Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

30.11.2008
niedziela

Mumbaj: kompromitacja czy memento?

30 listopada 2008, niedziela,

Po masakrze w Mumbaju lecą głowy indyjskich notabli. Trudno się dziwić. Kiedy się oglądało relacje telewizyjne, potęgowało się wrażenie, że kraj aspirujący do czołówki światowych potęg XXI w. nie daje rady atakowi terrorystów. Nie jestem pewny, czy nasze oceny, wytworzone na podstawie relacji mediów, nie są odrobinę niesprawiedliwe. Czy to nie jest łatwizna poujeżdżać sobie po Indiach, a zapomnieć, że i specsłużby USA i Wielkiej Brytanii były bezskutecznie ostrzegane przed zamachami w Nowym Jorku i Londynie.

Bogu dzięki, że nie musieliśmy sprawdzać, jak skuteczne są nasze polskie służby antyterrorystyczne. Gdyby sądzić po słynnej akcji przeciwko bandytom w Magdalence, można by mieć wątpliwości. Oczywiście, jedna akcja to za mało, by ferować jakieś generalne sądy, ale skoro tak, to może i w kwestii Mumbaju należałoby zachować ostrożność. Zwłaszcza, kiedy jest się tysiące kilometrów od Indii i nic się nie wie ani o indyjskich służbach, ani o napastnikach, z którymi musiały się zmierzyć. W jednym hotelu Taj Mahal jest ponad 500 pokoi, a napastnicy, ja już wiemy byli dobrze przygotowani i zdeterminowani, by wykorzystać każdy metr kwadratowy do walki.

To nie byli amatorzy. Żadna służba, żadna armia nie od razu bierze górę w takiej konfrontacji, której miejsca i czasu nie wybrała. Przeczytałem i wysłuchałem wielu opowieści o dramacie. Między innymi amerykańskiego Żyda, który na koniec apelował do ludzi Zachodu, by nie rezygnowali z planowanych podróży do Indii i Mumbaju. Na ten ludzki aspekt reaguję mocniej niż na dywagacje o Indiach jako państwie słabym, fasadowym, nieudolnym. Ja bym jednak tak szybko Indii nie spychał na poziom Somalii.

Ale szczerze mówiąc, sam jestem pełen rozterek i wątpliwości co do dalszego biegu wydarzeń. Tak wielki kraj, pełen kontrastów, w tak kluczowym i chaotycznym regionie globu, o tak kontrowersyjnej gotowości do samoobrony i kontrakcji, może lada moment znów zostać zaatakowany. W Mumbaju, Delhi, czy gdziekolwiek indziej. Rząd może nie dotrwać do przyszłorocznych wyborów, a nacjonalistyczno-religijna prawica może mieć takie same kłopoty jak dzisiejsza rządząca centrolewica.

Indie wzywa się dziś na dywanik z powodu Mumbaju. Słusznie (choć, jak wspomniałem, może zbyt pospiesznie, co niekiedy zakrawa na krytykę podszytą pewnym poczuciem wyższości względem ,,Trzeciego Świata”). A trzeba zaznaczyć, że w Indiach na długo przed Mumbajem dochodziło do pogromów na tamtejszych Hindusach chrześcijanach w stanie Orisa. Państwo indyjskie spisało się tu moim zdaniem gorzej niż teraz w Mumbaju. Obciąża je to nie mniej niż początkowy chaos w walce z terrorystami poukrywanymi w tamtejszych hotelach. Indie są największą demokracją świata. Zaniechanie obrony praw obywatelskich  mniejszości to papierek lakmusowy, że system przestaje działać.       

Z bezpiecznej, odpukać, polskiej perspektywy widziałbym w tragedii mumbajskiej przede wszystkim memento dla rządów i służb specjalnych wszystkich państw zasługujących na tę dumną nazwę.                                          

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Moze ktos mnie oswieci o jakich bandytach w Magdalence wspomina nasz przemily Gospodarz. Moze bylem zbyt smarkaty by pamietac, lub jestem za stary i mam amnezje.
    Jedno jest pewne tak zwane „ad rem” mysli w blogu Miszcza bardzo wzbogacaja przeslanie.

