Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

23.04.2012
poniedziałek

Kogut a sprawa polska

23 kwietnia 2012, poniedziałek,

Prezydentem Francji będzie raczej socjalista Hollande niż gaullista Sarkozy. Co z tego wynika dla polityki polskiej? Żeby trzymać się z Berlinem i niemiecką chadecją.

Po 1989 r. Warszawa lepiej dogadywała się z niemiecką umiarkowaną prawicą niż z SPD. I tak jest do dziś. W interesie Polski jest dobra współpraca z Unią, w tym z Niemcami i Francją, ale dobre stosunki z Niemcami uważam za nasz narodowy priorytet.

Z Francją prawicową i lewicową zdziałaliśmy wspólnie niewiele. Z Niemcami więcej. Niemcy poczuwają się do współpracy także z powodów historycznych, Francja nam nic nie jest winna. I w zasadzie mało ją Polska obchodzi.

W niedzielnych wyborach prezydenckich moją uwagę zwrócił sukces Marine Le Pen. Ale mało prawdopodobne by Sarkozy w drugiej turze mógł liczyć na sieroty po Froncie Narodowym, za to Hollande może liczyć na sieroty po twardym lewicowcu Melenchonie. Z tego wynika, że wygrana socjalistów jest przesądzona.
Minister Sikorski bądź jego następca będzie miał trudniej. Będzie musiał manewrować subtelniej niż obecnie. Do Paryża z ważnym odczytem nikt go nie zaprosi.

Dość to zabawne patrzeć, jak Francuzi głosują na bogacza zapowiadającego złe czasy dla bogatych. W porównaniu z politycznym teatrem Francji nasz siermiężny polski to niemal festiwal politycznej szczerości.
Ale na plus oddajmy Francuzom, że im nie jest wszystko jedno. Teatr nie teatr, ruszyli do urn masowo. U nas takiej frekwencji w wolnej Polsce jeszcze nie było.

Jaka druga tura u nas tak by Polaków zmobilizowała? Komorowski kontra Kaczyński? Tusk kontra Kaczyński? Komorowski kontra Palikot? No ale my orły, nie koguty.

XXXX Dwa powstania
Dlaczego piękny gest? Niektóre wpisy to rozumieją. Bo w czasie różnych polityk historycznych, akurat taki prosty gest nabiera odtruwającej wymowy . Wart jest dostrzeżenia. Moim zamiarem nie było oczywiście wracanie do nieśmiertelnego tematu sensowności czy zbrodniczości drugiego powstania warszawskiego (jak i pierwszego). Mag: ale skoro i tak do ocen wpisy wróciły, to odsyłam do świeżej książki o Kaziku Ratajzerze Beresia i Burnetki, gdzie piszą o sporze na ten temat wśród samych powstańców żydowskich, z Edelmanem na czele). Tymczasem Micho w sporze z Ewą 1958 młotkuje Ewę o Marię Janion. To zbyt prosty chwyt, takie równoległe życiorysy, choć fakty się zgadzają. Nie jedna Janion wyszła z komunistycznej iluzji i utopii i spłaciła dług takimi książkami jak choćby ta , że jak do Europy, to razem z naszymi umarłymi. Kołakowski też był w partii, a później wspierał KOR i napisał pomnikowo antykomunistyczne Główne nurty marksizmu. Nawet Barańczak był w partii, a później też w KORze, i tworzy nam wspaniały przekładowy kanon literatury anglojęzycznej. JW: ciekawy wpis ,,holenderski”, dzięki też za wpis Nickowi seiendes, oui: nie, bo nie wszyscy polscy Żydzi czuli się Polakami. Dorota Szwarcman ? ja mam taki kłopot z rozmową Joanny z EJ, że padają w niej oceny generalne typu ,,antysemityzm polskiego podziemia niepodległościowego” (czyli co? Bartoszewski, Żegota to dowody antysemityzmu AK?) z jednaj, a z drugiej strony, że pojedyncze obserwacje (same w sobie ciekawe) i szczegóły za szybko w moim odczuciu ulegają procedurze pars pro toto; KzP – dzięki za motyw demonstracji w Pradze! Koleżanka z Krakowa: kimkolwiek Pan/Pani jest, jest tu Pani anonimem, a temat moich stosunków z BW jest prywatny, dlatego uważam jego podjęcie w taki sposób za niedoinformowane i niestosowne. Galicyjok 7:16 : dobre, choć zemsta powinna być słodka 🙂 Ewa 1958 – zob. http://archiwum.polityka.pl/art/zabawy-historia,429089.html

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 70

Dodaj komentarz »
  1. Dlaczego żaden gest?
    Bo trzeba znać proporcje, są tacy którzy je czują.

  2. Pan Adam Szostkiewicz

    Artykuł niezwykle interesujący. I tu zacytuję @mag – podpisuję się pod nim całą klawiaturą.
    Dziękuję i pozdrawiam.

    P.S. Pozwolę sobie podać link:

    http://archiwum.polityka.pl/art/zabawy-historia,429089.html

  3. @Adam Szostkiewicz: Proszę zrozumieć. Ja nie znęcam się nad przeszłością M. Janion „ot tak sobie”. Ja po prostu twierdzę, że jak się w czasach walki z „zaplutym karłem reakcji” (a tak naprawdę ciężko doświadczonymi i zaszczutymi a często torturowanymi i zabitymi ludźmi) stało aktywnie po stronie zła, to należałonadepnąć gardło własnej pieśni i nie rozwodzić się latami nad polską bogoojczyźnianą zaściankowością w tym bezsensem Powstania Warszawskiego.

    Krytyczna wobec nadmiernych ofiar jest Janion. Krytyczny był Władysław Anders. Krytyczny był JJ Lipcki. Widzi Pan różnice w legitymacji do takiego krytycyzmu? Ja widzę.

    Czy ja się jasno wyrażam? Proszę też nie stawiać znaku równości między Janion a Kołakowskim czy Barańczakiem. Kołakowski dokonał surowego rozliczenia ze sobą. Janion do dziś toczy walkę „o postęp” z „polską bohaterszczyzną”. A już Barańczak to nic do tego nie ma.

    Ja stawiam paralelę między Janion zwalczającą tradycyjny patriotyzm a antylustracyjnymi artykułami Maleszki. Po prostu niektórym mniej wolno. Jedni to rozumieją. Inni nie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kogut a sprawa polska wygląda mniej wiecej tak, jak słoń a sprawa Polska.
    Frankofilów zawsze w Polsce było na kopy. Wierzyliśmy w Napoleona Bonaparte, który wolność nam przyniesie za pomocą i naszych bagnetów (ech, ta Samoserra!). Nawet podsunęliśmy mu panią Walewską, ku większej dla Polski przychylności. Nic nie pomogło.
    Ledwo udało się nam wybić na niepodleglosc w 1918, akurat bez pomocy Francji (jeśli nie liczyć charakterystycznych hełmów francuskich i „przechodzonych” nieco karabinów), a juz trzeba było zawierac sojusze militarne wobec zagrożenia ze strony hitlerowskich Niemiec.
    Oczywiście, z Francją (Anglia to temat osobny), która nie chciała „umierać za Gdańsk”.
    Niewiele później po naszej „klęsce wrześniowej” Francja skapitulowała przed Niemcami szybciej niz Polska, nasze na pewno gorzej przygotowane do wojny wojsko.
    Mity o potężnej francuskiej resistanse mozna między bajki wlożyć.

    Szczerze mówiąc, niewiele mnie obchodzi, kto zostanie prezydentem Francji. Jak zwykle nie będzie to miało dla nas większego znaczenia, choc jestesmy razem w UE i NATO. Już bardziej ufam Niemcom, bo są dziś bardziej niezależni, zarówno od wpływów Rosji, jak i USA czy Chin, a gdzieś „w tyle głowy” mają traumę i poczucie winy za II wojnę swiatową.
    Znajomy Francuz spytał mnie kiedyś, dlaczego wy tak nie lubicie Rosjan. Zaczęlam snuć opowiastkę o rozbiorach, komunie itd., a na koniec spytałam, a dlaczego wy tak ich lubicie.
    Trochę mu opadła szczęka, bo cóż biedak miał powiedzieć? Że jest potężną Rosją (w przerwie – ZSRR) zauroczony? Że zawsze się z nią dogada, tym bardziej, ze dzieli go od Rosji kilka mało ważnych państw? Któż by dziś pamiętał o przykrym incydencie z Napoleonem.

  6. Bba! Gospodarzu! Toż trudniej będzie niż Pan myśli! Dla przykładu – Hollande jest zwolennikiem utrzymania subwencji rolnych w ramach UE w dotychczasowym wymiarze, ale nie rozszerzania ich na nowych członków UE. Paradoksalnie,w tej kwestii CDU i sama p.kanclerz jest zdecydowanym krytykiem i najchętniej wyrzuciłaby większą część CAP do kosza. Jak nic trzeba będzie dogadywać się z Hollande i to tak, aby nie obrazić CDU, bo znowu bardzo jest nam potrzebna w kwestii polityki klimatycznej UE (Francja tu stoi twardo na stanowisku zmniejszenia emisji i to w terminie ASAP, podczas gdy Niemcy po rozpoczęciu zamykania swoich EJ jakoś zaczynają mięknąć w tej kwestii). Dalej – trudno obecnie stwierdzić co naprawdę zrobi Hollande w kwestii paktu fiskalnego,a to dla Polski sprawa bardzo ważna – Sarkozy’owe lekceważenie naszego kraju zaczynało być już nazbyt widoczne. Z drugiej strony nie mamy zbyt wielkiego pola manewru – i w Niemczech i we Francji dziś rządzi hasło „ani euro więcej dla darmozjadów z Południa” więc musimy przedstawiać się jako pewny i godny zaufania, obliczalny partner z gospodarczej Północy. Słowem – nie można tu Gospodarzu Szanowny mówić chyba o jednoznacznej opcji za polityką niemiecka,a raczej o grze na dwóch fortepianach. Z tym że na niemieckim Bechsteinie częściej niż na francuskim Gary Ponsie.

  7. Decydującego przełomu w stosunkach z Polską dokonał w 1970 r. jednak Willy Brandt i SPD. Bez tego późniejsze zmiany byłyby o wiele trudniejsze.

