Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

5.03.2008
środa

Hillary Clinton: reaktywacja

5 marca 2008, środa,

W polityce Opłaca się harować. Senator Clinton ciężko zapracowała na sukcesy w Ohio i w Teksasie, ale zebrała owoce. Mówią, że to zimna, cyniczna, egocentryczna i chorobliwie ambitna kobieta, która idzie po trupach do celu. Nie wiem, nie miałem okazji jej bliżej poznać. Wydaje mi się jednak, że jest w tym dużo czarnego ,,pi-aru” ze strony konkurentów i przeciwników.

Polityk nie musi być chodzącą empatią. Na takiego kreuje się Barack Obama, ale jak widać w krainie białych niezmożnych mężczyn – Ohio – to nie wystarczyło. Proletariusze woleli białą kobietę. Podtekst rasowy może tu mieć swoje znaczenie, ale przede wszystkim chodzi o gospodarkę. Znów jak za Billa, problemem numer jeden staje się poziom życia, perspektywy utrzymania pracy. Pani Clinton odbiła się od dna i skróciła dystans do Obamy.

Wygrana w Ohio ma walor symboliczny: kto tu wygrywa prawybory, zwykle zostaje prezydentem USA. Teraz psychologicznie Hillary prowadzi w wyścigu o nominację demokratów. A czeka na nią senator McCain.

Nominację pani Clinton uważam za bardziej prawdopodobną niż Obamy, ale czy da radę z McCainem? Gdyby dała, stworzyłaby historię: pierwsza kobieta prezydent USA. Ale wygrana Obamy też byłaby historyczna – pierwszy ciemnoskóry prezydent USA. Może w polityce to nie byłyby prawdziwe przełomy – Clinton szłaby po szlaku już wytyczonym, Obama jest zagadką i chyba bałby się coś naprawdę zmienić – lecz w społeczeństwie sprawa wygląda całkiem inaczej – zwłaszcza w społeczności Afro-amerykańskiej, a może i w samej Afryce.

Czarni cierpią na brak wzorów osobistych do naśladowania. W latach 60 taką rolę odgrywali pastor King czy Malcolm X. Od ich przedwczesnej śmierci młodzi czarni wzorują się na gwiazdach muzyki i sportu. Już sukces Obamy a co dopiero jego ewentualne zwycięstwo wyborze wniosło w ten schemat nową treść. Może Obama pociągnie za sobą nowe pokolenie czarnych do działalności politycznej w głównym nurcie, a nie gdzie na radykalnych marginesach.

*** 

PS. ,,Spin doctor” i inni oburzeni ,,pudlem Putina” – a co z pudlem Busha? Może być? Nie oburza? Proszę czytać ze zrozumieniem i darować sobie komentarze po przeczytaniu samego tytułu oraz wycieczki osobiste. Ani Blair, ani Miedwiediew nie zasługują na ten epitet, co jasno wynika z mego tekstu; jeden ,,mxwal” się tego doczytał, dzięki.                        

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. I nie pomylilem sie piszac wczesniej, przy okazji dyskusji o prawyborach w USA, ze Clintonowa to „fajterka” i bedzie walczyc do konca. Kobieta, ktora rozni sie od bullterriera tylko tym, ze bullterrier nie uzywa szminki (i znowu te psie porownania… – przepraszam). Ale to dobrze, ze Clintonowa jest waleczna, bo takich wlasnie trzeba do polityki. Czytam obecnie pamietniki mego bylego premiera kanadyjskiego, Jeana Chretiena, i powtrzam za nim: w polityce walczyczy sie do konca, na pazury i kly jesli trzeba, zwlaszcza podczas procesu selekcyjnego, jakim sa prawybory czy walka o przywodztwo w danej partii. Nic nowego, ale sprawdza sie po raz kolejny.

    Nie twierdze, ze Obama nie jest „fajterem”. Z pewnoscia jest i rowniez on ma niepohamowane parcie na wladze, ale – jak widac – Clintonowa prze wydajniej, zwlaszcza na finiszu.

    Wszystko to jest bardzo ciekawe, coraz ciekawsze. Przyszla w koncu pora, zeby zaczac pasjonowac sie nastepnymi miesiacami, jakie nas czekaja w polityce amerykanskiej.

    Pozdrawiam.

