Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

8.11.2010
poniedziałek

Kotylion prezydenta

8 listopada 2010, poniedziałek,

W trakcie wywiadu dla Tomasza Lisa prezydent Komorowski przypiął biało-czerwony kotylion z okazji Święta Niepodległości. Drugi wręczył dziennikarzowi, który też go wpiął w marynarkę. Prezydent pragnie, byśmy obchodzili święto narodowe z ,,radosną dumą”. Ładny gest, zbożna intencja.

Tylko że to za mało, by Polska 11 listopada świętowała tak, jak wymarzył sobie pan prezydent. Przed 11 listopada będzie dziesiąty i przekonamy się, czy jest szansa na radosną dumę ponad podziałami. Na razie niewiele na to wskazuje.

Co mnie w rozmowie Lisa z Komorowskim uderzyło, to przewaga tematów krajowych, z reguły bieżących, nad polityką międzynarodową. Prezydent tylko zamarkował sprawę ,,powrotu Polski do serca integracji europejskiej”, a Lis go o to nie naciskał. Szkoda, bo myśl była ważna, ważniejsza niż rozważania na kanwie perypetii poseł Kluzik-Rostkowskiej.

Tak, prezydent podkreślił, że ma już na koncie wiele podróży zagranicznych i przygotowuje się do podjęcia w Warszawie prezydenta Rosji w duchu konstruktywnym. Generalnie jednak nie zdołał rozwinąć swej koncepcji polityki zagranicznej państwa.

Wyszło to w sumie trochę powierzchownie, a może nawet odrobinę prowincjonalnie. Nie chodzi o to, żeby się puszyć i nadymać, to już przerabialiśmy z naszymi poprzednimi prezydentami, lecz by pokazać społeczeństwu, jakie są na tym polu cele obecnego szefa państwa. Dowiedzieliśmy się sporo o celach ,,krajowych” – brzmiało to dość przekonująco – ale w równie istotnych sprawach zagranicznych pozostawił nas prezydent w poczuciu znacznego niedosytu.

Sto dni prezydenta Komorowskiego nie może być podstawą do jakichkolwiek poważnych ocen jego działań. Ale może być sygnałem, kim jest jako głowa państwa i dokąd zamierza. Na razie sygnał nie jest tak czytelny, jak można by oczekiwać po polityku tak doświadczonym i zahartowanym. Ale kotylion mi się podoba, choć nieco staroświecki.       

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 91

Dodaj komentarz »
  1. Jak czytam w kotylion to zbiorowa zabawa taneczna, w czasie której pary tancerzy noszą ozdobne oznaki, przypięte do piersi, zwane też kotylionami. Kotyliony są wzorowane na orderach i rozdzielane parami na początku zabawy aby posiadacze jednakowych odnaleźli się na sali i tańczyli parami. Zabawą kotylionową kieruje wodzirej. Losowanie jest często „ustawiane”, aby połączyć określone pary. Dodać należy, że klasyczny kotylion to taniec wirowy. Jak rozumiem Prezydent chce być wodzirejem. Jest to pewna wizja Polski w której prezydent rozdziela kotyliony – ordery a potem prowadzi zabawę a my wirujemy. Dla mnie jest to wizja do przyjęcia – mogę wirować.
    Co do polityki zagranicznej to też uważam, że pan Prezydent nie ma większych ambicji. Choć śp Prezydent Kaczyński też takie wrażenie sprawial. Pamiętam jak nie chciał odpowiadać na żadne pytania redaktor Czajkowskiej nt polityki zagranicznej tłumacząc, że jeszcze nie przeczytał szyfrówek. Ale potem przeczytał i polityka zagraniczna stała się jego pasją. Podobnie może być z Prezydentem Komorowskim
    Pozdrawiam

  2. w sumie ta postawa prezydenta – zwrócenie się ku radosnemu a nie martyrologicznemu świętowaniu naszej niepodległości – to takie pozytywne !
    Takie nowe!
    takie odświeżające
    czekaliśmy na to długo.

    „A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę, zobaczę”, (To Lechonia , „Herostrates”, 1920)

  3. W sto dni urzędowania prezydent Bronek wykonał kotylion i przymierza się do lepienia rogali marcinińskich, co jest rzeczywiście niebywałym osiągnięciem. Kwasula nawet z dwoma uszkodzonymi goleniami byłby w stanie wydusić z siebie więcej, a już z całą pewnością nie straciłby na zaufaniu społecznym tak jak Bronek. Na otrzeźwienie Palikot przypomniał swojemu koledze, że jego wybór był wyborem mniejszego zła(negatywnym) – 44% wyborców Komorowskiego oddało na niego głos ze strachu przed Kaczyńskim.
    Jestem ciekaw od czego Bronek rozpocznie świętowanie, choć jestem prawie pewien, że uda się oficjalnie na mszę do kościoła, gdzie w dymie kadzideł będzie rozmyślał o ???????????? Na szczęście oprócz kadzidła wystąpi jeszcze kropidło, które wyrwie dostojnika z zadumy i przypomni o sprawach przyziemnych ( kotlet z kapustą??).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. T. Lis nie otrzymał chyba jeszcze żadnego odznaczenia państwowego, np. Monika Olejnik została odznaczona przez A. Kwaśniewskiego, a Lis chyba nie. Można przypuszczać, że na obecnym prezydencie T. Lis się nie zawiedzie i doczeka się orderu. Choć nie będzie to chyba jeszcze Order Orła Białego.

  6. Prezydent staroświecki, to i staroświecki kotylion na Dzień Niepodległości. Zapożyczenie z Wlk. Brytanii i krajów Wspólnoty. W Kanadzie 11 listopada to Remembrance Day, wpina się w klapę czerwony mak ? „poppie”, sztuczny rzecz jasna, prosty „kotylion”, dla upamiętnienia ofiar I wojny, w nawiązaniu do wiersza „Na polach Flandrii” i wszystkich innych wojen. Czy nasze maki na Monte Cassino nie zostały ukute na wzór maków na polach Flandrii?

    Kotylion białoczerwony jest retro, a retro w modzie, tym bardziej, źe społeczeństwo polskie się starzeje i robi coraz bardziej sentymentalne. Prezydent RP nt. polityki zagranicznej najciekawiej może opowiedzieć jak zamierza ją uprawiać, gdyż wszelkie prerogatywy jej kształtowania Konstytucja oddaje rządowi. Z Miedwiediewem się spotka, nawet jeśli premier będzie obecny to do żadnych konkretnych rozmów nie dojdzie, może w zespołach roboczych. No i cała masa gestów. Ale wcześniej są wybory samorządowe – nic dziwnego, że kraj politycznie żyje tym wydarzeniem.

  7. „Ładny gest, zbożna intencja.” Tylko jakieś to takie… przedszkolne.

  8. Proponuję przenieść 11 listopada na lipiec lub sierpień, Dzień Niepodległości na pewno będzie radośniejszy 😀

  9. prezydent stroi sie w kotyliony, a tymczasem w kraju jest zle!. W radiu TOK-FM wystapil pan Waszczykowski (tak, to ten pan co blagal o litosc). Pan Witold dokonal analizy aktualnych stosunkow panstwa polskiego do PiS, oraz pokusil sie o ocene stanu zdrowia Ryszarda C. Wedle tej oceny zabojca byl i jest poczytalny – a rzetelne sledztwo moze wykazac jego zwiazki z obecnym rezymem. Cos w tym musi byc, bo przeciez pan Waszczykowski ma papiery w porzadku – a poza tym byl przeciez wiceministrem spraw zagranicznych oraz czlonkiem BBN.

  10. Sygnał nie jest czytelny? Wolne żarty – właśnie przeczytałem, że Pan (hrabia ) Prezydent widzi w swojej kancelarii kogoś o „twardej, prawicowej wrażliwości”. Ponieważ jestem dość wrażliwy na zajady nie skomentuje tego idiotyzmu – kolejny kotylion do panaprezydenckiego dworu. Choć Pan Prezydent zupełnie chyba sobie nie zdaje sprawy, że jest takim kotylionem przyczepionym do społeczeństwa na zasadzie manifestacji antyJarkaczowej. „Konstruktywny duch” przyjęcia Prezydenta Rosji? Pan Putin jest dużym chłopcem i nie sądzę, żeby dał się wplątać w kampanię reklamową klocków „Lego”. I tak się plecie w tej biednej krainie – czyli nigdzie. Smuteczek

    Pozdrawiam przytomnych

  11. opinia o panu prezydencie ze jest prowincjonalny, jest gleboko krzywdzaca. Troska o los pani Kluzik-Rostkowskiej swiadczy o wrazliwosci glowy panstwa na ludzkie nieszczescia. Co prawda pani Kluzik czynnie uczestniczyla niedawno w kampanii ostrzegawczej przed wyborem pana Bronislawa na prezydenta – ale pan prezydent nie jest pamietliwy. Byc moze niedlugo doczekamy sie wizyty pana prezydenta na dworcu Warszawa-Centralna, w celu wspolnego wypicia herbatki z panem Hubertem K. Bedzie to dowodem ze – w odroznieniu od innych glow panstw – nasza glowa nie jest oderwana od narodu.

  12. poproszę pana Bronka, by przyjął mnie na etat do Kancelarii, do klejenia kotylionów. W dni nieparzyste mam „zdrowe” odchylenie prawicowe, a w dni parzyste- lewicowe….

  13. Oczywiscie ze Komorowski nie moze miec planow. To zalosne bo jest tylko podstawka Tuska. Przy pomocy Komorowskiego Tusk kontroluje kancelarie Prezydenta. Przypomne ze to Tusk pozbawil posla Nowaka mandatu poselskiego i nominowal go do Kancelarii Prezydenckiej by mu pilnowal Komorowskiego.

    O celach i planach polityki zagranicznej i wewnetrznej Lis powinien rozmawiac bezposrednio z dyktatorem Tuskiem. Przed nominacja do pra-wyborow pokazal sie wywiad Komorowskiego z Polityka w Polityce. Byla tam mowa o umowie Komorowski-Tusk. Nalezy opublikowac te umowe i odslonic haniebne klamstwo i manipulacje dyktatora Donka. Skoncentrowal on calkowita wladze, pytanie jest po co ? Co on chce z ta wladza zrobic ?

    Urzad Prezydenta i cala kancelarie nalezy zlikwidiwac. Ten urzad stal sie obiektem manipulacji. To jeden z kamieni u szyji tonacego w dlugach i podatkach podatkowicza.

