Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

28.06.2012
czwartek

Kobieta na prezydenta Polski

28 czerwca 2012, czwartek,

Tylko dwie kobiety są na najnowszej liście CBOS 25 polityków, którym Polacy najbardziej ufają (albo wprost przeciwnie). Obie z PO: Joanna Much (37 proc. ufa) i Ewa Kopacz (31). To kolejny dowód, jak słaba jest pozycja i popularność kobiet w polskiej polityce. Myślę, że wprowadzenie parytetu 50:50 też by tu wiele nie pomogło. Prędzej pomogłoby wybranie kobiety na prezydenta Rzeczpospolitej.

Ale która pani miałaby szanse? Oczywiście, jeśli z jakichś powodów Bronisław Komorowski by nie startował, a Platforma mogła zgłosić kogoś innego i zgłosiłaby kobietę. Dotąd kandydatki na prezydenta – Hanna Gronkiewicz Waltz i Henryka Bochniarz – notowały słabe poparcie. Dobrze, że startowały, ale ich przegrane mogły potwierdzać pokutujący u nas stereotyp, że prezydenckie progi za wysokie na kobiece nogi.

Bliska przełamania tego stereotypu jest Ewa Kopacz. Jeśli jej marszałkowanie zakończy się sukcesem, może być poważnym kandydatem na najwyższy urząd w państwie.

Joanny Muchy w tej roli nie widzę. Dużo bardziej europoseł Różę Thun, bardzo energiczną, pracowitą, kontaktową, z dużym obyciem międzynarodowym, mówiącą językami.

Kto jeszcze? W PiS w otoczeniu prezesa nie ma kobiety. Profesor Staniszkis chyba nie ma prezydenckich ambicji. Ziobrystka Beata Kempa miałaby zapewne szanse dużo mniejsze niż Joanna Mucha. Nie widzę też znaczącej czynnej działaczki SLD, która by miała prezydencki potencjał.

Zresztą w kierownictwie SLD też polityczek jak na lekarstwo. Jeszcze gorzej u ludowców. W naczelnej egzekutywie PSL są dwie kobiety: Jolanta Fedak i Ewa Kierzkowska, z charakterem, ale jakoś ich nie widzę jako kandydatek PSL na prezydenta.

Podobna ,,machoistyczna” mizeria w Ruchu Palikota: cztery kobiety w klubie sejmowym. Rozpoznawalne dwie: Anna Grodzka i Wanda Nowicka. Obie niestety ,,nieprezydenckie”.

Są jeszcze kobiety z potencjałem prezydenckim poza polityką parlamentarną. Ale bez poparcia silnej partii politycznej nawet najwybitniejsza akademiczka, specjalistka, przedsiębiorczyni, publicystka itd. w demokracji parlamentarnej zwykle nie ma szans. A trudno mi sobie wyobrazić, by którakolwiek z naszych głównych partii udzieliła poparcia kandydatce spoza własnych partyjnych szeregów.

Jasne, zawsze można zrobić polityczny happening. Wystartować może celebrytka, a fani rozkręcą jej w Internecie kampanię, a może nawet sypną groszem na fundusz wyborczy. Jednak myślę, że wątpię. Nawet Doda nie dałaby rady. Ale akurat nad nią nie płaczę.

XXXX Zamach smoleński

Dzięki za wpisy merytoryczne, których było sporo. Trochę jak przysłowiowy Piłat w credo pojawił się nagle wątek obrzezania po werdykcie sądu niemieckiego. Też uważam obrzezanie dziewczynek za barbarzyństwo. Ale z obrzezaniem chłopców sprawa jest bardziej skomplikowana niż by wynikało z wpisu ,,Amelii”. Pisałem o tym niedawno na portalu Polityka.pl

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 47

Dodaj komentarz »
  1. Ja proponuję Danutę Hübner lub Ewę Łętowską.

  2. Szanowny redaktorze Polityki

    Siedzenie na plocie jest niewygodna pozycja. O ile mlodych ludzi mozna jeszcze zrozumiec. To ludziom w panskim wieku to po prostu szkodzi. Z jednej strony szuka pan rownosci w walce plci a z drugiej dyskryminuje pan chlopcow zalecajac okrutne praktyki religijne.

    Jednak mysle ze watpie… w pana.

