Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza
Pawe? Kukiz

16.11.2018
piątek

McCartney prosi o pomoc Kukiza

16 listopada 2018, piątek,

Dobra historia, może wyniknie z niej coś fajnego. Eksbeatles Paul McCartney zabiega o ustanowienie Dnia Izaaka Baszewisa Singera, literackiego noblisty pochodzącego z Żydów polskich. McCartney jest obrońcą praw zwierząt, dowiedział się, że Singer już dawno temu przyznawał się do wegetarianizmu.

Ktoś mu polecił muzyka i posła Kukiza, aby gwiazdor do niego w tej sprawie napisał. Absurdalne? Nie do końca, bo Kukiz twierdzi, że wraz z żoną od lat jest fanem prozy Singera. Ma wszystkie jego książki w polskich przekładach.

Tyle że ta kolekcja nie przeszkodziła jakoś Kukizowi zaprosić na jego listy wyborcze tzw. narodowców – czy sir Paul ma tę świadomość? – którzy Singera, a może i w ogóle pisarzy Żydów nie czytają. Zajmują się raczej czymś wprost przeciwnym: rugowaniem z polskiej pamięci tysiącletniej obecności Żydów w naszej historii i kulturze. A proza Singera akurat o tej obecności malowniczo przypomina.

Muzyk przemieniony w politycznego populistę widać nad tym się nie zastanawiał, tworząc swoje listy wyborcze. Dzisiaj też się chyba nie zastanawia, że jego entuzjastyczna deklaracja, iż McCartneyowi pomoże, wystawia go od razu na falę antysemickiego hejtu. Trzeba go będzie bronić.

Ale sam fakt, że list gwiazdora może niektórym młodym ludziom przypomnieć o Singerze nie tylko jako prekursorze wegetarianizmu, ale też wspaniałym pisarzu, ma pozytywny potencjał w tych czasach durnoty. Bo w samo ustanowienie Dnia Singera w Polsce pod rządami prawicy trudno, niestety, uwierzyć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 37

Dodaj komentarz »
  1. Dzień Izaaka Baszewisa Singera jest w Izraelu?

  2. Alez oczywiscie, w ‚statucie’ kazdego narodowca, jest paragraf ktory mowi ze ma obowiazek byc antysemita.
    B. Singer slowa po polsku nie napisal, palal taka sympatia do Polski jak Yitzhak Shamir. Kto wie czy to B. Singera jest autorem prozy ‚o mleku i o matce’.
    Zycze dobrej nocy.

  3. McCartney miał bardzo dobre intencje i oby jego list wzbudził u adresata jakąś refleksję, ale chyba nie zdawał sobie sprawy, do kogo pisze: fan „tradycji” i strzelania do ptaków chyba wiele z Singerem nie ma wspólnego. Posiadanie książek nie jest równoważne z ich czytaniem, a czytanie nie oznacza jeszcze zrozumienia….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Po co Pan, Redaktorze miesza ?
    Ktoś, kiedyś tu, na forum Polityki napisał :
    ” Najwspanialsi ludzie, których znałem to byli Żydzi a największe znane mi sk…syny to także byli Żydzi”
    Spodobało mi się to zdanie więc je zapamiętałem.
    To, że ktoś nie lubi ( nie wnikam w powody ) określonej nacji nie oznacza , że nie lubi każdego z owej nacji.

  6. Oprócz zgłębiania twórczości Singera Kukiz ma drugą pasję:
    myślistwo. Długoletnia przyjaźń z McCartneyem – obrońcą praw
    zwierząt i wegetarianinem – gwarantowana.

  7. Kiedyś byliśmy najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym.
    Czym jesteśmy dzisiaj? Cyrkiem na kółkach? Rollercoasterem? Prowincjonalnym miasteczkiem z Dzikiego Zachodu?
    Jedno wydaje się być pewne. Rządzi nami bolszewicka ośmiornica, której wszystkie macki zostały mocno poświęcone za sowitą cołaską.
    W paszportach będziemy mieć: Boga, Honor i Ojczyznę.
    O honorze dawno zapomniano. Ojczyznę odda się za chwilę białemu niedźwiedziowi przy wtórach discopolo: „biały miś”.
    Czy PB zdoła się wybronić przed „dojną zmianą”, tego nie wiem.

