita nad Wisłę i Odrę, ale to sprawa pokoleń i edukacji. No i „wlijanija” Unii Europejskiej, które jest przepotężne i omnipotentne – nasi rodzimy anty-moderniści i euro-sceptycy nawet o tym nie wiedzą, albo wiedzą i cynicznie grają tą przegraną z góry kartą.
    I jeszcze jedno – podpisuję sie pod Pańskim stanowiskiem zamykającym sie w stwierdzeniu: Lizbona jak najszybciej…
    Pozdro.
    WODNIK53

  10. Sikorski na szefa Nato – wielkie nieporozumienie. Juz lepszy bylby Kwasniewski (sic!). Sikorski to inteligentny karierowicz, respektu raczej nie budzi. W dodatku nie jest on zrecznym dyplomata, wystarczy przywolac niepotrzebne antyrosyjskie wypowiedzi czy tez jawne sympatie republikanskie. A liczyl na poparcie Demokratow…
    Pozdrawiam

  11. Gospodarz pisze:
    „O, gdybyśmy podpisali traktat lizboński, to już byłaby inna rozmowa, inaczej by nas w Europie widzieli, bo to byłby tak dziś potrzebny akt solidarności z ideą europejską.Po takich gestach, a nie po liczbie kandydatów, poznaje się, kto jest kim w Unii”.

    Fama niesie, że obecny premier Danii Anders Fogh Rasmussen ma poważne szanse objąć funkcję sekretarza generalnego NATO. Ponoć najbardziej wpływowi członkowie sojuszu północno-atlantyckiego mieli już uzgodnić między sobą tę kandydaturę.

    Jak widać, nasz Gospodarz ma swoiste postrzeganie proeuropejskości wedle gestów, a nie faktów. Wedle tej metody oglądu spraw, to co stanowić może istotną przeszkodę dla kandydatów z Polski, jednocześnie faworyzuje kandydatów z Danii.

    Tytuł wpisu niezwykle trafny w tym kontekście. Można go nawet uzupełnić – „Manie polskie -dziennikarskie”.

  12. dopisek:
    Gospodarz zdaje się całkowicie pomijać fakt, że Duńczycy odrzucili w referendum Traktat konstytucyjny, wprowadzając paneurobiurokratów
    w niemałe zakłopotanie, tymczasem Polacy w kolejnych sondażach wypadają jako jeden z najbardziej proeuropejskich narodów. Typowa mania polska.

  13. Wodniku, Wodniku rozwadniasz Ty się zeskakując z ulubionego twego konika i płyniesz nie wiadomo dokąd. Trzymaj wodze mocniej i uważaj przy zeskokach, Wodniku drogi. Tym razem potłukłeś się nieco przy zeskoku i stąd zapewne to spostrzeżenie o „nijakości naszego rodzimego Oświecenia”, (w wyniku którego dokonań durny sarmacki i zabobonny naród paljaczków wydał z siebie pierwszą nowoczesną konstytucję europejską, pomimo istniejącego wljanija jaśnie oświeconego caratu..!)

    Pozdrawiam

  14. Stosunek mediów do kandydowania Polaka na jakieś stanowisko międzynarodowe, przypomina mi jako żywo stosunek do występów Polaka sportowca. Ta sama sztuczna euforia, pomijanie zalet innych sportowców, wręcz marzenie żeby im się coś stało i wtedy NASZ może wygrać. Nie liczy się sport, szlachetna walka, to, żeby wygrał najlepszy, ale tylko wygrana naszego człowieka. Trudno mi to zrozumieć, podobnie jak trudno zrozumieć dlaczego niektórzy kibice (raczej kibole) różnych drużyn piłkarskich spotykają się żeby toczyć między sobą krwawe bitwy.
    Rzadko też media martwią się, kiedy w wypadku czy katastrofie giną obywatele innych państw. Ważne że nie było tam Polaków.
    Przypadek polityki jest trochę inny, ale są podobieństwa.
    W interesie wszystkich państw byłoby, żeby na ważne stanowiska wybierać ludzi kompetentnych, bo oni zadbają o nasze wspólne dobro. U nas przeważa myślenie, że trzeba wstawić przede wszystkim swojego człowieka, najlepiej takiego, którym będzie można posterować, żeby działał wyłącznie w NASZYM interesie. Mieliśmy tego jaskrawy obraz za rządów PiSu, kiedy na ważne państwowe stanowiska wybierano SWOICH. Do Trybunału Stanu ? działacza partyjnego, znajomą panią adwokat; na stanowisko szefa NBP ? człowieka bez dorobku, doświadczenia, z wątpliwym wykształceniem. Nie warto mnożyć przykładów, wszyscy je znamy, nie była to zresztą praktyka tylko tej jednej partii, choć tam wyjątkowo otwarta i cyniczna; wręcz mówiono o odzyskiwaniu Państwa i jego różnych urzędów.
    Jeśli będziemy na Unię patrzeć wyłącznie jak na arenę walki, gdzie trzeba innych ograć, to Unia nie przetrwa.

  15. Do PIRS (2009-03-25 o godz. 12:38): zobacz, jak mało rozgarniętą partią była SLD, z Kwaśniewskim włącznie – nominacja na prezesa NBP – najpierw druga kadencja Hanny Gronkiewicz-Waltz, potem Leszek Balcerowicz, potem Danuta Waniek odpuściła TVP i prezesem został Dworak, w moim rodzinnym Szczecinie w kadencji 1993-97 wojewoda był z PC (Marek Tałasiewicz), a wice z UW (Grzegorz Jankowski), nawet jak Gudzowaty przelał im kasę, to oddali, a teraz się dziwią, że słupki są w pobliżu progu. Przecież TKM jest wiecznie żywe. BTW, ciekawe czy wyciągnięcie przez Tuska zombie nazwiskiem Krzaklewski nie skończy się tak samo, jak wyciągnięcie przez Buzka z politycznego śmietnika Lecha Kaczyńskiego, bo widzę pewne paralele.

  16. Drogi „kadecie” (z dn. 25.03.2009 h:10.56.) – kto się zagalopował, ten sie zagalopował. Ta „niby” pierwsza konstytucja europejska – jak ją oceniasz (to mit, podważany niemal powszechnie na zachodzie – wystarczy porownać francuską deklarację: tu wychodzi nasze, wańkowiczowskie „chciejstwo” i megalomania) – jest „średniowieczna” przede wszystkim w takich aspektach: chłop nadal mial pozostawać niewolnikiem, religia katolicka miała być wyznaniem dominującym, nic nie mówi się o obywatelach jako podmiotach tworzących państwo…….Chyba wystarczy jak na „pierwsza europejską konstytucję”. Gdzie tu nowoczesność i wpływ Oświecenie ? Nop, jak na polskie warunki to był postęp, ale w wymiarze europejskim to tchnienie, to ledwie malutki „bączek” puszcony w salonie, którego nikt nie czuje ani nie słyszy. Mówię oczywiście w perspektywie czasu i historycznej interpretacji. Poczytaj Stommę, Jasienicę czy Aszkenazego (z dawniejszych)
    Mitologia jaka obrosł Konstytucja 3 Maja w naszym kraju jest tyle symptomatyczna co „wiszfull-thikingowa”. Świadczy o pokładach „chciejstwa” i megalomanii – za wszelka cene musimy podkreślić nasza wyjątkowość, naszą pierwszość, nasze przewagi nad”Innymi”. Nie patrzymy na siebie i „do wewnątrz”,a na to jak nas postrzegają sąsiedzi i dalsze „otoczenie”. Co o nas piszą i mniemają……Typowy syndrom „papugi narodów”……
    Pozdro.
    WODNIK53

  17. @ Wodniku,

    jestes jednak nieprzemakalnym gluptasem, politurowanym pochlanianiem tekstow z namietnoscia rowna antysemickiemu polykaniu tekstow o medrcach Syjonu, ale ciagle gluptasem. Tym bardziej ponurym, ze wyraznie podjaranym wylewnaym jadem. Czas istotnie trzeba czyms zapelnic, kiedys mozna bylo poprzesluchiwac, prawda?

