Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

19.11.2010
piątek

Apage, Harry Potter

19 listopada 2010, piątek,

W Rzeszowie w ramach cyklu katechez katolickich urządzono spotkanie pod ekscytującym tytułem ,,Harry Potter, Wampiry i Moc”. Prelegentka rzecz jasna nie miała niczego dobrego do powiedzenia o tym baśniowym bohaterze. Za to powiązała go z okultyzmem, duchowym upadkiem, kryzysem wiary. Gorzej: ostrzegła, że potterologia wciska czytelnikom do głowy, że kto jest człowiekiem magii, ten jest człowiekiem sukcesu. Słowem: apage, czarnoksiężniku, uwaga, katoliccy rodzice.

Pani Małgorzata Nawrocka, sama pisarka dla dzieci, wydała nawet swoją anty-magiczną odpowiedź na Pottera. Niestety, na razie nie odniosła porównywalnego sukcesu, co świadczy, że nie jest człowiekiem magii. I chyba nie ma słuchu do współczesnej literatury dla młodzieży.

Antypotterowska kościelna kampania w Polsce trwa od dłuższego czasu i to mnie nie dziwi, bo nie ma takiego nonsensu, którego by na ten temat i tematy pokrewne – np. New Age, filmy typu Władcy Pierścieni –  nie wypowiedziano w naszych kręgach katolickich. Oczywiście są też wypowiedzi sensowne, np. książki Anny Sobolowskiej czy Bartłomieja Dobroczyńskiego

Dziwi mnie natomiast, że pisarka przechodzi do porządku nad wyraźną różnicą zdań w sprawie młodziutkiego czarodzieja w samym Kościele. Papież Benedykt XVI jest przeciw potterologii, ale L?Osservatore Romano, było nie było półoficjalna gazeta Watykanu, jest za.

Gazeta pochwaliła film Harry Potter i Książę Półkrwi. Za to, że dobro zwycięża w nim zło, a miłość nastolatków jest przedstawiona w sposób wyważony. Miarodajna gazeta katolicka trafia w sedno. Oceny literackie naprawdę nie muszą być dyktowane przez doktrynę religijną, a doktryna może mieć różne interpretacje.

Dopatrywanie się w cyklu Rowling jakiegoś narzędzia dechrystianizacji może się zdarzyć umysłom szczególnego rodzaju. Takim, co wietrzą spiski i zmowy antykościelne i nie są w stanie patrzeć na kulturę i literaturę, w tym literaturę dla dzieci i młodzieży, inaczej jak przez ciemne okulary kościelnej ideologii katolickiej.

W tym samym czasie, kiedy pisarka napiętnowała Pottera w Rzeszowie, w Jędrzejowie teolog ksiądz Andrzej Zwoliński tłumaczył młodzieży podczas Dni Kultury Chrześcijańskiej (sic), czemu magia jest tak popularna ? wróżki, talizmany, horoskopy itp. Nie wykluczył, że ta popularność to skutek działania demonów, czyli sprawka szatańska.

Nie wątpię, że ewentualna katecheza ks. Zwolińskiego na temat czarodzieja, szłaby w tę samą stronę co prelekcja pani Nawrockiej. I że oboje są dla wielu ludzi Kościoła wzorcowymi wychowawcami młodzieży w Polsce XXI wieku. Na szczęście nie dla wszystkich.

PS Właśnie przeczytałem w GW, że jest już nowy, ostatni film z cyklu o bohaterze mego felietonu. I jak tu nie wierzyć w (białą) magię?

XXXX

Wodnik53 – no cóż, z tego, że Albańczycy chcieliby Wielkiej Albanii, jeszcze nie wynika, że ona powstanie i to w takim ,,mega” kształcie. Np. Kurdowie też są rozproszeni, też mają macierz, też marzą o Wielkim Kurdystanie. Do spełnienia takich marzeń zwykle trzeba spełnienia wielu warunków naraz, ale najczęściej historycznego kataklizmu, a na ten na razie się nie zanosi. ,,Tomek” -a niech Pan pomyśli, co tych krytyków (choć wyznających różne filozofie polityczne ekonomii) w sumie łączy ponad meritum w jednym froncie odmowy wobec ministra finansów, który nawiasem mówiąc ma na imię nie Vincent – to część nazwiska, którą w Polsce minister zwykle się nie posługuje – lecz Jan. Złośliwe aluzje do nazwisk nie są kulturalne, tak samo jak do fizyczności. Dlatego nie podoba mi się takie ironizowanie nie tylko odnośnie do Rostowskiego ale też do Richarda Henry’ego Czarneckiego, choć jako polityka go nie cenię.  Bardzo ciekawe bo merytoryczne bywają państwa komentarze do blogu, ostatnio te emerytalne, cieszę się, kiedy z wpisów można się czegoś dowiedzieć o Państwa myśleniu, doświadczeniach i światopoglądzie, choć czasem wpisy odbiegają dość radykalnie od tematu. Pozdrawiam Najaktywniejszych i Najrzetelniejszych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 95

Dodaj komentarz »
  1. Adam Szostkiewicz
    Pragnę pogratulować Panu sprawnego Moderatora i własnej aktywności.
    Chyba to widać gołym okiem, że sprawna moderacja zachęca do dyskusji, a prawie każdy, nowy wpis, inspiruje, budzi z lenistwa, ożywia.

    Proszę nam wybaczyć odjazdy tematyczne, ale mamy swoje obsesje, zainteresowania (ale nie interesy), mamy też czasami między sobą na pieńku.
    Użyłem liczby mnogiej, świadom nadużycia ? proszę Szanownych o wybaczenie.

    Harry Potter to nie jest moja bajka. Ale rozumiem fascynację młodych.
    Mnie fascynował film radziecki „Nauczyciel tańca” i „Hrabina Cosel”.
    Ta hrabina miała przezroczystą koszulę sypialnianą, śniła mi się na mokro kilkakrotnie.
    A teraz mają Internet i fruuu.

    Na „Hard days night” w kinie Moskwa, płakałem. Na tym filmie, po raz pierwszy dowiedziałem się, że Szkoci nie lubią Anglików. (Bloody British! zaklął jakiś staruch, Szkot)

    Serdecznie pozdrawiam

  2. Potteromania moim zdaniem jest narzędziem dechrystianizacji. Gdy obserwuję je: poteromanię wśród koleżanek i kolegów mojej córki, która polega na konferencjach, zlotach, strojach, no i oczywiście rozporawianiu o losach bohaterów. Oraz dechrystianizację, jak ją przedstawia KK w Polsce, o czym czytam tu i ówdzie, bo z bliska raczej nie doświadczam. Gdyż dechrystianizacja wg. gorących sympatyków KK przychodzi ze świata współczesnego, jest zalewem liberalnych obyczajów, szkodliwych rzekomo, akceptacji grzechu, wręcz propagowania go, np. odmienności seksualnych, metod kontorli urodzin, etc.

    A cóż pani Sobolewska i pan Dobroczyński napisali o literaturze magicznej i kulturze New Age? Wszak przełamują ona pewien monopol chrześcijaństwa w naszym kręgu cywilizacyjnym na rozmarzenia i fantasmagorie, fantazje nadprzyrodzone i zwycięstwo dobra nad wszystkim innym.

  3. Niestety za stary jestem na lektury Rowling i jej filmowe adaptacje. Ale w trakcie czytania dzisiejszego felietonu przypomniała mi się starówka Santiago de Compostella, która wlaściwie jest jednym wielkim biznesem pamiątkarskim nastawionym na pielgrzymow. Galicja kultywuje tradycje celtyckie, więc sklepy z pamiątkami rozbrzmiewają celtycką muzyką. A na półkach wystawione są suweniry oparte głównie o mitologię celtycką, symbole magii i typowo katolickie pamiątki. Panienki Przenajświętsze sąsiadują więc z celtyckimi wiedźmami a Jezuski z druidami. Ba, bywają druidzi uderzająco podobni do Jakuba Apostoła. I nikomu ten kulturowy melanż nie przeszkadza. Moja niemiecka przyjaciółka o skłonność do religii wschodu kupowala w nich celtycką biżuterię dla swych protestanckich bratanic. A gdy przeczulony polsko-katolickim drylem spytałem czy małych protestantek nie urazi celtycka symbolika kolczyków i wisiorków parsknęła tylko śmiechem. I tak trzeba do tego podchodzić
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Co ciekawe, to właśnie ludzie głęboko wierzący, równolegle do wiary katolickiej, wierzą we wszystkie, możliwe gusła i zabobony. Po zamieszkaniu na wsi, przekonałem się, że wszystkie uroki, czy inne zaklęcia mają sie dobrze, a twierdzenie, że teraz to wszyscy już tacy uczeni, można między bajki włożyć. KK o tym dobrze wie, stąd ta krucjata.

  6. Mysle, ze nalezy sobie zyczyc aby w lapy Pani Nawrockiej wpadl nareszcie Adam Mickiewicz. To dopiero byl dechrystianizator! A w dodatku lzyl od najgrszych Papieza, sukinkot zapaterski. 😈

  7. Panie Redaktorze,

    Harry Potter uratował pokolenie czytelników i nie jest to tylko moja opinia ale podobne zdanie mają znani mi antykwariusze.Osobiście serię wręcz błogosławię a autorce należy się Nobel za polaryzację czytelnictwa w dobie internetu.Kiedy pojawiła się u nas pierwsza część, syn poza to co niezbędne do czytania do szkoły nie sięgał,Zaczynał podstawówkę i mimo moich wysiłków przy większych testach zasypiał. Harrego Pottera przeczytał jednym tchem i pomimo priorytetu, jakim jest internet książki pochłania do dnia dzisiejszego.

    Natomiast jeśli chodzi o dechrystianizację to zaniepokojonych pragnę uspokoić; KK zamiast walczyć z autentycznymi problemami współczesnych społeczeństw stwarza urojone. Osobiście choć minęło tyle lat u żadnego z kolegów syna nie zauważyłam ciągot w kierunku satanizmu.

    A tak na poważnie to mam nadzieję że dzieciaki jeszcze przez długie lata, będą uczyły się czytać, przy pomocy tej książki.

  8. do tego co wymienia telegraficzny obserwator, nalezy bezwzglednie dopisac imprezy sportowe, pokazy cyrkowe i rozbojnika Rumcajsa. Ale najgrozniejszym narzedziem dechrystianizacji pozostaje (obok kiepskiego proboszcza, o czym mowil ks.prof.Tischner) zjawisko opisane w ostatniej POLITYCE („Pioland”).

  9. TP SA, poczta polska czy kościół katolicki, po prostu nie lubią konkurencji.
    Stąd takie reakcje państwowej religii na każdą premierę książki czy filmu z udziałem młodego czarodzieja.
    A ludzie i tak wiedzą swoje. I zakrawa to na paradoks. Kraj podobno katolicki, a Harry Potter ma takie wzięcie!
    I bardzo dobrze. Głos kościoła staje się głosem jednym z wielu, a nie wyrocznią w danej sprawie. Kto wierzy w matkę kościół niech jej słucha i nie czyta książek, nie ogląda filmu. Komu się podoba, nie kupuje bilety i głosuje nogami za filmem.

  10. T.O.
    U nas tego nie ma. Polska jest tak charakterystycznym krajem, że u nas nigdy nic nie dochodzi do dna, obejmując całość. Począwszy od stalinizmu, który jednak w porównaniu z innymi państwami socjalistycznymi miał raczej wersję soft, a skończywszy na dyniach w noc listopadową. Nie angażujemy się całkowicie, i to samo jest z Harry Potterem, oczywiście jest czytany czy oglądany, kupowane są gadżety, ale czy można to nazwać Potteromanią? Śmiem wątpić.
    Stasieku!
    Ja z Tobą nie mam na pieńku! 😀

  11. Obyśmy zawsze mieli takie problemy, żeby przejmować się garstką otumaniaczy jak ks. Zwoliński. Będzie się tłumaczył najwyższym, że w tak głupi sposób spożytkowywał w życiu doczesnym nieprzeciętny swój umysł.
    Bo Nawrockiej nie zechce wysłuchać, gdyż przypuszczalnie nie lubi być zanudzanym.