  8. Ale pusto.Temat be?

  9. Paula McCartneya darzę szacunkiem tak jak chyba wszyscy, ale nie dlatego, że jest wegeterianinem, obrońcą zwierząt i wielbicielem Singera.
    Kukiza zawsze traktowałem jako swego rodzaju dziwaka, takiego wiecznego chłopca.
    Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że obaj wykorzystują wcześniej wypracowany kapitał popularności do rozdrabniania go na drobne. Muzyka jednego i drugiego podobała się wszystkim lub prawie wszystkim. Działalność pozamuzyczna już nie.
    Tak nawiasem mówiąc to my od bardzo dawna oddzielaliśmy osobiste życie artystów, ich moralność od ich osiągnięć zawodowych. Kto dziś pamięta Caravaggio, że był pijaczyną, awanturnikiem a nawet przydarzyło mu się zabójstwo. Nikt nie pamięta Brechtowi, że był dziwkarzem i w dzisiejszych czasach to by pewnie bez przerwy włóczył się po sądach albo i siedział za kratami.
    Nie sądzę, by trzeba było bronić McCartneya czy Kukiza. Obronią się sami poprzez swoje dokonania życiowe, do których nie zaliczam wegeterianizmu.

  10. „Ale sam fakt, że list gwiazdora może niektórym młodym ludziom przypomnieć o Singerze nie tylko jako prekursorze wegetarianizmu, ale też wspaniałym pisarzu, ma pozytywny potencjał w tych czasach durnoty”.

    U nas odpowiednią robotę abyśmy znaleźli się w „czasach durnoty” wykonał Balcerowicz i jego neoliberalni hunwejbini. Wtórny analfabetyzm, nędzne media, zapaść w kulturze i nauce, czołowe wyższe uczelnie w dalekich setkach światowych rankingów – oto tego skutki. Zainteresowanie kulturą – szczególnie wysoką – bliskie zeru. W czterdziestomilionowym kraju ćwierćwiecza dzikiego neoliberalizmu prawie nikt już nie czyta książek, ambitne przedstawienia w Teatrze Narodowym w Warszawie ogląda łącznie (z przyjezdnymi oczywiście) niewiele ponad 3000 osób (takie statystyki podaje dyrektor teatru Jan Englert), wybitne filmy, zwycięzcy festiwali filmowych w Cannes czy Wenecji, mogą liczyć w Polsce na najwyżej kilkutysięczną (w porywach kilkunastotysięczną) widownię, tak że dystrybutorzy poważnie zastanawiają się czy takie co trudniejsze filmy w ogóle do Polski sprowadzać. Sprzedaż ambitniejszej prasy i czasopism (a takie praktycznie już u nas nie wychodzą) – w tym wydań elektronicznych – od dawna radykalnie i systematycznie spada.
    Oczywiście nazwisko wspaniałego pisarza Singera – podobnie jak np. wybitnych reżyserów filmowych Bergmana, Antonioniego czy też naszego Hasa – nie tylko młodszym ludziom ale i tym w średnim wieku nic nie mówi. Wstyd.

  11. @grzerysz
    Pan jest ideologicznie uprzedzony, być może z racji wieku, ja w polemikę z takimi uprzedzeniami nie mam tu czasu wchodzić. Gdyby nie przejście na system rynkowy, miałby pan tu i ówdzie domy kultury i wszędzie kolejki po papier toaletowy. Ja pół życia przeżyłem w gospodarce ,,socjalistycznej” i nikt mnie nie przekona, że czarne jest białe lub różowe. A na wariant skandynawski, wysoko opodatkowany, ani wtedy, ani teraz nas nie stać.

  12. @ggry
    Ciekawe. Kto go wrobił w ten list w takim razie? Może promocja koncertu w Krakowie?

  13. @kaesjot
    Takie złote myśli łatwo odnieść do każdej nacji, w tym Polaków czy Rosjan. A zatem nie mają żadnej wartości. Ale przypomnienie twórcześci Singera – bezcenne.

  14. @maciek
    Wstydziłby się pan swej ignorancji i antysemityzmu.

  15. @Adam Szostkiewicz
    17 listopada o godz. 16:35

    „Pan jest ideologicznie uprzedzony, być może z racji wieku…”

    Nic podobnego.
    W Niemczech ludzie dużo czytają, mają uczelnie na poziomie i doskonałą prasę oraz czasopisma.
    Nie mieli jednak Balcerowicza…

  16. Pan Redaktor zdaje się nie rozumieć prawidłowości, że każde pokolenie ma swoje własne bożyszcza. Pisarzy, piesniarzy, bohaterów.
    Singer?
    A kogo on dzisiaj obchodzi?
    Kto wie, kim on był?
    To ten od maszyn do szycia?
    A co to jest maszyna do szycia?
    Tyle wiedzą dzięki turbokapitalizmowi młodzi…….