    Glupota jak glupota, nikt od niej nie jest na stale wolny, i kazdemu zdarza sie plesc trzy po trzy, szczegolnie jak, by powolac sie na esej On Bullshit, gdy ktos albo chce mowic o czyms, o czym pojecia nie ma, albo czuje, ze musi mowic o czyms o czym, nie ma wiedzy. Wydaje mi sie, ze nalezysz do drugiej kategorii.

    Dyskusja z tak slepa furia i nienawiscia jest wlasciwie od razu skazana na porazke. Nie umialbym Cie przekonac, ze jeszcze dlugo po tym, jak w Polsce obwolano religie katolicka dominujaca w czcigodnej Europie i Stanach plonely stosy, a statki z Murzynami tonely pod ich ciezarem.
    Wykwinty polskiego antysemityzmu w porownaniu z antysemityzmem narodow, ktore posiadaly mniejszosc zydowska sa doprawdy blahe, co nie znaczy pomijalne. Trudno porownywac los zydow w Polsce z tak oswieconymi krajami jak Hiszpania, czy Wielka Brytania, ktore stosownie zadbaly, aby klopot ten u nich nie istnial, w spsob prosty i znany od lat, poprzez tychze zydow wygananie.

    Wreszcie z dziejow nowszych kwestia rownouprawnienia kobiet, tak mila otwartym umyslom blogowiczow Polityki, hmm, macie cos do powiedzenia o Belgii czy Szwjcarii, gdzie kobiety w asyscie mezow podejmowaly wlasne pieniadze z banku jeszcze po wojnie?

    Poza tym na litos boga, nie przetykaj swoich tekstow okresleniami „papuga narodow” i w ogole zrezygnuj z wyrazow w cudzyslowach poniewaz jest to wlasnie skala belkotania nafaszerowanego pozywka z tekstow czytanych tylko w tym celu, aby jeszcze bardziej tropic, nienawidziec i gorzkniec.

    Na prosilem Szostkiewicza o napisanie eseju o maniach ludzi czarnych, ktorzy pchaja sie na najwyzsze urzedy w Stanach.

    prosilem takze wszystkich wytresowanych w dawaniu glosu i wyliczanek na komende: wady polskie o wypowiadanie sie tylko we wlasnym imieniu.
    Bedzie to tym latwiejsze, ze dokladnie jak sami piszecie jestescie zasciankowi, prowincjonalni, pelni nienawisci, wiec doprawdy nic robic w tym kierunku nie musicie bys stac sie tacy, jak to z luboscia okreslacie.

  18. A ja dodałbym jeszcze oprócz dróg, śmieci w strumyku i kościoła z daleka od państwa, psie kupy na chodnikach Polskich miast. Rzecz jednakże w czym innym. Zarówno Redaktor jak i WODNIK53 operują pojęciem jakieś „rewolucji solidarności”. Pragnę zapytać, jakaż to rewolucja gdy stara władza /reżim/ przekazuje władzę w sposób pokojowy na podstawie dżentelmeńskiej i honorowej umowy. Inna sprawa, że nowa władza natychmmiast porozumienie wrzuciła do kosza a partnerów umowy tępi, znieważa i maltretuje posługując sie organami terroru psychicznego IPN i fizycznego CBA. Z perspektywy historii można także jasno zaliczyć tę tzw. „rewolucję” jako jedną z dywersyjnych akcji przeciw komunizmowi organizowanych przez CIA, w tym konkretnym wypadku z pomocą Watykanu. Znamy więcej takich rewolucji, kolorowych lub kwiatowych i wszędzie pieniądze i logistyka pochodziła z USA. Po co więc okłamywać sie i budować mity.

  19. PIRS,

    Unia owszem – przetrwa, ale prawdopodobnie moze bez Polski jako liczacego sie czlonka tej struktury.

    Pozdrawiam.

  20. Panie Redaktorze,

    musze przywolac Pana do rozumu. Prosze wziasc na serio apele niektorych blogowiczow pisujacych na tym blogu !

    Inaczej pojda oni sobie gdzie indziej, skoro ich apele nie wywieraja na Panu zadnego wrazenia.

    Poprawcie sie, oj poprawcie, redaktorze Szostkiewicz !

  21. @ Wodnik,

    I jeszcze jedno, którego Stomme?

    Ludwika Stomme? A moze jego prace doktorska?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Stomma

  22. Nie wypowiadam się o Sikorskim. Można go lubić, cenić lub nie. Ale przynajmniej porozumiewa się swobodnie w języku, który obowiązuje w UE. Jestem na to wyczulony, ponieważ jak słyszę kto sie wybiera do Brukseli to mnie ciarki przechodzą. Poranna rozmowa w pr. 1 polskiego radia godz. 7.15 : dziennikarz dzwoni do Brukseli do Bielana/koszt rozmowy pokryje podatnik w abonamencie/ po to, żebyśmy usłyszeli powtarzane frazesy o merytorycznym przygotowaniu kandydatów z pisu. Pada pytanie: podobno poseł Kurski tez się wybiera?
    Odpowiedź: jest przygotowany, zrobi dużo dla Polski. A zna angielski? o to proszę zapytać posła- pada odpowiedź. Czyli wiemy o co chodzi!
    Duży kraj, w śodku Europy, musi być reprezentowany przez niedouczonych
    karierowiczów? bez przygotowania! bez znajomości języków. Proszę przypomnieć sobie z jaką swobodą Mirek Topolanek prowadził obrady a potem konferencję prasową. Nie mówił po czesku! Wyobraźmy sobie co nas czeka, gdy obejmiemy prezydencję w Unii. Strach i wstyd pomysleć!

  23. @Wodnik
    Na tej zasadzie samoupodlania się wszystko wydać się może zaściankowe, nie wyłączając zawłaszczenia dzieł Kopernika, wynikającego z chciejstwa i doprawiania sobie sztucznego pawiego ogona.
    Ale, by być konsekwentnym, może warto byłoby zajrzeć w głąb siebie samego i zechcieć dostrzec, że to, co się myśli i czuje wynika (być może) z zauroczenia wszystkim, co nie nasze, wsobne prymitywne i narodowo wydumane.
    Stąd już krok będzie do uświadomienia sobie, że ma się objawy typowo rodzimych kompleksów, którymi się gardzi i w obronie przed nimi podlegają one podświadomej kamuflacji.

