Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

28.11.2010
niedziela

Nie czekam na WikiWycieki

28 listopada 2010, niedziela,

 

4 miliony nowych dokumentów? Nikt tego nie przeczyta poza maniakami i agentami. Nawet z 9 tysiącami byłby duży kłopot. Szkoda czasu. Ktoś to i tak przesieje i podrasuje, żeby media  i tacy lub inni politycy mieli żer i amunicję w swoich bataliach z tymi czy innymi politykami.

Dostaniemy produkt  sfastrygowany, albo całkowicie nie do opanowania, więc bezużyteczny. Dokumenty trzeba umieć czytać. Amatorzy nie mają szans. Fachowcy będą grali swoje gry.   

Jaki był pożytek z wcześniejszych dostaw Juliana Assange? Co się zmieniło w polityce USA i Zachodu, Rosji i Chin, Arabów i Izraela, szejków z automatami?

Teraz też nie oczekuję żadnych wstrząsów tektonicznych. Może jacyś dyplomaci się wściekną, może jacyś generałowie, ale generalnie Assange walczy z wiatrakami. Nie budzi mojego zaufania. Nie wiem, czy ma coś na sumieniu czy nie ma. Póki nie zobaczę dowodów, że jest gwałcicielem, brzydzę się taką metodą jego zwalczania.

Może rzeczywiście ma poczucie misji. Możnym tego świata trzeba patrzeć na ręce. Warto dokopywać się pełnej prawdy o wojnach, korupcji, propagandzie. Ale jak na razie WikiWycieki nie mają tu wielkich zasług. To jeden więcej ,,fakt medialny”. Tyle że globalny. A że Saudia zachęcała USA do ataku na Iran? Jeśli to prawda – a całkiem możliwe, że tak – to jak dotąd bezskutecznie. I to jest akurat dobra wiadomość.   

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 219

Dodaj komentarz »
  1. A ja jestem ciekaw tych 972 depesz z Warszawy i Krakowa. To nie jest tak wiele czytania. Oczywiście, że na podstawie przecieków nie sensu tworzyć sobie obrazu polityki ale to jakieś brakujące puzzle, które potrafią obraz uzupełnić. Zawsze to realna kontra do ględzenia o niczym, którym raczą mnie politycy w tym kraju wszechobecnych tajemnic państwowych.
    Pozdrawiam

  2. Uważam, że im więcej informacji na temat działalności polityków przedostanie się do wiadomości publicznej tym lepiej dla obywateli i Świat się bezpieczniejszy staje.
    Im mniej władzy udaje się ukryć przed obywatelami,tym lepiej dla obywateli.
    Gdyby Niemcy wiedzieli co szykuje Hitler, pewnie by się na to nie zgodzili i go obalili zawczasu.
    Podobnie Rosjanie w czasie rewolucji i po niej, że się tylko tymi przykładami posłużę.
    Jakoś tajemnica niecnym uczynkom służy zazwyczaj.
    Organizacje charytatywne nie szyfrują swojej korespondencji.
    Oczywiście nie traktuje USA jako państwa totalitarnego i zagrażającego światu.
    Ale jeśli zasada,więcej informacji, więcej bezpieczeństwa jest uniwersalna to i Ameryki dotyczy.
    Niech w rewanżu Amerykanie odkryją chińską i rosyjską korespondencję jeśli to wraże mocarstwa za tym stoją.
    Będzie to to bardziej sprzyjać pokojowi światowemu, niż wszystkie traktaty rozbrojeniowe.

  3. Coś Pan konfabuluje. Rzecz dotyczy największego mocarstwa świata, naszej opoki i partnera strategicznego zwanego Imperium Dobra, a w sumie zbrodniczego agresora. Wystarczy jeden dokument mówiący np o knowaniach USA z Rosją w sprawie naszych granic lub wartości konta Wałęsy.
    Nie byłbym taki szybki bil.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wywiad i dyplomacja sa powiazane od zarania dziejow,naiwnoscia jest twierdzenie za tak nie jest,im lepszy wywiad tym lepsza dyplomacja i odwrotnie.To brudna robota ktora ma przynosic korzysci dla panstwa.Wystarczy spojrzec na Rosje ktora ma dobra dyplomacje a tzn ze ma dobry wywiad.Przeciez wywiad to nie tylko tajemnice wojskowe lub dostep do nowoczesnych technologi,to uzyskanie informacji ktora pozwala utrzymac sie w grze.

  6. Szykuje się kolejne sięgnięcie po owoce z drzewa wiadomości dobrego i złego.
    Prarodziców wygnano. A więc powstaliśmy. Głupi.

    Tym razem będzie magiel.
    Nagrania z kabiny pilotów Tu spadłego w mgłę były dla gawiedzi ciekawe,
    bo zawierały hasła słownikowe ze słownika 18+.
    W ujawnionych dokumentach raczej będzie szukane zło.
    Jak burza ucichnie będziemy gorsi i jescze głupsi.
    Gdybyśmy na porodówce dowiadywali się co nas czeka byłoby nas bardzo mało.

    Obym się mylił co do wrzasku, że do magla psiknięto siarkowodorem.

  7. „Skandal dyplomatyczny” polega, jak sądzę, głownie na tym, że okazuje się, iż dyplomacja amerykańska traktowała wszystkich, także oficjalnych sojuszników, z mieszanką wyższości, podejrzliwości i pogardy. Niby nic nowego, pewnie każdy to już od dawna podejrzewał, ale tu mamy oto dowody czarno na białym.

  8. Wikileaks jest jak kazdy inny gwizdkowy dzisiejszego swiata i za to nalezy sie szacunek temu portalowi. Pozytek z Wikileaks jest taki sam jak z dziennikarzy, Panie Redaktorze: na ogol piszecie, ale nic sie nie zmienia od Waszej tworczosci dziennikarskiej. Az do momentu kiedy sie zmieni. Niech wiec Pan nie krytykuje Wikileaks za domniemane slabosci i ulomnosci, ktore rowniez charakteryzuja wladze, do ktorej Pan jest przypisany z racji wykonywanego zawodu. Czy z uwagi na te ulomnosci i slabosci przestanie Pan pisac artykuly ?

    Nikt nie kaze nikomu czytac 4 mln kwitow z Wikileaks. Zajma sie tym Panscy koledzy (juz sie zajeli), a takze analitycy. Nie mam nic przeciwko takiej obrobce, zwlaszcza ze w przypadku watpliwosci lub nieodpartej checi poglebienia wiedzy zawsze mozna siegnac do zrodla (po odhackerowaniu). A zrodlo jest zawsze czyms cennym.

    Na tym polega wartosc Wikileaks.

    Pozdrawiam

  9. Dokumenty te będą oczywiście wodą na młyn przeciwników polityki amerykańskiej, czyli przede wszystkim zwolenników całowania w oba zarośnięte policzki każdego spotkanego Taliba.
    ———-
    Do komentarza Parkera. Tak, oczywiście, że masz rację, że w przez Ciebie wyidealizowanym świecie wszystko powinno być jawne. Ale jawne może być tylko wtedy, gdy przeciwnik stosuje taką samą politykę jawności. Publikowanie tego rodzaju dokumentów przez jedną stronę jest narażaniem na śmierć wielu chłopców w Afganistanie czy w innych punktach zapalnych naszego globu. Ty naprawdę myślisz, że jak skompromitujesz Amerykanów, wszystko podasz białemu wywiadowi Talibów na talerzu, to zapanuje powszechna miłość, pokój i harmonia?
    Piszesz: „Gdyby Niemcy wiedzieli co szykuje Hitler, pewnie by się na to nie zgodzili i go obalili zawczasu”. Parkerze Drogi, co Ty wypisujesz? Mój wuj mówił „w takich razach”: „Szaleju żeś się waćpan najadł?” A przemówienie z 28 kwietnia 1939 o Lebensraum – to pies? A „Mein Kampf”?
    To samo piszesz o Rosji: „Podobnie Rosjanie w czasie rewolucji i po niej” – też nieprawda, Rosjanie chcieli rewolucji, uważali ją za sprawiedliwą.

  10. Znając jako tako polskie media i pracujących w nich dziennikarzy, możemy już dziś postawić tezę, że wszytko co tam zostało ujawnione, będzie szczegółowo przefiltrowane, a jeśli się nie da, to tak skomentowane, aby podważyć wiarygodność tych rewelacji. W takiej to postaci polski odbiorca otrzyma rozmemłaną papkę, w której nie doszuka się serwilizmu naszych polityków wobec USA. Jeśli nawet czarno na białym będzie napisane, że ambasador USA scharakteryzował czołowego polityka w Polsce jako debila i skorumpowanego fagasa, to nie ma obawy, polski dziennikarz usprawiedliwi ambasadora.
    Gorzej gdy znajdą się tam kwiatuszki dotyczące korupcji, lub nie daj losie, o intymnych igraszkach polskich prominentów. Ale to na razie domysły, poczekajmy na te rewelacyjne materiały.
    @parker, nie byłby Hitler i Stalin, byłby kto inny, bo to sytuacja w ówczesnych Niemczech i Rosji powołała tych ludzi. Można powiedzieć, że tamte społeczeństwa czekały na Hitlera i Stalina. Oni nie działali w próżni. Niemcy są już coraz bliżej tej prawdy, natomiast Rosjanie jeszcze nie wkroczyli na tą ścieżkę przytomności.

  11. „Warto dokopywać się pełnej prawdy o wojnach, korupcji, propagandzie. Ale jak na razie WikiWycieki nie mają tu wielkich zasług.”

    Wg mnie mają tu większe zasługi niż wszyscy polscy dziennikarze razem wzięci (a przecież Polacy biorą odział w tych wojnach / „misjach stabilizacyjnych”). Film Collateral Murder pokazywał prawdę w formie strawnej dla przeciętnego telewidza.
    Materiały źródłowe nie nadają się na poobiednią czytankę tak jak felietony, ale są dużo więcej warte i trudno mi zrozumieć ludzi, dla których dużo informacji to „duży kłopot”. Nie ma obowiązku czytania, dziennikarze i historycy to opracują.

  12. Publikowane wiadomości nie powinny bulwersować ludzi o zdrowym czyli nieufnym stosunku do władz. Można się było domyślać, że wiekszośc tych szyfrowek to plotkarstwo i bzdety. I nie dotyczy to tylko przecieku – sadzę, że większośc czasu dyplomaci tracą na takie głupoty. Choc w tym zakalcu mogą byc jakieś smakowite rodzynki.
    Akcja Wiki może być co najwyżej zimnym prysznicem dla rozmaitych otumanionych propagandą propanstwowcow. Ale też wątpię czy im te kompromitujące depesze zapatrywania zmienią. Najprawdopodobniej po prostu nie przyjmą ich do wiadomości. Ale gdyby mieli wątpliwości to na rozwieje je siłą perswazji Gromosław Czempiński w tvn24 – człowiek ikona od szyfrowek.
    Niestety emocjonalna potrzeba autorytetu – nawet panstwowego – jest silniejsza często od rozumu.
    Pozdrawiam

  13. Przecieki te, jak napisal Simon Jenkinks w „Guardianie” powinny nas interesowac jako obywateli. Nie chodzi o dane i tajemnice strategiczne, ale o to, kto i jak pracuje w amerykanskiej dyplomacji (generalnie- brak talentow ludzkich). Nie wiem, czy legalnym jest np. szpiegowanie obcych dyplomatow i politykow. To cos w stylu nazistowskich Niemiec i ZSRR. S. Jenkins wspomina rowniez o raporcie amerykanskiej pracownicy ambasady z Pakistanu, ktora donosi swoim przelozonym w Departamencie Stanu o beznadziejnosci polityki, ktora forsuja oni z Waszyngtonu, a ktora prowadzi w kierunku odwrotnym do zamierzonego. Nie wspominajac o oceanie pieniedzy, wydawanych bez umiaru i kontroli.
    No i wreszcie sojusznicy. „Demokratycznie” wybrany prezydent Afganistanu H. Karzai to „paranoik”, ktory zamiast rzadzic krajem slucha z zainteresowaniem jedynie plotek krazacym o nim w kraju. A jego „uczciwy” zastepca probowal wywiezc z kraju 52 mln dolarow w gotowce, z pomocy zagranicznej dla biednych Afganow.
    Bez dziennikarskiej ciekawosci nie byloby afery Watergate lub Irangate. Czasami warto zajrzec do cudzej szuflady, aby przekonac sie, jak pracuja wybrani przedstawiciele demokracji. Panie Redaktorze, zostawmy egzegeze przemowien politycznych komus innemu, jezeli jest to takie podniecajace. Dla mnie prawdziwym dziennikarstwem jest komentowanie takich przeciekow.
    Pozdrawiam

  14. „4 miliony nowych dokumentów? Nikt tego nie przeczyta poza maniakami i agentami. Nawet z 9 tysiącami byłby duży kłopot. Szkoda czasu.”

    Nie powinno się stawiać tak kategorycznych tez jeżeli się nie rozumie o czym mowa. :\ Wspomniane dane są w formie elektronicznej i stosunkowo mocno usystematyzowane przez to można je przetwarzać automatycznie. Duży wolumen danych nie jest obecnie problemem biorąc pod uwagę fakt, że nawet przeciętny komputer za dwie średnie krajowe doskonale sobie poradzi z przetwarzaniem takich ilości danych.

    To o czym Pan nie wie/zapomina stawiając takie tezy to techniki eksploracji danych (data mining):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksploracja_danych

    Naprawdę nie trzeba czytać dokument po dokumencie – chyba tak Pan sobie tego nie wyobrażał?

  15. Monteskiusz
    Jestem pewien, że treść tych depesz będzie wazeliniarsko podrasowana dla masowej krajowej publiki, by nie naruszyć powagi wladz RP. Pracownicy mediów juz się o to postarają. Ale bez obaw – kto poszuka ten znajdzie smakowite autentyki.
    Pozdrawiam

  16. Redaktorze Szostkiewicz,
    sądzę że ma Pan rację, z drugiej zaś strony – jej nie ma.
    Portal „WikiLeaks” , z jakich powodów, nie wiem, zadał sobie trud (na pewno nie bezinteresownie) „puszczenia” w globalne płuca, czyli internet całej masy śmieci poprodukcyjnych amerykańskich „elyt” politycznych i dyplomatycznych.
    W tym momencie jestem całkowicie po Pańskiej stronie – za dużo tego g…,
    aby się w nim babrać. W końcu to śmieci.
    Z innej zaś strony, być po Pańskiej stronie nie mogę.
    Nie mogę, ponieważ istnieje na Świecie wystarczająco duża grupa
    fetyszystów, którzy uwielbiają tarzać się w śmieciach, a jeszcze bardziej
    w nich grzebać.
    Ci ludzie nie odpuszczą dotąd, dopóki czegoś z tej sterty „czegoś” nie
    wygrzebią. Czytałem kiedyś artykuł/reportaż w „Der Spiegel” o ubogich
    ludziach tu w Niemczech (gdzie żyję już 26 la) którzy wręcz „wyspecjalizowali” się w penetracji wysypisk śmieci.
    Są na przykład tacy którzy zbierają (czytaj: wygrzebują) na śmietnisku
    resztki kabli elektrycznych, odzierają je z plastikowych otulin po to aby
    pozyskać miedż.
    Inni przetrząsają wysypiska w poszukiwaniu resztek aluminium.
    Jeszcze inni przeszukują wyrzucone części odzieży, stare torebki, teczki i
    portfele licząc na zapomniane pieniądze i kosztowności.
    Jeden z tego ostatniego sortu, chwalił się reporterowi „Spiegla” że raz
    znalazł złotą papierośnicę, a rok póżniej pierścionek z brylantem.
    Ci ludzie przepytywani dalej przez reportera, stwierdzali najczęściej że
    robią to już od lat i że nawet próby przerwania tego procederu, raz na
    zawsze skończenia z nim, spełzły na niczym.
    Tych ludzi to wysypisko „dóbr wszelakich” przyciąga jak magnes!

    Panie Redaktorze, właśnie na bazie takiego przeszukiwania owego
    „śmietniska elektronicznego”, wielu będzie je kotłować do oporu, do
    ostatniej kropli potu, licząc na znalezienie „Superkąska”.
    Numeru wielkości Marsa!
    Numeru który ich/ją/jego ustawi na resztę życia.

    A może będzie to pierścionek z brylantem?

    Pozdrowionka.

  17. mw pisze:
    2010-11-28 o godz. 22:03

    Moja odpowiedż jest w poprzednim wpisie Gospodarza.

    Pozdrowionka.

  18. „Woda na młyn przeciwników polityki amerykańskiej”…

    Passus niemal jak z „Tu Jedynka ! Słuchacie Jedynki”, gdyby nie przymiotnik „amerykańskiej”

    Nawet jeśli woda na młyn, to co z tego ?

    Od kiedy to mamy obowiązek kochać Wuja Sama i bezkrytycznie patrzeć się na jego poczynania oraz na hipokryzję polityki ?

  19. ?Woda na młyn przeciwników polityki amerykańskiej??
    Ja to pamietam z wersji:
    „Woda na mlyn rewizjonistow z erefen” (wtedy sie rymowalo)
    Chociaz, wtedy RFN to byl jeszcze znany jako NRF.
    Niemniej, slogan byl z czasow poznego tow. Wieslawa, gdzies okolo 1968 r. Ze tez ludzie maja taka dobra pamiec i adaptuja to w nieskonczonosc do nowych sytuacji. 🙂

  20. Jeszcze jedna uwaga.
    W tej chwili to nie są przecieki jakiegos podejrzanego hakera tylko publikacje najbardziej miarodajnych światowych gazet. To one objęły swym autorytetem inicjatywę tego ściganego przez prawo człowieka.
    Pozdrawiam

  21. Panie Szostkiewicz pewnie nie zmieni się nic za to zwykli ludzie może zobaczą w jakim teatrze uczestniczą. Również w Polsce.
    Wikileaks być może ośmieszy paru „polskich polityków” tylko co z tego.
    Proszę spojrzeć „Jan Gerlach: Państwo przezroczyste dla obcych” http://alfaomega.webnode.com/products/jan%20gerlach%3a%20pa%C5%84stwo%20przezroczyste%20dla%20obcych/
    Jasno napisano tam ze Radosław Sikorski funduje nam taki Wikileaks. System Blackberry zakupiony przez Sikorskiego to narzędzie inwigilacji. wiedza już o tym w UE ale u nas cisza. Dlaczego nikt nie krzyczy i nie zadaje pytań Sikorskiemu? Czy Polska zawsze musi być na pasku jakiegoś Wielkiego Brata?

  22. @Torlin@Monteskiusz

    Może i się lekko zagalopowałem z tym Hitlerem i Stalinem, bo wtedy nie było jeszcze społeczeństw obywatelskich i byliśmy wszyscy na innym etapie rozwoju.
    Ale dziś niemożność utrzymanie tajemnicy będzie sprzyjać bezpieczeństwu moim zdaniem.
    Argument Torlina byłby dobry jakby ujawnienie tajemnic było efektem dobrej woli Amerykanów a przecież tak nie jest. Wtedy to jednostronne „rozbrojenie” spowodowałoby nierównowagę bo nie można by było liczyć, że mniej demokratyczne państwa zrobią to samo.
    Ale jeśli jest to efekt postępu technicznego ludzkości to i inne tajemnice wyciekną.
    I w tym kontekście proszę rozumieć mój wcześniejszy komentarz.
    Nie ma w nim nic przeciwko Ameryce.
    Przeciwko tajemnicom on jest napisany.

  23. PA2155

    nie byłoby również wywleczenia brudnych sekretów związanych z wojną wietnamską, jak to uczynił Ellsberg. Wywiad z nim na stronie Wikileaks.

    Whistleblowers to jedna z ważnieszych ostoi społeczeństwa obywatelskiego. I nie trzeba również zapominać o demaskatorach ujawniających brudne sekrety korporacyjne – fakty, do których dostęp nie jest objęty ustawami o prawie do dostepu do informacji.

    Pozdrawiam.

  24. Polecam opinie emerytowanego dyplomaty kanadyjskiego na temat opublikowanych materialow i ich autorow.
    http://www.cbc.ca/video/player.html?category=News&zone=world&site=cbc.news.ca&clipid=1672452396
    Mr. Ambasador jest zdania, ze ich autorzy nie okazali sie byc dyplomatami najwyzszej jakosci i, jego skromnym zdaniem, powinni zmienic profesje.
    To chyba tyle, aby zmienic profil dyskusji z nurtu ideologicznego na bardziej przyziemny. Coz, radzilbym rowniez dymisje Mrs. Clinton, aby wyjsc z tego z twarza. Czasy Nikity Chruszczowa i walenia butem w mownice minely bezpowrotnie.

  25. A ja czekam na wikicieki, na następne.

  26. Jacobsky pisze: Od kiedy to mamy obowiązek kochać Wuja Sama i bezkrytycznie patrzeć się na jego poczynania…
    Nikt nie ma takiego obowiazku ani wobec Wuja Sama ani wobec jakichkolwiek innych wujkow i ciotek.
    Osobiscie jednak wolalbym aby dyplomaci mego kraju mogli pisac do swych zwierzchnikow bez obaw, ze jakis zlodziej zlamie tajemnice ich korespondencji, ich spotkan, w konfidencji przekazanych opinii.. Zeby mogl spotykac sie z kim chce i zbierac od niego/niej informacje ktore moga byc kluczow dla mojego bezpieczenstwa.
    Call me old-fashioned.

  27. cytat: 4 miliony nowych dokumentów? Nikt tego nie przeczyta poza maniakami i agentami.

    Gospodarzu: te dokumenty zostaly przez Wiki udostepnione przedewszystkim dziennikarzom i to wybranym dzeinnikarzom np. z Der Spiegel, Washington Post czy Guardian … a nie harcerzom. Tak wiec napinajmy lydki rodzaju: „ktoś to i tak przesieje i podrasuje” dopietro wtedy gdy solidna praca dziennikarska bedzie wykonanna pozatym jestem bardzo zaskoczony taka reakcja z Pana strony.

  28. Jak do tej pory Wikilike nie ujawnił nic co by nie wiedziano czy spodziewano się, np. liczba zabitych Irakijczyków wygląda na zaniżoną.
    To ze jakiś dyplomata nazwał Putina „samcem A” czy temu podobne rzeczy nie maja znaczenia.

    Cala ta akcja wygląda ze ktoś chce odwrócić uwagę od czegoś ważnego.

  29. Klasyczne myślenie autora dla podtrzymania znaczenia tajnych państw.Takie raporty winny być autoryzowane przez służby specjalne dla ograniczenia hipokryzji i zakłamania tych państw.
    Jest przecież polskie doświadczenie z czasów gdy partia miała patent na mądrość,a transformacja systemowa stworzyła parasol ochronny nie tylko nad przestępstwami ale i zbrodniami. Reżyserowanie ludzkich życiorysów ma swój ciąg dalszy.

  30. Wielka Lipa atakuje. Oczy całego świata zwrócone są na „wycieki”, ale nikt nie chce trudzić umysłu dociekaniem, jak to możliwe, żeby p. Assange mógł sobie tak po prostu cyklicznie ogłaszać całemu światu potencjalnie „wrażliwe” dla CIA/Mossadu publikacje z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, skoro za samo tylko podejrzenie o wrogą wobec nich działalność (bo nie wobec USA jako państwa – to kompletnie różne rzeczy), zgodnie z dekretem Patriot Act ludzie lądują w klatkach w Guantanamo na całe lata, albo bombardowani są rakietami z dronów, tudzież w myśl doktryny o Preemptive Strike robi się nich ręcznie młotkami marmoladę w globalnych katowniach CIA? Jak to możliwe, że nie został jeszcze przefarbowany naprędce pastą do butów na brązowo, a następnie wrzucony do więzienia za ręce i nogi, niczym jakiś Arab? Dlaczego żaden tamtejszy „finansista” nie nabija sobie jeszcze kabzy, robiąc biznes, polegający na obwożeniu trupa p. Assagne po jarmarkach na wozie wyłożonym lodem, tak jak niegdyś Jessy Jamesa? Nie życzę p. Julianowi źle, wręcz przeciwnie, niechaj żyje długo i szczęśliwie, chodzi mi wyłącznie o realia.

    Od kiedy to szpiedzy mają komfort ogłaszania światu z wyprzedzeniem tego, że określonego dnia o określonej godzinie będą publikowali swoje ustalenia? Przecież to tak, jakby stanąć przed Andrzejem Gołotą, albo innym Mikiem Tysonem, naubliżać im w ciemnej ulicy, albo nastrzelać z liścia po pysku. J. Assange właśnie taką robotę wykonuje. I nic. Może i nie jest zwykłym, świadomym swej roli szpiegiem na usługach CIA/Mossadu, może jest tylko manipulowanym, zdalnie sterowaną ofiarą, marionetką, ale coś tu nie gra i nie trzeba specjalnej dociekliwości, żeby to dostrzec.

    Wszystko to zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Demokracja się nagle cudownie zbudziła z letargu nie wiadomo dlaczego. Całe NATO bombarduje co popadnie na polecenie US/Izraela, a p. Assagne występuje solo przeciwko nim. Nie kupuję tego. Widać nawet publikacja tak na pierwszy rzut oka niewygodnych materiałów dla służb i państw jest dla kogoś wygodna oraz pożądana, ktoś tym steruje z jakimś zamysłem i moim zdaniem nie jest to zamysł szlachetny.