  8. Skoro już dwa tematy zostały poruszone – francuski oraz żydowski, to może krótkie połączenie: otóż jest bez różnicy, który z nich zostanie prezydentem. Hollande to tylko inny wariant tego samego schematu, funkcjonującego dziś w wielu krajach. Nie podoba się już bombowy Sarkozy? Nie ma sprawy, zamienimy wam na Hollanda – klient nasz pan! Koszty tej roszady i tak wy zapłacicie, a zmiany to będziecie mieli w retoryce i tyle musi wam wystarczyć. Wielu komentatorów we Francji dziwi się, jak to możliwe, żeby Żydzi stanowiący zaledwie 1% francuskiej populacji, stanowili równocześnie 100% kandydatów na stanowisko prezydenta?

    Przy wątku pozostając – ładne zdjęcie rodzinne: http://www.eurojewcong.org/ejc/gallery.php?id_article=7615

  9. Z Niemcami tak !!!, i to z ich rząde m Federalnym i ich Landami .
    Redaktor Szostkiewicz ( prognozy niemieckie + wyniki wyborow w Landach )po wyboarach do Bundestagu w 2013 powita rzad Federalny z Kanclerzem z SPD dlatego dzisiejsze krzywienie się na Francuskiego socjalistę ( oficjalna Warszawa zlekceważyła jego niedawna wizytą w Warszawie ) i przesadne lokowanie uczuć ( historyczne zobowiazania ?!) w CDU uważam za małostkowe i nie mądre.
    Pragmatyczni Niemcy być może powołają wielką koalicje SPD _CDU po to, by sonstige nie mieszali ( Lewica ,Zieloni czy Piraci ).
    Polityczna Warszawa (politycy plus dziennikarze ) nie zachęca mnie do poważnego zajmowania sie ich pracą , tylko tak epizodycznie ,ponieważ ta Warszawa tworzy koncepcje nie oparte na rzeczywistej sile polskiego państwa .

    ps.
    Kolega redakcyjny AS Marek Ostrowski we wczorajszej Rozmowie Dnia z red. Paradowska analizowal sytuację wyborczą we Francji – kto nie ogladał niech żałuje .Pan Marek Ostrowski jak zawsze znakomity i przekonywujacy .

  10. Sympatyczny filmik o Dywizjonie 303, udziale Polakow w Bitwie o Anglie i o tym jak nas zachodni sprzymierzenca ostatecznie potraktowal

    http://www.youtube.com/watch_popup?v=ptijNcDanVw

  11. Wasz korespondent LEWY donosi:
    Francois Holland, bezbarwny socjalistyczny polityk, ktory przez wiele lat sprawowal funkcje sekretarza PS, w tym czasie calkowicie zdominowany przez partyjnych baronow. Jego zyciowa towarzyszka Segolen Royal(maja razem czworke dzieci), ktora poznal w czasie studiow na ENA, miala chyba dosyc tego niezguly i odeszla od niego, aby samej podjac boj o prezydenture, ktory to boj 5 lat temu przegrala z Sakozy’m.
    Kiedy Straus-Kahn na skutek swych erotycznych wyczynow stracil szanse na prezydenture, nagle pojawil sie na lewo wakat i niespodziewanie ow pozbawiony charyzmy polityk stal sie jedynym kandydatem lewicy , majacym szanse na pozbawienie drugiej kadencji Sarkozy’emu.
    Jego obecne wystapienia sa nieprzekonywujaco bojowe, wrecz zabawne, ale chyba jednak wygra, bo Francuzi maja dosyc playboya Sarkozy’ego i jego slodkiej Carli.
    Segolen Royal pogodzila sie juz ze swoim bylym konkubinem, wspiera go w kampanii. No coz, jej samej nie udalo sie zostac prezydentem, ale gdyby ojciec jej dzieci nim zostal, byloby jej chyba przyjemnie.

  12. Odnośnie wyborów w Polsce. Sondaż GW pokazuje, że Komorowski ma ponad połowę głosów wyborców zdecydowanych na kogo głosować, czyli wygrywa w pierwszej turze. A do wyborów jest jeszcze dużo czasu i może dostać więcej. I tego się trzymajmy.

    Odnośnie wyborów we Francji. Nie znam się na Francji, ale z wyniku I tury chyba nic konkretnego nie wynika. Różnica między Hollandem a Sarkozym jest minimalna ok 1 procenta jeśli dobrze pamiętam. Na Le Pen głosowało 18 %, a na komunistę M. (nie chcę przekręcić nazwiska, więc skrócam) 11 %, czyli znacznie mniej. Jeśli reszta głosów rozłoży się po równo, a Sarkozy uzyska nieco więcej wyborców Le Pen niż Holland od M., to może Sarkozy wygrać. Moim zdaniem zapowiada się minimalna różnica w II turze i to też zwiększa frekwencję.

  13. Polska powinna bronić swoich interesów w najrozmaitszych konfiguracjach. Razem z Francją (i Wielką Brytanią) powinniśmy pronić energii atomowej przed ekologami z Niemiec, Holandii i Skandynawii. Razem z Niemcami i Skandynawami powinniśmy bronić się przed tzw. pobudzaniem gospodarki drukowaniem pieniędzy, na co nalegać będzie Francja. Razem z Wielką Brytanią i całą wschodnią-nową UE powinniśmy bronić się przed podnoszeniem podatków dochodowych, czego domagać się będą Niemcy i Francja. Jednym słowem trzeba stawiać na wszystkich i nie ma w tym żadnej sprzeczności.

    Jeśli Holland wygra, to ma szansę się skompromitować swoimi socjalistycznymi pomysłami gospodarczymi, a wtedy Sarkozy może wrócić za 5 lat, więc może nie powinien się tak bardzo Sarkozy starać.

  14. @Krzysztof Mazur: Różnica między Hollandem a Sarkozym jest nie 1% tylko przeszło pięć razy więcej.
    Oficjalne wyniki I tury.

    Holland: 28,63 proc. głosów
    Sarkozy: 27,18 proc

    Różnica głosów na korzyść Hollanda: 5,33%.

    Nie wiem czy to coś zmienia zważywszy konieczność zagospodarowania głosów oddanych na innych kandydatów ale jednak 5,33% to jest różnica istotna statystycznie.
    A zatem różnica na korzyść Hollanda – 5% głosów.

  15. Oczywiście w ostatnim zdaniu: 5,33% głosów

  16. „Polityka” przypomniała rozmowę Justyny Dąbrowskiej z prof. Jerzym Jedlińskim
    (nagroda im. B. Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy)

    http://www.polityka.pl/kraj/wywiady/1526215,1,wywiad-roku-rozmowa-z-prof-jerzym-jedlickim.read

  17. Lewy 6.26

    Gdyby nie blog, wiedzialbys duzo wiecej. To wszystko juz znam z domu. Nie mam slow, zeby podziekowac. Twoj Kleofas.

    P.S. Sprobuj przeczytac Taniec Kogutow, Stanislawa Broszkiewicza.

  18. W porównaniu z politycznym teatrem Francji nasz siermiężny polski to niemal festiwal politycznej szczerości.
    ..ja bym jednak nazwala to festiwalem politycznej nadgorliwosci,nie wszystko co czlowiek mysli nadaje sie na forum publiczne..
    A we wszystkim co sie dzieje obecnie politycznie w Europie chodzi tylko
    o pieniadze !! /konkretnie ; programy oszczednosciowe /
    / wlasnie upadl rzad w Holandii/./ ale w Polsce pieniadze to zapewne wstydliwy temat ?/
    Jesli Francuzi maja wplyw na sytuacje Polski ,to tylko przez fakt ,iz jest
    to po Niemcach najsilniejsze panstwo euro-strefy i EU .
    /Sargozy chce przez oszczednosci zmniejszych deficyt ,Holland przez
    zwiekszenie podatkow ,co ewetualnie zdusi gospodarke /
    Oczywiscie Polacy powinni trzymac sie mocniejszego ,czyli Niemiec – ale liczyc powinni raczej na siebie.
    Salute

  19. Historian dziwi się 22 kwietnia o godz. 20:46 –
    – pod poprzednim felietonem Gospodarza

    @Matylda: O Macierewiczu bardzo wielu mówi ?Maciarewicz?. W telewizji często to słyszę. Diabli wiedzą dlaczego. W innych nazwiskach ludzie nie robią tylu błędów.

    Może na wyjaśnienie nakieruje Pana nastepujący cytat z treści hasła
    „Przegłos lechicki” w polskiej edycji Wikipedii:

    „Na skutek przegłosu powstały alternacje samogłoskowe e:a oraz e:o, które widoczne są w odmianie wyrazów, np. las : lesie, wieźć : wiozę.”

    Na marginesie pańskiej uwagi o przekręceniu brzmienia omawianego nazwiska powiadomię o moich odczuciach podczas lektury wielu komentarzy na „politycznych” blogach e-Polityki.
    Po pierwsze: wśród komentujących raczej nie ma młodych.
    Po drugie: wśród komentujących jest nadreprezentacja emigrantów.

    Typowym przykładem jest @Kleofas. Jego folklorystyczne opowiastki są pisane językiem dziś w macierzy martwym. One być może są adresowane do mieszkańców Jackowa i być może ich cieszą, ale Mississauga może tych tekstów nie rozumieć.

    Typową zmianą w polszczyźnie widzimy w użyciu rzeczowników określających mieszkania: „Pradziadek mieszkał w czworakach, ojciec mieszkał w pekinie, ja mieszkam w bliźniaku, siostra mieszka w szeregowcu, a brat mieszka w apartamentowcu. Udało nam się wydostać z blokowiska. A sąsiad przeniósł się pod Warszawę i mieszka na ogrodzonej kolonii.”

    Tak może opisywać swój świat mój współczesny Warszawiak.
    Ja mieszkam w punktowcu, a wokół mnie osiedle zbudowane po 1950-m roku i zaprojektowane jako wyraz zerwania z oficyną i „studnią”.

    Gdy oprowadzanym przeze mnie gościom po reprezentacyjnej części Warszawy proponuję odpoczynek to często jest to wizyta „Gwiazdeczce”.
    Oprócz klasycznych sal „pod dachem” można było tam siąść w podcieniach zamykających boki małego podwóreczka między dwoma pierzejami budynków warszawskiej Starówki. Tak było za mojej młodości. Dziś nad podwóreczkiem jest rozpięty szklany kasetonowy dach.
    Podcienia już nie są miejscem ucieczki kawoszy przed ulewnym deszczem.
    Zmienił się też charakter dań podawanych. Już nie tylko napoje i desery.
    Jeden z przyprowadzonych gości zapytał młodego kelenera czy może dostać krupniok. Na to kelner: „Z zup mamy dobrą cebulową. I polecam sałatkę z owoców morza!” Na to mój towarzysz żyjący tadycyjnie: „Słodkie owoce po cebulowej?”