    Slawomirski

  3. Każdy sądzi po sobie. Gospodarz w oczywisty sposób robi mylne założenie, że każda kobieta umiera z pragnienia zostania panią prezydent Polski. I kłopot tylko w tym, czy „należy” lub „ma partyjne poparcie.”
    Zapewniam Gospodarza, że znalazłoby się niemało kobiet na tyle skromnych, mądrych i świadomych swoich ograniczeń i kompetencyjnych braków, że nie decydujących się na kandydowanie. Pomimo faktu, iż każde obiektywne porównanie w/w cech tych pań musiało by się skończyć stwierdzeniem, iż przewyższają one o trzy głowy każdego członka aktualnej klasy politycznej. Pustego jak pustak, bezczelnego i bezwzględnego.
    A do tego warto przypomnieć słynne stwierdzenie:
    „Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!”
    Nie każdy chciałby pracować z kurwami w burdelu, panie redaktorze. Trudno uwierzyć komuś, kto antyszambruje w tym przybytku tak długo, prawda?
    Niektóre panie wolą pracować nad rozpracowaniem np. choroby Alzheimera. I na zapytanie o inne cele, np. karierę w przemyśle lub akademickie administrowanie krzywią się wspominając coś o Rutherfordzie i zbieraniu znaczków. Prawda, jak kulturalnie potrafią odmówić?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ha, ha, ha,
    CBOS zapominał o Piterze, Radziszewskiej i Lipowicz ?
    Jak można było ?

  6. Moim zdaniem znakomitą kandydatką byłaby Małgorzata Kidawa – Błońska. Mądra, świetnie wykształcona kobieta z klasą, nie wzbudzająca negatywnych emocji, z prezydenckim rodowodem.

  7. Byłbym za wyborem profesor E.Łętowskiej. Wiedza i wrażliwość społeczna w jednym. Byle nie jakaś okładkowa „gwiazda” z rozrywkowego interesu.

  8. Pan bloger napisał, cytuję: „Jasne, zawsze można zrobić polityczny happening. Wystarczy – jak to wczoraj w Sejmie zrobiła PO – ograniczyć wolność Polaków, a fani Tuska, rozkręcą w Internecie kampanię, a może nawet sypną groszem na fundusz wyborczy”.

    Panie blogerze, kapeńkę Pan przesadza. Po co Pan zajmuje się ograniczaniem wolności Polaków? Czy nie przyjemniej, milej, czarowniej napisać np. o szansach kobiet na to, by zostać prezydentem?

  9. Jeśli nieważne kto, byle kobieta, to dlaczego nie Doda? Ten wpis jest na poziomie M.Środy. Są jakieś powody, żeby połowę obywateli, tj. mężczyzn, eliminować z wyborów? Może jeszcze dopisać, że Komorowski jest zły, bo kiedyś chodził po lesie z dubeltówką, a feministki tego nie lubią.

    Prezydent Komorowski był, jest i będzie kandydatem PO, a i bez tego wygrałby wybory. Naturalnym kandydatem PO na prezydenta w 2020 jest Tusk. I może nim być do 2030, bo kto miałby go pokonać?
    Ktoś inny może się szykować na rok 2030.

    Ktoś inny niż Tusk może zostać premierem za 5-6 lat. Tomoże być kobieta, ale nie musi. Ja bym wolał HGW niż Kopacz. Ale może być i Schetyna.

  10. @ Trolinie,
    w pierwszej chwili przyklasnąłem, bo i ja widzę „w temacie” jedynie te kandydatury!

    Jest jednak problem – obie Panie zyskały uznanie i szacunek NIE tym, czym zyskuje się urzędy w kraju ‚poprawnie urządzonym’.
    W takim pięknym kraju jak nasz, teraz to wygodna w promocji płeć, nie zasługi i kompetencje, będą jak widać następnym, po sympatii i relacjach osobistych, kryterium kwalifikacyjnym na najwyższe urzędy…
    A może nawet pierwszym, byle była to płeć właściwa, niepoprawnie uciśniona.
    Pani Kopacz byłaby egzemplum świetnym. Będąc ‚młodą urzędniczką’ publicznego systemu ochrony zdrowia (tego finansowego, rządu) w małej miejscowości, pokierowała pomocą medyczną dla rodziny Premiera Tuska – i jednym ruchem zyskała kwalifikacje na Ministrę.
    Konsekwencje trwają.
    W kolejce kolejna Pani z Towarzystwa, do pilnowania 6 miliardów PLN w NFZ, aby do pacjentów-obywateli nie wróciły; kwalifikacje ma: radca prawny maleńkiej spółki, zaufana ministra-herosa, „reality-agenta” jakże wizerunkowo kompetentnego.
    Pani Mucha nie biega jeszcze z tym z kim trzeba i nie wokół właściwego boiska…ale kto wie?
    Ma i swoje Panie zaufane Pan Prezydent, dbające o wrażliwość społeczną w kancelarii i obejściu.
    Ucisk więc będzie ulegał postępującemu, medialnemu wzmożeniu.
    Niebawem, każda z płci swego Prezydenta i swój spłachetek Polski mieć będzie, a ilość dzielnic tak powstałych bynajmniej na trzech się nie skończy…
    Pozdrawiam.