  12. Trudno nie przyznac racji Katarzynie. U swego wnuka tez obserwowalem podobne reakcje. Zaczal czytac Pottera to i nadal czyta juz cos i poza Potterem. Problemem moze byc co innego – POLONISCI z ich ponadczasowym pytaniem //co poeta mial na mysli//
    Pamietam swoich a obecni nie sadze by byli lepsi , ja czytalem wbrew nauczycielom ktorzy ponoc do czytelnictwa zachecac mieli.
    A jesli idzie o KK to przeciez ON zakazywal czytac Biblie laikatowi, swym wiernym.Teraz tez woleliby bysmy nie potrafili czytac nic poza litaniami.
    Na szczescie nie te czasy.
    Pozdrowienia dla gramotnych

  13. Szanowni Blogowicze!

    Miałem zapaść komputera. Stan somy jest niezmiennie dobry. Stan wyższej funkcji białka nazywanej w niektórych kręgach świadomością wzniósł się po przeczytaniu felietonów i komentarzy na blogach e-Polityki z okresu zapaści tajwańskiej maszyny bitowej.

    Serdecznie dziękuję za wzmianki w duchu „brakuje staruszka”. Lejecie lipowy miód na moje spragnione pieszczot oczy.

    Zanim rozprawie się z zaległościami muszę napisać słowa uwielbienia (pean I) dla stasieku. Moje najwyższe uznanie za banalną i kryminalnie przemilczywaną(!) prawdę: na emeryturę musimy odkładać całe życie! Podzielam przekonanie: jeden kosztowny bajer dzisiaj mniej to miesiąc żebrania mniej na starość.
    A ci bardzo szanowani przeze mnie Pańscy partnerzy dialogowi wstydzili się tę trywialną prawdę umieszczać w puencie.

    Pean (II) – w mitologii greckiej uzdrowiciel olimpijskich bogów. Boski Lekarzu! Zaopiekuj się Kartką z Podróży! Niech w ruchawce jakiej ON oczekuje odzyska jasność ducha oraz miłość dla wszelkiego tałatajstwa – nawet wobec aparatu ucisku. Niezwykły talent publicystyczny to ON ma. Mądrość takoż (lubię jak ON się po takich słowach tekstem rumieni!). Jakby to dobrze bylo gdyby ON Was zaskoczył: „Byłem na konferencji premiera. O nic nie pytałem bo mnie zatkało! Siedziałem blisko i widziałem dobrze – miał czyste ręce! Jasny gwint!”

    Póki co to musimy przełamać pesymizm Kartki. Ani 9, ani 12 lat!

    Podyskutujcie na temat: „Jest tak nudno na Trakcie Królewskim, że aż strach!”
    Czy Wy nie widzicie, że jesień jest bez strajków i Duda wyszedl na mięczaka!

    Na wiosnę ściągną pomywacze pubów, by w mazowieckim błocie budować instalacje pod gaz łupkowy. Nad Wołgą będzie kolejny nieurodzaj zboża i pożary.
    Obrodzą polskie truskawki i sady owocowe. Tusk po wygranych wyborach parlamentarnych przeforsuje ustawę: „Emigranci mogą poświadczony okres pracy w innym kraju UE zaliczyć mogą jako 120% po wpłaceniu składek do ZUS.”
    Do Polski przeniosą się nasi blogowi kanadyjczycy. Nieaktulane będzie wzywanie: „Trzeba tu żyć!” Pochanke pójdzie na macierzńskie. Zastąpi ją ktoś ze szkoły Machulskich. Tacy prowadzacy do wywiadu będą się przygotowywali, kwestie dialogowe rozdzielać, scenariusza pilnować. UE dopilnuje, aby przed ukończeniem gazociągu północnego polskie 55% procent nie stanowiło problemu.
    Jakiś szalony taksówkarz przerobi zegar zadłużenia na odkręcanie. Zwolennicy górnowarzonego pobiją się ze zwolennikami dolnowarzonego przed Pałacem Namiestnikowskim. Wiosenna burza piorunem osmali statuę Świebodzińską i oberwie jedną rękę. Wspólnota z Teze ściągnie tłumy młodzieży do sprzątania pól Świebodzińskich. Jakiś biskup ubolewający nad miernością zbiórek z tacy krzyknie: „Nie zagładzajcie nas!”. Kartka pojedzie terenówką śladami południowo-amerykańskiej wyprawy motocyklowej pewnego rewolucjonisty.
    Redaktor Adam będzie zachęcał do komentowania kolejnej audycji „7 dni świat”
    wznowionej z funduszy narodowych jednogłośnie uchwalonych przez Sejm. Zbyszek po raz kolejny będzie wyjaśniał, że w Brukseli lepiej płacą. Polacy masowo oddawać będa szpik aby leczyć Antoniego. Fotyga będzie prosiła o interwencję ONZ. Jakubiak będzie prowadziła aukcje arabów dwuletnich.

    Nie znamy jutra.
    Jedno jest pewne: Jaroslaw Kaczyński nigdy nam nie wybaczy niczego.
    To tyle przed samorzadowymi.

    I dla równowagi: pesymista to ktoś, kto długo pracował z pesymistą.
    Niech żyje i rozkwita blogosfera!

    Czym Wyście potraktowali trolli? Czy to działa na komary?

    @adamjer
    Moim ukochanym wicem jest: „No to jak to z tą mechaniką kwantową? Tylko króciutko i bez filozofii!”

    Pozdrawiam wszystkich i cieszę się z bywania na najlepszym z blogów w dorzeczu polskiego słowotoku.

  14. Z damskim duetem to było tak:

    Pochowali w Łodzi i pojechali do Torunia na imieniny. Tam dowiedzieli się: in vitro to powód do ekskomuniki i delegalizacji. I prezes się posłuchał. Zbyszka i Tadka.

  15. Staruszku
    I znow się zaczytałem. Ale wizje! Oby sie spełniły
    Pozdrawiam

  16. aaaa… tu jesteś, @staruszku … I znów ci się tu będą niektórzy narzucać z wyrazami uwielbienia
    zupełnie jak ja

  17. PILNE !!! Harry’ego Pottera brakuje jeszcze tu

    http://deser.pl/deser/1,83452,8685360,Miejsce_1__Pomnik_Batmana_,,ga,,5.html

  18. Bożesz ty mój, Potterem straszony, ileż ten/ta/to Moderaciątko się napoci, na emeryturę swoją nawypracowuje, może jeszcze ten komentarzyk mój przed północą, albo i po, przepuści(ć raczy).

    Bloggera Staruszka wyłuskałem z tłumu już od pierwszego wejrzenia i nie zawodzi mnie nigdy, albo prawie nigdy. Musi być postawnego wzrostu, o trzy głowy ponad zwykłym Polakiem, choć jedna do wyłuskania go by wystarczyła, którego przez to nie stać na to, aby martwić się jakie buty dzisiaj założył, co tam buty, czy skarpetki są z tej samej pary. Z jednym wszelako się nie zgadzam. Według mnie pesymista, to ktoś, kto z pracował nad optymistą, aby zrobić z niego pesymistę.

    Nie chciałbym, aby Polska stała się Kanada, kiedykolwiek – i bynajmniej nie zazdrość przeze mnie przemawia. Po prostu byłoby nudniej na świecie, gdyby były dwie Kanady, albo dwie Japonie, albo dwie Hiszpanie, Irlandie, ostatnio – trzy Koree (dwie południowe, tak odczytuję zamysły prezesa K.), i ani jednej Polski. Nudno by było, i w Kongresie USA, i w Świebodzinie. W drugiej Kanadzie nie powstałby taki pomnik prowatykańskiego lizusostwa i estetycznej impotencji. Ale jeśliby jednak ktoś się uparł z Polski zrobić „kanadę”, w tym sensie drugim, a może najpierwszym, to musiałby najpierw przeczytać artykuł red. Solskiej, o tym co zrobić z wsią polską, jak ją przyłączyć do polskiego miasta. Nikt nie zastanawia się dzisiaj jakim cudem powstały takie miasta polskie, bez żywiołu niemieckiego, z umiarkowanym żywiołem żydowskim, ale bez synagog, z śladowym wpływem pilchizmu, pardon – luteranizmu. Toż to NMB – Królowej Polski wyrazy wdzięczności składać należy. I szlachta handluje czym tylko chce.

    Nie chcę agitować przed wyborami samorzadowymi – za późno już. Ale do jednego namawiam, na jedno Polska zasługuje (aby upodobnić się do Kanady) – i tu sekunduję bloggerowi staruszkowi, mianowicie na program 7 DNI ŚWIAT i podobne produkcje. Po prostu, aby dobre dziennikarstwo i publicystyka znów szeroko oświecały Polki i Polaków.

  19. Jeśli już filozofować, to tylko z Torlinem (11-19 o godz. 21:06).

    W Polsce do dna jedynie kielichy się opróżnia. Podobno, wg. Przekroju – za stalizmu, tak opowiadali mi rodzice, i zapewne później, to pismo było wykładnią dobrego smaku i źródełem orientacji w świecie – najsmakowitszy jest Havana Club ( http://www.przekroj.pl/publicystyka_pilch_artykul,7846.html ).

    Otóż na tym właśnie polega polski poetycki sceptycyzm. Lekkie zaciekawienie, niejaki dystans, obwąchiwanie, Pottera, stalinizm, dynię (faktycznie w ostatnią noc października), OFE. Ale dla „kanady” zrobią wszystko – i to mi się w Polakach podoba. Mniej w Polkach, o czym stasieku pisał na przykładzie skody-mb.

  20. T.O.
    Popieram.
    Popieram.
    Popieram w całej rozciągłości.
    Marzy mi się powrót „7 dni – Świat” w starym składzie, z Andrzejem Turskim, Andrzejem Jonasem, Krzysztofem Mroziewiczem, Markiem Ostrowskim, Janem Skórzyńskim, Bartoszem Węglarczykiem, że nie wspomnę o Naszym Szanownym Gospodarzu. Ach, łezka się w oku kręci, zawsze ten program był dla mnie za krótki.

  21. Wszędzie pełno Telegraphica Observera. Na każdy temat, nie bacząc na przesłanie św Tomasza. Ma wiele wolnego czasu. Widocznie został zwolniony z Wal-Martu, gdzie zarabiał 6 dolarów za godzinę, czyli średnio 4 złote na godzinę w Polsce. Nie mogąc nawet myśleć o założeniu związku zawodowego został wylany i szuka pracy ponownie. Podobne perypetie opisuje na podstawie własnych przeżyć publicystka amerykańska Barbara Ehrenreich.
    http://merlin.pl/Za-grosze-Pracowac-i-przezyc_Barbara-Ehrenreich/browse/product/1,458274.html
    W podobnych warunkach w Polsce to nawet bezrobotni czują się bezpiecznie.

  22. Jako odprężenie od wyborów radzę poczytać;
    http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=1_1 Lecz wzburzenia i tłumów nie zrodziły kaprysy jednego człowieka. Jest to reakcja na wybór cywilizacyjny dokonany przez rządy europejskie pod pretekstem kryzysu finansowego. Zwolennicy tego wyboru tworzą całą paletę barw politycznych, od prawicy, która pozbyła się kompleksów, po lewicę, która kapituluje. We Włoszech Silvio Berlusconi nie robi więcej ani nie postępuje gorzej niż socjaliści Jeoriosa Papandreu w Grecji i José Luis Zapatero w Hiszpanii. Oni również zagrażają usługom publicznym i ubezpieczeniom społecznym. Chcąc przypodobać się agencjom ratingowym, wszyscy usiłują zmusić pracowników najemnych do pokrycia kosztów grabieży dokonanej przez banki. Te natomiast nadal obżerają się tym, co zagrabiły ? od nich nie żąda się ?odwagi? ani solidarności z przyszłymi pokoleniami.