    Minęły lata. Być może w sklepie „Biedronka” w powiatowym mieście mego tradycjonalisty można kupić tanio puszkę krewetek. Ale nie wszystko zmieniło się z duchem czasu. Miejscowy, główny kościół, „nawiedził” Antoni Macierewicz. Gdy jeden z obecnych wypowiedział się łagodnie krytycznie o ekspercie od siedmiu boleści mającym firmę z kapitałem zakładowym 2 $, to Pan Antoni wrzasnął mniej więcej tak: „Proszę wyprowadzić tego ruskiego agenta, zdrajcę narodu!” Niewiele brakowało, a skończyłoby się bijatyką.

    Ciekaw jestem czy niedługo poszerzy się pole znaczeniowe słowa „zakon”. O desygnat PiS. Jeden z moich znajomych medialną wrzawę opisującą życie obozu koalicji TR+JK nazwał: „PiS na Berdyczów!” Moja polonistka podkreśliłaby tą radę na czerwono. O czasy! O obyczaje! O PiSownio!

  20. Paryski indeks CAC zanurkowal o 3 punkty po ogloszeniu wynikow pierwszej tury. Ale pewnie zabuja sie jeszcze troche i wroci do poprzedniego poziomu.
    Pamietam jak dochodzac do prezydentury w 1981 roku Mitterand zaczal wywlaszczac, upanstwiawiac co sie dalo i juz po kilku miesiacach wartosc franka poszybowala i z poczatkowego 1 dolar = 6 frankow, podkoczylo do 1 dolar = 12 frankow. Wtedy sprytny Mitterand zrobil w tyl zwrot i powoli sytuacja sie unormowala. Mysle, ze tej lekcji socjalisci nie zapomnieli i ze po wyborczych obiecankach, ze zmniejszy podatki, a zwiekszy wydatki na szkolnictwo itp, Holland nie bedzie musial sie rakiem wycofywac z owych obietnic, bo nawet nie przystapi do proby ich realizacji.
    Ot chlopina obiecuje, ze po slubie bedzie nosic swoja luba na rekach, a po slubie karze jej sprzatac, gotowac, prac, myc gary. C’est la vie.

  21. Przepraszam dygresja ;
    przewidywane przez p.Waldemara rzady niemieckich socjalistow sa raczej bledne ,Merkel jest za silna… b. mi przykro..
    A co chce zrobic p.Holland ,/ to tylko gieldy moga pojsc do dolu /,jeszcze
    raz chce paktowac w Europie podpisany wlasnie traktat europejski
    /oprocz Angli i Czech / zupelna karamba ..
    No i oczywiscie Niemcy staraja sie za wszelka cene zejsc z rynku europejskiego i przeniesc sie do Azji /Chiny na pierwszym planie /.
    Bardzo lubie socjalistow bo maja wspaniale ideje ,tylko jak przyjdzie do realizacji to zawsze jest tak ,jakby nigdy nie uczyli sie matematyki .
    Osobiscie jestem zwolennikiem merkelowskiego „latania dziur” ..
    Salute
    ps.
    Bardzo podobal mi sie wpis Pana Kartki o polskiej hipokryzji , naprawde
    nasi smolenczycy chca sledzia za 2 zl nie za 4 zlych ,ale krzycza ze chodzi im o wiare ,wolnosc i ojczyzne …tak ,tak a mnie naprawde interesuje Carla Bruni .. ?..

  22. Dość to zabawne patrzeć, jak Francuzi głosują na bogacza zapowiadającego złe czasy dla bogatych.

    W polityce tak się chyba porobiło w całym świecie wysoko rozwiniętym, że do najwyższych urzędów w państwie nie starują nędzarze.

    Czy mniej zabawnym (rozumiem, że w znaczeniu „mniej karykaturalnym”) jest zatem głosowanie na bogaczy zapowiadających złe czasy dla gorzej uposażonych (np dla klasy średniej, dla korzystających z pomocy socjalnej, dla emerytów) ?

    M. Le Pen i jej FN robią dobrą robotę szczupaka w stawie z zapasionymi karpiami francuskiej polityki. Zobaczymy co takiego wymysli Sarkozy, żeby podlizać się elektoratowi FN. Będzie zabawnym patrzeć jak syn emigrantów zabiega o względy ksenofobicznego elektoratu M. Le Pen. Podobnie jak będzie zabawnym patrzeć na bogacza utwierdzającego stan posiadania odziedziczony po stalinowcu Melanchon.

    Kupa uciechy, i to darmowej.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

  23. @staruszek: Przegłosy w odmianie są znanym w wielu językach fenomenem ale zupełnie nie wyjaśniają tego dlaczego w mianowniku (nie odmieniając) zamiast „Macierewicz” niektórzy mówią „Maciarewicz”. Albo jak Ewa 1958 zamiast „Jedlicki” pisze „Jedliński”.

    Są ludzie, którzy przekręcają nazwiska. To się zdarza. Z Macierewiczem/Maciarewiczem bardzo często.

  24. Kleofasie
    Czytalem *Taniec kogutow* chyba 50 lat temu. Pewnie gdybym mial te ksiazke pod reka przeczytalbym jeszcze raz

  25. Jacobsky
    Pełna zgoda. Będzie zabawnie 🙂
    Pozdrawiam

  26. Mi się zdaje, że „kogutom” nie zależy na usunięciu „playboya” i zastąpieniu go „bogaczem zapowiadającym niepogodę dla bogaczy” oraz podobnych fantsmagoriach, lecz na realnym wyborze z uwagi na ich interes. Czy ma być Francja w obecnej sytuacji gospodarczej bliżej UE czy dalej, podobnie jak w 1981 (F. Mitterrand) chodziło o mocnego franka czy słabego. Wtedy wybrali dewaluację, bo wydawło im się, że silny frank jest dobry dla bogaczy, ale potem musieli się z tego wycofać. Obecnie Sarkozy jest jedynym politykiem popierającym Francję w Unii (z Niemcami). Reszta, Hollande, Le Pen etc. są za poluzowaniem sobie, i taka wydaje się być chęć wyborców w złudnym przekonaniu, że to jest lekarstwo na francuskie problemy gospodarcze. Jeśli wygra Hollande, co będzie z (biernym) poparciem zwolenników Le Pen, to Francja przez dwa lata będzie odchodzić od UE, aby po gorzkim doświadczeniu zrobić w tył zwrot i na powrót paść w objęcia Unii. Europę czekają ciężkie lata.

  27. @Historian

    Ale ty jesteś spostrzegawczy.

    Prof. Jedlicki, oczywiście. We wcześniejszym wpisie było poprawnie.

  28. Mam nadzieję, bo serce mam „po lewej stronie”, iż zwycięstwo Hollande’a (ewentualne) pchnie Europę jednoznacznie w „lewą stronę” (perspektywa dekady czy nawet więcej). Może nawet bardziej zdecydowanie niż to było 10-12 lat temu (Schroeder i Blair to nie lewica, lecz „genosse der Bosse”) . Wybory niemieckie też wg mnie potwierdzą „ten przechył” (Merkelowa i jej CDU/CSU pójdą na „szczaw”), nie mówiąc o będących w „kolejce” wyborczej Holandii , Szwecji, Grecji (tu nic nie wiadomo – może być tak jak we Włoszech AD’początek lat 90.XX wieku gdzie cała elita polityczno-mainstreamowa została „wykoszona” przez wyborów) czy Italii. Słowacja jest już „po tej” lewicowej, wyborczej terapii.
    No i B.Obama ……
    Musi się zmienić diametralnie spojrzenie na rzeczywistość. I przyszłość. Piszą o tym i Bauman, i Kowalik, i Kołodko, i Stiglitz; a nawet tacy „guru” neo-liberalnego i neo-konserwatywnego fudamentalizmu rynkowego – dawniej, dawniej – jak Fukuyama, Sachs czy Soros (klasycznym reprezentantem dogmatycznego myślenia w stylu „lassez faire” jest prof. Leszek B. – fetysz i totem polskiego mainstreamu).
    Ja osobiście kibicuję Hollandowi – bo to sygnalizuje zmianę; nie tylko w myśleniu politycznym (w kategoriach lewica/prawica) ale w oglądzie rzeczywistości, w kulturze, w przestrzeni publicznego rozumienia dzisiejszego świata. Polaryzacja i jasne rozgraniczenie pojęć lewica/prawica chyba wraca z powrotem do „normalności”. Odchodzć będzie ad ci od postmodernistycznych miazmatów „około-centrystycznych” i papki o zaniku klasycznych, politycznych podziałów.
    Pzdr
    Wodnik 53

  29. Jakie tam z naszych polityków i wyborców orły . Ani Francuzów Polacy nie interesują ani Polacy Francją się nie pasjonują .Wiem to bo od dawna uczę francuskiego i próbuję szerzyć w narodzie wiedzę o tej wspaniałej a tak nie znanej w Polsce kulturze . Językowe mody to teraz włoski ,hiszpański a ostatnio nawet chiński .Z potrzeby uczymy się masowo angielskiego i niemieckiego .Co do zainteresowań kulturalnych to one chyba w narodzie słabną bo pogoń za groszem jest głównym naszym obecnie zajęciem .O francuskiej polityce ani ja ani sami Francuzi nie mają dobrego zdania . Ostatnia kompromitacja Stausse- Cana który był niemal pewnym kontrkandydatem Sarkoziego wiele o tej polityce mówi bo ona po prostu marnieje .Przestaje być ważna wobec takich wyzwań jak walka z konkurencją chińskiego rynku pracy który wszystkim na świecie oferuje tanią i zdyscyplinowaną siłę robocżą,Moim skromnym zdaniem ta walka jest z góry przegrana i bez względu na to kto zostanie nowym francuskim Prezydentem ani francuska ani europejska ani nawet amerykańska gospodarka nie poradzą sobie z azjatycką konkurencją . Mamy takie czasy zmierzchu imperium . Upadku światowych wpływów kultury anglo-saskiej i w ogóle europejskiej .Zostanie skansen historyczny i kulturalny , może bastion obrony praw człowieka .Nie wiem ,wiem że to czego teraz chcą Francuzi czyli utrzymania za wszelką cenę wszystkich zdobyczy socjalnych które zrujnowały równowagę budżetowa wszystkich państw europejskich i zabiły konkurencyjność dobrych europejskich produktów na wszystkich rynkach światowych czyli krótszej pracy,dobrej powszechnej służby zdrowia i opieki społecznej na dobrym poziomie dla każdego potrzebującego bezrobotnego czy chorego ,szybszego przechodzenia na emeryturę / Hollande obiecuje powrót do 60 letniego wieku emerytalnego / i pozbycia się nadmiaru emigrantów z Afryki jest nierealne i nie dokona tego ani Sarkozy ani Hollande ani nawet król Salomon gdyby nagle ożył .