    Można anegdotkę?

    Pan Balcerowicz przypomina postać tego praktykanta od jubilera.
    Kazano mu przeciąć diament, więc to zrobił bez wahania.
    Właścicielowi świadomemu wartości kamienia, zadrżałyby ręce…..

    W świetle raportów o biedzie z RFN, Brytanii, USA, pana zachwyty nad kapitalizmem są nieuzasadnione.
    Widocznie dobrze panu w szklanej wieży, z apartamentowca na strzeżonym osiedlu niewiele widać?
    To jak z L.Kaczyńskim- „spieprzaj dziadu”, ta sama optyka.

  17. Zabawna ta historia z McCartneyem i SIngerem – wegetarianami i Kukizem – wielbicielem SIngera i myśliwym. W sumie sympatyczne.

    Ja Singerów bardzo lubiłem i lubię od zawsze. Najbardziej księżkę Israela ,,Yoshe (w polskiej wersji Josze) Kallb i ,,,Braci Ashkenazi’ Jakiś czas temui przeczytałem po angielsku książkę ich siostry Esther Reitman.

    Przy okazji warto powiedzieć kilka słów o zbitkach: prawica/lewica a antysemityzm. Sprawa jest bardziej skomplikowana, niż by się wydawało. Klasyczna endecja przedwojenna w Polsce (Dmowski) zwalczała Żydów z powodów różnych: gospodarczych, religijnych, rasistowskich. ONRowcy – wiadomo. Ale… ONR, wrzeszcząc antysemickie bzdury i nawalając się po pyskach z żydowskimi socjalistami jednocześnie bardzo silnie współpracował z żydowskimi nacjonalistami (czyli syjonistami), głównie z organizacją Beitar – takim żydowskim ONRem. Oczywiście wspólnota ideowa była prosta czyli ,,Żydzi do Palestyny”.

    Lewica od antysemityzmu wolna nie była, czego dowiódł po wojnie rok 1968, kiedy byli towarzysze z KPP i PZPR spokojnie użyli retoryki antysemickiej w walkach frakcyjnych. Dzisiaj w Europie antysemityzm to głównie lewica. No i oczywiście było lustrzane odbicie polskiego antysemityzmu, czyli żydowski antypolonizm, widoczny w XIX wieku w czasie zaborów i w latach 1939-1941 na terenach zajętych przez sowietów. Przejawiał się antypolską kolaboracją z okupantamii.

    Na koniec wspomnienie tak sprzed 10-12 lat. Prowadziłem projekt w Izraelu i bywałem tam przez jakieś półtora roku mniej więcej co trzy tygodnie tak na 3-4 dni. Miałem do czynienia z wieloma ludżmi z biznesu i polityki. Dwa nazwiska współczesnych polityków polskich, które wówczas wymieniane były bardzo często z sympatią i uznaniem dla działalności pro-izraelskiej (a zatem pro-żydowskiej) to były nazwiska polityków polskiej centroprawicy: Lecha Kaczyńskiego i Jerzego Kropiwnickiego.

    A rok Singera (a może Singerów?) to dobry pomysł.

  18. Wygląda to na złośliwie spreparowany hoax.

    Nie podejrzewam Kukiza o szczególne umiłowanie twórczości Singera, to nie ten format umysłu, nie ta chemia, za dużo w nim ludowego chaosu.

    Kilkakrotnie publicznie deklarował, że owszem, Singera miłuje – ale do społu z żoną. 🙂
    Ciekawe w jakich proporcjach. Ponadto, trudno powstrzymać się komentarza, że dla większości jego politycznej bazy, Singer kojarzy się głownie z urządzeniem do szycia.

  19. Back to the ‚bumper stickers’.

    Slonecznego weekendu zycze.