  23. Nasi szanowni Purpuraci zapomnieli chyba , że wprowadzenie elementów magicznych do potocznego obiegu zawdzięczają sobie?
    Te wszystkie anioły, diabły, demony, czarownice, opętania, zostały przecież zaadaptowane z wcześniejszych kultur i w wehikule „jedynej prawdziwej religii” przeniesione do współczesnych nam czasów……
    „cztery nogi dobre, dwie nogi złe”…..
    Albo-„Kali bajdurzyć dobrze, Kalego bajdurzyć żle”?
    Jeżeli Kościelni mogą bajać o przeistoczeniu, duchach nieczystych, nawiedzeniach, wizjach świętych, opętaniach, to dobrze.
    Innym wara…..

    Celnie pani Katarzyna podkreśliła wartość Potteromani dla czytelnictwa….
    Szczególnie w kraju, gdzie kupuje się pół książki rocznie, łącznie z podręcznikami….

  24. telegraphic observer pisze: 2010-11-20 o godz. 00:17
    „Nie chciałbym, aby Polska stała się Kanada …”

    Mistrzu!
    — w prowokacji dialogowania!

    Na rezonans trzeba w Polsce dzień po telefonie i trzy dni na dopatrywanie się białego na czarnej kliszy. W Kanadzie – jak już gdzieś pisałem – milioner nie milioner – czekać co najmniej musi. Tam jest socjalizm, tu teokracja.
    Polska nigdy nie stanie się Kanadą. Nie będzie gościnnych okrzyków: „Niech żyją wolne Katowice!”. W Polsce nie ma missuri, inteligentnych kowbojów podrywanych przez pannę z zamożnej farmy. Tylko przełom pieniński jest za słaby a Policja Konna knajacka rozliczana z liczby mandatów i bilingów 1 zł/1000 sztuk.

    O wyłuskiwaniu z tłumu: 160 cm i wzrok jak by chciał zabić. Na dzień dobry odpowiada: „Oby lepszy!” Ciąg dalszy po godzinnym treningu w basenie.

    O telewizji polskiej komercyjnej (było w moim blogowaniu): „Nowość! Na to jeszcze nie chorowałeś!”

    Zdrówko, szalik i parasol!

  25. Dla mnie szukanie dziury w calym (w Potterze) jest zwyklym idiotyzmem. Basnie braci Grimm to dopiero byla antykoscielna batalia. A Sierotka Marysia i krasnoludki? Toz to mierzy w Kosciol do dzis! I cale szczescie, bo zaklamanie Kosciola katolickiego i jego hipokryzja siegaja zenitu.

  26. Narzędziem dechrystianizacji są osoby jak wspomniana w felietonie dwójka. Dzisiejsza młodzież, nowoczesna, otwarta na świat, niczym nie różniąca się od dzieciaków na całym „zachodnim świecie” słysząc o takich pomysłach, ideach wyśmiewa je i coraz bardziej odsuwa się od kk.

    Poza tym, Harry Potter narzędziem zła, tworem szatana? No to baśnie braci Grimm, Andersena, spora część literatury XIX i XX wieku też powinna spłonąć na stosach.

  27. Odsądzanie Pottera od czci i wiary trafia bardzo kulą w płot. W gruncie rzeczy trudno znaleźć ostatnio jakąś bardziej chrześcijańską książkę niż HP. Przecież w ostatniej części Harry
    SPOILER! SPOILER! SPOILER!
    decyduje się dać się temu złemu kolesiowi zabić, żeby uratować przyjaciół. „Zmartwychwstaje” potem, rzecz jasna. I ma cały tabun dzieci. W gruncie rzeczy to nawet nie jest chrześcijański, a katolicki wręcz. Widać państwo w L’Osservatore Romano przeczytali do końca, a Benedykt 16. nie.

    Muszę częściej tu zaglądać. Pozdrawiam.

  28. Wielu ludzi kościoła chyba nie chce sobie zdać sprawy, jak wiele obrządków i zwyczajów katolickich to przekonwertowane (lub przejęte żywcem) elementy „pogańskie” (nie lubię tego słowa stąd cudzysłów), magiczne. Choćby majówki przy wiejskich kapliczkach, czy święcenie przedmiotów wszelkich (włącznie ze słynnym „autosacrum” – święceniem samochodów, od której to nazwy etnografowie dostają ataków śmiechu). Że nie zawsze takie rytuały, zwyczaje i symbole pochodziły od magii „białej” świadczy choćby tradycja choinki, w której pobrzmiewa podobno echo skandynawskiego zwyczaju dekorowania drzew jeńcami w czasie święta Yule, na pamiątkę drzewa Yggdrasil na którym powiesił się Odyn.

  29. A w SNY wierzycie?

    Znajomy (Anglik, psychiatra) pisze, że to furda (pisze po angielsku, moje tłumaczenie), że nie ma w snach niczego, czego byśmy już o sobie nie wiedzieli.

    A ja się nie zgadzam. Ja w sny wierzę.

    Oczywiście nie tak jak się wierzy w „Senniku egipskim”, to znaczy: parasol śnić – duże pieniądze.

    Ale inaczej: sny mówią nam to, czego świadomie do siebie, o sobie i innych, nie dopuszczamy. W czasie snu kontrola świadomości nie działa, jest wyłączona. Więc sen pokazuje nam prawdę o nas i o innych. Nasze prawdziwe pragnienia, dążenia, obawy, nadzieje, lęki, przekonania, emocje, sądy, nastawienia – wszystko to, co za dnia „spychamy pod dywan”.

    Oczywiście z tym jest problem, że sen ukazuje nam to symbolicznie, a nie dosłownie. Więc te symbole należy przetłumaczyć na „normalny” język. A to tłumaczenie odbywa się przecież już za dnia, a więc pod kontrolą świadomości!

    Więc trzeba to robić szybko, intuicyjnie. „Pierwsza odpowiedź się liczy”. Natychmiast po „uświadomieniu” sobie snu (zazwyczaj pamiętamy tylko ten ostatni sen sprzed przebudzenia, z najpóźniejszej fazy REM) – odczytujemu jego „walor” emocjonalny i pierwsze, co się nam kojarzy z symbolami tego snu. Zazwyczaj jest to najbliższe tej „prawdziwej prawdy” o nas samych lub o naszym nastawieniu do osoby, którą śniliśmy.

    Można też poprosić kogoś innego, żeby nam „wytłumaczył” nasz sen. On się będzie bardzo napinał, a my poznamy trochę prawdy o … nim samym. Bo przecież on/ona będzie interpretował/a nasz sen zgodnie z jego/jej własnymi potrzebami emocjonalnymi.

    Dziś na przykład śniło mi się, że….

  30. Harry Potter w nadmiarze szkodzi, tak jak wszystko inne. Fatalne skutki potterowego zauroczenia oraz oderwania od rzeczywistości nietrudno zlokalizować. Weźmy choćby prasę, radio, telewizję oraz większość Internetu – wszędzie widać dziś piętno Harrego Pottera, wszędzie wciskają nam ten sam kiepski kit nie z tego świata, który z samego założenia ma nas oszołomić i omamić.

    Dziś słyszymy na przykład potterowską demagogię o nowej koncepcji NATO. Uczestnicy szczytu w Lizbonie wydają się być ukontentowani tym, że zbrodniczy niestety aktualnie sojusz podążać ma w kierunku zmian i przyjmują a priori za dobrą monetę już sam fakt dopuszczenia jakichkolwiek zmian, nie zastanawiając się nad tym, dokąd owe zmiany de facto podążają.

    Teraz członkowie (nie wiem jak jest poprawnie, może członki) z NATO mają być muszkieterami: 28 członków = 28 muszkieterów i wszyscy za jednego, a jeden za wszystkich. Ale to już było, stanowi o tym art. 5, który zresztą nie sprawdził się w praktyce po ataku Izraela na Tureckie statki, po co więc ta szopka?

    Rozwiązanie być może kryje się właśnie w potterowskiej magii, w kabalistycznej numerologii liczb, a właściwe jednej liczby – 28, która niczym wskutek zaklęcia z Harrego Pottera „cave inimicum!” powoduje pojawienie się deus ex machina nowego, uzbrojonego po zęby superczłonka, takiego nietzscheańskiego nadczłonka i zmienia się cudownie w niewidzialną w mediach liczbę 29. NATO-wskich członków jest 28 sztuk – kim więc miałby być ów tajemniczy 29, który wzorem mechaniki kwantowej i jest i go nie ma zarazem? Czy on, to ten sam superczłonek, który kombinuje sobie tak, że jeśli sprowokuj wojnę, np. zaatakuje Iran i zostanie odparty, to cały NATO będzie zobowiązany walczyć za niego, i rękami NATO będzie mordował Irańczyków, tak jak amerykańskimi rękami morduje on od lat Irakijczyków, czy Afgańczyków, a z amerykańską pomocą Palestyńczyków i Libańczyków?

    Postępująca potteryzacja życia przejawia się także np. poprzez nagłaśnianie porozumienia START, które nie ma żadnego praktycznego znaczenia i nie zmienia kompletnie nic. Co za różnica, czy w arsenale jakiegoś państwa znajduje się oficjalnie 10.000 bomb atomowych, czy „tyko” 1500, skoro użycie zaledwie kilku spowoduje kres naszej cywilizacji i powrót do epoki kamienia łupanego, w najlepszym razie. Zlikwidowanie broni atomowej na całym świecie – to rozumiem, ale ograniczenia, po co? Jaki transcendentalny efekt jest tu spodziewany?

    Świadectwem królestwa Harrego Pottera na tym łez padole są także izraelskie drony bombardujące cywilów w Pakistanie, czy w Afganistanie. Autorzy czarodziejskiego scenariusza dla świata wmawiają nam, tępym ich zdaniem mugolom, najwyraźniej stosując zaklęcie dezorientujące „confundus”, że te drony, to cuda techniki, niczym sam Nimbus 2000, i że wcale nie przynoszą efektu eksplozji z zaklęcia „confringo”, a tuż po nim holocaustu „morderczym zaklęciem”.

    Zwykłe ludobójstwo to wg potterowskich neofitów pokojowa „wojna z terrorem”, nie zaś efekt zaklęcia „avada kedavra”, uśmiercającego każdą żywą istotę w zasięgu rażenia. Ta „wojna z terrorem” ma być jakoby walką dobra ze złem, choć jest zupełnie na odwrót.

    Oficjalnie tortury CIA oraz s-ki mają niby ujawniać to, co ukryte – tak jak pottrowskie zaklęcie „aperacjum”, podczas gdy na prawdę skutkują tak, jak zaklęcie „cruciatus”, czyli ogromnym fizycznym cierpieniem, zadawanym ofiarom.

    Prawdopodobniej również skutkiem czarów w TVN24 nie już można zamieszczać żadnych komentarzy do prezentowanych tam publikacji (choć i tak te nie po myśli redakcji były zawsze usuwane przez cenzurę). To samo zaczyna się w Polityce.

    Najsmutniejsze jest to, że dziś nad światem zdaje się dominować zaklęcie „Duro” z Harrego Pottera, które przemienia wszystko w kamień – to dla mnie jedyne wyjaśnienia dla przemiany weń naszych serc.

    Dlatego nie lekceważyłbym wpływu Harrego Pottera na nasze życie.

  31. R.A. Ziemkiewicz
    Jak prawie co tydzień, w dodatku PlusMinus, zamieścił felieton pt „Kult ściemniaczy”

    Znalazłem tam na początku takie zdanie:
    „Rzecz dla współczesnego Polaka trudna do zrozumienia, ale Amerykanie uważają kłamstwo za coś złego”

    Pewnie myślał o sobie podobnych Polakach, ten zły człowiek. Ale zostawmy…

    Dalej, do ściemniaczy zaliczył RAZ różnych ludzi, wszystkich w swoim rodzaju niepoślednich. Wymienia te nazwiska w słowotoku, aby je emocjonalnie umieścić w jednej komórce pamięci czytelnika, komórce grupującej ludzi niegodnych, czymś ubrudzonych, niegodnych pamięci.