  30. Telegraphic Observer
    Ty zawsze tak poważnie… . To, że Europę czekają cieżkie lata jest oczywiste. Zmiana władzy we Francji w gruncie rzeczy nic nie zmienia. No ale czemu nie mamy sobie perspektywy tych cięzkich lat osłodzić zabawnym pojedynkiem między prawicowymi „kogutami” a socjalistycznymi bogaczami zapowiadającymi francuskiej klasie średniej „niepogodę dla bogaczy”. Czemu patos tych ciężkich lat nie może być skontrowany farsą bulwarą któreju mistrzami są Francuzi? To może być nawet przykład dla surowej, katolickiej Polski jak przechodzić z usmiechem na ustach przez meandry kryzysu. Czy nie wzrusza Cię ten sposob przejścia przez cięzkie czasy?
    http://www.youtube.com/watch?v=uOXzGtlLGgw
    Pozdrawiam

  31. Staruszek 4-24 10.22

    „Typowym przykładem jest @Kleofas. Jego folklorystyczne opowiastki są pisane językiem dziś w macierzy martwym.”

    http://www.youtube.com/watch?v=8br8rBfOSg0

    http://www.youtube.com/watch?v=M5n8Vvh6iZo

    Sama prawda….

  32. Troche nie na temat, ale wystapienie Ziobry u Olejnik sklonilo mnie do pewnych refleksji. Ale najpierw zacytuje fragment z *Mistrza i Malgorzaty*

    ..A przeciez nawet ta twarz, ktora mi pan opisal, te oczy, z ktorych kazde jest inne, te brwi !Prosze mi wybaczyc, ale moze nawet nie zna pan opery *Faust* ?
    Iwan nie widziec czemu zmieszal sie okropnie, zaczerwienil i zaczal cos mamrotac o jakims wyjezdzie do sanatorium..do Jalty..
    – No wlasnie..No wlasnie..Nic zatem dziwnego..Ale Berlioz, powtarzam, zaskoczyl mnie

    I teraz Monika Olejnik pyta Ziobry, co mial na mysli biskup przytaczajac Wolanda i Behemota. A Ziobra ni z gruszki ni pietruszki, ze atak na kosciol jest bezprzykladny i ze najlepiej jakby zapytala biskupa. Ale ta Biala Stokrotka, Czerwona Malpa chciala wdepnac Ziobre i drazyla: Ale ja pana pytam . Na to Ziobro, z przerazeniem w oczach, ze niedopuszczalny jest atak na kosciolitd itp.Trzymal sie tego kosciola jak pijany plotu. Ach te sliczne usteczka Ziobry, ach te niewinne oczka, za boga nie potrafil, jak Iwan Bezdomny, wylgac sie jakims wyjazdem do sanatorium, nawet sie nie zaczerwienil, a ta swinia Olejnik dalej go podchodzila, zamiast zadac mu proste pytanie, czy slyszal cos o Michale Bulhakowie. Wtedy Ziobro moglby obrac jakas lepsza strategie, np odpowiedziec: nie(najlepsza) lub tak, ale zara zagadac ze , pani redaktor Bulhakow Bulhakowem, ale my mamy teraz powazne problemy, ktore czyhaja na nasz kraj.
    Piec lat temu Segolen Royal, ktora walczyla o prezydenture, zapytana, ze jako przyszly prezydent czyli naczelnik armii , powinna znac stan francuskiej floty wojennej, ile Francja posiada atomowych lodzi podwodnych(albo moze lotniskowcow) bezczelnie rzucila jakas liczbe, zamiast powiedziec, ze jak bedzie prezydentem, to sie dowie i oczywiscie strzelila gafe.
    Niedawno mlody rzecznik prasowy SLD oznajmil , ze Powstanie Warszawskie wybuchlo w 82 roku.
    Maddrosc to nie wiedza, tylko znajomosc granic wlasnej wiedzy i przyznawanie sie do tych granic. Glupki tego nie wiedza, a jak im sie to uzmyslawia to ida w zaparte.
    Ach te sliczne usteczka, te slodkie oczka pana Zbyszka

  33. @Historian ciekawie komentuje 24 kwietnia o godz. 14:48

    @staruszek: Przegłosy w odmianie są znanym w wielu językach fenomenem ale zupełnie nie wyjaśniają tego dlaczego w mianowniku (nie odmieniając) zamiast ?Macierewicz? niektórzy mówią ?Maciarewicz?. Albo jak Ewa 1958 zamiast ?Jedlicki? pisze ?Jedliński?.
    Są ludzie, którzy przekręcają nazwiska. To się zdarza. Z Macierewiczem/Maciarewiczem bardzo często.

    Jest to – między innymi – reakcja na moje słowa:
    „Może na wyjaśnienie nakieruje Pana”

    Pańskie słowa „zupełnie nie wyjaśniają” czytelnikowi, który nie czytał oryginalnego mego tekstu, że nie podsuwałem wyraźnej podpowiedzi. Sam z siebie nie spłodziłbym próby wyjaśnienia. Oto co znalazłem dziś w internetowej Encyklopedii PWN:

    dyspalatalizacja … – zatrata miękkości spółgłosek, np. gwarowe łamę, zamiast łamię; także zmiana przedniej artykulacji samogłoski na tylną, np. w przegłosie: kwiat, z dawnego kwiet.

    Nie traćmy, proszę, sił na wyjaśnienie przemiany Macierewicz/Maciarewicz.
    Natomiast co do błędu Ewy nie dziwi mnie połknięcie ń po i.

    Jeśli miał Pan okazje – i z takich okazji skorzystał – czytać moje komentarze na blogach e-Polityki, to nie zdziwi Pana moja kolejna deklaracja co do sprzeciwu wobec kategorycznej cudzej opinii przy pierwszym jej odbiorze. Absolutnie to ja przełączam kanał na odbiorniku TV, gdy spotkam panią „Absolutnie” z Klanu. Zupełna teoria nie jest kategoryczna, a kategoryczna nie jest zupełna.

    Od miesięcy propaguję na tych łamach przemianę: „Bedę Cię kochał zawsze i wszędzie!” na „Będę Cię kochał niekiedy i gdzieniegdzie.”

    Być może ma pan rację, że przegłos nie wyjaśnia zniekształcenia nazwiska pana Antoniego. Raczej ma pan rację. Moją niewyraźnie i niejasno myślą było coś takiego: większość z ludzkich zachowań odbieranych jako niedbałe i przypadkowe ma racjonalne wyjaśnienie.

    Swego czasu Komisja Planowania będąca urzędem pilnującym reglamentacji dóbr dopuściła zmianę ceny, gdy do towaru dołączona została instrukcja i nie sprzeciwiała się raczej propozycjom cenowym dotyczącym nowych produktów. Tak powstała instrukcja do łyżki do butów oraz zwis męski.

    Jechał sobie przez czołówkę filmu „Niedziela listonosza” wariat na rowerze.
    Machał chaotycznie rękoma mimo iz nie było wokół drapieżników. Gdy napisy czołówki przeminęły zbliżył się listonosz Hulot na rowerze otoczony brzękiem roju pszczół. Byłem wtedy młody i nie znałem terminu „słowa modalne”. Mam nadzieję, że nie pokręciłem za bardzo.

    Z wyrazami szacunku – teraźniejszy – w mianowniku!

    PS. Wzorem Mrożka paliłem w piecu kapciami z lewej nogi, bo zanim zrezygnowano z obucia społeczeństwa w kapcie dla uproszenia nie wymieniano przemiennie lewych kopyt z prawymi. Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem Mrożka!!!

  34. Lewy
    Rownież zwróciłam uwage na wizytę Ziobry w „Kropce nad i”.
    Wił sie jak oskrobany piskorz na pytanie o kota Behamota w kontekście wypowiedzi przewielebnego klechy, ktory błysnąl (choc bez sansu, a raczej w złej wierze) znajomością literatury.
    Widzisz więc, z kim mamy do czynienia. Z jednej strony z bezczelnym nieodoukiem – magistrem prawa i byłym ministrem sprawiedliwości, który nie zna nawet konstytucji swojego kraju (obrona TV Trwam w sprawie cyfryzacji)), a z drugiej strony z cynicznym, upolitycznionym sługą bozym, pasterzem powierzonych mu owieczek.
    Wybacz Lewy, ale rzygać mi się chce.
    Jakoś już dożyję tutaj swoich dni, uodparniając sie np. na szaleństwo okołosmoleńskie, ale gdybym była młodsza, dałabym nogę (mam nadzieję, ze nie zapomniałeś polskich idiomów, nawet jak brzmią archaicznie w porównaniu ze współczesną polszczyzną kolokwialną).
    Przez myśl by mi nie przeszło, że przeżyłam komunę i tzw. transformację ustrojową po to, by doczekać się Polski oszołomskiej, zagrozonej ultrakatolicyzmem i nardoowym socjalizmem.

  35. @mag

    „Jakoś już dożyję tutaj swoich dni, uodparniając sie np. na szaleństwo okołosmoleńskie, ale gdybym była młodsza, dałabym nogę
    Przez myśl by mi nie przeszło, że przeżyłam komunę i tzw. transformację ustrojową po to, by doczekać się Polski oszołomskiej, zagrozonej ultrakatolicyzmem i narodowym socjalizmem.”

