Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

3.02.2012
piątek

Dosolić scejntologom

3 lutego 2012, piątek,

Francuski  sąd skazał Kościół scjentologów (KS) na 600 tysięcy euro grzywny za domniemane przekręty finansowe. Nad dolą scjentologów nie płaczę, ale sprawa jest bardziej skomplikowana.

 
Nie przekonuje mnie kampania zwolenników scjentologii, że dzieje się im krzywda, a przecież w demokracji gwarantowana jest wolność religii, wyznania i sumienia. Scjentolodzy to w najlepszym razie ruch samorozwoju, a w najgorszym sekta, ale nie ,,religia”. Zatem argument, że są we Francji przedmiotem religijnych prześladowań, mnie nie przekonuje. Zgromadzone dowody przekonują raczej, że ta ,,religia” służy do robienia ciężkich pieniędzy na ludziach wciągniętych w tryby tego ,,Kościoła” i traktowanych jak darmowa siła robocza. 
Ale z drugiej strony w USA  i niektórych innych krajach KS działa legalnie i często wygrywa procesy wytaczane mu przez byłych członków. Jest też inny problem: czy państwo może ignorować fakt, że jakaś grupa ludzi, zrzeszających się dobrowolnie i zgadzających się na zasady kierujące takim zrzeszeniem, podaje się za religię czy Kościół albo – jak u nas w Polsce w przypadku niektórych mieszkańców Śląska – za mniejszość narodową czy etniczną? W liberalnej demokracji raczej nie może.
Obywatele mogą sobie wierzyć w co chcą i uważać siebie za co chcą, nawet za potomków Marsjan, byle nie łamali prawa. Laicka Francja nie lubi takich ,,Kościołów” jak scjentolodzy i od dawna je pilnie obserwuje, by wytropić ewentualne nadużycia finansowe, seksualne itp. w takich zamkniętych społecznościach.

Tylko że pod pozorem zwalczania ,,sekt” zwalcza się czasem duchowy pluralizm. Prawda, że są sekty naprawdę szkodliwe, wręcz kryminalne, ale to znikomy procent nowych ruchów religijnych czy parareligijnych.   

Więc  gdzie jest granica między takim monitorowaniem a państwem policyjnym? Monitorowanie -tak, dławienie swobody poszukiwań duchowych i samoorganizowania się w tej dziedzinie – nie. Tak to widzę. I nie wykluczam, że Europejski Trybunał Praw Człowieka przyjmie skargi scjentologów z Francji i że przyzna im w jakimś stopniu rację.
XXXX Prawybory
Szkoda, że dyskusja, która się ciekawie rozwijała, poszła w końcu w limeryki (niektóre całkiem zgrabne 🙂 ). Ryba25 – dzięki za lekturę MK; ,,Roman” jakoś tam nie dotarł. Jacobsky – oczywiście, że kasa to sedno sprawy, ale nie tylko. I nawet nie chodzi o dominujący, ,,wodzowski” model naszych partii politycznych, lecz także stołeczno- centryczność naszej polityki, kultury i mediów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 93

Dodaj komentarz »
  1. To prawda, że liberalna demokracja nie powinna ingerować w to jak zrzeszają się ludzie we wspólnoty religijne i co się w tych wspólnotach dzieje – o ile odbywa się to dobrowolnie. Nic liberalnemu państwu do tego. Dlatego nie mogę się wiec zgodzić na tezę, że państwo powinno monitorować tego typu wspólnoty, bo to już jest ingerencja. To właśnie przejaw policyjnego państwa. „Policyjność” zwykle jest mistyfikowana „troską o dobro ludzkie”. W tym przypadku pytanie powinno brzmieć: co jest bardziej niebezpieczne – ludzie jednoczący się nawet w podejrzanych sektach czy policyjne panstwo? Moim zdaniem państwo.
    Pozdrawiam

  2. Nalezy odroznic sekte od sekty.
    1)Sa takie, gdzie nieszczesnicy, intelektualnie slabi, emocjonalnie pobudzeni, znajduja jakiegos guru, uwierza we wszystkie jego brednie i pojda za nim na samospalenie:
    w 1978 w Gujanie doszlo do masowego samobojstwa czlonkow *Swiatyni Ludu* (900 osob)Jima Jonesa(opornych, ktorzy nie chcieli przyjac dawki cyjanku zastrzelono, w tym dzieci)
    W 1994 w Kanadzie, Szwajcarii i Francji popelnili zbiorowe samobojstwo czlonkowie sekty Swiatynia Slonca
    W 1997 w Kaliforni policja znalazla ciala kilkuddziesieciu czlonkow sekty *Wrota niebios*, bardzo starannie ulozone w oczekiwaniu na odbycie dalszej podrozy na komecie Hale-Boppa, ktora tak naprawde byla wg guru sekty statkiem kosmicznym wyslanym w celu zabrania na poklad i przewiezienia wybrancow do lepszych zakatkow swiata.
    Byl jeszcze guru Koresh
    2) Sa pseudosekty, ktore wykorzystuja tych malo inteligentnych , emocjonalnie nie przygotowanych do zycia nieszczesnikow, znalazly tu zyle zlota. Obiecuja one, ze sa w stanie przy pomocy jakichs *terapi*, broszurek, tajemniczych aparacikow na prad, przywrocic tym biedakom radosc zycia, sens istnienia.
    W przeciwienstwie do sekt szalonych guru, te wcale nie sa szalone, tylko dzialaja z premedytacja pod plaszczykiem bycia religia, Eglise Scientifique.
    Dlatego nie zgadzam sie z panem Adamem, ze Francja ingerujac i skazujac scientologow, narusza prawa do wolnego,dobrowolnego zrzeszania sie doroslych, autonomicznych jednostek ludzkich. Po pierwsze na tej samej zasadzie moze sie bronic kazda mafia, ze nekajac ja, narusza sie swobode dzialania jej czlonkow. Po za tym chyba panstwo moze, a nawet powinno wkraczac tam, gdzie oszust zeruje na ludziach naiwnych, pozbawiajac tych ostatniego grosza, albo zmuszajac do niewolniczej bo darmowej pracy.

    Na koniec pytanie: do jakiej grupy zaliczyc kosciol katolicki. Po pierwsze trzeba by zastanowic sie jaka jest roznica miedzy kosciolem a sekta. Oczywiscie slowo*sekta* ma wydzwiek pejoratywny, a kosciol nie, nawet dla ateisty. Pewnie chodzi tu o staz historyczny, sekty sa mlode, ale po jakims stuleciu powoli przepoczwazaja sie w religie np.mormoni.
    Kosciol katolicki jest taka hybryda, posiadajaca cechy obu w/w sekt. W pierwszych okresach swego istnienia, byla to sekta szalencow, ktorzy podazajac za swoim guru, gotowi byli dac sie pozrec lwom, byli krzyzowani, paleni i to ich uszczesliwialo. Ale kiedy kosciol okrzepl, uzyskal olbrzymia wladze, powoli pszepoczwazal sie w pseudosekte, ktorej celem stalo sie ekonomiczne eksploatowanie owych ubogich duchem. Co tak rozgniewalo Marcina Lutra za te bezczelne sprzedawanie odpustow, wiec zalozyl wlasna sekte, ktora niczym mlode wino z biegiem lat, wiekow dojrzala do bycia religia, pokryla ja dostojna patyna.
    No ale dzieki tej drugiej naturze sekty(pardon kosciola) katolickiego zbudowana zostala i zaopatrzona w nawspanialsze dziela mistrzow renesansu Bazylika Sw. Piotra.
    Jak to powiedzial jeden Zyd do drugiego, zachwycony splendorem Bazyliki:
    – Ci to maja glowe do interesu, pomyslec, ze zalozyli firme w malenkiej stajence .

    A moze jednak pan Adam ma racje ? Skoro sa naiwni, ktorzy daja sie eksploatowac, to dlaczego panstwo ma przeszkadzac tym spryciarzom w ich businessie ?

  3. „Laicka Francja nie lubi takich ,,Kościołów? jak scjentolodzy i od dawna je pilnie obserwuje, by wytropić ewentualne nadużycia finansowe, seksualne itp. w takich zamkniętych społecznościach.” A w otwartych społecznościach to już nie, tak jak w Polsce. Tak z Francji jak i z Pana wyłazi mały katolicki Kali.
    Przepraszam za ostrość ale milczał nie będę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Zgromadzone dowody przekonują raczej, że ta ,,religia? służy do robienia ciężkich pieniędzy na ludziach wciągniętych w tryby tego ,,Kościoła? i traktowanych jak darmowa siła robocza. ”

    Najmocniej przepraszam, ale czym to się różni od polskiego kościoła katolickiego? Radio Maryja, przemysł komunijno – ślubno – pogrzebowy, odpłatna kontrola legalności zamieszkania na terenie parafii (tzw. „wizyta po kolędzie”) to przecież dokładnie takie samo wyciąganie pieniędzy. Jezus ze Świebodzina nie zbudował się przecież za darmo, nieruchomości w ramch komisji majątkowej też się same nie rozdały – ktoś je wziął, a potem sprzedał z wielokrotnym przebiciem.

    Zadajmy pytanie inaczej: dlaczego związki religijne mają mieć w ogóle jakiekolwiek przywileje finansowe??

  6. @Lewy
    4 lutego o godz. 6:38
    Po roku 1990 powstała w Polsce komisja do spraw sekt religijnych. Oczywiście pod przewodnictwem Kościoła katolickiego. Jedno z pierwszych działań polegało na ustaleniu kryteriów kwalifikujacych do miana sekty. No i stało się. Wyszło na jaw, że KK już swym pierwszym przykazaniem kwalifikuje sie do grona sekt. I to tych o szczególnie ostrych rygorach. I co? A no nic. Tradycyjnie ustawodawca w Polsce nie stosuje się do praw przez siebie ustanawianych.
    Oszustwo polega na wymyślaniu „szczytnych celów”, podczas gdy chodzi tylko i wyłącznie o – absolutnie doczesną – kasę.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  7. ?Wszystkie najwznioślejsze hasła są kłamstwami, jeżeli wiodą do materialnego wywyższenia tego, kto je głosi?.
    Trudno precyzyjnie wyznaczyć granicę między wolnością a bezpieczeństwem. Zakaz sprzedaży narkotyków też jest ograniczeniem wolności. Przepisy o ochronie naturalnego środowiska także ograniczają swobodę brudasów. Ważny jest cel wynikający z motywów, skuteczności i rozsądku. KS jest groźny ze względu na psychiczne uzależnianie swoich ofiar, którym trudno się wyzwolić od ich wpływu. To ograniczenie wolnej woli potrzebne jest następnie do wyciągnięcia od ofiary osobistych korzyści.

  8. Panie Adamie,
    Nie wiem, czy akcja Francuzów jest objawem zwalczania pluralizmu duchowego. Scientolodzy to nie jest zwykła sekta. Porównywanie Scientologów z mafią jest jak najbardziej na miejscu. Wystarczy pamiętać o ich praktykach nazywanych „fair game policy”. Teoretycznie L. Ron Hubbard zakazał jej stosowania pod koniec lat 60, ale są dowody, że była stosowana jeszcze wiele lat później, nawet aż do dziś.

    Ktoś ogłoszony „fair game” mógł być: „…deprived of property or injured by any means by any Scientologist without any discipline of the Scientologist. May be tricked, sued or lied to or destroyed.”

    W szczególności zwracam uwagę na słowo „destroyed”. Scientolodzy mają swój własny system etyczny, który jest nie do pogodzenia ze standardami demokratycznego państwa. I w dodatku, dzięki licznym idiotom płacącym fortunę za zostanie „operating Thetan”, kościół ma dość pieniędzy żeby wynająć najlepszych adwokatów i prywatnych detektywów i licznymi pozwami sądowymi doprowadzić do bankructwa w zasadzie każdego, kogo uznają za „supressive person”.

    Scientolodzy są szkodliwi i niebezpieczni i należy się przed nimi bronić. Duchowe pluralizmy nie mają tu nic do rzeczy.

  9. Hmmmm. Jesli scjentolodzy udowodnia przed niezawislym sadem, ze francuski wymiar sprawiedliwosci zrobil im niezasluzona krzywde, to sie z panem zgodze. Na razie wyglada to na zorganizowane wyludzanie pieniedzy, darmowej pracy i potezne przekrety finansowe. Kiedy sie slucha ludzi nabranych na scjentologiczne bajania, to ma sie glebokie przekonanie, ze to nie zadna sekta czy religia, tylko biznes. Oczywiscie ludzie moga wierzyc w co chca (nawet w swiety biznes), ale nie moga z tego powodu lamac prawa. Patrz tzw. ojciec (czyj?) Rydzyk czy Natanek w Polsce. Sadze, ze te dwie osoby juz dawno powinny siedziec w wiezieniu, a ich tzw. „religia” powinna byc zakazana. Przeciez to jest odlam religijny wrecz zaprzeczajacy katolicyzmowi. Nie chodzi o przesladowanie kogokolwiek za religie, chodzi o karanie sprytnych przestepcow.

  10. Co to jest Kościół?
    To jest sekta, której się powiodło 😎

    TO,
    a propos wczorajszego

  11. Trudno się nie cieszyć z wyroku przeciw scjentologom, ale twierdzenie, że to nie religia, sekta religijna, czy kościół jest zabawne. Czego jednak można się spodziewać od konkurentów ha ha ha!

