Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

12.04.2016
wtorek

Żelazne prawo historii: ostrożnie z prognozami

12 kwietnia 2016, wtorek,

W Polsce zwykle było tak, że nie sprawdzały się prognozy oderwane od sytuacji międzynarodowej.

Bez Gorbaczowa nie byłoby dialogowego zwrotu w polityce Jaruzelskiego. Wcześniej, bez Reagana i Thatcher, dociskających blok radziecki w kwestii praw człowieka oraz piewców wolnego rynku, nie byłoby alternatywy dla socjalistycznej gospodarki niedoboru i „demokracji ludowej”.

Hayek, Milton Friedmann i Isaiah Berlin, podobnie jak Guy Sorman, Alain Besancon czy Michael Novak, byli czytani i dyskutowani, w podziemnych przekładach lub oryginałach, w Krakowie, Warszawie i Gdańsku w kręgach ówczesnej demokratycznej opozycji. Z nich wyszła część liderów transformacji.

Jest szalenie trudno prognozować w takim czasie, jak dzisiaj w Polsce, Europie, na całym świecie. Może dlatego – paradoksalnie – prognozy się mnożą, a kolejne książki wieszczące kres demokracji, kres kapitalizmu i wszelkiego rodzaju rewolucje stają się bestsellerami.

Jeśli jednak jest jakieś „żelazne” prawo historii, to może to, które sformułował Stanisław Stomma, człowiek, który w swym długim i aktywnym publicznie życiu widział, jak upadła sanacja i jak upadła Polska Ludowa.

„Prawo Stommy” brzmi: zawsze jest inaczej. Inaczej niż sobie wyobrażamy. Piłsudczycy myśleli, że endecy nigdy nie dojdą do pełnej władzy. Rzeczywiście, nie doszli, ale za to podczas gdy rządziła sanacja, oni, endecy, wychowywali społeczeństwo (jak zauważył Cat-Mackiewicz w swej historii Polski pisanej na uchodźstwie w Londynie).

Efekty odczuwalne są do dziś. Neoendecja, mieszanina roszczeniowego radykalizmu społecznego z nacjonalizmem, wyszła z marginesu na ulice. ONR-owcy pielgrzymują na Jasną Górę pod hasłami nienawiści, a ich kapelan widać nie ma z tym problemu. Takie czasy.

Co będzie za dwa, trzy lata? Za dużo elementów w tej układance, by mieć jakąkolwiek pewność. Odnosi się to w takim samym stopniu do obecnej władzy, jak i opozycji. PiS nie powinien być zbyt pewny, że nie straci poparcia, jakie ma dzisiaj. Opozycja nie może mieć pewności, że się odbuduje (PO) czy zakorzeni (KOD, Nowoczesna).

Po najcieńszym lodzie stąpa dziś obóz władzy, lecz opozycja po niewiele grubszym. PiS napędza swoisty mesjanizm, opozycję – trauma przegranej (PO, SLD) lub młodzieńczy naiwny optymizm, że przyszłość należy do niej (Nowoczesna, Razem).

Tymczasem może się okazać, że przyszłość należy do prawicy typu kukistów czy nawet skrajnych nacjonalistów. Nie muszą zdobyć władzy (i pewno nie zdobędą), wystarczy, że staną się języczkiem u wagi. Że PiS nie będzie mógł rządzić bez nich w takiej czy innej konfiguracji.

„Prawica” to pojęcie pojemne, tak samo jak „konserwatyzm”. Ma wiele wcieleń, mutacji, odcieni (podobnie jak lewica). Kto prorokuje, że przez następne dwa, trzy pokolenia będzie w Polsce rządziła prawica, powinien spróbować sprecyzować, jaką prawicę ma na myśli.

Jest też i taka możliwość, że z PO i Nowoczesnej powstanie nowa umiarkowana liberalna prawica w stylu europejskiej chadecji (ale skoro nie powstała w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, to szanse nie są zbyt duże), a z resztek lewicy jakaś jej nowa emanacja (w co wierzę jeszcze mniej niż w powstanie nowoczesnej obywatelskiej chrześcijańskiej demokracji).