  2. Panie Redaktorze,

    ja również będę bronił działań armii indyjskiej, choć nie kto inny jak Pański kolega redakcyjny, K. Mroziewicz (człowiek ten kraj zapewne dobrze znający) określił Indie jako „nie największą demokrację, a największą anarchię świata”. Obecna totalna krytyka Indii na Zachodzie wydaje mi się być mocno niesprawieliwa, zwłaszcza w kontekście tego jak jeszcze niedawno wychwalano pod niebiosa flotę indyjska za zatopienie okrętu piratów. No a poza tym, indyjski szef MSW zrobił to, na co jego odpowiednik w Rosji nie potrafił się zdobyć po Dubrowce, a co w Europie jest oczywistością – podał się do dymisji.

    Pozdrawiam

    PS Skoro kontynuujemy temat bombajski (pozwoli Pan, że pozostanę przy tym określeniu), odpowiem jeszcze na dwa komentarze do komentarzy:

    @ obol: 4 żony i 72 dziewice?! Jestem zaręczony (indywidualnie, nie zbiorowo) – i chwatit’, jak mawiają Rosjanie 🙂

    @ WODNIK53: Jak mawia stare przysłowie – lepiej z mądrym stracić niż z głupim zyskać, więc cenię sobie polemiki z Tobą (szczególnie, że dotyczą zazwyczaj kwestii drugorzędnych, choć nie tym razem). A więc wyjaśniam: nie jestem zwolennikiem przymuszania do dobrodziejstw zachodniej cywilizacji, ale swobodnego do nich dostępu. Sądzę, że młodzież muzułmańska, uwolniona od cenzury i religijnej propagandy, reagowałaby na wytwory „zgniłego zachodu” tak, jak pokolenie moich dziadków na jazz za stalinizmu, czyli z dużym zainteresowaniem. Nie chcę też nikogo przymuszać do palenia trawki, a już tym bardziej do seksu 🙂 Ale nie jestem też zwolennikiem koncepcji „multi-kulti”; uważam, że imigranci do E. Zachodniej winni się przystosować do norm świeckiej kultury miejscowej (i stąd np. jestem zwolennikiem zakazu noszenia chust). Podkreślam jeszcze raz: podmiotem demokracji liberalnej (w przeciwieństwie do demokracji typu wiecowego) jest wolność jednostek, nie wspólnot. I to ta wolnośc winna podlegac ochronie państwa.

    Pozdrawiam

    Geograf

  3. Panie Redaktorze !

    Świat zaniemówił gdy w Bombaju zaatakowano hotele i miejsca gdzie przebywają zachodni Europejczycy czy szerzej mówiąc – ludzie z kręgu naszej formacji kulturowo-cywilizacyjnej. Bombaj czy Bangalore (no, pewnie i Bollywood) to już w zasadzie część „świata Zachodu” – formalnie, technologicznie, kulturowo, „obrzędowo’ itp. A tak w zasadzie – i tu bym przychylal sie do mniemania znawcy subkontynentu indyjskiego (czyli regionu zamieszkiwanego przez ponad 1,6 mld ludzi – Indie + Pakistan + Bangla Desz) red.Mroziewicza, cytowanego przez „geografa” (ukłony !) we wpisie z dn. 1.12. h: 8.17. „o największej anarchii” jaką są Indie – takie zdarzenia maja miejsce w tym kraju codziennie. Giną tylko autochtoni, miejscowi, wydarzenia te mają miejsce w interiorze Indii lub na obrzeżach państwa-olbrzyma: Kaszmir (tam krew leje się obficie na codzień), Nagaland i cały obszar zwany „Siedem Siostrzanych Stanów” to jedna wiielka „beczka prochu”, a walki w kraju ludu Naga, Assamie czy Mizoramie trwaja bez przerwy od ponad 30 lat (może nawet od powstania Indii). Te akurat ludy są „z innego świata” językowego, religijnego, a nawet rasowego). A problem „tamilski’ – w pd. Indiach mieszka > 65 mln tego narodu ? ludu ? i nader chętnie „solidaryzują” się – często „czynnie” – z LTTE (Tamilskie tygrysy ze Sri Lanki), a nierozwiązanyc problem Khalistanu (chwilowo moim zdaniem „przytłumiony”) itd itp.
    Nas „zaskoczyło” to bo zaatakowano „nasz świat”, w zasadzie „nas”, Zachód – przy ofiarach nie-z-tego-świta to zainteresowanie jest jakby mniejsze…… Hipokryzja czy problem poruszany przeze mnie we wpisach pod poprzednim felietonem Pan Redaktora sa tego przyczyną ? Przeciez i tu i tam gina ludzie.
    To są konflikty (w Indiach, wspomniane przeze mnie) – często zbrojne – na tle rasowym, narodowym, językowym. A gdzież „rozsadniki” Indii na tle religijnym. Rosnące w siłę fundamentalizmy – hinduistyczny i muzułmański: Adjoha to tylko wierzchołek góry lodowej jakim jest „zderzenie” – nadchodzące – islamu i religii hindi.
    Zamachy w których giną setki ludzi a około 1000 jest każdorazowo rannych to „chleb powszedni” tego kraju, tego regionu. Nań trzeba patrzeć szerzej – czyli na Pakistan, Indie i Bangla Desz ” zusamen do kupy”, wspólnie; bo wszedzie tam mieszkaja Hindusi, a podzialy jeszcze się nie zakończyły. Mozaika jaką są Indie, wraz z zrosnącym ich znaczeniem, wraz z rosnącym ich rozwojem (nader nierównomiernym, tworzącym nowe podziały i niesnaski) będzie sprzyjać tendencjom odśrodkowym – to trend ogólnoświatowy – a taka sytuacja sprzyja przemocy, nienawiści i namiętnościom (których juz tu od wieków nie brakuje). Pomimo, iż kibicuję temu krajowi-kolebce niesłychanie interesujacej cywilizacji i kultury jestem pełen obaw o dalszy los Indii. A że przemoc i agresja są wpisane niejako w ich historię i tradycję jeszcze nie raz dramaty jak w Bombaju będą przyciągac uwagę świata w kontekście Indii.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Do kubajurek (2008-11-30 o godz. 22:34):
    Tym razem nie chodzi o jakieś aluzje do okrągłego stołu, w Magdalence miała kilka lat temu miejsce akcja policji przeciw dwóm gangsterom, zabarykadowanym w domku jednorodzinnym. Gdy rozpoczęła się akcja, bandyci zdetonowali ładunek wybuchowy, a potem użyli granatów i broni maszynowej, w rezultacie było kilku zabitych i kilku rannych policjantów.