    Swoją drogą, kogo te materiały obchodzą? Co może być w nich bardziej bulwersującego, niż bezkarne oblewanie ludzi ołowiem w świetle kamer, albo sianie szoku i przerażenia live całymi latami? Będzie jak p. Redaktor pisze. Do opinii publicznej przedostanie się to, co ma się przedostać.

  31. podzielam Panskie zdanie, jezeli ktos przypuszczal ze w wyzszych sferach dyplomatyczych panuje inny jezyk, jak ploty z magla -to jak widac siem mylil.
    Powiedzmy sobie szczerze, tam tez pracuja tylko normalni ludzie i musza zarabiac na codzienne bulki -kazdym nawet idiotycznym meldunkiem.

    Mnie bardziej zastanawia polityka informacyjna w naszym kraju i jak daleko jestesmy odcieci od byc moze waznych informacji, jak podaja niemiecki die Zeit -caly material zostal juz dawno przekazany swiatowym powaznym dziennikom, zostal rowniez przedstawiony rzadom mocarstw, ktrore zostay poproszone o ocene, czy material nie zagraza bezpieczenstwu miedzynrodowemu. Tak, ze wszystko juz jest poddane bardzo glebokiej obrobce i cenzurze.
    Nas pominieto nawet przy tym -jak widze wolna prasa polska zostala z reka w nocniku -gdy juz dzsiaj der Spiegel drukuje obszerne ANALIZY z calosci – my czekany az cos skapnie od obcych. Sam wielkokrotnie zapytywywalem na portalch, ktor jest odpowiedzialny za ten skandal ? Bez odowiedzi na GW, na TVN24 – wszyscy pograzeni w nerwowym oczekiwaniu.

    Znajac nasze elity polityczne, ich tam za bardzo nie interesuje co tam w tych depeszach – ale kogo Amerykanie nawet nie wspomnieli, kto zostal pominiety i niegodny nawet skromnej notatki dyplomatycznej. W sumie tylko 970 depesz jak na wielki kraj w srodku Europy – to bardzo skromniutko.Inni maja wiecej depesz, wiecej sa wazni, wiecej z Amerykanami.

  32. niektore fakty historyczne ujawniane sa zupelnie nieoczekiwanie po latach. Wczoraj na przyklad, przy okazji dyskusji w tvn24 o zaproszeniu gen.Jaruzelskiego przez prezydenta Komorowskiego, posel Poncyliusz ujawnil ze za czasow gen.Jaruzelskiego, on Poncyliusz jako dziecko jadal mortadele jako szynke!. W ten sposob wyjasnila sie wreszcie zagadka, dlaczego pan Poncyliusz jeszcze jako mlodzieniec wstapil do PiS.

  33. Gra do jednej bramki. Akcja która de facto służy odwróceniu uwagi od działalności różnego rodzaju totalitarnych reżimów i lokalnych stalinków czy hitlerków. Doceniłbym ich działania gdyby opublikowali także tajne materiały z archiwów np. Chin, Iranu, Syrii, Kuby czy Korei Północnej. A tak dopisują się, tylko, do długiej, żałosnej listy tzw. „pożytecznych idiotów”.

  34. @Gwidon 8:45

    Bardzo interesujacy punkt widzenia: wyznaczenie daty i godziny, kiedy zostana ujawnione dokumenty roznej tajnosci. Beaujolais nouveau pojawia sie w drugi czwrtek listopada, wszyscy Amerykanie czekaja na Czarny Piatek. Napiecie wzrasta. Amerykanie wpadaja w panike, ostrzegajaa sojusznikow. Bardzo ciekawe

  35. Jeszcze jedno: Dlaczego Wildstein nie oglosil daty ujawnienia listy tajnych wspolpracownikow, tylko zrobil to bez zapowiedzi.

  36. Amerykanie zażyczyli sobie Wiktora Buta i dostali go na tacy…..
    Jeżeli zażyczą sobie Assange, wcześniej czy później również go dosięgną.
    Jest takie powiedzenie- jeżeli chcesz ze smakiem zjeść obiad nie zaglądaj do restauracyjnej kuchni.
    Kuchnia dyplomatyczna wygląda podobnie…..

    Cały czas w komentarzach zapominamy o „human factors”……
    W dyplomacji pracują nie Bogowie lecz ludzie. Niewiele się różniący od nas, a często przypadkowi. Opowieści z magla mogą być czasem na wyższym poziomie.

    Dust pisze:
    2010-11-29 o godz. 01:30
    Zwracałem na to uwagę wcześniej, tak samo zresztą jak na powiązanie Sikorskiego z Embraerami….
    Temat mało nośny.
    http://www.altair.com.pl/czasopisma-artykuly-2004

    Pisane w 2008 roku, ostatni akapit:
    „Czy za kolejne 2 lata znowu będziemy pisać o dziwnych rozgrywkach wokół przetargu na samoloty do przewozu polskich VIP? Wiele wskazuje na to, że tak. Bo w końcu dlaczego w państwie, które nie jest w stanie zbudować kilku autostrad, miałoby udawać się cokolwiek innego, zależnego od sprawnych struktur i kompetentnych, uczciwych polityków? Nawet jeśli kosztem może być ich życie…”

    Hypki to prorok? Wykrakał….

  37. Polityka informacyjna.
    Do bohatera dyplomacji wojennej wyrósł Radek Sikorski były minister wojny.Nie wyciągnął wniosków z wywiadu jaki przeprowadził z autorem książki PUŁAPKA,wydanej w języku polskim w 1995 roku.Jams Goldsmith odsłonił w niej utopię GATT i globalnego wolnego handlu.
    To spadkobiercy wojennego komunizmu pod wodzą Aleksandra Kwaśniewskiego prezydenta „Oszusta” zawarli braterstwo broni z demokratami wojennymi opanowanymi przez żydowskie ruchy umysłowe i polityczne dla realizacji ukrytych celów (lit.Kevin MacDonald FENOMEN ŻYDOWSKI?).
    Kto się zatem boi choćby takich informacji o tajnych państwach?!

  38. Poza maniakami? Przepraszam, ale czy dziennikarzom za to nie płacą? Jestem przekonany, że przynajmniej na zachodzie przez następne miesiące będą nad tym całe zespoły pracować.

    Poza tym nikt nie będzie czytał całości, ale tylko wybrany obszar zainteresowań czy to tematyczny czy terytorialny. Część rzeczy faktycznie nadaje się do tabloidów, ale większość jak sądzę to przydatne informacje na temat świata w którym żyjemy. Skoro mamy demokrację i to społeczeństwo decyduje nie możemy się obejść bez informacji, w końcu chodzi o świadomy wybór, czyż nie? Bez informacji i świadomości obywateli politycy będą ich zaganiali jak owce do urn za pocą pijarowych sztuczek, socjotechniki.

  39. Zapomina szanowny redaktor o jednej jeszcze rzeczy. a mianowicie ‚świadomości’. Pana publikacje WikiLeaks nie podniecają, bo Pan jest z Polski, a więc jest Pan z natury krytyczny i w miarę odporny na propagandę. Pan doskonale rozumie,że wielkie mocarstwa rozgrywają świat i robiąc to w zasadzie nie cofają się przed niczym. Pan wie, Pan bardzo dobrze wie, że wszystkie gwarancje bezpieczeństwa dla Polski są 100% iluzoryczne. Pan wie, Pan się urodził z pewna wiedzą i umiejętnością oddzielania plew od ziarna w chaosie informacyjnym. Pytanie co wie przeciętny Amerykanin, przeciętny Brytyjczyk, Przeciętny Francuz albo przeciętny Saudyjczyk? te wycieki nie są skierowane ani do Pana ani do mnie. one są skierowane do setek milionów żyjących w błogiej nieświadomości pod kołderką propagandy

  40. rysiek pisze:
    2010-11-29 o godz. 09:18

    Bardzo słuszna uwaga….
    Komu przeszkadzają rządy Saudów, czy Mubaraka?
    „nieważne że s…syn, ważne że nasz”
    Kadafi czy Łukaszenka jest nie nasz….

    To Wielki Brat określa kto jest wrogiem, kto przyjacielem?

  41. A ja Panie Redaktorze – podzielając opinie kilku Sz. Blogowiczów przede mną – zadałbym pytanie zasadnicze: komu jest właśnie takie i akurat teraz opublikowanie przez ww. Portal tych dokumentów na rękę ?
    W tej grze – wywiadowczo-dyplomatycznej zawsze jest tak, że jest cel, są interesy i musi być korzyść /strata – straty trzeba minimalizować (bo to „jedność” – zawsze tak było, jest i będzie – tylko w „naszym kraju” większość tzw. dziennikarzy wierzy w „czystość zasad etyczno-moralnych” i dyrdymały o „wolnościach”, demokracji, standardach itd. – gdy dochodzi do walki o interesy, o zyski, o pozycję te zasady idą w kąt, bez względu czy grę toczy „Wielki Brat” zza Oceanu, Chiny, Rosja, Francja czy Albania bądź Lesotho – one oczywiście w mini-skali).
    Drugim aspektem tego skandalu jest to czy Największe Mocarstwo dzisiejszego świata umie (chce lub jest mu to „na rękę”) utrzymywać takie akurat dane w tajemnicy – a tym samym czy jest wiarygodne dla reszty świata – przed szerszą opinią publiczną. To już ocena merytorycznego i fachowego zabezpieczenia w samych Stanach. Kolejnym pytaniem które rodzi się u mnie to jest to czy ów moloch umie przetworzyć, przerobić, skonsumować ten cały „chłam” (i jego ilości) w sposób sensowny – widać po 11/09 że nie, że nawet sobie nie potrafią zapewnić bezpieczeństwa, a konkretne wywiadowcze informacje giną w potoku „śmieci”.
    Każde imperium miało swój HIV, który go zżerał od środka i który z czasem doprowadzał do śmierci tego imperium. Rak biurokracji jest też jak widać immanentny Imperium Dobra zza oceanu. A przy okazji – infantylizm, zadufanie w swój potencjał, pycha i „chęć panowania”. I z tej perspektywy dobrze się dzieje, iż ludzkość ogląda „papierowienie tego tygrysa”. Co na papierze to nie to co w domysłach czy spekulacjach…..
    Te tezy nie przeczą oczywiście moim pytaniom o to kto na owym przecieku (i to być może w samym USA) najbardziej skorzysta. I czy nie jest to suma summarum przeciek kontrolowany (przez wiele stron i zainteresowanych z różnych części świata). Nie zdziwiłbym się w tej sprawie najbardziej niemożliwych – dla zwykłego śmiertelnika (zwłaszcza w Polsce) – aliansów i współpracy.
    Pozdrawiam
    WODNIK53

    PS To tak jak np. z osobą Kuklińskiego – jest wiele danych (nie prezentowanych w Polsce ze zrozumiałych względów), że był on zarówno agentem wywiadu amerykańskiego jak i współpracował z KGB. Taka sytuacja – praca „na dwie strony” – jest w tym fachu niemalże „normą”.

  42. Z tą „wodą na młyn” to rzeczywiście tak zabrzmiało po dawnemu, ale – uwaga PA2155 – Gomułka mówił: „Woda na młyn odwetowców z Bonn”.
    ——————
    Postaram się moje stanowisko do notki Pana Redaktora szerzej uzasadnić. Ja nie jestem wrogiem jawności. Ja nie jestem zwolennikiem Stanów Zjednoczonych. Ja nie jestem zwolennikiem wojny w Afganistanie. Mimo, że większość tu piszących i ze mną dyskutujących tak uważa. Po prostu nie ma innego wyjścia. Czy ktoś lubi podatki, a szczególnie ich podnoszenie? Na Łotwie dotychczasowy rząd mniejszościowy pod wodzą premiera Valdisa Dombrovskisa będzie tworzył wyraźną większość w łotewskim parlamencie. A dotąd był mniejszością. Podchodził do wyborów z hasłami uzdrowienia kraju, zaciśnięcia pasa i podniesienia podatków. I wygrał. Bo Łotysze patrzą perspektywicznie.
    Zastanówmy się, jakim skutkiem globalnym będzie skompromitowanie i wyzerowanie Stanów Zjednoczonych. Już Clinton się skarży, że Chiny są aroganckie, pewne siebie, Rosja zarozumiała, a musimy zrozumieć, że ich modele rządów i gospodarki stają się coraz popularniejsze dla satrapów pośledniego sortu w rodzaju Chaveza. Naprawdę chcecie, aby świat opanował ten styl uprawiania polityki? Bo dla mnie Stany Zjednoczone, mająca wady jak Czomolungma, jest jedynym obrońcą naszych wartości, jeżeli go zabraknie, będzie jak w Rosji, Chinach, Południowej Afryce, Nigerii, Wenezueli, Boliwii, Kazachstanie, posypią się wątłe demokracje typu indyjskiego, indonezyjskiego czy brazylijskiego. A ja w Europę Zachodnią nie wierzę, ani w Kanadę, ani w Australię. Czeka nas ograniczenie swobód obywatelskich, obyczajowych, demokratycznych. Tak w perspektywie mojej wygląda próba ośmieszenia i dokuczenia Amerykanom. Kopiemy sobie własnymi rękami grób.
    I powtórzę jeszcze raz, ja nawet szczerze mówiąc nie lubię Stanów Zjednoczonych, jest momentami obrzydliwym państwem. Ale staram się wyglądać trochę dalej niż czubek mojego własnego nosa.

  43. Ogrom naiwności politycznej prezentowany dziś na blogu zwala z nóg. Każde państwo biorące udział w polityce międzynarodowej (a mocarstwa w szczególności) monitoruje i ocenia politykę innych państw. Informacja jest – może być bronią i jako taka jest cenna. Bierny opór jaki stawia biurokracja wszelkim zmianom, reformom i projektom jest zjawiskiem znanym od tysiącleci. To, że dyplomaci utajniają swoją korespondencję, też nie dziwi; ani wypisywane o innych opinie krytyczne, czy lekceważące. Z dyplomacją i służbami tajnymi, jast jak z dzieckiem : kto chce mieć grzeczne i bezproblemowe dziecko, powinien sobie lalkę kupić.

  44. Ponieważ napisałem poniższe (o „przeciekach” z Wikileaks) wczoraj wieczorem pod poprzednim wpisem redaktora, a chciałbym też zabrać głos, więc pozwalam sobie jeszcze raz wtrącić moje trzy grosze:

    Niewykluczone, że Wikileaks zadało właśnie (pewnie nieświadomie, chociaż?) śmiertelny cios staraniom o wolny dostęp do informacji i swobodny jej przepływ.

    Zacznie się teraz, trwający kilkadziesiąt lat, odwrót od „otwartości” i ograniczanie, ograniczanie, ograniczanie (tak jak przez ostatnie kilkadziesiąt lat trwał proces „odkrywania” i „udostępniania”). Po pierestrojce powrót do zimnej wojny?

    Zastanawiam się, czy to możliwe, że sprokurowano całą tę historię, że posłużono się Wikileaks? A może tylko machnięto ręką na prawdopodobieństwo „wycieku”, bo stwierdzono, że jego uniemożliwienie jest i tak? b. trudne i dające niewielki zysk, natomiast sam wyciek to dobry pretekst do „odwrotu” i przekazania informacji normalnie „nieprzekazywalnych”. W końcu wyciekły informacje najprawdopodobniej doskonale znane wszystkim wywiadom, tyle że niedostępne szerokiej publiczności. Teraz będzie pretekst, żeby odebrać publice nawet nadzieję na uzyskanie dostępu kiedykolwiek.

    Czy ja mam paranoję? Czy to rzeczywiście odwrót demokratycznego wahadła (ono tak się waha? demokracja to układ samokontrolujący się, homeostatyczny, uzyskuje stan równowagi poprzez okresowe „odejścia” od tegoż stanu?).

    Tak sobie myślę, że może ten Wikileaks dał d?

    A właściwie?

    Może tam nie ma niczego niezwykłego i jest to po prostu jedna wielka hucpa komercyjna, służąca podniesieniu wartości akcji portalu i największych gazet z nim współpracujących?

    W tym czasie nudy, kiedy terroryści nie są w stanie już niczego zrobić, gdy każde tsunami i huragan wykrywane są jeszcze przed powstaniem, a papież jest tak stary, że nie sposób go o nic oskarżyć?

    Czymś ten lud trzeba karmić przecież. On za swe pieniądze chce coraz więcej!

  45. I jeszcze jedno:

    Czy nie może być „korzystne” (zawsze jest to korzystne dla kogoś tam…) skonfliktowanie Arabii Saudyjskiej z talibami (których jest ona największym sponsorem)?

    Teraz talibowie będą jeszcze bardziej podejrzliwie patrzeć na Saudyjczyków, a ci będą jeszcze bardziej musieli bronić się przed działaniami zwolenników talibów (u siebie)…. a gdzie dwóch się bije, tam…

    Trudno byłoby to zrobić „otwarcie”, a „przeciek” daje większe możliwości manewru Amerykanom i Saudyjczykom, nie stwarza tak wyraźnej sytuacji „utraty twarzy”…

  46. Zastanawiam się Mw czemu te refleksje wywołał u Ciebie akurat teraz wyciek danych z Wikileaks. Informacje ktore wydłubywałem spod propagandowej sieczki o inwigilacji, podsłuchach, tajemnicy państwowej rozdętej do granic absurdu, niekontrolowanych służbach specjalnych wywoływały co najwyżej Twoje ironiczne komentarze. Jesteś czytelnikiem Polityki więc pewnie miałeś okazję czytać kompetentne raporty i artykuły o łamaniu przez RP praw człowieka – również w dostępie do informacji. Przypomnę tylko raport Piotra Pytlakowskiego o kafkowskim wymiarze utajnień informacji w tym kraju. Jakoś Cię to nie niepokoiło. A teraz pewnie nieznośne dla Ciebie oczekiwanie co napisali dyplomaci amerykańscy o naszych „chłopcach” skłania Cię do katastroficznych rozważań o nadchodzącej zimnej wojnie. To lękliwe snucie wizji, że nas chwyca za gardło jest o tyle nierocjonalne ponieważ nas już od lat za gardło trzymają. Nie wiem czemu akurat Wikileaks Ci ten fakt uświadomił. Czyżbyś lęk o naszych wybrańców odczuwał. Nie ma się czego bać, wyraźnie powiedzieli – „psy szczekają, karawana jedzie dalej”. Nie po to przez 20 lat wdrapywali się „tymi ręcami” na szczyty, by im jakiś haker albo nie nasza gazeta interesy psuła.
    Pozdrawiam

  47. @”Torlin” z dn. 29.11.2010. h; 10.30.

    Jedno tylko dodatkowe stwierdzenie do Twego kontrowersyjnego – ale w wielu aspektach zgadzam się z Twoimi, a zawartymi w nim, tezami – wpisu:
    – metody i formy szerzenia kultury, demokracji, wolności, praw człowieka itd nie mogą opierać się w żadnym przypadku na „polityce kanonierek” i „mariners”. Bo ta metoda i formy działają dokładnie odwrotnie (na świadomość ludzi na całym świecie)
    – nie można publicznie ganić hipokryzji i opresji reżimów „nie-błagonadiożnych” USA (vide – Korea płn. Iran, Syria, Libia, Wenezuela, Boliwia – dawniej obóz realnego socjalizmu), a samemu wspierać równie brutalne (o ile nie gorsze) autorytaryzmy i totalitaryzmy w rodzaju Saud.Arabi, Egiptu i Pakistanu – dawniej Somozy, Pinocheta, Stroesnera, junty brazylijskiej i Argentyny „generałów”etc.
    – powiedzenie przytoczone przez @ „Wieśka 59” (pozdrowienia) we wpisie z dn. 29.11.2010. h; 10.02. skutecznie dystansuje do „zaufania” – takiego jak Ty darzysz Wlk.Brata zza Oceanu – do owej kultury i wartości niesionych przez ten kraj
    I jeszcze jedno – wg mojej opinii to właśnie USA od dwóch dekad (przynajmniej) są leaderem wspierania tendencji konserwatywnych, zachowawczych, purytańskich, anty-wolnościowych, ograniczających prawa człowieka, wolności obywatelskie i narzucanie „Innemu” świadomości religijnej – wzrost znaczenia polityków i działaczy z tzw. „pasa biblijnego”(Patriot Act – buhahahaha, Guantanamo, powszechna inwigilacja itd) – na świecie. Niesławnej pamięci G.W.Bush jr był tego egzemplifikacją, a dziś – to to co zwie się umownie „Tea Parthy”.
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  48. przegladajac prase polska i pierwsze nerwowe reakcjie -widac jak na dloni, jak Polacy sa oddaleni od nawet minimalnego zrozumienia mentalnosci amerykanskiej.U nas wszystko w kategoriach zdrady, ba……..nawet, jak to mozliwe ze USA nie zablokowaly, ze nic nie robia, ze w ogole takie sito ? A tu wlasnie mamy do czynienia z elementarna demokracja -rzady za duzo robia w tajemnicy przed obywatelami, wiec dlaczego obywatel nie ma poznac chocby odrobiny kulisow dyplomacji ? A moze ten wyciek „zdrady” porawi stosunki miedzynarodowe, gdy pol swiata smieje sie, boz pewne okreslenia przypadaja do gustu wyborcom i mowia prawde ta o ktorej nie pisze rodzima prasa ?? z poprawnosci politycznej ?
    Nie ma zadnej zdrady, moze dla tych ktorzy swoim zwierzecym zapatrzeniu w sojuszika -widzieli tam ujscie dla swoich niskich instynktow – ale sorry USA to nie wychodek dla roznych 5 minutowych watazkow w historii swiata. WikiLeack robi dobra robote, czy USA go wspiera ?
    Moim zdaniem, tak.

  49. Dyplomatyczne sensacje WikiLeaks to cos dla voyeurow.
    W koncu uda sie moze, podobnie jak w Niemczech, zajzec do glowy amerykanskiej dyplomacji i dowiedziec sie co oni tak naprawde mysla o naszych „mezach stanu” . Opinie o polskich politykach beda prawdopodobnie rownie malo pochlebne, jak o niemieckich. Ale jesli komus naprawde potrzebna jest opinia amerykanskiej dyplomacji, aby wyrobic sobie zdanie o polskiej klasie politycznej, to mi go troche zal.
    Dowcip polega na czyms innym. Jesli zdaza nam sie czasami stac przed wyjatkowo paskutnym babsztylem, albo rzadnym facetem, to przecierz nie mowimy im tego w oczy, a Amerykanom wlasnie to sie wymksnelo.
    Obojetne wiec moze jest, jak glupio reszta swiata wyglada w oczach glupka, ktory nie umie trzymac jezyka za zebami.

  50. Zopomnialem dodac, ze teraz zabieram sie z pelna przyjemnoscia za lekture sensacji WikiLeaks. W kazdym z nas siedzi pewno taki maly voyeur.

  51. Zosienka, 09.17. Było mi dane oglądać przez kilka minut tę dyskusją gigantów. Nie jestem obyty z tego typu telewizją ale to przeraża lub jak mówią klasycy poraża. Ci giganci głupoty, nienawiści i odwetu za niedługo staną się niestety przywódcami tego państwa. Wtedy zło i prostactwo sięgną dna i może ktoś ponownie się skusi aby to warcholstwo rozpędzić. Jak oni wszyscy gładko mówią i zlewa się to w jedno; głupota, fałsz, pycha, obłuda, nihilizm, tępota, pewność siebie i cwaniactwo. Czy nie ma ratunku?

  52. I wiesz Wodniku, najlepsze jest to, że Ty masz całkowitą rację. I ja. Obaj zwei naraz zusammen. Bo życie (polityka) nie jest czarno – białe, na argumenty zawsze można znaleźć kontrargumenty, które wcale nie kwestionują tego, co wygłosił poprzednik. Paradoks? Życie jest pełne paradoksów.

  53. Zosienka,

    Ja to bym wprowadził taki test, na posła prawicowego tzw. test mortadeli.
    Z zawiązanymi oczami kandydat miałby odróżnić mortadelę od szynki.
    Jak nie odróżnia to do PiS jak czuje różnicę do PO.
    Kompetencje lewicowe bym sprawdzał w ten sam sposób, tylko przy pomocy kawioru i kaszanki.
    Kto odróżnia SLD kto nie, Unia Pracy.

  54. Czy my czasami nie dajemy sie globalnie manipulować ?
    Czy te „rewelacje” Wikileaks nie są aby jednym wielkim i kontrolowanym przeciekiem ( bez aluzji personalnych p. przecieku), który ktoś inspiruje i w jakimś celu ?
    Przecież i afera Watergate zaczęła się też od kontrolowanego przecieku, którego celem było utrącenie i „załatwienie” Nixona….
    Nasza aferka „Rywina” też nie ujrzałaby swiatła dziennego gdyby Agorze „wyszedł” deal z Millerem i też zaczęła się od kontrolowanego „przecieku” kiedy „deal” nie wyszedł.
    Pytanie tylko, – na razie (?) bez odpowiedzi: komu i o co chodzi, bo nie sądzę aby chodziło tylko o dyplomatyczne „ploty” ( szara robota dyplomatyczna sprowadza się również do zbierania plot, analizowania ich i odsiewania prawdziwych faktów i informacji, które – podobno – w różnym stopniu zawarte są w każdej plotce).
    PS. Czyżbym ulegał teoriom spiskowym ? 😉

  55. Kto i co rozgrywa?
    Był Philby, Pieńkowski, archiwum Hoovera, Mitrochina, nasz Zacharski też nieźle się spisał…….
    Przeciek inspirowany?
    A może się przydaje do przykrycia czegoś?