Dynamika polityczna jest teraz duża, ale jaka będzie za kilka lat, nie wie nikt. PiS może się zestarzeć wraz z prezesem Kaczyńskim, podobnie jak PO i szczątkowe SLD. To wszystko to są jednak wydarzenia w sumie marginalne, peryferyjne, a sama polityczna Polska osuwa się na peryferia Europy.

Odkąd Polska odmówiła współpracy z Brukselą i w pewnym stopniu z Waszyngtonem, zaczyna tracić znaczenie dla Zachodu i wraca tam, skąd się wyrwała po 1989 r. i wejściu do UE. Zachód jej potrzebował, ale nie otrzymał pomocy, jakiej się spodziewał w momencie kryzysu migracyjnego. To zostało zapamiętane. Nie zdziwię się, jeśli wyczytamy to z nadchodzącej rezolucji Parlamentu Europejskiego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. No jak już Kaczyński lada chwila miał być Putinem, Hitlerem i Stalinem w jednym… to nagle się okazuje że „ostrożnie z prognozami”.

    Wymiękłeś pan panie Szostakiewiczu — bez obrazy — ale jak Petru
    co widział światełko… toż jeszcze jest przestrzeń do dokręcania
    śruby — nie porówano prezesa z DżingisChanem czy PolPotem

  2. Jak będzie, wie tylko Pan Bóg. Jedno jest pewne: pycha i kłamstwo nie będą bezkarne.

  3. Po prostu społeczeństwo jest prawicowe. Czyli katolickie, tradycjonalistyczne, ksenofobiczne i kołtuńskie. Nie można uprawiać polityki w oderwaniu od bazy społecznej. A próby przeszczepienia na polski grunt idei obcych polskiej tradycji: teorii gender, konwencji antyprzemocowej, związków partnerskich i zwykłego, prymitywnego antyklerykalizmu obudziło w „ciemnym” ludzie upiory.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na pewno będzie inaczej – tym bardziej, że dość tradycjonalistycznie – w naszych analizach pomijamy rolę kobiet. Może nie wniesiemy nic do tych przemian, nie wiem. Ale warto zwrócić uwagę, że pierwszy raz w historii, w obliczu tak wielu zawirowań jest taka sytuacja, kiedy kobiety mają tak szerokie prawa obywatelskie, wykształcenie i jednak wpływ na rzeczywistość. Może ten czynnik odegra jednak jakąś rolę.
    Przed kryzysem uchodźców, kłopotami z Rosją, radykalizującą się prawicowo Europą, przewidywano, że wiek XXI będzie wiekiem kobiet.
    Być może niesłusznie. Ale warto zauważyć, że np. biskupi w Polsce szantażując PiS otworzyli pole, na którym zaczynamy się zbierać. I jeszcze w dodatku jesteśmy wkurzone 😉

  6. „…Opozycja nie może mieć pewności, że się odbuduje (PO) czy zakorzeni (KOD, Nowoczesna).”
    „…że z PO i Nowoczesnej powstanie nowa umiarkowana liberalna prawica ..”
    Przeciez to swiadczy o slabosci polskich ugrupowan politycznych ( chyba poza PiS-em – przynajmniej do tej pory), ktore po po przegranych wyborach ida w rozsypke i zamiast skutecznie dzialac w opozycji drepcza bezproduktywnie w kolko.