  6. kubajurek,
    wpisz w google: „Strzelanina w Magdalence”. Wiki Cię oświeci 😉

  7. Geograf, Wodnik53:
    Piękna dyskusja na bliski mi temat.

    Różnice kulturowe……..
    Czym różni się walka o chusty od walki o krzyże?
    Czym różni się walka o poszanowanie uczuć religijnych np. w przypadku karykatury Mahometa i Jezusa Chrystusa?

    Możemy dziwić się że znajdują się ludzie poświęcający życie w obronie idei, religii, poglądów na jakąś doktrynę. Osobiście staram się zrozumieć ale nie popieram, tym bardziej że obok bojowników giną niewinni.
    A może w wojnie o SPRAWĘ nie ma niewinnych? Każdy musi się wypowiedzieć?
    Może terroryści, czy walczący o………odkryli już naczelną zasadę rządzącą mediami- im więcej krwi , tym temat lepiej i dłużej się sprzedaje?

    Ktoś morderców z Bombaju szkolił, ktoś finansował, ktoś uzbroił…….
    Najśmieszniejsze jest to, że najprawdopodobniej któryś z krajów zachodnich wyprodukował i sprzedał broń , amunicję, środki łączności…..
    To tylko biznes?………

  8. Geograf:
    Zasada swobodnego dostępu do informacji……….
    Chiny- cenzura internetu
    Iran- zakaz posiadania anten satelitarnych
    USA- Patriot Act, cenzurowanie wiadomości z Iraku
    Rosja- eliminowanie dziennikarzy i niezależnych mediów
    Turcja- karane więzieniem wspominanie o hekatombie Ormian……..

    Rządy wielu państw starają się w „trosce” o obywateli zapewnić im spokój ducha i sumienia……..

  9. Gospodarzu

    Chciałbym poruszyć kwestię nazwy miasta: Mumbaj – Bombaj.

    Używa Pan konsekwentnie nazwy Mumbaj. Otóż moim zdaniem w języku polskim funkcjonuje już nazwa Bombaj i takiej powinniśmy się trzymać. Podobnie mamy „polski” Lipsk a nie Leipzig, Paryż zamiast Paris, Lwów, Monachium, Kolonię, etc. Podobnie jak Niemcy mają „swoje” Breslau, Stettin, Moskau, Prag czy Mailand a francuzi Varsovie. Nazwy miast są częścią tradycji językowej oraz kultury danego narodu i powinniśmy je pozostawić bez względu na aktualne polityczne tendencje czy mody. Podobnie uważam, że powinniśmy zachować tradycyjnie „polski” Pekin zamiast Bejing.

    To tyle moja drobna uwaga językowa. I dziękuję za wspaniałe felietony, których od lat jestem wiernym czytelnikiem.

