Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

23.08.2009
niedziela

Chmury nad wrześniem

23 sierpnia 2009, niedziela,

Chmury nad wrześniem

Kiedy ponad 140 niemieckich historyków podpisuje list otwarty, obarczający pakt Ribbentrop-Mołotow odpowiedzialnością za katastrofę II wojny światowej, w Rosji pokazuje się film telewizyjny zarzucający Polsce, że zawarła z Hitlerem tajne porozumienie przeciwko ZSRR. Te dwa fakty mówią więcej o tym, z kim nam dziś po drodze niż długie wywody.

Jak wielka różnica mentalna wciąż dzieli nasze narody, widać też w innych dziedzinach. Czy jest do pomyślenia wspólny list polskiego Kościoła i rosyjskiej Cerkwi na temat pojednania polsko-rosyjskiego? A między katolickimi Kościołami w Polsce i Niemczech taki przełom nastąpił.

Teraz mamy zapowiedzi, że w 70 rocznicę ataku Hitlera na Polskę ogłoszony zostanie wspólny list obu episkopatów. Naturalnie, to tylko akty symboliczne, ale przecież wciąż domagamy się od innych, nie tylko Rosjan, takich symbolicznych gestów i wtedy przypisujemy im wielką wagę moralną. Nie można więc pomniejszać z góry znaczenia przygotowywanego listu.

Oby się ziściło, bo oto czytam spekulacje, że sprawa listu utknęła w martwym punkcie z powodu niezdolności do uzgodnienia fragmentu tekstu o sprawie wysiedleń i wypędzeń. Jeśli są prawdziwe, jest niedobrze, bo odłożenie listu ad acta byłoby złą wiadomością. To byłby sygnał, że cofamy się, zamiast iść naprzód.Jeśli przestaje działać dialog religijny, jak może działać dialog polityczny?

Z niepokojem czekam na uroczystości wrześniowe. Czy premier Tusk znajdzie wsparcie w obecności premiera Putina w kanclerz Merkel? Czy przemówienia tej kluczowej trójki w Gdańsku ułożą się w jakąś sensowną całość czy też zazgrzytają dysonansem? Mimo rosyjskiego filmu, który można traktować jak propagandową uwerturę, nie wykluczam, że Putin zachowa się przyzwoicie. Niedawno rosyjska Duma w specjalnej uchwale zaznaczyła, że wojna zaczęła się 1 września 1939, a nie dopiero od ataku Hitlera na ZSRR w 1941. Może to raczej ta uchwała, a nie ten nieszczęsny film, wytyczają kierunek zmian w stosunkach z Polską.

Ktoś z rodziny zapytał mnie dziś: z wszystkich złych wydarzeń historycznych, jakie przytrafiły się Polsce, do które go byś nie dopuścił, gdybyś miał taką możliwość? Tylko jedno? – upewniłem się. Tak, tylko jedno. Po długim namyśle – bo przecież chciałoby się cofnąć tych wydarzeń tak wiele, wymazać tyle dat – zdecydowałem się na 1 września roku pamiętnego. Tak, to chyba najgorsza katastrofa w naszej najnowszej historii, Polski i Europy – cała sekwencja puszczona wtedy w ruch.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Mialabym wieksze zaufanie do dialogu politycznego niz religijnego. Bo jakos nie pamietam z historii za duzo dialogow relogijnych, hehe, ktore nie konczylyby sie mordami.
    Jesli nie moga sie dogadac w sprawie wysiedlen i wypedzen, to o co wlasciwie chodzilo w tym Slynnym Liscie Biskupow z tym „prosimy o wybaczenie”? Co to bylo, ot taka se figura retoryczna, zawijas literacki?

  2. Dlatego nie powinniśmy świętować Czarnych Dat, lepiej te jasne. Zamiast świętować 1 września lepiej koniec wojny, zamiast muzeum powstania i festynów z okazji wybuchu, feta na cześć budowniczych miasta, które powstało z popiołów, zamiast celebrować klęski lepiej cieszyć się ze zwycięstw dobra nad złem, nawet jeśli były tylko względne i nietrwałe.

    Pokazując, że zło zwycięża uczymy młode pokolenia nienawiści do tego świata, a więc i do ludzi, którzy są jego częścią.

  3. Ja jednak postawiłbym na rozbiory. Gdyby Polska utrzymała się przy niepodległości przez cały wiek XIX jako silne państwo – 1 września by nie było. To była największa tragedia.
    Ja osobiście – ze względu na uwarunkowania – odpuściłbym Putinowi non – stop gadanie o Pakcie. Ale boję się, że dla dzisiejszej prawicy PiSowskiej podkreślanie w każdym przemówieniu znaczenia Paktu, aby tylko poniżyć dzisiejszych przywódców Rosji, jest sprawą nie podlegającą dyskusji. Oni nie mają w ogóle wyczucia politycznego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Redaktorze,
    Pisze Pan:” Niedawno rosyjska Duma w specjalnej uchwale zaznaczyła, że wojna zaczęła się 1 września 1939, a nie dopiero od ataku Hitlera na ZSRR w 1941.” Nie znam tekstu tej uchwaly, ale czy uznano w niej, ze wtedy rozpoczela sie II wojna swiatowa czy tez wojna Rosji z Niemcami? W USA np. wojna zaczela sie dopiero 7-go grudnia 1941 r. po napasci Japonii na Pearl Harbor i tak sie o tym fakcie popularnie mysli jako o poczatku IIWW. Trzeba dopiero dodatkowego komentarza, zeby uscislic o czym sie dyskutuje. A co do tajnego porozumienia Polski z Hitlerem: czy wiemy, ze takiego nie bylo, czy tylko chcemy, zeby go nie bylo? Czy mamy definitywna odpowiedz historykow polskich, ale i niepolskich? Hitler czerpal natchnienia z Pilsudskiego, ktoremu przeciez Rosja nie byla obojetna, wiec moze cos jednak bylo podpisane? Tak tylko sobie dumam, bo nie wiem…
    Pozdrawiam. J.G.

  6. Mamy blizej maly smierdzacy pasztet.

    http://www.rp.pl/artykul/2,353115_Zwiazek_Slazakow_za_Rosja.html

    Dlaczego ta organizacja nosi nazwe Zwiazek Slazakow?