  2. Prawybory tutaj w USA nabieraja rumiencow, albowiem remis ze wskazaniem poki co na czekoladowego Plastusia Barack Obame nie daje jednoznacznej mozliwosci spekulowania KTO W KONCU Z PARTII DEMORKATYCZNEJ BEDZIE TYM WYBRANYM KANDYDATEM.
    Zwyciestwami w Teksasie, Ohio i Rhode Island Hilary Rodham Clinton podreperowala swoje finanse, dzieki ktorym moze aktywnie zaatakowac juz znacznie zmeczonego, pozbawionego swiezosci Baracka.Walka w pozostalych 11-tu stanach toczyc sie bedzie o mlodziez, ktora dotychczas dosc tanio i latwo pozyskiwal Barack Obama.
    Spoleczenstwo w USA powoli zaczyna odczuwac zmeczenie kampania i frustracje.Na podkreslenie zasluguje jednak umiejetnosc skonsolidowania przez sztab wyborczy Barack Obamy wszystkich osrodkow afroamerykanskich w USA na rzecz aktywnosci w glosowaniu na ich kandydata. Nie bylo problemow dla osob na wozkach inwalidzkich , w szpitalach, domach spookojnej starosci w armii. Tam gdzie tylko demokrata afroamerykanin dawano mu mozliwosc zaglosowania. Tego nie uczynil sztab Hilary uwazajac, ze programowo, aututami doswiadczdenia, wiedzy, popularnosci ( okazuje sie wzglednej ) Hilary powinna wygrywac zdecydowanie wszystkie primery. Stalo sie inaczej.
    Barack OBama – jak juz zauwazylem – nie prezentuje sie tak swiezo, nie wnosi zbyt wielu nowych kwestii w swoich wystapieniach. Obserwuje sie jezykowe i pamieciowe .i wrecz niedoinformowania .Podejrzewam, ze dzisiaj zapytany Obama o to gdzie na mapie znajduje sie Kosovo – dlugo bedziemy czekac na odpowiedz.
    Hilary zaczyna uderzac w te miejsca kampanii Baracka, ktore w swej naturze sa bardzo subtelne, gdyz dotycza problemu rasowego. Nikt inny tylko Barack Obama podkresla w swoich wystapienia o problemach ochrony zdrowia dla bialych i czarnych, o zmianach w dostepie do szkolnictwa dla bialych i czarnych, o promocjach talentow wsrod bialych i czarnych. Nikt z kandydatow nie dokonywal tego rozroznienia co w programowych zapowiedziach daleko dacych zmian w USA moze byc rozmaicie interpretowane i zaczyna byc rozmaicie interpretowane.Coraz czescie pojawiaja sie glosy ze USA nie sa gotowe jeszcze na afroamerykanskiego Prezydenta, ze aktualna pozycja USA w swiecie i zaangazowanie w konflikty wymaga Prezydenta zdecydowanego, dosiwaczonego,budzacego zaufanie i szacunek. Barack Obama – nazywany srodowisko czekoladowym Plastusiem coraz szerzej nie zaczyna wzbudzac zaufania. Od raptownego wzrywu sympatii i popracia wsrod amerykanow – w szczegolnosci mlodziezy – przychodzi czas zastanowienia i ostudzania tych sympatii nawet w tym kierunku, gdzie wielu demokratow zaczyna deklarowac , iz w przypadku zwyciezstwa w prawyborach Baracka, w decydujacym glosowaniu 6-go Listopada glosowac beda na mniejsze zlo czyli republikanskiego McCaina. To chyba o czyms mowi.
    Przed nami jeszcze 11 stanow z ktorych w przynajmniej 2-ch Barack Obama moze liczyc na zwyciestwo.Sily odzyskuje Hilary i to moze byc jej przyslowiowy rzut na tasme. Moim zdaniem oby tak bylo.Nikt zdrowo myslacy nie chce afroamerykanskiego prezydenta, a tym bardziej czliowieka niedoswiadczonego, obcego w polityce i dyplomacji.
    Po latach G.W.Buscha kazdy nastepny Prezydent uznawany bedzie za swoistego bohatera, ktory podejmie sie starania naprawiania szkod jakie wyrzadzil swoimi rzadami Busch. To nie latwe zadanie. NEXT AMERICAN PRESIDENT MUST BE A HERO! To ostatnie opinie.
    U progu wizyty Tuska w USA coraz powazniej zastanawiam sie nad sensem tej wizyty a juz zupelnie rozsmiesza mnie informacja ze nasz Lechu II Kaczynski tez sie wybiera do USA na spotkanie z Buschem. Czy ktos mi moze wyjasnic i uzasadnic celowosc tych wizyt?
    Wracaja do wyborow. ewentualne zwyciestwo Baracka w prawyborach wystawia go na bardzo coezki boje z McCainem.glos bedzie nalezal do bylego elektoratu Hilary, niezaleznych ( independent) i republikanow na niekorzysc Barack Obamy. Nie sadze ze sie myle.Tkwie tu juz wiele lat, potrafie wyczuc amerykanska specyfike. To sa moje trzecie wybory jako obywatela USA i to juz jest jakies m iarodajne doswiadczenie w obserwacjach, analizach.Oczywiscia nie ma nieomylnosci.Przedstawilem mozliwe scenariusze.Czas i zycie zweryfikuje.

  3. Panie Redaktorze,
    Powyższy fragment komentarza znalazłem na pańskim blogu z datą 7 stycznia: http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/?p=282#comment-58653

    Na dzień przed kolejnymi prawyborami w New Hampshire, czyli bardzo wcześnie w kampanii wyborczej, największe szanse daję trzem kandydatom, w kolejności szans:
    1. McCain (najmocniejszy kandydat republikanow, bo Gulianiego chyba odrzuci religijne skrzydlo partii),
    2. Clinton (oni nie poddadza sie tak latwo),
    3. Obama (jesli przekona wieksza ilosc wyborcow i grup interesow, ze jest drugim JFK).