    Oto wybór nazwisk w kolejności występowania:
    Ryszard Kapuściński
    Jerzy Kosiński
    Roman Polański
    Adam Michnik
    Janusz Głowacki
    i na deser król ściemniaczy Guillaume Apollinaire, który zasłynął ściemą, że był nieślubnym dzieckiem papieża.

    To jest zawodowiec, ten RAZ!

    PS
    7 dni świat NATYCHMIAST proszę przywrócić!

  32. Któż nie lepiej zgłębi pokłady metafizyki, jeśli nie przeciętny pleban polski krk, że nie wpomnę o doktorze(?!) dyrektorze Rydzyku. Toż oni na „własne oczy” widzą spiski szatańskie, czarownice rozmaite itp., nawiązujac do wielowiekowych praktyk szamańskich pod szyldem tej ciemnej części Kościoła, która dziś zdaje sie odzyskiwać coraz silniejsze wpływy. Harry Potter to pan Pikuś. Ja się nie prześmiewam. Z ubolewaniem stwierdzam postępującą degradację katolicyzmu polskiego. Wolę pozostawać i czuć się chrześcijanką w ewangelicznym tego słowa rozumieniu, która nie odrzuca z ducha chrześcijańskiej wykładni świata, nawet w stylu Pottera

  33. Sny warto zapisywać, bo blyskawicznie znikaja z pamieci. Te ciekawsze czy raczej mocniejsze spisuje zaraz po przebudzeniu. I nie chodzi o cała wysnioną historię tylko krotki zapis pozwalający ja odtwarzać czyli wracać do tego snu. Chodzi o zrozumienie idei snu. Kluczowe sny wyznaczaja priorytety życiowe – warto swe decyzje życiowe do nich dopasowywać. To dobra droga – najczęsciej lepsza niż te , ktore wskazuje nam real.
    Pozdrawiam

  34. Szanowny stasieku:
    Nie jestem czytelnikem RAZ. Wspomne jedynie to, co pietnujesz w jego ostatnim felietonie- sklonnosc do kompilacji LIST PROSKRYBCYJNYCH, czyli ludzi ktorych z jakichs powodow nie lubimy, albo chcemy upokorzyc. Otoz, jest to cecha polska, nie tylko RAZowska. Chyba nie warto przypisywac tylu zaslug red. R. Wroc do felietonu GW „Gdzie sa chlopcy z tamtych lat” sprzed wielu lat, a zauwazysz zwiazki przyczynowo-skutkowe zjawiska. Moze wina nie w obiekcie a w metodzie?
    Pozdrawiam

  35. http://www.youtube.com/watch?v=IBNxI1ocKXE

    „Kluczowe sny wyznaczaja priorytety życiowe – warto swe decyzje życiowe do nich dopasowywać” – o kurde!

  36. Na blogu Daniela Passenta Slawomirski napisał:

    „Teraz jestesmy lepszymi ludzmi od tych co pozostali w kraju … ”

    Dziękuję Panu Panie Sławomirski, że łagodnie mnie Pan ptraktował.
    Obawiałem się 15-u lat bez zawieszenia i utraty praw obywatelskich na lat 20.

    Dziękuję Ci Moje Kochane i Chore Na Mgłę Państwo Polskie, że potrafisz się samooczyszczać.

    Najgorliwszy Obalaczu Naszego Państwa i Jasnomyślny Przyjacielu Kartko Z Podróży! Moi Sympatycy! Moje Ofiary Grafomaństwa! Jasny Gwincie i inni politycznie inni ode mnie! Szanowni naUczeni!
    Czy byście woleli trwać wraz ze mną w Naszej Krainie Moralnej Ułomności, czy też zamieszkać po sąsiedzku ze Slawomirskim.

    Jutro mam coś skreslić. Czy skreślamy Matkę Naszą i Ojczyznę?

    Czy mordujemy w sobie nadzieję?

    Pomóżcie Proszę!

  37. stasieku
    Nie chce Cie instruowac bez konca – co T. na to sobie pomysli (o mnie) – ale jakze ten RAZ ten swoj wybor osob uzasadnia? Piszesz co prawda o RAzie – „zawodowiec”, manipulant emocji czytelniczych – ale prosi sie, aby te kwalifikacje to solidify, bo licho nie spi. Nie moge znalezc na stronie Rzepy tego artykulu, aby cokolwiek podpowiedziec, ale przypomina mi sie kumpel z klasy licealnej, nie tylko Dede, Bezpieka-Australijczyk i Czarny, ale takze Wariat-Muzyk z nami chodzil. W jakims sensie mam do niego dystans, spotkalem go z 10 lat temu, bo mieszkal o rzut beretem (w Ottawie) i te odczucia sie odnowily, jakis dystans do jego charakteru i filozofii zyciowej. Przypomina mi sie on, bo wiele analogii (przy zachowaniu proporcji) z kilkoma wyliczonymi postaciami jest. Jakas niechec do osob, ale czy z tego nalezy lepic jakis program moralny, nie daj boze polityczny? Wszak nie wszyscy ludzie musza nam sie podobac, ale sa wazni i cenni. Wlasciwie do Kosinskiego Jerzego czulbym dystans, ew. do Glowackiego J., gdyby to mialo jakies znaczenie. Czytalem bografie Kosinskiego piora Joanny Siedleckiej („Czarny ptasior”) i co? W szczegolach opisu ma ona racje krytykujac (z sympatia) pisarza, podnoszac jakby zdziwiona delikatna pretensje-zadre, ale przeciez te historie maja wiele wiecej zadr sporego formatu, ktorych my ledwo jestesmy w stanie pojac.

    RAZ jest potrzebnym zjawiskiem, zdaje mi sie.

  38. Szanowny PA2155, 17:24
    listu z GW nie pamiętam, ale zgadzam się z obserwacją.
    Nazwę tę metodę zwalczania hurtowego, w pewnym sensie, uniwersalną.
    Klasyk Stalin, wszystkich swoich przeciwników specyfikował, jako szpiegów/wrogów ludu. Czasami wystarczyło być na klatce schodowej, na jednej liście, z wrogiem ludu.
    I wszyscy się odwracali.
    Pozdrowienia

  39. PA2155
    Teraz sobie przypomniałem listę Adama Michnika. Tak się złożyło, że wymienionych tam ludzi też nie lubię, niektórych nawet nie znoszę. Ale publikacji nie popieram.
    Tak, jak listy Wildsteina, na której szukałem swoich kumpli, a potem biłem się po łapach.
    Łoj, żizń priakliata…

  40. stasieku:
    Felietonu RAZ nie czytalem, ale odniose sie do listy autorskiej.
    Kapuscinskiego- cenie jak najbardziej
    Romana P.- rowniez, pomimo nieciekawych przypadkow z zycia prywatnego.
    Ksiazki Jerzego K. zawsze wydawaly mi sie nieco przereklamowane i pisane pod publiczke (amerykanska), zwlaszcza te ostatnie. Podobno jego ghost-writerzy zawiedli.
    A. Michnik- cenie jego wiedze i inteligencje; o postawie polityka wole sie nie wypowiadac
    Janusz Glowacki- towarzyszy memu zyciu od czasow felietonow w warszawskiej „Kulturze”, ale sklasyfikowalbym go jako autora z przeszlosci. Jego ksiazki zbieraja kurz gdzies na mojej polce i raczej do nich nie wracam.
    Czyli w sumie „much ado about nothing”.
    Pozdrawiam raz jeszcze.

  41. Im mniej Oświecenia, racjonalizmu, racji rozumu i pragmatyzmu – czyli tego co zwiemy: CZŁOWIEK przede wszystkim (ale nie jako indywiduum lecz przede wszystkim jako zbiorowość, bo homo sapiens erectus to zwierzę stadne, społeczne i tylko z tytułu tej „stadności” oraz możliwości działania grupowego, a także m.in. przewidywania pewnych sytuacji w przyszłości stał się „człowiekiem”) – tym więcej „szamaństwa”, religijności, wszelkiego typu nawiedzenia, „zadęć” mistycznych i transcendentalnych, odwołań do różnego typu duchów i absolutów duchowych, Potterów, biskupów,”Rydzyków”, religijnych nawiedzeń czy iluminacji, Kaszpirowskich, tarotów, wróżek, kabał, przepowiedni, horoskopów i innych tego typu irracjonalności.
    Dla mnie to jedna i „ta sama swołocz” – sprzeczna z racjonalna zasadą życia „tu i teraz”.
    Moje dziecko (dziś 18-letniego mężczyznę) skutecznie chroniłem przed tym „potterowym” szamaństwem – byłem na filmach z nim, ale cały czas mu tłumaczyłem, iż „irrealizm, bajka, wymysły wyobraźni – a „stąpać” po ziemi trzeba twardo i liczą się tylko realia i argumenty rozumowe. Tak jak dla mnie……
    „Potterowe” irracjonalne zauroczenia (tak atakowane za ich szkodliwą jakość) są takiej samej wartości, mają takie same barwy, jakość, wymiar (wg mnie) jak „szamańskie” zaklęcia wszelkich klechów, duchownych, guru, popów, zaklinaczy węży bądź rabinów.,
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  42. Kartka z podróży pisze:
    2010-11-20 o godz. 16:59

    No , nie wiem….
    Pamiętasz?
    „sny o potędze, sny o potędze, kamera, kamera, oklaski, oklaski”……
    Czy „Trzeci Oddech Kaczuchy”
    miał wizję? prekognicja 30 lat do przodu?
    I nazwa by się zgadzała, i treść widzenia, i postać….
    http://www.youtube.com/watch?v=jeGL2K4JN0g&feature=related

    W ramach reminiscencji…..
    Olbrychski?
    http://www.youtube.com/watch?v=VgeMrC9YU0w

    Rosiewicz?
    http://www.youtube.com/watch?v=ga7necbShW4&feature=related
    „Propaganda sukcesu”- niestety, osinowy kołek zawiódł?

    Młodym należałoby polecić „I Festiwal Piosenki Prawdziwej” do odsłuchania w całości……
    30 lat minęło i co? nic….się nie zmieniło, poza moimi siwymi włosami…..

    Dla leniwych
    http://www.youtube.com/watch?v=UhsNwH_mNOI&feature=related
    Polecam obejrzenie GENIALNEJ!!!! wizualizacj!!!
    Blaski, cienie, osiągnięcia PRL w miniaturce…

  43. Przypadkowo trafiłem
    Raisa, Michaił Gorbaczow i Rosiewicz…..
    http://www.youtube.com/watch?v=XM2FSf5IQa8&feature=related

    Po latach, dziwnie się ogląda…….

  44. Wy tu Panie i Panowie Komentatorowie o Harrym Potterze sobie gadu gadu a jutro (sutra, tomorrow, mańana) w Rio de Świebodzinio Kawaler Orderu Orła Białego łaskawie pokropi Króla Polski i tego wszystkiego sama „Jo” Rowling by nie wymyśliła.