  10. Indie zostaly zaskoczone przez atak terrorystyczny tak samo jak rzad angielski atakiem na metro londynskie, czy tez rzad USA 11/9. Nihil novi. Dodatkowo celem terrorystow byly takze panstwa zachodnie – wyszukiwano przeciez obywateli brytyskich czy tez amerykanskich. Bombaj (bede sie trzymac starej pisowni) to stolica finansowa, tutaj gromadzi sie kapital zagraniczny, atak na cudzoziemcow oznacza potencjalny odplyw inwestorow. Moim zdaniem to sie nie stanie, Indie nadal sa jednym z najwazniejszych azjatyckich partnerow handlowych. Niedlugo byc moze zostawia w tyle Chiny..Juz teraz wzrost gospodarczy Indii jest wyzszy.
    To prawda, ze Indie to najwieksza parlamentarna demokracja, ale prawa jednostki czy tez mniejszosc religijnej nie sa czasami szanowane. Rzad nieraz nie panuje nad sytuacje, demokracja zawodzi. Chiny jako panstwo totalitarne maja okrutna przewage, „jedno wyznanie, jedna idea”, coz za wspaniala dyscyplina….
    Na marginesie: moje uznanie, ze na Pana blogu mozna podyskutowac nie tylko o podchodach kaukaskich, mundurze gen. Sikorskiego, czy (nie daj Boze) TW „Bolku”, warto czasami wyjrzec poza nas uroczy polski zascianek.
    Do Geografa:
    Nie bede wchodzic z Toba w dyskusje na temat zakazu noszenia chust, nie miejsce – i zybt dluga i bezcelowa.
    Mieszkam w kraju, gdzie nikt by nawet o takim zakazie nie wspomnial, ba, parliament uchwala specjalne ustawy by chronic prawa mniejszosci etnicznych (nie jednostek ale mniejszosci etnicznych, czesto sa to nowo przybyli emigrancj). Toczy sie od lat dyskusja, ze polityka taka prowadzi do powstania get etc etc. Duzo w tym prawdy. Pracuje w administracji rzadowej, na kazdym pietrze biurowca jest pokoj do modlitwy, glownie dla praktykujacych Muzulmanow lub Zydow na „moim”pietrze pracuje jeden (1) Muzulmanin, na innych pietrach religijnych mozna policzyc na palcu jednej reki, ale moze kogos takiego zatrudnia? Czy sa granice tolerancji? To tak bardzo na marginesie.

  11. Straciłam zainteresowania dla Pana opinii po wysłuchaniu Pana wypowiedzi na temat propozycji komisji bioetyki w sprawie „paszportu życia”. Pan wyznaje zasadę: Kiedy jesteś już w stanie terminalnym, to bardzo chcesz żyć. Nawet jak już nie wiesz, co to życie. O twojej wegetacji zdecyduje kochająca rodzina, bliscy. Bo ty, będąc w pełni władz umysłowych, nie potrafisz przewidzieć tego, co z twoim życiem stać się może. Twierdzi Pan, że nie są potrzebne żadne uregulowania prawne. To, wg Pana, pogoń za bardziej rozwiniętymi społeczeństwami. Jestem absolutnie pewna, że nigdy nie musiał Pan toczyć bitwy o zachowanie godności gasnącego 89.letniego, najbliższego człowieka, który mówił „ja już chcę odpocząć” a młody Bóg-lekarz twierdził „wszczepienie stymulatora serca jest dobrym rozwiązaniem”. Ja, jak mój Ojciec, chcę decydować o sobie a nie być uzależnioną od lęków lekarza. To nie moda. Postęp medycyny wymusza takie procedury.

  12. Centrum terroryzmu światwego skupiło się na pograniczu między Pakistanem a Afganistanem. Tam wrze i kipi miesznina narodowości, religii i zadawnionych konfliktów. Doskonale uzbrojone i przeszkolone armie Al-Kaidy i Neotalibów zorganizowane wcześniej i wyszkolone przez CIA, wspomagane przez wszelkie nacje muzumałańskie grożą światu wybuchem. Bezradne i chaotycznie rządzone kraje sąsiadujące Pakistan i Indie posiadają broń atomową skierowaną wyłącznie przeciwko sobie. Oliwy do ognia dolewa tzw społeczność międzynarodowa czyli NATO, reprezentujące wyłącznie interesy USA. I w ten sposób kolejna wojna światowa wybuchnie tym razem poza Europą. Złowrogie przewidywania udokumentowano szczegółowo w interesującym artykule w listopadowym numerze LMD. Stamdąd do Bombaju niedaleko.