    ***

    Wydawało mi się, że Pudel Putina będzie czytelny dla wszystkich pańskich PT Blogowiczów. Czasem zarzucają panu słabą znajomość świata, oraz języka angielskiego.

    A tu okazuje się, że większość się oburza (jak kancelaria prezydenta RP na kartofla). Jeszcze bardziej zastanawia mnie „rozwój Rosji we wszystkich kierunkach” w ostatnich latach. Proszę zajrzeć do ostatniego numeru The Economist ? „The trouble with Russia?s economy”. Nie czytałem jeszcze, ale chyba powszechnie wiadomo, że ropa zdrożała ośmiokrotnie (w dolarach USA), zdrożały surowce energetyczne i inne, a jest to wszystko, oprócz broni, co Rosja potrafi wyeksportować. Raczej jest to rozwój saudyjski, a nie wielokierunkowy.
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Określenie „pudel Putina” ma taką samą klasę co „pudel Busha”.
    Przeczytałem ponownie, kilka razy poprzedni wpis Gospodarza.
    Intencji, istnienia których zdaje się sugerować szanowny Gospodarz jakoś doczytać się nie mogę.
    Ubolewam nad tym.

  6. Zdaje się, że to Pan, Panie Redaktorze niczego nie zrozumiał z krytyki, która Pana spotkała.
    A szkoda. Również Polityki.
    Jak nie chce Pan być krytykowanym – proszę nie pisać.
    Albo zlikwidować możliwość komentarzy.
    Dalej Pan uważa, że głodne dzieci to tylko hasło? I, że pocieszające jest to, że nie umierają z tego powodu?
    A może brak śmierci z głodu jest dowodem na brak głodujących dzieci?

  7. To ja sobie poprognozuję.
    Jeżeli wygra Clinton, to w sumie po ciężkim boju wygra McCain.
    Jeżeli wygra Obama, to McCain nawet nie musi się starać, wygra z olbrzymią większością głosów.

  8. Sformułowanie” kto wygrywa w Ohio zostaje prezydentem” odnosi się chyba do wyborów właściwych a nie do prawyborów. Także podkreślanie tego faktu przez sztab wyborczy Hillary Clinton i media to albo brak wiedzy albo (co bardziej prawdopodobne) zaklinanie rzeczywistości i oszukiwanie opinii publicznej.

  9. Monsieur Jacobsky ma jakas „slabosc” do amerykanskich dziewczyn. Kiedys Condoleeze porownywal do zwierzecia, nie pamietam ktorego. Teraz Hillary przyrownal do bullterriera. A przeciez wiadomo, ze kobiety w USA musza byc aggresif jak faceci, a nawet trzy razy bardziej, gdy staraja sie zajac ich miejsce. We Francji nie maja sie co starac, nie maja szans.

    A gdzie jest G.OKON? Pewnie przysnal na kanapie przed tv, zmeczony calonocnym ogladaniem wyborczych wynikow i komentarzy.

  10. Torlinie, jak wiesz, jest to przedstawienie typu „smoke and mirror”. Teraz medrcy silni w mediach mowia, ze arytmetyka walczy z trendem. Czyli Obama, ktory uzbieral jak dotad wiecej delegatow i ma szanse w wielu mniejszych stanach, niektore z murzynska ludnosci (Pln. Karolina), ale Cliton jest na fali, wiec wygra w Pensylwanii, ktora ma duzo delegatow, i calej reszcie az po Portoryko.

    Mam wrazenie, ze ten konkurs jest sterowany, Barak mobilizuje spore polacie wyborczego pola, w USA, jak i w Polsce mobilizacja leniwych wyborcow jest bodaj najwazniejsza, a jak Hillary wygra, to go obejmie serdecznie, obieca, ze zrobi dokladnie tak jak on proponowal, obieca mu posade wiceprezydenta, i pojdzie w boj z Johnem. W tle tej gry snuje sie cien Billa, jego tez mozna porownac do zwierzecia, moze lisa?

    John nie bedzie mial lekkiej drogi. Narod jest nastawiony antyrepublikansko, patriotyzm jest, ale nie wojenny, gospodarka slabnie coraz bardziej, co rowniez gra przeciw niemu. Na dodatek konserwatysci sie buntuja. Niektorzy twierdza, ze niech nawet wygra Obama, to za 4 lata ich kandydat, prawdziwy republikanin, bedzie mial szanse murowane. Kombinuja sobie, Obama = Carter, Huckabee (albo ktos inny) = Reagan.

  11. Telegraphic Observer,

    porownanie do bullterriera jest wziete z kawalu-zagadki, jaka opowiadaja sobie srodowiska adwokackie: jaka jest roznica miedzy adwokatka a bullterrierem ? Roznica jak wyzej.