  14. A tak sobie mysle bezmyslnie, ze w symbolach jestesmy bardzo dobrzy. Czy to kotylion czy tez krzyz lub transparent albo barykada, nikt nam nie dorowna. Gorzej jest z systematycznym i skutecznym dzialaniem. Moze tym sie najbardziej roznimy od np. „narodu slusarz” za zachodnia granica. Inna sprawa, ze oni dali sie nabrac swego czasu na marsze z pochodniami i nic dobrego z tego nie wyszlo. Moze jednak lepiej byc dobrym „slusarzem”

    Pozdrawiam

  15. Polska ma zdziecinnialego prezydenta, ktory zabawia sie wycinajac kotyliony z maluchami.
    Sledztwo w sprawie Smolenska moze poczekac.

  16. 100 dni Prezydenta, w tym 80 dni awantury i podważania instytucji
    państwa. Jak inaczej wyglądałyby te 100 dni gdyby:
    Pan Jarosław Kaczyński razem z Panią Martą Kaczyńską przywitali Prezydenta Komorowskiego w pałacu prezydenckim mówiąc: śp. Lech Kaczyński po przegranych wyborach tak własnie by zrobił i pogratulował by zwycięzcy życząc sukcesów.I tak powinno się to odbyć!Mówienie,że 100 dni Prezydenta Komorowskiego jest słabe, jest nieporozumieniem.Proszę na chwilę wczuć się w jego sytuację i pomyśleć jaką otrzymał lekcję na początku. Przypadkowo wybrany, nieobecność
    Pana Kaczyńskiego na zaprzysiężeniu itd. Ja uważam , że Prezydent Komorowski sprawdza się i z dnia na dzień będzie coraz lepszy.

  17. Wszystkim wpisującym komentarze przebija myśl o tym, by Prezydent Komorowski dokonal wielkiego przelomu w niędzynarodowej polityce.
    Proszę Państwa, przecież to już bylo. LK zawladnąl Pribaltyką , dolączyl do tego Ukrainę i Gruzję. I wspólnie postanowili ruszyć na moskala. I co? Skończylo się na groźbach i powszechnym ośmieszeniu tego „genialnego”pomyslu. Czy tego oczekujemy?
    Polska jest w Europie krajem średniej wielkości, o mniej niż średnim potencjale ekonomicznym i w zagranicznej polityce samodzielnie może zdzialać niewiele. Prezydent RP zgodnie z Konstytucją może jedynie wspierać politykę zagraniczną Rządu, który za politykę zagraniczną ponosi konstytucyjną odpowiedzialność. Z kolei Rząd winien prowadzić politykę zagraniczną w oparciu o wspólpracę ,zjednywać sojuszników w UE celem realizacji polskich interesów.

  18. Witam,
    smutne, że w komentarzach dotyczących polityki zagranicznej praktycznie nie pojawia się temat polskiej prezydencji w UE, a to już naprawdę niedługo. W zasadzie nie wiadomo, czy i jaki mamy pomysł na ten półroczny okres, w którym będziemy przewodzić Unii?
    Pozdrawiam

  19. Niestety panu prezydentowi się chyba płyta zacięła… Póki co się łudzę jeszcze, że go przebudzi – choćby i kropidło. Marnie mu idzie. Gołym okiem widać, że się w roli kompletnie nie odnajduje. Cóż, pewnie prawda jest brutalniejsza – było się nie spodziewać cudu. Życzliwi jeszcze oszczędni w słowach krytyki, ale i to się skończy.

    Przypomniała mi się stara zasada – stawiajmy człowiekowi zadania na poziomie jaki jest w stanie osiągnąć, wtedy będziemy wszyscy zadowoleni i unikniemy rozczarowania. Cóż…

    A może to właśnie jest plan takiej „gasnącej prezydentury”, żeby pokazać, że urząd jest niepotrzebny? Po kadencji (niepełnej) poprzednika i przy zapowiadającym się stylu obecnej, sama pierwsza zagłosuję za jego zlikwidowaniem…

  20. Szanowny Gospodarzu! ? Pisze Pan,:?co mnie w rozmowie Lisa z Komorowskim uderzyło, to przewaga tematów krajowych, z reguły bieżących nad polityką zagraniczną. Prezydent tylko zamarkował sprawę ?powrotu Polski do serca integracji europejskiej? a Lis go nie naciskał. Szkoda ?itd. I dalej ?Generalnie, jednak nie zdołał rozwinąć s w e j koncepcji polityki zagranicznej państwa?.
    Zostawmy, szanowny Gospodarzu te nieszczęsne kotyliony na boku. Niech to będzie problemem przedszkoli i niższych klas szkoły podstawowej. Pominę zupełni sprawę, dlaczego to mamy Święto Niepodległości w listopadzie, a kotyliony ? to objaśnili Panu koledzy z bloga. Prezydent Komorowski jest strażnikiem Konstytucji i nie może bez zmiany Jej tekstu niczego uczynić, co za czasów poprzednika potępiał (i miał w tym rację). Konstytucję pisali ludzie, którzy nie mieli zielonego pojęcia o znaczeniu pojęć, którymi zaśmiecili Jej tekst (termin współdziałanie ? wymaga oddzielnego, długiego wyjaśniania), mając w zamyśle ograniczenie pozycji prezydenta w państwie do niezbędnego minimum, (bo jeden nie miał żadnych szans, by kiedykolwiek zostać prezydentem a drugi nie przypuszczał, że zostanie nim wkrótce). Spowodowali tym ogromny bałagan kompetencyjny, którego tak do końca (nie znam powodów, jakimi się kierowano) nie rozwiązał nawet Trybunał Konstytucyjny. Widać z tego, że i Pan, szanowny Gospodarzu nie jest przekonany do końca, ze to Rząd ustala kierunki polityki zagranicznej, a prezydent je wspomaga, ? jeśli mu odpowiadają. Prezydent nie może być kreatorem własnej polityki jak to czynił Lech Kaczyński. Prowadził własną politykę, bo w zamiarze braci bliźniaków było opanowanie fotela prezydenckiego na 20 lat i pozycja prezydenta w państwie była tak istotna dla nich. Dobrzeby było poznać projekt, autorstwa pana Gosiewskiego, którym Jarosław Kaczyński wymachiwał przed kamerami TV ? tam określone prerogatywy prezydenta byłyby przynajmniej takie same jak we Francji. Czy ze słów pańskiego tekstu, nie wynika tęsknota do atmosfery z przed roku? Na domiar złego, mamy tylko jeden samolot ? to byłyby dopiero sceny!!! Mam nadzieje, że Prezydent Komorowski zna ducha orzeczenia TK w tej sprawie i nie doprowadzi do jakiejś wojny o krzesło ? i dlatego też pan Lis nie naciskał, panie Adamie.
    I to by było na tyle ? pozdrawiam Czesław R.

  21. Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem o co Panu Redaktorowi chodzi. Prezydent byl z wizyta w Brukseli i chyba w Rzymie, a wiec odwiedzil dwie para- stolice panstwa polskiego. I wcale nie pisze tego z przekasem. Ile mozna jezdzic po swiecie w ciagu sto pierwszych dni prezydentury ?

    Aly pewnie nie o wizyty zagraniczne idzie, ile o sama polityke zagranicza, prawda ? Lub o jej domniemany brak\niski udzial w aktywnisci prezydenta. I bardzo dobrze, ze tak jest. Przypomne, ze to rzad prowadzi polityke zagraniczna. Ile megabitow tekstu wlepiono na tym blogu pomstujac na Lecha Kaczynskieo, ze prowadzi wlasna polityke zagranicza ! A teraz oczekuje Pan, zeby prez. Komorowski kreslil jakis strategiczne szkice perspektywicznych planow zarysu do projektu wlasnej polityki zagranicznej ?

    Z pewnoscia ma taki szkic, a nawet plan, ale byc moze jest on na miare wspomnianego wyzej porzadku konstytucyjnego RP i w tym ukladzie polityka zagraniczna prezydenta wpisze sie w polityke zagraniczna rzadu, co mnie osobiscie bardzo cieszy. Jesli rzeczywiscie takie sa ambicje Komorowskiego, to chwala mu za to.

    Pozdrawiam

  22. @the mentor (9.34 dnia 9.11) – jak zlikwidujemy Urząd prezydenta, to kogo proponujesz na króla? Brawo @Zosieńka (8.44 dnia 9.11). Jestem z Tobą @Monteskiusz, taki, zapewne scenariusz czeka nas na godziny przedpołudniowe, bo resztę znamy. Najważniejsze, że @Kania doczekała się deszczu!!
    Pozdrawiam – prawie świątecznie – Czesław R.

  23. Dla wielu osób, które się wpisały, nie ma takiej sprawy, którą oceniłyby pozytywnie. No tak, dla zasady. Dla mnie wywiad był normalny, nie napuszony, spokojny. A kotyliony, zawsze jakiś początek czegoś pozytywnego.

  24. prezydent Komorowski notorycznie nie reaguje na reke podawana przez prezesa Kaczynskiego. Tak przynajmniej stwierdzil senator Romaszewski przed kamarami tvn24. A teraz sie dziwi, ze J.Kaczynski odmawia czlonkostwa w Radzie Bezpieczenstwa Narodowego. Co wlasciwie szkodzi prezydentowi udac sie do siedziby prezesa, wstapic po drodze po prymasa, po premiera, po ministra obrony, kupic pol litra (jeszcze lepiej 0,75) i spokojnie, rzeczowo pogadac z prezesem. Prezes to przeciez nie diabel, a prezydentowi korona z glowy nie spadnie.

  25. Na prawdę większość narodu nie czeka na szybki wynik śledztwa, naród żyje swoim życiem, a i bądźmy szczerzy i trauma w narodzie nie była taka wielka. W sobotę 10 kwietnia byłam na działkach rekreacyjnych. Ludzie przekazywali sobie wiadomość co się stało i zajmowali się dalej tym co zawsze .
    Dla ludzi katastrofa jest katastrofą, a ból najbliższych czy znajomych wielki bez względu na to czy to prezydent czy nauczyciel, lekarz czy przysłowiowa sprzątaczka.A wynik śledztwa i tak będzie zakwestionowany, przez tych którzy uważają, że prezydent nie może zginąć w normalnej katastrofie tylko śmiercią bohatera. A to jest ta prawdziwa sprawiedliwość,że śmierć nie da się przekupić.
    Londer75, częściej myślę o matce, biednej kobiecie, która w wypadku busa straciła trzech synów.
    A już roszczeń, nienasyconych, wyrafinowanych pań mam szczerze dosyć.