  7. Pisze Pan: – „Jeśli przestaje działać dialog religijny, jak może działać dialog polityczny?”… Nadzwyczaj „przytomnie” staje Pan po „właściwej” stronie – stronie „czarnej siły przewodniej”…

  8. A ja sądzę, że utyskiwania na Rosję sa bezzasadne. Kraje mają swoje racje polityczne a racja Rosji jest z nasza racją sprzeczna i to pod wieloma względami. To co Pan określa jako pewna prawdę historyczną poświadczoną podpisami iluś tam niemieckich historyków, jest jakaś formą pisania historii przez zwycięzców – aliantów i państwa które wygrały zimną wojnę. Jest to wcale nie tak bardzo bliskie prawdy jak byśmy wszyscy chcieli. Może bliższe niż przed upadkiem komunizmu, kiedy zafałszowywano śmierć milionów ludzi na wschodzie, ale nadal wcale nie jest to „obiektywna prawda” a co najwyżej „zachodnia prawda” w której nadal przemilcza się niewygodne elementy. W historii bowiem sa fakty i jest znaczenie faktów. I o ile co do faktów w jakiś tam ograniczony sposób można uzyskać w miarę obiektywny ogląd co do ich zajścia a nawet okoliczności o tyle o znaczeniu faktów decydują ludzie. Podczas IIW przesiedlenia polaków były częste i masowe. W Polsce po wojnie przesiedlono Niemców. Zatem przesiedlali agresorzy i ofiary. Agresor stawał się ofiarą, ofiara agresorem. Jakie jednak jest znaczenie faktów? Jak dojść kto winien a kto ma? Kto ma decydować że cierpienie jednych było konsekwencją a może nawet nieuniknioną konsekwencją ich działań? Ile w milionowym tłumie uchodźców musi być niewinnych ludzi żeby przesiedleniu już było nieuzasadnioną szykaną a nie uprawnionym działaniem zwycięzcy? Świat nie jest taki jak tego sobie winszujemy…..
    Tak więc Rosja nie chce do tej zachodniej wizji zwycięstwa demokracji i wolności dołączyć jako element cokolwiek zepsuty, nieidealny, niemoralny i zbrodniczy. Czy można im się dziwić? Czy my potrafimy zaakceptować obrazy pokazujące załamanie majora Sucharskiego? Tezy jak np. generała Andersa, że Powstanie Warszawskie było zbrodnią? Rosja także ma kłopoty z akceptacją swoich szarych kart historii…i żadnej polityki i obiektywizmu imperialnego nie warto w tym zbyt łatwo szukać ( choć on tam oczywiście jest…)

  9. Gdzie znaleźć potwierdzenie?

    „Niedawno rosyjska Duma w specjalnej uchwale zaznaczyła, że wojna zaczęła się 1 września 1939, a nie dopiero od ataku Hitlera na ZSRR w 1941.”

    Też uważam że jest to ARCYWAŻNY moment w stosunkach między obu nacjami.

  10. Szanowny Redaktorze, szanowni blogowicze,
    Nie dajmy się zwariować. Rosyjskie media i „historycy” piszą tak samo historię, jak polscy „historycy”. Nam wolno mieć pretensje do całego świata, że nie uważa nas za wspaniałych, rosyjskim „historykom” też wolno. Pakt Ribenntrop – Mołotow jest faktem hisorycznym, tak samo faktami historycznymi są wszystkie tajne umowy z oktresu 1930 -45. Z dzisiejszej perspektywy inaczej wygląda ocena moralna tamtych układów.Polskie władze w subiektywnej ocenie polskiej racji stanu zawierały różne sojusze i Rosjanie też zawierali i Niemcy i USA i Japonia itd.
    Nasi historycy wyspecjalizowali się w mentalności Kalego:” jak Kalemu ukraść krowę…..”
    Rosyjskie media i „historycy” (na użytek wewnętrzny)próbują chyba Polaków sprowokować, bo mają wyrzuty sumienia i szukają alibi, że u was też bili murzynów. Mówmy o przeszłości, ale racjonalnie. Najważniejsza jest przyszłość. Szukanie okazji do podkreślania tożsamości narodowej poprzez jątrzenie przyniosi korzyści takim chłopcom, jak Kaczyński J. i ten niewydarzony Rysio Czarnecki. Poważni ludzie wiedzą, że sojusze się zmieniają i nie wolno frymarczyć interesem narodu dla doraźnych egoistycznych celów.
    Dajmy sobie raczej spokój z dialogiem religijnym; wszystkie religie głoszą, że zwycięży prawda, ale wiadomo, że prawda jest po „naszej” stronie….Wiemy to od setek lat.

  11. Z politycznego punktu widzenia, na europejskiej scenie zaczynają się rozgrywki, które były i są nie do uniknięcia. Rosja, w obliczu baardzo naglących wyzwań globalnej rywalizacji, z irytująco dla nich dynamicznie rozwijającymi się Chinami, musi coś grać z Europą. Zjednoczenie Europy nigdy nie nastąpiło z powodów dojrzałości narodów do takiego aktu, raczej z małych ineresików i przesłanek. Zwłaszcza poszerzenie Europu o postsowieckie państwa było bardziej pochodną dorażnych odruchów niż skutkiem autentycznej wizji i nadrzędnych sensów. Pamiętam, jak niemieccy politycy, będący w stanie zachłystu erupcją niewyobrażalnego bogacenia się i dobrobytu, jawnie deklarowali, że przyda im się pas ochronny z nowych państw, który będzie strefą zaporową przed spodziewaną i, ewentualną inwazją „barbarzyńców ze wschodu. Innym argumentem bogacącej się Europy Zachodniej był niedobór wykwalifikowanych pracowników do prostych, ciężkich prac. Dochodziły do tego oczywiście argumenty o potrzebie konsolidacji Europy w jeden silny organizm, który zrównoważy siłę rosnących potęg globalnych, zarówno gospodarczo jak i militarnie.
    Ponieważ wszystko było oparte na olśnieniach , jakie europejskich biurokratów dopadały pod wpływem chwilowych „natchnień”, wyniki poszerzenia Europy, są jeszcze głęboko w marzeniach. Warto tutaj nadmienić, że kraje takie jak Polska, były wzięte do unii bez żadnego istotnego wkładu. Przyjęcie tych państw , było aktem dobrej woli, żebynie powiedzieć łaski.