    @mag, mam identyczne odczucia. Choć jestem wprost chorobliwie przywiązana „do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych”, od jakiegoś czasu poważnie rozważam opuszczenie tych pisowsko – parafialnych rodzinnych stron.
    Tu beton najtwardszy – począwszy od proboszcza, poprzez pleniące się kółka różańcowe, szkołę, a skończywszy na władzach samorządowych. Tu zawsze wygrywa PiS. Albo słynny ostatnio wielokrotny przechrzta Żalek, co to niby z PO, a konserwa, jakich mało (to ten od klauzuli sumienia dla aptekarzy, bliski współpracownik Gowina).

    Ad rem – miałam nadzieję, że coś się zmieni w naszej skostniałej lewicy, że może jakiś nowy lider wpuści tam trochę świeżego powietrza. A tam, niestety, w normie.
    Nie jestem jakąś zagorzałą feministką, ale może jednak powinni postawić na kobiety? Może gdyby w przyszłych wyborach prezydenckich wystartowała Katarzyna Piekarska – kto wie?
    Jakby nie było lepiej, to przynajmniej byłoby ładniej.

  36. Macierewicz – Maciarewicz. I tak każdy wie, o kogo chodzi. Ważne, aby komunikat był zrozumiały.
    Panowie i panie zapowiadający częste wizyty w RM pierwszego śledczego III RP zazwyczaj mówią:
    „A teraz gościem państwa będzie przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy rządowego samolotu Tu – 154 w Smoleńsku, pan poseł Antoni MACIAREWICZ”

    P.S. Osobiście uważam, że powinno się skrupulatnie przestrzegać poprawnej pisowni i wymowy nazwisk. To niechlujstwo językowe odczułam nieraz na własnej skórze. Rodowe nazwisko było długie i mocno ‚szeleszczące’. Kiedyś w urzędzie paniusia z okienka w żaden sposób nie potrafiła go zapisać, więc poleciła przesylabizować. W efekcie zapisała przez kreskę jako dwa nazwiska.

  37. Panie Adamie, co prawda z SDP mieliśmy gorsze stosunki, ale warto przypomnieć sobie W.Brandta który w latach 70-tych zrobił duży gest wobec Polski. W Chadecja niemiecka długo nie uznawała granic Polskich, a kanclerzem został nawet były..nazista

  38. Serdecznie zycze Polakom prawdziwej socjaldemokracji ,niestety tak czasem dziwnie bywa (),ze socjalisci u wladzy we Francji to zle dla Polski, natomiast socjalisci w Polsce to dobrze dla Polski .
    Salute

  39. A ja myślałem, że to artykuł o senatorze Kogucie z PIS.

  40. „Dość to zabawne patrzeć, jak Francuzi głosują na bogacza zapowiadającego złe czasy dla bogatych.”

    Nie wiem, jaka jest kondycja finansowa Hollande’a (chociaż nie wiem, jak miałby to bogactwo zdobyć, całe życie będąc zawodowym politykiem), ale żyje on bardzo skromnie, w przeciwieństwie do Sarkozy’ego, więc nie widzę tu żadnego paradoksu.

  41. Staruszku,
    Jacques Tati grywał najpierw Franka Listonosza, a później Monsieur Hulota, ale w różnych filmach. Żaden z nich nie nosił tytułu „Niedziela listonosza” i nie miał pędzącego listonosza w czołówce (złożonej na ogół z napisów na nieruchomym tle)
    Wiem, wielu z nas podziwiało szybkiego rowerzystę z torbą pełną przesyłek, jak na wzór amerykański doręcza pocztę w najtrudniejszych sytuacjach, ale to była „Szkoła listonoszy” i „Dzień świąteczny” (Jour de Fete)
    Nawijasz długo i intelektualnie, ale nieco niechlujnie, co świadczy albo o kiepskiej pamięci nadrabianej bujną fantazją, albo o lekceważeniu Twoich czytelników.
    Potrenuj trochę lewą 😉

  42. O ile wiem tradycja Francuzow jest ich Rewolucja Francuska ,rewolucja
    burzuazyjna i skierowana na haslo Obywatel ,a wszyscy politycy francuscy
    koncza /zreszta dostapna tylko dla posiadajacych / ta sama szkole
    wyszza w Paryzu .
    Nie ma wiec sprzecznosci /w ich pojeciu /pomiedzy posiadanym majatkiem ,a pogladami czy kariera polityczna jaka wybieraja francuscy socjalisci .. /przepraszam ile bylo inteligentow ktorzy popierali komune ?/.
    Tak naprawde moglby zapewne to wytlumaczyc P.Lewy ..
    /ja lubie tylko francuskie wino ,sery,no i oczywiscie francuskie ambiente /
    Salute
    ps,
    … jak mowi polskie przyslowie ,co kraj to obyczaj…

  43. Poseł Piotr Gorajski na sejmie 1606 r. wymawiał duchowieństwu, że korzystając z uprzywilejowania w podatkach, zagarnia dla siebie znaczne dobra, których posiada więcej aniżeli król i cała szlachta. Mało im jeszcze dziesięcin, garną do siebie coraz to więcej.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/prof-tazbir-staropolski-antyklerykalizm
    ———————-

    Ludzie się jednak nie zmieniają…….
    Minęło lat kilkaset i kapłani dalej robią te same błędy.
    Tyle, że teraz nie będzie reformacji, a totalne olanie głoszonych z ambon przekazów. Głoszonych zresztą do coraz mniejszej liczby wiernych…..

  44. A. Szostkiewicz pisze:

    „Nie jedna Janion wyszła z komunistycznej iluzji i utopii i spłaciła dług takimi książkami jak choćby ta , że jak do Europy, to razem z naszymi umarłymi. Kołakowski też był w partii, a później wspierał KOR i napisał pomnikowo antykomunistyczne Główne nurty marksizmu.”

    Kołakowski nie był agitatorem a „Główne nurty marksizmu” nie są zbiorem propagandowych tekstów z pisemek drugiego obiegu. Pana recenzja: „pomnikowo antykomunistyczne” przypomina trochę recenzje ks.Pirożyńskiego – jednego z bohaterów „Naszych okupantów”- Boya.
    Kołakowski przestrzegał przed „wiedzącymi lepiej” bez względu na to z jakich „jedynie słusznych pozycji” ferują swoje wyroki.
    Co do Marii Janion – to proszę o wyjaśnienie. O jakim długu Pan mówi i wobec kogo. I dlaczego to właśnie Pan może rozstrzygać czy został czy nie został spłacony?

  45. GajowyM.
    25 kwietnia o godz. 11:38
    Jestes nieznosny, zadasz od nas staruszkow, zebysmy byli precyzyjni. Mnie tez kiedys przyskrzyniles na czyms(juz nie pamietam na czym). Jak sie staruszkow lubi, to wybacza sie im , ze sa nieprecyzyjni, ze cos zapominaja, a jak sie nie lubi to przynajmniej z szacunku, ze udalo im sie tyle lat przezyc, nalezy ich cierpliwie znosic, a nie pouczac, bo nas staruszkow juz niczego nie nauczysz.
    Jak mozna wygarniac staruszkowi, ze jest niechlujny i ze mo po brodzie rosol kapie, a makarony zwisaja jak wasy. Oj zobaczysz ty jeszcze jak bedziesz staruszkiem !
    A wogole, zeby nie bylo nieporozumien, to ja troche zartuje, bo ja lubie gajowych.

  46. Kartka z P. (19:33)
    „Zmiana władzy we Francji w gruncie rzeczy nic nie zmienia”. Nie zmieni, ale jeśli w ogóle do niej dojdzie, to co będzie wyrażać? O Francuzach słyszałem anegdotę, że gdy ich pytano, czy nie boją się komunizmu, gdyby Armia Czerwona wkroczyła na Pola Elizejskie (jako jedyna możliwość zaprowadzenia u nich komunizmu), to się roześmieli – my jesteśmy na to przygotowani, to będzie cudowny ustrój, nasze wina, nasza kuchnia, nasze kobiety złagodzą wszelkie niedoskonałości komunizmu – a było to przed wielu latu, gdy komunizm trzymał się mocno, choć jego niedoskonałości dostrzegano nawet nad Sekwaną.

    I teraz też jest zabawnie … czytam sobie „neoliberalną gazetę” i okazuje się, że wg. sondażu Sarkozy bije na głowę Hollanda, bo ma autorytet głowy państwa (54-23%%), bo potrafi podejmować trudne decyzje (49-23), bo potrafi podejmować decyzje ekonomiczne w obliczu kryzysu (41-27). Francuzi doceniają sukcesy Sarkozy’ego w polityce międzynarodowej (Gruzja, Libia) i w walce z kryzysem strefy euro. A jednak …

    Piosenki, które podesłałeś jakoś nie całkowicie wyjaśniają mi ten fenomen.

  47. Polonia-Sawa
    25 kwietnia o godz. 13:23

    Milo mi, ze traktujesz mnie jako eksperta od inteligencji francuskiej.
    Pytasz , ilu bylo inteligentow, ktorzy popierali komune ?
    Oj bylo ich sporo. Byl Sartre, Aragon, sfrancuzialy Picasso i cala masa mniej znanych.
    Mam taka teorie, ze Francuzi w przeciwienstwie do anglosasow, lubia wymyslac teorie , ktora nastepnie staraja sie narzucic rzeczywistosci. Podam nastepujace przyklady:
    Ogrod francuski i ogrod angielski. Ten pierwszy jest wykoncypowany, alejki sa z gory wytyczone, narzucony schemat realizowany ze szczegolami(Wersal).
    Ten drugi angielski jest dziki, wprawdzie cos tam czlowiek dorzuca, ale nie ma ogolnego schematu.