    Pozdrawiam

  7. @Kalina
    Troche sie mylisz. Na Zachodzie przewaznie nosnikami neoliberalnego zdziczenia sa partie prawicowe i te wszystkie obrzydliwe rzeczy: ksenofobia, ciemnota sa niesione przez nie. Nasza tragedia polega na tym, ze ugrupowania przynajmniej formalnie otwarte, tolerancyjne byly tez nosnikami neoliberalnego zdziczenia. Klasycznym przykladem takiej postawy jest GW. Zwykle gdzies tam dazy do liberalnych wartosci, opisuje aberracje do jakich doprowadzil neoliberalny model kapitalizmu ale gdy przychodzi do pisania recept na strazy stoi niewzruszemie W. Gadomski, ktory jasno tlumaczy dlaczego ludzie musza w Polsce zarabiac malo i na jak najgorszych warunkach.
    I tu dochodzimy do clue: czlowiek zatrudniony na smieciowce za najnizsza krajowa (+reszta pod stolem) dostaje w pakiecie z ,,troska o jego los” paczuszke z sankcjonowanym religijnie ksenofobia i rasizmem, kultem wartosci antydemokratycznych + nadzieje zemsty za upokorzenie podrzedna (przewaznie niezawiniona) pozycja spoleczna. Z ,,troski” wiele nie wychodzi ale na pocieszenie zostaje ,,pakiecik nienawisci”. Tym bardziej, ze legalnej i wspartej autorytetem Kosciola. Od jakiegos czasu mozna publicznie marzyc o wytepieniu lewactwa, zagazowaniu pedalow, byle w sosie patriotycznym.
    Polacy wcale nie sa tacy katoliccy – uprawiaja seks przedmalzenski, pija i cpaja tak samo jak bezboznicy, uczestnictwo w rytualach systematycznie spada, rozwodza sie, za to bardzo dobrze odnajduja ducha wspolnoty oferowanej przez kler we wspolnocie nienawisci. I w ten sposob spelniaja sie jako katolicy.
    Nadreprezentacja nacjonalistycznej prawicy zas wynika z potegi materialnej kleru. Tu przyklad: kiedys chorzy SM w miescie gdzie mieszkam chcieli w ramach swojego stowarzyszenia spotkac sie gdzies. Zwrocili sie do wladz miasta a te udzielily im lokalu a jakze i jak nalexy ale od pon do pt ,od 7do 15. Wiekszosc chorych pracuje a wielu na kawiarnie z wielu wzgledow nie stac. Taki uzyczony lokal moglby wiec pomoc w integracji srodowiska. A tu dupa. Kto pomogl? Parafia. Lokal byl ale mialo to swoja cene np.kontrole – nawet ksiadz ze stosownym schorzeniem sie znalazl. I tak ze swieckiego stowarzyszenia powstalo kolko rozancowe, koncu czemu w domu bozym nie zmowic modlitwy? Jednym to odpowiadalo, inni nie smieli oporowac a ci co nie chcieli w czyms takim uczestniczyc grzecznie znikneli. W koncu to byl ich teren i ich prawa. Inicjatywa spolecza finalnie zdechla smiercia naturalna. I czy ci chorzy byli PRAWICOWI? Nie, to panstwo abdykowalo i ich wydalo na pastwe kleru. Tak jak w innych dziedzinach.
    Kazdy wie, ze czlowiek domagajacy sie godziwych warunkow pracy i placy to populistyczny niszczyciel gospodarki, bezrobotni ,,to lenie czekajace na manne z nieba socjalu” , ,,podatki to kradziez” i tylko szuja i zlodziej noze oczekiwac, ze bogaci beda placic proporcjonalnie wiecej podatkow bo oni sa ,,tworcami miejsc pracy”. Tego nie damy rady przeskoczyc ale zawsze mozna sobie ulzyc w T-shircie z powstancza kotwica krzyczac np. pedaly do gazu lub raz sierpem raz mlotem…

  8. vandermerwe
    12 kwietnia o godz. 20:12

    Nie Mr Vandermerwe.

    To swiadczy o tym, ze DEMOKRACJA – z definicji – nie ma szans z starciu z AURORYTARYZMEM/TOTALITARYZMEM. Nawet tak przasnym jak kaczyzm.

    NIE MA ze wzgledu na swa IDEE i bedaca jej zapleczem aksjologie (ktora zna cienki margines narodow i spoleczenstw).

    Dlaczego NIE MA (praktycznie/de facto/historycznie) jest tu: https://youtu.be/29Mg6Gfh9Co

  9. @ Kalina
    Kto w Polsce szerzyl antyklerykalizm? Jakas znaczaca organizacja? Partie polityczne przescigaly sie w usluznosci wobec kosciola. I dlaczego liberalizm obyczajowy mialby nie miec dostepu do Polski? Jestesmy moze koltunami ale prady swiatowe nie moga nas ominac. Te drzemiace w nas upiory mialyby sie obudzic z powodu kontaktu ze swiatem zewnetrznym? To znaczyloby przeciez, ze nie jestesmy zdolni do przetrwania jako narod.