  45. Staruszku
    Spin Doctor dla odprężenia od wyborów podal link do La Monde diplomatique z artykułem Serge Halima „Francuskie przebudzenie”. Przeczytałem z zainteresowaniem a później zabrałem się za Słavoja Żizka „Permanentny stan wyjątkowy”. Gdy i ten tekst przeczytałem poczułem, że to wszystko nie ma sensu. Jest nawet gorzej niż piszę w swych komentarzach. W świetle obu tych artykułów jutrzejsze wybory (nie tylko zresztą jutrzejsze)wydaly mi się kompletnie bezsensowne – po prostu strata czasu. No ale potem przeczytałem komentarz MW o snach i wrócił do mnie optymizm. Bo jak napisałem wcześniej śnię ciekawie i moje zapisane sny dadają mi otuchy ponieważ są zdecydowanie bardziej witalne, optymistyczne i budzące nadzieję aniżeli życie realne, ktore mnie otacza. Gdy śpię jestem w lepszym świecie i staram się przenosić ten świat w real. Dlatego jutro zrobię to co podpowie mi sen. Dokonam rano interpratacji snu i postapię zgodnie z jego ideą. Przeniosę nastrój z najpóźniejszej fazy REM na wybór polityczny. Wydaje mi się to jedynym rozsądnym wyjściem w tej sytuacji.
    Pozdrawiam

  46. telegraphic observer
    RAZ swojego wyboru osób nie uzasadnia. On wsadza Michnika, swoją obsesję, zdradzoną albo odrzuconą miłość, w niesympatyczny kontekst ? typowa dla RAZ manipulacja.
    Zresztą zacytuję smaczny fragment dot. Wajdy i Michnika.
    Brakuje jeszcze tylko, żeby ktoś napisał szczerą biografię naszego oskarowego mistrza kinematografii. Do niedawna można było wierzyć, ze Adam Michnik do tego nie dopuści, ale teraz, gdy Saruman definitywnie już stał się słabosilnym Sharkeyem i nie jest zdolny zablokować „lustracyjnych zapędów” nawet u własnego podwładnego…
    Nie czytam Tolkiena, ale duchota tego fragmentu jest odrażająca.
    Piszesz
    RAZ jest potrzebnym zjawiskiem, zdaje mi się.
    a ja na to, że potrzebnym dla swoich kumpli, narodowców.
    A. Michnik olewa p. Ziemkiewicza, a ja nie wytrzymuję.

    Mnie nie drażnią w RAZ jego poglądy polityczne. Mnie oburza jego obrzydliwe odwracanie kota ogonem, ordynarne kłamstwa, przeplatane z kłamstwami wyrafinowanymi, takie półprawdy pomieszane z faktami.
    PS
    T. toleruje wszystkich dziennikarzy PIS. Ile razy ktoś przypaskudzi Platformie, T. ma szczęście w oczach.
    Tak jest w wielu demokratycznych rodzinach. Mój syn głosował na Napieralskiego.

  47. Dla aqa
    Fakt , Prezydentowi się nie odmawia i to był motyw wzięcia udziału w dętych obchodach. Szkoda tylko że grzeczność przeważyła nad rozumem.
    Bo rozum to jednak Prezydent mieć powinien – szkoda że ten go nie miał.
    Podobno ludzie dążą do granicy swych kompetencji , w tym przypadku były one mocno przekroczone.
    Pamiętacie może minister z różową torebką ?
    Skąś się tacy ludzie biorą na stanowiskach.
    Myślę że to my sami pozwalamy na ich funkcjonowanie w przestrzeni społecznej. Jaka rada? WDEPTAĆ W ZIEMIĘ I POSYPAĆ SOLĄ.
    Co do wyboru między BLOGOWICZEM A FORUMOWICZEM to wybór trudny najlepiej odpowiadałby chyba keyboardzista ale zbyt długi ,klikacz zbyt prostacki.Ludzie myślą więc coś się pojawi.

  48. Zastanawia mnie ten zapal z jakim KK zwalcza ksiazke dla dzieci… coz z tego, ze bardzo popularna. Swoja droga, ciekawe, czy „Kajtus Czarodziej” Korczaka tez jest postrzegany jako dzielo szatana, w koncu historia jest podobna.

    O czym niby dzieci maja czytac, bajki o ksiezach zakonnicach, zakladac podwórkowe kólka rózancowe? Zajmujac sie takimi bzdurami KK & Co sami sie przyczynaniaj do dechrystianizacji, ale latwiej zwalic wine na Harry’go Pottera

  49. Rozmyslam uparcie i skrycie, czy mozna byc slubnym dzieckiem papieza? Pottery czytalam bedac juz duza dziewczynka. Najpierw nie chcialam ale traf ze kolezanka w pracy miala i pozyczyla a dwa lubie wiedziec co w ksiazkach piszczy. Bardzo mi sie podobalo…. do polowy 4 tomu.

    Dwa. Przestalam kartkowac w ksiegarni sennik egipski gdy doszlam do hasla o tramwaju. 

    Trzy. Ja tez chce 7 dni swiat, zaraz teraz natychmiast!

    Testuje sobie nowego nicka po dluzszym milczeniu. Moze chociaz telegraphic odgadnie. Szapoba dla staruszka.

     

  50. Nie moge sie zdecydowac, czy jest to idiotyzm znany wszystkim kultom czy tez polska specjalnosc – czarownicy z Watykanu nie lubia czarownikow z Hogwarth? Czyzby chodzilo o walke z konkurencja?

    Tak czy inaczej tak to w „niepodleglym” Papiezowie idiotyzm goni kretynizm.

  51. stasieku o RAZ

    Tak jest w demokratycznych rodzinach – piszesz. Ale nic o tym, na kogo głosuje córka. Otóż B. jest z Żoliborza, chodziła do podstawówki z bliźniakami, oczywiście o kilka klas niżej, ale mimo tego ustawiłem ją na platformie, zresztą ją to nic a nic nie obchodzi, ale w kanadyjskich głosowaniach jest dyscyplina rodzinna, faktycznie ona jest ode mnie na prawo w sprawach społeczno-obyczajowo-rasowych.

    Dlaczego przerwałeś Władcę Pierścieni tak w pół zdania, wersja RAZowa jest fascynująca. Napisałem o RAZ, że jest potrzebnym zjawiskiem – staruszek odgadłby przewrotność – bo wychodzi na światło dzienne cała baśniowa manipulancka metoda, w celach dydaktycznych. Zwykły czytelnik, gdy jest obeznany z Tolkienem, nie zastanawia się jakie pokrętne drogi Wajdy musiały być, nota bene niektóre znich są dla nas śmieszne, nie mają wyobraźni, pojęcia, jak ten człek musiał lawirować w polskim, w tym ludowym, grajdołku, aby funkcjonować jako artysta, a jak Michnik. A tu mamy z tego baśniowy opis czystej walki dobra ze złem, ufikcyjniony dla lepszego efektu narracyjnego … To są polityczne baśnie. Czy T. uwielbia RAZa, jak przywala naczelnym i reżyserom PO?

    To Cię oburza? A na trawienie dobrze wpływa?

  52. Kartka z P. (11-20 o godz. 20:12)

    Z lekka nadłamujesz ciszę wyborczą. W domowym zaciszu – za przeproszeniem – przetrwa te artykuły. Ale skoro już …

    Oto postmarksiści wołają – widmo krąży nad Europą. Ile razy można tą frazą obracać, dobrą raz, sto razy, nawet tysiąc, ale jest teraz ona tak wyświechtana. Widmo czego? Protestu z powodu oszczędności! Rozpieszczone bobaski, to nie wiecie, że gdy matka was przekarmi i zabraknie jej, to trzeba oszczędzać jej pokarmu trochę? Banki utonęły w złych kredytach, a kto te kredyty bezproduktywnie przejadł? Itd.

    Biedny Kartka z P. nażarł się dobrze zaprawionego zepsutego marksizmu i dostał przed położeniem się do łóżka poważnych niestrawności, rozstroju żołądka, ciekawe co mu się przyśni …

  53. Tak już jest, jak duże dziewczynki zabiorą się za podmianę nicków.

    „rozmyślam uparcie i skrycie”, hm, tę fraze znam jak swoją własną, „do połowy IV tomu”, gdzież ja teraz znajdę IV tom na półce w dziewczęcym pokoju, „sennik egipski” i „tramwaj” – deja vu straszliwe, a pamięć jest jak durszlak, idę się zdrzemnąc, cała nadzieja w tum, że nie będę miał mokrych snów

  54. A dla mnie staruszek gmatwa rzeczywistość. Wpis wydaje mi się mini-bełkotem.

  55. Ciekawostka…..
    http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/tajemnicza-choroba-diabel-posiadl-dziewczyne,1,3789678,wiadomosc.html

    ” są na świecie rzeczy o których się nawet filozofom nie śniło”???????

  56. zezowaty 23:18

    BLOGER. Po prostu: BLOGER.

    (Wiem, wiem, że nie, bo to, bo tamto… Ale psy szczekają, karawana idzie dalej…. Więc niech będzie BLOGER)

    BLOGER.

  57. Kartka z podróży. 20.12. A może to zbyt trudne? Może nie daj boże Altzhaimer? Lepiej pozostań przy telegraphicu lub staruszku.

  58. asia pisze: 2010-11-21 o godz. 09:07

    „A dla mnie staruszek gmatwa rzeczywistość. Wpis wydaje mi się mini-bełkotem.”

    Sławomirski pisze rzeczy przerażające. Wyjazd z kraju do, którego zieje nienawiścią pomógł mu stać się lepszym człowiekiem. I byłoby OK gdyby nie dodał, że lepszym od nas wszystkich, którzy zostali. Tak jest jak się ani nad emocjami, ani nad językiem nie panuje. Z rozumem to nie wiem. Ja go nie rozumiem prawie wcale.

    Cieszę się, że Asi świat nie jest tak pogmatwany jak mój. Ja nie cierpię i nie wyję tak jak trolle e-Polityki. Umieściłem dwa wpisy. Dziękuję za uznanie połowy za wartą do przemilczenia. A jakieś konkrety? Może jakieś pochwały po adresem innych komentatorów. To jest blog, na którym pożna skutecznie poprosić innych o pomoc w zrozumieniu. Zanim Asia taką pomoc otrzyma niech przewija.

    A czy Asia jest zauroczona Sławomirskim to nie zdradziła. Życie intymne bloga płynie podskórnie. Tuż pod powierzchnia zwykle płynie …

    Życzę ciekawych, zrozumiałych i zachwycających felietonów Gospodarza i komentarzy Gości. Pałac e-Polityki jest duży i nie ma tu Iwana Groźnego.

    Pogody ducha!
    Tego brak odczytuję w cytowanym wpisie. Dobrze, że nie jestem maxi.

  59. telegraphic observer pisze: 2010-11-21 o godz. 05:14

    „Biedny Kartka z P. nażarł się … ”

    Szanowny TO! Tak przywykłeś do łagodnego spojrzenia Kartki, że nie rozpoznajesz mojej przewrotności konstrukcji przez dekonstrukcję.
    Kartka naczytał się staruszka i bez aksjologicznego klucza sensów może być odbierany na opak lub przez rękaw na głowie. Wystarczy rzucić nazwę kawiarni w której pisany był Kapitał i człowiek się staje marksistą. Używacie Szanowni Współkomentatorzy słów wytrychów (jak „logika”) i myśli skorup (jak szybka synteza na podstawie tytułu „Bulba”).

    Nie takie prowokacje przez ten blog płynęły i zawsze okazywało się, że prawda nie opala się na plaży pochopności.

    Miłego dnia czarów.

  60. Spin Doctorze
    Artykuł Żiżka „Permanentny stan wyjątkowy” jest napisany przystepnie i dla mnie w pełni zrozumiały. Tyle, że jest ponury, bo poświęcony intelektualnej nędzy współczesnej lewicy. Jej szamotaninę i niemożność wyznaczenia sobie celów, lękliwośc – o czym pisze Żizek – obserwuję na codzień. Poświęciłem tej zniechęcającej lewicowej mizerii intelektualnej wiele komentarzy, które w przypadku blogowej lewicy były przyslowiowym walenie grochem o ścianę. Miałem momentami wrażenie – trzymając się Twojej poetyki – jakbym pisał do podopiecznych Aloisa Alzheimera.
    Nie wiem też co bezlitosna krytyka współczesnych formacji lewicowych dokonywana przez Żizka ma mieć do moich sympatii blogowych. To oczywiste, że wolę dyskutować z ludźmi, którzy rozumieją co czytaja a nie z tymi, którzy powołuja się np na Żizka nie mając pojęcia o co mu chodzi.
    Pisze to ze smutkiem, bo mam wiele sympatii do lewicy i chciałbym by troche potrząsnęła tą dryfującą na prawo cywilizacją.
    Przesyłam Ci material socjalistów katalonskich, który dostałem noca dla poprawy nastroju. Z taką własnie lewicą chętnie bym podjął flirt albo nawet romans.
    http://www.youtube.com/watch?v=nhkrRRwiX-Q
    Pozdrawiam

  61. Vox populi – vox Dei
    MW -Bloger , to nawet ładnie brzmi , ma swój wdzięk i niesie informacje.
    Ale VOX . . . pożyjemy.
    Staruszkowi przez sympatię przesłać chciałbym powiedzonko z M. Wańkowicza do użytku w dyskusji z zalutowanymi mózgami.
    ROBIĆ KOTU LEWATYWĘ W CHOLEWIE OD BUTA.Wiadomo że mu nie brak własnej inwencji ale dobre wzory można przecież popularyzować.
    Wiem że blogera od lewatywy dzieli lat ponad siedemdziesiąt i puryści językowi będą wybrzydzać no ale jakoś trzeba nazwać komputerowe nowotworki. Pozdrowienia niedzielne.