    Podejrzewam, ze taka mentalnosc i taki sposob myslenia narzucil Francuzom Kartezjusz.
    Dlatego Francuzom zaimponowal komunizm, gdzie idea na sile realizowana miala przeksztalcic rzeczywistosc zarowno spoleczna jak przyrodnicza, czyli miala byc wzieta za morde. Ksztaltowano nowego czlowieka w gulagach, rzeki mialy plynac pod prad, a zboze zgodnie z genialnymi pomyslami Miczurina i Lysenkowa rosnac na sniegu.
    To musialo wprowadzic w zachwyt Sartre’a. Nie ma mocnych na ludzki umysl.
    I w tym systemie filozof czul sie dowartosciowany, niezbedny.
    Kiedy taki Sartre jechal do Moskwy rozwijano przed nim czerwony dywan, jego dziela byly drukowane w milionach egzemplarzy. A jak sie czul ten pyszalek kiedy np. trafial do Nowego Yorku ? Czekala na niego jakas garstka lewakow, nikt sie jego myslami nie przejmowal. Te zabiegane wokol swoich interesow amerykanskie chamy nie byly w stanie dostrzec wielkiego czlowieka. To bolalo.
    Niejeden z tych francuskich komunistow, gdyby dzis zyl w Polsce, pewnie zapisalby sie do PISu.
    A dzis, co z tego zostalo ? Kompleksy wobec Ameryki. Zdumienie, ze ta niegdys promieniujaca na caly cywilizowany swiat francuska cywilizacja zostala zdominowana przez pragmatycznych yankesow
    Pozdrawiam
    PS
    Owa szkola przyszlych politykow to ENA(Ecole Nationale d’Administrtion) , jakies 10 lat temu zostala przeniesiona z Paryza do Strasbourga.
    Ciekawe, ze Sarkozy jest jednym z niewielu politykow, ktory tej szkoly nie konczyl, tylko byl adwokatem, potem mere Neuilly, a potem juz robil karioere w RPR obecnym UMP

  48. Telegraphick Observer
    Piszesz – „Piosenki, które podesłałeś jakoś nie całkowicie wyjaśniają mi ten fenomen.”
    Nic nie chciałem wyjaśniać. Raczej zobrazować ten fenomen jakim jest Europa. Maleńka kobieta, metr pięćdziesiąt w kapeluszu, urodzona na chodniku, wychowana w burdelu, ociemniała i znów widząca, przyklejona do silnych mężczyzn, wykończona rakiem wątroby … „Wróbelek” jak o niej mówili. Czterdzieści tysięcy ludzi na pogrzebie … . I jej śpiew, przesadny dramatyzm, tania ekspresja dłoni… Ale to mnie cholera wzrusza. Szukam emocji na starość, żeby jeszcze coś poczuć… . Męczą mnie już analizy polityczne
    http://www.youtube.com/watch?v=5TGIwt71ISw&feature=related
    Pzdro

  49. Telegraphick Observer
    Napisałem – „Męczą mnie analizy polityczne…” A raczej powinienem napisać, że męczy mnie banał, przewidywalność tych analiz, ich nuda. Wolę zamiast „kogutów” i wyleniałych socjalistów posłuchać tego
    http://www.youtube.com/watch?v=LfmguyDRBwU&feature=related
    Pzdro

  50. Szanowny redaktorze Polityki

    Skoro Pan uwaza ze Niemcy sa Polsce winni to znaczy ze winni sa tez Polsce Rosjanie. Taka roszczenowa postawa degraduje czlowieka wolnego. W sprawie waznosci Polski dla Francji prosze nie zapominac ze Francja slabnie a Niemcy rosna w sile. Byc moze Polska nie bedzie obojetna dla Francuzow.

    Slawomirski

  51. @GajowyM. napisał kilka niegrzecznych słów 25 kwietnia o godz. 11:38

    Blisko 50 lat temu bylem sympatykiem DKFu. Z tamtego okresu zapamiętałem polski tytuł „Niedziela listonosza”. Jak jest z tłumaczeniami to opisał syn Wodzireje: „Trelemorele” itp, itd.
    Całkiem niedawno umieściłem na jednym z blogów e-Polityki klip w którym auto porwało rower listonoszowi.
    Po matce mam pamiątkę: piszę lewą reką. Prawą przepisywałem bibułę po nocach i nikt poza cholernie inteligentną analityczką SB na to nie wpadł. Została zmuszona po marcu 1968 do wyjazdu.
    Na klawiaturze stukam oburącz, ale kaczki na wodzie rzucam lewą.
    @Lewy nie miał chyba powodów przypuszczać, że długopisem piszę trzymając go w lewej dłoni.
    Zabarwiony na czerwono tekst można kliknąć trzymając lewą dłoń w tylnej kieszeni. Nie zrozumiałem po co mam ćwiczyć lewą rękę. Litery z polskimi ogonkami generuję z użyciem klawisza Alt Gr umieszczonego po prawej stronie klawiatury.
    Mam nadczynność zatok – choruje mi sitowie. Jestem siwy i pomarszczony, ale uparty. Spróbuję w czytelni Biblioteki Narodowej odnależć starą gazetę z repertuarem kin sprzed lat lub inną publikację.
    Gdy „Niedziela listonosza” nas młodych zachwycała słowo „święto” miało bardzo ideologiczny wyraz i bez zgody Biura Politycznego KC PZPR nic nie mogło mieć w nazwie „Święto”.

    Nawet jeśli moja pamięć przekręciła „Święto listonosza”, to „nieco niechlujnie” przypomina Donalda Tuska, który wedle jego przeciwnika politycznego jest „nieco zdrajcą”.

    Bardzo Cię proszę @Lewy nie mów za mnie – nawet gdy to może byś tylko lekki ślad domniemania nie włączaj mnie do wspólnoty. Jestem za mały aby tworzyć z Tobą wspónotę.

    Bardzo Cię proszę @GajowyM pomóż mi walczyć z moją niechlujnością i postaraj ssie mnie skompromitować zwiększeniem do nieco+.

    Z szacunku do czytelników uczciwych myślowo i uczuciowo ograniczę się do czytania jeśli poznam swe niechlujstwo. Dotychczas moje teksty były treściowo puste. Ale niechlujna pustka to nawet dla mnie byłoby za dużo.

    A magnolie przekwitają. Przyjmiesz to stwierdzenie na wiarę?
    Śprawdź! To bywa miłe!

  52. Staruszku,
    bardzo jesteś drażliwy, a ja wcale nie chciałem Ciebie aż tak prowokować.
    Miałem tylko nadzieję, że zrozumiesz moją reakcję na „listonosza Hulota”, bo to tak jak mnich Bond w „Imieniu róży”, a raczej Dr No z Baskerville 😉
    Czy potrafisz sobie wyobrazić innych kinomanów, nawet trochę od Ciebie młodszych? I ich irytację?
    Porwanie roweru przez samochód występuje w obu filmach z listonoszem Franciszkiem, większość scen się zresztą powtarza.
    A ten o wzmocnieniu lewej („Soigne ton gauche”) podałem dla rozbawienia, a nie dosłownego rozumienia tytułu. Przy okazji można było zauważyć, skąd Tati wziął inspirację do grania listonosza w późniejszych filmach.
    Jeśli w Twoich czasach „Jour de fete” nosił tytuł „Niedziela listonosza” (chociaż „Festyn” byłby również poprawny i niepolityczny) to i tak nie zmienia to faktu, że w czołówce ukazany jest przyjazd karuzeli na festyn do miasteczka, a listonosz Franciszek dopiero po obejrzeniu w festynowym kinie objazdowym amerykańskiego filmu o nowoczesnym doręczaniu poczty i wyśmiany przez miejscowych za fajtłapowatość postanawia ruszyć w trasę pod hasłem „Rapidite!”
    Cały film można obejrzeć na przykład tutaj
    Magnolie przekwitają? Coś podobnego 😯
    Pocieszę się czeremchą i dzikimi czereśniami w moim lesie 🙂

  53. PS.
    nieco niechlujnie = nieco niedbale
    Nie widzę powodu do porównań z Tuskiem i „nieco zdrajcą”. To nie ten kaliber.
    Obiecuję nie używać wobec staruszka tak wstrząsająco obraźliwych sformułowań jak „nieco niechlujnie” czy „wzmocnij lewą” 😎

  54. Potrafię sobie wyobrazić kinomana nie upierającego się przy swoim.
    Jestem uczniem teatru Eterek i z tej szkoły wyniosłem kult opowieści.

    Po latach izolacji cywilizacyjnej 1945 – 1970 do głosu doszedł w Polsce człowiek mający francuskie esprit. Staruszki i staruszkowie są dziś mamieni nazwami produktów, takich jak „Kiełbasa jak za Gierka”. Natomiast rzadko kto wspomina największe osiągnięcie Gierka, za które warszawka go chwaliła. Zachwyt budziła kawa z ekspresu ciśnieniowego mającego kilka ujść. Każde z ujść było analogiem dzisiejszego otworu tubki z pastą do zębów. Ściśniesz to wyjdzie porcja. Dziś, gdy hydrauliczne podnośniki ustawiają żurawie budowlane, nie przychodzi nam do głowy, że pani ledwie wyglądająca zza dużej parowej maszyny z dżwigniami „wyrwirączka” musiała mieć moc taką, jaką musiał mieć preser wyciskający detale z roztopionego polistyrenu.

    Oto portret potomka tamtych ekspresów:

    http://planetakawy.pl/cms/uploads/images/Leva%205.jpg

    Dla moich ludzi z mojego rocznika i starszych ode mnie otworzył się świat kawy bez fusów. Napój z takiego expressu był tłusty! Zawarte w palonej i zmielonej kawie tłuszcze przedostawały sie do naparu pod cisnieniem powyżej 2-3 atmosfer. W pamięci mam 5-6 atm ale nie dokładną wartość tu chodzi. Kawa podawana „po turecku” miała inny smak, a kawa zalewana wrzątkiem z czajnika była już za Gierka uważana za prymityw.

    Scenę z oganiającym się od pszczól listonoszem odtworzyłem z pamięci. Nie było moim zamiarem głoszenie PRAWDY. Tę misje zostawiam innym. Teatr Eterek złamał kościec socjalistycznej propagandzie pełnej nowomowy oraz rewolucyjnych osiągnięć myśli ludziej. To z audycji tej wywodzi się stosowana przeze mnie definicja anegdoty: „Anegdota to opowieść niekonieczne prawdziwa, ale warta opowiedziana.” Uczniowie innych szkół niż Teatr Eterek i Zielona Gęś zwykle protestują: „To nie anegdota! To prawda.” Do prawdy to ja mam stosunek jak do karyliona.
    Ponoć gdy gdzieś ktoś kłamie, to odzywa się dzwon kościelny. Gdy rozdzwaniały się wszystkie warszawskie dzwony, to oznaczało, że w Moskwie „Prawdę” drukują.