  26. Londer75
    Zabawa z dziećmi to niekoniecznie zdziecinniałość.
    Najczęściej bawiąc się z dziećmi. staramy się ich czegoś nauczyć.
    Czyżby nie miał Londer75 dzieci?

  27. narazie cienko, byc moze to trema nowicjusza – niezbyt ladnie wypadl w roli wygranego samochwaly i oceny sytuacji miedzynarodowej poprzez pryzmat prasy, przepychanek o stolki i samoloty. Nie podoba mi sie rola przepraszajacego Kaczynskiego – chyba ze czuje sie naprawde za cos winny. Nie dal zadnych recept poprawienia tej skandalicznej spuscizny po poprzedniku.

    Malo kontaktow z zagranica, gdzie USA i inne zanczace kraje ? – brak czolowych przywodcow swiatowych w Polsce i ich wzajemnych zaproszen. Ale fakt ze nie przeszkadza rzadow to juz duzy plus

  28. Od kilku lat próbujemy ze znajomymi świętować 11 Listopada. Nie będę ukrywać, że jest ciężko. No ale jesteśmy zdeterminowani i zdesperowani. Jak bohaterowie Rodrigueza przemierzamy z uporem i zaciętymi minami miasto szukając atrakcji i odbijając się od kolejnych zamkniętych drzwi. Przyznaję, że najwięcej imprez tradycyjnie odbywa się w kościołach, a tam nie dość, że nie wszystkim po drodze, to jeszcze klimat bardziej martyrologiczny niż radosny.

    Chociaż w tym roku jest nadzieja. Jeden spektakl w teatrze i jeden baaardzo atrakcyjny koncert w Filharmonii (bilety już kupione 🙂
    Dużo trudniej z kawiarniami, bo chciałoby się iść na gorącą czekoladę, czy wino. Na 120 tysięczne miasto na razie zdołałam namierzyć jedną otwartą.

    A może to kwestia tych magicznych przepisów, które zobowiązują dać pracownikom wolne w ten wyjątkowy dzień? Nie wiem. Trudno uznać, że to dlatego, że nie umiemy i nie chcemy sie cieszyć, albo że szczytem marzeń jest dla współobywateli gnicie przed telewizorem.

    Przeniesienie święta na lipiec lub sierpień, jak sugeruje Torlin, jest uroczym pomysłem. Więcej możliwości – i to mimo zamknięcia na głucho wszystkiego poza stacjami benzynowymi.

    Na koniec wszystkich równie zawziętych pozdrawiam i życzę – mimo przeciwności, dobrej zabawy i pogodnego nastroju. Niech nam będzie miło i sympatycznie.

  29. Przeciwnie niż red. Szostkiewicz, myślę, że prezydent Komorowski daje czytelny sygnał, „kim jest jako głowa państwa i dokąd zmierza”.

    A mianowicie, że jest „uspokajaczem”, „tonizerem” (jeśli wolno mi użyć takich kosmetycznych pojęć), właśnie … kosmetykiem, pozostawiającym istotne sprawy rządzenia – rządowi.

    Sobie zawarował prawo kreowania atmosfery spokoju, w tym społeczeństwie tak bardzo niespokojnym (histerycznym i histrionicznym) oraz prawo zwracania się nie tylko do „elity politycznej”, ale przede wszystkim do tzw. zwykłych ludzi. Tych, którzy wcale nie chcą słuchać od prezydenta (ani od nikogo innego w istocie) o jakichś tam sprawach zagranicznych, tylko o tym, co najbliższe ciału, czyli o … koszuli.
    I nieważne, że to nie prezydent Komorowski zajmuje się tym, o czym częściej mówi, tylko rząd. Rząd robi swoje, a prezydent będzie uspokajał lud i mówił, ludu językiem, że ma na wszystko oko i jeśli coś nie będzie grało, to się tym zajmie. A w międzyczasie – prosi o uspokojenie, o uszanowanie, trochę dmie w trąbę patriotyczną (ale nie ociera się nawet o nacjonalizm).
    Spełnia podobną nieco rolę jak kiedyś prezydent Roosevelt, gawędzący ze zwykłymi zjadaczami chleba przy kominku, o ich zwykłych sprawach, podtrzymujący ich na duchu w ciężkich czasach, gdy tymczasem fachowcy zajmowali się tym, do czego byli predysponowani. On też mówił im, że będą mieli co włożyć do garnka po następnej wypłacie czy zasiłku, i uczył ich szanować swój kraj i swoje państwo, mimo wszystko, a nie zawracał im głowy polityką zagraniczną.

    Generalnie porusza się Komorowski jak niedźwiedziowaty trochę „ojciec narodu” (którego ten naród bardzo przecież w swym rozszalałym rozedrganiu potrzebuje), poproszony, żeby przez jakiś czas pełnił rolę wodzireja i prosił nas do kotyliona (bo polonezów powinniśmy już wszyscy mieć dość). No i stara się jak uważa i jak może, i nawet mu to wychodzi.

    A że to się nie podoba publicystom… Ba, nie da sie zadowolic wszystkich.
    Przecież prezydent wie, że większość oglądających go i słuchających nie ma nawet pojęcia o problemach, jakie publicystom „Polityki” nie dają spać po nocach… Ale też i nie ma im za złe, że dyskutują o tym z równie zatroskaną garstką blogowiczów i nie zamierza ich straszyć ani cenzurować (czego już nie można by powiedzieć o niektórych innych prezydentach i prezydentach in-spe).
    Tak że ogólnie nie jest źle. Wreszcie widzę jakieś światełko w tym wschodnioeuropejskim tunelu. Na zachodnioeuropejskie wyrafinowanie przyjdzie jeszcze sporo poczekać.

  30. Londer75
    Naród ma swoje sprawy i nimi zyje a nie tylko czeka na wynik śledztwa.
    Z grubsza wiadomo dlaczego to się stało, prawdopodobnie dlatego, że Prezydent Kaczyński był dziecinny i myślał, że jak on leci to katastrofy nie będzie. A no tu właśnie jest największa sprawiedliwość. Śmierci nie przekupi, śmierć nie boi się nikogo, bierze na kogo popadnie.
    Naród też nie przeżył znowu takiej traumy o której mówią i piszą.
    Każdy z nas ma swoje traumy obok siebie, dotyczą one najbliższych.
    Ja na przykład nie mogę zapomnieć biednej matki, która w katastrofie busa straciła trzech synów.
    A te roszczeniowe panie, wdowy i córki przyprawiaja o mdłości.

  31. Delikatnie mówiąc, czuję niedosyt……
    Wywiad niezły, zrównoważony, ale taki jakiś….przaśny….
    Intelektualna średnia krajowa. Ale, może tego nam trzeba- normalności, przewidywalności, pozytywizmu?
    Jedno jest pewne, awantur i hucpy nie będzie.
    W porównaniu z kontrkandydatem, oliwa na wzburzone fale emocji.
    A mąciwoda? Do annałów historii, może sie w nich zapisał…….

  32. Ależ potok gorzkiej śliny i żałosnych dowcipów… aż mi żal pana Szostkiewicza, że musi to czytać. Ktoś tu „pana Putina” awnsuje na prezydenta Rosji, ktoś nazywa premiera podstawką, ktoś tropi objawy zdziecinnienia u prezydenta… Kochani! Idzie Święto Niepodległości! Spróbujcie się uśmiechnąć! Nie wychodzi? Może gęby wam zesztywniały?

  33. Czeslaw pisze:
    2010-11-09 o godz. 13:09 .

    Nie potrzebny jest krol. Potzebny jest niepodlegly Sejm. Niepodlegly od tyranii partyjnych dyktatorow.

  34. Zosience
    Jesli juz ma z kims wypic Prezydent to ostrzegam przed Glodziem .
    A co do papilotow to pomysl jest przedni i z tradycja.
    Lepsze to na pewno niz OJCZYZNE WOLNA RACZ NAM ZWROCIC PANIE.

  35. mw (11-09 o godz. 14:30)

    Ten komentarz mi się podoba, z nawałą uwag dowcipnych i inteligentnych. I z konstrukcją śmiała, choć trochę za długą.

    Torlin (11-09 o godz. 06:08)

    … proponuje przenieść Święto Niepodległości w okolice 22 Lipca. W następnym kroku zaproponuje Boże Narodzenie tuż po wiankach, a karnawał przez cały sierpień, a potem nic tylko smuta. Właśnie tak to pomyslano, aby spożycie alkoholu było w miarę równomierne przez cały rok, co stabilizuje ten i tak rozchwiany rodzący się kapitalizm.

  36. Bardzo dobry kotylion świąteczny ofiarowała mi dziś Gazeta Wyborcza pisząc, że niepodległa RP jest europejskimi liderem w inwigilacji swych własnych obywateli. Tylko w zeszłym roku RP ponad milion razy sięgnęła po nasze billingi! Rząd tak zapamiętał się w inwigilacji swych obywateli, że w ilości pobieranych od operatorów danych zdecydowanie wyprzedził pozostałe kraje UE. Tylko w 2009 roku operatorzy w Polsce otrzymali milion sześćdziesiąt tysięcy zapytań od służb, prokuratury i sądów dotyczących danych z billingów i internetu. Najczęściej indagowały operatorów rozmaite służby, w tym policja. Oznacza to 27,5 zapytania na tysiąc dorosłych mieszkańców! Dla porównania drugi kraj w tej klasyfikacji ? Czechy ? odnotował 10 zapytań na tysiąc mieszkańców. Wielka Brytania i Francja ? ok. 8,5. W Niemczech takich zapytań było tylko 0,2 na tysiąc mieszkańców, czyli 35 razy mniej niż w Polsce.
    Tak mnie ten kotylion ucieszył, że postanowiłem się z Państwem nim podzielić. Zawirujmy teraz radośnie walczyka!
    Pozdrawiam

  37. To prawda, że prezydenta jakoby nie było. Jednak, z drugiej strony, *łatwo* wyobrazić sobie aktywność preydenta w dwóch obszarach: wchodzących w zakres kompetencji rządu lub antagonizujących „opozycję” (cudzysłów świadomie, bo PiS to grupa wyznawców, nie partia polityczna). Tam, gdzie prezydent chciałby/mógłby działać jako ktoś stojący ponad bieżącymi sporami, spotyka się z niechęcią opozycji, jak na przykład w wypadku RBN (dyskusja nad polskim stanowiskiem wobec strategii NATO to bardzo dobry temat dla RBN). Widać ludziom z otoczenia Komorowskiego też nie jest łatwo wymyślić inne obszary aktywności. Zostają więc kotyliony. Sympatyczne, choć, istotnie, budzące pewien niedosyt.