  11. Ja też widziałbym p. Kidawę – Błońską w pałacu prezydenckim. Cóż z tego, Donald Tusk wyraźnie robi fory Ewie Kopacz, która zachowuje się jak przeciętna gospodyni domowa i lojalnie sprząta Tuskowe gospodarstwo polityczne. Tusk, jak każdy wódz, otoczył się osobami z atrybutami BMW, a do takich p. Kidawa – Błońska nie należy. I w tym cały problem.

  12. Henryka Krzywonos – Polską powinna rządzić kobieta

    „Nie wiem, dlaczego kobiety nie doceniają same siebie. Jesteśmy mądre, wykształcone i potrafimy rządzić. Myślę, że gdyby Polską rządziła kobieta, to byłoby nam łatwiej. Ja czekam na chwilę, gdy któraś z pań zdecyduje się kandydować na prezydenta…”

    http://www.wprost.pl/ar/330245/Krzywonos-Polska-powinna-rzadzic-kobieta/?pg=0

    A może któraś z doświadczonych dziennikarek politycznych… Np. autorka „Skrótu myślowego”.

  13. Co prawda, Pan Redaktor nie dostrzega potencjalnych kandydatek na najwyższy urząd w państwie wśród działaczek SLD, ja jednak uważam, że taką osobą mogłaby być Katarzyna Piekarska.

    Jestem pewna, że każda z pań, które wymieniłam, doskonale sprawdziłaby się w roli prezydenta.
    Niestety, więcej, niż pewne, że w czasie wyborów znów zadziałałby stereotyp. I żadne parytety nic tu nie pomogą, raczej przeciwnie.

  14. Gekko!
    Będę zawsze za Muchą, bo jest śliczna i mnie osobiście wystarczy to za wszystkie inne kompetencje.:D

  15. Nie zgadzam się z tezą gospodarza, że dotychczasowe kandydatki na prezydenta udowadniają, że kobiety walcząc o urząd prezydenta mają trudniejszą sytuację . Obie panie (Hanna Gronkiewicz Waltz i Henryka Bochniarz) od początku przecież miały nikłe szanse na dobry wynik bo, miały zerowe zaplecze polityczne i społeczne. Może być tak, że przy urnach Polacy będą chcieli udowodnić swoją nowoczesność i tolerancyjność, bo na przykład dzięki takiej postawie Polaków tak dobre wyniki w ostatnich wyborach parlamentarnych uzyskali posłowie Munyama i Godson .

  16. A jak mogą wypłynąć w sondażach skoro ich nie ma w mediach. Właśnie, takie Panie pracowite i ciche jak Pani Róża Thun czy Lena Kolarska-Bobińska się nie liczą bo ich nie widać. Dotyczy to również innych Pań przewijających się w polityce, które nie mielą językiem bez sensu.

  17. nie rozumiem dlaczego nie pani gorska?
    rozumiem, ze jej kampania nie bylyby ani latwa, ani tania…
    ale palikot zdobylyby w ten sposob wiecej punktow, niz wachlujac aktem apostazy;

  18. Prezydent niewiele może, więc jeśli red. Szostkiewicz chce, żeby kobieta została prezydentem, a nie np. premierem, to znaczy, że zamierza ograniczać rolę kobiet do sprawowania funkcji reprezentacyjnych. Gdybym był feministką gwałtownie bym się takiemu projektowi przeciwstawił i zażądałbym od kobiet niestartowania w wyborach prezydenckich.

  19. Pytanie, czy po przejściu Tuska na urząd prezydenta w 2020 dojdzie do wewnętrznej walki o władzę w PO, co mogłoby być potencjalnie niebezpieczne dla tej partii. Jak w SLD po odejściu Kwaśniewskiego.

    PS
    Sondaż CBOSu pokazuje, że preferencje wyborcze od wyborów się prawie nic nie zmieniły.

  20. W tak peternalistycznym społęczeństwie jak polskie potrzeba będzie kolejnej generacji lub dwóch, żeby w świadomości i w podświadomości Polaków płeć polityka stała się czymś przeźroczystym jeśli chodzi o wybory lub o inny sposób pięcia się po szczeblach kariery politycznej albo organizacyjnej.

  21. Torlin
    29 czerwca o godz. 11:00
    – – –
    A jakże!
    To najpiękniejsza Mucha na smakowitym władzy torcie, aż chce za nią wkoło stadionu cyrkowego uganiać każdy rozsądny obywatel, któremu nie tylko piękno naszego rządu na sumieniu leży…
    Leży… no właśnie, pardą, tak mi się jakoś pacnęło, jak tę, no…
    O rany!
    O mało się zniepoprawiłem politycznie i gęderowo.
    Pozdrowienia, lotem trzmiela zasyłam.