    Moja ex jest praktykujaca adwokatka, wiec moze jestem wyczulony na te sprawy, co nie znaczy, ze porowanie jako takie uwazam za krzywdzace. Przeciwnie ! Mam wiele szacunku do kobiet, ktore – jak Clintonowa, czy moja ex, dajmy na to – ida konsekwentnie do wybranego celu i walcza do konca. Zawsze czuje sie lepiej, kiedy to nie ja stoje im na drodze do tego celu. Zreszta plec nie gra tutaj roli, choc w istocie, kobiety musza byc bardziej agresywne poruszajac sie w srodowiskach o wysokim stopniu wspolzawodnictwa.

    Pozdrawiam.

  12. telegraphic observer

    Dziekuje za pamiec. Nie smiem zabierac glosu w gronie ekspertow Blogu i naszych komentatorow. Pisanie komentarzy o komentarzach to piana zamiast tresci. Cholera mnie bierze, kiedy n.p. kochany Larry King zaprasza sobie kolegow dziennikarzy i kreca czas jeden na drugiego pomyslach. W Kampanii ogladam/czytam kandydatow, wyniki i tyle. Warto zwrocic uwage, ze relacjonujac wczorajszy dzien media nie daja sumarycznej sytuacji: poczytaj wiecej to znajdziesz. Wszelkie przepowiednie sa warte tyle ile watkow da sie zalapac w akcji, sky is the limit. Boze litosciwy, ilez to pieniedzy wyciaga TV za reklame w czasie tych wygibasow z wykresami, co by jak by itp ! Trzeba odczekac, wziac z dokumentow fakty , a przede wszystkim – zobaczyc reakcje i kurs Obamy. Juz dzisiaj widac, ze zmienil wypowiedzi. Wygra nie kandydat, a jego sztab wyborczy. Tak jak nie Prezydent bedzie rzadzil, a jego eksperci i doradcy. Jednego jestem pewien – Ameryka jest Ameryka, w Iraku posiedzimy dlugie lata, system ubezpieczen nieco zreformujemy, NAFTA nieco podkrecimy, a telefon o trzeciej rano bedzie o pozarze w kurniku. Przewidziec, jak dlugo mlodziez i zapalency beda ciagnac za Obama jest trudno. Ile zbiora pieniedzy – tez trudno. Ale – wszystkim utalentowanym zycze radosci z dywagacji.

  13. Widze ze redaktor wybiera tylko taka krytyke ktora latwo mu krytykowac… typowe.

    Co do prawyborow. Nie wiem po co tyle pisania o Clinton skoro Obama dzieki dwojakiej formule prawyborow w Teksasie – primary ale takze caucus – prowadzi w ilosci delegatow o prawie setke. Ma 1450 podczas gdy Clinton 1360. W dodatku poza Pensylwania wiekszosc stanow to stany w jakich raczej wygrywal Obama – wlaszcza Pln Karolina.

    http://politics.nytimes.com/election-guide/2008/results/index.html

    Polecam…

    Co do kandydatow. Demokraci maja lepsze pomysly – zwlaszcza Obama – jesli chodzi o polityke miedzynarodowa. Wewnetrznie i ekonomicznie? Nie dosc ze chca nabijac budzet powszechnym ubezpieczeniem medycznym nie majac zbyt wiele pojecia jak faktycznie zlikwidowac problem galopujacych cen to do tego dosc metnie mowia o tym co uczynic z obecnym kryzysem. Poza tym ze oczywiscie nie zaradza przyczynom…

    Republikanin McCain? To kompletny kretyn, ignorant ekonomiczny, nawiedzony militarysta ktory wslawil sie opowiadaniem o tym jak chetnie zostawilby wojsko w Iraku nawet na 100 lat…. Faktycznie niezly kombinator i malo konserwatywny w kwestii np imigracji (popieral najgorsze projekty amnestii) i dosc chybotliwy jesli chodzi o poglady spoleczne. Ale za to jako typowy „weteran” (chodza pogloski ze to jego wiezienie w Wietnamie to mistyfikacja bo kolaborowal…) ma pojecie tylko o wysylaniu wojska i zabijaniu ludzi. Wiec juz teraz ogladamy male akcje adminstracji Busza majace na celu go jakos wesprzec…. Jesli by wygral zasadniczo linia wladzy (patrz FoxNews) sie utrzyma – podstawa to wojna z terrorem, napadanie kolejnych panstw arabskich i pompowanie deficytu…..

    Jednym slowem demokraci to kiepski wybor ale jak na razie McCain to katastrofa dla Ameryki….

    Huckabee??? Showman i komediant bardziej niz prezydent i maz stanu. Moze sie wyrobi jeszcze.. choc szanse marne.