  62. Uważajcie z tym Żiżkiem, towarzysze!. Wiem, że jest modny i uwodziciel z niego nielichy, ale… ostrożnie.

    Parę tygodni temu choćby Witold Gadomski przestrzegał Żakowskiego bodajże (uwodziciela uwiedzionego!) przed bezkrytycznym, bezrefleksyjnym (a może cynicznym) dmuchaniem w Żiżkowy balon, tymi słowy:

    „Dziś fascynuje Cię Żiżek, którego zdanie ‚znów wolno myśleć!’ cytujesz w co drugim tekście. Ciekaw jestem, czy zgadzasz się też z innymi mądrościami tego ‚wybitnego’ intelektualisty, takimi jak: ‚dajmy szansę dyktaturze proletariatu’, ‚dzisiejszy wróg nie nazywa się imperium lub kapitał, ale demokracja’, ‚potrzebujemy na nowo odkryć rewolucyjny terror’?”

    I co? Więc uwaga. To coś podobnego jak z innym uwodzicielem rozczarowanych lekkoduchów, Herbertem Marcuse, też w istocie chyba zwolennikiem totalitaryzmu, i też promującym go w „białych rękawiczkach”.

    Poczytajcie sobie o niebezpieczeństwa takiego ideologicznego uwiedzenia u Babla, w jego „Dzienniku 1920”, w świetnym tłumaczeniu Jerzego Pomianowskiego z 1990 r. Nie dajcie się nabierać picerom!

    P.S. Katalońscy socjaliści uwodzą świetnie. Wczoraj podesłałem ten link znajomej; po trzech minutach odpisała: „Przekonałeś mnie! Relację zdam w niedzielę wieczorem”.

  63. staruszek pisze o godz. 11:05 , 11:36 ,
    Kartka z podróży o godz. 12:38
    – chłopaki – przestańcie
    Asia znowu nic nie zrozumie

    PS. a nic nie pisnęła, czy rozumie bełkot pana Kraczkowksiego Piotra

  64. @ Asia 9:07
    pewnie, że gmatwa i bełkocze, bo to robi wrażenie na tych logicznych i klarownych. Oni tak nie potrafią, więc czapkują i szapobasują.
    Ostatnio zadziwia też interpunkcją:
    „Wyjazd z kraju do, którego zieje nienawiścią…”

    ale może to też zamierzone, a ja się nie znam 😉

  65. @”Kartko z podroży” z dn. 21.11.2010. h; 12.38.
    Też czytałem rzeczony materiał J.Żiżka i poniekąd podzielam Twój nastrój po jego przeczytaniu. Ale, że Twój wpis do @””spin doctora” mnie – tak uważam i tak go odczytuję (z tytułu moich zdeklarowanych wielokrotnie i prezentowanych też na tym blogu auto-deklaracji w sensie kulturowo-społeczno-politycznej) – w jakimś chyba stopniu dotyczy i próbuje komentować treść moich wpisów (onegdaj – bo teraz jak widzisz staram się „ograniczać” w tym względzie, bo i po co …… te blogowe potyczki dla mnie dziś to jedynie „ćwiczenia intelektualne”) pragnę też „wtrącić” do Waszego dyskursu swoje „co-nie-co”.
    Tak, Żiżek jest pesymistyczny i nawet – bez-nadziei. Ale wg mnie sens „lewicowowści” jako takiej, tej siły która do połowy XX wieku pchała tę cywilizację „do przodu”, ta która promowała postęp i rozwój (w oparciu o racje Oświecenia, rozumu , empirii) mając na względzie CZŁOWIEKA jako istotę ludzką i jej wszechstronny rozwój (nie tylko materialny, hossy, bessy, kredyty, banki, wzrosty, giełdy, karty bankomatowe, PKB, produkcję, przepływy kapitału i weksle – a nade wszystko – ZYSK !) nie może być dogmatyzm. A ten dogmatyzm – dogmatyzm rynku i zysków – opanował wiele umysłów „lewicowców” do cna ….. Zachłystnęli się „gadżetami” mentalności prawicowo-neokonsowej. I płacą dlatego cenę – i płaci całą formacja nazywana „lewicą”.
    To tak jak Niemcy nazwali bardzo sprawnego, mądrego, skutecznego kanclerza, polityka wielkiego formatu, celnego administratora i „przewidywacza” – Gerharda Schroedera (ja jako polityka go bardzo cenię, jako „ideowca”, reprzeentanta myśli lewicowej: w „żadnym calu”), postać sztandarową „nowej lewicy” (podobnie jak „plastikowego” T.Blaira): Genosse der Bosse.
    Nader celne to określenie. „Kartko….” – jesteś na tyle inteligentnym, oczytanym i „światowym” człowiekiem, iż zapewne pojmiesz o co mi chodzi w tym niemieckim „schlagworcie”.
    I jeszcze jedno – „lewica” winna wrócić do źródeł, przeanalizować pryncypia, jeszcze raz zastanowić się nad swoimi źródłami: i próbować sobie odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań – m.in. na takie: wolność – ale jaka ? indywiduum – czy zbiorowość ? własność – ale jaka i czy ta indywidualna jest absolutem i najwyższą, jedyną dopuszczalnie istniejącą ? dobra materialne i pogoń za nimi – czy rozwój człowieka integralny, ze szczególnym uwzględnieniem kultury ? podatki czy ciągłe ustępstwa dla mega-bussinesu, który wieje „kędy chce” * ?
    O tym m.in. b.pięknie pisał w GAZECIE ŚWIĄTECZNEJ (z dn.dn.30.10.-1.11.2010) V.Havel w tekście pt. „Trzeba się dziwić”. Pewne rysy tego tekstu mi się nie podobają – bo te w Jego wołanie o „sacrum i transcendencję”, wieczność i tajemnicę przypominają mi totalny atak oraz „ujadanie” tak modne współcześnie (i od 3 dekad) na Oświecenie i racjonalizm (Arona i jego totumfackich spod Wieży Eiffela oraz jankeskich neokonsów) – ale sekwencję „o pysze” współczesnego świata „Vaszek” doskonale tam ujął…….
    I A.Tatarkiewicz w ostatnim PRZEGLĄDZIE też (w tym temacie)…..
    Powrót do źródeł – i odczytanie ich w perspektywie historii (to tak „Kartko….” jak u Teilharda de Chardina wspinanie się osoby ludzkiej do punktu omega – po stożku).
    Pozdrawiam i myślę, że o mnie jako zdeklarowanym „lewicowcu” starej daty źle nie sądzisz (choć w Twym „poście” wyczułem pod adresem „takich jak ja” drwinę, zniesmaczenie, lekką – immanentną każdemu Twojemu wpisowi – pogardę, wynikającą chyba raczej z łatwości pisania niż cech charakteru).
    WODNIK53

    * – św.Augustynm w V w ne powiedzieć miał, że Duch Święty „wieje kędy chce”. Dziś kapitał – nieosiodłany, absolutnie wolny, niczym wiatry w stratosferze, wieje w ten sam sposób. Myślę że choćby „podatek Tobina” coś by w tej mierze zaczął zmieniać. Od czegoś trzeba zacząć (to jest m.in. zadanie dla „lewicy” światowej, a przynajmniej europejskiej).

  66. Rozważania teologów o demoniczności Harrego Pottera są dla mnie równie infantylne i urągające rozumowi, jak walka KK z prezerwatywami. Trudno to nawet traktowac na poważnie.

    Natomiast film uwazam za udany. Dobrze oddaje nastrój książki i jest stylowy. Osobom, które ksiązki nie czytały, napiecie związane z bezradnościa bohaterów wobec panoszących sie wszędzie śmierciożerców może się wydac dłużyzną, ale na mnie film zrobil wrażenie. Dobre widowisko.

  67. Kartka z podróży, 12:38
    Jajcarz jesteś czasami. Jak dobrze, że Cię mamy na blogach Polityki.
    Melduję Ci wykonanie obowiązku obywatelskiego. W mojej dzielnicy głosują same staruchy. Ledwo wchodzą po kilku schodkach szkoły im. Kieślowskiego, na Polnej. Ale był tłok o 15:00. Krzyżyki stawiałem na plecach żony, jako podpórce. Widząc tę sytuację, zerwał się jakiś staruch, aby mnie, staruchowi, dać miejsce przy stoliku.
    Podziękowałem mu, mówiąc, że „lubię na plecach żony”. Nie zrozumiał.
    Ściskam

  68. spotmarker , 14:37 – zazdrosny , że ci logiczni i klarowni to temu staruszkowi nic, tylko czapkują i szapobasują.
    Twierdzi, że dlatego, że sami tak nie potrafią.

    – nie tylko dlatego- drodzy asiu i spotmarker.
    Jeszcze dlatego, że rozumieją.

  69. Mw
    Zaskoczony jestem Twoim komentarzem. Co za lękliwość! Co najmniej równa lękliwości blogowej lewicy. A czemu mnie ostrzegasz przed Żizkiem? Czy dlatego, że – jak piszesz – w białych rękawiczkach sugeruje rewolte antysystemową, że wskazuje europejskiej lewicy drogę Chavesa i Luli? Lub, że sugeruje kontrolę obywatelską nad bankami czyli proponuje ich nacjonalizację? A co jest złego w widmie rewolty antysystemowej? Co jest złego w straszeniu banków rewolucją i nacjonalizacją? Cały dorobek socjalny europy zachodniej wynikał tylko ze strachu elit przed widmem pełznącej z Rosji bolszewii. Naprawdę uważasz, że klientom bankow na zdrowie wychodzi poczucie tych banków bezkarności?
    Co złego było w straszeniu establischmentu rewoltą nowej lewicy Herberta Marcusego? Tylko na zdrowie to wyszło pazerenemu systemowi. Zresztą długi marsz przez instytucje udal się uczniom i uczennicom Marcusego. To pokolenie przecież współrządzi światem. Polska katolicka prawica do tych ludzi się współcześnie łasi.
    Na koniec Babel i jego doskonały artystycznie opis bolszewickiej armii. Co może lepiej mobilizować politycznie polski rząd do dbania o położenie swych obywateli niż taka wizja nadchodzącej ze wschodu fali – „…O kobietach w Armii Konnej można napisać tom. Szwadrony szarżują, kurz, tętent, szable w dłoń, bluzgają przekleństwa, a one z zadartymi spódnicami mkną na samym przedzie, zakurzone, cycate, same kurwy, ale towarzyszki, i kurwy dlatego właśnie, że towarzyszki, to najważniejsze, obsługują tym czym mogą, bohaterki a jednocześnie pogardzane, poją konie, znoszą siano, reperują uprząż, kradną po kościołach i domach….”. Wcale się nie dziwię, że w obliczu takich wydarzeń w 1918 roku rząd polski w niecale trzy miesiące wprowadził ośmiogodzinny dzien pracy, ubezpieczenia emerytalne i zdrowotne, ochronę przed eksmisjami, prawo do strajku i legalizację związków zawodowych, front robót publicznych, zapanował nad spekulacją itp … .
    Szczerze życzę rządowi Donalda Tuska takiej motywacji do pracy. A od lewicy oczekuje, że w końcu wroci do źródeł i zagrozi tym pieczeniarzom społecznym buntem
    Pozdrawiam

  70. stasieku:
    Z niewielkim opoznieniem, bo mamy ronice czasu miedzy Europa i Ameryka Pln.
    Twoja konkluzja nt. kompilacji roznych list przez rozne osoby pokrywa sie z moimi wnioskami. Nie zawsze „end justifies the means”, jak to wielu sadzi. Czasami warto pokazac troche klasy i wystrzegac sie tego, chocby dla wlasnego samopoczucia.
    No i na koniec- ta sklonnosc do operowania ta forma nie jest zwiazana z jedna formacja polityczna lub ideologiczna, co jest smutne, moim zdaniem, bo zamula nam perspektywe.