  13. Geograf:
    Po przeczytaniu Twoich dywagacji na temat „multi-kulti” dochodze do wniosku, ze albo nie rozumiesz problemu, albo tkwisz po uszy w polskim zascianku. Od 20 lat ocieram sie o ludzi innej religii, mieszkalem z nimi w jednym bloku, pracowalem, dyskutowalem. „Multi-kulti”, jak to pogardliwie nazywasz chroni nie tylko ekstremiste islamskiego (ale rowniez mnie) przed zakusami ludzi, ktorym cywilizacja zachodnia kojarzy sie sie z piwem, hokejem i hamburgerem. Ekstremisci religijni nie wychodza poza granice swojego getta. Poza tym, stwierdzono, ze wszystkie zamachy zorganizowane zostaly przez ludzi, ktorzy zewnetrznie przypominali przecietnego Anglika lub Amerykanina. Moim skromnym zdaniem ekstremizm islamski na Zachodzie jest poklosiem frustracji mlodego pokolenia emigrantow muzulmanskich z procesu asymilacji w spoleczenstwach zachodnich, nie zas votum separandum osobnika, ktory przybyl na Zachod wrogo nastawiony do cywilizacji zachodniej. Ten motyw jest obecny w filmach hollywoodzkich, nie zas w realnym zyciu. Ale to jest inna dyskusja.
    A co do chust, w Stanach statystycznie duzo latwiej spotkac Zyda w jarmulce na glowie niz kobiete w chuscie na glowie. Ten ostatni fenomenon wystepuje tylko we wiekszych skupiskach arabskich, m.in. w okolicach Detroit (Dearborn, siedziba Forda). Konczac, sadze, ze asymilacja, ktora Ty proponujesz bylaby zlamaniem wolnosci obywatelskich wielu mniejszosci religijnych i etnicznych, ktore definiuja demokracje zachodnia.
    Pozdrawiam

  14. Tu nie ma co silnie dywagowac. To jest ostatnie ostrzeznie dla wszystkich biernych i oponentow wzgloedem globalnej wlaki z terroryzmem, ktorego centra twkia w ekstremistycznych osrodkach islamskich.
    To w pewnym sensie podniesienie ustepujacego Prezydenta G.W. Busha, to wazny i wywierajacy ogromne wrazenie sygnal dla Baracka Obamy, to w koncu sygnal dla koserwatystow w Europie, w tym i w Polsce i w Rosji, ze terroryzm jest sytemem bezwglednej i krwawej walki polityczno-ideologicznej, ktorego przeciwstawienie sie jedynie demagogiczno- propagandowe doprowadzi do bolesnej i krwawej w efekcie porazki.
    szczegolnie wanym jest to, ze terrorzym coraz blizej ociera sie o osordki wladajace bronia nuklearna. Rodzi sie wiec pytanie, czy mozna dalej bezkarnie tolerowac poczynania Iranu i co dalej nad kontrola potencjaly nulearnego Indii i Pakistanu?
    Uwazam, ze Mumbaj ( Bombaj) to ostatni sygnal – jakze tragiczny w swych skutkach?

  15. Roman56PL,

    „Tu nie ma co silnie dywagowac.”…yeah ! Nuke’em zanim oni nuke us !

  16. Czy my ( ja to też: my) w ocenach „dziwności” i niegodziwości otaczającego nas świata nie jesteśmy, że tak powiem …. wybiórczy ? Przez ostatnie kilka dni żyliśmy i przeżywaliśmy dramatyczne wydarzenia w Bombaju, a informacje z tymi wydarzeniami związane okupywały pierwsze strony gazet.
    Dzisiejsza Gazeta Wyborcza, na 16 stronie, w krótkiej notce, którą trudno zauważyć donosi: w Nigerii konkurencja dwóch lokalnych partii politycznych wywołała zamieszki, które przerodziły się w starcia o charakterze etnicznym i religiijnym. Ofiary: 300 osób zabitych: liczby rannych nie podano.
    Skala wydarzenia, po liczbie śmiertelnych ofiar oceniając – porównywalna z bombajskimi, a nawet większa; reakcja medialna – żadna ( prawie). A przecież i w jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z nietolerancją: etniczną i religijną, w odniesieniu do Nigerii – podlaną polityczny sosem. Czy tego „sosu” w Bombaju aby nie było ?