  38. Na forum POLITYKI niejaki „marsselon” komentuje książkę R.Makłowicza,kucharza celebryty.
    Podobno,w tej książce,ów celebryta,stawia pytanie
    „czy niepodległość jest najważniejsza? Czy może skup butelek i pomyślność obywateli?”.To epokowe pytanie.
    Wierząc marsselonowi.Sam nie czytałem tej książki.
    Osobiście,bez chwili zastanowienia,opowiadam się za skupem butelek.Mam ich sporo.Wszystkim ,którzy pragną,z przyczyn oczywistych,postawic mnie w szeregu alkocholików.Deprecjonując doszczętnie.
    Odpowiadam,że jest to przypadłośc patriotyczna.
    „Szopen ,gdyby żył,też by pił” głosi jakiś wieszcz. Wieszcz nie wieszcz ,pił nie pił ,nieważne.
    W wigilię,historycy ciągle nie wiedzą jakiego zdarzenia ważnego dla BYTU NARODOWEGO ,Compiegne ?,a może POWRÓT ?,zobowiązuje się ustroic kolejną flaszkę w kotylion patriotyczny i zadumac się nad pomyślnością obywateli.I ciągle liczę na usprawnienie skupu butelek.

  39. Maryna pisze:
    2010-11-09 o godz. 15:08

    Szanowna Maryno – to ja pisałem o Panu Putinie. Jak zauważysz, to nie wymieniłem nazwiska przy rosyjskim prezydencie. A nazwisko Pana Putina to odniesienie do realnej władzy w Rosji. Wyjaśniam, bo widzę, ze przygotowania spowodowały, że mózg Ci zesztywniał. Miłej zabawy w ten listopadowy wieczór. Mam nadzieję, że załapiesz się na piękny kotylion. I jak słusznie zauważa Kartka – miłego wirowania. Ja nie wiruję bo mam potem kłopoty z błędnikiem. A żona z praniem.

    Pozdrawiam przytomnych

  40. Też zwróciłem uwagę na artykuł z czołówki dzisiejszej „GW”, nt. wysokiej liczby informacji, dotyczących bilingów telefonicznych i kontaktów internetowych, do jakich mają dostęp (i z niego korzystają) bez nakazu sądowego służby specjalne w Polsce (nie mylić z podsłuchami!).

    To poważny, pod każdym względem, problem. Ale „GW” w pewien sposób ułatwia próby zrozumienia i interpretacji znaczeń, jakie ta sprawa niesie ze sobą. Otóż służby kontrolują bez specjalnego zezwolenia sądu więcej bilingów i połączeń internetowych (nie ich treści, tylko numery telefonów i adresy IP) w PORÓWNANIU z INNYMI krajami UE, gdzie liczby te są niższe, a wymogi sądowe ostrzejsze.

    To chyba clou problemu. Otóż korupcja, inne rodzaje przestępczości gospodarczej, aktywność mafii w szarej (i nie tylko…) strefie naszej „gospodarki”, w polityce, a także niewydolność krajowego systemu sądowego, znaczący obszar nielegalny w systemie „wymiaru sprawiedliwości”, słabość i niekompetencja administracji publicznej, słabość systemu parlamentarno-partyjnego w Polsce, wyjątkowo słaba postawa propaństwowa społeczeństwa – wszystko to (i wiele jeszcze innych) każą zastanowić się, czy zastosowanie reguł takich jak np. w Niemczech czy Wlk. Brytanii nie odbiłoby się niekorzystnie na bezpieczeństwie i stabilności naszego państwa (a więc i społeczeństwa).

    Szczególnie że kiepski poziom technologiczny systemów, jakimi zapewne dysponują polskie służby w porównaniu z tymi, jakich używają zachodnie (mam prawo tak przypuszczać: dlaczego niby nasze służby miałyby być z innego świata niż wszystko inne?) – wymuszają niejako na nich intensywniejsze używanie tych prymitywniejszych (i łatwiejszych do społecznej kontroli, dodam) sposobów utrzymywania bezpieczeństwa.

    Zapewne część (niewielką) z tych informacji, służby dobywają monitorując kontakty mediów (dziennikarzy) – ze względu na niebywały poziom tzw. „przecieków” i zupełnie niekiedy antyspołeczną i antypaństwową postawę wielu mediów (wynikającą zarówno z gonitwy za zyskiem jak i staraniem, aby nie dopuścić żadnej z sił politycznych do wyraźnej dominacji, co uniemożliwiłoby mediom pozostawanie na pozycji „decydenta światopoglądowego”, jaką obecnie obejmują).

    Przypuszczam, że słuszniejszym remedium na tę mało, przyznam, demokratyczną sytuację, nie jest drastyczne ograniczanie dostępu do kontroli bilingów i połączeń internetowych przez służby, ale UNIEMOŻLIWIENIE wykorzystania tych informacji w innych niż usankcjonowane przez sąd celach, a także surowe KARANIE za takie użycie tych informacji (i to nie tylko przez służby, gdy te informacje ujawniają, ale przez kogokolwiek, kto te informacje by od służb otrzymał, w tym dziennikarzy).

    W końcu przecież, nie chcę, aby mafia i skorumpowani politycy mogli się swobodnie ze sobą komunikować. O tym służby powinny wiedzieć. Ale nie chcę też, aby informacje o tym, i wnioski z nich wywiedzione, były dostępne bez zgody sądu.

  41. Właśnie słyszałem krótkiego (2 minuty) fragmentu wywiadu z Migalskim w TVN24.

    Ten facet kombinuje jak koń pod górę! Co on nie wymyśla! Nie dziwię się, że PiS-owi nic nie wychodzi, skoro ma takich „kombinatorów”…

  42. Mnie wywiad w Belwederze się spodobał. Nareszcie mamy prezydenta z prezencją. Dobra sylwetka, dobrze dobrany i noszony garnitur – prezentuje się elegancko, nie rozwala się na fotelu, gestykuluje oszczędnie, uśmiecha się! co nie było mocną stroną ostatniego pana na pałacu.
    Nie będziemy drżeć na samą myśl, co też on wymodzi przy następnej okazji. Niech po prostu spokojnie i w zgodzie z premierem sprawuje swój urząd, nie ściga się na moście z pozostałymi dostojnikami, aby zająć upragnione miejsce w pierwszym szeregu, choć ustawiono go w dalszym, nie zjawia się nie zaproszony na międzynarodowych naradach, aby w rezultacie przegapić moment, kiedy można by było zabrać głos i powiedzieć, po co się przybyło, bo się wyszło na zewnątrz celem naradzenia się z własnymi doradcami, co zostali za ogrodzeniem i nawet biegnąc co sił w nogach nie zdążyło się niestety.
    Ja osobiście będę wdzięczna, jeśli obejdzie się bez takich atrakcji i będzie normalnie i zwyczajnie.
    Mogę powirować z kotylionem w klapie obok naszego Kartki.
    Mogę na okoliczność założyć spódnicę z pełnego koła 😀
    Pan Komorowski trochę z wyglądu przypomina prezydenta Mościckiego.
    I polowanie też lubi.

  43. Anco-Nelu,
    oby Twoje skojarzenie Prezydenta Komorowskiego z Prezydentem Mościckim odniosło się tylko do aparycji. No może jeszcze noszenia fraka.
    Jeśliby miało być dalej idące ….
    „Tyle znacy co Ignacy a Ignacy g….. znacy” . Tak o Prezydencie Mościckim ze złosliwą kąśliwością wypowiadał sie profesor i Premier K. Bartel. 🙂

  44. Inicjatywa narodowo-świąteczna Pana Prezydenta skłoniła część komentujących do kreowania go (w istocie państwa, bo reprezentuje sobą panstwo) na poczciwego Papę, który ze swymi podopiecznymi (nami)klei kotyliony jak w zakładzie terapeutycznym dla opóźnionych umysłowo. Dla uzyskania pełnej refleksji nad istotą naszej niepodległości pozwoliłem więc sobie podać szokujące informacje o inwigilacji w naszym kraju. Jeśli trzymać się będziemy tej metaforyki Państwa – Papy czy Ojczulka klejącego kotyliony na radosną zabawę warto pamiętać, że ów Ojczulek ma też zwyczaj ukradkiem przetrząsać nasze kieszenie, czytać osobiste listy, podsłuchiwać rozmowy, ustalać gdzie jesteśmy i z kim się spotykamy. I robi to w skali niespotykanej w Europie. Po przeczytaniu tych danych pisząc list czy rozmawiając przez telefon powinniśmy mieć pełną świadomość tego, że jesteśmy inwigilowani.
    Mnie to stawia w głupiej sytuacji wobec Blogowiczów z lewej strony pielęgnujących sentymenty PRL-owskie. Niejednokrotnie w ostrych dyskusjach z nimi przeciwstawiałem policyjny charakter PRL wolnej Polsce. W świetle drastycznych danych o inwigilacji zebranych przez Urząd Komitetu Integracji Europejskiej stwierdzam, że moja argumentacja nie miala sensu. Nie mam prawa przeciwstawiać orwellowskiemu PRL – owi RP ponieważ ma równie policyjny i orwellowski charakter.
    Chcę jeszcze dodać, że każdą próbę obrony czy wytłumaczenia tych szokujących wskaźników mogę traktować tylko jako przypadłość umysłową właściwą homo sovieticus.
    Nie ma tu miejsca, by wyjaśniać dlaczego rozwinęła się w Polsce tak dalece policyjna kontrola i jak panstwo nadużyło unijnego prawa by zaspakajać swoją chorą ciekawość. Wyjasniłem to obszernie na swoim blogu – kto zainteresowany tego zapraszam. Robię to wyjątkowo i tylko z tej racji, że jest to zbyt obszerne jak na zwykły komentarz polityczny.
    Pozdrawiam

  45. Jak zwykle Polacy muszą koniecznie wszystkich w Europie i dalszych okolicach w czymś wyprzedzać, a skoro nie da się w niczym sensownym, to chociaż w szpiegowaniu obywateli.
    To jest właśnie ta maszyna @Kartko, którą politycy wszystkich opcji w pocie czoła konstruowali przez 20 lat, a dzisiejszym pozostaje dobre oliwienie. Jakże wszyscy byli zaszokowani tym co robiło PiS, a przecież oni tylko inaczej używali tej maszynerii, nic do niej nie dodali.
    Niepodległość został d a n a licznym narodom Europy w tym i Polakom. Taka okazja trafiła się też po 89 r i gdyby nie krwawe zajścia w Rumuni, a później wojna domowa w Jugosławii, można by ustanowić jakieś wspólne święto w kilku krajach tej strony Europy.
    Oba te doniosłe wydarzenia historyczne mogły zaistnieć tylko i wyłącznie po rozpadzie mocarstw, które w pierwszym wypadku „rozmontowała” I wojna światowa, a w drugim ( tu może wpisać sobie każdy co mu tam w duszy gra).
    Zachodzi teraz pytanie o to, które odzyskanie niepodległości jest dla nas ważniejsze, to pierwsze (rękami cesarzy) czy to drugie (do dziś nie ustalono dlaczego)??????
    Jeśli chodzi o mnie wolałbym to drugie, pierwsze nic mi nie mówi i nie oszukujmy się, wpływ Polaków na nową geopolityczną mapę Europy był nikły.

