Hitleriada Wieczorkiewicza

Trzy lata temu historyk profesor Paweł Wieczorkiewicz dał wywiad jakiemuś nieznanemu pisemku ,,skrajnej prawicy”. Opowiadał tam rzeczy niebywałe. Teraz stowarzyszenie antyfaszystowskie ,,Nigdy Więcej” wpuściło wiadomość o tym do Internetu, protestując przeciwko poglądom Wieczorkiewicza. Przesadzili?

Takie wrażenie można odnieść z materiału TVN24 prezentowanego przez Tomasza Sianeckiego. Cóż, kontrowersyjne, ale tylko poglądy. Mnie jednak zatkało. Wieczorkiewicz mówi, że Hitler był do roku 1940 mężem stanu, sugeruje, że w interesie Polski było sprzmierzyć się z Hitlerem i pomóc w budowaniu mu zjednoczonej nazistowskiej Europy, za co bylibyśmy może nagrodzeni uczynieniem z Warszawy stolicy jakiejś jej wschodniej prowincji, oraz że taka idea zbliżenia polsko-niemieckiego była bliska ministrowi Beckowi, którty wbrew sobie wygłosił w sejmie słynne przemowienie u progu wojny (Wieczorkiewicz uważa je za najwspanialszą polską mowę polityczną do czasów kazań Piotra Skargi).

Czyli mamy tak: najazd na Polskę, niszczenie, mordowanie cywilów, likwidacja państwa polskiego – to wszystko przypada na okres, który Wieczorkiewicz uważa za wybitny w polityce Hitlera, zjednoczyciela Niemiec, egzekutora ,,idei niemieckiej”. No cóż, akurat po Polaku takiej życzliwości dla Adolfa bym się nie spodziewał.

 Odrzucam w całości takie spekulacje historyczno-ideowe i uważam je za intelektualną aberrację, nic nie wnoszącą do historiografii wojny i nazizmu, za to mogącą legitymizować środowiska neofaszystowskie: proszę bardzo, powiedzą teraz, to nie my, to uznany intelektualista głównego nurtu odrzuca polityczną poprawność demoliberałów i zachęca do rewizji narzuconych przez nich interpretacji najnowszej historii.

Nie ma tu miejsca na szczegółową dyskusję merytoryczną z hitlerowskim zauroczeniem Wieczorkiewicza. Kto się choć trochę interesuje XX wiekiem wie, że Polska podziemna wybrała nie sojusz z Hitlerem (który zresztą nigdy tego Polakom nie proponował), lecz z zachodnimi aliantami, choć byli politycy ( o czym pisze np. Maciej Kozłowski w swej biografii premiera Leona Kozłowskiego), którzy z rozpaczy po klęsce wrześniowej, w której śmiertelny cios II RP zadali Sowieci, rozważali krócej czy dłużej wariant taktycznej kolaboracji z III Rzeszą przeciwko ZSRR.

Co innego jednak snuć takie kalkulacje w ogniu wojny, w patriotycznej intencji ratowania kraju, co innego zaś komplementować Hitlera w XXI w., kiedy tragiczny bilans jego polityki jest powszechnie znany. Nie bawią mnie więc ani nie inspirują fantazje Wieczorkiewicza. Dobrze, że zostały nagłośnione, mam nadzieję, że ku przestrodze miłośników historii. Wprawdzie wszystko wolno w dziedzinie myśli, ale nie wszystko się godzi i nie wszystko uchodzi. A już w przypadku profesora historii, wykładowcy akademickiego, w wolnym kraju jest to moim zdaniem nadużyciem wolności słowa.

XXX
Camelot, ruski szpieg, nil i inni – nie, eurosceptycyzm nie jest przestępstwem, jest poglądem, który uważam za błędny, a w warunkach krajów na dorobku, jak Polska, za sprzeczny z naszymi interesami, więc szkodliwy; natomiast spotkanie hierarchy katolickiego z politykiem szukającym w Polsce poparcia jest sprzeczne z współczesną nauką KOścioła, odrzucającą bezpośrednie angażowanie się Kościoła w bieżącą politykę. To, że u nas ta zasada jest notorycznie łamana i przez dostojników Kościoła, i przez polityków zabiegających o ich względy dla celów wyborczych, nie zmienia faktu, że są to praktyki de facto antykościelne i antykatolickie. A z tym kultem Orwella u młodzieży to i przesada, i nieporozumienie. Orwell nie był eurosceptykiem; w jednym z tuż powojennych felietonów pisał z aprobatą o ,,Stanach Zjednoczonych Europy” Churchilla i dodawał, że ta idea jego zdaniem się niestety nie zmaterializuje, bo napotka na opór imperializmu, Amerykanów, Sowietów i Kościoła katolickiego. Pielnia-1, Wodnik 53 i inni – no cóż, przyznaję, że trochę dałem się nabrać na Kościół ,,łagiewnicki”; kto wie, czy jakiejś racji nie ma ,,Waldemar”, ale byłoby to też dla mnie trudne do przyjęcia, choć myślę, że metropolita krakowski woli robić politykę kuluarową i do szefowania Konferencji Biskupów się nie kwapi. Wiesiek59 – oj, Cerkiew, zwłaszcza rosyjska, to na pewno droga nie dla nas, tam dopiero kwitnie sojusz ołtarza z tronem! Narciarz2 – na razie Libertas Ganleya ma legalny status stowarzyszenia, co daje różne prawne możliwości finansowania z zewnątrz; polskie prawo zabrania natomiast zagranicznego finansowania partii politycznych, co może się zmienić, gdyby obecny rząd przeprowadził w sejmie projekt cofnięcia dotacji z budżeu dla partii politycznych popieranych przez ponad 3 proc. wyborców w ostatnich wyborach.  Ella34, Geograf, Jacobsky – zgoda, dziękuję.