  71. @mw ,10:51
    @zezowaty 23:18 –

    BLOGER to ten, kto BLOGUJE czyli pisze na blogu.
    Własnym.
    Nie cudzym. Tego zaś , kto się dopisuje do cudzego bloga, pod wpisami Gospodarza, w forum, jako gość/ publiczność – tego zgódźmy się nazwać BLOGOWICZEM.
    Bloger – na własnym blogu jest Gospodarzem.
    Na cudzym jest blogowiczem.

    Howgh !

  72. @asia, fakt, @staruszek jest trudny. Nie zawsze się da radę. Czasem zresztą ma się gorszy dzień albo mało czasu i przelatuje się wpisy, a niektóre wymagają skupienia.
    Ale moim zdaniem wpis @staruszka 19.11. o godz. 19.37. daje czadu. Strasznie mi się spodobały te wizje. Jakżeż zręcznie przełamał pesymizm blogowiczów i pokazał nam lepszą przyszłość, co z tego, że nie wiadomo, czy prawdziwą?
    Może czasem, Asiu, spróbuj się bawić przy czytaniu?

  73. Kartka z podróży pisze:
    2010-11-21 o godz. 16:20

    Wracamy do starego tematu- odpowiedzialności elit?
    Moim zdaniem, wpadły w samouwielbienie i straciły poczucie odpowiedzialności.
    Anonimowy zarządca funduszy jednym kliknięciem powoduje upadek firmy zatrudniającej tysiące ludzi, wzrost lub spadek cen surowców. Zarabia lub traci jego zleceniodawca, fundusze emerytalne, pracobiorcy- drobni ciułacze.
    Zyskuje jedynie duża firma, bądź zlecający jej obsługę bogacz…..

    Bez bacika któremu na imię „gniew ludu” nie osiągnięto by w Europie żadnych zdobyczy socjalnych. Rewolucja Rosyjska kosztem dziesiątków milionów ofiar, dała setkom milionów szansę na życie w dobrobycie.
    Jak może wyglądać życie bez przeciwwagi, najlepiej widać na przykładzie Chin- nominalnie- kraju komunistycznego……
    Real- praca po 12 godzin na dobę, bez ŻADNEGO zabezpieczenia socjalnego.

    Podatek Tobina, albo odpowiedzialność elit finansowych…..
    Co wybiorą?

  74. Staq
    A co z tymi co cudze blogi zawłaszczają i uważają za swoje ? czy BLOQERSI byłoby właściwym?
    Kartce z P. 16.20
    Oczywiście że istniejąca konkurencja wzmaga chęć do działań w interesie konsumentów.Przytoczone przykłady o armii opisanej przez Babla na pewno poprawiły skłonność do słyszenia o potrzebach społeczeństwa wśród ówczesnych rządzących.
    Najlepszym przykładem poprawiania słuchu był chyba jednak kołek w uchu wbity przez indiańskie kobiety amerykańskiemu generałowi.
    Gdybyż to działało na niektórych blogowiczów.

  75. staruszku

    Jakże to doszło do radykalnego odejścia od tematu, jakże dopuściłeś – duchu tego bloaga. Mieliśmy czytać i kontemplować młodego czarodzieja Harry Pottera, a tu oto pochylamy się nad walką dobra ze złem wg. tego staruszka hochsztaplera Żiżka. Ale zrobiła się kiszka, a ta nie grzmisz, to jest – nie uspakajasz blog***ów, obyczaju i wyrażeń nie łagodzisz, bo mają rządzić kurwy, a pieczeniarze po ścianę?

    Mamy grzebać się w tych żiżkowych (wy)wnętrznościach w poszukiwaniu optymizmu, nie byle jakiego – rewolucyjnego, wszystko na bazie racjonalizmu (ach! ten poranny ból głowy od pomieszania cudzych pojęć). Mamy jeszcze raz przerabiać osiągnięcia lewicy, partii Proletariat, ośmiogodzinny dzień pracy, czerwona gwiazda, wschód jest czerwony, po raz trzydziesty do tej samej rzeki? Albo przechadzać się wśród portretów, Blair – plastik, Schroeder – „nastajaszczij drug”. Nie! o nie – jest wizja optymistyczno-realna, sprowadźmy tu nad Wisłe i na teraz, nie bójmy się, niech stąpią na ziemie, tę ziemię, nie duch, lecz niech przyjadą prawdziwi rewolucjoniści – Luli i Chavez …

    Ale staruszku, jak z planem B? Co będzie jak oni się nie zjawią tu i teraz? Czy zastanowiłeś się realistycznie i racjonalnie nad takim pesymistycznym obrotem wypadków? Nie przyjadą w obawie, że zapał jest słomiany, lud nie przygotowany, nie rozgrzany – i co, będzie kolejna klapa. Ale weż to pod uwagę: nie przyszła góra do Mahometa … rozumiesz … może zacząć powinniśmy zbierać na motocykl, rozumiesz, dla Kartki, niech przejedzie się w tę brazylijsko-wenezuelską dżunglę, ze swym laptomem, niech nam opisze najpierw jak jest, niech nas zarzuci kartkami z amazońskiej podróży … nas, niewiernych Tomaszów mazowieckich i małopolskich.

  76. Kartka:

    Ależ Żiżek wcale nikogo nie przestrzega przed niczym. Korzysta, cynik, z bezpieczeństwa demokracji, żeby dla dogodzenia własnemu ego, szczuć przeciw niej (bo wie, że nic mu nie grozi, bo obroni go … właśnie demokracja). To prowokator intelektualny, ale w najgorszym tego słowa znaczeniu. Taki kanapowy Trocki.
    Marcuse … no, zgadzam się, że „przejrzał na oczy” nim było za późno, ale wskoczył w utopię. W sumie, w swej naiwności (???) uczciwy, podczas gdy Żiżek to nieodrodne dziecko populistycznej komercji prowokacji i manipulacji.

    P.S. Babel:
    „Ruszymy w głąb Europy, aby zdobyć świat.”

    „…nasz armia idzie na rozdobędę, to nie rewolucja, tylko bunt dzikiego sobiepaństwa.
    Jest to po prostu dźwignia, którą nie gardzi partia.”

    Już wtedy wiedział, ale było za późno. Już nie pomogło, że siedział potem cicho przez 20 lat. Dostał czapę. Uwiodło go to coś jakby Żiżkowego (to co, że Żiżka jeszcze na świecie nie było, gdy Babel to pisał? To jest zawsze obecne, uwodzi… każe wymyślać różne usprawiedliwienia, nawet takie, że to pożyteczne…hahaha). Na Babla usprawiedliwienie: młody był, gdy go zbałamucili. Odpokutował.

  77. spotmarker pisze: 2010-11-21 o godz. 14:37

    Ostatnio zadziwia też interpunkcją:
    ?Wyjazd z kraju do, którego zieje nienawiścią??

    Do 1989 mieliśmy demokrację socjalistyczną. Kisiel nazwał brzydko rządy kończące się „dyktatura ciemniaków”. Wcześniej w 1980 i 1981 można było wyjechać. Wjechali Ci, którym bylo źle z nadzieją na dobrze. Kiedyś w opisywanym trzydziestoleciu wyjechał Sławomirski. Stał się lepszym człowiekiem.
    „Wyjechał z kraju, do którego … ”
    Czy teraz lepiej z stop points?

    Moim konikiem jest przeciwstawianie się próbom opisu rzeczywistości SMS-ami.
    Szanowny Krytyk mojej interpunkcji nie zająknął się w swoim krótkim tekście pocieszającym Asię o zianiu nienawiścią. Nie zmieściło się w autopromocyjnym spocie reklamowym. Domyślam się delikatności. To, że ja jestem tym gorszym zostało w tym spocie litościwie przemilczane. Niesłusznie. Pisałem już na blogach e-Polityki aby nie litować się nad staruszkiem. Ten drań zapowiedział szantaż, absurd, insynuacje i walkę do upadłego nawet na bagnety.
    Walkę oto aby sąsiedzi w dorzeczu Odry i Wisly nie zioneli nienawiścią do siebie.
    Za tą postawę chwalą mnie współkomentatorzy piszący madrzej, ciekawiej i bardziej zapładniająca.

    Wypowiadająca się w konwencji SMS-owej Pani Szczepkowska 4-go grudnia 1989 ogłosiła koniec komunizmu. O końcu nienawiści między Polakami nie wypowiedziała się. Nie chciała kłamać. Minęło 21 lat i bardzo wielu Polaków w dalszym ciągu nie rozumie co to demokracja.

    Demokracja to ustrój w którym staruszek nie ma prawa odmawiać prawa głosu nikomu ze swych nieprzyjaciół. To ustrój w którym w wolnym głosowaniu decyduje się co jest dobre na dziś i na jutro dla wspólnoty państwowej. Obywatele decydują o sprawach ważnych. Penalizacja naruszających ortografię urzędowego języka jeszcze czeka na debatę publiczną. Chyba się nie doczeka.

    Obywatele – mimo że gorszy sort według Sławomirskiego – nie dopuszczą aby o kulturze narodowej decydowały panie odkurzające podłogi w muzeum i operatorzy urzadzeń wentylacyjnych. Ogół – chce czy nie chce – musi znosić smród dydaktyczny staruszka. Cóż, cóż;; ‚ , .. O taką Polskę walczyła także Aga.

    Byłbym skurwysynem gdyby zionął ninawiścią w jej strumień świadomści umieszczany w komentarzach do felietonów Redaktorów e-Polityki. Nie czytam tego bo mnie drażni. Nie pytam czy ja ją drażnię. Nie wypowiadamy się o sobie źle. Pisze zwykle dłuższe teksty niż 10 SMS. Ja nie deklaruję szacunku dla Agi.
    Ja staram się zachować szacunek dla siebie. Tak zachowują się moi współkomentatorzy i dlatego tu bywam. Zapraszam do bywania tu. Tu nie bluzga się za literówki. Dowód pod adresem na samej górze tego elaboratu.

    Naprawdę macie – Pan i Asia – szansę być zadowoleni z czytania blogów e-Polityki. Życzę wszystkim odnajdowania wspólnoty zainteresowań i pisania z temperamentem i nie zawsze z zadęciem.

    Ego te absolve.

  78. @staq
    ha, przydybyli dziadka w lasku. Masz rację, zazdroszczę Ci zdolności czytania między wierszami i dedukcji, co autor miał na myśli. Nie wiem, czy oprócz Asi i spotmarkera jest tu więcej niekumatych. I tak nikt się nie przyzna, poza stwierdzeniem, że staruszek bywa „czasem trudny”. To blog intelektualny i aż się skrzy od błyskotliwych ripost i celnych ciosów, no po prostu wyższa szkoła jazdy z woltyżerką, płonącym kołem i wodotryskiem.
    Pozostaje przycupnąć cicho w kąciku i się napawać perłami, ochać i achać w ślad za kumatymi i powtarzać:
    Pani kochana, jak ten staruszek coś powie, to już powie.
    No, że baki zrywać 🙄
    Staruszku, nie bierz, proszę, tych narzekań poważnie.
    Ja też, gdybym był tak wrażliwy i delikatny, wybrałbym metodę nie dającą szans na atak.