  22. @Adam Szostkiewicz:

    Naprawdę potrzebny był ten infantylny wpis? Prezydenturę wykuwa się w partyjnych bojach. W długoletniej twardej walce o pozycję przywództwo i poprzez pełnienie poważnych funkcji państwowych. Niezależnie od podziałów politycznych Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński i Komorowski ten warunek spełniają.

    Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein na prezydenta? To jakieś żarty. Proszę być poważnym.

    W tej chwili nie widzę poważnej kandydatki na prezydenta. Naturalni kandydaci to mężczyźni: Komorowski, Kaczyński, Tusk, Pawlak, Sikorski, Cimoszewicz, Miller, Palikot, Buzek.

    Nikt spośród powyższego grona.

  23. Palikota wykreślam. Pomyłka z rozpędu.

  24. Mam zły dzień. Oczywiście „nikt SPOZA powyższego grona”

  25. Zapomnial CBOS o renacie Beger z „kurwikami w oczach”……..

  26. A Anna Sobecka ?????

  27. Pani Malgorzata Kidawa – Blonska nie da swojego nazwiska awanturnikom. Nie zechce zamienic godnego zycia na szarganie w mediach.

    http://www.youtube.com/watch?v=QZ8t3P_drtU&feature=results_main&playnext=1&list=PL2AE9884B58070CA3

    Szkoda !

    P.S. Obejrzec wszystkie odcinki ! Ida automatycznie

  28. A propos płci, jako nadrzędnego kryterium wyboru na urzędy.
    Trudno znaleźć inne, nie śmiem nawet mniemać, że np. relacyjne kryterium w ostatnim wyborze na najbardziej ubogacony (dosłownie – 6 mld PLN) urząd w PL – na szefa NFZ, którym została Pani Pachciarz (PP).

    Na merytoryczne dowody kondycji i kompetencji PP nie trzeba było długo czekać, już po 24h urzędowania, PP rozwiązała ekonomiczny i formalny konflikt o umowy na recepty refundowane:
    „Dyrektorzy szpitali … dostali w piątek przed południem faks z Narodowego Funduszu Zdrowia…zgodnie z poleceniem Prezesa NFZ Agnieszki Pachciarz…Lekarze z izby przyjęć czy oddziału ratunkowego za 25 zł mieliby poprawiać recepty swoich kolegów, którzy strajkują przeciwko karaniu za błędy”.

    Należy wyjaśnić, że wbrew tej relacji prasowej nie idzie o żadne błędy i strajk; chodzi o to, aby pełnopłatne recepty wypisane przez lekarzy nie podpisujących (niby czemu?) wadliwej umowy z NFZ (co nie jest żadnym strajkiem!) ich koledzy zamieniali za dodatkową, kosmiczną opłatą z naszych podatków, na refundowane.

    „- To kompromitacja! Aż ścisnęło mnie za żołądek, kiedy to przeczytałem – mówi jeden z dyrektorów, który prosi o zachowanie anonimowości. Kolejny dodaje, że jest zszokowany. – Jak ktoś mógł coś takiego wymyślić?! – pyta.”

    Nic nie wymyślił(a), tylko zastosował(a) rutynowy dla systemu (zwłaszcza szczebla powiatowego) urzędniczy szantaż i cyniczne łamanie wszelkich zasad gospodarowania publicznym groszem tudzież aroganckie sprzeniewierzenie się standardom prawnym i cywilizacyjnym służby publicznej.

    Jeden poranek a tyle radości z urządzania Państwa i Obywateli za pomocą politycznej poprawności i niewykluczone, kumoterstwa (o osobistej znajomości PP z Ministrem pisze prasa, ten nie zaprzecza, kryteria i kandydatów ‚konkursu’ na to stanowisko publiczne utajniono).

    Myślę, że złapanie się na poprawność i rosnącą popularność kryterium płciowego w wyborach, może po prostu wygodnie służyć maskowaniu rzeczywistych mechanizmów zepsutej do cna władzy.

    Proszę to wziąć pod uwagę i …namawiać na prezydenta prof. Łętowską!

    źródło cyt.: http://wyborcza.pl/1,75248,12039740,NFZ_chce_zlamac_strajk_receptowy_lekarzy___koledzy.html

  29. Z kobietami jest inny problem. Przeciez nie ma zadnego problemu, aby skrzyknely sie i ustalily, ze w tych wyborach prezydenckich glosujemy np. na Ewe Kopacz. Niestety, a moze jednak stety dla nas chlopow – kobiety w stosunku do siebie sa przewaznie niesolidarne i zawistne. Nie wiem dlaczego tak jest (moze teoria ewolucji moze cos na ten temat powiedziec) ale to jest niezbity fakt wynikajacy z moich dlugoletnich obserwacji. Feministki czyli te, ktore teoretycznie moglyby im najbardziej pomoc sa przez kobiety najbardziej zwalczane np. Magdalena Sroda. Ile kobiet w Polsce powie – tak, jestem feministka?
    Zdarzaja sie jednak naiwne osoby rodzaju meskiego jak autor tego blogu uwazajace, ze to przez nich kobiety nie moga dojsc do wladzy i maja z tego powodu mesko-szowinistyczne wyrzuty sumienia.
    To nie paradoks? O kobiecie na prezydenta pisze mezczyzna i nie widzi, ze ten temat nie interesuje zadnej kobiety wsrod tych, ktore maja np. wlasnego bloga na lamach Polityki.