  46. mw mnie zachwycił.Pokrętnością wywodu:słaba postawa propaństwowa społeczeństwa,słabośc systemu sądowego,słabośc systemu parlamentarnego oraz kiepski poziom techniczny podsłuchu, właściwie w pełni usprawiedliwiają masową inwigilację.Groch z kapustą.

    I wnioskami.Ktoś musi się jednak troszczyc ,nawet w sposób prymitywny, by ta kulawa nawa z byle jaką załogą i nie sympatyzujacą z kapitanem nie poszła na dno.Ktoś lepszy.Wyznaczony.Namaszczon przez kapitana.Kapitan ma wiedziec wszystko.Jeżeli kogos należy udupic ,to tylko przez sądy.Słabe,ale kapitan wie jak nalezy z nimi postępowac.Ważne ,że mamy nagrania.

  47. Olewam to święto podobnie jak wszystkie inne, państwowe czy kościelne. Pojadę sobie w góry.

  48. bardzo sie ciesze na to Swieto .zeszloroczny 11 listopada byl koszmarny -trzy ponure,prawie zalobne przemowienia LK. okropne ,straszace nas czyms groznym i zlowieszczym .przysiegalam sobie ,ze nigdy wiecej nie obejrze takiego ponurego swieta .teraz bedzie inaczej -radosnie i uroczyscie ,duma z osiagniec naszego wojska i odzyskanej niepodleglosci .co za ulga!

  49. Kotyliony są w porządku, wywiad z prezydentem Komorowskim także był OK, ale co robi flaga Izraela pośród flag przygotowanych na szczyt NATO?? To może jeszcze flagi Liberii oraz Sierra Leone tam dodać?

  50. Na każde święto powinniśmy sobie cos wpinać.
    Pis też cos powinien zaproponować.
    Może czarną biżuterię?
    Myślę, że powinien powstac taki narodowy kod sygnałów.
    I nie tylko od świeta.
    Będzie łatwiej, jakby jakie zamieszki swoich rozpoznać.

  51. # rien pisze:
    2010-11-09 o godz. 04:14
    „Choć nie będzie to chyba jeszcze Order Orła Białego.”

    Pewnie ze nie – bardziej lisia kita do samochodowej anteny ! Podobnej tandety jak u Lisa można szukać tylko w serialach TVP. Dno !

    # 🙂 pisze:
    2010-11-09 o godz. 22:39

    „Olewam to święto podobnie jak wszystkie inne, państwowe czy kościelne. Pojadę sobie w góry.”

    Tak,tak – najlepiej na Giewont a jak cie piorun trzaśnie to będzie jeszcze jednego zaprzańca mniej !!!

  52. Spotkałam na tym blogu komentarze wielu mądrych ludzi.
    Pragnę skorzystać z okazji i poradzić się Państwa, co mogę zrobić dla uratowania resztek drzew w moim miasteczku.
    Wspólnoty mieszkaniowe a szkoły, domy kultury, a właściwie kto żyw wycinają co się da. Przy wielkiej determinacji doprowadziłam nawet do skazania prezesa miejscowego klubu sportowego, za nielegalna wycinkę i kradzież pozyskanego drewna, ale kary nie zapłacił, w dalszym ciągu jest prezesem, a drzewa padaja teraz już za zezwoleniem, chyba mnie na złość. A pan prezes startuje
    na radnego.
    Władze miasta żeby mieć więcej wyborców idą na to, gdyż ludzi doceniających drzewa jest mało, najważniejsze, żeby nie wydawać na sprzątanie.
    Nastepny problem to obcinanie gałęzi drzew i pozostawianie „słupów telegraficznych”. To powinno być karane, władze maja to gdzieś. Co z tym zrobić, kogo zainteresować? Może mi ktoś poradzi.

  53. Nelu!
    Piszesz: „Mnie wywiad w Belwederze się spodobał. Nareszcie mamy prezydenta z prezencją. Dobra sylwetka, dobrze dobrany i noszony garnitur – prezentuje się elegancko, nie rozwala się na fotelu, gestykuluje oszczędnie, uśmiecha się!” W sumie – prawda, tylko ta „dobra sylwetka”. Dziewczyno – gdzieś Ty to zauważyła?
    Jedna sprawa od razu rzuciła mi się „na oczy” – Komorowski strasznie przytył, zrobił mu się duży drugi podbródek, jest otyły, nieruchawy, niedługo będzie wyglądał jak Mann (którego zresztą uwielbiam).

  54. dziwi mnie trochę, że urzedujący prezydent, było nie było historyk „lubiący” II RP wchodzi w propagowanie 11 listopada jako znaczącego święta bo doskonale wie, że tego dnia w 1918r nic ważnego się tak naprawdę dla Polski nie działo a święto to obchodzono na zachodzie jako rocznicę kapitulacji Niemiec na tamtejszym froncie. To było m.in. powodem, że 11 listopada formalnie ustanowiono tuż przed 2 wojną a oficjalnie obchodzono tylko raz – w 1938 roku. Mechaniczne więc „przepisanie” tego święta z 2 do 3 RP wcale nie dodało mu mocy i powagi bo nie wszystko w przedwrześniowej Polsce było warte kontynuacji …

  55. Listopadowe kotylionowe święto?
    Tak się jakoś u Nas w Polsce wydarzyło , że aktualnie władzę w RP sprawują historycy ,prezydent ,premier.

    Nie omieszkam wspomnieć iż doradcy to również ludzie którym historia nie obca.

    Pan Prezydent Komorowski dla uczczenia święta 11-listopada zaproponował biało czerwone kotyliony.

    http://www.salon24.pl/news/67236,kancelaria-prezydenta-o-inicjatywie-dot-uczczenia-rocznicy-odzyskania-przez-polske-niepodleglosci-komunikat

    Wpięte 11 listopada w klapy płaszczy , kurtek marynarek- kotyliony miały być znakiem radości z wielkiego sukcesu Polaków.

    Nazwa kotylion faktycznie kojarzy się z zabawą ,radością

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kotylion

    Nie jestem historykiem ale zaproponowane przesz Pana Prezydenta nazwa kotylion to nazwa nie jednoznaczna .

    Właściwa tutaj była by rozeta- kokarda którą z dumą nosili walczący o niepodległość.

    Legiony Polskie we Włoszech, powstańcy Powstania Listopadowego i Powstania Wielkopolskiego

    http://forum.ioh.pl/viewtopic.php?p=202155

    Nie lepiej przy powadze Święta 11 listopada nawiązać do historii nazwać rozetą-kokardą?

    Tak na marginesie trudno będzie zrobić i wpiąć w klapy kurtki, kotylion zabawy radości , stoczniowcowi któremu ?padły? miejsca pracy – stocznie.

    Nie zrobi- przypnie też robotnik upadającego FSO Warszawa, jak również pozytywnie zweryfikowani pracownicy służb których pozbawiono -oszukano w majestacie prawa, pozbawiając ich części emerytur.

    Ja osobiście zrobię rozetę -kokardę i wepnę w dniu listopadowego świętą w klapy płaszcza, bo to brzmi dumnie ,poważnie, symbolizuje walkę o lepsze jutro.

    Nie zapomnę też wywiesić biało czerwonej flagi symbolu naszej państwowości.

  56. Kartka z podróży (22:03),

    teraz chyba rozumiesz dlaczego Norman Davies twierdzi w wywiadzie, że „Dzisiejsza Polska to silne państwo”.

    Wywiad na onet.pl

    Pozdrawiam.

  57. Anastazja 08:47

    Anastazjo, jeśli mogę odnieść się do Twojej prośby/pytania. Zapewne masz na myśli jakąś bardzo praktyczną, konkretną poradę. Powiem: rób to, co dotychczas. Zrobiłaś więcej już niż 99,999% ludzi w tym kraju. Możesz jeszcze, w ramach prawa, wypowiadać się w prasie i innych mediach, podczas otwartych sesji samorządowych, spróbuj startować w wyborach samorządowych czy innych, rozmawiaj na ten temat z ludźmi. Ale zapewne wiesz o tym wszystkim lepiej niż ja.

    Więc skorzystam tylko z okazji, którą mi swa prośbą/pytaniem podsunęłaś i powiem ogólnie, raczej do wszystkich niż do Ciebie, że aby zmienić kraj, zmienić społeczeństwo, trzeba wiele POŚWIĘCIĆ.
    Na tym blogu (oczywiście nie tylko) czytam codziennie bezgraniczne brednie komputerowych frustratów, kanapowych polityków, nawiedzonych grafomanów, typów aspołecznych. Wszyscy oni mają za złe wszystko, wszystkim. Ale nie sądzę, aby cokolwiek zrobili. Uważają pewnie, że „ktoś powinien coś z tym wreszcie zrobić”. Sami jednak nie robią pewnie nic. Najczęściej cynicznie drwią, albo sentymentalnie ubolewają. Tak czy inaczej – pełni złej woli, opierają się bezkrytycznie na wrednych manipulacjach, sfałszowanych danych, stronniczych interpretacjach, zawistnych komentarzach, jakich w Polsce w bród.