    Ostatnie wiadomości to
    -konflikt w Korei
    -zamordowanie fizyka atomowego i specjalisty od laserów w Iranie
    -problemy gospodarcze USA

    Najlepszym wyjściem byłaby „mała zwycięska wojenka”? Wróg zewnętrzny konsoliduje Naród……
    A może ktoś chce zdyskredytować Obamę? USA?
    wiarygodność krajów Zachodu?
    Plotki z szamba obryzgają wszystkich….

    Wspomniani na wstępie nie mieli takiej siły rażenia i tak licznej publiczności jaka jest dostępna w dobie internetu.
    Rodzi się NOWA JAKOŚĆ?????

    Przeciętny człowiek zorientuje się, że rządzący jego losami to niewiele się różniący od niego ludzie? Czy dalej będzie idealizował przywódców?

  56. Im więcej czytam tych sensacji tym większe ogarnia mnie zdumienie. O co tyle hałasu? Ani w tych materiałach nie ma jakichś wielkich sensacji ani nawet specjalnie nie kompromitują się ci dyplomaci w tej swojej poufnej korespondencji.

    Może nieco szkodzi ujawnienie tych podchodów wobec ludzi z ONZ czy dyplomatów afrykańskich ale ONZ to i tak jedna wielka korupcja i blamaż, gdzie o prawach człowieka mogą dyskutować na równi dyktatury i państwa demokratyczne. To samo można powiedzieć o afrykańskich dyplomatach.

    Burza w szklance wody niemalże.

  57. Kartka 11:09

    Ależ Kartko, rzutujesz chyba swoje obawy na moje sądy! Nic takiego się we mnie nie dzieje, co sugerujesz.

    1) Te refleksje wywołał we mnie teraz wyciek danych z Wikileaks dlatego, bo… moje refleksje dotyczą wyłącznie tej sytuacji. Niemającej precedensu, może nie w treści (bo informacje są raczej typu plotek, niczego innego), ale w formie: ze względu na ogrom, tempo wycieku i jego mechanizm (indolencja służb odpowiedzialnych przecież za bezpieczeństwo państwa!).

    2) Informacje, które Ty „wydłubywałeś” (nt. inwigilacji przez służby w Polsce) wcale nie wywoływały moich „ironicznych komentarzy”, tylko komentarze wyjaśniające zupełnie serio dlaczego sądzę, że się mylisz. Zgodna z prawem (choc niesmaczna) inwigilacja państwa mająca na celu zapobieżenie lub uniemożliwienie działań nielegalnych przeciw temu państwu jest czymś zupełnie innym niż ujawnianie informacji wykradanych służbom czy na nich zdobywanych. Ta pierwsza – ma moje poparcie. Ta druga – budzi we mnie obawy o”odwet” służb i państwa, niwelujący demokratyczne zdobycze obywateli.

    3) Łamanie praw człowieka przez RP jest mi, i było zawsze, obrzydliwe. Oczywiście, prawa człowieka rozumiem jako prawa konstytucyjne oraz naturalne (w rozsądny sposób), a nie jako uzurpacje anarchistów czy prowokacje demagogów (nie Ciebie mam na myśli, nie obrażaj się tylko!). Zawsze mnie to niepokoiło i niepokoi (w zamierzchłej przeszłości działałem, a ostatnio pisałem wiele na ten temat na swoim blogu oraz na stronie Ruchu na Rzecz Demokracji w latach, gdy łamanie praw człowieka było intencją państwa. Dziś piszę o tym tak, jak pisze się o niedoskonałościach nie wynikających jednak z intencji: np. tak pisałem o brutalności policjantów niedawno.)

    4) Nic mnie osobiście nie obchodzi, co dyplomaci amerykańscy napisali o naszych „chłopcach”, ani o innych. Z tego, co czytam, widzę, że to będą ploty (jak już wspomniałem doskonale zapewne znane wszystkim wywiadom i administracjom państwowym, i oczywiście służbom). Żadnego lęku o „wybrańców” nie czuję, nie dlatego żebym był „krwiożerczym pacyfistą”, ale dlatego, że nic złego z tych „papierów” dla wybrańców nie wyniknie zapewne.
    Gdy użyłem frazy „zimna wojna”, to w kontekście ograniczania dostępu do informacji ludziom, a więc w przenośni. Tu widzę niebezpieczeństwo „wycieków” z Wikileaks. O to mi tylko chodziło. A więc, jak piszesz, istotnie mogą nas „chwycić za gardło”, ale informacyjne. Dlatego, że jak dotąd wcale nas nie trzymali: tu się z Tobą głęboko nie zgadzam i myślę, że Twoja ocena, że „trzymali nas za gardło” wynika z uzurpacji – poczuwasz się upoważniony do dostępu do informacji, jaki w demokratycznym państwie i społeczeństwie jest ograniczony i nie przysługuje każdemu, właśnie ze względu na bezpieczeństwo tego państwa i społeczeństwa. Jestem przeciwnikiem anarchii.

    5) To nie o tych, „co to przez 20 lat wdrapywali się ‚tymi ręcami’ na szczyty” chodzi. Oni, oczywiście, dadzą sobie radę. Chodzi o maluczkich, o tych zwykłych ludzi, których codzienne życie, pensje, zatrudnienie, zwykłe poczucie bezpieczeństwa na co dzień, a choćby nawet banalnej wygody życia, może byc zagrożone skutkami zamącenia w polityce międzynarodowej, jakie – być może – wywołają przecieki Wikileaks. Nie o polityków się martwię, tylko o najzwyklejszych ludzi.

    Zastanawiam się, czy Ty też….

  58. Panie redaktorze – ja bym nie natrząsał się z tej inicjatywy. Być może materiał jest trudny do przebrnięcia i trudno się laikowi połapać w wielu skomplikowanych niuansach, ale lepsza jest PRAWDA, czarno na białym, niż spreparowana przez polityków propagandowa papka dla gawiedzi. Zresztą wsciekła reakcji dyplomacji USA chyba o czymś świadczy, nieprawdaż?

    (Poprawka postu)

  59. Kot Mordechaj,

    jeśli dyplomaci chcą przekazać naprawdę tajny materiał bez obawy przejęcia go po drodze przez Wikileaks czy obcy wywiad, to mają od tego kurierów dyplomatycznych i takowe walizki, a nie szyfrówki i e-maile. Nikt nie zlikwidował kurierów, o ile się orientuję.

    Również dyplomaci mogą spotykać się z kim chcą, co nie znaczy, że mają oni mieć pełną swobodę zbierania informacji, które ich (i ich kraje) interesują.

    Call me old-fashion… i tak dalej.

    Jeśli kraj pretendujący do roli leadera światowego nie jest w stanie zapewnić poufności swych operacji oraz wewnętrznych opinii czynionych na użytek własny, to widać daleko mu do tej roli lub przerasta ona aspiracje tego kraju. Być może właśnie dlatego łatwiej jest o przecieki z archiwów dyplomacji USA niż z analogicznych archiwów chińskich dla przykładu. Jest to tym bardziej kuriozalne, że równolegle do dziurawego systemu chroniącego poufnośc depesz krążących w ramach Departamentu Stanu, w USA istnieje diablo sprawny podsłuchu własnych obywateli, i całego świata przy okazji. Mowa o agencji NSA, któnej nawet budżet jest tajny, nie mówiąc o ilośc osób pracujących dlań osób oraz zasięgu inwigilacji.

    Być może Amerykano nie zależy na tym, co myślą o nich ich sojusznicy, i stąd pewna swoboda w wypowiadaniu się o szefach krajów, z którymi pani Clinton czy Pan Obana „przybija piątkę”, i o których mówi na wspólnej konferencji prasowej „Our – i tu wpisac jacy – friends”, a tak naprawde to bierze ich za stado nic nie wartych pawianów.

    To pewnie nic nowego w dyplomacji, takie traktowanie partnera w grze dyplomatycznej, gdzie tak naprawdę nie ma sentymentów, ale też my wszyscy jako obywatele jesteśmy coraz bardziej przemęczeni wszechobecną hipokryzją ze strony polityków, dyplomatów, biznesu i co poniektórych osób z naszego prywatnego otoczenia.

    Choć może się mylę i jestem old fashion – nie wiem.

    Pozdrawiam.

  60. Popieram @Torlina.

    A z innej beczki: na razie to, co prasa polska ujawniła, to są głupie plotki typu „Angela Merkel jest mało kreatywna”. Nic wielkiego, a zawsze głupio potem się spotkać z taką osobą na gruncie dyplomatycznym, bo co, tłumaczyć się? Przepraszać? Po co Wikileaks ujawnia takie pierdółki bez znaczenia, co tylko krwi napsują? Sprowadza się to do słów posła PO: „A jaki kolor dziś ubrała, kuźwa”.
    Gdybyśmy dowiedzieli się czegoś istotnego, co politycy robią niezgodnie z prawem i interesem narodowym, to co innego. Ale takie michałki to powinni sobie schować, mówiąc delikatnie.

  61. Jeszcze o tych przeciekach z archiwow dyplomacji amerykanskich i urzadzen komunikacji wewnetrznej. Ma do nich dostep ok. 3 mln pracownikow rzadowych, czyli calkiem wystarczajaco duza grupa. Wyraze to raz jeszcze, moze specjalnie dla Torlina, ze dla mnie ten przeciek pokazuje slabosc kadr sluzb dyplomatycznych USA, nie zas demoniczny charakter polityki zagranicznej USA. Nie wiem, jak tacy ludzie sa w stanie decydowac o polityce swiatowej. Wyglada to zalosnie, jak kiepski film hollywoodzki.
    Torlin- dzieki za wlasciwa fraze sloganu z przeszlosci.

  62. W niemieccy politycy podniesli ogromen larum, ze to kradziesz , ze jest to handel kradzionymi dokumentami, ze wysoce niemoralen itd. itd.

    Jakze szybko ci sami polityce zapmnieli, ze to wlasnie oni kupujac na publiczne pieniadze CDR z wykradzinymi z banku szwajcarkiego danmi uzali to jak najbardziej legitym i zgodne z prawem.

    Wiki pokazalo, ze w globalny elektornicznym swiecie gdzie np. USA wydaje setki miliardy dolarow na bespieczenstow utrzmanie tajemnic nie jest mozliwe.

  63. Wikileaks i wywiad. Tak ogolne, ze nic. Jedno, jak e.g.Nixon, byloby sensacja. Dane i informacje zbieraja non stop dziesiatki tysiecy analitykow. Tajemnic sensumstricte nie ma. Zlapali nazwisko glupola z pakietem danych i rozdmuchali na caly swiat. Jest za to karma dla media na dluzszy czas. Napiecie Wschod-Zachod upadlo a cos trzeba robic, o czyms pisac. Robic sensacje, bo nie ma wplywow do kasy. Czytanie tych „rewelacji” nudzi bardziej niz czytanie Kraczkowskiego. Od dawna juz wszyscy wszystko wiedza, lacznie z kolorem podkladek Matki Teresy.

    Grafomany, ambitne blogowicze, maja zatem pozywke. Boje sie, ze Gospodarze blogow beda z tego tez korzystac i zarzuca nas smieciem. Milej zabawy !

  64. Racja, „przypadkowe społeczeństwo” jest od płacenia podatków i udziału w wyborach (oczywiście proporcjonalnych). Od oceniania elit – wara.

  65. Jakie znaczenie mogą mieć informacje z Wikileaks dla Polski (politycznie)?

    Zmniejszenie zaufania do USA, ze względu na dominujące u nas widzenie tej sprawy przez pryzmat niekompetencji służb tamtejszych, a nie (jak chyba w mediach amerykańskich) – jako „próba poszerzania demokracji”.

    Zwiększenie zaufania do Niemiec, które ważne decyzje wewnętrzne (dot. np. E. Steinbach) uzależniają od względów na „polską opinię publiczną”.

    Może to Platforma zaaranżowała te „wycieki”, żeby pognębić Kaczyńskiego i PiS? (hahaha…)

  66. Mw, dzięki za odpowiedź.
    1)Cieszę się, że Ci ulżył plotkarski charakter ujawnionych depesz. Nie powinieś więc się martwić indolencją amerykańskich służb, które jak się okazuje strzegą magla.
    2) Dziękuję, że mi przypomniałeś swe uzasadnienia rekordu Europy, które pobiła RP w zakresie inwigilacji telefonicznej. Przepraszam ale Twoje wyjaśnienia – jak się okazuje dawane w dobrej wierze – odebrałem jako kpinę. Ale po dzisiejszym komentarzu ze zrozumieniem przyjmuję Twe poparcie dla masowej inwigilacji. Rozumiem też że wolisz o tym nie pisać z uwagi na „odwet służb”, który uniemożliwi Ci korzystanie ze zdobyczy demokratycznych – w Twoim przypadku – poddania się inwigilacji. Kurcze, nie chciałbym by w odwecie przestali Cię inwigilować – oczywiście dla Twego dobra.
    3) Cieszę się, że łamanie praw człowieka było Ci zawsze obrzydliwe. Cieszę się też, że aktywnie działałeś na rzecz praw człowieka.
    4)Podzielam Twoje zdanie, że bez względu na to co będzie wynikać z ujawnionych depesz nic złego – w każdym razie z tego powodu – naszych wybrańców nie spotka.
    Przyznaję Ci też rację, że nie powiniem uzurpować sobie prawa do informacji zastrzeżonych dla bezpieczeńswa panstwa. Dopiero teraz, po przeczytaniu przecieków zdałem sobie sprawę jakie znaczenie dla bezpieczenstwa świata ma wiadomość o tłustej, ukraińskiej kochance Kadafiego. Strach pomyśleć co by stało gdyby naszemu panstwu ktoś wykradł jego pilnie strzeżone sekrety.
    5)Podzielam Twoją troskę o „maluczkich”. Pamiętajmy – byle im nie zamącić!
    Pozdrawiam
    Ps. Oczywiście możesz mnie nazywać anarchistą.

  67. Wyjasnienie jednej sprawy technicznej.
    Wybrane media ( tym lewicowy Guardian) badaly te matrialy od sierpnia b. r. To co zostalo ogloszone dzis (Merkel boi sie ryzyka i jest malo tworcza w podchodzeniu do roznych poblemow , Putin -samiec Alfa. arabscy monarchowie blagajacy Bialy Dom o zbombardzowanie iranskich instalacji atomowych etc) to tylko pierwsza porcja. Sluchalem dzis rano rozmowy glownego dzinnikarza stojaceg na czele parooosbowego zespolu z Guardiana, ktora te matrialy przesiewa i prezentuje w odcinkach tematycznych.

    My tu na Wyspach czekamy akurat najbardziej na powalajacy material (juz anonsowany, ale nie wiadomo kiedy sie ukaze) na temat „niestosownego zachowania sie czlonka rodziny krolewskiej” – wiadomo juz ze chodzi o Ksiecia Andrzeja. Wstrzynalismy oddech i mamy szczera nadzieje, ze bedzie o jakas juicy sexy story i wszyscy bedziemy mogk sie stosownie gorszyc.
    Kolejne odcinki przeciekow beda sie ukazywaly przez ponad tydzien.

    Osobiscie nie mialbym nic przeciwko temu aby jakis dyplomata nazwal mnie samcem Alga. Bo za takiego sie uwazam i chcalbym to miec na pismie. 😈

  68. Alfa, Alfa, nie Alga. Lapa mi sie omskla.

  69. Kocie,

    a może jednak „alga”?

  70. Kartko 16:19

    To dopiero ironiczny komentarz! Moja ironia przy tym to „pikuś”. Widać rękę mistrza!

    (P.S. Ale w Katalonii na Zorro się już poznali, co? Na każdego Matyska przyjdzie kryska – jak mówiła moja babcia)

  71. Podobnie jak Kot Mordechaj z zainteresowaniem czekam na blisko tysiąc depesz na tematy polskie. Nie jesteśmy pępkiem świata więc musimy poczekać na naszą kolej – tym bardziej, że portal bardzo powoli upowszechnia utentyczne depesze (na razie zaledwie 220). El Pais czy Guardian mają swoje priorytety i trudno oczekiwać, by wywalały na stół napierw sprawy polskie.
    Podoba mi się dramaturgia tej akcji – to profesjonalna robota. Jakoś to ożywiło dość beznadziejną atmosferę trwającą od wielu miesięcy. Niestety to smutny dzień dla Kluzik Rostkowskiej – jest dopiero na szostym miejscu informacji agencyjnych onetu.
    Pozdrawiam

  72. wiesiek59 @ 14:01

    http://www.psz.pl/tekst-35315/Jak-upadna-Stany-Zjednoczone

    Oj upadną, upadną !!

    Ostatnia walka na koniach, swiatło zgaśnie, kurtyna w dół…. Co w następnym akcie?

    PS. Dokucza mi brak flamenco the mentora. Wiem, że przenieśli go do sali w której jest słaby odbiór internetu.
    Czy ktoś wie więcej (a może wszystko) ?

  73. A mi wydaje się że to autor przecieków może obawiać się o swoje życie , nikt nie lubi , kiedy ktoś włamuje mu się do komputera delikatnie mówiąc a że trudno wyobrazić sobie że ktoś namówi Go do dyskrecji w momencie kiedy zamilknie możemy być pewni ze służby wywiadowcze skutecznie i bardzo dyskretnie Go zneutralizowały.

  74. Mw
    Socjaliści katalońcy oberwali na skutek podatków odprowadzanych do Madrytu. Finansowo Katalonię od biednego południa Hiszpanii dzieli przepaść. Wkład Katalonii we wspieranie innych regionów Hiszpanii poprzez podatki płacone rządowi w Madrycie oscyluje w granicach 10 procent jej PKB. Z uwagi że Hiszpania szczególnie mocno odczuła skutki kryzysu, a sama Katalonia zmaga się z zadłużeniem, które w ubiegłym roku wzrosło o 20 procent jej udział wydatkach państwa zaczął budzić protesty. Na dokładkę Katalonia cieszy się mniejszą autonomią fiskalną aniżeli Kraj Basków. Rząd baskijski – w zamian za wyciszenie terroru – wynegocjował niedawno z rządem w Madrycie nową, korzystną umowę ekonomiczną, więc w Katalonii podniosły się głosy domagające się podobnego traktowania, które socjaliści tamtejsi zignorowali. Więc zapłacili za to w wyborach. Tym bardziej, że deficyt tej prowincji zmusił wladze do wypuszczenia obligacji o łącznej wartości 2,5 miliarda euro, których oprocentowanie wynosi 4,75 procent czyli więcej niż obligacje rządu centralnego.
    Tak więc nie Zorro oberwał ale socjaliści katalonscy przez Zorro. Zorro zresztą nie miał z nimi najlepszych stosunkow więc z żalu za katalonskimi towarzyszami nie płacze. Głupi nie jest – wie, że i tak straci wladzę.
    Pozdrawiam

  75. Kartko 18:44

    Też o tym czytałem (bez tych detali liczbowych, tyle tylko że Katalończycy uważają, iż utrzymują resztę Hiszpanii, poza Madrytem (mają drugi PKB, a dopiero czwarty dochód).
    Tak jest wszędzie, na całym świecie. Bogaci nie chcą płacić na biednych. Bez względu na to, czy rządzą socjaliści, czy kapitaliści, komuniści czy klerykałowie. Taka już jest natura ludzka.
    Problem w tym tylko, że mimo tej stałej (constans) natury ludzkiej – niekiedy politycy przegrywają, a niekiedy wygrywają. Widocznie zależy to od czegoś innego…

    Więc mówisz, że Zorro nie przegrał, hę? Wygrał??? O la, la…. To prawie tak, jak mówi Jarek…

  76. Szanowny Kartko z Podróży

    Ty się słuchaj naszego Gospodarza bo jeśli przeczytasz te dokumenty, to wyjdzie na to, ze jesteś jakimś maniakiem albo agentem. (a propos maniactwa, to jak tam wrażenia z obserwacji lasek katalońskich podczas wczorajszych wyborów?)

    Ja jako maniak i niecnota też sobie chyba coś poczytam
    gdyby (na ten przykład) okazało się, że z materiałów dotyczących relacji posko-amerykańskich wynika, że gremialne wykupywanie koncesji na poszukiwanie i eksploatację gazu łupkowego na terenie Polski przez amerykańskie firmy to przygotowanie do grania gazem przeciwko Rosji i szantażowania samca Alfa, np. że pozwolą tym „damn Polacks” na korzystanie ze swych sprzedanych im zasobów i już nie będzie mógł samiec jeden im sprzedawać gazu najdrożej na Świecie, to rozumiem, że nic odkrywczego.

    W kwestii tarczy antyrakietowej nic specjalnego też się nie spodziewam bo przecież już od dawna widać, że nasz sojusznik zza oceanu zawsze jest gotów sprzedać nas i nasze interesy za przychylność samca Alfa i gdzie, a także jak głęboko nas ma.
    To powszechnie jest wiadomo, no może nie wiedzieć o tym najwyżej absolwent Oxfordu, który się otoczył asystenturą wysokiej klasy, np. zdolną córeczką ministra od kreatywnej księgowości prezentującą na facebooku swoje zdjęcie (z CV może) na tle napisu „Fuck me like a whore” albo też (młodym zdolnym) ze stringami na łbie.

    Dobrze by też było poznać depesze dot. inicjatyw Ambasadora USA, Lee Feinsteina, w kwestii domagania się od Polski 65 miliardów dolarów na rzecz Światowego Kongresu Żydów czy też jego ocen jak kundelek wykonuje polecenia, np. szczekaj na ruskich – szczeka a po obamowskim resecie – nie szczekaj na ruskich – jak szybko przestaje szczekać.

    No i wyszedłem na maniaka albo agenta. Ale trudno, ważne towarzystwo.

    Serdecznie pozdrawiam, Nemer

  77. duende pisze:
    2010-11-29 o godz. 18:09

    Może krupierem w światowej szulerni zostaną Chiny, Indie, Brazylia, Meksyk?
    Bank wymyka się powoli z rąk USA……
    W moim odczuciu, coś się kończy, coś się zaczyna……
    Żyjemy po prostu w ciekawych czasach?

    Wiele krajów świata miało wpadki wywiadowcze, czy wyciek danych.
    Jednak skala zjawiska w połączeniu z nowymi- internet- mediami, poraża.
    A najbardziej, nieprofesjonalność zabezpieczeń….

  78. Mw, no już z Jarkiem to przesada. Godzę się na lewaka, anarchiste ale nie na tego prawicowego … . Napisałem przecież – „Głupi nie jest – wie, że i tak straci wladzę”
    Pozdrowienia

  79. staruszek
    W depeszach ambasadorów amerykańskich pojawia się opinia o niektórych mężach stanu.
    Wybrałem najbardziej pikantne.
    „niebezpieczny staruszek”
    „wiotki staruszek”
    Źródło: min. Sikorski w „Kropce nad i”
    PS
    mw wg mnie zakpił. My też często kpimy, jak atmosfera się nadyma.

  80. To posunięcie WikiLeaks wydaje mi się dziwne. Czemu miałoby zapobiec? Poza tym WikiLeaks zapewniało zawsze, że sprawdza wszystkie publikowane dokumenty, aby uniknąć zagrożenia dla ludzi. Jak mogli sprawdzić taką ilość dokumentów?
    Niebezpieczne wydaje się co innego. Te depesze były szyfrowane, podobnie jak inne, zapewne ważniejsze. Ktoś, kto zna treść i datę nadania depeszy, może złamać szyfr i odczytać sprawy naprawdę ważne.

  81. Tak jeszcze w polskim kontekście….
    Waszczykowski i Fotyga twierdzili, że Tarcza jest Polską Racją Stanu…..
    Jak w świetle informacji wyglądają ich poglądy?
    Polska okazała się pionkiem na szachownicy polityki globalnej…..
    Zabawa za minimum miliard naszych dolarów, okazała się ułudą.
    Jako że system OPK nam się sypie, może warto odkurzyć przywiezione przez Zacharskiego plany?
    Zbudować go samodzielnie? Taniej wyjdzie……..

    Geniusze polityki stawiające wszystko na jedną kartę- amerykańską, zaczynają dziwnie wyglądać….
    Ich bałwochwalcze zaślepienie, również…..

  82. Wydaje mi się, że takie sprawy mogą mieć większe znaczenie dla stanu naszego społeczeństwa i państwa niż „wycieki” z Wikileaks…

    Oczywiście nie są to kwestie równie sensacyjne, przyznaję bez bicia (ehem, ehem).

    http://www.tvn24.pl/-1,1684313,0,1,policjanci-ofierze-nie-pomogli,wiadomosc.html

  83. Kartko 20:04

    Jarek też wie, że straci władzę (tę, która mu jeszcze pozostała). I też głupi nie jest. Jak Zorro…

  84. duende

    The mentor jest w izolatce.
    Może się z niej łączyć tylko z blogiem Jacka Kowalczyka.
    Tam go znajdziesz.