    Przepraszam, ale obrazowo to tak mi się jawi: stoję w tej samej gnojówce co inni, tylko brodę wyżej mam zadartą i mówię, że oddycham czystszym powietrzem.

    Pozdrawiam
    PS. Często tak bywa, że lepiej nas postrzegają cudzoziemcy, niż gotowi jesteśmy sami to względem siebie czynić. To nazywa się pogardą do polskości (inaczej antypolonizm).

  24. Ta megalomania, gdy chodzilo o stanowiska zaczela sie od momentu, gdy na czolowe stanowisko w NATO typowano B. Geremka. Albo A. Kwasniewskiego na Sekretarza Generalnego ONZ. Jako „zaslugi” obu politykow podawano sluzalczosc Polski w konflikcie kosowskim (Geremek) i udzial w awanturze arabskiej w Iraku (Kwasniewski). Chyba, patrzac z perspektywy czasu, nie to bylo najistotniejsze. Nie sadze, aby Radek S. byl najlepszym min. spraw zagranicznych lub najbardziej kwalifikowanym na glowne stanowisko w NATO. Nawet wymachiwanie szabla i jazda na motocyklu z przyczepa niewiele pomoga w tej sprawie.
    Co do reszty wpisu, zgadzam sie. Polsce potrzebny jest przelom cywilizacyjny i normalnosc infrastruktury na poziomie europejskim. Rowniez politycy mowiacy biegle przynajmniej po angielsku. Cala reszta to przyslowiowy kwiatek do kozucha.

  25. Byc moze to szukanie kolejnego polskiego kandydata do miedzynarodowego prestizu jest wciaz paprajaca sie i niezagojona blizna po odejsciu papieza z dopiskiem „Polaka”. Nienasycony apetyt na miedzynarodowy prestiz pozostaje po Jego odejsciu. I nie sadze, zeby nawet Polak – sekretarz ONZ czy NATO ten apetyt zaspokoil. Byc moze tylko drugi papiez znad Wisly…

    Szkoda, ze polski apetyt na prestiz miedzynarodowy wciaz jest apetytem na miedzynarodowy prestiz jednostki, na barki ktorej po raz kolejny mialby byc polozony jest obowiazek wzniesienia prestizu calego kraju: „Popatrzcie, kto stoi na czele (i tu wpisac czego): Polak ! Wiadomo !”
    Wiadomo ? Na podstawie czego ? Chyba nie na podstawie tego, o czym mowil posel Czarnecki.

    Chyba nie tedy droga do przemeblowywania swiadomosci spoleczenstwa i do podnoszenia uzasadnionego poczucia dumy narodowej i ogolnego samopoczucia. I nie ma w tym nic antypolskiego. Co innego jest zyczyc poskim kandydatom jak najlepiej, a co innego realnie patrzec na caly kontekst, w ktorym osadzony jest dany kandydat.

    Pozdrawiam.

  26. Na tyle sposobów opisywano charakter dzisiejszych mediów, a mimo to, chce się wierzyć, że to ten sam element demokracji , o którym opowiadają pięknoduchy. Media w dzisiejdzych czasach mają jeden cel- przyciągnąć jak najwięcej ciekawskich widzów, żeby mieć wysokopłatne statystyki oglądalności w targach z reklamodawcami. Nic a nic więcej. Media niszowe,dla tzw. wymagających odbiorców to prawdziwy margines.
    Świat jest nudny jak nieboskie stworzenie. Ja wczuwając się w sytuację ludzi „robiących” media współczuję im takiej roboty. Codziennie idą do pracy i każdego dnia z tego co nas otacza/nudna codzienność/ muszą!! wycisnąć cokolwiek,co przyciągnie gawiedź. Przy takich celach do spełnienia , posiadając kila z górą pozycji do ubicia piany- jedynym wyjściem jes ucieczka w prymitywną sensację, podżeganie odbiorców tym co się posiada za wszelką cenę. Dzisiaj jakiś pogląd można sobie wyrobić wyłącznie . Zgadzam się z większością dzisiejszych spostrzeżeń gospodarza, a „Pięknego Maniusia” odbieram jako efekt pustki ziejącej za „czapą ” PO. Poza tymi, których pojawienie się po raz kolejny w tv napawa wymiotną skruchą organizmu- PO nie POzwoliło na wyłynięcie jakichś młodszych orłów z dołów tej partii. Obecni, coraz bardziej dziadkujący liderzy tej partii od jakiegoś czasu, na moje czucie – już w dużym stopniu pasożytują na organiżmie tej partii. Czy widział ktoś cokolwiek rozwojowego , co działoby się wewnątrz tej partii. Trwanie PO to taki przetrwalnik/podobnie PSL i SLD/ podobny do tego, co jako efemerydy polityczne pojawia się nagle przed lukratywnymi wyborami do europarlamentu- grupa Rosatiego, wejście smoka Piskorskiego itp.
    Można się więc wszystkiemu dziwić, można mieć piękne korekty dla rzeczywistośc/np. PIRS-owe: piękna walka,idea sportu, niech wygra najlepszy…/, ale dzisiejszy styl funkcjonowania społeczeństw/ między sobą i wewnątrz każdeg z osobna/ jest czymś mocno zużytym – mówiąc delikatnie. Ładne gesty poltyków róznych krajów, to tylko ten obrzydliwy PR. „Zaufaj parówce”, jak to wczoraj ujął Kadett. a co w dzisiejszych marketingowych czasach doskonale puintuje wszystko cokolwiek się dzieje w polityce.
    Pozostałe to cynizm-bizne,biznes-cynizm,cynizm…

    I w tym wiosennym nastroju, żegnam się ,Serdecznie Pozdrawiam,Eddie

  27. Kadett,
    stanie po szyję w gnojówce i mówienie, że pachnie fiołkami nie jest alternatywą dla krytycznego spojrzenia na swoje otoczenie. Krytykować i ulepszać swój zaścianek musimy sami, a podróże i praca w innych krajach mogą nam to ułatwić podsuwając wzory warte zastosowania lub uniknięcia. Dobrze wychowany cudzoziemiec nigdy Ci nie powie, że toniesz w g… Będzie się raczej starał tej gnojówki nie zauważyć i znajdzie coś do pochwalenia, aby Ci nie było tak całkiem przykro, nawet Cię nie obgada w swoim kraju, najwyżej ponownie nie przyjedzie. Będzie Ci z daleka współczuł i cieszył się jak my dawniej po powrocie z Rumunii, że nie musi żyć w takim kraju.

  28. Jeszcze w sprawie wystawienia na listach PO Krzaklewskiego i podobnych.
    Przypomina mi się fragment opowiadania Mrożka (?Z ciemności?): ?Jest u nas taka jedna baba, co krowom mleko odbiera i kołtuny sprowadza. Ale my ją chcemy przyciągnąć do partii, żeby wytrącić z ręki argument przeciwnikom postępu?.

  29. @autor
    „O, gdybyśmy podpisali traktat lizboński, to już byłaby inna rozmowa, inaczej by nas w Europie widzieli, bo to byłby tak dziś potrzebny akt solidarności z ideą europejską.Po takich gestach, a nie po liczbie kandydatów, poznaje się, kto jest kim w Unii.”