  12. ET – pytanie w związku z Twoimi wykładami

    Od razu przyznaję się, ze nie czytałam wszystkich Twoich tekstów, więc może przeoczyłam, a Ty juz o tym pisałeś.
    Mam pytanie dot. książki Szymona Wiesenthala „Prawo nie zemsta”?
    Recenzje są dość oszczędne, ja mam angielski przekład „Justice not Vengeance”. Po wpływem dyskusji o filmie „W ciemności” zajrzałam w trybie przyspieszonym do rozdziału 26 pt. „Żydzi i Polacy”.
    Nie jest tam napisane nic, czego bym się nie spodziewała (choc jest przykre, ale trudno), dodatkowo w sposób cenny bo bezkompromisowy. Znalazłam w internecie opinie, że Wiesenthal przesadza w ocenie np. Bolesława Piaseckiego. No i moje pytanie:
    Rzeczywiście przesadza? Czy może jako postać z zewnątrz ma jasne spojrzenie?

    pzdr

  13. Gajowy M. zadał fundamentalne pytanie i sam sobie odpowiedział:
    „Co to jest kościół?
    To sekta, której się powiodło”.
    Coś jest na rzeczy.
    Jakimi narzędziami dysponujemy, że oddzielić nie sektę od sekty, religię od parareligii, wyznanie „poprawne” od schizmy w jego łonie (prawosławie, katolicyzm rzymski, luteranizm, ewangelizm, anglikanizm)?
    Na jakiej podstawie możemy uznać, kto i w jakim sensie ma ma rację najwyższą, poszukując sensu życia „pod parasolem” Istoty Najwyższej: Boga w Trójcy Jedynego, Mahometa, Buddy, Światowida itd.?
    Dlatego wracam do pytania, co to jest kościól?

  14. Nie dokończyłam pytania – co to jest kościól, a co jeest schizma? Ja nie umiem sobie odpowiedzieć.

  15. W każdym kodeksie karnym, nawet tych najbardziej liberalnych i niepolicyjnych państw, istnieją przepisy nakładające sankcje na osoby ograniczające wolność innych osób lub zmuszające innych do czynów określonych w kodeksie, czy to okazjonalnie, czy to w sposób ciągły. Innymi słowy gdzieś tam istnieje obowiązek nałożony na organa państwowe przez obowiązujące przepisy prawa, obowiązek reagowania na zachowania niezgodne z tymi przepisami. Nie istnieje państwo nieograniczonej wolności, gdyż takie państwo przeczyłoby samemu sobie, skoro państwo to organizacja przymusowa. Pytaniem zasadniczym jest na jakich podstawach dochodzi do reakcji państwa: czy na podstawie skargi osoby poszkodowanej, czy automatycznie, z urzędu, w chwili ujawnienia w jakikolwiek sposób zaistnienia stanu faktycznego odpowiadającego znamionom przestępstwa czy wykroczenia, bez konieczności złożenia skargi przez poszkodowanego. Nawet tutaj, w większości państw, znaleziono jakiś tam złoty środek w tej kwestii.

    W odniesieniu do sekt czy kościołów powinny być stosowane te same zasady, jakie stosuje się wobec osób fizycznych: to kodeks karny oraz przepisy wykonawcze określają zakres czynów karalnych ściganych z urzędu oraz zakres czynów karalnych ściganych z oskarżenia prywatnego. Nie ma żadnej różnicy między przetrzymywaniem siłą i np. dla okupu kogokolwiek w piwnicy domu prywatnego i tym samym, czyli przetrzymywaniem siłą, ale popełnionym nie tyle dla okupu, ile dla zapewnienia zbawienia wiekuistego przez guru sekty. Nie ma żadnej furtki zezwalającej oficjalnie na bigamię, czyli nie na życie pod jednym dachem z wieloma kobietami (już to, samo w sobie, stanowi przedsionek do świętości), ale na poligamię usankcjonowaną prawnie w formie małżeństwa, czyli na domaganie się takiej sankcji od państwa w imię religii, domaganie się od państwa, które poligamii nie dopuszcza. Wreszcie nie ma żadnej furtki usprawiedliwiającej religią czy wyznaniem pożycie z nieletnimi w sensie obowiązującego prawa. To są granice wolności wyznaczone dla każdego i państwo, które reaguje z urzędu na naruszenia tych granic nie jest państwem policyjnym, ale państwem praworządnym, państwem prawa. Istnieją bowiem hierarchie wolności w ich katalogu i swoboda praktykowania wyznania nie stanowi kategorii nadrzędnej. Jest ona podporządkowana np. równouprawnieniu płci, ras, nietykalności cielesnej, itp. To właśnie z powodu tej hierarchiczności wolności podstawowych nikt np. nie może odmówić bycia obsłużonym przez funkcjonariusza państwowego płci, z która religia wyznawania przez obsługiwanego zabrania obcowania. Innymi słowy osoba ta nie ma prawa domagac się zmiany funkcjonariusza powołując się na jej swobody religijne, które w tym wypadku stanowią kategorię podrzędną. I bardzo dobrze, że tak jest. Ostatnio padła sprawa usankcjonowania bigamii z powodów religijnych. Wypowiedział się sąd najwyższy, a więc nie policja, ale organ niezależny od rządu i od jego organów przymusy, choć de facto reprezentujący państwo. Nie pamiętam dokładnie argumentacji, ale jako powód zasadniczy przywołano to samo: hierarchia wolności, według której dobro kobiet oraz nieletnich ocenianie jest jako ważniejsze niż wolność praktykowania religii (sprawa dotyczy mormonów). Owszem, „troska o dobro ludzkie” stanowi ważny argument w tego typu rozstrzygnięciach i w państwie praworządnym i demokratycznym dobro to mierzone jest za pomocą katalogu praw podstawowych zapisanego w konstytucji czy innym akcie definiującym prawa i wolności podstawowe.

    Czy zatem powoływanie się na przepisy konstytucyjne oraz, tym samym, na zdefiniowane w nich „dobro ludzkie” stanowią podstawę funkcjonowania państwa świadczy o policyjnym charakterze państwa ? Osobiście nie sądzę jeśli sprawa dotyczy kraju, w którym nie ma kłopotów z funkcjonowaniem instytucji demokratycznych. W takim państwie fakt nakładania nakazów oraz zakazów na obywateli jest tylko i wyłącznie przejawem charakteru państwa jako takiego, czyli – raz jeszcze – organizacji przymusowej. W takim państwie obywatele mogą wierzyć w co chcą, ale to nie oznacza, ich wiara stanowi parawan dla naruszeń fundamentalnych wolności i zwolnienie od przestrzegania obowiązujących praw.

    Pozdrawiam.

  16. Panie Redaktorze,

    ma Pan rację pisząc o stołeczno-centryczności naszej polityki, kultury i mediów, ale na ten stan rzeczy chyba trudno znaleźć cudowne lekarstwo w państwie, w którym miasto stołeczne jest jednocześnie najważniejszym miastem kraju, tradycyjnym centrum nie tylko politycznym, ale też kulturalnym, biznesowym, czy naukowym. Przez tradycję (oraz chyba przez sentymenty, a także dzięki propagandzie peerelowskiej promującej centrum, centralizm, świętość Warszawy i jej wartość nadrzędną), nie sposób rozcieńczyć tej koncentracji uwagi na mieście stołecznym, i nie sądzę, żeby prawybory cokolwiek zmieniły w tej kwestii. Zna Pan przecież realia innych krajów i Polska nie jest tutaj wyjątkiem. Wielu innym krajom równie daleko do przykładu np. USA (skoro to ten kraj i jego prawybory bierzemy na warsztat porównań), gdzie centrum polityczne to jedno, a centrum biznesowe i kulturalne (niejedno zresztą) to drugie, na co nakładają sie centra hi-tech rozsiane from coast to coast. David Letterman nadaje co wieczór z NY, a w tym samym czasie Jay Leno rozśmiesza z Kalafiornii. Za takim rozśrodkowaniem stoi wiele czynników, nie koniecznie prawybory, ale systemowa, zapisana w podstawy istnienia USA czy Kanady decentralizacja kraju. Podobnie jest u sąsiada w Niemczech, gdzie trybunał konstytucyjny ma siedzibę w Karlsruhe, archiwa federalne chyba w Wiesbaden, centrum finansów we Frankfurcie, zaś parlament i urząd kanclerski w Berlinie.

    Jeśli chcieć zdecentralizować w ten sposób Polskę, to trzeba było o tym myśleć dużo wcześniej. Niestety, wszystkie instytucje wepchano do Warszawy, a więc teraz trudno będzie je ruszyć. Nawet Owsiak co roku wali finał swej Orkiestry live from Warsaw, jakby nie można było co roku urządzać finału w innym mieście. Niby „róbta co chceta”, ale i Owsiakowi trudno wyjść z tej koleiny przychologicznej.

    Oczywiście prawybory nogłyby przyczynić się do posiania fermentu decentralizacyjnego, ale sam ferment na nic się nie zda jeśli w slad za nim nie pójdzie konkretna akcja.

    GWP do Białegostoku ? TK do Wałbrzycha ? – czemu nie ? Tylko czy maklerzy i prawnicy zechcą podążyć za instytucjami ?

    Pozdrawiam

  17. Zgadzam się z definicją Gajowego.

    Problem polega na tym, że z jednej strony państwo liberalne nie powinno ingerować w dobrowolne działania obywateli, ale z drugiej strony obywatele mogą stworzyć organizacje, które będą przyjmowały zasady sprzeczne z zasadami państwa i dążyły do jego zlikwidowania. Jest to w istocie problem /zderzenia kultur/.
    Czy powinno się np. akceptować wielożeństwo dobrowolnie przyjęte przez jakiś kościół/sektę (islam albo np. mormonów)? Gdyby przyjąć całkowitą swobodę umów, byłoby to dopuszczalne. Można by też przyjąć związki wielu osób różnych płci, którzy stworzyliby jedną /rodzinę/, np. cała sekta na zasadzie swobody umów mogłaby taką /rodzinę/ utworzyć. Gdy to jest jakiś margines społeczeństwa, państwo sobie poradzi, ale czy powinno tolerować takie pomysły?
    Jeszcze bardziej zagmatwany jest problem wychowania dzieci w sektach. W zasadzie rodzice powinni wychowywać dzieci jak chcą, ale z drugiej strony odseparowanie dzieci od świata również nie wydaje się dopuszczalne. W ten sposób można by rozsadzić całe społeczeństwo, gdyby rozmaite kościoły/sekty przyjęły zupełnie rozbieżne zasady.
    Reasumując trzeba szukać jak zwykle złotego środka, którego nie ma.
    Sekty/kościoły jeśli są duże i silne mogą zagrozić państwu, podobnie jak inne duże organizacje, gdyby przejęły nad nim kontrolę.
    No i drugie zagrożenie dla samych członków kościoła/sekty, z tym że ich ochrona przed sektą grozi z drugiej strony państwem policyjnym.
    Ciężka sprawa.

  18. Panie Redaktorze,
    Doskwierają mi w tym felietonie pewne niedopowiedzenia. A to grzywna jest za „domniemane przekręty finansowe”: czy udowodniono im coś przed jakimś sądem, czy nie, tak ot policjant wlepił im grzywnę? Albo laicka Francja od dawna pilnie obserwuje takie zamknięte społeczności, by wytropić ewentualne nadużycia finansowe, seksualne itp. Francja nie jest laicka lecz policyjna, zdaje mi się, i tropi wszystkich obywateli po równo niezależnie od religii czy sekty.

    Ale nie jest z Francją tak źle. Podobno pewien kandydat w prawyborach w USA spędził we Francji kilka miesięcy i to w burzliwych czasach rewolty roku 1968 jako mormoński aktywista i nawet dzięki niemu wzrosła liczba przyjęć do tej, hm, religii, a sam nauczył się francuskiego i biegle nim włada. To na marginesie, ale zastanawiam się, dlaczego nie płacze Pan nad dolą scjentystów z powodu wymierzonej grzywny? Czy dlatego, że słusznie wymierzona zgodnie z prawem (czego chyba Pan nie pokazuje), czy raczej dlatego, że ma Pan do nich stosunek oziębły z jakichś bliżej niewyjaśnionych powodów?

    Ja też należałem kiedyś do sekty. Narciarskiej, jeździliśmy do Zakopca, albo do Szczyrku, po całodziennym nartowaniu i szybkim posiłku w barze zwalaliśmy się u gaździny w jedno wyro, dziesięcioro albo więcej, Żadnej grzywny nam nie wymierzono, a był to okrutny PRL. A teraz sektę taneczną utworzyliśmy ze znajomymi parę lat temu i chodzimy wspólnie do Palais Royal nad jeziorem Ontario, żadnego alkoholu więc można pomysleć, że jesteśmy sektą baptystów, głównie lecą tańce południowoamerykańskie, nie będę wymieniał nazw, a raz przyjechała z Buenos Aires słynna tancerka i nauczycielka tanga, bez partnera … eh, niezapomniane chwile. A może mi się myli sekta z sekcją?