  85. Stasieku
    Pewnie, że kpimy – dzieki temu jeszcze żyjemy.
    Pozdrawiam
    Ps. Co myślisz o umocnieniu się naszej waluty?
    Zyta Gilowska tydzień temu zapowiadała to umocnienie. Jak sądzisz – umacniając się dobije do 5 złotych za euro?

  86. stasieku pisze: 2010-11-29 o godz. 20:24

    ?niebezpieczny staruszek?
    ?wiotki staruszek?

    Staruszek jest jak druga strona księżyca. Nieodgadniona.
    Stąd wiadomości cząstkowe.
    Pamiętacie Lemoniadowego Joe! Strzelał zza węgła – po paraboli.

    No trochę Wam zdradzę. Zawarłem z ET układ. On mnie oświeca, a ja rozpracowuję twardą płytę zostawioną przez Kosmicznego Odysa.
    Ten ze Świebodzina pokazuje jej grubość. Pierwsze odczyty analizuje ET.
    Wychodzi na to, że to jest TO.

    Te kilka tysięcy lat sprawiło, że płyta jest zabrudzona. Komputer Hal śpi.
    Komando Criuse’a ucieklo w popłochu. A poza tym reszta supertajna.
    Wypuściłem jakiś plik Kartek. Poleciał na Ziemię. To jakaś instrukcja odkurzania. Przepraszam za zasmiecanie. Bez odbioru.

  87. wiesiek59,

    Geniusze polityki stawiające wszystko na jedną kartę- amerykańską, zaczynają dziwnie wyglądać?.
    Ich bałwochwalcze zaślepienie, również?..

    Uważaj, bo jeszcze wyjdziesz na jednego ze „zwolenników całowania w oba zarośnięte policzki każdego spotkanego Taliba” …

  88. mw pisze:

    Wydaje mi się, że takie sprawy mogą mieć większe znaczenie dla stanu naszego społeczeństwa i państwa niż ?wycieki? z Wikileaks?

    Mylisz się.

    Najwazniejsze jest to: DLACZEGO W POLSCE NIE MA REGULARNYCH KONFERENCJI PRASOWYCH RZECZNIKOW PREMIERA i PREZYDENTA ?
    Transmitowanych przez internet na caly swiat ? Albo PREMIERA i PREZYDENTA ?

    Pozdrawiam.

  89. Mw
    Nie porównuj pana Jarka do Zorro. To troche tak jakbys porownywał pana Bronka do króla Juana Carlosa a panią Annę do krolowej Zofii. Przyznasz, że to dośc karkołomne porównania.
    Pozdrawiam
    Ps. Dzieki, że napiętnowałeś znieczulicę funkcjonariuszy państwowych wobec motocyklisty. Cieszę się, że wracasz do problematyki łamania praw człowieka przez RP – zawsze mi będzie milej o tym pisać w twoim towarzystwie.

  90. Wikileaks (jego właściciel i jego „promotorzy”) to ZAGROŻENIE dla DEMOKRACJI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Przyszło mi to nagle do głowy podczas oglądania meczu FC Barcelona – Real Madrid (liberalni nacjonaliści katalońscy ładnie leją monarchistów z Kastylii, czy gdzie tam ten Madryt jest). Ale jeszcze druga połowa…

  91. Sprawdza sie teza Mw o zamachu na demokrację. Minister Sikorski o ograniczeniach wolności slowa, ktore go czekają na skutek działalności Juliana Assange’a – ” …Wydaje mi się, że to doprowadzi do tego, że wszyscy się będziemy bardziej pilnować. Tak jak już teraz w domenie publicznej nie można powiedzieć niczego ciekawego czy nie daj boże dosadnego, bo jest to potem powtarzane w kółko w innym kontekście, i się potem dziwimy, że zapanowała poprawność i stało się to wszystko wtórne i nudne. Zdaje się, że to samo czeka świat dyplomacji. Nie wiem czy z korzyścią. Czyli „pan WikiLeaks”, pan Assange, deklarując, że działa na rzecz wolności słowa właśnie ją ogranicza.(…) Mamy już Orwella do kwadratu. Za chwile trudno będzie prowadzić jakąkolwiek rozmowę z sojusznikami…”
    Pozdrawiam

  92. (Patriotyczni) milionerzy z USA domagają się płacenia wyższych podatków !

    Petycja do Obamy tutaj;

    http://www.fiscalstrength.com/

  93. Krótka uwaga do sparringu Nałęcz- Kurski……..
    Może Lis sprawi sobie zegar szachowy?
    Tupet Kurskiego zabrał ponad 20 minut programu.
    Dyskusja była dość jednostronna.

    Ciąg dalszy- jeszcze gorszy….

  94. Jacobsky pisze:
    2010-11-29 o godz. 21:33

    Czy liżydupstwo W.A.S.P jest lepsze?

  95. Jacobsky 21.36

    Piszesz do MW ale bylbys elegancki mlody czlowiek, gdybys podal zrodlo:

    http://kleofas.blogspot.com/2010/11/porzadna-kolonia-czy-afrykanska-galaz.html

    I wskazal, ze cytujesz.

  96. No, FC Barcelona przygrzmociła monarchistom 5:0. Ależ pięknie grzmociła, mmm…..

    P.S. W czasie drugiej połowy meczu przyszło mi na myśl, że Wikileaks to nie tylko zagrożenie dla demokracji, ale to WYRASTA z ANTYDEMOKRACJI, to jest wszystkim tym, czym demokracja NIE JEST.

    Pamiętajcie, co powiedział Vaclav Havel: „najbardziej z demokracji cieszą się jej wrogowie”….

  97. wiesiek59,

    przyznam, że nie wiem. Ani nie całuję się z Talibami, ani nie liżę po tyłkach białych Saxonów. Ameryka jest sexy, jednak nie koniecznie w wydaniu WASP-ów. Ich styl oraz obyczaje są równie obślizgłe jak styl i obyczaje Talibów, ale widać nawet i wśród obślizgłości można mieć swoje preferencje.

    Pozdrawiam.

  98. Kleofas,

    a po co wskazywać ? Ty robisz sobie marketing znacznie lepiej niż ja bym to uczynił. W cytowaniu samego siebie nie masz tutaj sobie równych. Poza tym wklejony przeze mnie tekst pochodzi z blogu Passenta, a nie z podanego przez Ciebie adresu. Chyba zaczynasz gonić w piętkę z tym narcysyzmem blogowym.

    Poza tym ani nie jestem młody, ani tym bardziej elegancki.

    Pozdrawiam.

  99. O północy na 10 najważniejszych informacji politycznych onetu i 18 informacji gazety wyborczej ani jednej o Kluzik Rostkowskiej i jej parti Polska Jest Najjaśniejsza. Nie ma też Poncyliusza i Prezesa. Polska demokracja umiera
    Pozdrawiam

  100. parker @ 21:00: ” The mentor jest w izolatce.”

    W której? Chciałbym go odwiedzic ze słoikim rosołu.

    Łyknę nieco wiedzy ekonomicznej od red. Stasiaka i z radością pobiegnę do Kowalczyka, podziekowania.

  101. No i już było tak pieknie, kiedy Fukujama napisal ze historia dotarła kresu, a Juesej jest ideałem demokracji i wzorem dla Galaktyki, a potem wszystko poleciało na pysk i najpierw Francis wpadl na pomysł, że jednak Juesej jest na rozdrozu, a z tym końcem już nieaktualne i pogadał o tym z Żakowskim, a Robcio Kagan to potwierdził jeszcze wczesniej.
    I na koniec Julian Assange pokazał jak ten Juesej naprawdę wygląda bez „nowych szat cesarza” i jak pogardza calym światem.
    I co teraz zrobi amerykanista Zbigniew Lewicki, który (jak sie wydaje) pisze nad tym blogu jako „mw” ?
    Chyba popełni seppuku, albo sie przynajmniej pochlasta ?

  102. Kartka z podróży, 21:17
    Co tam Zyta, Marek Belka mówił o „dużym potencjale aprecjacji złotego” na tydzień przed spadkami.
    Może to być różniczkowanie nadchodzącej zmiany, podobne do zapowiedzi wejścia do strefy EURO w wystąpieniu Tuska, w Krynicy, jakiś czas temu. Też był to niespokojny czas.
    Politycy czasami muszą coś rynkom skłamać.
    Pewnie jak giełdy pójdą w górę, złoty zacznie się umacniać. W 5zł nie wierzę.
    Oszczędności gotówkowe trzeba trzymać w relacji 1 do 4. (jeśli część dewizowa w EUR).
    Np. jeśli oszczędzasz 800zł, to powinieneś zamienić 400zł na 100EUR i taki kapitalik będzie odporny na zmiany kursu. I tak trzymać do wstąpienia do strefy!

    Piękny mecz Barcelona-Real Madryt uchronił mnie przed audycją T. Lisa, o której czytałem coś niepochlebnego.
    Pozdrawiam, dobranoc.

  103. @ Jacobsky

    Też myślę, że Ameryka jest sexy, tylko ten ich sex to taki, jakby to powiedzieć, dość odważny – wszystkich tam dymają bez mydła, w skórzanych podwiązkach z ćwiekami, pejczem w ręce, obrożami, smyczami i kajdankami gotowymi do użycia.

  104. Jacobsky!
    Obsesjonista z Ciebie. Wiesiek pisząc: „Geniusze polityki stawiające wszystko na jedną kartę- amerykańską, zaczynają dziwnie wyglądać?” myślał o PiSie, nie o mnie, więc przypominanie „zarośniętych policzków” jest trzymaniem się prawą ręką za lewe ucho.
    ——————
    Jesteśmy pionkiem w globalnej grze, sytuacja polityczna faluje jak ocean, zmieniają się parametry. My możemy mieć dwie boje, przy których możemy zacumować, Unia Europejska i USA. Moim zdaniem to, co robi Tusk, jest najlepsze – zbliżenie do Unii z zachowaniem świetnych kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi. A przecież i tu, i tu, możemy pokazać elementy wspaniałej współpracy, jak i mieć kontakt z obrzydliwymi zachowaniami. Mnie się wydaje, że zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy obu tych koncepcji za bardzo się wsłuchują we własne argumenty, w ogóle nie słysząc, co mówi adwersarz.
    Bo przecież nie jest tak, że Polska jest naprawdę ważnym krajem w Unii Europejskiej, z drugiej zaś strony dostajemy wielokrotnie ważne sygnały o ważności naszego państwa. To samo jest ze Stanami Zjednoczonymi, zrobili nas na szaro z offsetem, ale z drugiej strony przypomnijmy sobie wejście do NATO, co było marzeniem wielu pokoleń. Nic nie jest biało – czarne.
    Ale przede wszystkim musimy sobie sami pomóc. My, my sami, my Polacy, powinniśmy postawić tę Polskę na nogi, postawić ją „na wyższą grzędę” 8). To od nas zależy, jak inni będą widzieć polskie państwo. Pisałem o Łotyszach, którzy świadomie wybrali premiera proponującego im jedynie „krew, pot i łzy”. I my powinniśmy zrobić to samo, powinien powstać konsensus najważniejszych partii politycznych ze zgodą obywateli na podwyżkę podatków, likwidację KRUSu i innych funduszy celowych, ograniczenie ulg. Inna sprawa, że Unia powinna sobie dać w końcu radę z rajami podatkowymi wewnątrz Unii, że nie wspomnę, że razem z USA powinni zwalczyć raje na całym świecie. Wszyscy powinni płacić podatki. Już nie będę pisał o filozofii protestanckiej, bo będę nudny. Ale nikt niczego nam nie da, jeżeli sami sobie tego nie wypracujemy. A dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane.

  105. Minister Sikorski slusznie zauwazyl, ze Wikileaks nie ujawnil i nie ujawnilby niczego, co mogloby np. Kompromitowac Koree Polnocna. Tylko , ze w przprzypadku Korei plncnej nie ma czego ujawniac, zadne ujawnienie bardziej lub mniej tajnych danych, nie przyczyni sie do glebszej wiedzy na temat tego barbarzynskiego rezymu. Gdyby dajmy na to jakis swiadek zeznal, ze zostal pobity w obozie przez SSmana, czy ta informacja wnioslaby cos nowego w kontekscie wiedzy, ktora posiadamy na temat zbrodni nazistow ?
    Czego jeszcze moglibysmy sie dowiedziec o polnocnokoreanskim systemie, wiedzac, ze glodzi on wlasny narod, ze pozwala sobie na artyleryjskie ostrzeliwanie terenow zamieszkalych przez cywilow ,ze od dziesiecoleci panuje tam dynastia paranoicznych Kimow
    Mnie tez tak po ludzku drazni, kiedy czytam, jak policjant musi sie usprawiedliwic za pochopne uzycie broni, uzasadnic kazde naduzycie, kiedy tymczasem bandyta jest poza wszelkim ? podejrzeniem ?, no bo jest bandyta i moze dowolnie i pochopnie naduzywac.
    Ale nie ma wyjscia, ? biedny ? policjant musi byc kontrolowany i sprawdzany, bo to tez czlowiek jak bandyta i moglby sie od bandyty zarazic, i wtedy mielibysmy do czynienia z dwoma bandytami, tym zarazajacym i tym zarazonym.
    Stany Zjednoczone sa takim swiatowym policjantem, niestety takim troche skorumpowanym, naduzywajacym wladzy, ktory przejal niektore bandyckie procedury. Bush i jego banda Rumsfeldow, Wolfowitzow itp stanowi najlepszy przyklad takich teksaskich zgnilych gliniarzy. Dlatego dzialania Michela Moore?a w filmie ?Fahrenheit 9/11?, a teraz Wikileaks sa niezbedne dla uzdrowienia demokracji.
    A to ze Chiny, Rosja czy inne autorytatywne lub pseudodemokratyczne rezimy sa szczelne i w zwiazku z tym uzyskuja przewage nad demokracja, , ktorej ?spodnie opadly na rynku?, wcale nie swiadczy o ich przewadze. Rosyjscy szeryfowie zabili Politkowska i nic nie wycieklo, ani nie wycieknie, nie pozwola, aby im ?spodnie opadly?.
    Jeszcze jedno. Wyciaganie wnioskow, ze Amerykanie okazali slabosc i ze jest to zapowiedzia konca demokracji jest chyba przedwczesne. Nic nie jest wieczne na tym swiecie, wiec i Ameryka i wspolczesna demokracja rowniez nie. Poki co taki chorujacy, ale samooczyszcajacy sie organism jeszcze pozyje. Chwala Wikileaks.
    LP

  106. odezwal sie Pan Witold Waszczykowski i oznajmil iz spodziewa sie przeciekow na swoj temat. Mysle ze sie nie doczeka, bo Amerykanie nie sa tak glupi aby ujawnic, ze w sprawie tarczy dali sie szykanowac panu Witoldowi. Owszem, skulili ogony pod siebie i odetchneli gdy zdymisjonowano pana Witolda – ale musimy im to wybaczyc, bo nikt chetnie nie przyznaje sie ze daje sie zastraszyc.

  107. @duende 00:21

    To sala im.X potęgi gospodarczej świata.
    Na portierni najlepiej pytaj o Gierkówkę.

  108. Chciałbym przypomnieć materiał Piotra Pytlakowskiego na który się czasem powołuję o tajemnicach państwowych a ściśle o dorobku utajniania z ostatnich lat
    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1510150,1,tajemnice-panstwowych-tajemnic.read

  109. PIRSie, piszesz:
    Niebezpieczne wydaje się co innego. Te depesze były szyfrowane, podobnie jak inne, zapewne ważniejsze. Ktoś, kto zna treść i datę nadania depeszy, może złamać szyfr i odczytać sprawy naprawdę ważne.
    Też o tym myślałem. Ale to niezupełnie tak — obecnie zasadniczo nie polega się na tajności algorytmu, a jedynie na tajności hasła. Hasła zaś powinno się wymieniać regularnie.
    Nie polega się na tajności algorytmu, bo zawsze ktoś go może zdradzić — poniekąd mamy analogiczny przykład. Nikt nie złamał zabezpieczeń, to człowiek wypuścił dostępne sobie dane.
    Wprost przeciwnie — uważa się, że system jest tym pewniejszy, im bardziej wypróbowany. Czyli — im częściej atakowany. Co niekoniecznie musi dotyczyć tylko kryptografii 🙂

    Stasieku:
    Piszesz o Belce i aprecjacji złotego, ale to Belka nie strzelał w Korei..

    ***
    Co do samych przecieków:

    1) Sensacje są jak rodem z Pudelka, czy okładki Faktu. Ale, wbrew tytułowi Gospodarza, na nie czekamy. I zapewne wiele osób chętnie by przeczytało, jak określano w depeszach Donalda Tuska, Radka Sikorskiego, oraz Jarosława i Lecha Kaczyńskich.

    2) Z sensacji nic nie wyniknie. W przededniu wojny amerykańsko-hiszpańskiej ‚chamska’ ocena amerykańskiego prezydenta, będąca przeciekiem z hiszpańskiej korespondencji dyplomatycznej, miała być jednym z głównych elementów nagonki prasowej prowadzącej do wojny. Ale wtedy Hiszpania była upadającym mocarstwem, a USA wschodzącym i głodnym wpływów. Teraz nie ma takiego mocarstwa, by wykorzystało przecieki dla jakiś form agresji przeciwko USA. I nie sądzę, by ktokolwiek z poważnych polityków łudził się na temat opinii, jaką mają o nim amerykańscy dyplomaci, zanim doszło do przecieków.

    3) Że Iran kupuje rakiety (przynajmniej próbuje) w Korei Północnej wiadomo i bez przecieków. Swoją drogą, Iran lubi się chwalić, nawet na wyrost, posiadaną bronią, traktując ją jako polisę ubezpieczeniową. Skoro nie chwali się bronią koreańską, to może jednak jej nie ma?

    4) Saudyjczycy naciskający na atak na Iran. Dla mnie jedyna ciekawostka, ale może dlatego, że nie interesuje mnie szczególnie Bliski Wschód.

    5) Mimo wszystko, nieprzyjemnie mi się słuchało Radka Sikorskiego mówiącego o ‚Orwellu do kwadratu’ — gdyby na jaw wyszły podobne depesze rosyjskie, albo irańskie, zapewne tenże sam Radek Sikorski cieszyłby się z ujawnienia ‚prawdziwego oblicza reżimu’. (No, może rosyjskie już nie…) Tak też, jakoś niezbyt przyjemnie słuchało się odwołań do znaczenia USA, ze względu na siłę militarną i gospodarczą — zalatywało to pytaniami o liczbę dywizji papieża.

    6) WikiLeaks zdaje się prowadzić kampanię na rzecz moralnej polityki. Rozumiem jednak, że dla komentatorów to zbyt naiwna idea, by w nią uwierzyć 🙂

    7) Amerykanie mają dwie prace domowe do wykonania: analizę własnej polityki bezpieczeństwa i poprawę przygotowania kandydatów do służby dyplomatycznej.

  110. Właśnie sobie czytam, że gen.Gągor WIEDZIAŁ!!! iż agresorem była Gruzja…
    Po co w związku z tym była wyprawa do Tibilisi?
    Myślenie życzeniowe ówczesnego Prezydenta? Wpływ antyrosyjskich fobii na odbiór rzeczywistości? Życie w nierealnym świecie może być groźne dla losów narodu…..

  111. Zosienka – jakze slusznie 😈

  112. Zupełnie się nie zgadzam z Pana opinią.
    Po pierwsze widok w jaki sposób kucharz przyrządza potrawę czasami odbiera smak i tego jesteśmy świadkami.

    Po drugie rażąca jest alienacja amerykańska na arenie międzynarodowej. To że ktoś dba o swoje interesy jest jasne, fakt jednak że swoich sojuszników traktuje jak obce kulturowo i politycznie strony trzecie nie zachęca do poważnej rozmowy. Oceny nacechowane emocjami które biorą się z jednostronnego zapatrzenia we własne interesy ( a więc politycy przychylni USA mają być zorientowani w sytuacji a ci którzy są do USA z rezerwą maja być mało kreatywni itp.) nie sa ani rzeczowe ani kompetentne i stawiają głownie świadectwo temu kto je pisze.

    Po trzecie jak się chce być arbitrem elegancji i moralizatorem ( a amerykanie aspirują do przewodnictwa światu nie tylko militarnego, politycznego ale i gospodarczego ale i etyczno – te wszystkie deklaracje o walce o wolności itp) należy samemu zachowywać się moralnie i elegancko. Jeśli o publicznym autorytecie ujawnimy, że w zaciszu domowym siorbie i beka, nie zniszczymy autorytetu tylko zdemaskujemy oszusta.

    Mniej więcej to się stało – USA tracą z wolna legitymizacje do przewodzenia światu „wolnych, demokratycznych państw” bo też i z wolna blednie splendor ich propagandy a na światło dzienne wychodzą wstydliwe machinacje, prywatne interesy, braki w wychowaniu i kulturze politykierów, dyplomatów itp.

  113. Ważniejsze niż „dane” z Wikileaks są dla Polski takie m.in. informacje, choćby na temat prywatnego systemu tzw. ochrony zdrowia:

    http://bi.gazeta.pl/im/8/8739/m8739308.pdf

    (jeśli ktoś nie może otworzyć pdf, to tu jest artykuł w GW):

    http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,8740014,Co_ukrywal_wojewoda__szokujacy_raport_ws__Christiny.html

    Dotyczy skandalu w Wojewódzkim Szpitalu w Gdańsku (sprawa śpiączki pacjentki, operowanej nielegalnie na oddziale (nieistniejącym formalnie!) komercyjnym w szpitalu finansowanym przez NFZ!!!).

    Wśród wielu aspektów tej sprawy, najważniejszym jest, jak napisano w raporcie, to:
    „Kontrakt z NFZ był ŚWIADOMIE OGRANICZANY z powodu operacji KOMERCYJNYCH. W efekcie wydłużały się kolejki do zabiegów. …Powodowało to także zagrożenie dla pacjentów [… z NFZ]”

    Wszystkie rozsądne społeczeństwa zdają sobie chyba sprawę z niebezpieczeństw pozbawienia się PUBLICZNEJ służby zdrowia (jak i publicznej edukacji do pełnoletniości).

    Np. w Kanadzie. Jedenastego listopada czytałem w największym tamtejszym dzienniku (G&M) tekst w ramach dyskusji na ten temat. Autorzy (dwoje prominentnych lekarzy) mówili (tłum. moje):

    „Prywatyzacja służby zdrowia jest ryzykowna dla nas wszystkich. (Wprowadzenie dwutorowej, publicznej i prywatnej, służby zdrowia) byłoby prawie tak samo złe dla bogatych jak dla biednych. …Niewystarczająca ilość służby zdrowia dla jednych…a ryzyko zbyt wielu testów, badań i nieuzasadnionych zabiegów … z ryzykiem poważnych komplikacji, dla innych (w prywatnej służbie zdrowia)….Bogaci i tak musieliby używać publicznej służby zdrowia, np. w opiece powypadkowej i nagłych zabiegach, bo prywatna ograniczyłaby się do poradni i zabiegów planowych….Korporacje miałyby wykupywać kosztowne, zbyt obszerne pakiety dla swych pracowników….Publiczna służba zdrowia traciłaby poparcie polityczne, jej jakość obniżałaby się.”

    Te opinie w artykule poparł m.in. były dyrektor Toronto Dominion Bank, jednego z największych banków Kanady.

    Ja dodam jeszcze, że prywatna (a nawet komercjalizowana!) służba zdrowia „wyciągałaby” z publicznej najlepszych ludzi i środki.

    Nawet komercjalizacja w formie proponowanej w Polsce, przy ułomności kontroli i niskiej etyce społecznej, jest groźna. Ale zasadniczą sprawą jest, że służba zdrowia musi być w całości finansowana publicznie, o równej i takiej samej dla wszystkich dostępności i nie może tam być wyjątków (z natury rzeczy dyskryminujących). Tak jak w szkole….

    (P.S. Czytam, że Wikileaks chce „wyciec” info nt. krętactw banków. To popieram!!!)

  114. Torlin,

    z Twoich wpisow wynika, ze Ty takze jestes jednym z geniuszy stawiajacych wszystko co dotyczy bezpieczenstwa Polski na amerykanska karta i tradycyjnie podpierasz swoje tezy zagrozeniem ze strony Talibanu, Al-Q, czy islamu w ogole. To rowniez mozna uznac za swego rodzaju obsesje.

    Pozdrawiam

  115. Gwidon,

    jesli to sa Twoje jedyne doswiadczenia osobiste w odniesieniu do Ameryki (nawet jesli tak barwne, jak opisujesz), to nic na to nie poradze.

    Pozdrawiam

  116. mw,

    to tylko jedna z konkurujacych opinii na temat systemu opieki zdrowotnej. Zareczam Ci, ze spece z Fraser Institute maja na ten temat zupelnie inne zdanie (co nie znaczy, ze ja sie z nim zgadzam). Musza w Kanadzie byc lekarze i biurokraci, ktorzy mysla inaczej niz dwojka medykow z artykulu w G&M, skoro erozja systemu publicznego postepuje, nikt nie kwapi sie za bardzo, zeby ten stan rzeczy odwrocic, i w sumie chyba dazy sie po cichu do wykazania, ze nie ma innej drogi jak prywatyzacja.