  30. a ja tam jestem za ania gorska;
    wie baba jak chlopom ciezko jest w zyciu…
    a taka kopacz, czy doda to by nas od razu wziela za pysk jak napoleon taleyranda…
    dlatego : ania for president!
    jesli ktos sformuluje petycje natychmiast popieram!

  31. @Jacobsky
    29 czerwca o godz. 13:38

    O czym Ty mówisz??

    Poniżej lista (niepełna) stanowisk w Polsce, które od 1989 zajmowały kobiety. Żadnego problemu w Polsce nie ma.

    Premier Rządu
    Marszałek Sejmu
    Marszałek Senatu
    Minister Finansów
    Minister Spraw Zagranicznych
    Szef Kancelarii Prezydenta RP
    Prezes NBP
    Prezydent Warszawy
    Prezydent Łodzi
    Prezydent Gdyni
    Prezes PKO BP
    Prezes Pekao SA
    Przewodnicząca KRRiT (2x)
    Rzecznik Praw Obywatelskich (2x)
    Prezes PGNiG
    Ambasador w Watykanie
    Ambasador w Tokio
    Ambasador w Londynie
    Ambasador w Brasilii
    Dziesiątki ministrów i wiceministrów. Członkinie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego

    itp. itd.

    Fakty mówią same za siebie.

  32. @Witold
    29 czerwca o godz. 19:01

    Z kobietami jest inny problem. Kobiety w stosunku do siebie sa przewaznie niesolidarne i zawistne. Nie wiem dlaczego tak jest (moze teoria ewolucji moze cos na ten temat powiedziec) ale to jest niezbity fakt wynikajacy z moich dlugoletnich obserwacji. Feministki czyli te, ktore teoretycznie moglyby im najbardziej pomoc sa przez kobiety najbardziej zwalczane np. Magdalena Sroda.

    @Witoldzie, bardzo słuszna obserwacja.

    Oto prawdziwa historia z ‚mego podwórka’.

    Na wójta gminy kandydowała młoda, wykształcona kobieta (SGGW), właścicielka świetnie prosperującego gospodarstwa mlecznego, matka czwórki bardzo zdolnych dzieci, osoba atrakcyjna, elokwentna, wzbudzająca pozytywne emocje.
    Miała dobry program wyborczy, może trochę przyziemny, ale za to do zrealizowania.
    Zaczęło się od księdza, który prawie dosłownie zakazał głosować na tę panią (jej stosunek do pasterskiej działalności proboszcza był znany).

    Potem wzięły się za nią parafialne przodowniczki – gromada krów i kupa bachorów, ale lekkiej kasy się zachciało! W d…. się babie poprzewracało, itp., itd…
    Na spotkaniu przedwyborczym panowie raczej głosu nie zabierali. Najgłośniej jazgotały panie 50+. Koronny argument – głupia baba…

  33. @Ferro
    Pamietaj, ze te wszystkie stanowiska kobiety dostaly dzieki mezczyznom. Nic mi nie wiadomo, aby te Panie zajmowaly sie z kolei popieraniem swojej plci w robieniu kariery.
    @Ewa 1958
    Dziekuje za poparcie mojego stanowiska. Osobiscie uwazam, ze problem jest szerszy. Nie dotyczy jedynie kruchty koscielnej.

  34. Panie Redaktorze wybór polityka z podziałem na płeć to moim zdaniem nieporozumienie . Polska polityka cierpi na chroniczną niedojrzałość i niedostosowanie do wymagań współczesności. To głupia personalna rozgrywka o władzę po nic z chamstwem , niekompetencją , głupotą , warcholstwem , brakiem kultury osobistej , urody , zdolności komunikacyjnych i znajomości języków w tle . Dla mnie ” prezydenckie ” są w Polsce 2 osoby . Są nimi mężczyźni , Prezydenci dwóch najlepiej zarządzanych w Polsce miast , Gdyni i Wrocławia. Pan Dutkiewicz ,gospodarz Wrocławia jest moim faworytem bo zgrabnie radzi sobie z najtrudniejszymi problemami społecznymi takimi jak opieka nad sierotami czy bezdomnymi zwierzętami , oba te problemy w innych częściach polski są zaniedbane jak wiele innych . Tu i schronisko i rodziny zastępcze dla sierot są ZAUWAŻONE i zaopiekowane na europejskim poziomie .Nie mówię o kulturze , infrastrukturze , dbałości o promocję tych miast , poziom życia mieszkańców i pomysł na rozwój gospodarczy czy promocję turystyki .Oba miasta są zarządzane prawdziwie po europejsku .