  17. A mnie się wydaje „Lexie” (z dn. 1.12.2008, h: 17.32.) że to jest wlaśnie to o czym staram się przekonać „geografa” (i Autora Blogu) w materii naszego „euroatlantyckiego – centryzmu” (czy raczej – imperializmu kulturowego). I to stąd bierze się nietolerancja, relatywizm (Twój przykład jest wielce wymowny – moje przykłady z tych samych Indii sa podobnymi epizodami codzienności tego subkontynentu), inna miara ofiar, a efektem: stopniowanie nieszczęścia ludzkiego.
    Twój przykłąd nigeryjski (podobnie jak ataki fundamentalistów antyaborcyjnych rozgrzanych wiarą i doktryną religijną w USA na kliniki ginekologiczne dokonujące zabiegów przerywania ciąży) świadczą o tym, iż fundamentalizm religijny – obojętnie czy chrześcijański czy islamski czy judaistyczny – jedno ma źródło. Dyskutowaliśmy na tym blogu na ten temat wielokrotnie – przy o ile pamiętam sprzeciwie Autora (?). Trzeba zwalczac źródła i przyczyny takich postaw – myślę, że racjonalizacja i szerzenie tradycji oświeceniowej (oczywiście nie w formie nachalnej czy wręcz – imperialnej) jest jakąś metodą i nadzieją.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  18. Śledząc opinie polskich mediów nt. przebiegu operacji antyterrorystycznej w Bombaju, po raz kolejny okazuje się, że najwięksi specjaliści od tego typu działań to polscy dziennikarze, ci sami co nie rozróżniają karabinka automatycznego od karabinu maszynowego, a czołgu od bwp.
    Sytuacja w Bombaju od początku była bardzo skomplikowana, już w początkowym okresie ataku poległ szef pododdziału antyterrorystycznego w Bombaju, Hemant Karkare. Bez wątpienia ten fakt jak i rozmiar ataku przekraczający możliwości operacyjne bombajskiej policji, wpłynął na taki a nie inny przebieg wypadków. Do Bombaju ściągnięto oddziały National Security Guards, jednostki specjalnej cieszącej się dużą renomą w armii indyjskiej. I NSG opanowało sytuację. Dlatego też byłbym bardzo ostrożny w formułowaniu jakichkolwiek ocen i to będąc kontynent dalej od miejsca wydarzeń.
    Indie to regionalne mocarstwo z aspiracjami globalnymi i umożliwiającym ich realizację potencjałem. Kraj z potężną armią, nowoczesną marynarką i lotnictwem, na tle których armady (i ogólnie armie) wielu europejskich członków NATO wypadają blado (i nie mam na myśli państw najsłabszych jak nasze, gdzie ‚kanonierek brak’). Kraj z własnym programem kosmicznym, nuklearnym. A przede wszystkim kraj z potężną i ciągle rozwijającą się gospodarką, która w przewidywalnej przyszłości ekonomicznie zagrozi UE. Co więcej, rozpiętość dochodów w Indiach jest mniejsza niż np. w USA:
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/aa/Gini_Coefficient_World_Human_Development_Report_2007-2008.png
    Traktowanie Indii jak jakiejś bananowej republiki tzw. 3. świata, o której możemy wyrażać się z cywilizacyjną wyższością jest kompletnym nieporozumieniem.
    @spin doctor
    Broń nuklearna Indii nie jest tylko skierowana przeciwko Pakistanowi, ale stanowi też ważną równowagę dla arsenału ChRL.
    @Geograf
    Rezultatów akcji w teatrze na Dubrowce nie oceniałbym tak krytycznie. Po pierwsze teatr stoi. Zginęło ok. 20% zakładników, co jest współczynnikiem akceptowalnym. Trudno podać przykład analogicznego kryzysu, który zostałby rozwiązany skuteczniej.

  19. Do trzech razy sztuka…………
    Blog mnie nie przyjmuje, nie trawi?……

    Szkoda , że pan L.Stomma nie zabierze głosu w swojej dziedzinie- antropologia kulturowa.

    Czym uwarunkowane było :
    wielożeństwo
    sati
    system kastowy
    patriarchat
    kult przodków
    preferowanie męskich potomków
    wiano panny młodej
    wymiana żon wśród eskimosów
    obrzezanie dziewcząt i chłopców
    kult dziewictwa………
    czy były racjonalne przesłanki?

    Wiele można by z tego wywnioskować. Znam tylko cząstkowe odpowiedzi.
    Przykładanie zachodniego systemu wartości do wschodniej mentalności , rodzi potworne nieporozumienia.
    Sama symbolika- żałoba w krajach Wschodu to biały!!! rodzi dysonans poznawczy. Śmierć również jest inaczej pojmowana tam i tu.