    Mysle, ze przytoczona przez Ciebie historia ze spiaczka to raczej lewizna, przy ktorej lekarze wykorzystali publiczna infrastrukture. Dwutorowy system opieki zdrowotnej przewiduje raczej powstanie prywatnych klinik czy szpitali, a nie korzystanie z placowek publicznych, wynajmujac np. sale operacyjne czy lozka szpitalne.

    Pozdrawiam

  117. Jacobsky pisze:
    2010-11-30 o godz. 12:44

    Jestem sceptyczny co do deklarowanych motywów działalności ludzi, a polityków w szczególności.
    Szczególnie ze względu na jaką taką znajomość historii…..
    Jakoś tak ZAWSZE byliśmy stroną płacącą za sojusz z ościennymi mocarstwami.
    Amerykanie nie są tu wyjątkiem, dbają o swoje interesy.
    Stare stwierdzenie mówiło „co jest dobre dla GM, FC, Boeinga, jest dobre dla USA” Podejrzewam, że lista firm się wydłużyła o zbrojeniowe i ochroniarskie, typu „Xe”

    Nie zmienia to jednak faktu, nie mamy innego żandarma świata….
    Egoistyczny, skorumpowany, ale jedyny do przyjęcia dla naszej kultury.
    Cóż, trzeba z tym żyć….

    Z sąsiedniego blogu, ciekawe opracowanie Zofii.
    Trwało okrążanie Rosji, być może zaczyna się okrążanie Chin…..
    http://sophico1.blog.onet.pl/

    „nie ma wiecznych przyjaciół, są jedynie wieczne interesy”????

  118. Jacobsky 13:04

    W Polsce zakłady finansowane przez NFZ, po wyczerpaniu limitów kontraktu rocznego zawartego z NFZ (limity są względnie niskie, obejmują kilka godzin dziennie lub parę dni w tygodniu, albo kończą się, jak w przychodniach specjalistycznych, jesienią danego roku) – mają prawo wynajmować infrastrukturę i sprzęt swoim (najczęściej) i innym pracownikom, którzy wtedy już są kontraktorami pracodawcy prywatnego lub prowadzą własną działalność gospodarczą.

    Oczywiście, że wiele placówek (szczególnie te dobrze wyposażone, w dużych ośrodkach) robi wszystko (jak opisano w artykule), aby mieć jak najmniejsze obciążenie kontraktem z NFZ, a więc jak najwięcej możliwości „wynajmowania się” prywatnego. To skutkuje zmniejszaniem dostępności służby zdrowia publicznej dla osób niemających pieniędzy na leczenie prywatne.

    Co gorsza, takie „wynajmowanie” odbywa się (jak wynika z artykułu) nielegalnie, poza stosowną kontrola prawna i zawodową. W sytuacji tragicznie niskiego poziomu prawnego i etycznego polskiego społeczeństwa – skutki są jak widzisz…

    Co do Instytutu Frazera, to nie wątpię, że chciałby sprywatyzować wszystko…

  119. wiesiek59

    trudno wyczuć kto okrąża kogo na scenie międzynarodowych interesów. Chiny walczą ostro i bezlitośnie o swoje interesy. Przykładem Afryka – kontynent pełen możliwości, gdzie Chińczycy są coraz silniej obecni, i to w formie bardziej urozmaiconej niż białe worki z nadrukiem USAID. Będzie bardzo trudno wyrugować Chińczyków z tego kawałka sceny międzynarodowej, a więc z okrążaniem Chin trzeba ostrożnie, przy całym szacunku dla Zofii.

    Rosja (ZSRR) jest sama sobie winna swej dzisiejszej słabości. Podobnie może być z Chinami, które – według obserwatorów – zaczynają mieć kłopot koncepcyjny polegający na rosnącej niekompatybilności chińskiego systemu politycznego z kipiącą gospodarką oraz z wynikającymi z tego faktu zachowaniami społecznymi. Chiny mogą równie dobrze okrążać same siebie, od środka.

    Swoją drogą nie bardzo widzę to okrążanie Chin od strony geopolityczne. Co takiego zmieniło się na mapie politycznej świata, żeby wysuwać tezę o okrążaniu Chin ? Mongolia podpisała sojusz z USA ? Coś nowego ze strony Trudno-Wyczuć-Jakiego-stanu (d. republika ZSRR), o czym Chiny nie wiedzą, a Zofia wie ?

    Nawet od tej strony Chiny mogą czuwać spokojnie w tym sensie, że właśnie niedawno minęła pamiętna rocznica 9 lat i pięćdzisięciu dni. Tyle czasu trwa okupacja Afganistanu przez tzw. koalicję, tyle czasu trwała sowiecka interwencja w tym kraju. Rosjanie spękali po 9 latach. Na skrusznie Amerykanów nie zanosi się, ale też nie zanosi się na spacyfikowanie tego kraju. A dokąd nie uspokoi się w Afganistanie, a tym samum w Pakistanie, to Amerykanie będą zajęci czymś innymi niż strategicznym okrążaniem Chin. Kto wie, może właśnie ropień w tym regionie świata to po części odzwierciedlenie skutecznej obrony przez Chiny swoich peryferii zachodnich i stąd pat afgański ? Ale pat to nie mat.

    Amerykanie to właśnie przykład sk… syna, ale swojskiego, i w tym sensie masz pewnie rację pisząc, że jest to jedyny żandarm do przyjęcia w naszej kulturze. Owszem, trzeba z tym żyć, ale też nie trzeba zapominać, że mamy do czynienia ze sk..synem.

    Szkoda, że Europa zawodzi, ale też nie do końca: jeśli nasze polskie interesy mają być gdzieś słyszalne, to raczej w Brukseli, a nie w Waszyngtonie. To w końcu w Brukseli nasze weto ma jakieś znacznenie, a nie nad Potomakiem.

    Pozdrawiam.

  120. @ Jacobsky

    Szczerze mówiąc, można to tak ująć. Jeśli trzymać się metafory seksu, to mój osobisty ogląd USA taki właśnie jest – totalna orgia będących u władzy psychopatów, wyposażonych w sado – masochistyczne akcesoria. Parafrazując bon mot Józefa Piłsudskiego, rzec można: „ludzie tam są wspaniali, tylko kraj chujowy”.

  121. Torlin:
    Dodalbym cos do opinii Jacobsky’ego na temat postawy prezentowanej przez Ciebie na tym blogu, ale powstrzymam sie, bo nazwiesz do polowaniem z nagonka.
    Siedzi w Tobie jakas nieprzeparta potrzeba tlumaczenia negatywnych opinii o USA teoria spiskowa opartej o wzorce i pojecia dawnej prasy PRL, ktora przodowala w tym. Trzeba tylko w tym rownaniu zamienic zmienne.
    Podobno WL ma rowniez opublikowac, ze Amerykanie wspierali kurdyjskich bojowcow (w Twoim slownikow- terrorystow) przeciwko Turkom, a Turcy- rewanzowali sie pomoca dla Al-Qaidy w Iraku. Rowniez, wiekszosc pomocy finansowej dla AQ pochodzi od sponsorow saudyjskich, chronionych, badz co badz przez Amerykanow. Tzw. ulica arabska, czyli opinia publiczna woli prezydenta Iranu a nie swoich wladcow! Gdyby przeprowadzono tam wybory demokratyczne, zakonczyloby sie tak jak w Algierii…
    Ogolnie, polityka jest rzecza skomplikowana i opieranie jej pryncypiow na autorytecie ZSRR lub USA jest zawsze narazone na niebezpieczenstwo smiesznosci.
    Pozdrawiam

  122. Ja troche ni z gruszki nie pietruszki, ale nie moge sie powstrzymac. Mam ograniczony dostep do polskiej tv, ale zobaczylem program Lisa, a w nim niejakiego Terlikowskiego. Bylem wstrzasniety, tak pewnej siebie glupoty jeszcze nie widzialem, to pan Slawomirski u redaktora Passenta to wulkan intelektu. Byla tam rowniez Kazimiera Szczuka i az mnie skrecalo, poniewaz slowotok Terlikowskiego powodowal, ze ta madra kobieta z trudem przebijala sie przez potok bzdur tego pozal sie boga redaktora. Tyle slyszalem pochwal na temat Lisa, ale niestety nie potrafi on poprowadzic taka rozmowe, niczym ograniczony oszolom robi co chce, przerywa, prostacko ironizuje. Myslalem, ze to taka przypadlosc pani Pochanke., ale niestety to samo zauwazylem u Lisa,odczuwam kompletny brak kultury dyskutowania w Polsce;im ktos glupszy i glosniejszy, ten dominuje. Zal mi bylo pani Szczuki i podziwialem ja, ze mimo wszystko wytrzymala do konca

  123. LEWY POLAK pisze:
    2010-11-30 o godz. 08:54

    „Jeszcze jedno. Wyciaganie wnioskow, ze Amerykanie okazali slabosc i ze jest to zapowiedzia konca demokracji jest chyba przedwczesne. Nic nie jest wieczne na tym swiecie, wiec i Ameryka i wspolczesna demokracja rowniez nie. Poki co taki chorujacy, ale samooczyszcajacy sie organism jeszcze pozyje. Chwala Wikileaks.
    LP”

    Drogi Lewy, moja babcia powtarzała aż do znudzenia:
    „Krowa która dużo ryczy, mało mleka daje” i ja prawdziwość tej reguły
    potwierdziłem wielokrotnie zarówno w moim prywatnym życiu, jak i
    chociażby w polityce, czy też w mediach.
    Najbliższy przykład nam obu doskonale znany to „kataryniarz”
    Kraczkowski z sąsiedniego blogu – ryczy, ryczy i ryczy – a obaj dobrze
    wiemy, że plecie już tak kosmiczne, bezwartościowe bzdury że ąż dziw że
    mu klawiatura jeszcze nie zastrajkowała.
    On gdyby mógł, dorobiłby skrzydła do hulajnogi i taką lotniczą hulajnogą
    ścinał wszystkie brzozy w okolicach Norymbergi!
    Ale do rzeczy. Dzięki za obronę mojej skromnej osoby, mojego komentarza przy poprzednim wpisie Gospodarza! Parker zrozumiał mnie
    całkowicie na opak, Ty zresztą też nie całkiem „nadążyłeś” za moimi
    intencjami. Moje „oburzenie” wałkowaniem tatara było celową zagrywką,
    ponieważ oboje z żoną turlaliśmy się ze śmiechu z komentarzy wywołanych moim niewinnym zabiegiem stylistycznym!
    Specjalnie rzuciłem na zakończenie słowo-klucz: „bigos” w nadziei że tak
    rozbawione towarzystwo (tatarem), podchwyci temat bigosu i go szeroko
    rozwinie! Niestety, „bractwo w blogu jedyne” tematu nie podchwyciło,
    a @parker nawrzucał mi od grafomanów.
    Tu ukłony i dzięki wielkie @parkerowi, bo takie komplementy człowiek
    zbiera rzadko w życiu: nie dość że potwierdził moją znajomość alfabetu,
    tu jeszcze się wkurzył na to co ja z tego alfabetu nasmarowałem. Na ja…

    Lewy Polaku, moje zdanie co do „wikiwysypiskaśmieci” zawarłem w moim komentarzu do tekstu Red. Szostkiewicza (cynamon29 pisze:
    2010-11-29 o godz. 00:28 ) ale jeszcze raz chętnie powtórzę że jest to ta
    wspomniana wcześniej „krowa” – ryk na cały Świat, a pożytek wątpliwy.
    Inna sprawa to fakt, jakim to cudem służby specjalne USA do tego wycieku informacji dopuściły?
    A może był to po prostu cud precyzyjnie zaplanowany?
    A może chodzi tu o to, aby zająć światową opinię publiczną nic nie wartym
    śmieciem, po to aby mieć czas i spokój na jakiś inny „zychcyk”?
    Szkoda że nie mamy na orbicie okołoziemskiej naszego kosmonauty.
    „Herr Maszewski” by poobserwował, zakonotował i podałby nam maluczkim
    jasne obserwacje (na przykład o ruchu wojsk w kierunku Korei) prawie
    jak na tacy.
    Niestety obserwacji orbitalnych nie otrzymamy, ale chętnie i szczęśliwie
    będziemy niecierpliwie czekać na ploty.
    Ploty o „kartoflach”.
    Ploty o ministrze Sikorskim.
    Ploty o polskim Rządzie.
    Na ploty o d… Maryny też.

    Pozdrowionka.

  124. Z oddali lepiej widać. Ludwik Stomma w felietonie z ostatniej Polityki zauważa – „Jest w Europie kilkanaście a na pewno już kilka modeli organizacji służby zdrowia, które można by dla dobra pacjentów zastosować w Rzeczpospolitej. Ale skądże, my musimy bez końca, drogą prób i błędów tworzyć nasze. „Nie angielskie, nie kreolskie ale nasze, nasze polskie – nie amerykańskie, nie jakieś inne, ale nasze, nasze rodzinne.”
    Ludwik Stomma tylko nie wie jednego. Nieistotna tak naprawdę jest służba zdrowia ani pacjenci. Liczą się tak naprawdę ludzie, ktorzy z tego burdelu od 11 lat żyją – ludzie, którzy bredza od 11 lat głupoty w tym niezrozumiałym narodowo – funduszowskim slangu.
    Podobnie jest z OFE i jakimkolwiek innym bolesnym problemem, którym zajmuje się to państwo. Tu najlepiej żyje się z cudzych chorób, bezrobocia, nędzy i starości.
    Pozdrawiam

  125. Kartko z P.
    Z prawdziwej oddali widać najlepiej.
    W kraju są z grubsza dwie grupy ludzi. Jedni mają czas, na rencie lub emeryturze, inni pracują i potrzebują iść do lekarza szybko, dostać prochy i dalej ciągnąć ten kierat. Nie wnikam, kto z PT Blogowiczów do jakiej grupy należy, albo jest „z daleka. Czyż nie jest tak?

    Więc praktyka krajowa stworzyła bez oglądania się na teorie i ideologie, właśnie dwa systemy – jeden wolny i bezpłatny, drugi szybki (porównywalny z kanadyjskim, jeśli nie lepszy), lecz za ekstra opłatą. Chyba wzorowane na komercyjnym obrotem szynką w pewnej fazie minionego systemu. I o co chodzi, wszystko gra. Po co komu reforma?

  126. wiesiek59 pisze:
    2010-11-30 o godz. 14:03
    Jacobsky pisze:
    2010-11-30 o godz. 14:31

    Co do opinii Pani Zofii względem Chin, to obaj Panowie macie rację.
    Pani Zofia poniekąd też.
    Nie pamiętam niestety gdzie to czytałem, ale było to jakiś miesiąc, góra dwa miesiące temu.
    Otóż zgodzę się z Panią Zofią że takie „okrążanie Chin” może mieć obecnie
    miejsce. Może to być działalność prewencyjna, kto wie czy nie przy cichym wsparciu EU.
    W tym co czytałem chodziło głównie o to, że na terytorium Rosji odbywa
    się nielegalny exodus setek tysięcy chińczyków emigrujących z własnej
    ojczyzny. „Rozlużnienie” dyscypliny w rosyjskiej armii, upadek morale
    solidnego żołnierza- -pogranicznika poprzez bardzo kiepskie zarobki i
    wszechobecna korupcja, spowodowały że pogranicze rosyjsko-chińskie
    stało się miejscem masowej emigracji całych rodzin, klanów, ba! całych
    wiosek na terytorium Rosji!
    Rząd w Moskwie wie o tym procederze, niestety albo nie chce, albo nie może tej procedurze zapobiec. Uważam że raczej to drugie jest bardziej adekwatne do tematu. Każdego dnia tysiące chińczyków szmugluje się
    przez żle strzeżoną „zieloną granicę”, w poszukiwaniach swego Eldorado.
    Skoro pisze o tym prasa, nietrudno przypuścić że wiedzą również odpowiednie „służby” w Eurolandzie.
    A skoro wiedzą i mają odrobinę wyobrażni, to jak łatwo przypuścić, mogą
    żywić duże obawy, że ci Chińczycy którzy przedostali się na terytorium
    Rosji, będą wędrować dalej w kierunku Europy zachodniej.
    Niekontrolowany napływ tak potężnej fali emigracyjnej może być dla
    europejczyków zabójczy. W dobie trwającego wciąż kryzysu, w czasach
    kiedy plajtę finansową ogłaszają takie kraje jak Irlandia, Hiszpania czy
    Grecja, przyjęcie na „garnuszek państwowy” ogromnej masy uchodżców
    politycznych (no bo przecież uciekli od komunizmu!), może doprowadzić
    do jeszcze większego krachu finansowego, do załamania ciemiężnie ale
    w miarę normalnie funkcjonującej Unii europejskiej.
    Innym aspektem tej samej sprawy (tj. masowego exodusu Chińczyków
    na terytorium Rosji) jest przyszłościowe zagrożenie ewentualnym konfliktem (może nawet zbrojnym) na linii Moskwa – Pekin!
    Dlaczego? Ano dlatego że w pewnym momencie, kiedy to już olbrzymia
    masa ludności chińskiej „nasyci” tereny rosyjskie, Pekin może podnieść
    raban o to, że skoro dane tereny (oficjalnie należące do Rosji) zamieszkane są w większości przez Chińczyków, to owe tereny należy
    przyłączyć do Wielkich Chin!
    Z niedawnej historii choćby Europy, wiem dobrze że taki „scenariusz” jest jak najbardziej możliwym, a jego wykonanie zawsze kończyło się mniejszym lub większym konfliktem zbrojnym.

    Patrząc z takiej perspektywy, a sami przyznacie że jest to jak najbardziej
    prawdopodobne, nie jestem pewien czy nasze dywagacje na temat OFE,
    martwienie się o przyszłe emerytury i renty, jest na miejscu.
    Może już powinniśmy powoli martwić się o miseczki?
    Takie małe, poręczne, najlepiej drewniane.
    Miseczki na ryż.
    Z chińskiej jadłodajni socjalnej!

    Pozdrowionka.

  127. Lewy Polak,

    Terlikowski to mój faworyt. Często występuje w TOKFM w popołudniu u Grzegorza Chlasty. W podcastach sobie znajdziesz.
    Jakbym był katolikiem, to bym bez założonej prezerwatywy z domu nie wychodził.
    Żeby w razie wypadku czy innej nagłej i nie spodziewanej śmierci do nieba nie trafić i go tam nie spotkać.
    Lis sobie słabo radził ale chyba był bez formy.Zazwyczaj idzie mu lepiej.
    Co do redaktor Pochanke to aż dziw, że sama ze sobą wywiadów nie przeprowadza.Zazwyczaj goście jej tylko przeszkadzają bo w ogóle ją odpowiedzi nie interesują.

  128. Sorry, Kartko, ale Ludwik Stomma nie wie o czym mowi. Polski system opieki zdrowtnej byl starannie wzorowany na bytyjskiej sluzbie zdrowia.
    Mysle, ze w sumie w Polsce udal on sie nieco lepiej gdyz na szczescie pozostala mozliwosc dawania lapowek, co jednak te sluzbe nieco uczlowiecza i np. kobieta nie musi czekac ponad trzy miesiace zanim dojdzie jej kolejka na wyciecie raka piersi. Moze sobie te kolejke skrocic z pomoca judiciously wreczonej butelki dobrego koniaku.
    A w Wlk. Brytanii niestety w szpitalch nie istnieje instytucja lapowki. I jest to smutne i przerazajace. 🙁

  129. @PAK 2010-11-30 o godz. 10:38
    Racja, choć jeśli dla danej grupy depesz było jedno hasło to odczyta się je wszystkie.
    Cóż, trochę się zmieniło od czasu kiedy w 1914 depeszowałem żeby zamknęli tego durnia Principa, bo chce zastrzelić arcyksięcia Ferdynanda. Ale zanim odszyfrowali moją depeszę… 🙂

  130. Telegraphic Observer
    Oczywiście – płacisz masz. Pisałem o tych pasożytach, które żerują na reformowaniu systemu dla tych, którzy albo nie mają czym płacić albo się uparli nie płacić. Komentarze przecież właściwie wyłącznie poświęcam państwu.
    Pozdrawiam

  131. Kartko z P.
    Musisz zatem wstąpić do Sejmu. Znaczy się, zapisać się i dać wybrać.

    Wracając do funduszy, np. zdrowotnych, to w kraju – nie wprowadza się progresywnego podatku dochodowego, jak w każdej cywilizacji-demokracji, gdzie pracujący i zarabiający płacą procentowo wyższą daninę niż rencisci i emeryci, to robi się drogę okrężną. Każe zamożnym płacić składkę NFZ, z której nie korzystają, tylko płacą prywatnej ubezpieczalnie i tam chodzą. Ale to ma sens, w ten sposób w kraju na dorobku ci co mają czas czekają, zamiast nieustannie zawracać głowę lekarzom raz za razem, co obciążyłoby system. Ciekawe czy Ludwik Stomma z Francji dostrzega elegancję tego finezyjnego rozwiązania?

  132. Kocie Mordechaju
    Jestem zaskoczony. Myślałem, że to autorskie dzieło Jerzego Buzka. A to okazuje się plagiat.
    Nie wiem tez jak to się bez łapówek kręci. Kto tam pracuje i po co? jak desperat sie w takich nieoliwionym systemie leczy?
    Wiele pytań ….
    Pozdrawiam

  133. TO & Kartka:
    Najlepsza ilustracja, przynajmniej dla mnie, systemu prywatnego ochrony zdrowia sa Stany. No wiec, jak wydolny jest system prywatny, swiadcza liczby- 30 mln ludzi bez ubezpieczen zdrowotnych. Leki- najdrozsze z wszystkich cywilizowanych krajow. Amerykanie probuja „importowac” z Kanady(ladny eufemizm) leki wyprodukowane w USA, bo sa tansze.
    Dodam jeszcze, ze w niektorych metropoliach, takich jak Detroit, Indianapolis, Cinncinnati, gdzie mieszka duze skupisko African American, ktorych nie stac na ubezpieczenie, szpitale plajtuja, bo zgodnie z prawem amerykanskim nie mozna odmowic pomocy w przypadkach naglych nikomu i ludzie zglaszaja sie z grypa do ER, w ktorym utrzymanie tzw. lozka kosztuje, powiedzmy, 5 razy wiecej , niz w normalnych warunkach.
    Na prywatnej sluzbie zdrowia najlepiej wychodza jedynie wlasciciele szpitali, lekarze i producenci lekow, nie pacjent.
    Co do polskiej sluzby zdrowia. Ona jest oplacana w sposob komunistyczny, a ludzie domagaja sie uslug na poziomie kapitalistycznym.
    Obok systemu amerykanskiego, polskiego i brytyjskiego sa rowniez inne systemy ochrony zdrowia, bardzo sprawne, chocby w Pld. Korei, Japonii, Francji. I nie kosztuja one az tyle co w USA.
    System amerykanski jest system najdrozszym w przeliczeniu na statystyczna glowe i najbardziej rozrzutnym, bo wydaje nie swoje pieniadze.
    Nie dziwie sie TO, ze lubi on wszystko co prywatne. Niestety, widzialem (i widze na) wlasne oczy system polski i amerykanski.
    Dodam, ze w Stanach rowniez stoi sie w kolejce do lekarza. I nie ma czasami wyboru, ktory zostanie nam przydzielony.

  134. Telegraphicku Observerze
    Nie muszę wstępować do Sejmu. Dwa miesiące temu przestałem palić. Szlag mnie trafił, że tyle forsy mają z mojego palenia i z taką pogardą i nienawiścią do mnie podchodzą. Tak mnie gnoić chcą. Tak więc to nie mój problem tylko tych …. . Słów mi brak. Tych, którzy ten totalitarny akt prawny uchwalili i nic sobie – jak widać – z niego nie robią. Gdy wyjadę do Hiszpanii to wrócę do palenia.
    Co do systemu ochrony zdrowia – zerkam na tę bryndzę tylko z ciekawości. Staram się żyć zdrowo, sporo chodzę, nieźle jem i trzymam dystans by nie narażać się na stres, bo on – somatyzując się – jest główną przyczyną chorób w tym kraju. Ostatnio byłem u lekarza 4 lata temu. Myślałem, że złamałem nogę i spanikowałem. Ale po 4 godzinach siedzenia w izbie przyjęć zauważyłem, że ruszam palcami. Więc doszedłem do wniosku, że nie jest złamana i wlokąc nogę za sobą odszedłem z tego piekła bez porady. Okazało się, że miałem rację – po trzech miesiącach opuchlizna zeszła i noga nie sprawia najmniejszych problemów. Nawet leków nie kupowałem, bo robiłem kompresy z wodą z octem a bandaż elastyczny w szkole mnie nauczyli wiązać. Tak więc ta służba zdrowia, gdy się rozsądnie żyje do niczego nie jest potrzebna.
    Podobnie z systemem emerytalnym. Biorąc pod uwagę stan państwa i tendencje demograficzne jak również nasze dyskusje o OFE sądzę, że przedłużą wiek emerytalny do 85 roku życia. Innego wyjścia nie ma. To dla mnie tak odległa perspektywa, że się tym niewiele przejmuję.
    Pozdrawiam

  135. W wieku 58 lat zmarła świetna aktorka, piękna kobieta i dobry człowiek –
    Gabriela Kownacka. Od kilku lat walczyła z rakiem.
    Niestety przegrała tą nierówną walkę.
    My wszyscy chyba też.