    Podpisanie traktatu lizbońskiego jako „gest”. Brawo, widzę, że nie tylko Tusk, nie tylko posłowie nasi i europejscy, ale i Pan Szostkiewicz do traktatu nie zajrzał. Pozwolę więc sobie krótko przypomnieć, że traktat przebudowuje dosyć gruntownie strukturę Unii, nadaje jej osobowość prawną, zmienia sposób podejmowania kluczowych decyzji, tworzy nowe instytucje, rozszerza kompetencje starych; słowem — to NIE jest gest. To piekielnie ważny akt prawny, który drastycznie zmienia polityczną rzeczywistość, w jakiej żyjemy. A kiedy już wejdzie w życie, będzie naprawdę trudno cokolwiek zmienić.
    Nazywanie tego gestem czy aktem solidarności, utożsamianie poparcia dla traktatu z poparciem dla Unii jest skrajną nieuczciwością. I, nie wiem, czy słusznie, ale sprawia wrażenie wymigiwania się od rzeczowej dyskusji.

    Gdyby ktoś chciał poczytać traktat, to ukazała się już skonsolidowana wersja, dużo strawniejsza w czytaniu niż te poprzednie kilkaset stron poprawek:
    http://www.sto.com.pl/spistresci/TUE_poLiz.pdf
    — wersja nieoficjalna, oficjalna ukaże się po wejściu traktatu w życie…

  30. @ Jacobsky,

    Zupelnie nie sadze, zeby chec umiejscowienia polskiego kandydata na jakimkolwiek eksponowanym stanowisku byla efektem pustki po papiezu.
    Raczej jest w tym chec poszczegolnych osob do zajecia ztanowiska oraz wsparcie ludzi wiazacych z nim jakies nadzieje na to, ze pojda za nim.

    Np., Kwasniewski stworzyl w Polsce rodzaj dworu na wzor bizantyjski. Oprocz ludzi z realna wladza, powiazanych ze sluzbami wojskowymi bylo wokol bylego prezydenta zawsze takze pelno ludzi mniej powiedzialbym zapobiegawczych, ale urokliwych i takich, ktorych Kwasniewski postanowil przeniesc na utrzymanie podatnikow. Pisze o Kwasniewskim, ale podobnie rzecz ma sie z Tuskiem, czy Kaczynskim, tyle, ze coz, kto by wsapominal czeladnika, kiedy rozmowa idzie o prawdziwy kunszt.

    Otoz, o ile draznilo mnie finansowanie tego dworu w kraju, nie mialbym nic przeciwko temu, zeby Kwasniewski taki dwor odtworzyl gdzies w ONZ, Nato, czy innej miedzynarodowej organizacji, w ktorej etatow zawsze dosc, a pracy stosunkowo niewiele. Wszystko pod warunkiem, jak napisalem prowadzenie tam polityki zgodnej z racja stanu. A poza tym niech by tam hulal.

    Bo, i tu wydaje mi sie jest istota problemu, wazne sa szczeble srednie i nizsze, i tam przede wszystkim brak Polakow. A brak ich tam, bo Ci z wysokich szczebli sciagaja swoich i tak kolo sie zamyka.

    Nie ma w tym ani megalomanii, ani kompleksu, a jest tylko konkurencja w miedzynarodowym podziale pracy.

    Wreszcie jeszce jedna uwaga na koniec. Polsce, niestety, (co wywola wycie na tym blogu), przez lata poobijanej i pozbawionej rownych szans nie pozostaje nic innego jak droga na skroty i pchanie sie lokciami.
    Szostkiewicz ze swymi radami dobrego wujka niech uczy swoje dzieci, ale biada waszym jesli te wezma jego nauki powaznie.
    Slusznie, czy nie, wielu tautaj sie uwaza za inteligentow. Podobni wam Niemcy, czy Szwedzi, albo Anglicy takoz samo uwazajacy sie za inteligentow sa juz teraz spadkobiercami niezlych fortun, domkow na wyspach greckich czy wybrzezu Hiszpanii, posiadaczami akcji, ustosunkowanych rodzicow i trzymaja w reku asy europejskiej nowomowy o integracji, rownouprawnieniu, emisji gazow, ociepleniu, i czego tam jeszcze. Wniosek stad, ze jesli ktos ma wole byc asystentem w firmie, czy banku, ktora w razie kryzysu wycofa swa produkcje z powrotem do Francji, czy Niemiec, wtedy prosze bardzo czapkowac, klaniac sie i usmiechac, droga wolna. Jesli ktos ma cokolwiek wieksze ambicje, wtedy musi cos przedsiewziasc.

    Radze sobie przestudiowac historie wloskiej mafii w Stanach, i to jak wyglada droga ze sklepiku z wazywami do rodziny senatorskiej.
    No wlasnie, wiec niech pan Szostkiewicz rady zachowa dla siebie.
    A jesli jacys glupcy chca tego sluchac ich sprawa.

  31. kazdy kraj Unii Europejskiej stara sie „upchnac”tylu wlasnych ludzi na

    esponowane stanowiska ilu sie da,jedni robia to metoda „siekiery”jak polacy

    inni dyskretnie droga zakulisowych negocjacji jak niemcy

    porazki ucza pokory wtedy tez „zwyciestwa” pozbawione sa PYCHY

    zimny ciemny berlin pozdrawia Was 😀

  32. PIRS,12:38

    Unia przetrwa, czas lagodzi obyczaje dotyczy to tez polakow ambicji.

    czy jest jakas powazna alternatywa dla Uni ?

  33. @passpartout
    Tak, masz rację. Umiejętnośc krytycznego spojrzenia na własny dorobek jest cnotą. Wyciąganie z tego wniosków można nazwać mądrością. Wspinanie się natomiast na palcach i trzymanie wysoko podbródka, by oddalić się od nieprzyjemnego zapachu polskiego gumna, cnotą już nie jest, raczej stawianiem się ponad, pod wpływem owego zauroczenia wszystkim co nie nasze. Nasze – zbrukane jest głupotą (od A do Z), jako główną i powszechną cechą narodową.

    Zarzut mój kierowany był do Wodnika i do niego kierowane są te słowa. Przyznać muszę, że nie przypominam sobie jego wpisu, który by żaświadczał o czymś więcej, jak tylko o zażenowaniu polskim dorobkiem i pogardzie do wszystkiego, co polskie, ze szczególnym upodobaniem do dezauowania w czambuł polskiego katolicyzmu, jako miejsca zakotwiczenia polskiego zacofania i prapryczyny wszelkich polskich niepowodzeń.

    Przeczytaj dokładnie i zastanów się nad tym fenomenem „pozytywnego Wodnikowego krytycyzmu”.

    – „Niby” pierwsza europejska Konstytucja 3 Maja dla Wodnika jest mitem, podważanym „niemal powszechnie na zachodzie”. To wystarczy.

    Wodnik używa mocnych słów, jednoznacznych i kategorycznych sądów, tonów wysokich i głosu donośnego, w których za wszelką cenę staram się nie zobaczyć zwykłej fascynacji zwyczajnym faszyzmem, ale coraz trudniej mi to przychodzi. Czytam Wodnika, a przeraża mnie przeczucie, że słyszę przemowę kpt. Piotrowskiego z procesu toruńskiego. I nie dlatego, że Wodnik obwieszcza, że służył w „resortach siłowych”. Po co to robi, jak go nikt nie pyta – nie wiem… i nie chcę wiedzieć.

