Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.08.2017
piątek

Trump, czyli banalizacja zła

18 sierpnia 2017, piątek,

Zło dobrem zwyciężaj.

Taką drogą poszedł mąż zamordowanej przez zwolennika Brexitu młodej deputowanej do brytyjskiej Izby Gmin. Taką drogą idzie matka staranowanej na śmierć przez neonazistę w Charlottesville młodej Amerykanki, próbującej zatrzymać marsz białych rasistów. Taką drogą poszli bliscy dziewięciorga czarnych zamordowanych w Charleston w Karolinie Południowej przez  młodego fanatyka XiX wiecznych konfederatów.

Współcześni nostalgicy konfederacji mogą mieć różne motywacje, ale są wśród nich krypto- lub jawnoraśiści. Na zlocie użyto znaków nazistowskich i konfederackich. Przeciwieństwem ich drogi jest droga nieszukania odwetu ani zemsty, lecz skupieniu się na robieniu rzeczy dobrych dla bliźnich w potrzebie, mimo traumy osobistej. Można tę drogę nazwać drogą świeckiej świętości. Ujęcie  i sprawiedliwe osądzenie zbrodniarzy to sprawa państwa. Natomiast rodziny ofiar i tak same muszą poradzić sobie z tragedią i zająć jakieś stanowisko. Politycy zwykle im tego nie ułatwiają. Wielu z nich nie może oprzeć się pokusie, by się na tragedii wyborczo podlansować.

Donald Trump przeszedł samego siebie w sprawie zbrodni neonazisty. Zamiast jednoznacznie potępić zlot rasistów w Charlottesville, lawirował. W końcu potępił zło po imieniu: rasizm, KuKluxKlan, idea wyższości białej rasy nad innymi. Potępił, by w kolejnym wystąpieniu rozmyć potępienie: radykalizm alterprawicy jest zły, ale tak samo zły jest radykalizm alterlewicy.

To z kolei wywołało kolejną falę krytyki prezydenta. Bo w takiej sytuacji słowa Trumpa banalizują i relatywizują przemoc ideologiczną.W końcu nie byłoby zamieszek i tragedii, gdyby biali rasiści nie zwołali marszu pod pretekstem obrony pomnika konfederackiego generała, który ma być usunięty. Przeciwnicy marszu działali w słusznej sprawie, choć lepiej by bylo, gdyby stawili tylko opór bierny. Chyba próbowali,  lecz przychodzi moment samoobrony, co trzeba wziąć po uwagę.

Rolą prezydenta nie jest w takiej sytuacji wdawanie się w dywagacje publicystyczne,politologiczne, historyczne-tylko wysłanie jasnego przekazu do społeczeństwa: państwo nie toleruje konkretnego aktu przemocy i potępia konkretnych sprawców i/lub mocodawców czy inspiratorów wraz z ideologią popychającą do terroryzmu.

Szczęśliwy kraj, w którym liderzy tak reagują na zło. Nieszczęśliwy, w którym lawirują, bo na sercu leży im przede wszystkim utrzymanie się u władzy. Trump doszedł do władzy głosami m.in. niewykształconych białych mężczyzn. Wielu z nich nie miałoby mentalnie i moralnie problemu z pójściem na zlot taki jak w Charottesville. W kampanii prezydenckiej na cześć Trumpa hajlowali  klansmeni z KKK. Ich lider podziękował Trumpowi za słowa, że wśród uczestników zlotu byli też dobrzy ludzie. I to pomimo tego, że wcześniej Trump wymienił z nazwy Klan jako  siłę zła i nienawiści.

Opinia amerykańska może się czuć zdezorientowana: który przekaz prezydenta jest szczery? Dlaczego biali rasiści mu dziękują, czyżby czuli w Trumpie wsparcie? Dlaczego Trump milczy o zgodnym potępieniu rasistowskiego zlotu przez większość liderów religijnych, w tym chrześcijan ewangelicznych, u których Trump zabiegał o poparcie? W Charlottesville duchowni różnych konfesji nie przyłączyli się do zlotu, lecz modlili o pokój i miłosierdzie. Trump deklaruje się jako chrześcijanin, czemu nie chwali tych duchownych?

A w Polsce? Z skrajną prawicą w różnych wydaniach publicznie pokazują się księża katoliccy. Niektórzy publicznie sympatyzują z nacjonalistami. W Stanach raczej nie do pomyślenia. Potomek gen. Lee, konfederaty, duchowny nie waha się publicznie poprzeć zamysł usunięcia pomnika swego słynnego przodka. U nas niektórzy biskupi milczą o  złu nacjonalizmu, za to, jak Trump, atakują lewicę liberalną. O politykach różnych opcji szkoda się pod tym względem rozwodzić. Nieliczne wyjątki znajdziemy głównie w Nowoczesnej i w nowej lewicy.

Co będzie, gdy polska skrajna prawica umyśli sobie urządzić podobny zlot nienawiści i rasizmu w naszym kraju? Sądząc po ostatnim marszu nacjonalistów w Warszawie, władze wezmą ją pod ochronę zamiast potępić. Za to pod hasłami, a jakże wolności słowa i zgromadzeń, potępi tych, którzy próbują w zgodzie z konstytucją zatrzymać u nas postępy zła. Nie ma symetrii między nienawiścią a walką z nienawiścią.

 

16.08.2017
środa

Podzieleni przegrywają

16 sierpnia 2017, środa,

Czy jesteśmy gotowi zagłosować na nową partię stworzoną przez rozłam w PO? Albo przez rozłam w Nowoczesnej? Być może tak, jeśli na czele stanąłby Borys Budka lub Kamila Gasiuk-Pihowicz. Jednak do tanga trzeba dwojga.
Czytaj całość »

14.08.2017
poniedziałek

Jak przetrwać „dobrą zmianę”?