  136. Będziemy mieli do czynienia z cennym „procesem edukacyjnym” roztropniejszej części medialnego społeczeństwa.
    Ponieważ supermocarstwo ma dość grubą osłonę teflonową, więc nie spodziewam się żadnych uszkodzeń w jej funkcjonowaniu, co najwyżej, może się pojawić małe zadrapanie powłoki (Ławrow mówi o wesołości, bo w sferach politycznych takiej zabawy dawno nie było), po którym i tak spłyną strumienie tego deszczu jak po gęsi.

  137. Wycieki
    Organicznie rzecz biorąc to są dla żywej istoty pozytywne.
    Coś co było szkodliwe wypłynie na zewnątrz i organizm się oczyści.
    Te wycieki firmowane przez Wiki coś tam to wierzcie zezowatemu /a ten ma doświadczenie / to tylko podglądanie przez dziurkę od klucza jakie majtki nosiła w zeszłym tygodniu miss uniwersum sprzed lat trzydziestu.
    Ani ciekawe ani estetyczne. Podobne to /na naszym krajowym rynku/ do lustrowania p. Ireny Dziedzic.
    Co do wczorajszego występu p. Terlikowskiego to zgadzam się z Lewym Polakiem co do osądu LISA i tego programu.
    P. Szczuka miała tam takie szanse jak / bez urazy/ ŻYD ZA OKUPACJI.
    3-1 taka była sytuacja na boisku. Aż wstyd trzech wyżartych BOYSÓW NAPRZECIW FILIGRANOWEJ KOBIETY.
    W takiej sytuacji jest jednak wyjście i szkoda że p. Szczuka z niego nie skorzystała I NIE WYSZŁA do czego miała prawo.
    Pozdrowienia

  138. Kartko 19:37

    Czy po odstawieniu nikotyny (wybacz ten żargon; skrzywienie zawodowe) zacząłeś tyć?

    Doris Lessing, w drugiej części autobiografii, wspomina, że w Wlk. Brytanii na początku lat 50., gdy przeciętna konsumpcja kilokalorii na głowę wynosiła prawie 4500 – nie było otyłości! Wszyscy byli szczupli. Nie mieli powszechnie aut (więc chodzili), nie było powszechnej TV, no i PALILI jak smoki (i smoczyce)!

    W połowie lat 50. zaczęli się bogacić (tzn. kupować auta), pojawiła się powszechniej TV (siedzieli przed tubą) no i powoli, powoli, powoli zaczęło do nich docierać, że palenie szkodzi (nie tylko w ciąży).

    I masz babo placek: dziś nawet ich dzieciaki są jak balony.

  139. Staruszku,
    ależ pięknie „pojechałeś z reprymendą” (staruszek pisze:
    2010-11-30 o godz. 18:44) u red. Passenta!
    Aż mi w duszy zagrało.
    Jak blues na harmonijce ustnej.
    Jak harfa w „niebiesiech”.

    Pozdrowionka
    … i bóg zapłać. Od proboszcza!

  140. Mw
    Nie przytyłem. To znaczy przytyłem tyle co zwykle przed zimą – kilka kilo. Nie przeszkadza mi to, mam niezłą wydolność organizmu. Ale jadam od lat tylko dwa posilki – obiad i kolację. Od rana jadę tylko na mocnej kawie. Liczyłem się z większym łaknieniem ale daję sobie z tym radę. Okazuje się, że nie tak dużo kalorii szło na odtrucie.
    Pozdrawiam

  141. cynamon29 pisze:
    2010-11-30 o godz. 18:32

    Na Syberii mieszka obecnie- w zależności od źródeł, od 3- 13 milionów chińczyków. Ludność Rosji- 140 milionów……
    A na Syberii Rosjan jest niewielu, reszta- przeważająca, to narody, czy plemiona „tubylcze”…..
    Za kim się opowiedzą w referendum?

  142. Mw
    Ale w moim przypadku niepalenie jest psychicznym dyskomfortem. Bywam ospały, ciężej mi się rozruszać. Odstawiłem papierosy ze złości, bo nie miałem chęci już się użerać z tymi fanatykami. Za stary jestem, by mnie ścigali jacyś tępi strażnicy albo astyneci z powodu fajki. Nie mam ochoty się tajniaczyć po kątach. Tak więc to tylko życiowy wariant na ten oszalały kraj.
    Pozdrawiam

  143. Jacobsky pisze:
    2010-11-30 o godz. 14:31

    Wystarczy, że Rosja podpisze akces do NATO……
    Sikorski- od „strefy zdekomunizowanej” już to głosił………
    Geopolityka to szachy.
    Chiny obstawiły Afrykę, Nepal, Pakistan, Afganistan, Tajlandię……
    Na razie gospodarczo.
    Problemy z metalami ziem rzadkich, Korea….
    Wojenka- kontrolowana i zwycięska, skanalizowałaby emocje Ludu….

  144. Po PA2155 spodziewałem się demagogii, ale po Tobie Jacobsky nie. Powiem Ci szczerze, że bardzo często nie odpowiadałem na Twoje niesprawiedliwe wpisy dotyczące innych osób, ale zastanawiałem się, gdzie się podział dawny Jacobsky.
    W moim komentarzu nie ma ani słowa o Al Kaidzie, Talibanie czy Islamie. To jest właśnie charakterystyczny sposób dyskusji ludzi szczególnie związanych z lewą stroną sceny politycznej. Ustawianie sobie przeciwnika pod ścianą, tam gdzie jego w ogóle nie ma. Gdybyście byli łaskawi przeczytać najpierw tekst, który komentujecie. Czy to jest dla Was za trudne?

  145. Współczuję Kartce
    Sam paliłem do 60 dziennie.
    Ograniczałem przez lat wiele i pomogło mi urządzenie niemieckie /skleroza/zapomniałem nazwę – służące do odczulania /alergie/ i likwidowania głodu nikotynowego.Nazywało się jakoś na //A//.
    Procedura była następująca , wypalić pół papierosa SWOJEJ marki reszte się oddawało , wkładali niedopałek do pojemnika , nakładali obręcz na głowę ,dłonie kładło się na dwu płytkach miedzianych .Włączali ustrojstwo , na 15 minut i KONIEC.
    Śmiałem się jak mi o tym opowiadano ale następnego dnia po kuracji ręce mi latały po kieszeniach ale GŁODU NIKOTYNOWEGO nie miałem już nigdy.
    Nie palę od lat gdzieś piętnastu.Przytyłem 4 kg
    Może ktoś z Blogosfery spotkał się z czymś podobnym.
    Pozdrowienia

  146. Lewy Polak 16.09

    Jak nie znam sie na polskiej polityce,tak przeczytalem Panski wpis. Pan Terlikowski nie jest wart uwagi. Zero.

  147. Szambo, za sprawą WikiLeaks wybiło, a polscy hydraulicy i polskie hydrauliczki – zamiast pokusić sięo analizę zawartości, jak na intelektualistów przystało – nadal wiechciami słomy z własnych butów uparcie je zatykają. Oto pewna hydrauliczka z Krakowa taki wniosek wyciągnęła z afery – zakompleksiony absolwent szkoły publicznej postanowił dopiec absolwentom Harwardu wyciągając ich brudy z internetu. Droga pani. Absolwentko bóg wie czego. Żeby tak obnażać własne kompleksy, w radiu, pod nazwiskiem, które dyskretnie przemilczę? Co pani wie o kompleksach sprawcy i szerzej – o jego intencjach? Tyle, ile podały źródła zdecydowanie osobie tej niechętne. A może zbrzydziło go to, co zobaczył w rurze?

    Na wszelki wypadek wytłumaczę więc pani, na czym polega afera, którą inne narody, byż może gorzej wykształcone, od razu rozpoznały. Na tym owóż, że amerykańscy dyplomaci, tłumaczę jaśniej: ludzie decydujący na co dzień, czy jakiś kraj może sobie jeszcze trochę pobiegać, czy walimy w niego z powietrza a jego króla skazujemy na śmierć, otóż ludzie o tak niewyobrażalnej władzy okazali się zwykłymi kmiotkami i prostakami, których kompetencjom kompletnie nie można ufać. Takoż ich inteligencji i powadze, z jaką podchodzą do swej zabawy losami ludzi. Chociaż nie wiem, czy ktokolwiek na świecie ma wystarczające kompetencje, by decydować o losach innych narodów. Ale oni nie mają jej na pewno.

    Pan, który owej pani towarzyszył, też w radiu, pod nazwiskiem, wniosek z całej sprawy wyciągnął taki: wiadomo, że w rurach śmierdzi, chodzi jednak o to – wykłada ów profesor – by nie dopuszczać do wycieków. Koniec, kropka. Czyli to, że na przykład dyplomaci satelitów podlizują się dyplomatom hegemona, bo, cytuję, chcą wizę dla kuzyna, nie jest niczym nagannym. Tak już jest. Nic na to nie poradzimy, to po prostu jeden z fundamentów świata w jakim żyjemy. A dlaczegóż to w tych akurat, tak istotnych dla świata rurach musi śmierdzieć…? – zapytam jak jakiś durny absolwent szkoły podstawowej w Pcimiu. Na to pytanie ani pani hydrauliczka ani pan hydraulik odpowiedzieć się nie pokusili. Podejrzewam coś gorszego – oni go sobie nawet nie zadali.
    http://www.continuum24.pl

  148. A. Barbarusie!
    A dlaczego nie zainteresowało Cię to, że wycieki dotyczyły tylko państw demokratycznych? Dlaczego nie ma przecieków z Syrii, Iranu, Korei Północnej, Rosji, Wenezueli, Chin, Sudanu czy Ekwadoru? Dlaczego ten Australijczyk z taką chęcią kompromituje nasz świat, a tamten, o wiele gorszy i bardziej przerażający, zostawia nienaruszony?
    To jest ucinanie gałęzi, na której się siedzi.
    Ps. Mam pytanie. Dlaczego Ty swoje wpisy blogowe po prostu wklejasz do blogu Redaktora? Nie stać Cię na napisanie nowego tekstu?

  149. wiesiek59 pisze:
    2010-11-30 o godz. 22:51

    „Za kim się opowiedzą w referendum?”

    Ba! nietrudno zgadnąć. Wedle moich informacji, a sprawdzałem w kilku
    miejscach, szacunkowo na dzień dzisiejszy jest ok. 15 milionów.
    Ale nie wyklucza się że nawet dwa, trzy razy tyle.
    Nie ma udokumentowanych badań. Nikt nie jest w stanie ICH tam
    policzyć!
    W zeszłym tygodniu „Hamburger Abendblatt” smarnął krótki artykulik
    pod tytułem „Czy Deutschland będzie skośnookie?”.
    Wieśku, zdolności migracyjne narodów Azji, a szczególnie chińczyków
    są nie do oszacowania.
    Gdyby nie oni, w XIX wieku w USA nie powstała by tak potężna kolej
    żelazna (też głupie określenie – tak jakby obok była kolej drewniana),
    przemysł naftowy no i nie powstałyby chińskie restauracje (to ostatnie
    dotyczy już także Europy).
    Niemcy trzęsą portkami, bo mimo że czasy ich świetności minęły
    bezpowrotnie, mit pozostał. I ten mit ciągnie „ludy” jak lep na muchy.
    ********
    A jednak Assange będzie ścigany! Amis wypuścili za nim „Red Notice” czyli międzynarodowy list gończy. No i gdzie tu miejsce na słynne
    amerykańskie „freedom”? Ano tu:
    http://www.freedomfurniture.co.nz/ lub tu:
    http://www.youtube.com/watch?v=o-d5x-CiTUs i tu:
    http://www.youtube.com/watch?v=FSBIX6rgJ24

    Pozdrowionka.

  150. Zezowaty, ja również w ten sposób zakończyłam palenie (a paliłam bardzo dłuuuuuuuugo). Nie palę ponad 5 lat , utyłam ok.3 kg, głodu nikotynowego nie czułam, nie miałam potrzeby zapalenia. Ssałam cukierki miętowe ok.pół roku. To była moja pierwsza i skuteczna póba rzucenia – więc urzadzenie odczulające zadziałało (nazwy też nie znam, firma byla na Ursynowie, ale podobno z powodu braku klientów przenieśli sie do Niemiec). Polecam metodę wszystkim palaczom i pozdrawiam.
    PS. Lubiłam palić, trochę żal, hahaha

  151. Tak wygląda największy zbrodniarz Ameryki, zagrożenie dla Świata,
    złodziej i bandyta, syfilis i malaria w jednym, zapluty karzeł prawdy,
    piewca „freedomu”, talib i binladeńczyk, niewierny i zakłamany obłudnik
    Julian Assange:
    http://www.gmx.net/themen/nachrichten/ausland/186yctm-interpol-sucht-assange
    Dzisiejsze jeszcze laski, będą nim straszyć swoje wnuki, jako babcie!
    A pfuj siło nieczysta!
    Apage, Satanas!

    Pozdrowionka.

  152. a ja tam czekam, a tu to:

    http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/311626,rosyjskie-glowice-nuklearne-sa-wycelowane-w-polske.html

    czy doczekamy nowego roku ? gdzie Jaroslaw Kaczynski z jego testamentem Lecha ?

    pozdrawiam ze smutkiem

  153. Torlin pisze:
    2010-12-01 o godz. 07:57

    Celna uwaga….

    Inną przyczyną może być poziom informatyzacji danych.
    Papier, czy mikrofilm, okazują się bezpieczniejszym nośnikiem?
    Zgranie na CD danych, to kilka minut i miliony stron tekstu.
    Ciężarówka przy nośniku papierowym……

  154. W „dziennik.pl” nasz superagent Tomek ujawnia z rozbrajającą
    szczerością: „Agent Tomek: Kobietom chodziło tylko o kasę”.

    Też mi Amerykę odkrył!
    To po to się kształci w Polsce rodzime Jamesy Bondy, ładuje kasę i
    lata szkoleń, żeby taki James Bond na łamach czegokolwiek „rozgłaszał”
    że lód jest zimny, woda mokra, a i kukułka kuka?!
    Rozrzutniśmy, mości Panowie!
    Rozrzutniśmy!

    Pozdrowionka.

  155. Reiter u Kublik……
    http://wyborcza.pl/0,107323.html

    Można jednak sensownie prowadzić wywiady……

  156. Drogi Torlinie,
    zainteresowało, piszę o tym na blogu. Ale wyłożę i tutaj: uważasz, że jakieś przecieki z Korei Północnej jeszcze bardziej by to państwo w naszych oczach skompromitowały? Kompletnie bez sensu propozycja. Poza tym to właśnie demokracja opierać się ma na jawności. Korea et consortes tego nie deklaruje, przynajmniej nie słyszałem. Poza tym wszystko co mogłoby skompromitować wymienione kraje i tak publikowane jest bez przerwy i przy każdej okazji przez dominujące w świecie medialne imperia wspomagane przez służby specjalne jedynego światowego mocarstwa. Te media naprawdę nie potrzebują pomocy WikiLeak.
    A dlaczego wklejam? Po prostu grzeję się trochę na gapę w cieple blogu bardziej sławnego kolegi 😉

  157. Wiesiek59
    Też z przyjemnością tego wywiadu wysłuchałem. I obejrzałem, bo czego nie chciał powiedzieć to przekazał miną. No i Agnieszka Kublik rzeczowa i nie agresywna. Ale to chyba też zasługa Reitera, że taką atmosferę potrafi wytworzyć – dobra, ciekawa rozmowa
    Pozdrawiam

  158. Kartka z podróży pisze:
    2010-12-01 o godz. 11:27

    Ona taka jest ZAWSZE….
    Olejnik, czy Lis, niestety się nie umywają. Kwestia kultury i taktu prowadzącego jest istotna.
    Inna sprawa, że przy kilku dyskutantach sprawa może być trudniejsza.

  159. Janusz Reiter to jest gość z klasą. Miałem kiedyś przyjemność słyszeć go „na żywo” i podziwiać zarówno kulturę wypowiedzi, jej treść, jak i znakomitą znajomość niemieckiego.
    Potem spotkałem polskiego „dziennikarza” radiowego na usługach Deutsche Welle, korespondenta z Pragi. Zapytany o zdanie na temat Reitera (podówczas ambasadora) nie miał pojęcia, o kim mówię 😯
    Tyle o kompetencjach dziennikarzy.

    A. Barbarus,
    interesujący ten Twój blog, tylko to szare na szarym tak ciężko się czyta 🙄

  160. Podobno Chiny zablokowały dojście do „WikiLeaks”.
    Ciekawe, nieprawdaż?

    Pozdrowionka.

  161. Torlin,

    Dokumenty te będą oczywiście wodą na młyn przeciwników polityki amerykańskiej, czyli przede wszystkim zwolenników całowania w oba zarośnięte policzki każdego spotkanego Taliba.

    O zagrozeniach „kultury zachodniej” islamizacja oraz islamskim terroryzmem (Al-Q) rowniez pisujesz czesto i gesto jesli tylko dyskusja schodzi na te tematy, i dorzucasz, ze w takiej sytuacji nie ma wyjscia: trzeba ufac Amerykanom i nie patrzec im na rece. Tego typu zlote mysli Twojego autorstwa rozsiane sa po archiwach tego blogu. Nie pros mnie o konkretne wpisy, bo naprawde nie chce mi sie przewijac tej naszej sieczki wyprodukowanej i nagromadzonej przez lata. Jednak pamiec mam jeszcze na tyle dobra zeby moc zreasumowac Twoj poglad na role USA we wspolczesnym swiecie, w tym role militarno-policyjna.

    Skoro Ty widzisz w moim sposobie myslenia elementy obsesyjnosci, to pozwol mi poszukac tego samego w Twoim. Nie ma sie co mazgaic, Torlin.

    Pozdrawiam

  162. Torlin:
    Jezeli moje wpisy nazywasz demagogia, trudno znalezc mi okreslenie na Twoje.
    Operujesz haslami, zbitkami pojeciowymi, jakimis niewiarygodnymi stereotypami. Nie wiem, ile wiesz o Ameryce i scenie swiatowej, ale jest to ujete w jakies dziwne dogmaty, ktorych zrodla domyslam sie u jakichs niewyszukanych obserwatorow sceny. Duzo w tym slusznej ideologii, hasel, malo tresci.
    Dodam rowniez okrzyki, cytuje z pamieci, ” Panie Redaktorze, ci sami ludzi, ktorzy byli przeciw niepodleglosci Kosowa, wypowiadaja sie teraz przeciw Izraelowi”. Albo, „Tyle tu roznych nienewistnikow”. Czasami dziwie sie Gospodarzowi, tak czulemu na rozne wybryki dyskutantow, ze pomija milczeniem Twoje wpisy. Bo sa one i jednostronne, czasami rasistowskie, megalomanckie i niegrzeczne. Tak jak o tych Arabach, sikajacych, Twoim zdaniem za namiotami, w ktorych zyja. I o mieszkancach Izraela, z tradycja wywodzaca sie z czasow biblijnych. Albo o braciach Czechach, ktorych impulsywnie nie lubisz.
    Chetnie poznalbym Twoja opinie na rozne tematy (o sprawach krajowych piszesz jak gdyby z wiekszym rozsadkiem, moze to lepsza znajomosc tematu), ale to ocieka wszystko tania propaganda w stylu dawnej „Trybuny Ludu” i „Zolnierza Wolnosci”, ze zbitkami pojeciowymi.
    Co do Ameryki. Wydaje mi sie, ze znasz USA i Amerykanow, ich kulture, sposob myslenia bardzo powierzchownie. Moze troche, jak niektorzy ludzie ktorzy oceniaja Amerykanow z perspektywy filmow hollywoodzkich. Wierz mi,w zyciu tam jest i wiecej i glebiej.
    Pozdrawiam

    .

  163. @Torlin

    Przeczytałem dokładnie Twoje komentarzy w tym wątku. Nie znalazłem w nich ani jednego błędu merytorycznego, np. odnośnie realiów polityki USA, ani obsesji. Przeciwnie, są one wyważone. I zgodne z moimi obserwacjami i opiniami.

  164. Telegrafic Obserwer zweryfikował i pobłogoslawił Torlina za prawomyslnosc.
    Chyba umrę ze śmiechu !
    PS.Na szczęscie na blogu jest także Jacobsky i podtrzymuje poziom kanadyjskiej Polonii.

  165. Czytajac Kartke z Podrozy, Jasnego Gwinta, Torlina,Parkera,mw i innych tzn tych, ktorzy ciagle kraza wokol polityki polskiej i jej miedzynarodowego kontekstu, staram sie zrozumiec jakimi oni kieruja sie paradygmatami, tzn. jaki jest rdzen ich pogladow, z czego wysnuwaja wlasciwe sobie przeslanki. Wszystkich panow jedno z pewnoscia laczy, ze nie jest to paradygmat katolicki.
    Zaczne od opozycji Kartka kontra mw. Wydaje mi sie, ze Kartka jest idealista, a mw pragmatykiem. Poniewaz postepowanie Platformy dalekie jest od idealu, poniewaz dzieja sie tam tez niezgorsze brudy(chocby stara afera Jarucka -Cimoszewicz, a ostatnio Trybunal), Kartka w czambul potepia Platforme, nie ma zludzen, ze polityka Tuska doprowadzi do czegos dobrego, podkresla zaniechania rzadu, rozne przekrety itd.
    Mw jako pragmatyk broni rzadu Tuska, ze jest on jakas emanacja narodu(lepsza emanacja niz ta pisowska), ze z takim spoleczenstwem przezartym rakiem kosciola, rzad majac na uwadze demokratyczne wybory przeprowadzone przez wlasnie takie a nie inne spoleczenstwo, musi lawirowac. Donald Tusk musial wziac koscielny slub, jesli w tym kraju chcial czegos w polityce dokonac. Paryz wart mszy.
    Zastanawia mnie Jasny Gwint, ktorego interesujace wpisy sa skazone jednostronna idealizacja PRLu. Skad u tego inteligentnego, oczytanego(Schopenhauer Safranskiego) Krakusa bierze sie taka stronniczosc. Ze tez nie pamieta, ze w PRLu byla beznadziejna bieda, ze stalo sie w kolejkach za podstawowymi produktami, ze rzeczywistosc byla beznadziejnie szara, biurokracja wzsechpotezna. Owszem nie bylo wtedy takich kontrastow jak dzisiaj, nie bylo bogaczy, a tak zwana nomenklatura miala dostep do luksusow, nie bedac ich posiadaczami. Stalin byl biedny jak mysz koscielna, wprawdzie jezdzil limuzynami spijal francuskie koniaki, ale wszystko to byloprzeciez wlasnoscia ludu pracujacego. Podobnie postepuje kosciol katolicki, gdzie tez wlasnosc nalezy do ludu bozego, a proboszczowie i biskupi tylko z niej korzystaja. Wlasnosc prywatna to kradziez, napisal Proudhon, czyzby Jasny Gwint byl zwolennikiem Proudhona ? Nie widzial obludy tzw. wlasnosci socjalisycznej, ktora rzekomo zlikwidowala wyzysk.A tak powierzchownie, to czy Jasny Gwint nie dostrzega, jak Polska nadgania zapoznienie cywilizacyjne, jak polskie wsie i miasta pieknieja ?
    Torlin jest oskarzany o bezkrytyczne uwielbieni Stanow Zjednoczonych. Nie bede wchodil w szczegoly tej ciekawej polemiki, broni go Telegrphic Observer, atakuja go PA215 i Jacobscy. I znowu Torlin jak mw jest pragmatykiem. Wcale nie na kleczka wobec USA, ale widzi zagrozenia, ktore czychaja na nasza cywilizacje i czy sie to podoba czy nie, to ten mniej lub bardziej skorumpowany Jankes chroni nas przed czyms o wiele gorszym, jakims Castro, Kimem.
    Idealisci chyba nie znaja dobrze historii. Imperium Rzymskie, ktore wycisnelo trwaly slad na europejskiej cywilizacji, jesli przyjrzec sie mu blizej wcale nie bylo takie idealne, to samo odnosi sie do Imperium Brytyjskiego, Rosji Carskiej, hegemonii Francji. Zawsze bywalo mniejsze zlo, ktore nigdy nie bylo samym dobrem(ktorego ucielesnieniem jest Jaroslaw K. -wybaczcie nie moglem sobie odmowic tej przyjemnosci). Teraz Stany Zjednoczone sa takim mniejszym zlem(zadnym Imperium Dobra), i z tym powinismy sie pogodzic, tzn z Torlinem, TO . Krytykowac nalezy, dlatego w poprzedni wpis zakonczylem : Chwala Wikileaks !
    Na koniec musze wspomniec paradygmat Staruszka: Nie podpalajcie mojego kraju !
    Tez sie pod tym podpisuje

  166. Może jeszcze Kwaśniewski na dobranoc……
    http://przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,7881.html

  167. A czy tu ktoś zająknął się o Chinach jako ewentualnym mocodawcy tego plotkarza?
    Przeoczyłem coś?

  168. Kartko,

    przyjmij wyrazy głębokiego wspólczucia z powodu pogardliwego odrzucenia jednej z nielicznych rozkoszy ( papierosek w ustach i cudowna wstążka dymu uchodząca z jego spopielałego zakończenia) jaka pozostaje nam w późniejszym okresie życia na tym wściekłym ludzkim padole.
    Wiem coś na ten temat wszak czerokrotnie rzucałem palenie i wytrzymywałem z tym 6 do 8 miesięcy (od ostatniego razu moja wstrzemięźliwość utrzymuje się od kilkudziesięciu lat).
    Kiedy pochwaliłem się pani doktor jaki to ja jestem dzielny i przewidujący, odpowiedziała mi obojętnie, że moje wszystkie wyczyny zostały zarejestrowane.
    Pozostało mi tylko chwalić się gołębim sercem, które toleruje palaczy, a tym, rzuconym na łopatki, którym odmawiam na ulicy poczęstunku papierosem, zawsze robię to ze wspólczuciem.