    Pozdrawiam

  34. kadett pisze:
    „Gospodarz zdaje się całkowicie pomijać fakt, że Duńczycy odrzucili w referendum Traktat konstytucyjny” Gdzie? Kiedy? Traktat odrzucili Francuzi i Holendrzy, co wywołało anulowanie referendów/ratyfikacji przez parlamenty w 7 krajach w tym Danii (i Polsce). Jeśli „paneurobiurokraci” są czymś zakłopotani, to raczej nie Danią. A traktat z Lizbony ratyfikowali, w przeciwieństwie do nas, łącznie z podpisem głowy państwa.

    @camelot
    Pełna zgoda – trzeba debatować o konkretnych rozwiązaniach prawnych z traktatu, który stał się ideologicznym symbolem. IMO raczej z winy jego przeciwników. I dzięki za link.

    Przy okazji pierwszego komentarza witam się ze wszystkimi obecnymi na blogu.

  35. @RkM
    Dziękuję za wychwycenie mojego pomieszania z pomyleniem. Oczywiście, ma Pan rację. Kandydata na sekr. gen. NATO pomyliłem poprzez chwilowy (mam nadzieję) zamęt w głowie z obecnym sekretarzem NATO – Holendrem Jaapem de Hoop Schefferem. Reszta się zgadza, to znaczy Holendrzy odrzucili Traktat konstytucyjny i Holender jest sekr. gen. NATO.

    Jeszcze raz dziękuję za czujny debiut i pozdrawiam.

  36. @RkM
    Z ciekawości czystej chciałem się zorientować jakie były nastroje Duńczyków odnośnie Traktatu konstytucyjnego. I oto, co znalazłem
    http://pl.wikinews.org/wiki/Dania:_Zmiana_nastroj%C3%B3w_po_referendach_we_Francji_i_Holandii

  37. kadett,
    zastanawia mnie furia z jaką atakujesz Wodnika przypisując mu intencje, których ja nie dostrzegam, może nie mam tak dobrego węchu, ani intuicji, by mieć podobnie przerażające przeczucia itp. To jest reakcja alergiczna 🙄 Wypowiedź Wodnika jest dla mnie spokojna i wyważona, nie widzę powodu do histerycznego tonu i lokowania go w pobliżu faszyzmu 😯
    Sorry, ale Konstytucja 3 Maja to dla mnie też piękny mit „ku pokrzepieniu” i na nikim na Zachodzie (ani na Wschodzie) nie robi wrażenia, choćbyśmy się nie wiem jak natężali i w surmy narodowe dęli. Polska, niestety, nadal kojarzy się tylko z Wałęsą, JPII i bliźniakami u władzy, już trochę mniej ze złodziejami samochodów…

  38. Niektórym w tym blogu puszczają nerwy, z Ralfem bezsensownie atakującym Gospodarza, Kadettem atakującym Wodnika. Zupełnie im się nie dziwię, sam bym się martwił, gdybym był w tak beznadziejnej sytuacji pod względem argumentów.

  39. @passpartout

    1.
    Furię raczej odniósłbym do Wodnika, zwłaszcza, gdy okazuje swoje manifestowanie ateizmu, pogardliwy stosunek wobec wiary, jednego zwłaszcza kościoła, rozmemłania romantycznego, swoją chęć do totalnej regulacji i modernizowania niemal wszystkiego pod jemu miły strychulec i chęć zastępowania Pana Boga w porządkowaniu i urządzania świata po swojemu. O podkreślaniu służby w mundurowych siłach, wymuszających porządek tylko wspomnę. Wydaje mi się tylko, że nie mydło tam rozdzielał innym mundurowym, bo to nie byłby powód do chwalenia się bez pytania. Tyle o tym piszę, żeby ci przybliżyć moje subiektywne przecież odczucia, że to wszystko trąci mi jakimś totalitaryzmem z nutką faszystowską. Ale to nie mój i jak wiesz staram się z Wodnikiem normalnie rozmawiać. Punktów stycznych nie widze i nie to mnie przeraża.

    2.
    Sam uważam, że nie mamy zbyt wielu powodów do dumy. Zwłaszcza w poziomie codziennej kultury, szacunku i tolerancji do innych, z powodu zaniedbań infrastrukturalnych, poziomu rozwoju gospodarczego i poziomu życia, itp. Nie składam jednak tego na karb sarmatyzmu, lenistwa, głupoty narodowej i do głowy mi nie przychodzi, żeby wymęczone dzieło Sejmu Wielkiego nazwać puszczeniem bąka na salonach europejskich.
    Oczywiście, że nie robi ona wrażenia, bo i dlaczego się tego akurat spodziewać? Wielu z tych, na których nie robi wrażenia, nie wie nawet gdzie Polska leży. Umiejętność widzenia jedynie czubka własnego nosa nie powinno być dobrym usprawiedliwieniem dla ignorancji. Wielu zawiedzionych do niedawna opuszczało Polskę, że białego niedźwiedzia nie zobaczyli, bo nie pokrywało im się to z utrwalonym obrazem…

    Pozdrawiam

  40. Może warto by podyskutować o polskiej racji stanu, przyszłości zamiast przeszłości, priorytetach, współczesnym patriotyzmie………..
    Odbieram obecną medialną wymianę poglądów jako plemienną, czy wręcz kibolową………”Górnik Pany”………….”Legia ponad wszystko” czy jakoś tak…….
    O co walczymy, dokąd chcemy zmierzać?…..
    Europa, czy zaścianek?

    Innym wątkiem jest przykładanie równej miary do faktów.
    Czym różnią się pieniądze Watykanu, CIA, od pieniędzy KGB?
    Czym różnią się absolwenci uczelni rosyjskich od amerykańskich, watykańskich, amerykańskich, brytyjskich?
    Jedni byli impregnowani na wpływy, inni otwarci?
    Jeden rodzaj indoktrynacji był słuszny, patriotyczny, inny nie?
    Kto może to osądzić, poza HISTORIĄ?
    Dyspozycyjni historycy i pozbawieni dystansu politycy?

    No i prześmieszne pytanie:
    Kto więcej zrobił dla chłopów- carat, czy Konstytucja 3 Maja?- uwłaszczenie………….

  41. Ralf,

    z ciekawosci, po przeczytaniu Twoich uwag, przejzalem strone NATO (www.nato.int). Asumpt dal mi fragment o tym, jak to raz wywindowani na wysokie stanowiska, wybrancy sciagaja wokol siebie swoich, budujac „dwor” – „dwor” na ktorym brakuje Polakow, bo to nie Polacy piastuja wysokie stanowiska miedzynarodowe.

    Na czele NATO stoi Holender. Jego zastepca jest Wloch. Asystentami od roznych spraw sa: Niemiec, dwoch Anglikow (poprzednio – Polak na jednym ze stanowisk), Czech, Francuz, dwoch Amerykanow, dwoch kanadyjczykow (w tym jeden jako niedorzecznik). Jakos nie widze wiekszych dewiacji w kierunku zatrudniania Holendrow czy Belgow (z Flandrii oczywiscie, dajmy na to).