14 sierpnia 2017, poniedziałek,

Łatwo nie będzie. Dla tych, którym nie jest wszystko jedno, są generalnie dwie opcje: emigracja wewnętrzna lub zewnętrzna – jak w PRL – albo interakcja. To znaczy: krytykujemy, kiedy trzeba, ale mandatu do „dobrej zmiany” nie kwestionujemy, a nawet gotowi jesteśmy do współpracy w tym i owym.
Czytaj całość »

12.08.2017
sobota

Klątwa Ogórek, czyli gdzie ta lewica?

12 sierpnia 2017, sobota,

Polska kulturowo jest zaściankowo prawicowa, więc powinna nią rządzić demokratyczna lewica. Wtedy byłaby jakaś równowaga między obu siłami, a to zapewniałoby sterowność państwu. Tak ponoć sądził Jerzy Giedroyc, wybitny patriota i państwowiec.

Tylko że dziś rządzi PiS, a demokratyczna lewica jest beznadziejnie rozczłonkowana i to na własne życzenie. Kwaśniewski i Miller się zestarzeli, i chyba pogodzili się już z rolą politycznych emerytów. Podobnie jak Celiński (,,emerytowany demokrata”) czy Borowski lub Bugaj. Nowacka, Zandberg, Lempart raczej nie dadzą rady wcielić się w Corbyna czy Sandersa.

To zresztą ciekawe, że w USA i Wielkiej Brytanii młody lewicowy elektorat słucha chętniej starszych niż młodszych liderów. A we Francji przesuwa się ku liberalnemu centrum Macrona. Czyżby średnie pokolenie działaczy lewicowych było w kryzysie nie tylko w Polsce?

Zdemokratyzowana lewica po 1989 r. miała wielkie momenty: dwie kadencje Kwaśniewskiego, wejście do Unii za premiera Millera, nowe pokolenie Krytyki Politycznej. W ostatnich latach były powody do optymizmu w sprawie sukcesji. Obiecująco rozwijał się  Olejniczak,  także Tomasz Kalita, niestety przedwcześnie zmarły. Podobny potencjał zauważano w Barbarze Nowackiej, która jednak uległa chyba zbytniej lewicowej radykalizacji, więc znalazła się na obrzeżu polityki, podobnie jak Razem.

Radykalizacja jest wynikiem układu sił politycznych. Dominuje narodowo-katolicko-populistyczna formacja Kaczyńskiego. Część lewicy ma z nią kłopot w innym sensie niż liberalne centrum Schetyny i Petru. Socjalna retoryka pisowska odebrała lewicy część amunicji. Wrogiem PiS-u jest PO, wrogiem lewicy PoPis, ale z akcentem na PO, więc jak tu atakować PiS? Przecież PiS jest wrogiem PO, czyli antyplatformianej i antyNowoczesnej lewicy bliżej do PiS niż do liberalnego centrum.

Wniosek: lewica nie odegra istotnej roli w zmaganiu się z obecnym obozem rządzącym. Stara nie może się pozbierać  po kandydatce Ogórek. To niesamowite, że Miller ją promował na zgubę własnej formacji. Po raz drugi, po akcesie do Leppera, zawiódł go instynkt polityczny. Postawił na populizm w lewicowej oprawie. To w Polsce XXI w. nie działa. Na populizm monopol ma prawica. Wyczuła to Ogórek, dziś gwiazda mediów pisowskich. Efekt Ogórek zadziałał jak klątwa: z taką lewicą nie ma co robić polityki.

Młoda lewica natomiast wybrała splenid isolation na trzyprocentowym marginesie. To znaczy, że lewica do samodzielnej władzy w państwie w przewidywalnej przyszłości nie dojdzie. Ani ta czerwono-zielona, ani ta eseldowska. Polska ma przechył prawicowo-narodowy, jeśli nie nacjonalistyczny.

To oznacza, że straciła, i to może na długo, stabilność w sensie  względnej równowagi instytucji państwowych i sił politycznych. To zaś skazuje nas na izolację w Europie i głęboki konflikt wewnętrzny. Bo nawet jeśli lewica zniknie całkiem ze sceny politycznej, to nie zniknie część społeczeństwa odnajdująca się w etosie lewicowym.

11.08.2017
piątek

Caracas w Warszawie?

11 sierpnia 2017, piątek,

Niszczenie demokracji wenezuelskiej pod rządami rewolucyjnej lewicy prezydenta Maduro śledzimy z zapartym tchem w Polsce. Nic dziwnego, bo widać też podobieństwa z sytuacją polityczną w naszym kraju. Pisali o tym w POLITYCE Artur Domosławski i Daniel Passent. Ale wydarzenia w Caracas dalej inspirują.
Czytaj całość »

7.08.2017
poniedziałek

Owsiak za co ma przepraszać?

7 sierpnia 2017, poniedziałek,

Oni kopią, kopani nadstawiają drugi policzek. Pisowska działaczka nawołuje do ogolenia głowy posłanki PO i zapowiada w sądzie, że nie przeprosi mimo wyroku. Tymczasem rozległy się głosy niepisowskie, by Jerzy Owsiak przeprosił za to, że zalecił posłance Pawłowicz seks na ochłonięcie z nienawiści. Gdzie tu proporcja?
Czytaj całość »

5.08.2017
sobota

W drodze do Polexitu

5 sierpnia 2017, sobota,

Woodstock Owsiaka im przeszkadza, a marsze faszystów nie. Skarżą Owsiaka o słowo prawdy adresowane do poseł Pawłowicz, a tolerują jej gorszące zachowania w parlamencie. Unia im przeszkadza, a Białoruś nie.
Czytaj całość »

css.php