    Tymczasem, aby coś w swoim kraju, w swoim społeczeństwie zmienić, rzesze ludzi poświęcały (tam, gdzie w społeczeństwach dostatek rozsądnych, uczciwych, sensownych obywateli) stabilność swych rodzin, własne kariery, spokój ducha, zdrowie, integralność cielesną, a nawet swe życie.
    Równouprawnienie, ekologiczne podejście do środowiska, sprawiedliwość społeczna, poszanowanie prawa, zwycięstwo racjonalizmu, solidarność społeczna – wszystko to zostało okupione strasznymi ofiarami setek tysięcy, jeśli nie milionów istnień pojedynczych OBYWATELI. Nie wiem czy wiesz, Anastazjo, ale walka o zdobycze socjalne w czasie tzw. rewolucji przemysłowej w Europie zachodniej pochłonęła więcej istnień niż obie wojny światowe razem wzięte!
    Sufrażystki nie lamentowały na blogach internetowych, tylko były bite, poniewierane podczas demonstracji, wsadzane na lata do więzień. Chcący równouprawnienia zwykli ludzie manifestowali (i manifestują) w zach. Europie w wielusettysięcznych pochodach, a nie tylko oglądają utarczki skinów z anarchistami w TVN24 ze swej wygodnej kanapy. Przeciwnicy zabobonu wypowiadali się publicznie, z odkrytą twarzą, pod swoim nazwiskiem, ryzykując utratę (i tracąc) majątek i często życie, a nie szczuli się wzajemnie w internecie, pod nickiem (ja, podczas dwóch lat rządów PiS, prowadziłem b. krytyczny wobec nich blog pod swoim nazwiskiem).

    Jestem pełen uznania dla Twoich, Anastazjo działań! Są prawdziwie obywatelskie.

  58. Cały kraj wstrzymał oddech czekając na siódmą miesięcznicę katastrofy pod Smoleńskiem . Prezes Kaczyński wraz z dworem tradycyjnie nie udał się na Wawel (czy ktoś wie, kiedy ostatnio Jarosław był u brata?)
    Wpierw oczywiście po chrześcijańsku. Ks. Halwa – wygłosił kazanie o „diabelskich siłach medialnych” nazywając je po imieniu (zdemaskowana została Gazeta Wyborcza) oraz o Joannie Kluzik-Rostkowskiej (ujawnił, że jest sterowana).
    Potem – jak każe nowa świecka tradycja – wszyscy udali się pod Pałac Prezydencki, gdzie odśpiewali hymn i pieśni patriotyczne.
    Pod nieobecność gospodarza Pałacu, który w tym czasie czcił ofiary katastrofy na Powązach odsłaniając pomnik.

    A mnie nurtuje stale, ze ktoś ma coś z głową .Jak ktoś zauważył :

    „kwiaty skladam na grobie mamy a nie przed sklepem gdzie pracowala”…

  59. Po raz kolejny Kaczyński próbuje wmówić sobie i innym, że Lech był ofiarą, a nie przyczyną tej katastrofy. Do końca życia będzie takie akcje powtarzał, bo w głębi duszy wie, że sam się do tego przyłożył.
    Chociaż czasem przychodzi mi do głowy, że on nie jest w stanie spojrzeć w oczy rodzinom tych ofiar, które zginęły z powodu jego nacisków i ambicji przed kampanią wyborczą.

  60. prezes już w takim ciężkim stanie, że widzi pomniki tam gdzie ich nie ma,
    wcześniej myślałem, że to choroba, ale teraz myślę, że to dopalacze

  61. Anastazjo
    Nie ma innej drogi – musisz walczyć o te drzewa. I to nie drogą formalną, nie zmagając się z bezdusznymi biurokratami, ale drogą akcji bezpośrednich. Na świecie ludzie chronią drzewa i lasy walcząc z policja, robiąc blojady, przypinając się łancuchami do konarow. W czasie tych pełnych determinacji walk sporo ludzi zginęło, sporo zostało poranionych. No ale nie ma innej drogi. Nie znam przypadku, by establishment – nawet gminny – ustapił na skutek perswazji. Oni ustepują tylko przed argumentem siły. M
    Jak tu napisano, miliony istnień ludzkich kosztowała walka o sprawiedliwość społeczną w czasie bezwzględnego wyzysku rewolucji przemyslowej. Również feministki czy sufrażystki walcząc o prawa kobiet z policją ponosiły ofiary. Są na tym blogu ludzie, ktorzy na samą myśl o demonstracji czy wiecu przeciwko wladzy – nawet gminnej – dostają wypiekow ze strachu. Ich paraliżuje myśl o zamieszkach nawet w obronie drzewa. Wydaje im się, że ich świat przypomina kruchy domek z kart, ktory jedna demonstracja zawali. Ale tak było zawsze. Ci, ktorzy walczyli o wspólne sprawy najczęsciej byli samotni. Tak jest i teraz, jeśli zdecydujesz się na walkę staniesz sama przeciwko lokalnej wladzy. Ci, którzy wznoszą peany na cześć dawnych buntowników palcem z lęku nie kiwną by Ci pomóc. Ale walkę warto jest podjąć – w sumie tylko to nadaje jakiś sens naszemu życiu.
    Pozdrawiam
    Ps-Podaję Ci link do blogu Adama Wajraka, który ma doświadczenia w ekologicznych akcjach bezpośrednich.

  62. obywatek RP,

    a może rozeta z kokardą (w kształcie krzyża ?), przypiętą to akselbantu wpiętego w rogatywkę z aksamitnymi przywieszkami na bokach ?

    W Twoim wpisie brakuje jeszcze półpancerza praktycznego.

    http://prawo.uni.wroc.pl/~kwasnicki/EkonLit/polpancerzepraktyczne.pdf

  63. Jacobky
    Masz rację – trzeba dużo siły i samozaparcia, by przeczytać milion sześćdziesiąt tysięcy bilingow. Z pozoru to się wydaje niewykonalne.
    Pozdrawiam

  64. Anastazjo, przepraszam – zapomniałem o linku. Oto on
    http://adamwajrak.blox.pl/html

  65. ocena prezydenta po zaledwie stu dniach będzie taka jakie kto miał poglady na z góry upatrzonych pozycjach w czasie wyborów. Aby kogoś ocenić należy go porownac z tymi, którzy byli przed nim. A co takiego ta trójka poprzednich prezydentów zrobiła w ciągu 100 dni? Jeżeli o mnie chodzi to jestem zadowolona z tego prezydenta, glosowalam na niego i moje oczekiwania jak na razie spełnia. Nie usiłuje rzadzic krajem, jest spokojnym i konsyliacyjnym czlowiekiem, działa w kierunku porozumienia ponad podziałami, prowadzi polityke zagraniczną współdziałając z rządem, wstydu nie przynosi, przejawia inicjatywy służace lepszemu postrzeganiu polityki. Iczego wiecej jeszcze chciec? Oby było tak dalej.

  66. Dziękuję za dobre słowa. Chyba skorzystam z linka do Adama Wajraka. Lokalnie już nic nie poradzę. Co do udziału w wyborach, to dla miłośników przyrody marne szanse. Nawet sama raczej nie wybiorę się na wybory, po raz pierwszy od 89r, bo listy nie zmieniają się od wielu kadencji. I tu ma rację Janusz Palikot, gdy mówi o ograniczeniu kadencji.
    Jedyną szansą dla resztki drzew, jest pokazanie tego spustoszenia w TV albo zrobienie reportażu w gazecie. Widok jest jak po wybuchu bomby atomowej.W moim mieście są dwie gazety ale jedna burmistrza a druga urzędu miasta.
    Być może jakaś znana organizacja udzieliłaby wsparcia.
    Spróbuje najpierw z Adamem Wajrakiem.

  67. Bajdurzenia „mw” ciag dalszy.Tym razem w „Odzie do Anastazji”.Wtóruje mu Kartka.Każą ,biednej kobiecie,
    przykuc się do drzewa,najlepiej łańcuchami.I trwając,tak przykutej ,wspominac miliony istnień,wiecej niż pochłonęła wojna światowa,utraconych w bojach o równouprawnienie społeczne i każde inne.Paranoja.
    Mam nadzieję,że Anastazja, okaże sie trzeżwą kobietą,nie ulegnie tym bajdurzeniom skrytych i zapoznanych rewolucjonistów,którzy zamiast stanąc na rogu i wydrzec mordę,że wycinka nie przejdzie,wysyłają Anastazję w łańcuchy.Wajrak,jest trzeżwym facetem i to jest nadzieja Anastazji.

  68. Europoseł Michał Kamiński (naśladując chyba posła Poncyliusza) też się upomina o wyrzucenie z PiS.
    To się stało ostatnio modne. Jak „coming out”.

  69. Micjur
    Mw radził Anastazji kolaborować z systemem. Ja radziłem bardziej ekscytujące akcje bezpośrednie i wskazałem Wajraka, który ma w tym doświadczenie. Zresztą jest bogata dokumentacja jak organizować akcje z wiszeniem na drzewie
    http://www.youtube.com/watch?v=-lT5gqPI34g&feature=related
    Ciekawych form walki dopracował się również Ruch Wyzwolenia Konopi, ktory przecież ma też charakter ekologiczny. Tutaj klasyczny sitting w mieście Łodzi
    http://www.youtube.com/watch?v=E9d7rmqZybY&feature=related
    Uważam takie zajęcia za sensowniejsze niż użeranie się z gminna albo miejską biurokracja. Przynajmniej trochę adrenaliny w tym jest i zwykle jakiś efekt.
    Pozdrawiam

  70. Anastazja 20:04

    Anastazjo, piszesz, ze chyba nie wybierzesz się na wybory, po raz pierwszy od 89 r.

    Obawiam się, że nie zrozumiałaś mnie. Szkoda.

    (Tę słabość intencji, słomiany ogień, fatalistyczny pesymizm w naszej nacji obserwuję często w meczach piłkarskich drużyn krajowych z zachodnimi. My, gdy nam się nie uda pierwszy ruch, machamy ręką i idziemy do szatni. Dlatego przegrywamy. Oni drą murawę do samego końca. I wygrywają.)