  20. @Adam Szostkiewicz 17 listopada o godz. 16:41
    Przydarzyła mi się niemal identycznie brzmiąca wypowiedź, jak ta na którą się kaesjot powołał, dlatego pozwalam sobie, na zasadzie nożyc co się po uderzeniu w stół odezwały, na kilka słów wyjaśnienia:
    nie była to „złota myśl” jak ją Pan Redaktor raczył nazwać, a moje osobiste wspomnienie z czasów liceum, w którym liczący się procent uczniów stanowili Żydzi. Później, w moim długim już życiu poznawałem wielu ludzi kilku (-nastu) narodowości, przeważali tacy, którzy się – pewnie jak i ja – niczym szczególnym nie wyróżniali. Moi koledzy licealni narodowości żydowskiej od tej średniej odstawali w krańcowych kierunkach, co zapamiętałem. Może wpływ miało, że pod to liceum nierzadko uczniów podwoziły czarne Wołgi z kierowcą, może nie miało…

  21. A. Szostkiewicz: odp. grzerysz: tym razem zgoda w 100 %! Ten synek nie wie co bulgocze!

  22. @Adam Szostkiewicz, godz. 16:35
    „Gdyby nie przejście na system rynkowy, miałby pan tu i ówdzie domy kultury i wszędzie kolejki po papier toaletowy.”

    System rynkowy zaczęli wprowadzać Rakowski, Wilczek i cała gromada liberalnych ekonomistów-reformatorów. Przy czym ten system wprowadzany przez nich był w założeniach programowych bardzo bliski systemowi skandynawskiemu. Niestety władzę oddali liberalnym neofitom, którzy mieli dużo rewolucyjnego entuzjazmu i zero doświadczenia i infantylne wyobrażenie o mechanizmach kapitalizmu. Dlatego oddawali najlepsze kąski ekonomiki kraju w obce ręce, zostawiając to, co było konieczne dla funkcjonowania kraju i sprzedanych za przysłowiową złotówkę sektorów gospodarki.
    O tym, że przejście na system rynkowy można było przeprowadzić inaczej, świadczy doświadczenie Chin.

  23. Adam Szostkiewicz
    17 listopada o godz. 16:41
    „… zatem nie mają żadnej wartości.”
    Wręcz przeciwnie – mają dużą wartość gdyż mówią o tym, że każdego należy oceniać „wg owoców jego” a nie podług opinii oceniającej nację do której należy. Dotyczy to także Rosjan jak i zwolenników PIS-u.

  24. @lubat
    Tak, kapitalizm dla komunistycznych dygnitarzy i lojalistów budowany na krwawicy chłopów. To pan proponuje dla Polski?

  25. @grzerysz
    Mieli swoich Balcerowiczów, ordoliberałów, plus pomoc USA, dzięki temu wyrośli na potęgę. Niech pan poczyta o piwojennej reformie gospodarczej w Niemczech zachodnich.

  26. Polonijna stacja radiowa. Rozmawia Dyrektor Polonijnej Stacji ze swoim bardzo dobrym kumplem, Panem Redaktorem Sportowym tejże stacji. Pan Redaktor Sportowy znany jest także z tego, że z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej stara sie zarobić na opinię najbardziej patriotycznego, polonijnego radiowca jaki kiedykolwiek żył na świecie.

    Pan Dyrektor zagaja o tym, ze ambasada Polski w Waszyngtonie właśnie dofinansowała była obchody jakiejś rocznicy związanej z pisarzem Singerem.

    Na co jego sidekick deklaruje: To skandal!

    Pozdrawiam obu panów Jacków.

  27. @Adam Szostkiewicz
    17 listopada o godz. 21:46

    „… wyrośli [Niemcy] na potęgę”.

    A my dzięki Balcerowiczowi i jego neoliberalnym akolitom na co wyrośliśmy?
    Na niemiecką kolonię. Kraj z gospodarką kompradorską, bez własnego przemysłu, z upadłą nauką i kulturą, wtórnym analfabetyzmem i najlepszymi wyższymi uczelniami w dalekich setkach światowych rankingów.
    I szerokimi rzeszami społeczeństwa żyjącymi w biedzie a nawet nędzy.

  28. @Adam Szostkiewicz
    17 listopada o godz. 21:37

    @lubat
    „kapitalizm … budowany na krwawicy chłopów”.

