Nieszczęsny Irak, nieszczęsna Ukraina

W telewizjach globalnych BBC i CNN Bliski Wschód wypiera Ukrainę. Ale oba konflikty są podobnie śmiercionośne dla krajów, gdzie się toczą, i dla świata, który jest w nie wciągany.

Mówią o nowej zimnej wojnie. Ona już jest z nami. Oby nie zmieniła się w gorącą, wylewając się z Ukrainy i Bliskiego Wschodu.

Barbarzyństwo dżihadystów pod czarnymi flagami szokuje, ale szokuje też liczny udział młodych muzułmanów albo sympatyków islamu będących zarazem obywatelami państw europejskich, które tych ludzi wykształciły na swoją udrękę.

Wydaje mi się, że jest to podobny psychologicznie rodzaj mężczyzn jak ci, którzy mordują i rabują na wschodzie Ukrainy z miłości do putinowskiej Rosji. W Iraku czy na wschodzie Ukrainy mają dobrą broń, a nic do stracenia. Mają misję, nieważne, jak szaloną. Potrzebują się wyżyć pod hasłami wrogości do tych czy innych obcych. Nie cofną się przed najdzikszą zbrodnią. Cofną się tylko przed siłą większą niż ich siła.

Dziś tą siłą w Iraku jest tylko siła Ameryki. I znów, jak tyle razy wcześniej w nowszej historii, zabijani są i wypędzani cywile, chrześcijanie, szyici, kurdyjscy jazydzi wyglądają ratunku od Amerykanów. Oby przyszedł na czas.

Ale na ratunek czekają też Palestyńczycy zastraszeni przez Hamas w Gazie, znaczna część Syrii ogarniętej tak samo przerażająco krwawą i niszczącą wojną domową. Ale tam amerykańska pomoc zbrojna nie przyjdzie. Nie przyjdzie także na wschodnią Ukrainę. Ameryka nie ponosi współodpowiedzialności za Ukrainę tak bardzo, jak Unia Europejska. Ale Ameryka nie może uchylić się od współodpowiedzialności za los Iraku. Stanęła dwa razy na czele interwencji, która miała uwolnić Irakijczyków od reżimu Saddama Husejna.

Uwolniła, ale dziś Irak jest na krawędzi przepaści. Także wskutek katastrofalnych błędów nowego reżimu, który zastąpił system Saddama, dyskryminując sunnitów, tak jak przedtem sunnici dyskryminowali szyitów. Ten reżim powstał na gruzach Iraku zniszczonego przez wojnę pod przewodem Stanów Zjednoczonych, którym Zachód zaufał. Ameryka nie może nie ratować Iraku.

Oto, do czego doszło: Liban za Kadafiego, Syria sprzed wojny domowej, Irak Saddama zdają się oazą stabilności w porównaniu z dzisiejszym krwawym chaosem i bezmiarem cierpień ludności cywilnej. Być może załamuje się cały porządek ustanowiony przez Zachód na Bliskim Wschodzie w wyniku pierwszej wojny światowej.

Ale co ma go zastąpić? Trójkąt Izrael-Iran-Turcja? Przymierze Izrael-Jordania-Egipt? To byłby może nie najgorszy scenariusz, bo państwo izraelskie i dwa państwa arabskie mają dziś wspólny interes: zduszenie dżihadystów wszelkich maści. Tu jest jakaś szansa rozładowania obecnego kryzysu bez pomocy amerykańskiej. A może wcale nie.

Może tych konfliktów już nic nie powstrzyma, tak samo na Ukrainie, jak na Bliskim Wschodzie. Stronica w księdze dziejów odwraca się na naszych oczach. Co ujrzymy?