    Nie rozumiem tez takiego uwielbienia dla Reagana. Przeciez to dla Amerykanow jeden z mniej udanych prezydentow…. W zasadzie nie zrobil nic niesamowicie rewolucyjnego poza tym ze zbudowal podstawy pod katastrofy prezydenckie obu Bushow ( zainicjowal ruch neokonserwatywny w polityce wysokiego szczebla), napompowal dlug publiczny jak malo kto i wmowil amerykanom ze podstawa to zbrojenia…. A ze obnizyl podatki (najbogatszym – redaktor by go lubil) … co z tego skoro Paul Volcker jako szef FED rygorystyczna polityka monetarna zdzialal wiecej. Acha….. Volckera nominowal Carter (ten z kolei byl pupilkiem CocaColi i konspiratorow z Klubu Rockefellera) .Byl jeden republikanski kandydat ktory rozumial gdzie leza przyczyny – w specjalnych interesach kol rzadzacych w sektorach finansowym i militarnym. Jako jedyny deklarowal zerwanie z rujnujaca USA ( i swiat) polityka imperium. Jako jedyny pokazywal ze cala wojna z terrorem to szwindel. I jako jedyny znany byl w Kongresie z absolutnej nieprzekupnosci i fanatycznego rozmontowywania rzadu federalnego. I wlasnie dlatego byl maksymalnie wyciszany w mediach pomimo rekordowych sum zbieranych w aukcjach internetowych i rekordowych datkach od weteranow i zolnierzy w sluzbie czynnej i ich rodzin. Slyszal moze ktos o Ronie Paulu?… No wlasnie..

    Wygral wlasnie wybory do kongresu w swoim okregu uzyskujac okolo 70% glosow.

  14. Swoja droga po 8 latach rzadow Republikanow – gdzie mieli przez pewien okres permanentna wiekszosc wszedzie mamy…

    – katastrofalna wojne w Iraku i Afganistanie ktora rocznie kosztuje same USA okolo 1 biliona USD. (Stiglitz twierdzi ze 1.5)

    – katastrofalny stan budzetu z permanentnym deficytem i brakiem jakiejkolwiek kontroli wydatkow

    – katastrofalne pomysly w edukacji i zdrowiu – No child left behind i Medicare Prescription Drug etc etc act of 2003 – wielkie niekontrolowane przez nikogo marnotrawiace miliardy dolarow behemoty rzadu federalnego odciagajace fundusze z efektywniejszych programow stanowych, lokalnych czy charytatywnych. Zwlaszcza Prescription Drug Act ktory pozwala firmom farmaceutycznym ustalac dowolne ceny dla medicare (jakby ktos pytal skad koszta poszybowaly w gore…)!

    – zszargana reputacja USA na swiecie

    – 9/11 – jesli tylko nie sluchac mediow ale czytac i analizowac fakty – byl de facto swoistego rodzaju „inside job” administracji wywadzacej sie z Project for New American Century. Wszystko podali im na tacy wywiadowcy z Europy i Izraela. Olali bo bylo im potrzebne do wojny…

    – kompletna destabilizacja sytuacji na swiecie i ekspolozja islamskiego terroryzmu

    – Irak na dnie tabeli poziomu zycia… w okolicy Haiti… Bagdad najniebezpieczniejszym miastem swiata.

    – chora polityka ekonomiczna polegajaca na imitowaniu dobrobytu porzez drukowanie dolara na potrzeby skutecznego importowania dobr z Chin ktora doprowadzila do utworzenia niewydolnych swiatowych relacji handlowych….

    – mianowanie calej wierchuszki FED ktora obecnie dozyna amerykanska gospodarke po epoce glupoty Greenspana.

    Po tych ludziach nawet potop to zbawienie…Swoja droga dwie gminy w Vermont uchwalily nakaz aresztowania Busha i Cheneya pod zarzutem zbrodni wojennych…. Ten sam Vermont ktory ma bardzo silyn ruch secesjonistyczny…

    BRAWO

  15. Establishment poczuł się zagrożny i atakuje Obamę ze wszystkich sił.
    Jak wygra Hillary to nic sie nie zmieni w Stanach. Fenomenem tych prawyborów jest sztuczka z imieniem Hillary wypisanym we wszystkich możliwych miejscach. Amerykanie nie głosują na „Clinton” tylko na „Hillary”, jakby ona nie była Clinton. Jej mąż Clinton zaczyna się źle kojarzyć z okresem kiedy ze Stanów wywożono fabryki jedna za drugą.
    Bush także nie zatrzymał tego procesu. Miliarderzy ze Stanów zbudowali potegę Chin i teraz nie ma winnych tej głupiej polityki. Okazuje się , że jeżeli nawet Clinton był współwinny tym gospodarczym idiotyzmom, to „Hillary” żona Clintona jest wolna od tych zarzutów. Takie to są „przekręty” propagandowe polityków. Następnym prezydentem może będzie córka Clinton, ale też nie jako Clinton. To tak, jakby żona prezydenta Kwasniewskiego startowała w wyborach jako „Jolka” ?