  71. Anastazja, 8.47:
    mam nadzieję, że Twoja troska o drzewa nie jest pozbawiona rozsądku. Jeśli tak jest, masz moje pełne poparcie. W wielu jednak przypadkach działania ,,obrońców przyrody” z rozsądkiem nic wspólnego nie mają. Weźmy np. pod uwagę sytuację, gdzie między blokami o dwóch kondygnacjach (ca 7 m wysokości) wyrosły 15-metrowe kasztanowce. Pomijąjąc to, że liście permanentnie zapychają rury spustowe, mieszkańcy nie mają w mieszkaniach słońca. Nie widzę osobiście nic złego w wycięciu takich drzew i np. posadzenia w zamian odmian nie rosnących wyżej, niż powiedzmy 4-5 m.
    Ekologia ekologią, a zdrowy rozsądek przede wszystkim. Proszę się wczuć w sytuację ludzi z takich ocienionych mieszkań. Chce im Pani zabrać prawo do słońca?
    Obcinanie konarów drzew jest konieczne, gdy zaczynają one ,,włazić” na sieci, elewacje i nad dachy. Te konary i tak odrastają. Alternatywą jest wycięcie drzew i zasadzenie niższych, lub przeniesienie budynków;)
    Zabudowa miejska nie jest niestety lasem i ludzie tu mieszkający też mają swoje prawa. Podchodząc do problemu ze zrozumieniem wszystkich stron osiągniemy więcej, niż ciąganiem się po sądach tym bardziej, że prawo w tym (i nie tylko w tym) zakresie jest w Polsce bardzo ułomne, nie jednokrotnie sprzeczne i daje bardzo dużą swobodę w jego interpretowaniu.
    To samo dotyczy traktowania ptaków w mieście. Pamiętajmy, że ptaki sobie poradzą lepiej od nas i wykorzystają bezlitośnie wprowadzane przez nas ,,okresy ochronne” itp. udziwnienia. To my naszymi przepisami zmieniamy ich środowisko naturalne zapraszając je na nasze stropodachy, a później klniemy na robactwo, smród i choróbska.
    Nie jest łatwo znaleźć w tym wszystkim równowagę, ale jej należy szukać przede wszystkim.
    Pozdrawiam

  72. Guziec
    Ale myślę, że Anastazja pisze o przypadkach gdy z drzewa zostawiają po obcięciu konarów tylko pień jak pałkę, bo nie mają zezwolenia na jego wycięcie. Albo wycina się drzewostany przydrożne, bo debilni kierowcy uważają drzewa za morderców.
    Nie mam doktrynalnego podejścia do ekologii ale też mi żal serce ściska gdy widzę skalę barbarzyństwa i rabunku, ktorego dokonuja właściciele zadrzewionych gruntow. Jeśli nie będzie społecznego oporu to wytną wszystko i sprzedadzą.
    Anastazjo
    Podzielam Twoje zdanie zdanie o wyborach samorządowych. Trzymając się metaforyki darcia pazurami do konca to należałoby zedrzeć do konca te idiotyczne plakaty, ktorymi te rządzące od 20 lat klany po raz kolejny oblepiły mury. Zresztą trzeba będzie drzeć, bo przecież tego co nakleili nie zdrapią.
    Pozdrawiam

  73. Szanowni Gospodarze blogów POLITYKI! ? Obserwując dzień dzisiejszy i zachowanie uczestników życia politycznego, można stwierdzić jedno. Jeżeli chcemy, a sądzę, że większość blogowiczów oraz w komplecie Gospodarzom blogów na tym również zależy, to powinniśmy zbiorowo zażądać od organów sprawiedliwości, w tym przede wszystkim od prokuratury, by w y ł ą c z o n o do oddzielnego postępowania wyjaśniającego sprawę odpowiedzialności p e r s o n a l n e j za spowodowanie katastrofy smoleńskiej. W przeciwnym wypadku utoniemy w tym smoleńskim bagnie, które nie posiada żadnego dna i potrafi wciągnąć wszystko i wszystkich.
    Towarzystwo z PiS-u daje nam jasny przekaz, o co w tym wszystkim chodzi. Zachowanie Jarosława Kaczyńskiego wskazuje na to, że o żadnym porozumieniu nie ma mowy na żadnej płaszczyźnie, Ze względu na wybory samorządowe, (chociaż to brzmi dość perfidnie) można pozwolić aparatowi państwa na pewną ulgę do dnia 21 listopada br. Można będzie zrozumieć bierną postawę do tej daty, a po niej nic nie usprawiedliwi dalszego zwlekania, a poważnym śledztwem w sprawie ustalenia odpowiedzialności personalnej właśnie. Macierewicz, Błaszczak oraz ich szef oraz na blogach taka ?Mamona? czy Piotr Kraczkowski ? taki polskojęzyczny Bawarczyk, kpią w żywe oczy z Rządu RP, Prezydenta, Parlamentu i Prokuratury właśnie, a my toniemy w tym smoleńskim gównie, które nie tylko wciąga ale też zwyczajnie śmierdzi, bo komuś na tym zależy by tak było.

    Szanowni Gospodarze! ? Zainicjujcie powszechny apel o zorganizowanie śledztwa tak, by jaknajszybciej ustalono (a na podstawie już posiadanych danych, można na 100 % przyjąć, że odpowiedzialność za katastrofę leż wyłącznie w kabinie pilotów) odpowiedzialność personalną, a to czy ktoś ma jakieś zastrzeżenia do ustalenia wyników identyfikacji ofiar, czy ktoś pragnie ekshumacji – niech dochodzi tego całymi miesiącami czy nawet dłużej. Tylko nieodpowiedzialny dureń, który nie widział nigdy skutków katastrofy lotniczej (ja widziałem ? jako pilot lotnictwa myśliwskiego nie jedną) może przypuszczać, że człowiek jest w jednym kawałku. Smutne to, ale taka jest prawda, niestety!
    Gołym okiem widać, o co chodzi Kaczyńskiemu i spółce. Nie możemy dopuścić do ubezwłasnowolnienia struktur państwa. Po wyborach samorządowych, siły porządkowe marsz do roboty! Chcę (my) wiedzieć czy i na kogo mam głosować w wyborach parlamentarnych. Od postawy władz to zależy. Nie wolno dopuścić do tego, by taki psychopatyczny kurdupel miał wszystkich w d?e i grał na nosie Rządowi, Prezydentowi RP i Parlamentowi, bo legł w gruzach zamiar opanowania fotela prezydenckiego przez bliźniaków na 20lat.
    Serdecznie pozdrawiam i proszę o poparcie – Czesław R.

  74. Lex – 21:33
    Wiem, wiem… ale ja osobiście do prezydenta Mościckiego mam sentyment. Mam powody. We fraku prezentował się bardzo godnie. Był też zdecydowanie szczuplejszy od Komorowskiego, ale ten jest dość wysoki i jego nadwaga nie jest ostentacyjna, ma dobrze skrojone garnitury i dobrze je nosi.
    Frak też by mu pasował i nie uwierał pod pachami.
    Mam nadzieję, że obowiązki zmienią jego tryb życia i odżywiania. Domowa kuchnia przechodzi do sfery wspomnień, może się trochę odchudzi, co by się zresztą przydało każdemu w tej rodzinie. Tak sobie pomyślałam, patrząc na familijne zdjęcie rodziny w komplecie.
    Torlinie! Głowa do góry! trzeba mieć nadzieję.

  75. Wiwat p.rezydent!

  76. ANCA NELA

    „Był też zdecydowanie szczuplejszy od Komorowskiego, ale ten jest dość wysoki…”

    Fakt, że ktoś jest wyższy od Kaczyńskiego wcale nie oznacza, że jest dość wysoki. Komorowski jest bardzo średniego wzrostu.

  77. @Czeslaw 0:27

    Ja popieram, ale jakos nie wierze, aby to o czym mowimy, wychodzilo poza przestrzen wirtualna i mialo jakas przekladnie na rzeczywsistosc realna. Moze kiedys to sie zmieni i moze wlasnie blogi stana jasiekims zalazkiem przyszlej demokracji, beda taka piata wladza. Jak narazie w tym blogowym jazgocie(mysle o innych blogach), glosy rozsadku nie przebijaja sie i czy wogole przebija sie. Jestem pesymista.
    Pozdrawiam
    LP

  78. Guziec
    Bardzo mi pomogłeś, tak wbrew pozorom bardzo. Ponieważ ręce mi opadły i wiedząc, że podobnie jak Ty myśli 99,99rpoc. Polaków daje sobie spokój. A także daj spokój mojemu synowi, który cierpi ze mną jak widzi zwały powalonych drzew.Jest filozofem z wykształcenia, obecnie czeka go ciężki egzamin na aplikacjach. Czas zacząć myśleć o sobie i tylko o swojej rodzinie, bo zawsze znajdzie się Guziec, dla którego każdy powód jest dobry, bele by wyrzucić drzewo a wsadzić chwasta.Przed chwilą przeczytałam, że gdzieś w Polsce ksiądz kazał wyciąć sąsiadowi stary wiąż, bo mu liście lecą na plebanię.
    Guziec zarzucił mi pieniactwo.
    Sprawa w sądzie była za wycięcie drzew w spacerowej alejce, a człowiek który to zrobił, który nie ma nawet podstawowego wykształcenia, całe życie sie buja, na różnych posadkach w klubie sportowym.
    A za sprzedaż drewna wyjechał na wczasy, tak opowiadali jego pracownicy.Przechyliłeś szalę walczyć, nie walczyć. Myślę, musi pozostać pustynia, żeby ludzie otworzyli oczy.

  79. Czeslaw pisze:
    2010-11-11 o godz. 00:27

    Czesławie! Popieram twój apel. Bez zastrzeżeń.