    Dalej: NATO jest instytucja zatrudniajaca 4000 osob, z czego 2000 to personel stalych misji czlonkowskich, a wiec znowu: kazdy kraj ma mniej wiecej rowne szanse, zeby zatrudnic „swoich” w ramach istniejacej puli. Reszta to miedzy innymi 1200 osob personelu cywilnego i wojskowego, plus obsluga techniczna, itp. Poniewaz NATO ma siedzibe w Brukseli, a wiec jest calkiem mozliwe, ze pracuje tam wiekszosc Belgow. Trzeba sprawdzic, czy sa to Flamandowie, lub Holendrzy, bo tylko wtedy by sie to z Twoim rozumowaniem. Nie mniej, przegladajac dokumenty z dzialu kadr HQ NATO mozna wywnioskowac, ze byc zatrudnionym w NATO ma niewiele wspolnego z narodowoscia, a wiele z kompetencjami i ze znajmoscia jezykow oficjalnych tej organizacji. Jedyny nepotystycznie brzmiacy kawalek to ten, w ktorym NATO zacheca malzonkow i bliskich osob juz pracujacyh dla NATO, aby rowniez probowali swoich sil, czy to jako personel staly, czy kontraktowy.

    Do czego zmierzam: recepta na sukces Polski nie koniecznie musi byc rozpychanie sie lokciami, bo taka taktyka jest dobra w biznesie lub w kolejce podmiejskiej, ale nie w strukturach miedzynarodowych tego kalibru co NATO. Nie oznacza to, ze POlacy maja siedziec w kaciku po cichu i czekac az ich zauwaza. Przeciwnie ! Jednak postrzeganie sprawy w zaprezentowany przez Ciebie sposob (ktory w sumie pasuje do slynnego TKM) jest moim zdaniem bledne i, jesli rzeczywiscie zrealizowne, skazalo by jakiegokolwiek kandydata z POlski moze nie na porazke, ale na dosc wymagajacy proces selekcyjny i post-selekcyjny. Wlasnie po to, zeby uniknac podejzen o TKM.

    Pomine postulat wlosko-mafijnego brania sie za barki z zyciem. Jesli Ty uwazasz, ze tak trzeba – be my guest, ale nie wymagaj takiego podejscia od innych i nie wmawiaj, ze to jest wlasnie jedynie sluszne podejscie.

    Pozdrowienia.

  42. Kolejny link w sprawie VIII LO w Poznaniu: http://wyborcza.pl/1,75248,6426428,Kuria_zada_1_8_mln_zl_za_wynajem_szkoly.html. Biedny Poznań, najpierw trafił mu się monsignore Paetz, teraz pokarało go pazernym ekscelencją Gądeckim…

  43. Brawo, brawo Jacobsky, masz całkowitą rację.

  44. Kadecie:
    Oto co nt. Konstytucji 3 Maja pisze m.in. francuski historyk (D.Beauvois) i nie jest w tym sądzie odosobniony:”W odróżnieniu od Francuzów Polacy nie zawarli w swej konstytucji żadnego uniwersalnego orędzie na miarę
    >Deklaracji praw człowieka i obywatela<. Konstytucja polska uchwalona została wprawdzie 4 m-ce przed francuską cóż jednak z tego jeśli jest przesiąknięta duchem szlachetczyzny. Po wieku stopniowego upadku królestwa patrioci szlacheccy zrozumieli że umocnienie władzy centralnej konieczne jest do utrzymania niepodległości, podczas gdy społeczeństwo francuskie walczyło w tym samym czasie z absolutyzmem i domagało się praw obywatelskich dla sił, które w Polsce ledwie istnialy: kwitnącego mieszczaństwa, zróżnicowanej inteligencji, względnie oświeconej szlachty, biednego acz dynamicznego chłopstwa. Już w 1-szym artykule uznającym katolicyzm za religie państwową widać granice polskiej tolerancji”.
    Itd. Pisze m.in. o przywilejach szlacheckich (np. monopolu na posiadanie ziemi), o wyższości religii katolickiej nad innymi wyznaniami (a to przeczy jego zdaniem – i zasadnie – równości wobec prawa), szlachta pozostaje np. „pierwszym stanem narodu”, artykuły dot. stanu mieszczańskiego i miast określa cytowany Francuz mianem „maltuzjanizmu społecznego”. A co drogi „kadecie” z poddaństwem chlopów ? I czy w takim razie Konstytucja 3 Maja jest tworem uniwersalnym czy tylko lokalnym, mitologizującym nasze polskie umysły w perspektywie ciągłych (i nie owocnych przeważnie) walk, zamętow i starć ? Jest ważna na tle ówczesnej sytuacji w Rosji czy Prusiech (typowe autokracje XVIII-wieczne) ale do uniwersalizmu jej b.daleko. I jeszcze jedno – na to m.in. zwraca uwagę L.Stomma: dlaczego, jeśli Konstytucja 3 Maja była waszym zdaniem – czyli ludzi wynoszących „pod niebiosa” znaczenie tego faktu jako przykładu dla Europy i świata – tak waznym, tak uniwersalnym i genialnym tworem, tworzący w 16 lat później (1807 r) konstytucję dla Księstwa Warszawskiego Napoleon w ogóle nie nawiązał do trzeciomajowej z tytułu „nie odpowiadającej wymogom naszych czasów”?
    Doradcy cesarza i on sam uważali iż to wspomniane wcześniej nierówniości stanowe i wyznaniowe nie spełniają wymogów „obywatelskośći” i jurydyczności nowoczesnego społeczeństwa.
    Nie uważam Polaków za gorszych – co mi imputujesz – po prostu jesteśmy tacy jak inni, a wszelkie mitologizowanie, ubarwianie i koloryzacja własnych przewag służy tylko poprawianiu własnego uczucia, wyrównywania własnych komplekśów bądź „zaróżowienia”obrazu świata nas otaczającego. Czyli po prostu jest nie-prawdziwa !!!!
    Pozdro – na inwektywy mnie „nie namówisz”, stoję ponad to.
    WODNIK53

  45. @ Jacobsky,

    Milo mi, ze zadalaes sobie troche trudu. Bardziej jestem rozczarowany wnioskami, by chyba nie sadziles, ze znajdziesz w NATO samych Holendrow. Praktyka zatrudniania swoich jest tam oczywista jak i wszedzie indziej.

    Wyjasnij mi np. skad upor, aby kazdy mial swojego czlonka Komisji Europejskiej? A po zmniejszeniu ich liczby, ma byc wprowadzony jednoznaczny mechanizm rotacji? Rozmumiem, ze wschodnioeuropejski ciemnogrod watpiacy w szczerosc integracji moze domagac sie tak kurizoalnych zapisow, ale zeby Niemcy i Francuzi trwali w uporze nominowania swoich ludzi w strukturach zjednoczonej Europy? Nie moge tego pojac. No przeciez wszyscy wiemy, ze niemiecki bankier, czy francuski przemyslowiec rownie skutecznie zadbaja o naszych rolnikow i stoczniowcow, jak i o swoich.