  10. No wie pan, panie Szostkiewicz…?
    Tak brzydko polemizowac ze swoim redakcyjnym kolega D. Passentem vel. TW ‚John’, ktory na sasiednim blogu, pelnym obaw tonem, informuje nas, ze rzady PiS potrwac moga dwie a moze i trzy kadencje?
    Ale do rzeczy.
    Po kims takim jak pan, kims co niejedno juz w zyciu widzial, spodziewalbym sie bardziej rzeczowej analizy niz amatorskiej zabawy w gdybanie. No chyba ze dostosowuje sie pan do poziomu czytelnikow Polityki:

    „Bez Gorbaczowa nie byłoby dialogowego zwrotu w polityce Jaruzelskiego. Wcześniej, bez Reagana i Thatcher, dociskających blok radziecki w kwestii praw człowieka oraz piewców wolnego rynku, nie byłoby alternatywy dla socjalistycznej gospodarki niedoboru i „demokracji ludowej”.”

    Dialogowy zwrot (w polityce jaruzela, ha ha)… dociskanie Ruskich w kwestii praw czlowieka… piewcy wolnego rynku… ?
    Co pan? Dzieckiem pan jestes czy nieprzeleciana smarkula zeby uwierzyc ze zielona trawa albo brzozowy zagajnik to czyste powietrze?
    W polityce nie ma ani dialogowych zwrotow ani praw czlowieka ani wolnego rynku tylko sila. Sila Amerykanie zalatwili Ruskich (nowoczesniejsza bronia jadrowa, doskonalszymi srodkami jej niszczenia i przenoszenia, sankcjami). Sila, a nie dociskaniem w kwestii praw czlowieka bo jak Rosja dluga i szeroka, od czasow kniazia Dolgorukiego az po Putina, z zadnymi prawami czlowieka zadna wladza nigdy sie tam nie liczyla. A w szczegolnosci bolszewicka. Sily, jako swego ostatecznego argumentu, uzyl pewnej grudniowej nocy jaruzelski podczas prowadzenia dialogu ze swoim narodem.

    „Prawo Stmmy” sprecyzowano juz stulecia wczesniej banalnym dzisiaj powiedzonkiem ze „historia powtarza sie jako tragedia albo jako farsa”.
    Istotnie Endecy, z R. Dmowskim na czele, wychowali przynajmniej jedno pokolenie patriotow. A stalo sie to tylko dlatego ze pilsudczycy, bedacy socjalistami, oprocz internacjonalistycznych banalow, nie mieli nic do zaoferowania. I tak pozostalo do dzisiaj. A skutki? Z jednej strony miliony Arabow wraz z terrorystami wchodzacych jak noz w maslo do sparalizowanego strachem luksusowego domu starcow zwanego czasem Unia Europejska, a z drugiej rozne Schulze czy Junckery bredzacy o prawach czlowieka wlasnie, wspolnej Europie i pokazujacy zdjecia potopionych (przez przemytnikow) dzieci arabskich. I nikt, moze za wyjatkiem Polakow i Wegrow, nie osmieli sie nawet pisnac. Nawet ojciec zamordowanej przez terrorystow w paryskim nocnym klubie dziewczyny bredzi do kamery ze on przebacza, ze nie czuje zalu, ze trzeba tych biednych, biegajacych z kalachami po ulicach Arabow zrozumiec itp.

    „Bez serc, bez ducha to szkieletow ludy” pisal poeta. I takie wlasnie szkielety staja teraz w obliczu inwazji mlodej, preznej, swiezej, agresywnej i pelnej zadzy odwetu arabskiej hordy.
    Wyobrazmy sobie ring, panie Szostkiweicz. W jednym jego rogu mlody, silny i wyszkolony w boksie byczek a w drugim szkielet, rozsypujace sie prochno. Jak pan mysli, kto wygra a kto padnie od pierwszego ciosu?
    I to by w zasadzie bylo wszystko w temacie wychowywania narodow w duchu konserwatywnym, religijnym i narodowym versus robienia tego samego stosujac eurosocjalistyczne rozgabczanie mozgow.

  11. @ mr. off,

    Pan chyba nie przeczytal mojej wypowiedzi. Albo jej Pan nie zrozumial.

    Pozdrawiam

css.php