    Panie Redaktorze, skoro szybko doszliśmy do konkluzji, że o prawoborach w Polsce nie ma co marzyć, jak zawsze – z braku gotówki, ukazując przy okazji, że w kraju nie ma także odpowiedniego kapitału ludzkiego, nie ma Afroamerykanów i mormonów, ani luteranów, których narzeczone (i przyszłe żony) nawróciły na wiarę katolicką – wyobraźmy sobie premiera Buzka jako nawróconego na katolicyzm – to zajęliśmy się limerykami. Tym bardziej, że była ku temu bardzo smutna okazja. Ale ja się wycofuję z konkursu, zwracam wszelkie pochwały i wirtualne nagrody, krytycyzm zachowuję dla siebie. Read my lips – no more limericks (chyba, że po angielsku).

    Jeszcze jedno. Jak szybko i lekko literacka Polska żegna największą Poetkę (z Poetami włącznie) w historii polskiej literatury, najbardziej nowatorską i ożywczą, odmienną i ciągle świeżą. Wielki Miłosz był poetą o dwa pokolenia w tył i do końca się z tego nie wykaraskał. Pochowają ją na cmentarzu Rakowickim. Będę w maju w Krakowie to Ją odwiedzę. Zostawiła całą Polskę w tyle.

  19. Jacobsky pisze …
    W takim państwie obywatele mogą wierzyć w co chcą, ale to nie oznacza, ich wiara stanowi parawan dla naruszeń fundamentalnych wolności i zwolnienie od przestrzegania obowiązujących praw.

    Acha,
    zwolnienie od przestrzegania obowiązujących praw
    przestrzegania obowiązujących praw
    OBOWIĄZUJĄCYCH PRAW
    .

    Poza tym, co znaczy skrót GWP? Kiedyś był GZP! Maklerzy to pewnie giełdowi, czyli GPW (Giełda Papierów Wartościowych), albo WSE (Warsaw Stock Exchange). Generalnie, decentralizacja urzędów krajowcyh jest dobrą ideą, ale nie w przypadku GPW. Owszem, jest giełda we Frankfurcie jako centrum finansowym dawnej BRD (RFN), bo Bonn absolutnie się nie nadawało, jest w Mediolanie, bo umieszczenie jej w Rzymie byłby b. ryzykowne. Ale Paryż, Londyn, Madryt są nie do ruszenia. Ja bym przesunął np. centrum rozliczeń podatkowych do Ostrołęki lub Leska. U nas rozliczenia podatkowe wysyła się pocztą do Sudbury, z 300 km na północ od Toronto.

  20. PA2155
    Wracam do poprzedniego wpisu Gospodarza, gdzie zamieściłes do mnie pytanie, „co to są te RÓŻNE źródła”
    Kontekst dotyczył Noblistki i „pamięci wybiórczej”.
    Nemer nie odkrył Ameryki, tak jak sama Szymborska nie ukrywała (bo niby jak?), ani jej biografowie epizodu socrealistycznego. I własnie po jej śmierci odezwali się – jak piszesz – „dyżurni Katoni” w rodzaju nemera.
    Pisząc o różnych źródlach, miałam na myśli po prostu… różne źródła. Każde wydarzenie historyczne, czy osoba publiczna „obrasta” literaturą dokumentalną, podlega różnym interpretacjom. Autorzy przemilczają lub bagatelizują pewne fakty , a podkreślają inne.
    Czy istnieje jedna powszechnie obowiązująca wykładnia np. na temat powstania warszawskiego albo oceny postaci Piułsudskiego?
    Dlatego własnie pisałam o róznych źródłach w odniesieniu do życiorysu poetki. Sa takie, które uwypuklają grzechy jej młodości i takie, gdzie kłądzie się nacisk na jej przyzwoite, a wręcz opozycyjne zachowania w 70. i 80. latach.
    Tyle i tylko tyle.

  21. Jacobsky
    Przykłady, które podałeś oznaczają de facto państwowe prześladowanie religii i kultur. Sądzę, że sprawa może być daleko bardziej skomplikowana i wymaga innego podejścia.
    Ciężka pokuta zadana przez przywódcę duchowego może polegać na poleceniu (nakazaniu)samotniczych modłów w ciężkim, odstręczającym miejscu – np piwnicy jak piszesz. No i w pewnym sensie jest ona formą psychicznego przetrzymywania w piwnicy. Czy naprawdę państwo powinno w tego typu praktyki wkraczać?
    Nie wiem też czemu bigamia ma być zakazana – w każdym razie w stosunku członków wspólnot religijnych praktykujących tego typu życie rotyczne.
    Wiele kultur praktykuje śluby nieletnich. W Polsce są to Romowie. Z tego co wiem organy ścigania przymykają na to po prostu oko. No ale czy nie lepiej byłoby wyłączyć tę grupę z obowiązującego w tym zakresie prawa?
    A co z ubojem rytualnym. Przecież ta forma ekspresji religijnej też jest sprzeczna z obowiązującym prawem?
    Myślę, że w przypadku członków społnot religijnych państwo powinno nie tyle pryncypialnie egzekwować prawo co raczej elastycznie. I nie powinno ono być stosowane z urzędu tylko na podstawie skargi osoby, która czuje się poszkodowaną. Bo przecież człowiek ma prawo zarówno wstąpić do wspólnoty religijnej jak z niej wystąpić odstręczony praktykami religijno – obyczajowymi. I w tym momencie państwo powinno reagować.
    Pozdrawiam
    Pozdrawiam

  22. Co jest istotą religii?
    Wiara w reinkarnację, nowe wcielenie w wyższy byt, życie wiekuiste, chęć zadowolenia przodków itd.
    Religia w której następuje tezauryzacja dóbr wypracowanych przez wiernych w rękach hierarchów danego kościoła, zamiast troski o zbawienie, nazywa się biznes…….
    Chyba że biznes ma być religią naszych czasów?
    Ale wtedy nie powinny przysługiwać religii ulgi, wyłączenia, zerowe stawki podatkowe, czy inne udogodnienia.

    Istnieją jeszcze religie państwowe.
    Ale ich cechą jest wspieranie władzy i tłumienie samodzielnego myślenia obywateli. Takie opium dla ludzi, niekoniecznie mniej szkodliwe.

    Jeżeli oficjalny cel religii nie pokrywa się z realizowanym, wtedy powinno wkraczać państwo….
    W końcu cel- zbawienie w naszych realiach, nie powinien kolidować ze środkiem- pracą za Bóg zapłać, na przykład……

  23. I w tym momencie państwo powinno reagować.
    Dopiero w tym momencie, gdy jest skarga osoby poszkodowanej

    Ja lubię tych libertarianów i ściskam ze wszystkich sił, nawet jeśli są anarchistyczni – chyba trochę na pokaz. Właściwie, co to za libertarianin, który nie wygląda na anarchistę, to zwykły liberał lekko konserwatywny.

    LEWY, nastąpiła zmiana szyku, czy Ty to zauważasz?

  24. mag (18:41)
    Słuszność jest po Twojej stronie.
    Życiorys pisarzy i poety można interpretować różnie, na ogół błędnie w relacji do jej/jego twórczości. A w ocenie tej twórczości, jak saper, kto się myli ten się myli raz.

  25. Właśnie przeczytałem Nemera, który przeżywa istne katusze:
    Może i nie jestem obiektywny, bo rzeczywiście chciałbym, by Szymborska pozostała w moim mózgu jako osoba wybitna i o czystej duszy.
    Czy jeśli Szymborska poparła, jak wielu, w pierwszym odruchu ale z całego serca socjalizm, stalinowski socjalizm, a przecież zrobił to i Miłosz, tyle że wiele lat wcześniej, i potem z tego wychodził na czworakach, czysto i szczerze, i kochał socjalizm po swojemu do ostatnich dni życia, to czy ona nie miała (w tym wszystkim) czystej duszy? Oczywiście, wszystko co przedtem i powyżej, w mojej własnej opinii piszę.

    A teraz podyskutujmy, czy była wybitną osobą, czy wybitną, światową Poetką …

  26. Kartka z podróży
    4 lutego o godz. 19:10
    Czyżbyś zapomniał?
    Ludzie mogli wierzyć w co chcieli, ale o oficjalnej- popieranej przez państwo religii decydował władca, suweren.
    Cuius regio, eius religio
    Apostazja do tej pory jest karana śmiercią w wielu krajach, prozelityzm tu i ówdzie również.

    Francja jest o tyle ciekawa, że oficjalną polityką władz jest świeckość państwa. Czy świeckość może być religią? Czyj jest aparat przymusu, ten najczęściej ma rację….
    I tak trzymać. Sarkozy nie wybrał się na pogrzeb papieża z tego względu właśnie….

    Urodziwszy się w kraju z monarchią absolutną, być może wyznawalibyśmy w większości inną niż katolicka, kwestia przypadku dziejowego. Koniunkturalizm religijny wśród elit jest faktem. Ideologiczny też…..

  27. Wiesiek59
    Właśnie dlatego ta dyskusja jest ciekawa, bo piszemy jako ludzie gorzko doświadczeni sojuszem państwa i kościoła co sprowadza się do przymusowej ewangelizacji egzekwowanej przez państwo. Tak więc z perspektywy naszych doświadczeń mówimy o pewnym idealnym modelu form życia religijnego i państwowego. Ja opowiadam się za pełną odrębnością. Ludzie mają potrzebę wiary, mają do niej prawo, mają prawo do życia zgodnie z jej regułami i państwu nic do tego. Jeszcze raz napiszę – wolę znosić dziwaczne wspólnoty religijne (byle dobrowolne) aniżeli policyjne państwo, które „monitorując” decyduje de facto w co ludzie mają wierzyć.
    Pozdrawiam

  28. Ciekawe dlaczego młodzieńcze wybory i fascynacje miałyby się kłaść cieniem na całe życie?
    Coś Katonami obrodziło….
    Przecież to KONIEC wieńczy dzieło. I w jakieś 50 lat po śmierci próbujmy oceniać człowieka, po tym co po sobie zostawił.

    Nemer zdziwił mnie swoją opinią…….

  29. Telegraphic Observer
    Miło, że przypomniałeś wątek libertariańsko – anrchistyczny, który kiedyś przewijał się w naszych rozmowach.
    Pozdrawiam

  30. @TO
    Obiecalem Staruszkowi, ze na temat Kartki nie bede sei wypowiadal. I tym razem slowa dotrzymam, nawet jakby mi wzroslo cisnienie tetnicze

  31. Według gazety, ok. 10 proc. kapitału państwowego Kościoła angielskiego, który wynosi ogółem 5,5 mld funtów, zarządcy majątku kościelnego (Church Commissioners) powierzyli menedżerom funduszy hedgingowych wobec 4 proc. na koniec 2009 r. Powodem była chęć zróżnicowania portfela aktywów.
    http://finanse.wp.pl/kat,58436,title,FT-Kosciol-anglikanski-inwestuje-w-fundusze-hedgingowe,wid,14226033,wiadomosc.html?ticaid=1ddce
    ——————–

    Ciekawe byłyby dane z naszego kościoła……
    Ale generalnie, podobno mają się zajmować zbawieniem, nie mnożeniem kasy….

  32. Mam pewne wątpliwości co do wolności religijnej opisanej przez Autora. Fakt, założenie jest proste i czytelne: „Obywatele mogą sobie wierzyć w co chcą i uważać siebie za co chcą.”
    Ale ci sami obywatele nie powinni być, przepraszam za kolokwializm, robieni w konia. Ludzie, którzy wstępują do tego typu organizacji liczą właśnie na duchowy rozwój, szczytne idee, realizację szlachetnych celów. Jednakże, jak sam Autor napisał, może chodzić o robienie niezłych pieniędzy na ludzkiej naiwności, a czasem o kryminalne sprawy.
    To tak jak z nieuczciwą konkurencją: obiecuje się coś za pół darmo, albo za złotówkę, ale jeśli kupimy coś innego za kilka tysięcy złotych.
    Niemcy w 1933 r. też demokratycznie wybrali kogo chcieli. Jak się skończyło 12 lat później wie każdy Europejczyk.
    Wiem, to może porównanie na wyrost, ale są pewne granice wolności i monitoring jest jak najbardziej konieczny. Mimo wszystko państwo ma wypracowane pewne mechanizmy bezpieczeństwa. kolejni mesjasze, akurat takich bezpieczników nie mają. W końcu są nie z tego świata.

  33. Tyveog
    4 lutego o godz. 22:19
    Przecież złodziejstwo może odbywać się z aprobatą państwa, a kler może mieć immunitet i klakierów w rządzie.
    Nie muszą być to ortodoksi religijni z Izraela, czy Iranu.
    Wystarczą nasi rodzimi wyłudzacze i sprzedawcy złudzeń.