    Jest w mych wspomnieniach film węgierski rozpoczynający się kadrem z impresjonistycznego ożywionego obrazu. W miarę rozwijania się czołówki filmu zaczynamy się orientować, że jest to reportażyk z paleniska kominka na którym dogasają migocąco polana. Film jest o węgierskim Fauście i okraszony jest krótkim fragmentem pokazującym toczenie się po śniegu nagiej kobiety. To była nowość kulturowa w obozie socjalistycznym.

    Proszę mnie nie porawiać, gdy napiszę, że wyżej wymienione dżwigniowe ekspressy były francuskie (francuskie były kredyty) oraz, że w tej smacznej erotycznej scenie tarzała się inna pani niż Marta Meszarosz.
    Jej nazwisko zapewne pisze się inaczej, a milicjant i policjant nazywa się po węgiersku inaczej niż językach NORMALNYCH.

    Jeśli napisałem jakąś prawdę niesmaczną, to przepraszam.
    Jeśli nakłamałem smacznie – to tę kroplę uznania wpuszczam do filiżanki porannej kawy rozpuszczalnej w blogowej gadaninie.

    A na blog nie wchodzę, po to aby podrażnić się z kimkolwiek.
    Miałem 7 dni gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Matka przeniosła mnie przez obóz w Pruszkowie. Zimą 1945 odrywała mi przymarźnęte pieluszki od ust. Zanim zredukowała mi się grasica przeżyłem najtrudniejsze i najokrutniejsze lata życia. Gdy jutro będę śliniąc się mało co kojarzył, będę pamiętał tych z którymi bylo mi dobrze, nawet gdy kłamali w me oczy mało ruchome i zwykle robiące wrażenie złych.

    Wam się dziewczęta i chłopcy nudzi. Mnie nawet ślad napastliwości mdli.
    Tak jestem drażliwy. Agresja jest biologicznie uzasadniona. Ale my tu nie prowadzimy wojny biologicznej. I umrę w przekonaniu, że agresja nie jest zabawna. Choć jestem z ludu mam kaleką psychikę. Kismet.

  55. Dziekuje P.Lewy ,musze przyznac ,iz zupelnie nie spodziewalam sie takiej odpowiedzi ,ale biore sobie do serca ,aby przedyskutowac z domowymi
    filizofami./Niemcy niestety sa bardzo pragmatyczni ,nawet stary Fryc
    budujac swoje „Sans souci” /jak Francuzi ? – zapewne z zazdrosci / podzielil swoj ogrod na francuska i angielska czesc .
    Moja wiernosc do kraju Voltaire , jest raczej kulinarno-estetycznej natury..
    Salute
    ps.
    Z tego co slyszalam p. Sargozy romansuje z FN ,a p.Holland
    ma juz cztery postulaty dla Eu .. hm..
    No ,w kazdym razie Niemcy maja obecnie tradycje nieporuszania sie bez Francuzow i niech tak lepiej zostanie.

  56. Drogi staruszku!
    Jesteś dla mnie, co bezwstydnie wyznaję (nie żartuję!!!), autorytetem, nie jakmś tam nadmuchanym.
    Dlatego uważam, że masz prawo (wg. mnie) napominać co bardziej rozgorączkowanych blogowiczów, zwłaszcza młodszych, z uwagi na swoją wiedzę i doświadczenie.
    Nie wszyscy łapią sens Twoich skojarzeń (sama miewam z tym kłopoty) i odwołań do tzw. archetypów peerelowskiego realu, różnych lektur itp. Trudno!

    Pofolguj Gajowemu M., za który niniejszym się wstawiam, bo mam odczucie, że on w dobrym lesie pomieszkuje.

  57. staruszku!
    Zapomnialam dodać, że masz rację w kwestii podstawowej.
    Agresja nie jest zabawna, zwłaszcza dla kogoś, kogo boleśnie dotknęła, a nie była tylko werbalna. Ludzie zapominają albo nie chcą pamiętać, że zaczyna się od słów.

  58. Moje lekkie zderzenie z @GajowyM skloniło mnie do napisania kilku uwag o komentarzach na blogach i o wpisach Gospodyń i Gospodarzy blogów.

    Niesforni – w swoim przekonaniu – komentujący żalą się, że ich komentarze nie zostały opublikowane. Bo są niezorientowani i niecierpliwi. Wyraźnie i często tozniecerpliwienie okazuje @jasny_gwint na blogu Daniela Passenta. Tymczasem polityczne blogi e-Polityki to nie czaty, na których dialog jest prowadzony na bieżąco. Na blogu Daniela Passenta wstawianie komentarzy przez moderatorów odbywa się chyba nie częściej niż 3 razy na dobę. Na blogu Adama Szostkiewicza komentarze są wstawiane chyba przez moderatora rozpoczynającego pracę na nocną zmianę. Zatem popołudnie i wieczór nie są przyjazne dialogowi. Częściej odświeżana jest seria komentarzy na blogu Janiny Paradowskiej. Pani Redaktor chyba codziennie objawia się swoim zwolennikom ale wpisy na swoim blogu umieszcza mniej więcej trzy razy w miesiącu. Przypomina mi to przyzwyczajenie do rozmów telefonicznych.
    Blog nie jest tworem dysponującum kanałem zwrotnym pracującym nadążnie i ani Gospodyni / Gospodrza nie można przywoływać tak, jak to czyniono pagerem.
    Wielu komentatorów blogowych przejawia głód rozmowy ludzi skupionych na małej przestrzeni. Tymczasem jedni komentatorzy właśnie usnęli, gdy inni ożywili się po popołudniowej kawie.
    Sytuację poprawiłoby sygnalizowanie uzania komentarza za spam. Jeśli mnie pamięć nie myli, tak zdarza się w seriach komentarzy do artykułów autorskich, którym patronuje redakcja tygodnika. Jest jak jest. Cokolwiek mielibyśmy do zarzucenia prowadzącym blogi, to oni są gospodarzami!
    Nadążność nigdy nie będzie cechą blogów takich jak „Gra w klasy”!!!!

    Nieodmiennie mam wrażenie, że Adam Szostkiewicz zarówno w tytułach swych wpisów jak i w ich treściach umieszcza elementy pobudzania dyskusji. Być może określenie „prowokacja” byłoby tu niegrzecznością, ale nie mogę się oprzeć przekonaniu, że Gospodarz kokietuje przekorą wobec spodziewanego odzewu. Skutek jest taki, że odzew jest. Jest obfity oraz dyskursywny.

    Grono komentujących nie jest gronem rodzinnym. Narodziny i śmierć wpisują do rodziny siostrzenicę i usuwają z niego starą ciotkę. Komentatorem bywa się. Wujkiem się jest. Gęste serie komentarzy przeplecione wpisami właścicieli rozczłonkowują wymianę wrażeń i poglądów. Gdybyż tylko! Często – z różnych powodów – nie wychwytujemy cudzych nawiązań do naszych komentarzy. Obfitość tekstów i ich łączna długość sprawia, że wątki się rwą. A większość z nas świadomie lub nieświadomie oczekuje echa. I znów wskażę tu skarżącego się @jasneg_gwinta. On pisze rewalcyjne doniesienie, a echa nie ma.

    Osobną sprawą jest „milcząca większość” społeczna mająca swój odpowiednik w „czarnej materii” ponoć wypełniającej kosmos. Zwykle nie znamy liczby czytelników jacy zajrzeli do wpisu Gospodarza i serii komentarzy. Sporadyczne wpisy czytelników niekiedy przywodzą na myśl dziewczynę nieśmialo i długo siedzącą na ławce, bo nikt jej nie zaprosił do tańca. Filmowe i telewizyjne relacje ze spektakli tanecznych utrwaliły w nas obraz tańczących wszystkich uczestników spektaklu. A jest jak w
    „Deszczowej piosnce”. Nie wiemy jak liczna brygada robi deszcz i kręci scenę. Widzimy tylko moknącego zakochanego i zdziwionego policjanta.
    Nie wiemy ilu ludzi ogląda ten film. Trzeba było mającego komiczny talent Mongoła, aby uświadomić sobie, że prawie wszyscy lubimy patrzeć na tańczących a niewielu ma dryg w nogach.

    Ostatnią sprawą są ściśnięte usta. Gdy @Marcin rozważa jakim kalibrem strzelano do samolotu z Lechem Kaczyńskim, to wielu sprawiających wrażenie rozsądnych komentatorów nie potrafi oderwać dłoni od klawiatury. Mają gadane i słaby szczękościsk. Gadane tłamszone w sobie szkodzi jednostkom, wypuszczone z klatki szkodzi wspólnocie.

    Nie mój cyrk; nie moje małpy.

  59. Staruszku,
    tak mi przykro, że Cię wprawiłem w krępującą łzawość i mdłości, że aż mnie też niedobrze na wątpiach 🙁
    Ach, używaj sobie, fantazjuj, Twoja dezynwoltura wobec faktów (prawda, że lepiej niż lekkie niechlujstwo? 😉 ) została przyjęta do wiadomości i nie będzie (przeze mnie) więcej tematyzowana, chyba że nie zdzierżę 🙄
    Dodam tylko, że listonosz Franciszek w 30 minucie filmu macha rękami na pszczoły (nie widać ich, ale słychać wyraźne bzyczenie, pojedyncze raczej), od których chwilę wcześniej opędzała się orkiestra dęta. Jeden z muzykantów próbował nawet zmiażdżyć jedną między talerzami 🙂

  60. @mag

    @GajowyM lubi sie ze mną przekomarzać.

    Ja jestem nudzącym się emerytem niechętnie właczającym się do codziennej sieczki słów. Mój nieżyjący już starszy brat, z którym rozmowa i wódka plynęła niekiedy do rana, pytany jak żyje, odpowiadał godnie:
    „Wedele zarobków.”

    Gajowy „przeoczył” chyba moje wstawienie klipu z listonoszem goniącym swój rower w filmie Tati’ego. Gdy rozejrzysz się wokół, to zorientujesz się, że rower stał się dziś kwestią polityczną.

    Sądzę, że ja też „cierpię” na chorobę „stałego klienta”. Wpisując się na blog podświadomie oczekuję od czytelnika choćby odrobiny znajomości moich wcześniejszych komentarzy. W swoim otoczeniu jestem traktowany bardzo życzliwie, bo nie narzekam i zakładam, że spotykamy się w celu zaspokojenia dwóch potrzeb: mojej i drugiej osoby.