  16. Szanowny Panie Redaktorze !

    Wydaje mi się, że całe to zamieszanie wokoło wyścigu Barack – Hillary jest typowym show w amerykańskim, a raczej hollywoodzko-disneyowskim stylu. Więcej w tym wszystkim gadżetów i „pary idącej w gwizdek” niźli rzetelnej dyskusji o autentycznych problemach i prawdziwych wizji na przyszłość. Zwyczajna (Wy dziennikarze z estabilishmentu mówicie w Polsce o „populizmie”, a czymże są te baloniki, okrzyki, zadęcia i wybuchy sztucznego oburzenia czy zaskoczenia – na wizji – jeśli nie „robieniem” wody z mózgu maluczkim ?!) cyniczna i teatralna gra…….N.Postman w „Zabawić się na śmierć” opisał dokładnie ten mechanizm już ponad 20 lat temu. Te wybory to także show, zabawa i sposób na „zarobienie” pieniędzy – wpierw się oczywiście je wykłada, ale potem „zgarnia” się odpowiednio większą pulę. Dlatego mnie osobiście ten wyścig zupełnie „nie rajcuje”. To tak jak w cesarskim Rzymie – tylko iż wówczas „walka” dot. mniejszego kręgu; arystokracja i „senatorstwo”, no jeszcze znaczni dowódcy wojskowi i „pospólstwo” w tym wyścigu nie uczestniczyło tylko się przyglądało, dziś „gmin” w ostatecznym rachunku dopuszczany jest do efektu końcowego, tzw. aktu głosowania – „walka buldogów” w zamkniętym kojcu; dla ówczesnego świata nie miało specjalnego znaczenia czy Cesarzem został Kommodus, Domicjan, Neron czy Klaudiusz. Imperium „trwało” w swym stanie organizacyjnym nadal – kwestie rzadzenia dot. tylko „kosmetyki”. Tu jest tak samo.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  17. „To kompletny kretyn” nawet nie pudel? No bo czyj?
    ?weteran? (chodza pogloski ze to jego wiezienie w Wietnamie to mistyfikacja bo kolaborowal?)”
    „wojna z terrorem to szwindel”
    „- 9/11 – jesli tylko nie sluchac mediow ale czytac i analizowac fakty – byl de facto swoistego rodzaju ?inside job? administracji wywadzacej sie z Project for New American Century.” – Czytac fakty? Jak kawa to z fusami!!! Jakie emocje wywoluje skojarzenie faktu wylansowania Putina na zbawce z zamachami nieokreslonych terrorystow na spiace mieszkalne bloki w czasie kiedy bylo to potrzebne? Czy ten sam typ myslenia uchodzi lub nie w zaleznosci o tego czego lub kogo dotyczy?

    „Swoja droga dwie gminy w Vermont uchwalily nakaz aresztowania Busha i Cheneya pod zarzutem zbrodni wojennych?. Ten sam Vermont ktory ma bardzo silyn ruch secesjonistyczny?” No wlasnie. Putin – Czeczenia. Grupa kumpli pod piwnym kioskiem w miescie Pietuszki niedaleko od Moskwy uchwalila to samo, ale uchwala o zbrodnie oskarza Putina i Iwanowa.

    Ten komentarz nie dotyczy konkretnego tekstu z ktorego pochodza cytaty.
    Dotyczy asymetrii w widzeniu ludzi i zdarzen.
    Nasuwa mi sie refleksja ze po PISowsku mozna myslec tez o „szerokim swiecie” nie tylko o PL i nie tylko w PL.

  18. Wodnik
    „Wszystko jest gra pozorow!!! Widac tylko marionetki!!! INNI spiskneli sie na mnie!!! Ale ja to widze „na wskroś”. Mnie jednak nie oszukacie!!! Mnie zniewolony Endoskop!!!”

    „Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie”
    Przyjrzyj sie temu kto ci te sny opowiada Wodniku, bo to na pewo nie ty je snisz. Warto zrozumiec tego Madrego Inaczej.

  19. Drogi (droga?) Dana1.

    McCain to kompletny kretyn bo tak sie sklada ze ogladalem wszystkie debaty republikanskie, zywo sie interesuje polityka i prezydenckimi wyborami w USA i po prostu zdazylem sobie wyrobic o nim opinie.

    Wojna z terrorem to szwindel a 9/11 jako „inside job” (nie chodzi mi o to ze rzad USA sam wysadzil wieze…) i mozna to wyczytac nawet z relacji prasowych. Mialem gdzies nawet link do artykulu Guardiana ktory czesc wypunktowywal cala machine zaprzeczania, dementowania poglosek etc przez oficjeli USA o tym jakoby byla grozba zamachu, jakoby informacje ktore przekazuja wywiady Izraela i EU byly istotne etc etc. To wszystko bylo – zwlaszcza widoczne to bylo w prasie brytyjskiej. Dlaczego pomimo jednych z najsurowszych przepisow odnosnie bezpieczenstwa przestrzeni powietrznej ZADEN mysliwiec nie poderwal sie przez prawie poltorej godziny w trakcie zamachow w 9/11?… mozna tak dlugo.