    Mamy więc zjednoczoną Europę, która dzięki temu nie osiągnęła praktycznie żadnego wzrostu mocy. Jest w dalszym ciągu zlepkiem bardzo różnych państw, które łączy biurokratyczne, martwe władztwo/byleby coś robić/.Fałszywa aura europejskości utrzymyje wielu mieszkańców Europy w poczuciu uczestniczenia we wspaniałych procesach dziejowych.Mogłoby być nawet pięknie, gdyby było dużo czasu do dalszej konsolidacji, gdyby rosyjski niedźwiedź miał również duży zapas czasu na rozwóji gdyby chciał wiedzieć, że taki stan dla wszystkich, w tym dla niego będzie korzystny. Niedźwiedziowi , niestety zaczyna się trochę spieszyć, a to Chiny, a to stan gospodarki i nauki, a to problemy demograficzne itd.
    Co w takich sytuacjach najlepiej potrafi robić Rosja? Rosja najlepiej zna się na prowadzeniu gier politycznych. W zimowym kryzysie gazowym z Ukrainą, Moskwa dała sygnał wprost, że chce pomocy w budowie rurociągu bałtyckiego. Wtedy testem było , jak zareaguje na to Unia. Pierwsza na spotkaniu przedstawicieli Unii odezwała się Angela Merkel, która od razu jednoznacznie zadeklarowała zaangażowanie się Nieniec w budowę rurociągu. Ostatnio na spotkaniu z Putinem w Soczi, wydukała parę zdań o konieczności sprawiedliwości w Czeczenii i… wygłosiła kolejne deklaracje o poważnej wspóópracy gospodarczej z Rosją. Ostatnio pani kanclerz, zaszczyciła zjazd ziomkostwa, na którym wygłosiła , kilka ładnych zdań, ale obecność kanclerza na tej imprezie tchnęło w „sprawę” ducha pańswowości dla „sprawy”. Oczywiście pani Erica Steinbach imprezę dobarwiła zdaniem:” okropności wojny nie usprawiedliwiają wypędzeń”, co można pozostawić nawet bez komentarza. W tym samym czasie, w Rosyjskich mediach pojawia się informacja o podłych knowaniach Polaków z Hitlerem. Poscy politycy niemrawo wyjaśniają jak się wtedy sprawy miały, ale „cynk” z Rosji nie był skierowany do naszych polityków, ani do kokoszącego się w unijnym ciepełku narodu polskiego. Informacja o tym, że Polacy knuli podstępnie z Hitlerem, czyli było to prawie wspólnictwo, skierowana była do wiecznie skrzywdzonych przedstawicieli ziomkostw nieieckich. I ci partnerzy Hitlera, dzięki którym, Hitler, być może, mógł odważyć się na rozpętanie wojny, jak gdyby nic wypędzili byłych prawieże sojuszników z ich terenów i sami do dziś , jak gdyby nigdy nic zamieszkują na nich. Gdyby Polacy byli tylko ofiarami hitlerowskich Niemiec, to byłaby we wzajemnych rozliczeniach przeszłości jakaś niezręczność, a tak…
    Rosja w swoich grach, będzie coraz intensywniej rozgrywać wszelkie możliwe podziały w Europie. Ziomkostwo to samograj. Wystarczy kilka takich vistów, i Europa będzie „trafiona”. Możemy spodziewać się kolejnych takich „rewelacji”, które są na pewno berdzo precyzyjnie przygotowanymi elementami rosyjskiego, „proeuropejskiego” planu. Putin w Polsce 1-go września na pewno powie coś niedokładnie zawoalowanego, ku pokrzepieniyu serc skrzywdzonych ziomków.Tusk, jest tak przez Kreml skalkulowany, że poza jakąś mamałygą, nie będzie mógł nic sensownego powiedzieć, co w szerszym, rosyjsko-europejskim horyzoncie nie zadziałałoby przeciwko nam.

    Pozdrawiam,Sebastian

  12. List 140 Niemców ? Organizacja Eriki Steinbach ma 4 miliony członków. W sobotę, 22 sierpnia, Steinbach, w obecności kanclerz Merkel znów fałszowała historię, twierdząc m. in., że w latach 1918 – 31 Polacy wypędzili milion Niemców. Niemiecka kanclerz słuchała tych kłamstw i nie oponowała.

  13. Wpływowe w Polsce lobby proniemieckie okłamuje Polaków, wmawiając im, że Niemcy wzorcowo rozliczyli się z czasami III Rzeszy i że świetnie wiedzą o wszystkich niemieckich zbrodniach z tamtego okresu. Jest to nieprawda. Niemcy wiedzą o swoich zbrodniach na Żydach, bo o nich uczy się w niemieckich szkołach. O zbrodniach na Polakach wielu Niemców nie wie i nie chce wiedzieć. Wystarczyłoby przeprowadzić badanie niemieckiej opinii publicznej, by przekonać się, że większość Niemców o zbrodniach na Polakach albo nie wie, albo je pomniejsza. Jednak nikt takich badań nie zamówił.

  14. Zwyky człowiek:
    A kogo w Polsce obchodzi Jedwabne, szmalcownicy, pogrom kielecki, Łambinowice, Szczypiorno, Bereza, wypadki krakowskie????????
    Górny centyl społeczeństwa?
    Poziom wiedzy historycznej w społeczeństwach Zachodu, jest zdecydowanie niższy niż u nas……………
    Wydaje mi się, że oni żyją tu i teraz, a nas usiłuje się zmusić do życia wtedy i kiedyś…………
    Jaka tendencja jest zdrowsza?
    Za kilka lat nie będzie żył NIKT będący świadkiem naocznym minionych czasów…………….

  15. Polecam http://en.wikipedia.org/wiki/German%E2%80%93Polish_Non-Aggression_Pact

    Pilsudski z Gebelsem na wspolnej fotografi.

    Polecam wikipedie, sa tam instrukcje dla polskiego ambasagora w III Rzeszy Jozefa Lipskiego. Anty rosyjska fanatyczna nienawisc jest tam widoczna. W swietle tego obecne rosyjskie publikacje sa realistycznym opisem sytuacji ktora istniala.

    To Polska jako sojusznik hitlerowskich Niemiec rozebrala Czechoslowacje i zablokowala anty hitlerowska koalicje w 1938. Jako rezultat kazdy wiekszy kraj Europy szukal indywidualnych porozumien z hitlerowskimi Niemcami. Francja i Brytania w Monachium 1938, ZSRR w 1939.

    Polska polityka zagraniczna weszla w slepa ulice. Im wiecej szczekania na Rosje tym wiecej halasu od zwiazkow wypedznonych.

    Dzieci jak Sikorski nie powinny bawic sie polityka. Eventualnie doprowadzi to ze Rosja oswiadczy ze nie czuje sie zobowiazana Jalta i Potsdamem.

    Wtedy zacznie sie bagno. Widac ze te post 89 rzady tego wlasnie chca.