  34. TO & mag:
    „A teraz podyskutujmy, czy była wybitną osobą, czy wybitną, światową Poetką ?”
    Mowiac krotko- byla wybitna poetka. Ale zawsze przy takich rocznicowo-pamiatkowych okazjach (bylo to takze po smierci Havla, jezeli ktos jeszcze pamieta) unikam maniery „brazownika”, traktujac sprawe po boyowsku. Polacy zawsze mieli, czy to w wersji II RP, czy tez PRLu, czy tez, wreszcie, III RP tendencje do upraszczania zyciorysow ludzi wybitnych. No i wychodzila z tego karykatura, pelna wymyslonych ad hoc apokryfow, aby tylko udowodnic, ze ktos byl postacia krysztalowa od poczatku do konca. TO cytowal kiedys J. Siedlecka i jej opinie o Brychcie. Ale, J. Siedlecka napisala tez „Czarnego ptasiora” o J. Kosinskim, burzac jego legende, tak kiedys misternie tkana przez jego przyjaciol z „Polityki”. Skonczylo to sie nieprzyjemnosciami dla autorki, posadzanej o zla wole. Moze jej opinia o Brychcie jest rowniez jednostronna? A moze powinna ona wystrzegac sie krytyki niektorych postaci. Na szczescie, klasa pisarstwa Jerzego K. jest nieporownywalna ze sztuka W. Szymborskiej.
    Uwaga do mag: uzywania terminu „prawicowe zrodla” jest nieco mylace. Tzw. polska prawica ma niewiele wspolnego z prawica w normalnym znaczeniu. Dla mnie nawet TO jest prawicowy. 🙂

  35. Tyveog
    Niemcy nie wybrali demokratycznie kogo chcieli tylko wybrali sobie formę państwa, która bestialsko prześladowała członków rozmaitych wspólnot religijnych np Świadków Jehowy. Tak więc każdy Europejczyk akurat mając w pamieci ówczasną państwowość niemiecką powinien być szczególnie wyczulony na przejawy policyjnego państwa. Lepiej jest bowiem mieć do czynienia np z sektą „Niebo” Kacmajora aniżeli z policyjnym panstwem.
    Ludzie mają prawo być robieni w konia. Pod pretekstem duchowego rozwoju, szczytnych idei, realizacji szlachetnych celów robią ich na przykład w konia – całkiem bezkarnie – politycy i ich państwa.
    Proponuję nie idealizować instytucji państwa. Ostatecznie działalność państw przyniosła nieporównywalnie wiecej ofiar niż dzialalność sekt.
    Pozdrawiam

  36. LEWY
    Robisz tu jakieś podwójne lojalności. Zwalniam Cię niniejszym z obietnicy złożonej staruszkowi. Ze Staruszkiem da się załatwić tę sprawę, po starej znajomości z Rozdroża I. Jeśli idzie o ciśnienie tętnicze, to teraz jest najlepszy czas, aby go sobie zdołować, gdy Kartka jest libertarianski i łagodny jak baranek, m.in. dla Tuska. Ja znam jego sinusoidę żywotności i ciśnień, mam ją załadowaną do iPhona, co prawda nie mam tego iPhona pod ręką, ale mogę ściągnąć. Zmiana szyku oczywiście jest z tego powodu, aczkolwiek wszystko może się zmienić. Musimy być jak lekka brygada, ciągle w zwrocie, a nie ciagle w samych gaciach. Nota bene nie poparłem decyzji Tuska w sondzie POLITYKI. Mówię Ci, powiedzieć że „wszystko płynie” to nic nie powiedzieć. Wszystko się rusza, ziemia pod nogami, nawet las Birnam posuwa się w kierunku zamku. Musimy być czujni, szybcy i elastyczni.

  37. Kartka z P.
    Wszystko co się przewijało w naszych rozmowach jest nawinięte. Wiesz, stasieku do wszystkiego posługuje się arkuszem Excel, liczy procent składany, oraz ma wszystkich blogowiczów poukładanych w słupki z komentarzami ciągle poprawianymi (nie wiem tylko, gdzie trzyma blogowiczki), excela używa nawet jako wykałaczki …
    Prawdę powiedziawszy, pożyczyłem 2 książki Charlesa Murray i tak mi się przypomniało. Oraz Wilkinson & Pickett „Spirit Level”, z powodu której Lizakowi Ludzie sikają w gacie.
    narazie

  38. Telegraphic Observer
    Znaczy Stasieku nas monitoruje. Jak państwo sekty? No to mam niezłą kartotekę … .
    Pozdrawiam

  39. „Dla mnie nawet TO jest prawicowy” – co blogowicz PA2155 chciał przez to powiedzieć?
    Może to, że prawicową partię konserwatywną Kanady można uplasować gdzieś w centrum sceny polskiej, powiedzmy – na lewo od PO, przy czym realia prawne, obyczajowe i gospodarcze obu krajów są nierówne w takich porównaniach, np. w gospodarce jest wiele rzeczy bardziej na lewo w Kanadzie, wiele jest na lewo w Polsce. Po prostu na kązdej scence coś jest prawicowe. Na tej blogowej TO jest prawicowy, a PA2155 … eh, zapomnijmy 😉

    Nieważne to, tak samo jak i Brycht, i Ptasior Kosiński (wczoraj skończyłem czytać Głowackiego „Good night, Dżerzi), etc.
    Dlaczego o Szymborskej tak łatwo mówimy, że jest wybitną poetką? Za niespodziewaną onegdaj nagrodę Nobla? Ha.
    Wg. mnie, jak to pisałem w tzw. limerykach, jej widzenia świata i kondycji człowieka jest zbliżone do filozofa Richarda Rorty’ego, zmarłego przed kilku laty. Najpierw czytałem kilka tekstów Rorty’ego i o nim, zostałem jego wyznawcą, potem natknąłem się na wiersze Szymborskiej. Dlatego nazwałem ją „liberalną ironistką” – termin ukuty przez Rorty’ego, na oznaczenie człowieka, rodzaj żeński jest z przekory – Rorty pisze „a liberal ironist”, w ang. bezrodzajowo z musu, a zaraz dalej „she”, ona; która zawsze jest gotowa z całym dystansem do swoich dotychczasowych poglądów zrewidować je, czyli swój język metafor (final vocabulary) skorygować, a czasem wywrócić do góry nogami. Ciągle na blogach się spieramy o metafory, wystarczy kogoś przeczytać i rozpoznać język, a już się wie jakie poglądy za tym pójdą. To pociąga za sobą odrzucenie wszelkich fundamentów filozofii z platonizmem na czele, to wywraca teorię poznania – odrzuca tzw. reprezentacjonizm, wynosi za Wittgensteinem język, operowanie metaforami za Nietzschem, itd., zaliczany do postmodernistów, sam chętnie przyznawał się do związku z amerykańskim pragmatyzmem, stąd klasyfikowany jest jako neopragmatysta. Szymborska w niezwykle prosty sposób te rozliczne własności i pomysły Rorty’ego w swych wierszach ujmuje, niezależnie od niego wychwytuje. To ją stawia z boku, ani na lewo, ani na prawo, od głównych nurtów poezji polskeij – moim skromnym zdaniem. I oczywiście językowo jest „ciekawska”.

  40. Kartka z P.
    Ooo taaaak, masz solidną kartotekę w excelu, że Różewicz by się schował. Od ostatniego razu jak ją widziałem napewno urosła. A moja tym bardziej. Ale czasami kartoteka wpada mu do kieliszka z rioją, bo jak powiedziałem, stasieku używa excela jako wykałaczki …

  41. Lewy napisał 4 lutego o godz. 21:11

    „… I tym razem slowa dotrzymam, … ”
    Dziękuję za wyjątek w imieniu staruszka.

    telegraphic observer napisał 4 lutego o godz. 23:06 do Lewego.

    „Zwalniam Cię niniejszym z obietnicy złożonej staruszkowi.”
    Dziękuję w imieniu staruszka za odebranie mu obietnicy, której złożenie stało się dławiącym czwartym migdałkiem Lewego.
    —————————————————————————-
    Bardzo uwiera Was panowie zamknięcie na klucz w szufladzie słownika slangu oraz siekiery i wiązki faszyny? Trzeba w tym celu staruszka turlać po śniegu? Toć on bałwan nawet w upały – a śniegu w świętej Warszawie malutko, malutko, … Blisko Kartka jest w górach ponad czubki głów.

    Układy baryczne rzeczywiście się zmieniły. Dostrzegam to i dziękuję za przypływ ciepła zgodnie z miłością do całego świata przepełniającą mnie dzięki genom przekazanym przez prapradziadka Myszkina.
    Przodek był dobry oraz niewyniosły i z dorodną dziewką z gumna …
    i tak to poszło.

    Poczekałem na reakcje komentatorów, ale już po pierwszym wpisie Kartka chciałem go zbesztać za ignorowanie swego zapachu. Tak, odwołajmy się do naszej fizjologii: ani nie możemy swej świadomości zajmować nadzorowaniem swego każdego ruchu kończyną, ani nie możemy odbierać swego zapachu bodźcowo.

    Kartka przecenia ludzi i ich dobroć. Jako popłuczyna po Myszkinie wybaczam mu. Ale Kartka przyłącza się do rzesz ludzi łudzących się co do wolnej woli. Więc zapytam Cię Kartko: „Czy rodziny ofiar Brevika mogą mieć żal do władz państwowych Szwecji za brak czujności oraz zlekceważenie objaw psychozy dającej się odczytać z jego wpisów internetowych?”

    Dziś decyzje o inwestycjach rzędu porównywalnego z rzędem deficytem budżetowym przewidywanym w 2012-m roku w Polsce przez Polski rząd są podejmowane przez boty pracujące na serwerach wielkich inwestorów giełdowych umieszczonych kilkadziesiąt metrów od budynków głównych giełd światowych. Liczy się każdy malutki ułamek sekundy, aby czymś na wzór Bagsikowego oscylatora zrobić Cię obywatelu Kartka z Podróży w bambuko.

    Świeżą wiadomością jest umorzenie długów przez szejka swoim biednym poddanym. Jest to drugi biegun dążeń organizacji której twarzą jest John Travolta – odtwórca postaci Tony?ego Manero w filmie „Gorączka sobotniej nocy”

    Kartko! Przyjacielu! Nie bądź taki gorączka i nie przytulaj do serca rzesz psychopatów i cynicznych wyłudzaczy. Ludzie są dziećmi wielkimi i powinniśmy starannie, ze spokojem (dziękuję Wam Kartkowi oponenci za powściągliwość!) omówić problem uspakającego i stawiającego do pionu klapsa.

    W tym celu bardzo proszę wszystkich dyskutantów aby odłożyli pieprzniczki i nie pisali „nieograniczona wolność” i inne takie bzdury wyjęte z ust Pani „Absolutnie” będącej postacią Klanowej opery mydlanej. Mniej piany i więcej (odrobinę!) banowania, a odchodzić będziemy od ekranu kompa zadowoleni z Rozmowy(!).

    Neurofizjolodzy przekonują, że nie ma wolnej woli, a przypadkowi Polscy posłowie, urzędnicy, nauczyciele i policjanci naganiają ludzi do sekt.

    Gdy szaleniec zabił gromadkę dzieci szkolnych w wiosce amiszowej, to zatarto wszelkie ślady po szkole. Ludziom zdarza się szaleństwo. Tak zbiorowa mądrość sekty skwitowała incydent. Sekty której członków z oszczędności wieszano na ich paskach od spodni. Więc noszą szelki.

    Ja nie mam dzieci. Postawmy sobie pytanie: czy czasem w okresie burzy i naporu nasze dzieci (ja jestem bezdzietny – żadna nie zgłaszała) nie mając jeszcze pełni praw obywatelskich za swą idolkę nie przyjmą bohaterkę tej pieśni:

    Katarzyna Groniec – Przekleństwo Millhaven
    http://www.youtube.com/watch?v=v9vcYyhVdEQ

  42. wiesiek59
    4 lutego o godz. 20:41 pisze
    „Ciekawe dlaczego młodzieńcze wybory i fascynacje miałyby się kłaść cieniem na całe życie?
    Coś Katonami obrodziło?.
    Przecież to KONIEC wieńczy dzieło. I w jakieś 50 lat po śmierci próbujmy oceniać człowieka, po tym co po sobie zostawił.
    Nemer zdziwił mnie swoją opinią??.”

    Szanowny Wieśku,

    Mój stosunek do Wisławy Szymborskiej jasno wynika z tego wpisu: http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2012/02/01/a-moze-czas-na-polskie-prawybory/#comment-165986

    Wydaje mi się, że poszedłes nieco na łatwiznę w ocenie mojego wpisu pod wpływem nieuzasadnionej i bezpodstawnej oceny Mag, ze próbuję być Katonem. Taka przyjęła formę obrony zwiazaną z jej wpisem, w którym może w sposób niezamierzony zrobiła z Szymborskiej hipokrytkę. To ja jestem Katonem?
    Proszę, byś poświecił chwilunię i jeszcze raz przyjrzał się wpisowi Mag, do którego się odniosłem. Może wtedy dojdziesz do wniosku, ze tym razem oceniłeś mnie niesprawiedliwie. Na to liczę.

    Pozdrawiam, Nemer

  43. telegraphic observer pisze
    4 lutego o godz. 20:03
    „Właśnie przeczytałem Nemera, który przeżywa istne katusze:
    Może i nie jestem obiektywny, bo rzeczywiście chciałbym, by Szymborska pozostała w moim mózgu jako osoba wybitna i o czystej duszy.
    Czy jeśli Szymborska poparła, jak wielu, w pierwszym odruchu ale z całego serca socjalizm, stalinowski socjalizm, a przecież zrobił to i Miłosz, tyle że wiele lat wcześniej, i potem z tego wychodził na czworakach, czysto i szczerze, i kochał socjalizm po swojemu do ostatnich dni życia, to czy ona nie miała (w tym wszystkim) czystej duszy? Oczywiście, wszystko co przedtem i powyżej, w mojej własnej opinii piszę.
    A teraz podyskutujmy, czy była wybitną osobą, czy wybitną, światową Poetką ?”