    Do tego WTC to byly wiezowce biurowe a nie bloki mieszkalne. Putin nie ma nic do tego. No i Vermont to jednak nie Pietiuszki. O ile rzad federalny nie zrobi powtorki z 1861 ma pelne prawo do secesji i uchwalania wlasnego prawa….

    To nie jest myslenie PiSowskie. To jest myslenie realistyczne w oparciu o fakty.Proponuje „powrot do szkoly” wszystko jest w publicznym obiegu! Nie trzeba krasc akt scisle tajnych…. To tak samo jak z deficytem demokracji w EU. Jest, wszyscy widza ze jest ale sie nie mowi. Wiec problemu nie ma….

    To co prezentuje dana1 to z kolei myslenie godne wyznawcow kliki Wyborczej z poczatku lat 90-tych. Jest tylko to co mowi elita. Reszta to uludy i majaki….

  20. Do „dana-1” z dn. 6.03.2008 h: 10.35.

    Rad dobrych i interpretacji rzeczywistości nie potrzebuję. Mam swoje, oparte na swoich spostrzeżeniach i personalnych obserwacjach. Nie traktuj „Innego” „dano” patriarchalnie, sugerując jakieś irracjonalne „dziwolągi”. A kto Tobie opowiada sny ? Twoje sny….Czy tylko Ty „dano” jesteś autentycznie wolny od wpływów środowiska i otoczenia ? I czy te wpływy są czyste, szlachetne i bezinteresowne ? I na jakiej podstawie masz prawo mnie pouczać i wyśmiewać, poniżać i traktować z „pańską” wyższością ? Bo posiadłeś prawdę absolutną …… Ja mam swoje „prawdy” i wypraszam sobie taki ton i taką formę – nie wiem czemu miałbym być uniżonym wobec Twych doświadczeń czy przekonań.
    Poczułem się urażonym drogi Blogowiczu – bo uważam, że paternalistyczny i wyniosły ton nie przystoją równoprawnym (na tym Blogu – tak sądzę) podmiotom dyskusji.
    Mimo wszystko – mimo tych prób zdeptania i ośmieszenia, a także szukania uzasadnień dla czyichś poglądów w inspiracji „sił ciemnych” (co jest raczej niskim sposobem prowadzenia dialogu) – pozdrawiam.
    WODNIK53

  21. Panie Redaktorze !

    W kontekście tego co „dana-1” napisał pod moim adresem i aktualnego felietonu P.Red.Szostkiewicza pragnę jeszcze dodać, iż teatralizacja sceny publicznej dot. całego świata. Tabloidyzacja mediów i właśnie tej sfery życia jest coraz bardziej widoczna i dlatego teatralizacja zachowań polityków postępuje gremialnie w skali całego globu. Po prostu media i ich forma przekazu narzucają całej przestrzeni życia określoną, infantylna, prymitywna i prostacką formę egzystencji. „Pop-kultura” zniża sie do poziomu – na zasadzie pogoni „za oglądalnością” czy „pokupnością” – gminu, najniższych instynktów czy zwyczajnego prostactwa.
    I w takim „bigosie” nie ma miejsca na wielogodzinne dyskusje „tet a tet” prowadzone chociażby w salach wypełnionych obywatelami – vide Lincoln czy Adams przemawiających do świadomych i skupionych obywateli, nie „odbiorców” reklam bądź konsumentów medialnej „papki” (teraz są to wszystko są konsumenci którzy aktualnie słuchają kandydatów na prezydenta, a za chwile obejrzą reklamę o podpaskach, „szuwaksie” czy ubezpieczeniu na życie) – dziś wszystko jest „na chwilę”, bez pogłębienia, na zasadzie „zic zac” pilota od TV.
    Tylko tyle i aż tyle….
    Pozdro.
    Nie dzisiejszy i będący na „wymarciu” (czego pewnie mu życzy choćby „dana-1”) WODNIK53

  22. Pawel Krzywulski
    Nie, nie mylisz sie. Na pewno naleze do swego rodzaju elity. Tak sie ułożyło. Nie jestem jednak na tyle zimnym draniem by nie rozumiec niepokojow jakie targaja „szarakiem” ktoremu wszedzie daleko. Rozumiem te leki, nie moge jednak pomoc. Sa bowiem mroki, a w nich upiory, ktorych nic nie rozproszy nawet szczery i z serca plynacy smiech.

    😀

  23. Wodniku
    W swiecie ktory opisujesz wszyscy i wszystko jest podejrzane. Wolno ci. To oczywiste. Uglasniajac swoj podejrzliwy oglad swiata musisz jednak pogodzic sie z tym ze ja ktorego taki oglad smieszy, dziele sie moja radoscia z innymi, czy raczej z Innymi, wybacz te mala litere.