  16. Sebastian:
    Wydaje mi się, że dobrze ekstrapolujesz.
    Mogę sobie wyobrazić sytuację w której Rosja będzie członkiem NATO- Clancy napisał nawet political fiction „Niedźwiedź i smok”
    Wszystko zależy od REALIÓW, nie ma niemożliwych konfiguracji politycznych………….
    Podobno „w miłości i na wojnie, wszystkie chwyty są dozwolone”
    Niestety, wyobraźnia naszych pożal się Boże „polityków” jest dość……..ograniczona , mówiac delikatnie………

    „nie matura lecz praktyka, zrobi z ciebie polityka”…………..????????

  17. Dla daty 1 września nie było innej historycznej alternatywy. To co miałoby sens cofnąć to moim skromnym zdaniem konferencja wersalska, a dokładniej uzgodniony podczas jej obrad traktat. Właśnie te ustalenia stały się realnym fundamentem wszystkiego co stało się potem.

  18. Panie Redaktorze ! Drodzy Blogowicze !
    Popieram kilku moich przedmowców (m.in. „pielnię”, „sebastiana” czy „kazka”). Puentą do tych wpisów (i moich refleksji) jest teza, że historię trzeba zostawić historykom. Politykom, i upolitycznionym (lub serwilistycznym), dziennikarzom tudzież takim samym publicystom „wara” od tego problemu.
    Co do podniesionego przez Autora Blogu zagadnienia jakim jest dialog między-wyznaniowy: katolicyzm (made in Poland) – prawosławie (made in Russia) „spuszczę” na ten apel zasłonę milczenia (dla Pana korzystną Panie Redaktorze). O „Dymitriadzie” (odsyłam do Stommy czy Jasienicy na przykład) – upływ czasu tu nie ma żadnego znaczenia, bo „moralność” i „etyka” (a w takiej „poetyce” przedstawia Pan te problemy Panie Adamie – i większość polskich mediów !) nie podlegają tej dialektyce – nie będę wspominał. Nt. temat w „przeraźliwym” (w wymiarze moralnym i religijnym) wywiadzie dla Gazety Wyborczej kilka lat temu wypowiadał się wrocławski metropolita prawosławny arcbp.Jeremiasz (wywiad zupełnie – ze zrozumiałych względów – zapomniany i przemilczany: tytuł: „Rany prawosławia”). Po prostu – Kościół katolicki – polski, narodowy, „nasz” – rękami państwa polskiego (jak to było w Europie „drzewiej” – tylko ta Europa od tego paradygmatu „oderwała” się dawniej już po Reformacji i Rewolucji Francuskiej) realizował swe partykularne interesy instytucjonalne. Po prostu (i to robi po dziś dzień w Rosji, Indiach, Afryce etc.) realizuje prozelickie zasady, urągające równouprawnieniu wszelkich wierzeń religijnych, dialogowi bez-przymiotnikowemu i godności człowieka. Jeśli „jeden” człon dialogu mówi o tym, że „posiadł absolutną Prawdę” to tym samym odmawia tej prawdy „Innemu”……
    „Starcie” polskiego katolicyzmu z rosyjskim prawosławiem (czyli konflikt – w „huntigtonowskim” stylu – cywilizacji) to szerszy kontekst przebiegajacej od wieków rywalizacji dwóch „odnóg” chrześcijaństwa – Wschodniego, ortodoksyjnego, post-bizantyjskiego i rzymskiego, katolickiego, Zachodniego. Jeśli my „nuworysze” (jak chcemy cały czas udowadniać, jacy to my jesteśmy „uzachodnieni”, jak potrafimy nauczać tych leniwych Europejczykow z Zachodu, jak to my wiemy najlepiej co „gra” na azjatyckim” i „prymitywnym” Wschodzie” – kompleksy niższości i wyższości zarazem, tylko przeciwnie skierowane !!!) nie zmienimy w tym względzie swego stosunku do historii i nie uświadomimy sobie, że nasze doświadczenia są tylko naszymi, nie obiektywnymi i uniwersalno-omnipotentnymi (które to tezy winni wszyscy na Wschodzie i Zachodzie
    a priori przyjąć za Prawdę – to jest pokłosie zbytniego utożsamienia „polskości” z „katolicyzmem” w rzymskim wydaniu) nic z „tego” o co Pan apeluje nie wyjdzie. Ani na Wschodzie ani na Zachodzie. Polityka to nie „gra w klasy” na mapie moralnej szachownicy. Tak było jest i będzie (Macciavelli, Taleyrand czy Metternich są w tym względzie mistrzami). I wy intelektualiści polscy „mącący” temu ludowi nadal w głowie o jedynej „Prawdzie” w tym względzie, wyższości „moralnej” nad skutecznością (to „brud” ale tak jest i tak będzie) wykonujecie złą robotę – bo z takich „nauk” wychodzą później takie „potworki’ jak śmierć Warszawy podczas powstania w-skiego (gloryfikuje się decydentów, którzy w zasadzie powinni iść pod są wojenny !), hoduje się irracjonalizm i powszechną infatylizację społeczną (jeśli chodzi o szersze rozumienie dzisiejszego – i minionego – świata).
    Rosjanie (tak jak my i Niemcy – czyli E.Steinbach także !) mają prawo do swoich prawd, do swoich interpretacji, do swoich „złudzeń” i „mitów” (jeśli godzimy się na irracjonalizację naszej polityki, naszej historii, naszą mistyfikację i mitologizację, jeśli wielbimy nasz „drang nach Osten” – celem „cywilizowania” „ruskich” – a taki sami trend ze strony Niemców ganimy to o co w zasadzie chodzi, gdzie tu moralność, gdzie etyka, a przede wszystkim logika ?).
    Dobry Wojak Szwejk mawiał, że „zwycięzcą moralnym jest ten komu przeciwnik przetrąci nogę”. I tak dlatego jest z „tą Polską” (to poniekąd odpowiedź na tezy z wpisu „Torlina” z dn. 23.08.2009 h: 23.50.)
    Pozdrawiam.
    WODNIK 53

    PS: Na ścianie w jednym z monastyrów w Siergiejskim Posadzie jest napis z okresu „smuty”. Trzy diabły dławiące Rosję to dżuma, Tatr i Lach……
    O roli sławetnych (acz gorliwych „katolików”) tzw. „lisowszczyków” na Wschodzie od Jaiku po Ukrainę i Dźwiny po Dunaj w przedmiocie „cywilizowania” Rosji (i jej katolicyzacji) nie będę wspominał – niewiele się różnili od późniejszego o kilka wieków NKWD ……. (ich znaczenia mimo upływu wieków ma wśród prawosławnych nie można nie doceniać i traumę tym wywołaną nie wolno zapominać, tak jak upadek Konstantynopola w 1453 roku czy IV wyprawę krzyżową na Konstantynopol w 1204 roku). Pamięć historyczna dot. wszystkich, nie tylko nas ! (mimo iż „daliśmy” światu JP II !!!!)