    Rzeczywiście, u nas dzięki Balcerowiczowi i jego neoliberalnym hunwejbinom chłopi i robotnicy znaleźli się wprost w raju. Z dnia na dzień miliony z nich zostały wyrzucone na bruk.
    Jacek Kuroń mówił w wywiadzie w 2002 roku: „Podżyrowałem ten jego plan [Balcerowicza] i to mój grzech niewątpliwy. Ale nie jest to grzech pierwszoplanowy, bo dziś nie jest istotne, co żyrowałem, tylko raczej moje zaniechania. To co wówczas trzeba było robić. Trzeba było złożyć inną propozycję, a ja do tego nie byłem przygotowany.”
    A już w lipcu 1991 roku z ust Zbigniewa Bujaka pada słynne zdanie: „Przepraszam za Solidarność”. Jak pisała GW: „Człowiek z opinią absolutnie odpornego na wirusa władzy i nieskorego do sięgania po korzyści przepraszał za kolegów, którym nieobce były podniety związane z luksusem, przepraszał, że piękne ideały „Solidarności” nie zostały zrealizowane. Przepraszał za kłótnie i podziały w parlamencie, za nieudolność, korupcję i politykę gospodarczą”.

  29. A:Szostkiewicz:jaka pomoc USA? Chyba nie plan Marshalla????

  30. @lubat:
    Oczywiście, że kapitalizm u nas zaczął wprowadzać Wilczek z Rakowskim. Wprowadzali też inne reformy, ale na gospodarce się skupili.
    Ale, czy mieli na myśli „model skandynawski”? Nigdzie nie widziałem tak daleko idących planów. Pierwsze etapy, niezależnie od tego, czy robił je Wilczek, czy Balcerowicz musiały wyglądać podobnie. Różnice pojawiały się później. Jakie podejście ma Balcerowicz, który przyjął rzeczywiście interpretację mocno ideologiczną kapitalizmu (raczej szkoła austriacka niż podejście neoklasyczne w ekonomii), wiadomo, ale jakie miałby Wilczek? Nie mam pojęcia.

  31. @grzerysz
    No tak, pisze pan i pewno myśli L’MD. Ok, ale to nie moja narracja. Ja wiem z autopsji, jak było przed reformami Balcerowicza i jak było po nich. To są moje ekonomiczne uniwersytety. Statystyki PKB na głowę może pan sobie bez trudu znaleźć. Także dotyczące wzrostu stopy życiowej i wynagrodzenia w porównaniu z bogatymi krajami Europy Zachodniej. Jakim cudem kraj zacofany, zdewastowany cywilizacyjnie i ekologicznie, nastawiony na gospodarkę wojenną, z chronicznym głębokim ukrytym bezrobociem i ekonomią sterowaną ręcznie przez dyletanckich polityków miałby szansę się tak rozwinąć bez restytucji systemu rynkowego, to wiedzą tylko radykalnie antyrynkowi lewicowcy. Na szczęście utracili władzę.

  32. @Adam Szostkiewicz, godz. 21:37
    „Tak, kapitalizm dla komunistycznych dygnitarzy i lojalistów budowany na krwawicy chłopów. To pan proponuje dla Polski?”

    Nie, tego nie proponuję, choćby dlatego, że panu się zupełnie pomyliły epoki i fakty. Na krwawicy chłopów rzeczywiście odbudowywano kraj od zakończenia wojny do upadku Gomułki. Z przyjściem Gierka chłopi stali się jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup społecznych w Polsce, przynajmniej w sensie materialnym. Nie tylko zniknęły bardzo uciążliwe finansowo tzw. obowiązkowe dostawy żywca i zboża, ale państwo skupowało każdą ilość zboża, mięsa, mleka i wszystkiego, co wieś produkuje. I to w cenach niezwykle atrakcyjnych, do tego stopnia, że np. kilogram chleba był tańszy, niż kilogram zboża. To samo było z mlekiem – w sklepie było tańsze, niż w skupie.

    Teraz o kapitaliźmie dla komunistycznych dygnitarzy i lojalistów. Jakoś nie przypominam sobie nazwisk miliarderów czy nawet zwykłych milionerów, ktorzy byli komunistycznymi dygnitarzami. Tę legendę stworzyły solidaruchy, by pod hasłem „łapać złodzieja” odwracać uwagę „ciemnego luda” od prawdziwych grabicieli majątku narodowego. Tzw. prywatyzacja odbywała się już po upadku komuny i wtedy to solidaruchy decydowały, komu i jaki łup przypadnie w nagrodę za zasługi.
    Zupełnie inną sprawą jest, że pośród „zwycięzców” znaleźli się także byłe komuchy, które na czas wyczuły koniunkturę i przeszły do obozu zwycięzców. W końcu nawet Balcerowicz był w PZPR i to nie całkiem nieznaczącym. Problem powstał później, kiedy przywłaszczone przez „zwycięzców” zakłady czy firmy zaczęły padać jak muchy. Takim jaskrawym tego przykładem była spółka „Telegraf”.
    Ostatecznie polski kapitalizm(?) budowali i budują ludzie, którzy mają smykałkę i dobrze radzili sobie i w komuniźmie i radzą sobie teraz. I gdyby – nie daj Bóg – nastąpiła jakaś dyktatura, to też by sobie poradzili.