    Szanowny Telegraphic’u Observer’ze

    O wielkości czy wybitności Wislawy Szymborskiej dysputy odmawiam z tego powodu, że jestem „za cienki” w tej materii. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że jako młody człowiek byłem zdecydowanie bardziej wrażliwy niż teraz, pewnie też z powodu życiowych doświadczeń więc i poezja i literatura piękna dzisiaj zdecydowanie przegrywają u mnie z „literaturą faktu”. Skoro jednak niektóre z wierszy Szymborskiej do mnie trafiają, to dla mnie oznacza, że prawdopodobnie Nobla otrzymała zasłużenie.

    Co do życiorysu, nie mam do niej żadnych pretensji. Pytanie, czy „w młodości” była hipokrytką?
    Wydaje mi się, że nie, stąd apelowałem do Mag o ostrożność w opisywaniu niepotwierdzonych faktów, dot rzekomej antysowieckości Szymborskiej w latach młodości. Za to zostałem wyzwany od próbujących odgrywać Katona – moim zdaniem bezzasadnie.

    W nawiązaniu do wpisu PA2155 z 22.47 dot. Hawla, to okazuje się, że bywają nie tylko błędy młodości ale i starości. Czy bowiem jego „humanitarne bombardowania” Serbii i popieranie tej zbrodni przeciwko ludzkości nie świadczy o tym, że skretyniał na stare lata?

    Pozdrawiam, Nemer

  44. Staruszek pyta:
    „Czy rodziny ofiar Brevika mogą mieć żal do władz państwowych Szwecji…”?
    A ja się pytam, dlaczego nie do władz Danii albo Finlandii?

  45. @Kartka z podróży, 23:53
    Jesteś Karteczko w kolumnie „przyjaciele”. Kiedy klikam przy Twoim nicku na „komentarz” otwiera mi się treść na cały prawie ekran, 17,1? chyba. Tam mam nawet oprócz własnych uwag wybrane cytaty z Twoich komentarzy.
    Kiedy czytam te sprzed 2,5 roku, zawsze imponuje mi Twoja stałość poglądów (z małymi odchyłkami lewo/prawo) i wynikający z tego wyrazisty profil ideowy.

    Kiedyś napisałeś coś, co skomentowałem tak:
    „podobnie jak stasieku wiarę w dzieciństwie utracił”
    i choć to jest stan ducha dość popularny na lewicowym blogu, od tamtej pory poczułem się lepiej.

    Pozdrawiam najcieplej.
    PS
    Aby wedrzeć się do mojej domowej sieci, złamać hasło pliku „komentatorzy”, trzeba się b. natrudzić.

  46. Nemer (5-02g.10:45)
    Nieporozumienie rodzi nieporozumienie. (czyli nieuwazne lub ze „złą wolą” czytanie cudzego tekstu i stąd na naditerpretacje).
    Odniosłam się tylko w swojej odpowiedzi do epizodu socrealistycznego z życiorysu poetki, które dla nikogo nie są tajemnicą, a które Ty przytaczałeś, chyba nie bez kozery, jaką „plamę” na jej wizerunku poetki ją dyskredytującą. Nigdy nie napisałam, że była hipokrytką, więc skąd Ci to przyszło do głowy?
    Z PAKiem podzieliłam się – przy okazji – myślą, na zupełnie innych przykładach, na temat różnych ocen tych samych zdarzeń historycznych lub postaci publicznych. A to dlatego, że Ty przypomniałeś WYŁĄCZNIE ową „plamę”, tym samym stygmatyzując Noblistkę.

  47. staruszek, proszę
    Norwegia, czy naprawdę Szwecja?

  48. Przekwitłe ścieżki staruszka
    Nie przeceniam ludzi. Są jacy są a efekty ich namiętnośći („serwery wielkich inwestorów giełdowych”, „fanatyzm Breivika”) zawsze mogą ludzi skrzywdzić, unieszczęsliwić. To nieuniknione – jak np niespodziewany mróz, który zabija ludzi. Ja polemizuję tylko z idealistyczną a zarazem groźną tezą, że państwo powinno nas chronić przed tymi niebezpieczeństwami drogą powszechnego monitorowania (rozmaite inwigilacje) i egzekwowaniem prawa (represje). Bo przecież inaczej niż drogą masową nie da się tego zrobić. Ludzie powodowani lękiem już niejednokrotnie oddawali swe życie, wolność w ręce państwa. Przypomnę choćby pożar Reichstagu. I efekty realizacji tych wizji społecznych rajów były tragiczne. Daleko bardziej tragiczne niż efekty chciwości czy szaleństw fanatyków.
    Pozdrawiam

  49. Stasieku
    Dzięki za ciepłe słowa w ten lodowaty dzień.
    Pozdrawiam

  50. TO:
    Nie wiedzialem, ze masz aspiracje, aby byc lewicowcem lub centrowcem. Byc nazwanym „lewakiem”… 🙂
    Prawica nie zawsze musi byc religijna. Wystarcza poglady spoleczne i fascynacje takimi osobami jak M. Romney. 🙂
    Polska prawica to zadna prawica. Ot, mieszanka religii i socjalnych popluczyn po PRLu. W Kanadzie istnieje kilka partii prawicowych. Zarowno Liberalowie jak i PC to jak najbardziej prawica. Nie wspomne jakichs mniejszych grup w Albercie lub Saskatchewan, od ktorych na prawo to tylko sciana… To tyle, w wielkim skrocie

    Nemer
    „Czy bowiem jego ?humanitarne bombardowania? Serbii i popieranie tej zbrodni przeciwko ludzkości nie świadczy o tym, że skretyniał na stare lata?”
    Nazwalbym to zwyklym oportunizmem. Nie objawil sie on zreszta tylko u Havla. Rowniez u innych tzw. przedstawicieli „opozycji demokratycznej”, uzywajac nomenklatury Polskiej Sekcji BBC, gdy ta dorwala sie do wladzy.

  51. GajowyM!

    Przepraszam wszystkch za błąd nieuwagi we wzmiance o Breviku.
    Chodziło mi o ewentualny żal ofiar do rządu. Szwecja mi się zaplątała.
    Jako ciekawostkę podam informację o wielowiekowych związkach Norwegii, Danii i Szwecji. Suwerennym państwem Norwegia jest od 1905 roku. Naładowałem sobie głowę wiadomościami historycznymi nie popiwszy kawą.
    A Ciebie GajowyM proszę abyś nie pytał o coś co wiesz.
    Poprostu popraw używając słowa „chyba”.
    „To biegnące w kapeluszu co postrzeliłem to chyba jeleń.”

  52. Kartka z podróży,

    przykłady, które podałem można interpretować tak, jak jest to wygodne, a więc dlatego dla Ciebie są one ilustracją prześladowań, dla mnie zaś stanowią one wynik funkcjonowania państwa o obecnym kształcie – jedynym, jaki nadaje sens państwowości jako takiej, czyli organizacji opartej w pewnym stopniu na zakazach i nakazach. Poprzedni tekst również zawiera dość ciekawy moim zdaniem przykład tego, że w systemach silnie promujących indywidualizm nad kolektywizm (w sensie hierarchii swobód obywatelskich i sposobu ich egzekwowania), właśnie z uwagi na dominację poszanowania jednostki (a więc jej dobra), swobody religijne zatrzymują się tam, gdzie zaczynają one godzić w fundamentalne prawa jednostek.

    Z praktycznego punktu widzenia nikt nie kiwnie palcem jeśli sekty wyczyniają cuda ze swoimi członkami, którzy są pełnoletni i odpowiadają sami za siebie. Wewnątrz sekty dorośli mogą siebie dyskryminować, schodzić do piwnicy w ramach pokuty pod warunkiem, że czynią to z własnej, nieprzymuszonej woli i nadają sami z siebie (z pomocą guru) sens temu posłuszeństwu. Problemy zaczynają się na ogól wtedy, kiedy podobne rzeczy dzieją się wbrew woli członków, kiedy dochodzi do jawnych aktów, często zorganizowanych przemocy, np. wobec wyznawców, którzy zaczynają wątpić w świętość guru, w sensowność jego nauczania i chcą wypisać się z sekty ? Czy i wtedy państwo nie powinno wkraczać w imię poszanowania wolności wyznania ? Moim zdaniem powinno i bardzo dobrze, że to czyni. Wolność osobista jest w tym wypadku kategorią nadrzędną nad wolnością czynienia cokolwiek dusza zapragnie w imię wyznania. Problem staje sie tym bardziej wyraźny, kiedy w grę wchodzi dobro nieletnich. Skoro jako społeczeństwa akceptujemy ochronę nieletnich i moźliwość ingerencji w mir rodzinny celem zapewnienia dobra dzieci, to tym organy upoważnione do tego mają prawo dokonywać podobnej ingerencji jeśli chodzi o funkcjonowanie wewnętrzne związków wyznaniowych. Czy nie powinny ? Znowu: kwestia perspektywy, z punktu której każdy z nas obserwuje świat.

    Przy czym nie trzeba zapominać, że interwencje restrykcyjne państwa w funkcjonowanie sekt czy związków wyznaniowych są rzadkie, a katastrofy takie jak Waco to historia sprzed 20 lat. Na ogól sprawa konfliktu między wolnością religijna, dobrem jednostki czy dobrem społecznym rozwiązywane są nie metodą administracyjną (no chyba, że w grę wchodzi np. dobro dziecka), ale przed sądami, i z reguły wydawane w tych sprawach orzeczenia stanowią precedensy ustalające nową wykładnię jeśli chodzi równowagę pomiędzy prawami indywidualnymi oraz interesem społecznym, którego ucieleśnieniem jest aktualny stan prawa i jego praktyki. Nie wszystkie powództwa kończą się kolejnym przykrojeniem swobód religijnych. Sikhowie otrzymali w ten sposób potwierdzenie prawa noszenia przez młodych kirpanu (rytualny kordzik) w szkole, gdzie przepisy zabraniały do tej pory noszenia jakiejkolwiek broni. Ubój rytualny jest jak najbardziej uprawiany pod warunkiem, że dokonuje się on z zachowaniem zasad sanitarnych. Sam często chodzę do rzeźnika arabskiego, gdzie mięso pochodzi z uboju rytualnego (hallal). To są moim zdaniem przykłady tej elastyczności i dzięki niej sekty funkcjonują spokojnie. Mniej niż 100 km ode mnie mam główną siedzibę raelistów, jehowi chodzą trójkami od domu do domu z dobrą nowiną, itp. Jednak również elastyczność ma swoje granice i w przypadkach drastycznych konfliktów wynikających na ogół z patologii funkcjonowania związków wyznaniowych sekt państwo ma prawo ingerować w trybie przypisanym przez przepisy.

    Pozdrawiam

  53. Kartko!

    Twe ufne nastawienie do ludzi padło w mym komentarzu pod atakiem koalicji mojej sklerozy i staraniami rodziny odspawania mnie od kompa. Nie ufam zdolnościom samorganizacyjnym społeczeństwa polskiego. Armia naprawiaczy od urzędników począwszy przez policjantów, a na księżach skończywszy dba o to aby przekonać nas, że bez nich zginiemy jak Andzia w krzakach. I choć publika wie swoje, to rżnie głupa. Nikt nie jest w stanie zapanować w stanie pokoju nad dążeniem aby przekroćzyć zakaz i nie wykonać zakazu.

    Pachniesz legalizmem i samoograniczaniem się. Gdybyś przystapił do ferajny i państwo oraz współobywateli robił w bambuko byłbyś swój chłop. Dużo racji ma TJ, że nasz kraj jest zasiedlony ludźmi, którzy uczą się państwowości. Cieszyłbym się z tego, że w działaniu ludzie byliby tak jak Ty porządni i rozsądni. Ale to trzeba zacząć od przedszkola, a nawet od żłobka. I nie powinno się zaczynać od słów: „Z grzechu powstałeś i ku grzechowi wciąż się skłaniasz.”
    Po Tobie ta paranoja spływa. Ale skąd ma się wziąć: „być może masz rację” oraz „przepraszam”? Na dziś trzeba myśleć o potanieniu kosztów działań umacniających państwo. Oraz wyłapywaniu zagrożeń takie jakie prezentował Brevik. Niestety złe mutacje i zły przykład szkodzą. Sądzę, że samorganizacja będzie dalszym owocem buntu ludzi świadomych, że w swym szkodzeniu bliźnim zabrnęli w ślepy zaułek. Masz na swoim blogu przykłady opisów jak niemieccy Turcy zabrnęli w ślepy zaułek. W ojczyźnie ich rodacy biorą swe życie w swoje ręce. Póki co, to państwo niemickie musi swą mocą pomóc niemieckim Turkom. Mieszkańcy wsi popegereowskich sami z siebie do rozumu nie dojdą. A Pawlak musi się przewrócić aby zmądrzeć.
    Nie stać nas na zminimalizowanie państwa i okrojenie go świadomej swych ograniczeń wolności Kartki z Podróży.

    Idę przed skocznię na ekranie i pozdrawiam.

  54. Mag 2-5 11.15

    Twoje rewelacyjne zdanie „Wszystko działa normalnie (komunikacja, ogrzewanie itp). O jakichś awariach nie słychać.” warte bylo pisania. Dziekuje. To byl luksus, ktorego nie widzialem. Pamietam sytuacje niewiarygodne, wrecz sensacyjne.