  19. Wiesiek 59,

    Szanowny Panie,
    miło mi, że podziela Pan produkty moich zabaw około politykowych.
    Oczywiście nasze orły, grając polityką zewnętrzną na użytek wewnętrzny, dawno już zakiwały nasze szanse na znalezienie się w podstawowym składzie jakiejkolwiek drużyny. Jeszcze jakiś czas temu miały świadomość, że w dzisiejszych czasach liczy się wyłącznie gra w skali planety. Kiedy jednak tę świadomość zgrały: a tu rzucając się jako podnóżek Ameryce, a to rozgrywając przeciwko Rosji Wielkieg Pomarańczowego Szlema / Ukrainą/, a to chepiąc się własnymi „zaklęciami” na placu w Tbilisi, lub drażniąc Rosję bezwartościową z punktu militarnego tarczą antyrakietową itp.
    Nasi mali-wielcy próbowali się tylko nadymać do fotografii, zapominając zupełnie o przyglądaniu się temu, co robią w tym czasie ci realnie więksi. Kiedy Chirac próbował bardzo!!! na skróty udzielić im życzliwej porady, wówczas oni wyciągnęli zza karmana zmiętoszoną godność i narobili takiego wrzasku…
    Ponieważ w polityce, jak w normalnych , życiowych grach towarzyskich, wszystko co wykonujemy, mówimy etc. ustawia nas bezwzględnie w szeregu do prawdziwych „lodów”. Poza Chirackiem, nikt nam nie powie co powinniśmy robić żeby choć trochę tych „lodów” polzać. Odczytywanie tych znaków/co myślą o nas inni, na co u nich możemy liczyć, na co mamy szanse etc./ to niestety wiedza tajemna odwrotnie proporcjonalna do naszych dotychczasowych sukcesów…
    Nasze obecne szanse tkwią już tylko w takim scenariuszu, w którym wszyscy wielcy grają ze sobą , bez nas, a my jako ignorowany idiota, na boczku robimy swoje. Wielcy , przedabrzają w grze, zakiwują się między sobą na amen, a my pozostajemy jedynym zwycięzcą, z braku laku. Stwórca podobno, dla mniej dręcznych przewidział swoisty handicap w postaci szczęścia dla głupców…

    Pozdrawiam,Sebastian

  20. Jeszcze jedno.
    Granica pomiedzy szowinizmem , nacjonalizmem a patriotyzmem, jest bardzo cienka.
    Czy gloryfikowanie przeszłości, szukanie winnych klęsk wśród INNYCH a nie SWOICH, to patriotyzm, czy szowinizm? Historia , nie jest statyczna. Akcja rodzi reakcję, sojusz wywołuje kontrposunięcia antagonistów. Wczorajszy wróg, może być jutrzejszym przyjacielem………..

    Któryś z prezydentów USA chyba, powiedział że „Ameryka nie ma przyjaciół, ma interesy”
    Czyż nie powinniśmy wyciągnąć z tej lekcji pragmatyzmu wniosków?

    Politycy, to też ludzie, wizjonerów brak, może więc dopuszczać do władzy pragmatyków? Popełnią mniej błędów?
    Bezkrytycznie podchodząc do przeszłości, nie budujemy przyszłości swoim wnukom. Powielanie błedów w imię ślepego patriotyzmu, przejawia sie w szowinistycznych zachowaniach naszej „OMC” prawicy………
    Cel- środki- realizacja, i oczywiście dziesięciolecia konsekwentnego działania…….

    Każda następna ekipa partyjna zaczyna od zera, począwszy od wymiany mebli i kadr w ministerstwach. Na kontynuacje, doprecyzowanie, poprawienie błędów, nie ma czasu. Paraliż decyzyjny i kompetencyjny trwa…….
    A czas ucieka bezpowrotnie.

  21. Napisać o vdm, że się ośmiesza. to za mało napisać

  22. Szanowni państwo tylko spokojne. Komuś po stronie rosyjskiej bardzo zależy na tym aby sprowokować stronę Polską do ostrych reakcji w celu dalszego pogorszenia naszych stosunków i zrzucenia winy na Polaków .Ta prowokacja ma na celu umniejszenie wizyty w Putina w Polsce i przyczynek do niezawarcia jakichkolwiek porozumień. Jest to też retoryka w cieniu Kaczyńskiego w Gruzji.>my przyjechaliśmy tu walczyć< i czego państwo się spodziewają,łagodności z strony rosyjskiej .Po Kaczyńskich długie lata trzeba będzie pracować od zera ,chcąc poprawności w wzajemnych stosunkach.

  23. Polacy maja niesamowita wlasnosc komplikowania rzeczy
    zamiast probowac je uproscic !
    Ja nie mam slow ,proponuje aby stalo sie zadosc ,po polsku i jak
    nalezy? ;1 wrzesnia wypowiedziec wojne; Niemcom /Merkel bedzie
    obecna i Rosji /Putin i Medwiejew tez /.
    Moze nareszcie bedzie w Polsce spokoj ! Nie !
    …No przylozcie komus moze poczujecie sie lepiej ,bo ponoc Was
    ignoruja !
    W polityce sie nie przeprasza /to zachowanie naogol koscielne/
    w polityce robi sie „GESTY” i ta wizyta jest takim gestem .
    I powiem szczerze jesli Polacy naprawde nie wykorzystaja tej okazji
    w imie pokoju i spokoje ,w imie ich wlasnych przodkow /ktorzy walczyli
    i umierali po to aby WAM bylo lepiej !/to sa wieksze barany jak myslalam!
    /przepraszam !/
    Salute

  24. A takie wspólne listy są do czegoś potrzebne? Bo mi się wydaje, że brak porozumień w sprawie historii, to tylko pretekst do tego, by ze sobą nie rozmawiać dzisiaj, lub, jak kto woli, realizować politykę (historyczną). Popatrzmy np. na polską prawicę, zwłaszcza PiS. Politycy PiS-u mają swoje spojrzenie na II RP i zatargi z Czechosłowacją w latach 1919-20, a potem 1938-39. I brak porozumienia w tych kwestiach ze stroną czeską W NICZYM