    W Sevres nie zdeponowano miernika wartości ogólnoludzkich……..
    To tylko system metryczny, nie obowiązujący w większości krajów świata.
    Czy struktura plemienna, czy klanowa jest gorsza od państwowej?
    Czy monarchia jest gorsza od demokracji?
    Może jednak byt określa świadomość?……..szczególnie gdy nie ma możliwości wyboru i porównania?

  20. @ PA2155:

    Co do multikulturalizmu: jest to koncepcja wynikająca ze szlachetnych przesłanek, a przybierająca niekiedy formę tolerowania stylów życia nie obojętnych, a sprzecznych z wartościami świata zachodniego. Nie byłem w USA ani w Kanadzie, więc nie wiem z naocznego doświadczenia jak tam sprawy się mają; warto jednak pamiętać, że są to kraje imigranckie od zarania, zupełnie inaczej niż państwa UE. Obserwowałem natomiast problemy z funkcjonowaniem tej koncepcji w Europie Zachodniej (Irlandia, Wlk. Brytania) i nie wygląda to wszystko zachęcająco.

    Dla mnie współpraca z ludźmi innych religii czy kultur również nie stanowi problemu (a praktykuję ja na bieżąco w pracy od niemal 2 lat) i z pewnością nie zmuszałbym kogokolwiek z nich np. do łamania tabu pokarmowego. Na obronę swojego stanowiska mogę przywołać nie jakichś zwolenników kulturowej integralności, a Z. Baumana („Ponowoczesność jako źródło cierpień”), wskazującego na wypaczenia koncepcji multikulturalizmu, owocujące wycofywaniem się państwa z obrony swoich obywateli (nie tych należących do „białej” większości, a właśnie członków wspólnot imigranckich, poddanych opresji własnych grup). Przykład pierwszy z brzegu – integracja Turków w Niemczech.

    Czy młodzież muzułmańska na Zachodzie jest sfrustrowana przebiegiem procesu asymilacji? Z pewnością, i ma ku temu powody, ale też nie można obarczać odpowiedzialnością za ten stan rzeczy jedynie władz i społeczeństw krajów imigranckich. Drugim powodem jest bowiem nacisk struktur rodzinnych, skutecznie tę asymilacjęw utrudniających.

    Pozdrawiam

  21. @ dziecko_bessy:

    Jeśli idzie o Dubrowkę – sama akcja na pewno nie była taką katastrofą, jak przedstawiały to polskie media; skandaliczny natomiast był w moim przekonaniu brak pociągnięcia do odpowiedzialności odpowiednich członków władz panstwowych.

    Pozdrawiam

  22. Roman56,
    mam totalnie przeciwne zdanie o genezach terroryzmu i jestes przeciwna calej tej szopce „walki z terroryzmem”. Wedlug wspolczesnych definicji caly ruch oporu w IIWS to tez terrorysci. Dla mnie jest to akt rozpaczy. The Australian podal, ze do zamachow przyznala sie organizacja separatystow Kaszmirskich.

  23. Geograf:
    Wracajac jeszcze do pojecia multikulturalizmu. Bede bronil tej idei, jako mechanizmu zabezpieczajacego mniejszosci wszelkiego rodzaju przez obowiazujacy glowny nurt narodowy. Dla uscislenia- USA nie realizuje oficjalnie idei multikulturalizumu. W jego miejsce obowiazuje urzedowy „melting pot”, czyli asymilacja, ale z pelnym respektowaniem wolnosci religijnych i obyczajowych. Ale nawet panstwa, ktore oficjalnie uznaja multikulturalizm jako idee nadrzedna (Kanada) wyznaja opcje „festiwalu folklorystycznego”, z jedna lub dwoma kulturami oficjalnymi. Noszenie chust, jarmulek, krzyzy etc. nalezy, moim skromnym zdaniem, raczej do szeroko pojetych swobod religijnych i obywatelskich. Oczywiscie, nie jest tolerowana multikulturowosc interpretacji, np. prawa, uzywania jezykow oficjalnych, szkolnictwa. To, ze w Kanadzie rosnie diaspora chinska, nie znaczy, ze np. w skupiskach chinskich (okolice Vancouver) wprowadzi sie oficjalnosc jezyka chinskiego (chociaz logicznie, powinno to byc przeprowadzone). Obowiazuje natomiast na calym obszarze kanadyjskim bilingualizm angielsko-francuski, nawet w regionach (Alberta, BC, Saskatchewan, NF), gdzie mniejszosci francuskiej nie ma.
    Genezy terroryzmu islamskiego szukalbym w calym skomplikowanym splocie obecnej polityki miedzynarodowej, ktory to kontekst eliminuje po obu stronach barykady zwolennikow jakiegokolwiek kompromisu. Glos teraz maja „radykalowie” i jakakolwiek infatuacja tradycja religijna lub kulturowa jest efektem wtornym.