  24. W uzupełnieniu wypowiedzi WODNIKA53 na temat przerabiania ludzi przez „wolne media w stado baranów warto pamiętać, że globalny koncern medialny Murdocha-Bushów oddziaływuje na 4,5 miliarda ludzi na świecie. O skutkach oględnie pisze WODNIK, a więcej mogą powiedzieć ci co oglądają telewizję FOX w „Imperium Dobra”. W wolnej Polsce sprawy szybko zmierzają w podobnym kierunku, wystarczy spojrzeć na przystojną podobiznę Wildsteina w reklamie nowej rewalacyjnej audycji w publicznych mediach o prawdzie o Polsce Ludowej /sponsorowanej przez IPN/. I z pewnością będzie tam czysta prawda. W tym przypadku pieniądze nie śmierdzą nawet w GW.

  25. Nie bede komentowal bezposrednio kampani wyborczej Demokratow w Stanach, ale sprawe epitetow dla politykow.
    „Bush’s lapdog” pochodzi z prasy brytyjskiej, bron Boze nie z „Daily Mirror”, ale z szacownych „The Independent” i „The Guardian”. Jak juz tak bardzo zalezy nam do ominiecia poetyki jezyka komunizmu, potepmy „Axis of evil” i „Islamofaschism”. One sa z tego samego koszyka i z tej samej estetyki.
    Po drugie- trudno rozwodzic sie nad kwalifikacjami intelektualnymi kandydatow na urzad Prezydenta USA. Wiekszosc z nich, moim zdaniem, nie spelnia kryteriow. Ale czy musza? To sa Stany, inna czasoprzestrzen, inna publika.
    Po trzecie_- nie jestem pewien, czy kwalifikacje martyrologiczno-kombatancke J. McC. przemawiaja do mnie jako dowod, ze bedzie on dobrym prezydentem. Nalezy on raczej do „jastrzebi”, a to nie wrozy dobrze swiatu. Co do programu spoleczno-ekonomicznego, to nie ma w nim nic, co ucieszyloby Amerykanow i inne kraje. Jezeli taki program rzeczywiscie istnieje, w co watpie. Pozostaje epatowanie publiki etosem kombatanta. Moze to strzal ponizej pasa, ale Matyas Rakosi probowal epatowac publike swoim etosem meczennika, ktory spedzil 9 lat w samotnej celi. Ale jak wiadomo, politykiem byl marnym, co niektorzy przypisuja jego odrealnieniem z powodu traumy samotnej celi.

  26. Panie i Panowie,
    Dana 1 to mężczyzna.
    To gwoli wyjaśnienia who is who.

  27. W rzekomo prawicowym radiu publicznym o roku 1968 będą mówić dziś lewicowy historyk oraz,znany z historycznej ignorancji i polonofobii,A. Szostkiewicz. Prawdziwy „pluralizm”.

  28. Dana 1,

    pisze Pan „Sa bowiem mroki, a w nich upiory, ktorych nic nie rozproszy nawet szczery i z serca plynacy smiech.”

    Co Pana tak śmieszy?

  29. To nie kwestia wyboru „dano-1”, to kwestia podejścia do świata. Racje rozumu i empirii każą mi tak właśnie widzieć rzeczywistość i ludzi ją wypełniających. Nie lubię tylko jak ktoś w stylu „patriarchy” (bo niby dlaczego , na jakiej podstawie?) stara sie mnie wyśmiać, pouczyć i napomknąć „moje” ułomności. Bo jesteś elitą – jak wcześniej zauważasz w autodeklaracji ? Wiesz lepiej i „słuszniej” ?
    Nie ze mną „te numery Brunner” – jak mawiał agent J-23 w „kultowym” serialu PRL-owskiej proweniencji. I wiedz „dano”, iż szklanka do połowy wypełniona wodą jest jednocześnie w połowie pustą….. I oba punkty widzenia są tak samo upoważnione (i prawdziwe) do społecznej egzystencji. Pesymista to bowiem optymista, który przejrzał „na oczy”……
    I wybacz – nie oczekuję ani akceptacji ani „nagany” wobec mojego podejścia do świata. Bardziej cennym jest moim zdaniem „agnostyczny”, aemocjonalny i pochodny Petroniuszowi (z „Quo Vadis”) stosunek do zewnętrznego świata i ludzi. I tak chciałbym aby świat i ludzie mnie traktowali. I tego odeń oczekuję.
    Pozdro.
    WODNIK53

  30. Lex
    Odnosnie twoich watpliwosci w sprawie poprzedniego wpisu:
    „Nie wiem, skąd ta pewność, że Miedwiediew nie jest w stanie stworzyć zgranego tandemu z Putinem, nie będąc przy tym jego pudlem – ślepo lojalnym politycznym podwykonawcą majstra Putina. To byłaby głupota, gdyby Polska nie dostrzegła, że nowy prezydent stwarza nowy pretekst do rewizji naszej polityki wobec Moskwy. Wbrew naszej propagandzie Rosja prowadzi zwykle politykę inteligentną i nowoczesną.”

  31. Bardzo ciekawe rzeczy Pan tutaj pisze. Pozdrawiam,

css.php