  35. @ewa:
    biedne kobiety!
    dobrze, ze przynajmniej mezczyzni solidaryzuja sie i kochaja nawzajem.

  36. Ministra Mucha – czemu nie, ale za parę kadencji; niech się jeszcze trochę (bez obrazy), „zestarzeje” w polityce, nabierze szlifu, rutyny i flegmy. Marszałkini Kopacz – mam wrażenie, że by ją to stłamsiło. Podobnie jak m. Mucha, to dobry poziom ministerialny, marszałkostwo wypada już trochę niepewnie, w prezydenturze obie polityczki mogłyby się pogubić jak L. Kaczyński, duszony pępowinowym obowiązkiem wobec silniejszego bliźniaka. PP Łętowska, Huebner, Thun, Kidawa-Błońska to niezłe propozycje – dorzuciłbym jeszcze Lidię Geringer de Oedenberg z PE. Nie widzę nikogo na prawicy (Kempa, Wróbel, Sobecka?- żart), na celebrytów bez doświadczenia w polityce czy dyplomacji szkoda czasu i emocji.

  37. Ferro,

    baedzo się cieszę, że jest lepiej niż myślałem.

    Ukłony

  38. @Ferro,
    a policzyłeś, jaki to procent wszystkich zajmujących te stanowiska? Bo kwestia nie tkwi w rodzynkach, a w proporcjach tego ciasta.

  39. Przytaczam reakcję Ukrainek na „konwencję satyryczną” Fig. i Woj.
    Wygląda na to, że tylko polska elita intelektualna na czele z Hartmanem i Lisem potrafiła doszukać się w ich żartach wyższych celów. Osoby bezpośrednio zainteresowane, niestety należą do „miernot” (Lis) i „bezhołowia” (Hartman) bo zamiast się cieszyć, że znalazły obrońców poczuły się sponiewierane.

  40. W Polsce dalej panuje mizoginizm i niestety również wśród kobiet. Reakcja a właściwie jej brak ze strony czołowych przedstawicielek naszej płci na występy Wojewódzkiego i Figurskiego tylko tego dowodzi. Zawiść, bezrozumna konkurencja, kokieteryjne staranie się przypodobania męskim szowinistom to widoczna na co dzień rzeczywistość.
    Temat „Kobieta na Prezydenta” jakoś potwierdza te moje spostrzeżenia, bo gdyby kobiety były traktowane po partnersku, jako pełnowartościowi obywatele, to takiego tematu by nie było wcale. Prezydentem powinna zostać najbardziej kompetentna osoba (bez względu na płeć), przynajmniej teoretycznie. Przekonania o pozycji kobiet ugruntowane przez wieki dalej procentują. Żarty, popularne powiedzonka typu: Baba za kółkiem, poszła baba do lekarza, dowcipy o teściowych, kawały o blondynkach, babo do garów, a nie do polityki, stare babsko sili się wyglądać na młódkę itd., itd… Nie mówi się: chłop za kółkiem, chociaż osobiście znam wielu bardzo złych kierowców facetów. Jeżeli widzi się starszego zadbanego mężczyznę, to się mówi, że świetnie wygląda, że świetnie się trzyma, a nie: stary dziad się wysila itd..
    Kobiety w dalszym ciągu dźwigają gros obowiązków związanych z domem , wychowaniem dzieci, opieką nad rodzicami, dziadkami, chorymi członkami rodziny. To powoduje, że zwyczajnie nie mają czasu na zajmowanie się polityką, a szkoda bo na pewno wniosłyby wiele. Dzisiaj jest dyskusja, czy żona powinna dzielić świadczenia emerytalne męża. W dobie plagi rozwodów to jest bardzo istotne zagadnienie. Młoda kobieta najlepsze lata poświęca wychowaniu dzieci i prowadzeniu domu, mąż w tym czasie na odcinku ?domowym? miał spokojną głowę, robił karierę i pieniądze. W momencie rozstania ona zostaje na lodzie z zerowym resume, a on ma wszystko, bo i dzieci wyszły na ludzi, był zadbany, nie wydawał na sprzątaczki, niańki, opiekunki, kucharki, praczki, prasowaczki, pielęgniarki, psychologów, miał pełne wsparcie, a oprócz tego rozwijał się zawodowo. Dziwi mnie, że w czasie tak niskiego przyrostu naturalnego nie zwraca się uwagi na fakt, że kobieta ?niepracująca? to bzdura. Ona haruje, a nie pracuje.
    Na razie jest zbyt mało kobiet aktywnych w polityce, parytety w jakimś stopniu pewnie są potrzebne, żeby ruszyć zaśniedziałe przyzwyczajenia, ale nie tworzyłabym ich na siłę. Przede wszystkim należy zwalczać niesprawiedliwe stereotypy, poprawiać sytuację i postrzeganie kobiet.