    Jeszcze raz dziekuje za uprzejmosc.

  55. telegraphic observer,

    sorry za literówkę: oczywiście, że GPW, a nie GWP.

    GPW chyba za bardzo mi się kojarzy z GPU… Oczywiście tylko i wyłącznie jeśli chodzi o skróty.

    Pozdrawiam

  56. Szanowna Mag,
    masz rację, nieporozumienie rodzi nieporozumienie

    Kwestię sygnowania tej rezolucji dot. szpiegów i szkodników w czarnych sukienkach odczytałaś jako moją chęć pokazania, że Noblistka „dała plamę”.
    Akurat dla mnie nie.
    Poczytuję to jej za zasługę, podobnie jak np. Mrożkowi czy Załuckiemu. Przypomnieniem tej sprawy oraz odnoszenia się Poetki do Lenina i Stalina w tamtym czasie chciałem jedynie zilustrować, że moim zdaniem nie mogła być wtedy antysowiecka więc Twoje o niej zdanie: „Pomysł na tworzenie takich zabawmych „drobiazgów” wyszedł w połowie lat 50. właśnie od Szymborskiej” uznałem, że może być nadużyciem, bo jeśli nie, to jasno z tego wynikałoby, że była schizofreniczką albo hipokrytką nieprawdaż?
    Może i była, jeśli to Twoje zdanie jest prawdziwe, to znaczy że tak. Czy teraz się zrozumieliśmy?

    Jeśli uraziłem, to naprawdę nie chciałem, przepraszam ale wiesz, jak mnie nie „poniesie” to raczej nie tykam klawiatury.

    Żeby było jasne, w żadnym razie nie potępiam Wisławy Szymborskiej za podpisanie „rezolucji”, bo po pierwsze wymierzona była we wrogów rodzącego się polskiego państwa a po drugie nie jestem przekonany, czy rzeczywiście proces przeciwko nim był sfingowany a nawet jeśli był, to nie musiała o tym wiedzieć.
    Zależało mi jedynie na oddaniu atmosfery tamtych czasów, w których latałem jeszcze w krótkich spodenkach z gilem do pasa.

    Pozdrawiam, Nemer

  57. Kartka z podróży,

    mały dopisek. Red. Szostkiewicz opisuje decyzję wydaną przez państwo francuskie. Generalnie rzecz biorąc istnieje pewna różnica jeśli chodzi o wyważenie praw jednostki względem praw zbiorowości pomiędzy tradycją konstytucyjną Francji i np. Kanady czy USA. Wprowadzony we Francji zakaz zasłaniania twarzy w miejscach publicznych, popularne prawo anty-burka raczej nie do przeprowadzenia w Kanadzie, powiedzmy że z przyczyn filozoficznych leżących u podstaw systemu prawnego państwa. Innymi słowy systemy prawne różnią się między sobą stopniem elastyczności w kwestii praw indywidualnych w relacji z tzw. dobrem ogółu.

    Pozdrawiam raz jeszcze.

  58. TO:
    Jeszcze o wielkosci Szymborskiej. Lubie jej kilka wierszy, zwlaszcza „Rozmowe z kamieniem”, ale nie pretenduje do znawcy poezji. Czasami przerzucam pozolkle kartki kilku tomikow, jeszcze z czasow PRLu (znakomita seria Muza Poezji, wydawana przez PIW, ktora zniknela z powierzchni ziemii), ktore przywiozlem z Polski, ale to wszystko. Pamietam za to dzien, w ktorym dostala Nobla, gdy moj naukowy promotor, Kanadyjczyk, wpadl z entuzjazmem do mojego pokoju z wiescia. I bylo to mile byc wtedy Polakiem.

  59. „Skazanie za domniemanie” zabrzmiało dziwnie, więc sięgnęłam po jakieś konkretne informacje.
    Wynika z nich, że francuski sąd nie skazał scjentologów za to, że wierzą w drzemiące w nich „thetany”, tylko za wyłudzanie pieniędzy od swoich ofiar.

    „(…) Sprawy by nie było, gdyby milczenia nie przerwała Aude-Claire Malton. Czternaście lat temu wstąpiła ona do sekty, bo wolontariusze scjentologów obiecali jej, że sekta za pieniądze wyleczy ją z depresji. Na sesje terapeutyczne, książki, instrumenty mierzące poziom stresu oraz specjalne witaminy szybko wydała oszczędności życia – kilkadziesiąt tysięcy euro.
    Sekta dała jej spokój dopiero wtedy, gdy nie miała już pieniędzy. Kobieta postanowiła walczyć w sądach. W 2009 r. paryska prokuratura, która dotarła do jeszcze kilku osób w podobnej sytuacji, oskarżyła przywództwo sekty i jej główne struktury (…)”
    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,11081321,Francja_karze_scjentologow.html#ixzz1lWUtYbHL

    Co prawda nikt tej kobiecie pistoletu do pleców nie przykładał, sama chciała, lub jak zapytał LEWY: (…) Skoro sa naiwni, ktorzy daja sie eksploatowac, to dlaczego panstwo ma przeszkadzac tym spryciarzom w ich businessie ?(…)
    To może ja zapytam inaczej:

    Moja przyjaciółka jest w dołku od wielu lat, co skutkuje miedzy innymi nadmierną ufnością wobec każdego, kto wykona jakiś cieplejszy gest.
    Jakiś czas temu poszła do dentystki.
    Sympatyczna dentystka załamała ręce nad fatalnym stanem uzębienia. Przyjaciółka była zaskoczona, bo nic na to nie wskazywało, ale w końcu to nie ona jest specjalistą. Zaczęło się wieloletnie leczenie, które polegało na m. in. wierceniu dziur w zdrowych zębach i łataniem ich plombami. Dentystka wzbogaciła się o kilkanaście tysięcy złotych.
    I co teraz?
    – uznać, że moja przyjaciółka sama jest sobie winna, skoro jest idiotką?
    – czy może, że dentystka jest obrzydliwym złodziejem?

    Wiem, że Gospodarz zastrzega, że nie szkoda mu scjentologów. Ale ich przypadek posłużył za przykład ilustrujący, że państwo może zwalczać przejawy duchowego pluralizmu. Ja nie wiem, czy tak jest. Może trzeba podać prawdziwy przykład?

    pozdrowienia

  60. Tak to jest w zyciu. Pamietam moj osobisty zawod, ktory doznalem kiedy dowiedzialem sie, ze moj mlodzienczy bohater i autor i to nie tylko scenariuszy do holiludzkich blockbuster, ale takze powiesci do nich jak; „Grona Gniewu”, „Ulicy nanbrzeznej”, oraz „Na wschod od Edenu”, John Steinbeck, opowiedzial sie za wojna w Wietnamie.
    Szkoda mi Havla w zwiazku z Serbia i przypominam sobie dokladnie natlok propagandy w tamtym okresie. Kiedys wlaczylem wtedy telewizor po nocnym dyzurze. Na granicy Kossowa z Albania stal zachodni korespondent w oczekiwaniu kossowarskich uchodzcow, ale nikt nie uchodzil. Stad poczul sie on powolany do wyciagniecia wniosku, ze Serbowie juz wszystkich Kossowarczykow pomordowali.
    Gdybym tak wczesnie nie byl na nogach, to prawdopodobnie takze nie podpadla by mi groteskowosc tej propagandy, podobnie jak sw.p. Havlowi.
    W takich momentach staram sie zawsze myslec o mistrzu Ildefonsie i jego niezapomnianym pytaniu; „Dlaczego ogorek nie spiewa”, a w wypadku Steinbecka, Havla i Szymborskiej, a takze Milosza, to ten ogorek tak sie rozspiewal, ze tylko idiocie moze jeszcze brakowac poprawnosci politycznej. Czy te ogorki naprawde by sie tak rozspiewaly gdyby daly sie one ograniczyc do swojego ogorkowego (politycznego) przeznaczenia ? „Chiba nie”. A wiec lepiej rzyczmy sobie ich odwagi , zamiast wytykac i wyolbrzymiac ich potkniecia.

  61. W ostatnim zdaniu mego komentarza z 16:10 powinno być:

    okrojenie DO świadomej swych ograniczeń wolności Kartki z Podróży.

    Przepraszam. Na pociechę mamy zwycięstwo Kamila Stocha.

  62. Benedykt XVI powiedział wiernym w niedzielę, że choroby są „znakiem działania Zła na świecie i w człowieku”. „Wyzdrowienia pokazują zaś, że Królestwo Boże jest blisko”

    Czasem Rael gada bardziej z sensem..

  63. Czy mogę wtrącić coś o Szymborskiej?
    K. Kolenda – Zaleska zapytała Szymborską w swoim filmie o lata 50-te.
    – Wtedy tak myślałam. No i trudno.

  64. Jacobsky
    5 lutego o godz. 18:20

    Od razu przypomniał mi się kawałek filmu z Omarem Sharifem o Afganistanie, gdy do złamanej nogi przyłożył strony Koranu, zamiast iść do lekarza……
    Skuteczność sur i modlitwa do Allaha nie znalazła oddźwięku u bakterii gnilnych.

  65. Drogi Nemerze!
    Myślę, że czas zakończyć rozmowę między nami. Na pewno byłaby łatwiejsza tete a tete.
    Dlatego przytoczę Ci jeden z moich ulubionych wierszy Noblistki, który oddaje klimat tego, jak bardzo jesteśmy czasem samotni, „niezrozumiani” i bezradni w tzw. kontaktach międzyludzkich.
    Powroty
    Wrócił. Nic nie powiedział.
    Było jednak jasne, że spotkała go przykrość.
    Położył się w ubraniu.
    Schował głowę pod kocem.
    Podkurczył kolana.
    Ma około czterdziestki, ale nie w tej chwili.
    Jest – ale tylko tyle, ile w brzuchu matki
    za siedmioma skórami, w obronnej
    ciemności.
    Jutro wygłosi wykład o homeostazie
    w kosmonautyce metagalaktycznej.
    Na razie zwinął się, zasnął.

    Pozdrawiam ciepło

  66. wiesiek59

    być może zamiast przykładać Koran trzeba było przyłożyć Koranem, i to wydaniem nie kieszonkowym, lecz w sztywnych okładkach i z ozdobnymi ilustracjami, do pogrubia księgę ? Przyłożyć raz a dobrze taką księgą zastąpiłoby znieczulenie, dzięki czemu łatwiej by było potem wyczyścić ranę i zapobiec zakażeniu…

  67. Jacobsky
    Dzięki za komentarz. Właśnie to chciałem – niezbyt udolnie – wyrazić pisząc o elastyczności działań państwa. Myślę, że na różnicach w podejściu do tego tematu ważą nasze doświadczenia. Myślę, że masz przyjemność żyć w rozsądniejszym systemi niż ja. Niestety, tutaj trzeba wciąż „chuchać na zimne”, bo resentymenty propaństwowe jeszcze z czasów totalitaryzmu są bardzo silne. A pamięć ludzka krótka. Co można zresztą wyczytać w komentarzach. Daltego bywam przeczulony na tle deklarowanej przez Blogowiczów propaństwowości.
    Pozdrawiam serdecznie

  68. Jiba (19:11)

    No właśnie.

    Iwaszkiewicza też puryści politycznej postawy autora wystawiają rachunki. O Miłoszu kiedyś w kręgu prominentów b. PRL usłyszałem, że dobry, no tak, ale zdradził. To jest pure nonsens, wynikający z przywiązania do ważności uzasadniania przez literatów i naukowców naszych wyborów politycznych. Czysty (polityczny) socrealizm. Np. Rorty walczył z Bushem i wojną w Iraku. I dobrze, ale to absolutnie nie zmienia jego filozofii, która jest w tym wszystkim najważniejsza. I podobne przykłady.

  69. Przekwitłe ścieżki staruszka
    Bez złudzeń, potanienie państwa oznacza de facto jego demontaż w obecnej postaci. Trudno przy redukcji jego budżetu zachować jego funkcje – na przykład „monitoring” wspólnot religijnych, którym zajmują się panstwowe służby. Tak więc albo rybka albo pipka. Albo zalęknieni widmem Breivika oplacamy „monitoring” prowadzony na skalę masową albo nie i wywalamy chłopaków od „monitoringu” na zieloną trawkę. No chyba, że wzmacniamy „monitoring” a oszczędności szukamy w systemie emerytalnym. Nie da się wszystkiego na raz. I tłumaczenie, że Polacy są socjopatami niezdolnymi do kooperacji, którzy się nawzajem pozarzynają nożami bez nadzoru państwa nic w tym nie zmieni. Trudno, muszą się nauczyć rozsądku, a wiec i tego by nie poddawać się czarowi rozmaitych religijnych magików.
    Pozdrawiam

  70. Nagle zrozumiałam, że nie mogę robić publicystyki o wyzysku kobiet, tylko film o mężczyznach i kobietach, o szczególnym podejściu do seksualności. Może to kwestia pokoleniowa? Patrzę na młodsze pokolenie i zadziwia mnie ich brak obciążeń, które mieliśmy my, wychowani w pruderyjnej komunie i w katolicyzmie.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75480,11027535,Malgorzata_Szumowska__Moj_temat_to_niemoznosc.html#ixzz1lXkAHjx6
    ——————
    Chyba warto obejrzeć……..