  33. A.Szostkiewicz=dziwie sie ze poprawia Pan grzerysza: to chory czlowiek:on nie wie co pisze!

  34. Wiesiek59:kolejna bzdura o Niemcach!Bieda to u nich to 60% ponizej sredniej mieszkanca RFN ! Potrafisz przynajmniej odniesc to do Polski?Albo znowu cos zmyslisz????
    A o Balcerowiczu nie pisz , prosze, lepiej o Mao= o nim wiesz duzo wiecej, bo…tez nic!

  35. „Afera KNF powinna zapalić czerwone światło ostrzegawcze u wszystkich przedsiębiorców. Pokazuje bowiem patologiczne mechanizmy działania przejętego przez partię państwa.
    To nie jest jednostkowy przypadek wymuszania łapówki, z jakimi pod każdymi rządami mieliśmy do czynienia. Projekt ustawy o wywłaszczaniu przedsiębiorców może skłaniać do wniosku, że to zaledwie pierwszy symptom „Planu Zdzisława”: systemowej oligarchizacji gospodarki”.

    Pod rządami PiS do każdej firmy przyjdzie Zdzisław

  36. @lubat
    Miałem na myśli nie PRL, tylko ChRL.

  37. @lubat 18 listopada o godz. 11:06
    cyt: „Tzw. prywatyzacja odbywała się już po upadku komuny i wtedy to solidaruchy decydowały, komu i jaki łup przypadnie w nagrodę za zasługi.”………”Zupełnie inną sprawą jest, że pośród „zwycięzców” znaleźli się także byłe komuchy, które na czas wyczuły koniunkturę i przeszły do obozu zwycięzców.”
    1. „miękkie lądowanie” było przez świadomych tego co się dzieje wokół, więc głównie przez tzw. służby przygotowywane już jakiś czas przed widocznym dla wszystkich maluczkich upadkiem komuny. Pracując w firmie gdzie – jak się wiele lat później okazało – znaczny procent ludzi był TW, obserwowałem „podziemną reaktywację Solidarności”, tyle że dziwnym trafem nie byli to ludzie ze znanej mi Solidarności lat 80-81, a zupełnie inni. Oni później, jak przyszło co do czego, wyłonili spośród siebie syndyka i grupę która zajęła się rozsprzedażą majątku firmy. W tym sensie masz rację, że „solidaruchy decydowały”. Przykład Balcerowicza niezbyt trafnie wybrany, bo takich jak on członków partii były setki tysięcy, a jemu akurat wiele można zarzucać, ale nie to, że głównym jego celem było nachapanie materialne.
    2. znane nam z czasów komuny firmy ” padały jak muchy” z bardzo różnych powodów, zarówno obiektywnych – dekapitalizacja i rozpad całego systemu głównie – jak i zwyczajnej ludzkiej głupoty i pychy zwycięzców pragnących sobie porządzić i natychmiast czerpać zyski ze swojego, bywało że czysto papierowego męczeństwa. Pamiętne t.k.m!. obowiązywało znacznie wcześniej niż zostało głośno powiedziane. A głośne bankructwa „przez głupotę” były na rękę cichym organizatorom całości przemian, bo pozwalały ukrywać bankructwa przenoszące im zyski i dodatkowo dawały atut, propagandowo jak widać z twojego komentarza, do dziś nośny: „te głupie solidaruchy do rządów się dorwały i takie panie tego efekty”

  38. lubat:jestes tak prymitywny zeby twierdzic ze za komuny nie istniala cenzura?? Przeciez ty i tobie podobni, prawdopodobnie smarkacze/ponizej 60) powtarzacie wkolko to samo co inni obecnie pisza ,klamia lub robia takich jak ty za wariata!
    Jestes tak zacofany?

css.php