    Pozdrawiam, serdecznie współczujący.

  169. Panie i Panowie od dymka!

    Moi ulubionym wicem o paleniu był zamek w drzwiach. Zaciął się wziął i już.
    No wezwałem znawcę, a było to przed PiTem. Naprawil. Nalałem. Chlupneliśmy. Po papierosku. Jakoś tak się zgadało o szkodzliwości. A wie Pan, że mój dziadek umarł od jednego papierosa? Zapalił i zaciągnął się. I fik. Miał 89.

    Jedenaście miesięcy nie dymię. Krążenie oboczne wyręcza dramatycznie zatkane tętnice. Stopki nie ucięli. Paliłem 50 lat. Kiepskie zwykle i po paczce dziennie.

    I nic bym nowego o paleniu się nie dowiedział, aż tu Kartka głosi, że przestał w proteście wobec reżymu. Ja Mrożka tylko cenię i wspominam. Kartka Mrożka stosuje. I jak go nie lubieć tego Kartka! Wymyślelibyscie coś takiego?

    Chcecie to palcie. Tylko stosujcie badanie tętnic zwane Dopplerem w żargonie. Będzie wkrótce poza pakietem usług należnych bezpłatnie.

  170. Lewy Polaku
    Wbrew epitetom, którymi raczą mnie blogowicze i które przyjmuję z rozbawieniem mam poglądy liberalne w związku z czym podstawowe zagrożenie dla swojej wolności upatruję w państwie. Jedynie bowiem państwo może bezkarnie łamać moje rozmite prawa i ograniczać moją wolność. Oczywiście nie jestem anarchistą i uznaję potrzebę jego istnienia, ale dla mnie to nie jest żadna świętość – to po prostu niezwykle żarłoczna biurokracja rządząca się swoimi prawami. W związku z tym musi być poddawana krytyce i kontrolowana. Państwo musi być wciąz ograniczane ponieważ wykorzystuje każdą możliwość by zwiększyć zakres swojej władzy.
    Taka jest idea moich komentarzy. Nie ma dla mnie znaczenia kto rządzi – Kaczyński, Tusk, Kwaśniewski…. . Dla mnie liczą się ograniczenia prawa człowieka, inwigilacje, areszty wydobywcze, korupcja, utajnianie spraw publicznych itp.
    Pozdrawiam

  171. Ryba
    Dzięki za wyrazy współczucia, ale jak napisałem moje niepalenie, które mi zresztą ciąży, to tylko pewien życiowy epizod w tym fanatycznym kraju. Mam nadzieję, że znajdę sobie życiowe miejsce w którym do kufla piwa będę mógł spokojnie wypalić kilka mocnych papierosów. Zresztą nie „mam nadzieję” – tak będzie na pewno
    Pozdrawiam

  172. Wszystkie satrapie wiele robią – według Kapuścińskiego- żeby pielęgnować
    CISZĘ…….
    Rozgłosu nie lubi również biznes i polityka.
    Właśnie Amazon wymówił korzystanie z serwerów Wikileaks…..
    http://www.tvn24.pl/0,1684596,0,1,wikileaks-stracilo-serwery,wiadomosc.html

    Okazuje się, że demokracja też lubi ciszę?
    Biedny Julian został już sprawiedliwie osądzony, teraz wystarczy Go powiesić
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8749938,_Zamach____wyrok_smierci____scigac_jak_bin_Ladena__.html

    Zdziwiła mnie krwiożerczość doradcy premiera Kanady…..

    Okazuje się, że idea swobodnego przepływu ludzi, towarów, kapitału , idei i INFORMACJI, ma wrogów w różnych miejscach świata.
    Również w świecie z pozoru demokratycznym…….

  173. staruszek pisze:
    2010-12-01 o godz. 20:39

    Nie do końca…..
    O Chinach Wikileaks napisał ciekawie, że nie będzie wspierał reżimu Kima bezkrytycznie i Chiny są przygotowane na przyjęcie 300 000 uchodźców.
    Po czym nastąpiły manewry wojskowe, ostrzelanie wyspy, płynie lotniskowiec i zapowiadane są kolejne manewry na spornym akwenie morza……

    W międzyczasie, Chiny przekierowały na 15 sekund przepływ informacji z internetu światowego na swoje serwery. Czy dokonały zrzutu danych?
    Od 20 lat kształcą na zachodnich uczelniach po 100 000 inżynierów rocznie.
    Ilu z nich to informatycy? Ilu para się kryptologią? Tego nie wie nikt…
    Za 5000 lat- o ile cywilizacja przetrwa- i tak wszyscy będą mieć ze względu na cechy dominujące skośne oczy i czarne włosy…….
    Planowanie długofalowe i wielopokoleniowe ma swoje plusy.
    Ale, czy MUSIMY być świadkami zmian? to za naszej kadencji?

    Faktem jest, że COŚ się dzieje…….
    W dobie nowoczesnej wojny, zamiast kanonady artyleryjskiej stosuje się kanonadę medialną……
    Co z niej wynika?

  174. Nie wiem, czy jest sens pisania repliki, wszystko właściwie zostało powiedziane. Dla części komentatorów moje poglądy są (czasem częściowo) zgodne z ich poglądami (pozdrawiam serdecznie), dla części niezrozumiałe (też pozdrawiam).
    Do jednego blogowicza jedynie napiszę odrębnie kilka zdań. Do Jacobsky’ego. Tak, oczywiście pisałem na ten temat (Al Kaida, Talibowie, Islam) wiele razy. Ale nie można przy polemice z konkretnym tekstem wstawiać fragmenty z innych wpisów. Ja tu pisałem o konkretnej sytuacji, usiłowałem skonkretyzować problem. I nie dotyczył on Al Kaidy, Islamu czy Talibów.

  175. Lewy Polak,

    Uznanie za listę blogopisów (szkoda że nie pogrubionych), kilka w niej pomyłek, ale sprostowania zapewne się pojawią.

    Z mojej strony wyjaśnię, boć poparłem Torlina, ale bez argumentacji.
    Otóż obawiam się państwa policyjnego, nadużycia władzy itp. Ale zdaje mi się, i nie tylko mnie, ale ludziom z którymi rozmawiam, że jest we współczesnym świecie jest o wiele większe zagrożenie dla bezpieczeństwa, już nie mówiąc o ładzie międzynarodowym. Pisałem u Passenta, że BBC za najważniejsze WikiCieki uznało biadolenie dyplomatów USA i UK na temat groźby przejęcie pakistańskiej broni jądrowej przez terrorystów Al Kaidy. Mam wrażenie, że tak większość ocenia te dwa zagrożenia: władza państwa (USA, Kanady, itd) vs. terroryści.

    Ciekawe, że nie zamknął Obama więzienia w Guantanamo. Tyle naobiecywał, a jednak nie jest to takie oczywiste.

  176. Staruszku
    Po obejrzeniu filmu o Blidzie to ja już boję się i wyjść z domu i do domu wejść. Kto wie któż może zapukać bladym świtem
    Wolałbym byś był złym prorokiem . Nie mam kwitów na zakup węgla z zeszłego stulecia. Papier był do D.. i się rozlazł.
    Jeśli jeszcze powołają następną komisję /po tej majątkowej/ do sprawdzenia kto chodził na jabłka proboszczowe to moje i dzieci i wnuki się nie wypłacą.
    Nie ma ktoś chodów w Australii ? Tam jest wszystko do góry nogami więc może będę się czuł jak w kraju nad Wisłą
    Ukłony

  177. wiesiek59
    „Zdziwiła mnie krwiożerczość doradcy premiera Kanady?..”

    A mnie nie. Jak juz pisalem na blogu D. Passenta, on juz to odwolal, probujac robic dobra mine do zlej gry. Poza tym, co to za profesor.. Moze zajmuje sie kreacjonizmem naukowym. 🙂 Kanadyjscy konserwatysci z tej czesci Kanady sa bardzo religijni, cos w rodzaju polskiego PiSu, nie obrazajac Jaroslawa K. i jego kolegow.

  178. Torlin,

    jeśli polemizuję, to z Twoim tekstem i z jego Autorem, jeśli ten dostrzega w mojej argumentacji obsesję. Nie narzucaj jakiś dziwnych reguł prowadzenia dyskusji, zwłaszcza na blogu i przeczytaj sobie na głos swój wpis z 2010-11-28 o godz. 23:02, a wtedy zobaczysz, że użyta w nim argumentacja pasuje jak ulał do schematu myślenia, jaki przebija przez Twoje wypowiedzi w dyskutowanym temacie.

    Pozdrawiam.

  179. # staruszek pisze:
    2010-12-01 o godz. 20:39

    „A czy tu ktoś zająknął się o Chinach jako ewentualnym mocodawcy tego plotkarza?
    Przeoczyłem coś?”

    Staruszku, o 13:28 „rzuciłem rękawicę”, ale nikt jakoś nie podjął tematu.
    Jesteś pierwszym który zauważa koneksje między „WikiLeaks”, skalą
    zaprzątnięcia uwagi Świata zwykłym wysypiskiem plotkarskich śmieci
    ( pisałem o tym w komentarzu do felietonu Gospodarza – cynamon29 pisze: 2010-11-29 o godz. 00:28) a żywotnymi, utajnionymi działaniami
    Chin w tym samym czasie. Chodzi mi tu głównie o tzw. „pełzającą
    aneksję” Chińczyków w dziedzinach ekonomicznych i terytorialnych, aneksję najczęściej żle postrzeganą przez opinię światową, dlatego utajnioną. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę na taki mały drobiazg, jak to że interesy Chin (czyt. zbyt własnych produktów i rabunkowy wyzysk surowców naturalnych od „innych”) obejmuje już prawie 70 procent powierzchni Afryki. Do tego dochodzi jeszcze legalna kolonizacja tejże Afryki przez setki tysięcy „doradców”, „inżynierów”,”programistów” etc., etc. Chiny ze swoim przyrostem naturalnym (czyt.mnożeniem się jak króliki) pękają w szwach. Inteligentny i technokratyczny rząd obecnych Chin zaplanował bardzo sprytnie cichą ekspansję. Pisałem o tym również (cynamon29 pisze:2010-11-30 o godz. 18:32) w kontekście nielegalnej, milionowej emigracji Chińczyków na terytorium Rosji. Jedynym który na to zareagował był „wiesiek59”, z krótkim ale mądrym komentarzem.
    O tym że „WikiLeaks” wykradło i upubliczniło zwykłe paplaniny między-
    dyplomatyczne wie cały Świat. Gorzej – cały Świat niczym innym się nie
    zajmuje, bo to dotyczy USA, tego USA, tak potężnego mocarstwa, tak
    (rzekomo) zabezpieczonego !!!
    To że opublikowane materiały są niewarte aż takiego zachodu, jakoś nikt
    nie pomyśli.
    To tak jakby swego czasu Otto von Bismarck pierdną głośno na salonach,
    a tuż obok zwykła gawiedż w ilościach wielkich płonęła w wielkim
    pożarze i gazety nie rozpisywałyby się o tych spalonych nieszczęśnikach,
    tylko o bąku Kanclerza! Ba! na salonach!
    Inny aspekt sprawy, to to że „wyciek” „WL” dziwnym zbiegiem okoliczności, zbiegł się w czasie z zawirowaniami na Półwyspie Koreańskim. To już drugi przyczynek do odwrócenia uwagi publicznej
    Świata od „czegoś”, co nie powinno być (przynajmniej na razie) zauważone, brane na tzw. „tapetę medialną”.
    Każde dziecko wie że koneksje Chiny – Korea Płn. są od lat przynajmniej
    poprawne. Jak myślisz staruszku, ile setek ton nadwyżki produkcyjnej
    żywności, maszyn, surowców trzeba dać głodującej Korei Płn., aby ta
    wystrzeliła parę rakiet w kierunku Południowców?
    Chiny takie nadwyżki mają. Parę „kapiszonów” w zamian za zajęcie
    uwagi Świata i już tysiące Północnych ma co jeść, ropy i benzyny też
    starczy dla armii, a i nowe maszyny i technologie też im się bardzo
    przydadzą. Chętnie odpalą parę kapiszonów gratis!
    Chińskie mądrości znane są od tysiącleci. Chińska dominanta nad Azją
    trwała tysiąclecia. Krótka „przerwa” maoistowska dobiega końca.
    Chiny dzisiejsze mają apetyt na Wielki Oddech, a ten oddech potrzebuje
    ogromnej masy „świeżego powietrza”. Świat narzucił pewne ramy
    poprawnego postępowania „moralnego” w stosunkach międzynarodowych. Nie wypada wybrać się czołgami i rakietami po terytorium sąsiada.
    No nie wypada i już.
    Poza tym, chińska kultura zawsze słynęła z subtelności i delikatności.
    Mam tu na myśli kulturę elit.
    Nie wypada i nie opłaca się też niszczyć infrastruktury państw, które Chińczycy sobie upatrzyli (odbudowa kosztuje).
    Opłaca się jednak podjąć kolejną chińską rewolucję! Tym razem cichutką, pełzającą, aż do skutku.
    Chińskie przysłowie głosi: „Kropla toczy kamień”. Jeszcze inne chińskie
    przysłowie mówi że: „Nawet najdalszą podróż, rozpoczyna się od
    pierwszego kroku”.
    Czyżby Wielki Pierwszy Krok już miał miejsce?
    Czy po to potrzebne były te dwie światowe „zadymy”, „WL” i Korea?
    Ano zobaczymy.
    Ja osobiście bardzo lubię chińską kuchnię.
    Niech przychodzą!

    Pozdrowionka.

  180. Szanowni Staruszku i Kartko z Podróży.

    Jeśli będziecie mieli chwilkę, to pozwolę sobie polecić obrazek mówiacy co może się stać z przeciwnikięm palenia szczególnie gdy nie zastosuje się do zasady, że de gustibus non est disputandum .
    http://www.youtube.com/watch?v=oJeC1Wk3SOc

    PS. Staruszku, czyżbyśmy wydeptywali te same ścieżki na 7-9 piętrze PeKiNu? (Ja 40 lat temu, kilka lat po JKM).

    Pozdrawiam Nemer

  181. Kartka z podróży,

    „Mam nadzieję, że znajdę sobie życiowe miejsce w którym do kufla piwa będę mógł spokojnie wypalić kilka mocnych papierosów.”

    To znaczy, że w swoim domu też nie możesz ?

    Swoją drogą dobrze Cię rozumiem. Choć nie palę już od 26 lat, to po akurat siedząc przy piwie z kumplami papierosy nie przeszkadzają mi zupełnie (choć po nie nie sięgam, nawet na bani).

    Pozdrawiam.

  182. Pragmatyzm – system filozoficzny, którego podstawowym elementem jest pragmatyczna teoria prawdy, uzależniająca prawdziwość tez od praktycznych skutków, przyjmująca praktyczność za kryterium prawdy. Pragmatyzm przyjmuje wynikające z przyjmowania tez skutki i ich użyteczność za kryterium prawdy.

    Definitywnie nie jestem pragmatykiem.

  183. Torlin:

    „Dla części komentatorów moje poglądy są (czasem częściowo) zgodne z ich poglądami (pozdrawiam serdecznie), dla części niezrozumiałe (też pozdrawiam).”
    Chcialbym jeszcze raz potwierdzic, ze niektore Twoje komentarze, zwlaszcza te na tematy krajowe sa naprawde na poziomie i lubie je czytac. To nie tylko sprawa tego, ze z nimi sie zgadzam.
    Polemizuje jedynie z tymi tekstami, ktore przypominaja mi niektorych autorow i ich komentarze z epoki zaprzeszlej, w formie i tresci. Lubie np. D. Passenta, nie dlatego, ze zgadzam sie z wszystkimi jego pogladami. On przynajmniej daje jakies racjonalne uzasadnienia swoich racji. Troche inaczej niz nowa generacja dziennikarzy polskich, zwlaszcza ta w okolicach GW i „Rzeczypospolitej”.
    Pozdrawiam

  184. @nemer

    Ależ Tak! To chyba w naszych komentarzach widać, słychać i czuć.

    Dla przypomnienia tamtych uroczych chwil można przypomnieć dwie postaci z tamtych lat.

    O Babci kursowała taka anegdota. Seminarzysta napisał na tablicy: „Połóżmy x=6” A Babcia podeszła, przekresliła Połóżmy i napisała Postawmy. Czas zatarł trochę zapiski pamięci. Być może odwróciłem pozycje. Dla mnie najważniejszy w tym jest szacunek dla oponenta. Babcia nie wytarła. Nie rozstrzygała kompletnie. Ona głosiła pogląd. Bez zbędnych słów, bo sprawa była błacha.

    Z Onyszkiewiczem natomiast zetknąłem ponownie (po kilku miesiącach kręcenia się po PKiNie wiedzieliśmy kto jest kto) na początku semestru letniego. Marcowe słońce oślepiało siedzących w audytorium. Za sobą mamy napięcie sesyjne. Propedeutyka jakiejś gałęzi matematyki. Suche powietrze ubogiej wówczas klimatyzacji usypia. Więc przed ćwiczeniami z Onyszkiem ktoś wpadł na pomysł aby urwać się do najlepszego wówczas kina w Polsce „Wiedza”. Przechodzi się sekretnymi dla naowicjusza zakamarkami w kapciach słońca nie widząc. Szybki poszedł po bilety i jeden położył na biurku Onyszka. Filmu nie pamietam. Film został unieważniony. Bo Onyszek wpadł po kronice; otworzyl mały notatnik.
    „Kogo dziś nie ma?”

    Och to były czasy. Mlody JKM już w muszce. Pierwsze pytanie Mosta (Andrzej Mostowski – guru wysokiej klasy!) na egzaminie: „Czy Pan chorował na katar sienny?” i te pytania na giełdzie: „O co mu chodziło?”

    Ostatni raz widziałem Onyszkiewicza wraz Rutkiewicz na marszu z obciążeniem w Puszczy Kampinowskiej.

    To se ne vrati. A ówczesnej polityki pamiętam żarty o akademiku Aleksandrowie. Wrogie nastawienie mocarstw sprawiało taniochę we Wzorcówce (Ośrodek Rozpowszechniania Wydawnict Naukowych) i w Radzieckiej na Nowym Świecie.
    Dwa pięćdziesiąt za amerykańską monografię wydaną w Toronto i tyleż za kawę. Dziś jest chyba normalniej: wiedza kosztuje. Prawo autorskie obowiązuje.
    Ale nauka charlestona wśród czekających na egzamin u Mosta zapadła w pamięć.

    Pozdrawiam wszystkich Pekińczyków!

  185. @Jacobscy 01:46

    Szanowny Jacobscy, ja nie siegam tak wysoko. Wiem byli Peirce,James i Dewey, ktorzy jako kryterium prawdy przyjeli uzytecznosc. Ja uzywam pojecia – pragmatyzm – w sensie godzenia sie z tym, ze swiat nie jest doskonaly i trzeba wybierac najmniejsze zlo, ze ludzie sa niedoskonali. Teoretycy komunizmu wlasnie zakladali, ze bedzie mozna zbudowac spoleczenstwo idealne, sprawiedliwe, bez wyzysku, zakladali, ze beda tam zyc ludzie doskonali, uczciwi itp. Poniewaz tacy nie istnieja, wiec zaczeli pracowac w gulagach nad stworzeniem takiej rasy wspanialych moralnych ludzi. Troche brzmi to demagogicznie, wiem, ze upraszcam, ale w tym tkwi sedno. I nie chodzi, aby wychodzac z takich przeslanek, pozwalac przestepcom na wszystko, poniewaz ludzie sa niedoskonali. Wlasnie pragmatyzm polityczny polega na tym, aby szukac tej granicy, gdzie owa niedoskonalosc zaczyna byc uwazan za patologie.
    Przed laty czytalem Bajke o Pszczolach Mendvilla(ucznia Hobbesa), gdzie on postuluje, aby rzad potrafil wykorzystywac dla dobbra ogolu przedsiebiorczosc egoistycznych jednostek. Marksa oburzalo , ze kapitalista produkuje nie dlatego, ze pragnie zaspokoic potrzeby konsumenta, ale aby wywabic z jego kieszeni zlotego ptaka. W krajach komunistycznych nieustannie gloszono haslo o dalszym zaspokajaniu potrzeb ludnosci i jakos nie udawalo sie ich zaspokoic. Egoista kapitalista czyni to skutecznie.
    Czy jesli zabieramy sie za seks, to czynimy to z czystym zamiarem(jakby chcial Terlikowski) aby splodzic potomka, czy raczej dla zaspokojenia plynacej z niego przyjemnosci. Przyroda dziala podstepnie, pragmatycznie, mamy przyjemnosc, jest potomek, kapitalista ma zysk i jakas potrzeba jest zaspokojona.
    Pozdrawiam
    LP

  186. Torlinie, zgadzam się jota w jotę, słowo w słowo z PA155 godz.03:15.
    No, może z wyjątkiem pożegnania – moje jest bardziej infantylne.
    Każdy z nas może mieć gorszy dzień i myśli które przelewamy na
    klawiaturę, bywają wtedy nie tak „uczesane”, jak by się chciało (zwłaszcza
    przy łysinie, bez personifikacji do któregoś z Was).
    Albo też mamy własną ścieżkę myślową i twardo ją bronimy, polemizując
    w tym wypadku na tym blogu, z innymi „ścieżkami myślowymi”, a precyzyjniej mówiąc – z ich właścicielami.
    Po co człowiek popełnia błędy? Ano po to, aby się na nich uczyć.
    Aha, czasami też po to aby dać dziką satysfakcję przeciwnikom:
    „a masz ty podły przeciwniku, a masz! nażryj się! tylko do syta! i żeby mi tu nie było że za mało pożywki ci dałem na twe sadystyczne zapotrzebowania! a masz!”.
    Trochę humorystycznie to ująłem, ale jest piękny ranek, biało za oknami i
    nie muszę patrzeć na mój zielony ogród, bo mi znikł. Pod bielą bezkresną.
    Piszesz (przynajmniej dla mnie) „lekkim piórem” jak to się kiedyś mawiało
    (w dzisiejszych czasach trzeba by chyba użyć określenia – „zwartą
    klawiaturą”?). Twoje wypowiedzi są interesujące, rzeczowe a że czasami
    się wychylisz, w chwili słabości lub w chwili siłości, w nieco ekstremalny sposób, to są tu na blogu „koledzy w klawiaturze” którzy Ciebie zaraz
    postawią do pionu!
    I nie ma się co obrażać, bo jest to zdrowa krytyka, na nasze szczęście
    bez odrobiny chamstwa. Po prostu inny punkt widzenia.
    Karafka La Fonteina się pięknie kłania.
    Serdeczności i …

    Pozdrowionka.

  187. staruszek, 22:08
    I te cholerne perforatory?
    Koniecznie rowerek stacjonarny.
    Pozdrawiam

  188. spotmarkerze
    zmieniłem layout
    pozdrawiam

  189. Właśnie dowiedzieliśmy się że Rosja jest totalnie skorumpowana i o wszystkim decyduje Kreml.
    My -Polacy już dawno o tym wiedzieliśmy bez przecieku, ale Amerykanie może w końcu oczy otworzą…

  190. PA2155:
    zgadzając się z Tobą co do Torlina, zjadłem „2” Twojego nicka.
    Wielkie SORRY!
    Zawsze miałem awersję do cyfr. Może to stąd?

    Pozdrowionka.

  191. LEWY POLAK pisze:
    2010-12-02 o godz. 09:36

    Jakże bliskie moim poglądom!!!
    Od siebie dodam tylko obserwację- potrzeby ludzkie są NIEOGRANICZONE!!!

    Najlepiej widać to na przykładzie kobiet, są w stanie wydać KAŻDĄ kwotę…

  192. cynamon29 pisze:
    2010-12-02 o godz. 00:25

    W ostatniej „Polityce” artykuł o Indiach i Chinach i ich wzajemnej rywalizacji.
    Polecam…..

    Skojarzenie mam takie.
    Znacie może „Go” chińską grę planszową? Jedyna róznica w porównaniu z realną polityką polega na tym, że przy planszy siedzi większa ilość graczy.
    Ale zasada otaczania terytoriów przeciwnika siecią własnych „kamieni”- obowiązuje.
    No i w realu to żywi ludzie tracą życie, często setkami tysięcy, czy milionami……

    Po raz kolejny się powtórzę.
    Pewnych rzeczy na „K” nie wyeliminuje się nigdy:
    -kapłaństwa
    -korupcji
    -kurewstwa
    To immanentny składnik człowieczeństwa……
    Wymaganie od dyplomatów, czy wybrańców ludu doskonałości, powinno kończyć się spojrzeniem do lustra. Uszlachetniać świat można zaczynając od siebie…..
    Ciekawe wyroki o pomówienia i oszczerstwa ostatnio zapadają……

  193. „Na nasze podbiałoruskie suwalskie wiosczyny też ostatnio wiadomość spadła jak grom. Aż sąsiadka do mnie przyjechała: ? Słysał ty, Stanisław, az ciarki idom. Którenś z papieżów przyznał sie, że prezerwatywy używał! Koniec świata bendzie! ? Amen ? odpowiedziałem, bo nie będzie to dla świata najgorsze wyjście. Koniec dobrze mu zrobi.”