  71. Prezentacja Jacobsky’ego znakomita. Jedna usterka, że nie jest w power point.
    Warto zaznaczyć, że oblężenie Waco (vel masakra Waco) w Teksasie, rok 1993, 76 zginęło w pożarze, w tym dzieci i kobiety w ciąży, nie ma nic wspólnego z Kościołem Scientologii. Wyjątkiem są kryminalne kontrowersje z nimi związane. Jedyny problem stanowią finanse, ale ja bym tego nie demonizował (wiadomo jaki mam stosunek do pieniędzy: przyjdą – pójdą 😉 ). W 1993 US IRA (czyli tamtejszy US) uznało, że jest to (non-profit) organizacja charytatywna ze wszystkimi przywilejami. We Francji chyba nadal uważa się Scientologów za „niebezpieczny kult/sektę”. Co kraj to obyczaj. Najciekawsze, co sądzą w Izraelu????

  72. Kartka z podróży,

    rozumiem obawy. Wszędzie trzeba dmuchać na zimne, bo wszędzie są propaństwowcy i miłośnicy gumowego ucha,

    Pozdrawiam równie serdecznie.

  73. Oto co powiedzial pewien nedzarz:
    *- Ja osobiście, jako o. Tadeusz Rydzyk, nie mam nic – mówi w rozmowie z tygodnikiem „Uważam Rze” redemptorysta, dyrektor Radia Maryja i Telewizji Trwam. – Ta kawa, którą pijemy, to też dar. Nawet łóżko, na którym śpię w klasztorze, nie jest moje. Wszystko zgromadzenia – przekonuje. *

    Biedny, jak Jozef Stalin, ktory;, tez nic nie posiadal, bo wszystko nalezalo do ludu pracujacego. On tylko uzywal Kremla i jego przybudowek. Rydzyk tylko uzywa maybacha, ktory do tego nedzarza przeciez nie nalezy

  74. LEWY
    6 lutego o godz. 11:25
    Zupełnie nie ma się z czego śmiać, wyznawcy radia naprawdę tak myślą.
    W czasach, gdy próbowałam jeszcze przywrócić przytomność swojemu moherowi, rozmawiałyśmy o luksusach Rydzyka
    – Co ty mówisz? – to mój moher – on przecież nic nie ma na własność, nawet butów. Jak mu się zużyją to idzie do magazynu z butami, oddaje stare i dają mu nowe.
    – A jak mu sie maybach zużyje to idzie do magazynu z maybachami i dają mu nowy?
    – Co to jest maybach?
    – Luksusowy samochód
    – Nigdy o takim nie słyszałam – czyli, w domyśle, taki samochód nie istnieje. I nie było o czym dalej rozmawiać:(

  75. Kartka (5-02-g.21:20)
    Na pewno im mniej państwa w państwie, tym lepiej dla jego obywateli.
    Ale, podążając tą ścieżką, można dojść do ściany.
    Przykład z „monitoringiem” w kontekście zbrodni, jakich dopuścił się Breivik, jest cokolwiek demagogiczny. A to, że Polacy mogliby się nawzajem powyrzynać, gdyby JEDNAK nie działaly pewne normy prawne (zresztą dotyczy to również innych „cywilizowanych” krajów) jest wysoce prawdopodobne. Przypomnij sobie działalność „krzyżowców” z Krakowskiego Przedmieścia. Nie zabrakłoby też chętnych do linczu matki nieszczęsnej Magdy.
    Dla niektórych „szeryf” Rutkowski jest wzorem, któremu do pięt nie dorasta policja państwowa.
    No to fajnie, zlikwidujmy niepotrzebną, nieudolną policję, przegońmy (po cholerę nam procedura wyborów parlamentarnych i innych) rząd, prezydenta. Niech liczy się wyłącznie kryterium uliczne i referenda w każdej spornej sprawie.

  76. telegraphic observer,

    Posłużyłem się Waco jako przykładem na patologię jesli chodzi o sposób oraz rozmiar interwencji w działanie sekt – patologię, która w tym przypadku doprowadziła do tragedii, zaś powiązanie Waco ze scientologią to raczej Twój pomysł, nie mój.

    Niestety, WordPress nie przyjmuje formatu .ppt, a więc zażalenia w tej kwestii trzeba kierować do twórców serwisu.

    Pozdrawiam

  77. Mag!

    Gdyby norwescy oficerowie ochrony państwa używali mocy analitycznej wyszukiwarki Google, to młodzieżówka rządzącej w Norwegii partii szykowałaby sie do objęcia stanowisk. Być może mój przykład jest cokolwiek demagogiczny. Tak! Na tej wyspie zebrali się młodzi dalecy od demagogicznych wypowiedzi.

    Zabójcę posła Rosiaka nie sposób było wyśledzić. Brevik natomiast w niewiele minut po zabiciu swej ostatniej ofiary okazał się bardzo płodnym internautą.

    Bardzo Cię @mag proszę. Połóż metkownicę zdala od Tego kompa.

    Kartko!

    Napisałem długi tekst w którym zamieściłem wyrywki z treści hasła
    „Rewolucja francuska” w Wikipedii. Diabli długi tekst wzięli przez mą nieuwagę.

    Więc niech sobie diabli środek zatrzymają a przywrócę tylko skrajności.

    Preludium
    Minister finansów Charles de Calonne, wobec tragicznej sytuacji ekonomicznej, postanowił opodatkować również duchowieństwo i szlachtę. Decyzja taka wymagała zatwierdzenia przez Zgromadzenie Notablów, w którym zasiadali tylko przedstawiciele dwóch pierwszych stanów. Oczywiście notable odrzucili w sierpniu roku 1787 ten wniosek, a de Calonne otrzymał dymisję. Jego następcą został energiczny arcybiskup Étienne Charles de Brienne, zwolennik Oświecenia. Skłonny był łamać siłą opór notablów. Gdy odrzucili po raz kolejny zarządzenie de Brienne’a, kilku z nich zostało aresztowanych. Jednak król więźniów uwolnił, a arcybiskupa odwołał ze stanowiska w sierpniu roku 1788.

    Od około 1815 roku, gdy obradował kongres wiedeński, utarło się do dziś aktualne stwierdzenie: „powiedz mi, jaki jest twój stosunek do rewolucji francuskiej, a powiem ci kim jesteś”

    Historyk, związany z prawicą francuską Pierre Gaxotte twierdzi, że główną przyczyna rewolucji była chęć władzy jaką posiadali filozofowie-encyklopedyści, którzy jako naukowcy-amatorzy nie mogli się wybić w życiu akademickim.

    Polecam pobieżne prześledzenie dorobku naukowego setki profesorów UJ popierających tezę, iż Największym Polakiem Tysiaclecia jest Lech Kaczyński.
    Być może pojutrze Jarosława Marka Rymkiewicza nie zatopi powracająca fala terzoru reowolucyjnego, ale Ty Kartko możesz pokusić się o kontynuowanie zainteresowań Twej literackiej babci Stanisławy Przybyszewskiej. Może gdy z Kościoła Scjentologicznego
    „cienki klient” wbudowany w system operacyjny Twego komputera otrzyma z serwera Twojej poczty sygnał „Masz wiadomość”.
    Objawi Ci się numer kolejnego życia Twego thetan i tytuł:
    „Sprawa Rymkiewicza” z nazwiskiem grającego główną rolę dyrektora zamkniętego latającego kabareciku.

    Nie traktuję swoich rodaków jako socjopatów. Między Świetym Przymierzem a społecznością fejsa leży sfera nie do przebycia przez stare pokolenia. Telegraf optyczny wspomagające wojska republikańskie w walce z rojalistami został zastąpiony światłowodami ze Starego Świata przez kałużę do Nowego Świata. Być może za naszego zycia przez Atlantyk będzie przesyłany gaz w sterowcach bezzałogowych mających powłokę z tworzyw lżejszych niż woda o odporniejszych na pociski bardziej Rudy Czterech Pancernych.

    W czasie czytania tego komentarza internauci napiszą mniej więcej milion wpisów. Dzięki małej odległości dwojga różnych ludzi mierzonych znajomością wytworzą się co najwyżej 10-elementowe łańcuszki tworzące tkankę opinii społecznej. Tego nie wyjaśniał ani Kadłubek, ani zapewne Ci Kartko znany Ryszka. Bez przemyślenia koncepcji teleportacji kwantowej nie zrozumiemy natury nowej siły politycznej. Wszyscy naraz mówią „to lubię” lub „spadaj”. Czas zgęstniał ponad nasze rozumienie refleksu szermierza. Czy kuchcik z barku w budynku Akademii Sztuk Pięknych na przeciwko Uniwerku jest socjopatą? To on posłał „zlaicyzowaną” młodzież w pobliże krzyża Smoleńskiego? Czy Joaanna od Krzyża jest psychopatką?
    Ostrożnie proszę z ocenami!

    Inkwizycja powstała i obumarła. I nie wskrzeszajmy jej.

    Na ulicę polskich miast nie wyszli głodni, nie wyszli oburzeni podwyżkami cen. Wyszli zlekceważeni. Gdy „uczycielka” zawitała do Taplar to młodzi sąsiedzi Kaziuka Bartoszewicza śpiewali jeszcze przy lampach naftowych dziewczynom Konopielkę. Jeszcze zamiar nauczenia czytania i pisania można było skwitować zdobywającym chwilowy poklask piardnięciem.

    Ale dziś pokolenie wnuków nie przyjmuje masowo pozycji „na misjonarza”. I zapewne z lekceważeniem zostanie odebrane stwierdzenie Głowy, że „Grypa jest karą za grzechy”. Dziś piąta władzą jest opinia społeczna. I żadni antyglobaliści tego nie zmienią.

    Trzeba dobrze zrozumieć tkankę naszego tu(!) dialogu. Jeśli uda się nam coś cennego napisać, to szybko pojawi się to na czele odpowiedzi pytania zadanego Google’owi. Ku waszemu zaskoczeniu może się okazać, że trójka najczęściej wyświetlanych odpowiedzi będzie taka:
    Dilma Vana Rousseff, Małgorzata Szumowska i widok z pozycji kobiety.

    Całuję Cię mag.
    Nie zajmuj się moreskami, trollami i popłuczynami po Watsonie.
    Może już na wiosnę Kartka będzie wysłany przez Superstację na relację z drogi do Awinionu. Wydarzenia płyną szybciej niz Ty jesteś zdolna wykonać gest przytulenia do piersi szaleńca Karki i mnie – jego giermka.

    A krakowskie smutasy będą za Turnauem smędzić, że nic sie nie dzieje. Być może jednego z biskupów odwoła nie król a ulica.
    Niech no tylko zakwitną jabłonie.

    Gdy klinika neurologii bezskutecznie diagnozowła plątanie się moich nóg na wieczorny dyżur przyszedł wykonawca tej piosenki. Pomogła klinika neurochirurgii z sąsiedniego bloku, a on już śpiewa tylko piratom rowerowym.

    I ukryty helikopter masz w rowerze

    http://muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/elektryczne-gitary-co-powie-ryba,13846

  78. The Financial Times o ateistach:
    Atheism in America

  79. My tu sobie gadu, gadu o scjentologach i sektach, a tymczasem dyrektor Rydzyk nawołuje Polaków (wg. niego w 90% katolików), by nie płacili podatków. Żadnych. Bo „utrzymują tych, którzy niszczą Polskę i Kościół”.
    Mamy więc nowe, rewolucyjne rozumienie polskiego patriotyzmu wyrażające się olaniem własnego państwa i siebie samych.
    Dziwne, że w tym „totalitarnym” kraju głosiciel takich poglądów (i innych równie niebanalnych opinii) jeszcze nie wylądował w rządowych kazamatach.

  80. Jacobsky
    Luz, wrzuć na luz.
    Przecież napisałem, że Twój tekst elegancko ujmuje problem, i dodałem swoje wyjasnienia. Ktoś mógłby pomyśleć, że skoro sekta, bo faktycznie (sprawdziłem) nie piszesz, że kościół scjentologii to nie jest sekta (cokolwiek to „po polsku” znaczy), to Waco ma coś wspólnego z nimi. Ty ich bezpośrednio nie łączyłeś, ja ich nie łącze, i dobrze jest. I do przodu (z Alleluja czy bez, mi wszystko jedno).

    mag
    Teza „im mniej państwa w państwie, tym lepiej dla jego obywateli”, nie jest taka pewna. Po prostu jest jakieś optimum, czy lepiej mówiąc – różne optima (l.mn.) z różnych punktów widzenia. No i jest ściana, albo krawędź.

  81. Przekwitłe ścieżki staruszka
    Ufff…
    Nie mogłeś trochę krócej, skoro już zmartwychwstałeś w nowym nicku? np. przekwitły staruszek?
    Popieram bez zastrzeżeń Twoje dwie tezy:
    – „powiedz mi, jaki jest twój stosunek do rewolucji francuskiej, a powiem ci, kim jesteś” (choć nie Ty to wymyśliłeś).
    – piąta władza to opinia publiczna (dodam: nieprzewidywalna)
    A poza tym:
    -Chylę głowę przed dorobkiem naukowym profesorów z UJ, którzy popierają tezę, że Największym Polakiem Tysiąclecia Lech Kaczyński jest.
    – Sycę się również wieszczem J.M. Rymkiewiczem, którego skłonność do przelania krwi (na pewno cudzej, bo nie wiem, czy własnej) dla dobra ojczyzny zaiste imponująca jest.
    A jeszcze bardziej poza tym – życzę Ci gorących kaloryferów, szklaneczki rumu przed snem, a potem snów śródziemnomorskich lub hawajskich (plaża, palmy i takie tam różne).