  41. Jeszcze jedno. Razi mnie tworzenie wymysłów typu: Pani Ministra. Dla mnie to kwiatek do kożucha. Nie przypadkiem język angielski stał się dzisiejszą łaciną, w nim nie ma takich zawiłości. Minister to jest funkcja, po co tworzyć sztuczne dziwadła, dla poprawy postrzegania kobiet to ma się tak, jak całowanie ich w rękę. Zamiast konkretów, politycy tworzą bzdury.
    Mam nadzieję, że polski pomysł na „zwis męski” się nie przyjął.

  42. @PAK
    30 czerwca o godz. 16:57

    @Ferro,
    a policzyłeś, jaki to procent wszystkich zajmujących te stanowiska? Bo kwestia nie tkwi w rodzynkach, a w proporcjach tego ciasta.

    Kwestia nie w proporcjach tylko w tym czy kobiety mogą w ogóle obejmować takie stanowiska. Skoro mogą to jest udowodnione, że nie ma dyskryminacji. Płeć nie jest jedynym czynnikiem determinującym kto obejmuje jakie stanowisko.

  43. Seiendes!
    A może Kwaśniewska?
    Ps. Mówię oczywiście o Jolancie, a nie Aleksandrze 😉

  44. Cytuję poniżej fragmenty z http://www.kontrowersje.net/tresc/czy_helsinska_fundacja_praw_czlowieka_potepi_neorasistow_z_gazety_wyborczej

    ?Z wnioskowania Figurskiego i Wojewódzkiego wynika, że statystyczny Polak, czyli w powszechnym rozumieniu bardzo szeroka grupa narodowościowa odreagowuje swoje niepowodzenia, gwałtem i przemocą. W oczach Figurskiego i Wojewódzkiego, statystyczny, czyli reprezentatywny dla narodu polskiego człowiek, jest gwałcicielem i rasistą o cechach psychopaty ?

    ?
    ?Znów nie sposób uniknąć analogii historycznych. Wielkie Niemcy zostały upokorzone, ponieważ przeciętni Żydzi to złodzieje i spiskowcy. Przez wiele lat w USA obowiązywał jeden model sądów ludowych. Gdy na amerykańskiej ulicy zgwałcono białą Amerykankę, natychmiast wśród głównych podejrzanych był czarnoskóry zamiatacz ulic, który kręcił się w pobliżu. Żydzi śmierdzą czosnkiem, czarnoskórzy są brudasami, Cyganie kradną, Polacy są chamami i gwałcicielami, tak funkcjonuje rasistowski stereotyp, znany z tragicznych dziejów ludzkości. Figurski, Wojewódzki i Stasiński idą dalej, tworzą nową rasistowską ?jakość?, tworzą neorasizm. Nie potrzebują gwałtu na ulicy i przegranej wojny, nie potrzebują faktu, oni z góry wiedzą, że Polak skopie psa, zgwałci Ukrainkę, bo jest Polak chamem, bo tak Polaka postrzegają. I to jest dopiero pierwsza część neorasistowskiej ?jakości?, druga jest prawdziwym rasistowskim zapętleniem, które jeszcze raz jako śmiertelne niebezpieczeństwo wyróżnię. Otóż można w przekonaniu Stasińskiego i jego kolegów, nie tylko z gazety Wyborczej, jednym rasistowskim stereotypem budować kolejny rasistowski stereotyp. Stasiński, Figurski i Wojewódzki powielają rasistowskie slogany, wkładają je w usta Polaków, ponieważ tak nienawidzą Polaków i takimi Polaków chcą widzieć. Pomawiają Polaków o gwałty, chamstwo, złodziejstwo, pijaństwo, znęcanie się na zwierzętami, gdyż taki obraz Polaka jest ich neorasistowską, pełną nienawiści projekcją. Pozostaje zadać pytanie czego w ten sposób usiłują bronić? ?