    Pozdrawiam

  24. DO EWA JOANNA!

    Szanuje Pani stanowisko i w ramach tzw. polemiki chce zadac Pani pytanie .
    Czy dla tych „bojownikow kaszmirskich ” – co juz nie jest prawda – osoby zameldowane w hotelach w Mumbaju i centrum zydowskim byli uzbrojona militrana organizacja? W czasie II WS dzialania partyzanckie wymierzone byly jedynie w uzbrojonego wroga najezdzce a nie w cywilna ludnosc bezbronna, dzieci i kobiety w ciazy.Nie wiem co pisze Australian, ale slyszalem kilka wywiadow z ocalonymi osobami i wzmianki z zeznac kilku Tzw. bojownikow pojmanych zywymi.
    Szanowna Pani Joanno – partyzanci nie pporywaja cywilnych samolotow, nie zabijaja niewinnych ludzi dzieci starcow, kobiety.To wogole jest smieszne porownywanie partyzantow z II WS z tym kestremistycznym islamskim kryminalem, zaslepionym w mocno wpaczonej interpretacji KORAN-u.
    Dla tak postepujacych bezwglednie, brutalnie „partyzantow” nie moze byc zadnych taryf ulgowych. Coskolwioek widzialem wlasnymi oczyma w Izraelu, Kenii i Birmie i prosze mi wierzyc, ze mam mocna skrystalizowana i utwierdzona definicja i partyzanta i terrorysty.

  25. Roman56,
    Tez nie wiem co pisal Australian – zwyczajnie przeczytalam tylko tytul. 🙂
    Ale do rzeczy:
    Podtrzymuje to co napisalam poprzednio, choc rozumiem panskie oburzenie, bo ruszylam jakas tam swietosc.
    A czy da mi pan slowo honoru, ze dizeki dzialaniom powstanczym IIWS nie zginela zadna osoba cywilna? Watpie.
    To, ze nie dzialo sie to na taka skale jak teraz, to nie dlatego, ze checi nie mieli – mozliwosci technicznych nie mieli. I tylko taka jest roznica.
    Widze, ze jest pan zdecydowanym przeciwnikiem islamu laczac te religia z przemoca i bezwzglednoscia. Ja moglabym to samo powiedziec o katolicyzmie – dla mnie jest tak samo wojujacy jak islam. I ma dokladnie takich samych fanatykow.
    Jak pan byl w Izraelu, to przypuszczam ze problem Palestynczykow wysiedlonych przez Izraelitow jest panu znany. Czy ludzie wypedzeni z wlasnej ziemi, pozbawieni dziedzictwa, pracy i calego mienia nie maja prawa sie bronic?
    Panie Romanie, ja uwazam, ze kazda akcja rodzi reakcje, a przemoc rodzi przemoc. Gdybysmy my, jako biali i chrzescijanie, nie pchali sie tam, gdzie nas nie potrzebuja, gdybysmy, korzystajac z naszej przewagi technicznej nie chcieli odebrac innym tego co posiadaja, gdybysmy sami zyli wedlug przykazan wlasnej religii, to problemu terroryzmu na taka skale by nie bylo. Czlowiek, na ktorego krzyk protestu nikt nie zwraca uwagi, czlowiek zaszczuty i bezsilny – taki czlowiek siegnie do metod drastycznych. A my mu pomozemy sprzedajac mu nasza piekna bron …
    Moze jestem czasem cyniczna, panie Romanie, ale nie oszukuje sie. Przemoc to przemoc, smierc to smierc i zadna ideologia tego nie usprawiedliwia. I obojetnie czy jest to smierc z powodu wybuchu bomby kasetowej, czy smierc od Izraelskiej rakiety, czy tez smierc od muzulmanskiego samobojcy – zawsze jest to smierc. I nie ma na to zadnego usprawiedliwienia. To moje zdanie.
    Czy nie odnosi pan wrazenia, ze w sumie wszystko ( w sensie rozwoju terroryzmu) zaczelo sie od awantury palestynsko-izraelskiej?

css.php