  82. Mag
    Gdyby państwo miało reagować na psychopatyczne czy socjopatyczne wypowiedzi publiczne – groźby, wizje, zapowiedzi końca, tzw „mowę nienawiści” … – widząc w nich zagrożenie dla porządku publicznego stalibyśmy się krainą milczenia i wiezień albo „psychuszek”. Takie czasy już były i konczyły się tragicznie. Bo państwo może zakazać mówić, słuchać ale nie myśleć. Tak daleko jego kontrola nie sięga. Kneblując nic się nie osiąga tak naprawdę. Ile milionów ludzi należałoby podsłuchiwać, inwigilować, zamykać, skazywać, skrzywdzić, by uniemozliwić jednemu Breivikowi realizację jego paranoi?
    Musimy się z tym pogodzić, że od czasu do czasu pojawia się jakiś Breivik, krzyżowcy z Krakowskiego, Rutkowski czy ludzie, którzy paląc znicze w ruinach żadają linczu na „wyrodnej matce”. Tak jak musimy godzić się z mrozami, upałami, powodziami, epidemiami … . Iluzją jest przekonanie, że policyjnymi, administracyjnymi metodami tę gorączkę umysłową trapiacą ludzi się pokona. Jak uczy historia nic się tymi metodami nie osiągnie. Co najwyżej dla iluzorycznego bezpieczeństwa stracimy to mamy najcenniejsze czyli wolność. Bo pod pretekstem szukania Breivików „oni” dobiorą się do nas. Tylko na to czekają. O tym, że tak będzie dowodzi historia.
    Rozumiem Twoje zniecierpliwienie protestami, demonstracjami, referendami. Ale Polska jest w kryzysie, w gorączce. I ta temperatura a wraz z nią maligna będzie narastać. Popełniono błędy polityczne – kardynalne – więc liczyć się musimy z ciężkimi czasami. A na to co gorsza nie mamy wpływu. Ja jestem zdania, że nie ma co poddawać się lękom patrząc na te objawy gorączki. Histeryczne obkładanie lodem, moczenie w zimnej wodzie, krępowanie (państwo!) tylko zbija temperaturę a nie leczy choroby. Nie mylmy więc przyczyn ze skutkami i po raz kolejny nie rządajmy by lekarzem było państwo. Historia udowodniła, że na tym tak naprawdę znachorze nie warto polegać. My się z tym musimy uporać a nie państwo.
    Pozdrawiam

  83. Przekwitłe ścieżki staruszka
    Postep technologiczny nie ma znaczenia. W 1842 roku, pod Gandamakiem, afgańskie plemiona za pomocą prymitywnych strzelb, sztyletów i zrzucanych z przełęczy kamieni wykończyli do ostatniego żołnierza angielski kontyngent. Ci sami średniowieczni mentalnie bojownicy afgańscy w łapciach z pociętych opon zestrzeliwali w imię Allacha, w latch osiemdziesiątych ubiegłego wieku, elektronicznie naprowadzanymi rakietami rosyjskie smigłowce. Teraz ich wnukowie, w podobnych łapciach, za pomocą impulsu z komórki wysadzają prymitywnymi bombami – też w imię Allacha – pojazdy najnowocześniejszej armii świata. I znów ludzie o mentalności średniowieczny wojowników w podobny sposób wygrywaja wojnę. Nic więc się nie zmieniło, poza środkami, narzędziami, którymi prowadzi się politykę. Liczą się tak naprawde cykle polityczne, reguły historii i ludzkich zachowań w momentach przełomu o których pisał w kontekście francuskiej rewolucji czy III Rzeszy Franciszek Ryszka. Uczyłem się historii, polityki z jego prac. Wpłynął na moje rozumienie świata i poglądy. Daję temu wyraz pisząc również tu. Dziękuję, że go przypomniałeś.
    Pozdrawiam

  84. http://www.youtube.com/watch?v=cFlhQJ8MfzU&feature=related
    To tak a’ propos sekty naszej rodzimej (gdzieś już chyba wkleiłam, ale nie pamiętam, gdzie)

  85. @sceptyku, 15:05
    Ciekawe są także głosy w dyskusji.
    Dziękuję za link, pozdrawiam

  86. @staruszek, 16:35
    Nawe pokolenie (młodzi) ma słabe mięśnie lędźwiowe i woli ?na leniucha?. Widać to na prawie wszystkich filmach ze scenami erotycznymi przed 22:00.
    Ścisk

  87. Nie rozumiem zdziwienia. To zależy, czy w sądzie trafią na swojego.
    W przypadku Pana Autora trafili dobrze. Pan popiera „duchowy pluralizm”. Co to jest? A laicka Francja wyczuła konkurencję dla swoich Lóż masońskich – stąd ostra reakcja.

  88. W tym sensie PRL nie dał się zepchnąć w rejony pamięci niższej kategorii. Żyje. Musimy się z tym pogodzić i podjąć dyskurs. Uświadomienie sobie, że nie będzie to rozmowa o wyższości Polski Gierka czy Polski Gomułki, co jest intelektualnym i emocjonalnym horrorem dla każdego myślącego człowieka, ale raczej o słabościach Polski Tuska czy Polski Kaczyńskiego, bardzo w tym pomoże.
    http://spoleczenstwo.newsweek.pl/gierek-idolem-nastolatek–czyli-za-co-mlodzi-kochaja-prl,87986,3,1.html
    ———–
    Chichot historii……
    Świat PRL w oczach młodych.
    Miliony na propagandę na darmo, pamięć zbiorowa trwalsza……

  89. Pewnie jest jakaś różnica miedzy scjentologami a wyznawcami Zeptera czy Amweya.Także wyznawcami cudownych środków na porost włosów i wszelkie inne porosty.W gruncie rzeczy różnica nie taka wielka.To wszystko są generatory zysku.

    Pewna anachronicznośc pozwala państwu, wedle tradycji,scjentologów traktowac jako sektę a Zeptera jak czysty biznes.Także hipokryzja immanentnie przynależna państwu

  90. telegraphic observer

    Źle odczytałem Twój wpis. Sorry.

    Pozdrawiam

  91. mag! Kartka!

    Z tego co wycztałem o Breiviku (wcześniej błędnie lykałem i w nazwisku) ja bym go dawno poddał dyskretnemu nadzorowi.

    We wczesnej młodości stałem się przedmiotem zainteresowania służb ochrony państwa. Od 1962-go miałem jak się okazało teczkę. Nie bedę się przechwalał towarzystwem i tylko wspomnę, że wcześniej na tej samej półce przechowywano teczkę Janusza Koriwin-Mikkego ze względu na muszkę założoną dużo wcześniej niż moja. Inicjacyjną notatkę poznałem wiele lat wcześniej. Napisała ją pani oficer na którą bardzo wcześnie zwróciłem uwagę i później jakby specjalnie omijała mnie wszędzie gdzie byłem. Notatka brzmiała: „Gadulstwo jest maską duszy zamykanej hasłem bardziej tajemnym niż sezam. Nigdy nie pokazuje, że umie pisać także prawą reką. Nigdy nie rozmawia o polityce z gromadą ludzi z naszej kartoteki mimo częstych spotkań i kolezeńskiej atmosfery. Maniak analizy. Rozpoznał siedmiu z inych rodzin i dwójkę naszych. Nie pamięta co mówił pięć minut temu, ale jest lepszy w tropieniu niż wyżeł. Ma jakiś tajemny mir wsród wolskiej hołoty. Niedbale noszące się tabu. Nie stosować siły w żadnym wypadku. Jeden z naszych naciął się, bo okazał pogardę. Nie jest pedałem choć lgną do niego chłoptasie i chłopczyce. Za przebiegły na prowokacje. Stale, ale nie nachalnie obserwować. Nie gadać o dupie bo ośmieszy publicznie. Wart dużych pieniędzy dla zwerbowania do rodziny.”

    Na rozkaz przełożonych odkryła się i przyszła do mojej kafejki. Przy sąsiednim stoliku znany mi tajniak czytał gazetę. Szybko dostrzegłem, że między pięknymi piersiami coś było. Takie piękne kobiety nie próbowały mnie poderwać. Milczące w gruncie starcie i mój paraliżujący myślenie strach. Poczęstowałem papierosem i sparzyłem rękę zapałką. Pocałowala kciuk a ja brutalnie szarpnąwszy za tylne wlosy głowy jej oczy.

    Mijały lata – młodość bywa zwykle gęstsza niż starość. „Przyszłam by pobyć z tobą. nie pzwoliła płacić. Poszła butelka tokaju aszu, atmosfera wspaniałej zabawy. Alicja śpiewała w trzech językach. Nastepne aszu. „Odwieźć cię?” Nie okazałem zdziwienia. „Nie.” Ktoś otworzył drzwiczki. Wsiadła odjechała. Czekała na żoliborskiej pętli na mnie nieumówiona w niedzielny poranek. Wiedział o moim życiu więcej niż inni. Było gorące młode lato. Pachniała wanilią. Byłem wzruszony i zachłystujący się szczęściem. „Syn Wiktorii nie płacze.”

    „One nie wiedzą jak ty potrafisz kochać. Nie wiedziałam jak potrafi kochać mężczyzna, bo miałam tylko dupków. Apollo był imponentem!”

    Szefowie nie potrafili jej uchronić przed falą wyjazdów po marcu 1968. Gdy zaplątałem się po raz kolejny w życiu na przedwiosenym samotnym spacerze po Puszczy Kampinoskiej podszedł do mnie młody mężczyzna i zapytał: „Czy lubi pan tokaj aszu?” Dał mi plik banknotów a w środku rysuneczek popiersia bez głowy osoby piszącej obiema rękami. „Miłej drogi” i odchodzi skąd przyszedł.

    Mam inne doświadczenia z analitykami służb specjalnych.
    Alicja była osobą niewiarygodnie inteligentną. Przyznała, że ukryła przed swymi ślad dowodu przepisywania przeze mnie bibuły prawą ręką. Ktoś życzliwy z opozycji dawał mi w ten sposób zarobić i jakaś gaduła wydała to Alicji. W „rodzinie” została tylko pusta okładka mojej teczki. Na okłdce ukośnie, jakby od niechcenie został dopisek: „Gdy zaproponuje różową Istrę jest Twój. Nikt z naszych nie pił z nim niej.”
    Nie wiedziałem przez lata, że pomagano mi w ten wyrafinowany sposób. Alicja była jednym z najbardziej ludzkich ludzi jakich spotkałem. I nie zdziwiłem się, że była ona współtwórczynią parasola nade mną. Trochę trwało zanim przestałem zdradzać znanych mi opozycjonistów tłumieniem mówienia antyrządowego. Alicja klęła jak szewc, gdy nieświadomie przeze mnie grając z nią w kotka i myszkę z tajniakami ona przegrywała. Bylem niegroźny i według niej zabawny.

    Musiałem wplątać się mocno w wyciąganie z kłopotów z matematyki dziecka jakiejś szyszki, bo jako wyraz uznania dostałem okładki teczki.
    Ponoć zawartość teczki ostatni raz wypożyczono służbowo latem 1968.

    Mam jak wiesz skąd inąd Kartko wspomnienia innej barwy emocjonalnej z kontaktów zaparatem represji. Alicja zmarła kilka lat temu niedawno – być może w Bukareszcie. Otrzymałem od przechodnia ze słowami list z małą karteczką i jednym zdaniem:
    „Niezapomniany zapach cynamonu w mazowieckiej puszczy – mój spadek.”

  92. telegraphic observer
    5 lutego o godz. 21:02
    Z opóźnieniem – wybacz

    Jeśli chodzi o ścieżki w życiu – o tym, że jasna, długa i prosta może być jedynie Trasa Łazienkowska, wiedzą wszyscy, ale gdyby to przyznali, odebrałoby to przyjemność włóczenia zwłok za rydwanem.

    Nie lubimy lepszych od siebie, trzeba ich ubłocić, unurzać w niegodziwości, by zaczęli przypominać gębę widzianą w lustrze.

    Włóczyli Miłosza, włóczyli Kapuścińskiego, teraz włóczą Szymborską, tytana o drobnych kostkach, 90-letnią staruszkę, chociaż nikt nie zdążył jeszcze położyć kwiatów na jej grobie.

    Ja nie wiem, co to znaczy, że nie była wystarczająco polska, dla mnie była ponadprzeciętnie ludzka. Jakim sposobem to za mało?

    Wiesz, jaki to daje efekt? że na hasło „polskość” zaczynam obnażać kły.
    Choć wiem, że ani orzełek, ani te barwy biało-czerwone nie są niczemu winne. Jest mi zwyczajnie i szkoda i wstyd, chociaż to nie ja:(

  93. Staruszek. Opanuj sie grafomanie. Na tej stronie, wpis im krotszy, tym lepszy. A na temat – sekta od kosciola rozni sie jedynie iloscia wiernych i byc moze data zalozenia. Koniec i kropka. Skoro mozna wierzyc w – zmartwychstalego Jezusa – to czy nie mozna wierzyc we – wszechwiedzacego kozla – ? Atrybutem religi jest wiara i nic poza nia. JB.

css.php