    Co do TKM, nie mialem nigdy zludzen, ze wystepuje on pod kazda szerokoscia. Specyfika polskeigo TKM polegala na tym, ze postkomunisci tkwili wszedzie bez wzgledu na mialkosc swych kadr, a ekipy solidarnosciowe wyruszaly jak na krucjaty (moim zdaniem slusznie, jesli cale to gadanie o roku 1989 mialo cokolwiek znaczyc) i stad mialkosc ich kadr tez przestawala miec znaczenie.

    W W. Brytani jesli ludzie po Cambridge wytepia tych po Oxfordzie przyznasz, ze sytuacja jest ciagle daleka od dramatu, szczegolnie, ze i jedni i drudzy zanja sie z Eton.

    Nie wiem, czy pamietasz sutuacje jak lord Robertson w Warszawie palnal cos, z czego wynikalo, ze myslal ze jest w Moskwie. Nie wiadomo, czy byl tak pijany, czy jest takim nieukiem, wreszcie, czy jest mu tak dokladnie wszystko jedno bo sam wie najlepiej, ze wlos z glowy nie spada tym, ktorzy prezentuja sie jako skrajnie niekompetentni, pod warunkiem, ze dobrze zyja z wlasciwymi ludzmi.

    Opowiesci o procedurach selekcyjnych sa jak opowiesci tatusiow radcow prawnych, ze tak sie akurat sklada, ze ich synowie i corki najlepiej sobie radza w procedurach selekcyjnych, bo maja takie prawnicze zainteresowania od dziecinstwa.
    Doprawdy nie pojmuje czemu sluzy zaptzeczanie faktom, z ktorymi wszyscy na co dizen musimy walczyc i jakos dawac sobie rade. To chyba taka quasi inteligencka poza, cos jak panna z romansu, co nie chce dostrzeec, ze wysniony oficer chce jej zajrzec do majtek, a juz nie koniecznie isc z nia pod oltarz.

    A co do wloskiej mafii, nie dziw sie, ze ciagle latasz do USA z wiza, bo o zadnym senatorze nie mozesz powiedzic by byl Polakiem.
    Nie twierdze, ze Szostkieiwcz powinien zostac don Corleonwe, twierdze tylko, ze osoba namawiajaca do frajerstwa w swiecie, gdzie jest ono karcone i bezwzglednie wyzyskiwane zasluguje przynajmniej na to, zeby jej to wypominac.

    Pal nawet licho, gdyby Szostkiewicz namawial wszystkich, i nieszczescie by tkwilo w tym, ze bylibysmy jedynimi ktorzy tego sluchaja. Ale on zdaje sie stosuje te kryteria tylko do nas Polakow.

  46. @Wodnik53
    Aż lżej mi się zrobiło na przetłuszczonym sercu, gdy przeczytałem
    Twój ostatni wpis pisany zwykłym językiem, uwolnionym od strzykania ideologiczną progresywnoscią – w zdaniach krótkich, ostrych i rażących jak serie z rkm. Styl to człowiek. Lepiej mi się dyskutuje z Tobą w tym ostatnim stylu, nie mam zamiaru jednak go rzeźbić.

    Cytatami historyków nie chcę się przerzucać, bo to do niczego nie prowadzi i nie dowodzi jakiejkolwiek wyższości rewolucji francuskiej nad polskimi powstaniami, podobnie nie dowodzi przewagi intelektualnej francuskiego jakobina nad polskim powstańcem kościuszkowskim.

    I nie zamierzam podażać tropem, mogącym prowadzić do konkluzji, że gdyby Polska była w tym okresie w granicach I Rzeczypospolitej Obojga Narodów, rządzona silna ręką Jagiellonów, a Francja okrojona przez Hiszpanów, Anglików, Włochów i Prusaków pod rządami powolnego burżuazji elektora z Navarry, to wszystko miejscami by się zamieniło.

    W tych warunkach i w tym czasie – K3M była spóźnionym i być może rachitycznym zrywem polskich demokratów, ale na taki zryw (poza Polską) stać było tylko francuskich rewolucjonistów. Warto przy tym zauważyć, że w Polsce odbyło się to bez gilotyn i terroru i przy poparciu króla, we Francji zaś nie tylko króla wcześniej skrócono o głowę. Któż zatem okazał się wiekszą mądroscią (na miarę swych ówczesnych możliwości..?)

    Bezwzględne porównywanie wielkości obu konstytucji nie ma najmniejszego sensu. Historia to nie konkurs piękności psów rasowych. Obie konstytucje są w jakimś sensie chlubą Europy. Mówienie zaś, że K3M jest bąkiem puszczonym w salonach europejskich samo się komentuje.

    Pisz, co chcesz. Zawsze, co napiszemy, wystawi nam świadectwo.

    Pozdrawiam z mroków ciemnogrodu.

    PS. A propos, skoro o konstytucjach mowa. Podpisujesz się pod traktatem lizbońskim. Mam prawo przypuszczać, że należysz do wąskiego grona znawców jego postanowień.

  47. „Kadecie” (26.03.2009 h: 11.17.)

    Odnośnie PS: – tak, znam i podpisuję się pod wszelkimi konsekwencjami tego traktatu. Im mniej Polakom (a w zasadzie – polskim politykom – ten „chów” jeszcze dlugo będzie panowął nad Wisła i Odra bo edukacja szwankuje)zostawi się „pola manewru” w tej mierze tym lepiej będzie dla POLSKI !!!! (i społeczeństwa – nie narodu). Zreszta sam podkreślasz „ciemnogrodztwo” tej masy….
    Odsyłam do dzisiejzsego artykułu w GW prof. J.A.Majcherka nt. struktury społecznej polskiego społeczeństwa i konkluzji nt. temat w przestrzeni „narodu, PKB etc.”. Nie jestem przesadnym fanem JAM ale tu akurat moje poglądy dziwnie zbiegają się z jego.
    Pozdro.
    WODNIK53

    PS: „Bąk” K3M to paralela, siurpryza w przedmiocie „uniwersalizm vs lokalność”. Tak to odczytuj.

  48. @PIRS,12:38

    „Unia przetrwa, czas lagodzi obyczaje dotyczy to tez polakow ambicji.

    czy jest jakas powazna alternatywa dla Uni ?”

    A mnie uczono kiedys, ze nie ma alternatywy dla Zwiazku Radzieckiego. I co?

  49. @Wodnik53
    Nie jest zwolennikiem tezy, żeby poddać się bezgranicznie i bezkrytycznie eurokratom brukselskim i w ten sposób wymierzyć karę polskim politykom za ich lichość. Traktat lizboński jest jednak faktem i zwlekanie z jego podpisaniem przez prezydenta może być traktowane dwuznacznie (jako grę na zwłokę i liczenie na obstrukcję innych krajów, albo – jako uszanowanie woli mniejszości i niewywieranie presji przez większość – jak twierdzi LK). Cokolwiek powiedzieć, nie można nie zauważyć, że duch odgórnie implementowanej idei integracyjnej zweryfikowany został przez obywateli niektórych krajów negatywnie jako próbę narzucania rozwiązań nie licząc się z pogladami najbardziej zainteresowanych.