    A że mam braki w salonowej ogładzie bywam żródłem grymasów i syków. Niegdyś w sali koncertowej Polskiego Radia imienia Witolda Lutosławskiego pozwoliłem sobie na kpinę z powszechnego narzekania na „Onych”. Zapytany o zdrowie odrzekłem, że czuję się śmiesznie. „Po raz pierwszy w życiu mam prostatę.” Zostałem ofukany przez siostrę, że nie umiem zachować się w towarzystwie i zrażam jej koncertowe kumy. To że pytająca wypowiedziała się niesprawiedliwie tydzień wcześniej o grze młodej hiszpańskiej gitarzyski odtwarzającej praktycznie nie znany w Polsce utwór, to było cacy. To że rząd nie zadbał o wystarczająco obfite opady to było salonowo poprawne.

    To że, drobnomieszczańska paniusia nie zdobyła się na figlarne stwierdzenie: „Jak widać po sali, nowe biustonosze też mają coś wspólnego ze sterczem!” to mnie nie zaskoczyło.

    Swobda ogarnia powoli nasze społeczeństwo. Można już „Mrówki” odłożyć do lamusa z ramotkami i zapoznać się z burzliwymi latami kryzysu po IWŚ w teatrze Roma na spektaklu „Tuwim dla dorosłych!”. Tyle, że wybierając się na spektakl wiemy kim był Tuwim i z jaką tańczył podeszwą. I jeśli można mu zarzucić wulgarność, to przez usta nam ten zarzut z trudem przechodzi, bo Tuwimowi chodziło o coś więcej niż popisywanie się.
    Jego wulgaryzmy były argumentami.

    A my Tu mamy kryzys, bo widujemy wulgaryzmy zamiast argumentów.
    A największą wulgarnością jest donoszenie o cudzej wulgarności.
    „Kulturalny” człowiek { autocenzura } nie widuje i o pod sukienkę aniołom nie zagląda ( vide: uziemienie Zakochanego w Krakowie Anioła ).

    @GajowemuM dostało się po tym jak obrzydzał mu staruszków @Lewy. Mało mnie obchodzą wegetatywne kłopoty @Lewego.
    Bardziej dziwi mnie i dziwić nie przestaje potrzeba dokuczania innym.

    @GajowyM był zabawny, jest zabawny i będzie zabawny; nawet gdy się zepsuje. A @Lewy pośrednio ujawnił, że wiosenny urlop w Hiszpanii mu zaszkodził. Jego sprawa. Tyle, że cała czwórka nasza działa w publicznej przestrzeni. I gdy @GajowyM obiecuje, że już nie będzie bywał „nieco” chyba możesz przyznać, że chciałabyś go przytulić.

    A gdy @Lewy „się wygłupia”, to nigdy nie możesz być pewna, czy cię nie obślini zbyt swobodnym słowem. Józef Piłsudski był wulgarny. Ale my już żyjemy w kraju nie będącym „do dupy”. Nam nie zagrażają śmiertelnie sąsiedzi. I nie jesteśmy gminem zza płota oglądającym taniec Króla Słońca. Jesteśmy ludem, ktory wszedł do środmieścia. I piszemy Piłsudzki był wielki skromnością. Gdy @GajowyM przeprasza to staje się tak wielki, że nie mieści mi się na ekranie. I widać albo urodę, albo wyćwiczony w szkole makeup.

    Słowo jest sztuką trudną. Przez ćwierćwiecze moim bohaterem był Benia Kszyk. Nie było mnie w Odessie w czasach NEP. Słabo znam język rosyjski. Nie czytałem pod ławką Babla. Ale Benia Krzyk widzi mi się jako stryjek Grzegorza Brzęczyszczykiewicz. I wydawałoby się, że sedno jest w poprawności językowej i doborze środków wyrazowych. Otóż nie!

    Autorytet językowy mówi, że sedno jest w „zanim” – w pisaniu też!

    http://szklokontaktowe.tvn24.pl/16650,4,Zwolnij,wiadomosc.html

    Miłych planów na przełamanie się kwietnia z majem.

    Zapowiadaja się dni stolicy z wywieszkami: „Trasa czasowo zmieniona” oraz trudności z rozpoznaniem uchem dopełnienia dalszego w inwokacji: „Powstańcie, których dręczy { głód | Tusk }”.

    No i folklor: „Graj Duda! Graj!” … i uważaj by Cię Mały Wódz nie ograł.
    Bo jeden SKOK na kasę już się mu udał.

    Pozdrowiam i życzę swobodnego i pogodnego uśmiechu.

  61. Kartka z P.
    Zaiste, męczą Cię analizy polityczne, od dawna widać było. A radziłem kilka razy, abyś dał sobie spokój, na zdrowie by Ci wyszło 😉

    Godne podziwu u tych Francuzików-kogucików jest to, że żaden z dwóch kandydatów w II turze ich nie zachwyca, ale frekwencja zapowiada się niebotyczna, ponad 80 procent. Niepokoi mnie też, że ten nieokrzesany playboy z rodziny emigrantów proponuje odbyć trzy debaty telewizyjne, na co wykształcony socjalistyczny kandydat z burżujskiej rodziny nie chce przystać. Czyżby się bał, a jeśli tak, to czego?

    Oczywiście mi wszystko jedno który wygra, ma to jakowyś wpływ na przyszłość Europy i jej waluty, ale na przyszłe losy partyjek Janusza Palikota czy Leszka Millera raczej żaden. A jeśli już, to spekulowałbym, że wybór socjalisty negatywnie odbiłby się po jakimś czasie na szansach polityków polskiej lewicy.

  62. @GajowyM
    W dawnych czasach miałem brydżowego partnera, który podczas turnieju zaczynał się nudzić, co oczywiście natychmiast obniżało wynik, bo grał niestarannie = niechlujnie. Przywoływałem go do porządku mówiąc: Januszku, graj chlujnie!
    To, co wyżej to naprawdę pretekst do sprawy z zupełnie innej beczki. Jeśli istotnie masz coś wspólnego z gajowym, pewnie wiesz, jak odżywia się podczas wysiadywania jaj sierpówka? Uwiła sobie gniazdo na wysięgniku anteny satelitarnej tuż pod oknem. Nie widziałem żeby opuściła gniazdo choćby na chwilę, a i dokarmiającego ją samca też nie widziałem. Czyżby zginął, a ona padnie z głodu?

  63. Och staruszku zupelnie Pan nie zaskoczyl ,to jest wlasnie ;
    Nasz cyrk i Nasze malpy !
    Salute

  64. LEWY
    24 kwietnia o godz. 7:10
    Segolen Royal pogodzila sie juz ze swoim bylym konkubinem, wspiera go w kampanii. No coz, jej samej nie udalo sie zostac prezydentem, ale gdyby ojciec jej dzieci nim zostal, byloby jej chyba przyjemnie.
    …………………………………………………………………………………………
    To ,że się „pogodziła” świadczy ,że: pieniądz i władza czyni sexy. Stara prawda. Nie pierwszy przypadek.

  65. @ staruszek

    Staruszku, jesteś WIELKI !

  66. staruszek
    26 kwietnia o godz. 12:53

    Szanowny Panie staruszek

    Nie wiem czy to krotkowzrocznosc czy przynaleznosc do TPPR sprawila ze pominal pan wykluczenie i cenzure wolnego slowa na blogach Polityki. Slawomirski i baltazarsaldo nie maja wstepu na blog redaktora Polityki. Ewidentnie nie jest to dla pana problem po tylu latach spedzonych w PRL. Informuje ze swiat jest inny i wiekszosc ludzi myslacych nie ma ochoty ani Urbana ani na Passenta ani na TPPR(Towarzystwo Przyjaciol Pana Rakowskiego).

    Slawomirski

  67. Panie Sławomirski!

    Abstract: Nic z tego.

    Pełny tekst:
    Nie pamiętam jaka formacja ideologiczno-polityczno-kumoterska sprawila, że nie ma Pan wstępu do mojego domu. Wolność jednostki ma u mnie zakres ograniczony przez brak we mnie masochizmu.

    Opublikuj Pan do jasnej Anielki wreszcię tę przechwyconąlistę członków TPPR a nie pisz Pan „Wiem ale nie powiem.” Bo jesteś Pan nudny jak przepracowany olej z flakami nieprzemytymi.

    Droga do międzynarodowych sądów jest otwarta.
    Tyle, że tam trzeba zrozumiale opisać swój stan kliniczny – a to jest trudne nawet w przypadkach łagodniejszych niż Pan.

    Zdrowia, zdrowia, zdrowia, … niech sie wiele roczników medyków uczy …

  68. Slawomirski
    Pana poglady sa powszechnie znane od dawna na blogu TPPR.
    Nie sądze, by zaskoczyly staruszka.
    Jeśli nie ma pan ochoty na przebywanie w takim szemranym towarzystwie, to co Pan tu robi?!

  69. Kilka słów na temat tytułów filmów. Przekonałem się, że przetłumaczony tytuł filmu z tytułem oryginału filmu rzadko kiedy ma coś wspólnego. Dlatego zdziwiłem się , że wersja włoska „Giorno di festa” jest identyczna z francuską „Jour de fete”, ale polska może być zupełnie inna.
    Podczas pierwszego pobytu w Paryżu rozmawialiśmy w pracy o westernach. Okazało się, że ja, miłośnik westernów, nie znam żadnego filmu, który oglądali francuscy koledzy. Doprowadzony do rozpaczy zacząłem pytać o treść filmów i wyszło szydło z worka. Znałem wszystkie westerny omawiane, ale tytuły nie były kompatybilne.
    Przykłady:
    W samo południe – Le train sifflera trois fois
    Dyliżans – La chevauchée phantastique
    itd z westernami.
    Jeszcze większy kłopot miałem, aby znaleźć tytuł filmu w programie tygodniowym wydarzeń kulturalnych, który kupowałem za dwa franki. Chodziło mi o wspaniałą muzykę – ragtime’y Scotta Joplina w filmie „Żądło”. Nigdy bym nie zgadł francuskiego tytułu – „L’Arnaque”, bo nie ma żadnego logicznego związku. Znajomi Kanadyjczycy znali ten film pod tytułem „Sting” i to mi pasowało do „Żądła”. W „Officiel des spectacles” niektóre tytuły były podawane w oryginale – obok francuskiego – i tak znalazłem film „Sting”. Google’a jeszcze nie było na świecie, to były ciężkie czasy!

css.php