  25. ucięło mi, więc kończę:

    w niczym nie przeszkadza, by PiS i ODS były sobie w polityce zagranicznej najbliższymi sojusznikami. Tak samo ma się rzecz z Ukrainą, choć tu stosunkom polsko-ukraińskim brak treści. Polska ma skrajnie różne pojęcie o wielu wydarzeniach z XX wieku, niż na to patrzą w USA, a mimo to stosunki mamy dobre. Czyli można.
    Wyjątkiem są Niemcy i Rosja. Z jakiegoś niezrozumiałego powodu tu, do dobrej współpracy i pojednania, potrzebujemy wspólnych listów i gestów tego, albo tamtego. Są nawet tacy, co majaczą o napisaniu wspólnego, polsko-niemieckiego podręcznika do historii (że niby Francuzi i Niemcy też napisali, tyle że wspólnie tylko w tych fragmentach, które żadnego Francuza ani Niemca nie obchodzą, zresztą wydaje się, że prace nad tym podręcznikiem były tylko pretekstem do wyłudzenia publicznych pieniędzy). Nie zmienimy pojęcia Rosjan o II wojnie światowej i jej konsekwencjach. Ich film jest nie tyle prowokowaniem Polski, co ich punktem widzenia. Jeśli Putin przyjedzie na Westerplatte i powie to, co naprawdę chcielibyśmy usłyszeć, to powie to nieszczerze, dla świętego spokoju, za czym nic nie pójdzie, jeśli chodzi o rosyjskie podejście do lat 1919-20, do 17 września, do Katynia, do Układu Warszawskiego i do polskiego wejścia do NATO. Trudno sobie wyobrazić coś politycznie równie odległego, jak zachodnioniemiecka chadecja i ZSRR wczesnego Chruszczowa. A mimo to w 1955 Adenauer podpisał z nimi porozumienie i z biegiem dekad ich stosunki stały się wprost znakomite (do stanu dzisiejszego), mimo, że nikt nikogo tam nie przepraszał, nie wystosowywał listów pojednania, nie podpisywał wspólnych deklaracji o historii, n W niczym to nie przeszkadza.

    I u nas też nie przeszkadza. Za to świetnie się nadaje na pretekst, do realizowania bieżącej polityki. Nazywamy przesiedlonych przesiedlonymi, a Niemcy wypędzonymi, my oceniamy ich liczbę na miliony, oni na 10? No to jest powód, by dziś ze sobą nie rozmawiać.

    Jednym z podstawowych celów polskiej polityki ostatnich 20 lat (zwłaszcza polityki prawicowej) jest odepchnięcie Rosji jak naj-da-lej od Europy, nic tak nie irytuje polskich polityków, jak to, że Putin ma dobre kontakty polityczne i gospodarcze z przywódcą jakiegoś zachodniego kraju, zwłaszcza silnego. Otóż Rosja stanie na głowie, by się od polityki europejskiej i światowej odepchnąć nie dać i skoro Polska nie chce w tym brać udziału, to trudno. Włochy i Francja też z powodu polskich fochów z kontaktów z Rosją nie zrezygnują. A to z powodu jej potencjału ludnościowego, energetycznego, militarnego i naukowego (tak, tak, wbrew polskim stereotypom Rosja to nie tylko zapijaczone kacapy w walonkach z kołchozów).

    Skoro Polska nie potrafi sobie wyobrazić dobrych stosunków z Rosją, bo mają oni inne postrzeganie historii, to Francji pozostaje powiedzieć tylko: Soit! I przejść do rozmów ponad naszymi głowami, gdzie polski interes polityczny i gospodarczy będzie ostatnim, czym będą się zajmować.

  26. Na całe szczęście Polacy nie dają się zwariować dyskusjom o przyczynach WWII i swoje wiedzą. A czego by nie gadać o Sowietach, to pod ich protektoratem doczekaliśmy w końcu wolności, zaś po okupacją niemiecką (hitlerowską) nie napisalibyśmy w tych komentarzach ani słowa po polsku. Po polsku nie miałby kto pisać. Byliśmy drudzy w kolejce po Żydach.

    Z własną historią Rosjanie muszą się uporać przede wszystkim dla własnego dobra. Dopóki sami nie rozliczą stalinowskiej przeszłości, dopóty kolejny rosyjski „batiuszka” będzie tym ludziom robił wodę z mózgu i krępował ich wolnośc dokonywania wyborów. A szkoda Rosjan, bo to w końcu ludzie, jak wszyscy inni i zasługują oni na lepszy los, niż doświadczany przez nich przez tyle ostatnich dziesięcioleci. My pomstujemy na Stalina i stalinizm, a co dopiero na temat stalinowskiej tyranii mogliby powiedzieć sami Rosjanie, gdyby tylko mogli bez obaw otwarcie o niej mówić.

  27. POlonia- Sawa – ja tez tak mysle.

  28. POLONIA-SAWA,

    Szanowna Pani,

    GESTY to fajna zabawa, bo jest łatwa do sprzedania politycznym amatorom, czyli zainteresowanym społeczeństwom. Zawodowcy zawsze zastanawiają się , jak różne GESTY przekładają się na CZYNY. Atrakcją w odbiorze GESTÓW jest zgadywanka, kto DLA KOGO wykonuje te wystawione na szeroki pokaz zachowania.
    Czy GEST namiętnego pocałunku Breżniewa z Honeckerem oznaczał akt zbratania dwóch narodów, które oni reprezentowali? Czy przyjęcie prezydenta Kaczyńskiego w Białym Domu przez prezydenta Busha było pokazem prawdziwego partnerstwa?
    Czy po ewentualnie genialnym rozegraniu GESTU , jakim będzie spotkanie 1 wrzedśnia , przez naszych polityków, będziemy mogli bez oporów chwycić się za rączki z Niemcami i Rosjanami, pokręcić się w „Kółko graniaste” i przystąpić do wspólnych z nimi przedsięwzięć gospodarczych?
    Jaką wartość mają GESTY realizowane z mocarstwami o przeciwnych interesach, np. z Rosją i z USA. Z USA demonstracyjnie pokazujemy naszą bezkrytyczną /baz/wolę partnerstwa/tarcza, Irak Gruzja / , a Rosję zapraszamy po to żeby się ukorzyła/?/, przeprosiła/?/… Co możemy światu zaprezentować w GEŚCIE jaki będzie wykonany 1 września? Z tego co Pani napisała, można wyciągnąć jeden wniosek-gdyby głupi POLACY nie komplikowali wszystkiego, świat byłby o wiele prostszy i serdeczniejszy, a polityka uległaby zredukowaniu do Osiedloowych Domów Kultury. Wygląda na to, że polityka prowadzona przez dzisiejsze państwa uważane za cywilizowane jest prosta i szczera. Jeśli Ameryka chce uszczęśliwić Irakijczyków i obalić zwyrodnialca Saddama, to czyni to bez żadnych głupich ceregieli, prosto i szczerze. Po co kręcić, mamy w końcu XXI wiek. Czasy GESTÓW Kozakiewicza, nawet w uzasadnionych sytuacjach, podobnie jak walki gladiatorów , bezpowrotnie odeszły do lamusa Historii. Dziś wszystkie narody to jedna wielka rodzina- Chińczyk, Rosjanin, Arab, Żyd, Czeczen,itp…
    Po prostu Ludzie.