    ?Pierwszym i głównym zadaniem rasizmu jest upodlenie człowieka poprzez nadanie mu negatywnych cech przypisanych do rasy, narodu, bywa, że ten zakres poszerza się i odnosi do wyznania, przekonań lub płci. Z historii wiemy, że dla Niemców budujących III Rzeszę Żyd był śmierdzącym szczurem roznoszącym tyfus. Plakaty przedstawiające Żydów identyfikowanych z tyfusem obiegły całe Niemcy i wówczas wywoływały rozbawienie tłumów. Hitlerowskie Niemcy ?żartami? i satyrą na Żydów, przez długi czas tłumaczyły się nie tylko przed sobą, ale na arenie międzynarodowej. Dla amerykańskich kolonialistów przez cała lata Murzyn był synonimem małpy i brudasa, asfaltu i dzikusa. W ten sposób upowszechniono ?satyryczny? stereotyp rasistowski, produkowano tysiące niewybrednych żartów, co zaowocowało tragicznie, masowymi prześladowaniami i zbrodniami ludobójstwa. Polak w ?satyrze? Figurskiego i Wojewódzkiego, wspieranej przez Gazetę Wyborczą, w swojej masowości (statystyczny Polak), jest prymitywnym przedstawicielem swojego gatunku. Przyczyną prymitywizmu Polaka jest sam fakt, że Polak jest Polakiem. Figurski i Wojewódzki nigdzie i nigdy nie twierdzili, że wyśmiewają ludzkie cechy, ludzki prymitywizm, ludzką agresję. Zawsze podkreślali, że ich celem jest szydzenie z Polaków, których widzą tak jak widzą, ponieważ dla nich pewne zachowania są ?typowo polskie?. Mamy Polaka i Ukrainkę, zatem wiemy, że mamy prostytutkę i gwałciciela, ponieważ znamy narodowości bohaterów ?satyry?. Do zaklęcia ?typowo polskie? odnosi się z jeszcze większą siłą redaktor Stasiński z Gazety Wyborczej, jakoby pewne zachowania, występujące na świecie w ilości nagminnej były typowo polskie. ?

    A FAKTY z Euro 2012 pokazują Polaków gościnnych, radosnych i pokojowych. Oczywiście pomijając epizod z chuliganami w Warszawie, który też przez media był napędzony, o czym warto pamiętać. No i oczywiście występ pp WiF, z których jeden był zapiewajłą na stadionie Euro, zatrudniony przez UEFA. Warto pamiętać, że mottem tych zawodów był RESPEKT i walka z rasizmem.

  45. Już tyle godzin upłynęło a tu wciąż nie ma nekrologu…oj, bo po punktach za I półrocze polecimy…oj, polecimy.

  46. Popieram pomysł Gospodarza. Na stanowisku Prezydenta RP widzę panią profesor Łętowską. Wiedza, mądrość, doświadczenie, dystans, kultura. A do tego nie jest uwikłana w żadne bieżące układy polityczne.

    Lata całe pracuję z kobietami. Stereotyp o szczególnej zawiści i złosliwości panującej między kobietami należy odłożyć tam, gdzie jego miejsce. Do lamusa. O zawiści i złośliwości nie decyduje płeć, ale poziom kultury osobistej, dojrzałości społecznej, poziom poczucia własnej wartości, satysfakcja z własnego życia, sposób radzenia sobie z frustracją. Pewnie można wymienić jeszcze kilka innych czynników, ale już te wystarczą. To nie płec jest głównym czynnikiem różnicującym.

    PS. Panie Redaktorze, ja te prymasowskie „kundelki” zapamiętałam w odniesieniu do nauczycieli kwestionujących sposób wprowadzenia religii do szkół. Ale może się mylę. Istotne jest tu samo słownictwo i sposób traktowania adwersarza. W podobnym tonie wypowiadali się hierarchowie na temat protestujących przeciwko propozycjom zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Nazywali ich „potomkami sowieckich generałów”. Potem te epitety twórczo rozwijali politycy.
    Bardzo jestem ciekawa czy Pan, albo ktoś z Blogowiczów, pamięta wypowiedź prymasa Glempa z czerwca 1992? W okresie pomiędzy odwołaniem rządu Olszewskiego a powołaniem rządu Suchockiej. Prymas powoływał się na prawo I RP, stanowiące, że w okresie interrex władzę w kraju sprawuje prymas. Niedwuznacznie sugerował, że to on powinien sprawować władzę polityczną w Polsce. Przynajmniej tak zrozumiałam jego ówczesną wypowiedź. To dużo mówi o tym, jak instytucja kościoła widziała swoje miejsce w społeczeństwie demokratycznym.

  47. Jeszcze o żeńskich nazwach zawodów.
    Słowo „lekarka” weszło do potocznego słownika, a jeszcze ok. 110 lat temu nie było to takie oczywiste. Używano zamiennie „lekarka” i „doktorka”. Język zmagał się z nową rzeczywistością dopuszczenia kobiet do wykonywania zawodów medycznych.
    I cytat z Tygodnika Mód i Powieści z 1904 roku (cytuję z pamięci):
    „Głos zabrał doktor Rabinowicz, który jest kobietą”.

css.php