    W moim przekonaniu warto się jeszcze głębiej integrować gospodarczo, nie zapominając o tym, że Europa to wciąż krzyżujące się i sprzeczne interesy słabszych i silniejszych. Utopijna wizja obecnej Europy bez interesów narodowych jest naiwnością euroentuzjastów.

    Integracja w naszym interesie to niwelowanie mocy politycznych wpływów silniejszych gospodarczo państw i kontrolowanie ich zapędów egoistycznych, które zawsze o sobie bedą dawały znać, dopóki nie zniknie ze świadomosci Europejczyków pojęcie prymarnej przynależnosci narodowej. Przeskoczenie tych barier świadomościowych w formie jakiegokolwiek traktatu jest iluzją, że coś co kształtowało się przez długie wieki da sie obalić jednym edyktem, ponad głowami maluczkich.

    Bardziej zwarta gospodarczo Europa to silniejsza reprezentacja w konkurencji z rozpędzonymi ambicjami Azji i obu Ameryk, w dużo mniejszym stopniu – Australii i Afryki.

    Rodzi się pytanie: czy podniesienie konkurencyjności Europejczyków w konfrontacji z innymi na rynku światowym to droga do upragnionego raju na ziemi? Mamy się integrować – najpierw kontynentalnie, by zwyciężyć globalnie, czy może, by nie polec globalnie, czy może najpierw integracja kontynentalna, a potem ją zaszczepimy tymi samymi metodami wszędzie?

    Na niektóre z tych pytań odpowiedzieli sobie dawno panowie w fartuszkach z kielnią i cyrklem, nie pytając innych o zdanie. Wolałbym, by ten proces przebiegał oddolnie, nie przebiegał pod niczyje dyktando, był wyrazem bardziej dojrzałego uświadomienia sobie tych potrzeb przez wiekszość obywateli i co najważniejsze – miał jasno sprecyzowany cel! Nie wierzę w skuteczność procesów sterowanych odgórnie, zwłaszcza, gdy przyświeca im światła i postepowa ideologia. To już przerabiałem.

    Zauważam jednakże, że gdybyśmy nie przystapili do UE, może nie ogłosilibyśmy totalnego bankructwa, ale zapewne polskie przemiany modernizacyjne ugrzęzłyby na długie lata w ciasnych ramach budżetowych i nie byłoby najmniejszych szans na wydźwignięcie się z zapaści rozwojowej i na zmniejszanie dystansu na wielu odcinkach do tych lepiej zorganizowanych społeczeństw. Nie jestem jednak na tyle naiwny, by sądzić, że dobroczynność i zyskowność tego procesu integracji ma w zamierzeniu jedynie kierunek jednostronny. Gdyby tak było – zachwalany przez Ciebie (nie bez podstaw ku temu) pragmatyzm nowocześnie myślacych protestantów zreformowanych, drogi Wodniku, przegrałby z kretesem z cwaniakowatością skostniałego, ciemnego i wstecznego katolicyzmu.

    O ideologii, która może nad procesem integracji dominować, i co z tego moze wynikać dla demokracji i wolności, może przy innej okazji…

    Pozdrawiam

  50. Czy lepiej jest gdy glupiec trwa w swej manii, czy gdy przylapany na niej posilkuje sie tlumaczeniem na poziomie 6 latka?

    A wiec nazwanie nazwanie K3M pierdnieciem to, cytuje (nie rozumiejac belkotu): paralela, siurpryza w przedmiocie ?uniwersalizm vs lokalność?. Tak to odczytuj.

    W tej poetyce wypada nazwac Wodnika53 cora koryntu semantyki, ewentualnie bekartem przenosni.

  51. A dodatkowo, mysl:

    Im mniej Polakom (a w zasadzie – polskim politykom – ten ?chów? jeszcze dlugo będzie panowął nad Wisła i Odra bo edukacja szwankuje)zostawi się ?pola manewru? w tej mierze tym lepiej będzie dla POLSKI !!!!

    poraza nowatorstwem, mysle, ze nikt jeszcze nie wyrazil w ten sposob racji stanu Polski, (nie liczac moze Hansa Franka albo albo carskich namiestnikow).

    Nie po raz pierwszy jestem zaklopotany.

  52. Wiadomości z Polski w czwartek 26 marca: IPN:

    ?Handzlik zarejestrowany przez SB jako TW ?Piotr?; ?RMF – zaginęły zdjęcia Kwaśniewskich?; ?TVP: reporter zastąpi ?chorych? dziennikarzy?; ?Niesiołowski – Kaczyński nie jest godny urzędu prezydenta?; ?Gwiazda – Wałęsa jest głupi i chamski?; ?Misiak ma kolejny kłopot; chodzi o 12 mln zł?.

  53. Bez Traktaktatu Lizbonskiego UE stanie sie, jesli nie dojdzie do jej calkowitego rozpadu, w najlepszym przypadkiem Unia dwoch, albo i trzech szybkosci. W dobie kryzysu zainteresowanie problemami i cierpliwosc dla ubogich krewnych na rubiezach Uni w centrum Europy sukcesywnie maleje. Powiekszenie UE jest coraz powszechniej uwazane za blad, rosnie obawa, ze moze one doprowadzic do jej rozpadu. Dawne motory UE; Francja i Niemcy wykazuja coraz wieksze sklonnosci protekcjonistyczne. Po klopotach z czeska prezydentura polska owensywa personalna budzi w Europie w najlepszym wypadku zaklopotanie i jest bardzo watpliwe, aby zostala ona uwienczona sukcesem.

  54. Ralf

    1. Nic nie jest oczywiste tylko dlatego, ze Ty uwazasz, ze jest oczywiste.

    2. Przedstaw mi prosze jakies konkrety na poparcie tego, co piszesz.

    3. Zestaw pochodzenie wszystkich reprezentatow do wybieralnych organow amrykanskich, od Senatu i Kongresu poczynajac, z przekrojem pochodzeniowym populacji amerykanskiej. Moze wtedy zobaczysz, ze twoja retoryka to jeszcze jeden przejaw maniakalnego postrzegania rzeczywistosci: wszyscy sie sprzysiegaja przeciw nam, Polakom.

    „To wsystko mafia,
    To wsystko mafia,
    ze na spikera nie psyjeli mnie do radia” – taki spiewal kiedys Stefan Friedman.

    Spiewal sepleniac.

    I nie mieszaj procedur selekcyjnych do korporacji adwokackich czy radcowskich z tematyka, o ktorej tutaj dyskutujemy. To nie ma sensu.

    Natomiast nie mam ochoty na dyskusje o pozach, w ktorych kazdy z nas trwa. Ale Ty mozesz brnac dalej w tym kierunku. Wycieczki personalne to akurat to, w czym sprawdzasz sie najlepiej.

    Pozdrowienia.

    PS. O zadnym senatorze nie mozna powiedziec, ze jest Polakiem. I dobrze. Jesli ktos zostaje senatorem, to po to, zeby sluzyc wyborcom jako Amerykanin.

  55. @Levar 2009-03-26 o godz. 13:05:
    Przytoczony wpis nie jest mego autorstwa, ale rysberlina. Brzmi optymistycznie, ale nawet jeśli Unia przetrwa, to obawiam się, że mogą nas wywalić.
    Dzięki za napisanie Związek Radziecki a nie Sowiety; nie znoszę tego określenia.

css.php