    Świetny jak zwykło to się dziać zawsze, felieton Stanisława Tyma:
    „Koniec świata”
    http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/felietony/1511046,1,pies-czyli-kot.read

    Pozdrowionka.

  194. Wiesiek59 11.40

    „Najlepiej widać to na przykładzie kobiet, są w stanie wydać KAŻDĄ kwotę?”

    Najlepiej widac to na przykladzie kobiet, na ktore jestesmy w stanie wydac KAZDA kwote….

  195. wiesiek59 pisze:
    2010-12-02 o godz. 11:52

    „Pewnych rzeczy na ?K? nie wyeliminuje się nigdy:
    -kapłaństwa
    -korupcji
    -kurewstwa
    To immanentny składnik człowieczeństwa??”

    Ja bym dołożył czwarte „K” (i wtedy powstanie Banda Czworga):
    -kabotynizm
    nieodłączny towarzysz podróży ludzkości poprzez czas i przestrzeń!

    Dzięki wielkie za typ na artykuł o Indo/Chinach.
    Będę się teraz wczytywał (a co, niech wszyscy wiedzą „o tej mej”
    umiejętności!).

    Pozdrowionka.

  196. wiesiek59 pisze:
    2010-12-02 o godz. 11:40
    „Ciekawe wyroki o pomówienia i oszczerstwa ostatnio zapadają??”

    Szanowny Wiesku59

    No co Ty?
    Nie ciekawe wyroki a właściwe i trafne. Jakiekolwiek uwagi w kwestii budowy stadionu drużynie piłkarskiej, której właścicielem jest medialny koncern są niestosowne bowiem decyzja została podjęta przez osobę, która je często podejmuje po natchnięciu przez Ducha Świętego. Wszelkie sugestie, ze natychał kto inny, w jaki sposób i którędy są karygodne, wymagające potępienia i niezależny sąd bardzo dobrze to wie.

    A propos zachowania meRdiów i meNdiów dzisiaj przed południem.

    Otóż siedzę ja sobie siorbiąc poranną kawę i widzę na TVInfo konferencję prasową „pidżynów”. Migalski domaga się od szefa rządu i jednocześnie wodza rządzacej partii, by wyjaśnił dlaczego i po co „peło” zawiera sojusz z ruchem autonomii Śląska i żeby określił, czy jest za tym, by państwo polskie miało strukturę federacyjną czy jednolitą.
    W tym momencie TVInfo ucina sprawozdanie, przerzucam się na TVN24, to samo, tną sprawozdanie w tym momencie, no to Polsat News, Migalski na ekranie ale bez głosu bo na jego tle jakaś dziennikarzyna plecie jakieś banialuki, lecę na Superstację a tu debilny blok reklamowy.

    I „oto-chodzi oto-chodzi” nieprawdaż?

    Pozdrawiam, Nemer

  197. LEWY POLAK pisze:
    2010-12-02 o godz. 09:36

    Powiem tak: Baaaaaaaaaaaardzo Dooooooooobrze Lewy Polaku!
    Tak trzymać!

    Ale z czym innym ja „do tiebia priszoł”.
    Zatroskany jestem poziomem twojego humoru.
    Jego poczucia, użycia i wykładni.
    Gdzież ten Lewy Polak, co to u Passenta tryskał humorem, radością i
    innymi perełkami? Ha, no gdzie?
    Czytając Twoje komentarze u Red. Szostkiewicza jestem „prztłoczon”
    śmiertelną powagą tonu Twoich wypowiedzi. Nie idzie mi tu o treść
    merytoryczną. Najczęściej się z nią zgadzam.
    Chodzi mi o Twoją odrobinę „pieprzu i ambrozji”, którą gdzieś wcięło!
    Wyluzuj chłopaku i wróć do dawnej formy!
    „Bier priklad” ze „staruszka” (choćby). To że jesteśmy śmiertelni, wie
    każdy z nas.
    Ale po co być śmiertelnie poważnym?
    Nie widzę tu, ani celowości ani sensu!
    A oto, mój dla Ciebie, drogowskaz:
    http://www.youtube.com/watch?v=Be0qct6l8HY&playnext=1&list=PL002B1AC83A9BE600&index=27

    Pozdrowionka.

  198. Lewy Polaku, drugi drogowskaz:
    http://www.youtube.com/watch?v=7vOctFiBqao

    Pozdrowionka.

  199. Rozmowa Olejnik z Miodowiczem…..
    Ciekawe wypowiedzi.

    Różnicę klas Olejnik z Kublik jednak widać.
    Rozmowa pani zootechnik ze zwierzętami byłaby lepsza…….
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-piloci-Tu-154-sa-winni-katastrofy,wid,12908207,wiadomosc.html

  200. Kleofas pisze:
    2010-12-02 o godz. 12:49
    Mała ilustracja muzyczna do Twojej tezy……?

    http://www.youtube.com/watch?v=0vczF2YDVuQ

  201. Torlin,

    oczywiście, że o to chodzi. Ale co ? Czy świat będzie lepszy jeśli będą nim zawiadywać np. Amerykanie ? I to bez patrzenia im na ręce (bo zdaje się, że o tym toczy się dyskusja) ?

    Mówią, że jesteś pragmatykiem w znaczeniu realisty, a więc stan rzeczy w Rosji nie powinien stanowić dla Ciebie zaskoczenia, zwłaszcza że ponoć znasz ten kraj. Dla mnie nie stanowi, choć ponoć pragmatykiem nie jestem, tylko antypodą pragmatyka. Skoro państwa bardzo demokratyczne mają problemy wynikające z intymnego pożycia świata polityki z mafiami, to czemu dziwić się Rosji, że jest inaczej ? Zresztą dziś pojęcie mafii w znaczeniu organizacji wpływającej na decyzje polityczne bardzo się zmieniło. Zastrzelony nie tak dawno cappo di tutti z Montrealu, patriarcha klanu Rizutto stał na czele konglomeratu biznesowego, który był między innymi finansowo zaangażowany w wielkie inwestycje publiczne we Włoszech i w Quebeku dla przykładu. To już nie są właściciele małych, parszywych pizzerii, gdzie na ich tyłach kręci się nielegalne biznesy narkotykowe lub beton na skarpetki dla niewygodnych mafiosów. To są wpływowi, legalni z pozoru biznesmeni, aktywni zwłaszcza tam, gdzie jest dostęp do pieniędzy publicznych (np. drogi, budowlanka). Mafijnośc ich działania polega na oplataniu polityków dyskretną pajęczyną w postaci szczodrych datków na partie polityczne aby mieć uprzywilejowany dostęp do informacji oraz wpływ na podejmowane decyzje, polega na ustawianiu między sobą przetargów na grube miliony dolarów tak, żeby dostęp do nich mieli tylko zaufani mafii, itp. Strzelanina, podpalenia czy porwania owszem, ale to raczej na bardzo podstawowy, żołnierskim poziomie. Generałowie i marszałkowie mafii już się tym nie babrają, no chyba że obudzi się w nich zew krwi, jak to miało miejsce z Rizutto-juniorem, zapuszkowanym w USA za tradycyjny mord mafijny, ale też: popełniony w latach 80-tych, a nie teraz.

    Być może w Rosji sytuacja jest alarmująca (nie czytałem artykułu – sorry). Jednak czy rzeczywiście bardziej alarmująca niż np. we Włoszech ?

    Oczywiście, że chodzi o to, żeby świat taki nie był. Generalnie rzecz biorąc, to żeby świat stał się lepszy wypadałoby usunąć z niego człowieka. Albo przynajmniej pieniądze oraz własność prywatną. Proste jak konstrukcja cepa. Próbowano, szczególnie to drugie i trzecie, ale też nie uchroniło od mafii.

    Jesli chodzi o człowieka, to myslę, ze możemy polegać na samych sobie i kiedyś chcąc nie chcąc doprowadzimy do tego, że świat stanie się lepszy.

    Pozdrawiam.

  202. wiesiek59 pisze:
    2010-12-02 o godz. 11:52

    Znalazłem!
    Według mnie to „Nowy kolor Chin”.
    I po to ta „zadyma”, i po to ten rwetes.
    Koloru w kartach (poker, brydż) się nie ujawnia.
    Chyba że w decydującej rozgrywce.

    http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1504458,1,azja-kupuje-afryke.read

    Pozdrowionka.

  203. LEWY POLAK,

    staram się nie wnikać jak wysoko sięgasz, bo to nie jest ważne w tej dyskusji.

    Godzenie się na mniejsze zło ( więc na istnienia zła jako takiego i dawanie nań przyzwolenia), na to, że człowiek jest niedoskonały, powinno tym bardziej zapraszać to tolerowania niedoskonałości u innych, czy to w wymiarze jednostkowym, czy też zbiorowym. Jeśli z argumentacji wynika co innego, a przede wszystkim wynika przekonanie o tym, że propagowany model rzeczywistości (polityczny, ekonomiczny, społeczny) jest jedyniesłuszny, bo wynika z odpowiednio zinterpretowanych realiów jest fałszywym pragmatyzmem, lub dogmatyzmem w przebraniu tolerancyjności, gdzie domniemany pragmatyk-dogmatyk sam wyznacza owe granice tolerancji. Często powołując się właśnie na bardzo subiektywną kategorię mniejszego zła, która to kategoria ma inne znaczenie dla każdego z nas. I podpierając swoje rozumowanie przesłankami racjonalnymi, ale w wymiarze odpowiadającym temu, co wygodne dla argumentacji.

    Z samą kategorią mniejszego zła trzeba bardzo ostrożnie. Z racji naszych ułomności nigdy nie będziemy wiedzieć co tak naprawdę stanowiło mniejsze zło w chwili podejmowania decyzji. Oczywiście, że decyzje jako takie podejmować trzeba, ale podejmować nie pozostając głuchym na krytykę podważającą w sposób uzasadniony przesłanki kwalifikujące w danym momencie zło jako mniejsze. Mam tego dobry przykład z własnej łączki: debata publiczna na temat eksploatacji gazu z łupków. Lobby gazowe i rząd prowincji pchają w kierunku rozwoju tej gałęzi wydobycia, społeczeństwo na poziomie podstawowym, jako zdecydowana większość obywateli z osobna oraz zazem wzietych buntuje się temu projektowi, nie daje się zwieść tradycyjnym świecidełkom i amuletom w postaci obiecanek manny ekonomicznej (wzrost, zatrudnienie zysk – już nawet nie mniejsze zło, ale samo dobro), domaga się moratorium i prawdziwej dyskusji na temat eksploatacji gazu z łupków, w tym rzetelnej oceny zagorzeń ekologicznych (a przecież ekologia to też część ekonomii), deprecjacji wartości nieruchomości w rejonie wydobycia, i – last but not least – modelu do przyjęcia jeśli chodzi o własność złóż gazu z łupków oraz praw do ich eksploatacji. Pragmatyzm nakazuje wydobywać, bo to mniejsze zło (ekonomia, głupcze !!!), świat potrzebuje energii, a więc pal sześć reszta. The Economist nie może nadziwić sie Quebekom, że marudzą i nie cieszą się z bonanzy, jaka ma ich czekać po natychmiastowym, masowym rozpoczęciu wydobycia gazu. Całe to zdziwienie wynika ze zróżnicowania w definiowaniu mniejszego zła, a więc podstawy tego, co według Ciebie jest pragmatyzmem, zwłaszcza że postawa większości społeczeństwa nie stanowi typowego „nie, bo nie”, ale domaga się najpierw rozwiązania kwestii fundamentalnych, a dopiero potem podejmowania działalności, z która ryzyko związane jest w sposób immanentny. Innymi słowy jest to domaganie się zredukowania do minimum mniejszości zła (co nie oznacza bynajmniej jego eliminacji).

    Oczywiście pragmatyzm jest postawą życiową jak każda inna i nie należy zeń czynić cnoty na tle innych postaw, skoro sam w sobie, w swoim centrum, jak tego chcesz, pragmatyzm ma zawierać przyzwolenie na mniejsze zło – przyzwolenie, które w historii ludzkości pozostawiło bardzo wiele złych wspomnień.

    To tyle o zysku, o przyjemności z seksu oraz o pragmatyzmie, jeśli tylko te trzy elementy mają rzeczywiście coś wspólnego jeden z drugim.

    Pozdrawiam.

    wlasnie zakladali, ze bedzie mozna zbudowac spoleczenstwo idealne, sprawiedliwe, bez wyzysku, zakladali, ze beda tam zyc ludzie doskonali, uczciwi itp. Poniewaz tacy nie istnieja, wiec zaczeli pracowac w gulagach nad stworzeniem takiej rasy wspanialych moralnych ludzi. Troche brzmi to demagogicznie, wiem, ze upraszcam, ale w tym tkwi sedno. I nie chodzi, aby wychodzac z takich przeslanek, pozwalac przestepcom na wszystko, poniewaz ludzie sa niedoskonali. Wlasnie pragmatyzm polityczny polega na tym, aby szukac tej granicy, gdzie owa niedoskonalosc zaczyna byc uwazan za patologie.
    Przed laty czytalem Bajke o Pszczolach Mendvilla(ucznia Hobbesa), gdzie on postuluje, aby rzad potrafil wykorzystywac dla dobbra ogolu przedsiebiorczosc egoistycznych jednostek. Marksa oburzalo , ze kapitalista produkuje nie dlatego, ze pragnie zaspokoic potrzeby konsumenta, ale aby wywabic z jego kieszeni zlotego ptaka. W krajach komunistycznych nieustannie gloszono haslo o dalszym zaspokajaniu potrzeb ludnosci i jakos nie udawalo sie ich zaspokoic. Egoista kapitalista czyni to skutecznie.
    Czy jesli zabieramy sie za seks, to czynimy to z czystym zamiarem(jakby chcial Terlikowski) aby splodzic potomka, czy raczej dla zaspokojenia plynacej z niego przyjemnosci. Przyroda dziala podstepnie, pragmatycznie, mamy przyjemnosc, jest potomek, kapitalista ma zysk i jakas potrzeba jest zaspokojona.
    Pozdrawiam

  204. Do Jasnego Gwinta
    Piszesz : PRL byl moja ojczyzna, zylo sie skromnie, ale dostatnio, to czas sukcesow zawodowych.Po okresie hibernacji wyszly z nor koltunstwo, lenistwo, podlosc i wzajemna nienawisc. Pijanstwo bylo juz w PRLu tylko, ze rachityczna produkcja nie nadazala za popytem.
    Ano ustroj ten mial zalety ; przede wszystkim bylismy mlodzi. Piszesz dosadnie o tym co wyszlo z nor.Ja bym powiedzial co zostalo odkryte po tym, jak ciezka komunistyczna plyta zostala usunieta i rzeczywiscie spod niej wychynelo robactwo. Prawda, ze w PRLu zylo sie jakos przytulniej, wiezi sasiedzkie i rodzinne byly silne(Swietny serial DOM bardzo dobrze to pokazuje), ale zeby bylo dostatnio, no to mala przesada.. Mnie tez w pewnych okresach zycia nie bylo zle. Ustroj ten powoli staczal sie gospodarczo, a co sobie przypisuje Solidarnosc, to bylo obalenie zmurszalego drzewa, ktore nie stawialo juz oporu. Jakis czas temu wyrazilem to na blogu Passenta w Liscie do Pana Boga w sprawie Gorbaczowa. Za wczesnego Gierka bylem autentycznym obronca jego polityki. Po Gomulkowskiej beznadziejnej stagnacji zdawalo sie, ze wreszcie znormalnialo, pojawila sie pepsicola, budowano Port Polnocny, Dworzec Centralny, Hute Katowice, na wlasnej skorze odczuwalem dobrobyt, kiedy wreszcie bez wiekszych trudnosci moglem sobie kupic ladne palto. Pracowalem wtedy jako asystent wykladajacy filozofie. Kiedys w trakcie zajec ze studentami, zaczalem spontanicznie, z przekonaniem, a nawet z pewnym entuzjazmem mowic o tych wszystkich gierkowskich osiagnieciach. Wtedy siedzacy w pierwszym rzedzie student powiedzial: Panie magistrze, ja wiem, ze pan tak mowi, bo pan musi. Zrobilo mi sie strasznie glupio. Nagle zrozumialem, ze w oczach tych studentow jestem taka propagandowa tuba. Dwa lata pozniej byl Ursus i Radom, okazalo sie wiec, ze jabylem naiwny, a ten student mial racje
    W liceum w mojej klasie bylo dwoch Zydow, o czym nie mialem najmniejszego pojecia, a o czym dowiedzialem sie wiele lat pozniej. Kiedy we Francji wypytywano mnie o antysemityzm w Polsce, bylem oburzony: Jaki antysemityzm ! I znowu okazalem sie naiwny. Pod komunistyczna plyta bylo to niezauwazalne. To endeckie robactwo wilo sie w ukryciu, z pewnoscia kwitlo pod plyta, w pewnych rodzinach, ale nie pojawialo sie w swietle dnia. No i prosze, wyszla sprawa Jedwabnego, przyjezdzam do Polski, a tu w mojej wlasnej rodzinie slysze niebywale rzeczy na temat Zydow, Michnika itp. Fakt, komunizm trzymal to szemrane towarzystwo za pysk, zreszta jak i kosciol.
    Ale Jasny Gwincie ten system byl niewydolny, juz nie mowie o Polsce, ktora nie mogla nic produkowac bez zgody Wielkiego Brata, ale u samego Brata wszystko trzeszczalo mimo ogromnych , czastkowych(kosmos) sukcesow. W ustroju, w ktorym wszelka inicjatywa, czy to naukowa, gospodarcza zalezala od Komitetu, nie bylo miejsca na Jobsa i Wozniaka, ktorzy w garazu stworzyli Appela. . Tak Francje zadlawil gospodarczo Ludwik XIV, bo wszelkie deccyzje musialy przejsc przez jego glowe, gdy tymczasem mala Anglia rozwijala sie, gdyz nie bylo tam takiego centralnego mozgu.
    Masz racje, ze w chwili odzyskania wolnosci ujawnilo sie niebywale lajdactwo, ale czy to znaczy, ze w dalszym ciagu powinnismy tkwic w ZOO, w ktorym te paskudne cechy sa tlumione ?; Mimo wszystko wole dzungle od ZOO, z calym odkrytym lajdactwem, ale z paszportem w kieszeni i z prawem udania sie tam, gdzie mi sie podoba.
    A tak abstrahujac od lajdactwa, czy na prawde nie widzisz, ze Polska jednak wypiekniala ? A moze ja wciaz jestem takim naiwniakiem ?
    Pozdrawiam
    LP

  205. Drogi Cynamonie

    Pewien dziedzic powoli doprowadzal swoje gospodarstwo do rujny, bo wiekszosc czasu spedzal w Monte Carlo, gdzie oczywiscie przegrywal to, co chlopi mu wypracowali w majatku. Chlopi postanowili udac sie do dziedzica, zeby mu uswiadomic, co on wyprawia. Dziedzic slyszac skargi chlopow zatroskal sie i wreszcie powiedzial: A co ja mam zrobic, moi poczciwcy, skoro karta mi nie idzie.
    Wiec powiem ci Cynamonie, jak mi wroci wena, to moze zaczne tryskac humorem, a narazie karta mi nie idzie.
    Pozdrawiam zatroskanego przyjaciela
    LP

  206. LEWY POLAK pisze:
    2010-12-02 o godz. 15:21

    Rozumiem. Akceptuję. Będę czekał.
    Pamiętaj że masz TU przyjaciół.

    Pozdrowionka.

  207. stasieku pisze: 2010-12-02 o godz. 10:20 niejasno

    „I te cholerne perforatory?
    Koniecznie rowerek stacjonarny.”

    A jasniej Przyjacielu?

    1 Perforator – urządzenie w marszach i biegu na orientację do potwierdzania na karcie startowej pobytu w punkcie kontrolnym.

    2 dziurkacz

    O perforacji żoładka słyszałem.
    Dziury w mózgu są przenośnią – palca nie włożysz.
    Jest perforator dla rodzącej oraz Smelliego(??)

    Skoro ślesz mi zagadki to ja też.
    Perforacja co kciuk. Z czym to się je i czym popija?

    zezowaty pisze: 2010-12-01 o godz. 23:26

    ” … boję się …”

    Nie ma się czego bać. To tylko księżyc srebrny idzie swe chusty prać.

    Ja Ciebie nie straszę, a Ty się tylko zalecasz.

    Nie twierdzę, że sytuacja jest przedrewolucyjna. Tyle że, moim rówieśnikom i młodszym chciałoby się aby mniej spraw stało na głowie.
    Wyrastałem w świecie w którym krawężnik obowiązkowo był stopniem.
    Dziś nowy uwzgłednia już wózki dziecięce i potrafi być równią pochyłą.

    JKM przed, którym Ciebie ostrzegałem uważa, że po to płaci opiekunce do dziecka aby znosiła z pokorą wciąganie wózka z dzieckiem po schodach.
    Tyle że, tą opiekunką jest moja siostrzenica w ciąży. Więc JKM zaplaci jej za resztę miesiąca i weźmie zdrowe dziewcze. Opłaci ZUS itp, bo to świnia.
    Ale skasuje tramwaje bo jego autu przeszkadzają a opiekunka niech chodzi piechotą. TO JEST FIKCJA LITERACKA. ALE JKM JEST REMAKE’M.

    To że mielina mego rdzenia kręgowego upośledziła mi chodzenie, to moja sprawa. I mój koszt. To że są glupsi od JKM to ich wina.

    Jesteś wystarczająco inteligentny aby to żrozumieć. Wyjedziesz do Australli. Tam po pewnym czasie dowiesz się, że lud Warszawy zburzył jakiś budynek na Nowogrodzkiej i zawiesił na latarniach jakichś dzisiejszych bohaterów. Główni uciekli do Białorusi.
    Skup wzrok i nie udawaj, że nie widzisz. Na ekranach głównego medium oglądasz tych, którzy Ciebie chcą tylko naprawić, Żadne tam kuku. Tylko naprawić. Jak będziesz miał pecha trafisz na łapankę. Jesli pecha nie będziesz miał, to trochę powygłupiamy się obaj na blogach.

    Twoje żarty są bardziej zwięzłe niż moje i fruwają jak piórka. Mam co ćwiczyć.

    Pozdrawiam obu i liczną resztę.

  208. Przepraszam!
    JKM … opłaci ZUS bo to NIE świnia.
    To dżentelmen. Tyle, że ja z hydraulików.

  209. No i nie jesteśmy sami!
    NASA odkryła (ta Agencja o której chyba nic do tej pory nie znaleziono
    w Wikiściekach) życie pozaziemskie!

    http://www.gmx.net/themen/wissen/weltraum/546yh3e-hat-die-nasa-aliens-gefunden

    Pozdrowionka.

  210. Lewy Polaku,
    my tu jesteśmy
    to i Ty tu bądź

  211. Specjalnie dla @Jacobsky 14:52:

    „Moskwa, zima 1941 roku. Wieje, jak nie przymierzając dzisiaj w Suwałkach. Z płonącego czołgu wyskakuje Niemiec i pada na ziemię. Leży. Po chwili wstaje i wskakuje z powrotem do płonącego czołgu.”

    To jest dopiero pragmatyzm!
    Nieprawdaż?

    Pozdrowionka.

  212. Cosik pozatykało się na blogach.
    Może w ramach pomocy odrobina rycyny by się przydała?
    Stańczyk mowił że co polak to medyk.

  213. do mojego wpisu powyżej (2010-12-02 o godz. 18:37) – należy się wyjasnienie , że dotyczy on blogu red. Passenta . Uważam, że pochopną reakcję Redaktora na wpis Lewego Polaka mozna usprawiedliwić tylko tym, że siła rzeczy te kilkaset wpisów na swoim blogu przegląda pobieżnie i dlatego burę otrzymał , kto naprawdę zawinił.
    Dostało się akurat temu, kto skarcił w słowach ostrych (lecz nie bez przyczyny) wyjątkowe chamstwo trolla. Nie wiem, na czym polega „wybanowanie” i czy Twoja, Lewy Polaku nieobecność u Passenta jest tylko wynikiem Twojej własnej woli. Ale wiedz , że mnie też nieprzyjemnie uderzyła ta uwaga redaktora: ten brak proporcji i przegapienie łańcucha – przyczyna i skutek.
    Szkoda. Bo w przeciwieństwie do różnych @mamon i innych trolli, jakoś bezkarnie jeżdżących po Gospodarzu, brakuje tam ciebie w dyskusji , Lewy Polaku

  214. errata : redaktor „…siłą rzeczy te kilkaset wpisów na swoim blogu przegląda pobieżnie i dlatego burę otrzymał NIE TEN, kto naprawdę zawinił.”

css.php