    Pozdrawiam,Sebastian

  29. Panie redaktorze,

    Nie jest chyba tak źle z tą różnicą mentalną. Jestem studentem, w tym tygodniu brałem udział w konferencji, na której poznałem młodego doktoranta z Rosji. Ponieważ konferencja była pod Poznaniem, a on musiał spędzić jedną noc w Warszawie „przewaletowałem” go u siebie w akademiku.
    Dość dużo dyskutowaliśmy, o polityce i historii. Oczywiście w historii po polsku i rosyjsku występuje wiele różnic (nie miał np. pojęcia co wydarzyło się 17 września). Był jednak świadomy tego, że w Rosji nie zawsze mówi się prawdę, zarówno co do historii jak i spraw bieżących.
    Mnie zaskoczyło to, że wg. niego Putin nie jest tak popularny w Rosji jak to przedstawia się w Europie, podobno ludzie zauważają że jest kryzys i zdjęcia z tygrysami nie robią już takiego wrażenia jaki kiedyś, a raczej irytują sporą część społeczeństwa.
    Był też zdecydowanym przeciwnikiem wojny w Gruzji.
    Pewnie nie był reprezentatywny dla rosyjskiego społeczeństwa, ponieważ często bywa w Niemczech i Polsce, jednak zapewniał, że w Rosji wiele osób myśli podobnie jak on.
    Być może więc na oficjalnej linii Polska-Rosja jest olbrzymia przepaść, ale z ludźmi nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać.

    pozdrawiam,
    Kamil

    PS. Coś z serii przygotowania do Euro 2012: gdy kolega chciał kupić bilet na pociąg, okazało się, że w kasie międzynarodowej na dworcu centralnym kasjerka nie mówi w ŻADNYM języku obcym.

  30. Sebastian, przyjemnie byloby kiedys przeczytac jakis Twoj wpis bez kwiecistej demagogii i pogardy dla inteletualnych mozliwosci tego, do kogo sie zwracasz. 😆 😆 😆 .

  31. Helena,

    Szanowna Pani,

    Punkt pierwszy. Pozwalam sobie pozozostać przy swoim przekonaniu, że treściowo piszę bardzo konkretnie, a formalnie, dla pokazania bezsensowności autorytarnych opinii, pozwalam sobie na odrobinę uczciwej, ale przewrotności. Pilnuję wtedy wyłącznie, żeby fakty i ich konteksty były utrzymane w przyzwoitej dyscyplinie. Jeśli tak nie jest, proszę o przykłady.
    Punkt drugi.Wrażenie „intelektualnej pogardy dla osoby , do której się zwracam”?
    Nie mam pojęcia skąd u Pani/wyłącznie!!!/ takie obsesyjne wrażenie.Będę wdzięczny za sugestię, na czym to co ma polegać.
    Punkt trzeci. Z przyjemnością przeczytam Pani konkretny, wyrazisty wpis, dotyczący jakiejś konkretnej sprawy z dziedziny polityki, /nie Madonny/, wychodzący choć trochę ponad standard medialny. Jak dotychczas miałem okazję poznać Panią z drobnych uszczypliwości i wspierania innych uszczypliwych/ „z ust mi to wyjąłeś”/. Przepraszam bardzo, ale więcej znam Panią ze strony wybrzydzania na innych blogowiczów, niż z Pani poglądów. Całość sprawia wrażenie, że autorka trochę się nudzi.

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S. Z niecierpliwością oczekuję konkretnych przykładów mojej ” kwiecistej demagogii” zamiast demagogicznych/sic!/ opinii na mój temat

  32. Bardzo sie Sebastian przepraszam ,
    ty po prostu nie zrozumiales tych gestow /to jest Sebastian cala
    wiedza ,ktora w innych krajach nazywaja dyplomacja /.
    W zasadzie kazdy dyplomata powinnien uczyc czytac z gestow ,polityka
    nie jest ani prosta ani szczera ,ona jest wprost przeciwnie bardzo
    skaplikowana jak wszystkie stosunki miedzyludzkie.
    To jest naprawde wyzsza szkola jazdy ,i trudno mi to wytlumaczyc ;
    np.
    cytat ;
    Czy przyjęcie prezydenta Kaczyńskiego w Białym Domu przez prezydenta Busha było pokazem prawdziwego partnerstwa?
    Prezydent Bush przyjal K. tylko pol godziny ,o ile sobie przypominam ?,
    ale go przyjal ,oczywiscie to ze bylo to tylko! pol godziny ,bylo tutaj natychmiast interpretowane .
    W przelozeniu znaczylo to tylko tyle ,przyjmuje Pana
    JAKO PRZEDSTWICIELA NARODU POLSKIEGO ,ale— pana osobiscie
    to wyrzucilbym na zbity …! sorry Sebastian ! on sie nie umie zachowac
    dyplomatycznie ,on jest antydyplomatyczny ….
    Minister Sikorski przesadza ,ale trzyma sie lini ,wiec jest interpretowany
    jako polski minister z „przesadnymi wystapieniami ” ,podoba sie to wielu
    ludziom ? nie ? meczace i zobowiazujace !
    A powiedz mi na jakiej niby zasadzie panstwa maja sie porozumiec ??
    Moze na zasadzie teraz to wszyscy jestesmy bracmi i dziecmi kwiatow ?
    Boze dziecko co ty pleciesz //???
    /cytat ;
    Jeśli Ameryka chce uszczęśliwić Irakijczyków i obalić zwyrodnialca Saddama, to czyni to bez żadnych głupich ceregieli, prosto i szczerze./
    To jest naprawde ogromna naiwnosc i nie znajomosc rzeczy ,przepraszam
    Sebastian totalna ignoracja tematu .
    Polityk byla i jest ZAWODEM ,i to bardzo ciezkim !,jak architekt ,murarz ,
    ciesla, lekarz ,zawod ktory wymaga naturalnego talentu !!
    /Polityk jest moze pewnego rodzaju ratownikiem ,ktory stoi kolo domu ktory plonie,
    albo okretu ktory tonie i kazde jego przemyslenie to ratowanie ;
    zycia,dobra,zdrowia , ale kogo?/————-
    cytat ;
    Czy po ewentualnie genialnym rozegraniu GESTU , jakim będzie spotkanie 1 wrzedśnia , przez naszych polityków, będziemy mogli bez oporów chwycić się za rączki z Niemcami i Rosjanami, pokręcić się w ?Kółko graniaste? i przystąpić do wspólnych z nimi przedsięwzięć gospodarczych?
    —————————-
    -bardzo przepraszam Sebastian to nie przedszkole !
    —————————————
    Ten GEST jest tylko dowodem dobrej woli /na zasadzie ;oni Wam mowia ,
    my chcemy z WAMI ; co Wy Polacy na to ?/.
    To jest ,albo moze byc tylko poczatek np. czegos lepszego !!!
    Nic tutaj nie odeszlo do lamusow histori ,zmienilo sie ,jest bardziej looka / i nikt nie mowi napewno o wielkich wojnach/
    ale jest !!!!
    To o czym ty piszesz to zachowanie mlodziezy na roznych zjazdach ;zwolennikow /roznych religi i przekonan !/ ,ale nie w polityce !!