  79. Kecaju!
    A Ty czytałeś „Baśnie Braci Grimm”? Dla mnie są straszne.
    Kartko!
    Czy zapamiętasz sny, czy też nie, zależy w którym momencie się obudzisz. Czasami tak bywa, że zostaje tylko wrażenie, a konkrety umykają w dal bez śladu.
    PA2155!
    O tym piszesz?
    http://niniwa2.cba.pl/gdzie_sa_chlopcy_z_tamtych_lat.htm
    Hmmm…

  80. Myyyy, pierwsza elita … – śpiewam sobie czytając co napisał wiesiek59 o godz. 17:05, wszak należę do jednej z brygad, nie pierwszej oczywiście, bo by mnie nie stać było na luksus Grania w Klasy, tylko bym klikał na zlecenie klientów, obalał firmy, windował ceny surowców i diamentów, dołował ceny kawy i cacao … klik-klak.

    Jedno mnie zastanawia, co też staruszek chce nam powiedzieć konkretnego mówiąc: prawda nie opala się na plaży pochopności. Rozumiem przez to, że podatek Tobina jest bzdurą ekonomiczną, która razi pochopnością i pychą noblisty, że nie da się go wprowadzić bez pepeszy, może nawet nie da się bez obwieszenia się pasem materiałów wybuchowych w imię „gniewu ludu” (i Allacha), ale staruszku … gdzie opala się prawda? Chyba nie na seminarium z filozofii u Doktora WODNIKA53?!

  81. Staruszku
    Ponosi Cię. Nie przeraża mnie stos sms-ów, którymi nas zarzucasz, różnokierunkowych, bez drogowskazu. Posortujemy je, rozrysujemy związki, sami napiszemy sobie tę Twoją opowieść – wszak w dobie postmodenizmu cała literacka władza jest w rękach czytelnika. Boli mnie – może za dużo powiedziane, uwiera mnie, że tak pochylasz się głęboko nad doznaniami blogowicza Sławomirskiego. Jeszcze brakowało, aby psychonaliza zalała blogi POLITYKI, i to takich nieciekawych przypadków.

  82. Mw
    Ciekawy temat – Żizek i Babel. Temat oczywiście polityczny ale z drugiej strony dotykający też ludzkich wyborow – wolności tworczej.
    Robisz z Żizka pieczeniarza, ktory podważa system ciesząc się równocześnie jego dobrodziejstwami. Ta argumentacja przypomina mi peerelowską propagandę. Oni też psy wieszali na opozycji, która krytykowala system w którym żyła. Coś było o złym psie, ktory kąsa rękę co jeść mu daje… .To gdzie ma Żiżek swoje prace pisać? W łagrze, w okopie, w dżungli? Ma na siebie intelektualne samoograniczenia nakladać, cenzurować wlasne myśli za pomocą tzw „poprawności politycznej” by nie zrobić kuku systemowi? Facet twórczo dopasowuje filozofię marksistowska do współczesności i nic w tym zlego nie widzę. W normalnych czasach wzbudzałby zainteresowanie co najwyżej jakiś pryszczatych kontestatorow uniwersyteckich. Nie rób z prac Żizka problemów, bo prawdziwe problemy tworzy raczej system, na ktorego straży czujnie stoisz. Dopiero gdy system doprowadzi ludzi do desperacji to zaczną Żizka masowo czytac i wcielać w życie jego idee. Albo kogoś innego, kto akurat w takim momencie da im nadzieję. Dbaj o sensowność systemu – jeśli masz możliwość – a nie zamartwiaj się Żizkiem.
    Podobnie jest z Bablem. Nie wiem dlaczego związał się w czasie rewolucji z bolszewikami. Nie wiem dlaczego dlaczego trafił do Czeka a później do aparatu propagandowego bolszewickiego państwa ? był przecież majętnym, wykształconym człowiekiem już po udanym debiucie pisarskim. Moim zdaniem po prostu szukał wrażeń, tematów biorąc udział w zamęcie wojny domowej. Szukał podobnie jak później Orwell w Hiszpanii emocji i prawdy o ludziach, którą przelewał na papier. Szukał inspiracji. Złudzeń co do komunizmu nie miał, daje się to wyczuć w dzienniku. Zresztą później, na czas wyekspediował z Rosji już stalinowskiej rodziców i żonę z maleńką córeczką. Ale sam został, by napisać na kanwie wspomnień z kampanii polskiej ?Armię konną?. Pewnie poza Rosją tego nie umial zrobić. Ceną za te doskonałe książki było 266 dni przerażającego śledztwa i śmierć przez rozstrzelanie.
    Tak więc myślę, że lepiej nie wklejać ludzi w propagandowe sztance. Życie jest daleko bardziej skomplikowane.
    Pozdrawiam

  83. Kartko 19:11

    Przecież w ten sposob, tym „propagandowym”, wytartym frazesem, że „życie jest daleko bardziej skomplikowane”, można zamknąć gębę każdemu i każdą dyskusją sprowadzić do absurdu. Wylać ckliwą łzę nad „szukającym wrażeń i prawdy o ludziach, majętnym, wykształconym człowieku, już po udanym debiucie pisarskim”, co to „żonę i córeczkę wysłał na Zachód”… ech, serce się ściska.

    I co z tego? Czego lub kogo to ma być wyjaśnienie? Tego zbałamuconego? Tych bałamucacych? Boga? Losu? Dlaczego Żiżek ma pisać swe „prace” w łagrze, w okopie, w dżungli? Niech pisze tam, gdzie pisze. Przecież zawsze będą tacy, co tak piszą… I tacy, co to kupują…

    Jeszcze raz Ci przypomnę, Kartko, słowa Havla: „Najbardziej z demokracji cieszą się jej wrogowie”.

  84. @telegraphic observer

    Do prawdy dochodzi się po zgaszeniu odruchów Pawłowa.
    Prawda nie leży spokojnie w słońcu. Jest pod powierzchnią burzy myśli.
    Myśli zbrudzonych przekonaniem, że prawdę im dał Najwyższy.
    Prawda staruszka jest mglista i nerwowo kręci się za wspólnikami.

    @spotmarker

    Staruszka nie stać na metodę zamykającą usta.
    Staruszek napisał, to co napisał. Chciał wskazać, że zgodnie z ustaleniami medycyny zwykle obwiniamy, tych których porzuciliśmy.
    Staruszek niejasno pytał: „Czy idziemy głosować, czy mamy ten kraj za nasz kraj.” Kartka zrozumiał i zagłosował.
    Smutno mi, że nie liczy Pan na innych i dręczy Pana staruszek. Jakby się Pan nie starał nie dopadnie mnie Pan. Bywamy w różnych lasach.
    Nie obiecuję mojej poprawy. Gdy miną Panu koszmary listopadowego dnia znajdzie Pan na blogach e-Polityki Jasność W Wierszach i Mądrość We Wpisach.

    Jest tyle ciekawszych rzeczy. Trzeba tylko umieć trafić na peron 9a.
    Podpowiadam: „Ciepło! Ciepło!”

    Ja jako tako znam to co może mącić staruszek chęcią dręczenia blogowiczów.
    Proszę przeegzaminować moje IQ. Jest niższe niż dwa półdupki Doroty Rybaczewskiej. Ona pomogła Behamotowi. A ja szkodzę niewinnym.

    Cieszy mnie Pańskie poczucie humoru! Udało mi się z Pana wydobyć kropelkę radości. Szczrze dziękuje.
    W chwilach zmęczenia polecam pionową belkę przewijania.
    Witam na blogu!

    Stary ględa uzurpujący sobie prawa odźwiernego.

    Przewijanie jest łatwe. Nie zarz

  85. Mw
    No bo zycie jest bardziej skomplikowane aniżeli propaganda. Tylko w kreskówkach Disneya postacie się dzielą na zlych i dobrych.
    Jeśli tak formułujesz myśl – „Korzysta, cynik, z bezpieczeństwa demokracji, żeby dla dogodzenia własnemu ego, szczuć przeciw niej (bo wie, że nic mu nie grozi, bo obroni go ? właśnie demokracja)” to się pytam gdzie ma pisać swe traktaty filozoficzne. W łagrze, dżungli …? Gdzie ma pisać byś mu nie zarzucał, że kala wlasne gniazdo.
    Kpisz z życia Babla. Oczywiście masz prawo tym bardziej, że sporo o Bablu wiesz. A to z tej przyczyny, że zostały po nim doskonałe książki. Wiesz, że zaprzedał się złu, bo wiesz czym jest zło. A wiesz o tym z jego ksiązek. Gdyby nie włóczył się z konną armią nie miałbyś pojęcia jak tam było. Wiesz o tym tylko dlatego, bo to opisal. Więc korzystając z jego opisu wystawiasz mu moralne świadectwo. Pietnujesz Babla za to, że dzieki niemu wiesz jak tam było.
    Może już skonczmy tę dyskusje.

  86. Kartko 20:46

    Ależ nie kpię z Babla. Skąd Ci to do głowy przyszło. Widzę w nim tylko taką samą ofiarę Losu, jaką jest każdy z nas, bałamucony. Jesteśmy my, bałamuceni, i są też ci bałamucący. To też ofiary Losu (nie ofiary losu…)

    Jeszcze raz Babel, tym razem o snach (zacząłem o tym):

    „…potem poszliśmy spać do stodoły. Spało nas tam sześciu, ze splątanymi nogami, ogrzewając się nawzajem, , pod dachem dziurawym, przepuszczającym gwiazdy.
    Śniłem sny i w snach widziałem kobiety, i jedynie serce moje, zbroczone mordem, chrobotało i wyciekało.”

    Ot, los…

  87. To piękna proza. Wielki talent, brak słów.

  88. Mała asia uraziła zacnego staruszka. Sorry.
    Sławomirskiego nie czytam. To nie moja bajka.

  89. Stasieku & TO:
    Co do RAZa — nie trawię go. To coś więcej niż kwestia poglądów politycznych — także stylu (choć posługuje się językiem polskim sprawnie). Trudno mi to do końca opisać — nawarstwienie kłamstw, brak logiki w argumentacji, nakręcanie się autora w nienawiści. Kilka lat temu znajomy zachęcał mnie do lektury „Michnikowszczyzny” — po parunastu stronach odrzuciłem ze wstrętem. A wydawało mi się, że nie ma takiego obrzydlistwa, którego nie potrafię przeczytać.

  90. Awers i rewers
    Jak unieszkodliwić Staruszka ? proste obłozyć Go watą jak czynią to niektórzy SZKLANĄ.
    Można tez urządzać śmichy z pogrzebu jak to wykazała Kartka w ripoście dla MW. Zrobione to z klasą -trafione w punkt.
    Ukłon dla fechtmistrza.

  91. A ja to się dziwię mimo wszystko rozpasanej ignorancji… jak można potępiać baśnie opowiadające o walce dobra i zła?
    A potępianie Tolkiena i jego twórczości przez katolików to tylko dowód ich niedouczenia, pisarz był katolikiem tradycjonalistą i pisał ilustrując nakazy religii, a że w baśniowy sposób, wydawało mu się, że będzie łatwiej czytelny, a sądząc po popularności – miał rację!
    Lubię Tolkiena choć nie podzielam jego religijnego entuzjazmu…

    PS. baśnie budzą kontrowersje i skłaniają do refleksji, jak to widać po wściekłej polemice, którą sprowokował Pański niewinny tekst – gratuluję!

  92. Ciekawy temat, nieco mnie śmieszy. Ludzie jek zwykle robią widył z igły.
    Nie mam nic przeciwko Potterowi, bo szczerze powiedziawszy to książki pani Rowling zachęciły mnie do czytania, gdy byłam jeszcze w podstawówce. Do dziś jestem zakochana w czytaniu książek, a studiuję teologię. Śmieszą mnie naprawdę wypowiedzi ludzi, którzy mówią o czymś czego tak naprawdę nie znają i podają to za pewne informaje, które mają dotyczyć ogółu.
    pozdrawiam

css.php