    SALUTE
    Sebastian ! zycie to jedna wielka szkola a jak jestes na koncu ,to naprawde
    widzisz jak malo sie nauczyles i tak dopiero wtedy jak skonczyles studia zaczynasz sie uczyc /bo wtedy masz narzedzia zeby
    to moc /itp.itd.

  33. POLONIA-SAWA,

    Szanowna Pani,

    bardzo dziękuję za poświęcony czas. Na wstępie pragnę Panią zapewnić, że moje przykłady z życia polityki i dyplomacjirozumiem taik jak Pani to wyraziła w swojej krytyce mojego wpisu. Większość przykładów podałem w formie retorycznej, a kontekst w jakim je umieściłem, powinien jednoznacznie wskazywać, jakie były moje prawdziwe intencje. Przykłady były wybrane z tych najbardziej znanych i oczywistych. Ani więc Bush nie zbratał się z Kaczyńskim, wojna z Saddamem była cynicznie spreparowaną, formalnie bezpodstawną agresją itd. itp.
    Dyplomacja natomiast, jest dyscypliną, która gra wwszystkim, co stanowi o wartości danego państwa. Dyplomacja nie jest czarodziejską różdżką. Dyplomacja to bardzo realna gra na poziomie , jaki wyznaczają wszystkie nasze rfealne argumenty i wartości.
    W grze dyplomatycznej z Rosją , obecnie posiadamy tyle szans na sensowne relacje z tym państwem, co przedwojenny min. Bek w swoim najlepszym wystąpieniu sejmowym, kilka tygodni przed wybuchem wojny. Rosja znajduje się w sytuacji zbliżonej do walki o własne być albo nie być. Przy obecnym tempie zmian w globalnej sytuacji politycznej, sytuacja Rosji jest taka,że Teraz, albho nigdy. Ponieważ Polska w ostatnich latach zepsuła w relacjach z Rosją wszystko co tylko możliwe, dla Rosji p-rzestaliśmy być partnerem. Nasi dyplomaci nie mają już żadnych szans na uzdrowienie stosunków z Rosją, bo Rosja ewidentnie gra już tylko swoje. W takiej sytuacji organizowanie imprezy na Westerplatte, z podtekstami Rosji jako agresora, to dla Rosji policzek nie do przełknięcia. Stąd ten histeryczny wysyp zaskakujących publikacji i programów w telewizji. Na moje czucie, Impreza na Westerplatte, to dyplomatyczna gafa najgrubszego kalibru. Jaki dobry ruch ma Rosja w tej sytuacji, żeby zachować twarz poważnego gracza, na co stara się usilnie pracować? Czy Polska jest na tyle liczącym się krajem, żeby mogła pozwolać sobie na takie publiczne przyznanie się Rosji do etykiety podstępnego, bezwzględnego agresora? Dobry dyplomata zacząłby od GESTÓW wokół spraw, które choć trochę łączą nasze narody, a nie dzielą.Rosja wychodzi z pojelcynowskiej zapaści, i choćby ze względu na politykę wewnętrzną, absolutnie nie jest jeszcze gotowa do takich historycznych rozliczeń.
    Moje „Kółko graniaste” to była oczywiście bezsilna ironia z powodów , o których wspomniałem powyżej, gdyż jestem przekonany, że Rosja w obecnej sytuacji, kiedy walczy o cywilizacyjne przetrwanie- nie ma nas już w swoich strategicznych, partnerskich planach.NHie czas żałować róż, gdy Chiny potężnieją w zawrotnym tempie.

    Z Pozdrowieniami,Sebastian

  34. Masz racje Sebastian ,
    mysle ze Merkel przyjedzie na Westerplatte w sweterku ,a Putin ,
    co tam Putin to jest wszystko tak zepsute ,ze najlepiej udawac
    ze Rosja nie jest naszym sasiadem ?
    Masz racje jak z Rosja nie wyszlo nalezy sie zajac Chinami ,zawsze
    alternatywa ,a jak nie wyszlo z Ameryka ,to zajmiemy sie Chile ,
    zignorowac !
    / w takim razie zycze wam powodzenia w dokladaniu i zmienianiu Rosji ,
    bo Polacy znalezli po Ameryce /z ktora nie wyszlo/ ,nowego Pana,
    troche po polsku ,troche po wasalsku ?/
    Tak tak ,o to chodzi ,
    ale zeby sie rozliczac ,trzeba najpierw umiec liczyc !!!
    Salute
    PS.
    polacy podraznili juz Niemcy,Amerykanow , Franzucow, Chiny a teraz sie stawiaja do Rosji ?
    ..To wyglada jak taniec nagiego w pokrzywach …..
    ta polska dyplomacja ……

  35. POLONIA-SAWA,

    całkowicie ze wszystkim się zgadzam, co Pani napisała, poza Rosją. Z Rosją , w3 pierwszej kolejności zepsuliśmy wszystko,
    najbardziej jak było można, a nteraz to już dyplomacja „świętego Wita”. Kiedy pomyślę o kolejnych zachowaniach naszych polityków wobec Rosji, ogarnia mnie paraliż. Póki co, wszystko sobie tłumaczę idiotyzmami popełnianymi na użytek wewnętrzny, pod najbliższe wybory. Jeśli tak jest, to KATASTROFA.

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

css.php