  80. Pan Czesław postuluje wystąpienie z apelem aby „…w y ł ą c z o n o do oddzielnego postępowania wyjaśniającego sprawę odpowiedzialności
    p e r s o n a l n e j za spowodowanie katastrofy smoleńskiej. ”

    Panie Czesławie, to jest właśnie celem toczącego się śledztwa prowadzonego przez polską prokuraturę wojskową: ustalenie kto i w jakim zakresie jest winien tego co się stało 10.04 pod Smoleńskiem .
    Ustalenia te jednakże zależne są od wyników prac obu komisji ( polskiej i MAK) badającej okoliczności i przyczyny tego tragicznego wydarzenia: przyczyny leżące tak po stronie ludzkiej jak i od zachowań ludzi niezależnych (pogoda, sprawnosć urządzeń itp. itd. – jako lotnik wie Pan lepiej ode mnie o co chodzi ).
    Na marginesie: w sprawie zwyczajnego wypadku drogowego ustalenie winnych bez ekspertyzy fachowców-biegłych jest bardzo często niemożliwe. Opinie/raporty komisji wypadkowych: polskiej i MAK taki walor zapewne bedą miały dla ustalenia winnych tej katastrofy.
    W tym zakresie prokuratorzy polscy mają związane ręce – czekają na wyniki, komisji wypadkowych, bo bez tego niczego nie ustalą. A przy okazji śledztwa „smoleńskiego” wychodzą na jaw inne przerażające wprost sprawy związane np.ze szkoleniami pilotów specpułku, fałszowanie dokumentacji szkoleniowej itp. Te sprawy wyłaczane są do odrębnych postępowań, – np. sprawie „szkoleniowych” kantów odrębne śledztwo wszczęte zostało chyba w czerwcu br. Przypuszczam, że podobne postępowanie toczy się lub będzie wszczęte w sprawie bałaganu, zaniedbań i zaniechań organizacyjnych związanych z tą nieszczęsną wizytą ( bo w to, że bałagan był i to skandalicznie tragiczny – nie wątpię).
    Ja odnoszę wrażenie, że media i niektórzy z nas – biernych obserwatorów chcieliby aby przy każdej czynności śledczej, przy każdym przesłuchaniu
    był obecny dziennikarz i kamery, żeby prokuratorzy co drugi-trzeci dzień zdawali szczegółową relację z tego co robią, jakie ustalenia poczynili i jakie te ustalenia mają znaczenie w śledztwie itp.
    Proszę Państwa; w ten sposób nikt i nigdzie na świecie nie prowadzi śledztw, obojętnie czego one by nie dotyczyły. Odwołam się tu do przykładu zabójstwa Prezydenta Kenned’ego i raportu Komisji Warrena.
    A że w Polsce sprawa katastrofy smoleńskiej jest przedmiotem gry politycznej, bo jest … ? Zaryzykuję stwierdzenie, że byłaby i tak wygrywana – choćby prowadzący śledztwo stawali na przysłowiowych uszach i dokonywali „cudów” w świetle kamer.
    To nie zależy od prokuratorów, – to zależy od polityków, – ich poczucia ludzkiej przyzwoitosci.

  81. Tak na marginesie afery ze szkoleniami pilotów 36 Spec-pułku o czym głosno -choć anonimowo – mówią piloci tego pułku.
    Szefem szkolenia sił powietrznych jest od 1 lipca 2007 r p. gen. Czaban. Pan gen. Czaban twierdził i twierdzi w mediach, że zeszkoleniami pilotów spec-pułku wszystko jest OK. Piloci twierdzą coś wręcz przeciwnego..
    Za szkolenia, których faktycznie nie było odpowiada…. . No właśnie – kto odpowiada, panie generale ?

  82. Panie Adamie nie zgadzam się znowu tym razem z Pana sceptycyzmem , mi wydaje się że prezydent Komorowski juz wykazał się i znacznie większą pracowitością niż Jego poprzednicy i więcej jest w tym działaniu myśli , dotyczy ona i działan cieżacych/ powódż , katastrofa . krzyz / i strategicznych / budowanie zgody narodowej , odbudowa dobrego wizerunku na arenie międzynarodowej i dobra współpraca z rządem / , wydaje mi się też ze w Jego cieniu znajduje się teraz Donald Tusk jakby przygaszony arcy trudnymi czasami i zmęczony walką z wiatrakami i tłumaczeniem spraw oczywistych , Pan Prezydent natomiast tryska energią i w przeciwieństwie do swojego poprzednika znakomicie czuje się w swojej skórze najwyzszego polskiego urzędnika , Głowy Państwa , w ogóle takie krytykowanie dla krytykowanie to chyba juz maniera polskich dziennikarzy , trudno im uchwycić dynamicznie rozwijającą się rzeczywistość bez popadania w manierę typu ” muchy w nosie ” , mnie po prostu uskrzydla inicjatywa Pani Joanny Kluzik Roztkowskiej , to też chyba jest tak troszkę z Pisem ” baba z wozu koniom lżej ” , wydaje mi się ze odchodząca właśnie z Pisu frakcja ” liberałów ‚ ratuje honor polskiej polityki zdewastowanej moim zdaniem w sposób niezrozumiały przez jedna znana osobe , wiele w tych zmaganiach było hipokryzji a to pis to prtzeciez opozycja demokratyczna , to i tamto , po prostu gigantyczna bzdura , no ale idzie ku lepszemu i pis sam się zmarginalizuje i wygaśnie , hurra !!!!!

  83. Konsekwentnie od kwietnia nie pisałem komentarzy na temat smoleńskiej katastrofy. Spokojnie czekam na raport – jak myślę miażdżacy dla strony polskiej. Staram się izolować od tych informacji. Ale zzasem bywając np na piwie zerkam w tv.Wyraźnie widzę, że przygotowuje się publikę do odbioru tego raportu. Najprawdopodobniej winą za tragedię zostanie obciążony nieszczęsny pułk wożący prominentów. Tylko zastanawia mnie dlaczego w kontekście tragedii nikt sobie nie zadaje pytania po co państwu polskiemu był ten pułk. Przecież prościej i taniej jest wynajmować samoloty. Gdy patrzyłem ostatnio jak minister Klich obciąża w2iną lotników przypomnialem sobie jak dwa lata temu został wezwany do Premiera na dywanik, by czynił oszczędności. Jak pamietam mało brakowalo aby złożył dymisję, bo nie chciał się zgodzic na cięcia proponowane przez Premiera. Te oszczędności jak widać dotknęły również pułk. zaznaczam, że piszę o stronie rządowej choc inną sprawą są ewidentne winy i błędy kancelarii śp Prezydenta. Tak więc katastrofa moim zdaniem obciąża panstwo polskie w całości.
    Gdy oszczędza się na armii to się krew leje. Inaczej nigdy nie było. Pułk istnial tylko po to, by rzadzący się „pańsko” czuli w scenografii armijnej. No i żołnierze z tego pułku mieli zapewnione awanse i odskocznię do dobrze płatnych cywilnych synekur. Innego uzasadnienia dla istnienia tej jednostki moim zdaniem nie było.
    Podróże międzynarodowe głów państwa ustala się z minimum rocznym wyprzedzeniem. Ekskursję smolenską planowano niecałe dwa tygodnie żrąc się między sobą. Był to drastyczny wyraz konfliktu dwuwładzy ciągnęcego się od dobrych kilku lat. Ale nie był to problem systemowy, bo demokracja opiera się przecież na wzajemnej kontroli wladzy. To był problem karierowiczów i ich rządzy wladzy. Systemy demokratyczne oparte na podziale wladzy dzialaja wspaniale w cywilizowanych krajach, natomiast przeniesione np do Afryki stają się swoją karykaturą. Tak więc pytaniem zasadniczym jest czemu sensowny system oparty na podziale wladzy się nie sprawdza tutaj.
    Mam wątpliwość co do stawania po ktorejś ze stron tego konfliktu ? rządu czy kancelarii. Po prostu patrzę na system, ktory się nie sprawdza ponieważ drogą wyborów wyłania się ekipy, ktore nie mieszczą się w standardzie demokratycznym i doprowadzają do tragedii.
    Pozdrawiam

  84. W państwowych instytucjach nie zawsze oszczędności muszą się odbijać na złej działalności. Tam się marnują ogromne pieniądze na dogadzanie sobie, na różne duperele. Wiem coś o tym bo pracowałam dość wysoko w Poczcie Polskiej a teraz pracuję w firmie prywatnej. Jaki jest stosunek do kosztów. W pierwszej wydaje si ogromne pieniądz na szkolenia, delegacje, wyjazdy, rozjazdy a jak się politycznie nie sprawdzasz to masz do wyboru: sam odchodzisz albo zwalniają. A jak wygrasz sprawę w sądzie pracy, to przecież oni nie płacą odszkodowań,tylko firma. A że firma ma drugi rok ogromne straty, to budżet dołoży.
    Na państwowym jest ogromne marnotrawstwo pieniędzy.
    Oszczędność nie tłumaczy bałaganu i nieróbstwa. Wszędzie są ogromne rezerwy do oszczędzania.

  85. Anastazja – jestem gotow przyjechac i razem z Toba bronic tych drzew zebys sie nie czula zanadto osamotniona.
    Mam nawet troche doswiadczenia. Z 10 lat temu przed naszym domem tez wladze dzielnicowe chcialy drzewo sciac, bo bylo za blisko drogi i jak przejezdzal pietrowy autobus, to galezie troche drapaly dach.
    No wec ktos sie o tym dowiedzal, zadzwonil do ratusza, dowiedzial sie kiedy ma sie odbyc egzekucja starego drzewa, skrzyknal sasiadow i kilka osob stawilo sie o okeslonej porze – nawet dzieci ze soba wzieli. Od mojej Starej pozyczono drabine z garazu, dwojka dzieci wpiela sie po niej na drzewo i sobie tam wygodnie sie rozsiadla. Kiedy przyjechal samochod, robotnicy nie zostali do drzewa dopszczeni. Zreszta sami sie dziwili, ze takie piekne drzewo (ok. 40-letnie) mialoby zostac powalone. Porozmaialismy sobie bardzo milo i oni odjechali. Trzy moje listy w tej spawie do Rady Dzielnicowej pozostaly bez odpowiedzi – co w tym kraju gdzie mieszkam uwaza sie za szczyt arogancji wladzy.
    Ale drzewo zostawiono w spokoju, choc pare starych i grubych galezi cichcem i bez rozglosu odpilowano.
    I teraz nie wiem czy sie mam przyznac: trzy lata temu drzewo zostalo powalone w czase welkiej burzy.
    Udalo nam sie przekonac wladze, by zasadzily nowe (teren nie jest prywatny, wiec mogly to zobic tylko wladze). Smieszne jest to, ze to nowe drzewko – tymczasem dwu i polmetrowe posadzonp jeszcze blizej drogi niz poprzednie. Wiec pewnie za pare lat znowu sie okaze, ze komus przeszkadza. Wtedy zaprosz Cie do Londynu, Anastazjo. Pozyczymy drabine. Bede stal pod drzewem i wyl strasznym glosem . A tymczasem trzymam lapy i zycze wygranej z lapserdakam-psujami. 😈

    Kotyliony – jak najbadziej. Byle nie psyliony, jak sugeruje u siebie Pies Bobik. :twised:

  86. Zascianek!
    Dzisiaj odwiedzila mnie moja znajoma, której partnerem jest Niemiec. Nauczyl się polskiego co jest dla mnie niesamowitym wyczynem! Jego ojciec tez był. ?Odrobine? zestarzały. No i opowiada jak to było kiedy wzieli go do wermachtu. Miał wtedy 17 lat i cztery lata na wschodnim froncie, no nikomu bym takiego startu życiowego nie zazdrościł. Trzy razy uciekal z sowieckiej niewoli, Stalingrad, obrona Wrocławia, Berlina ? no cuda się zdążają, zyje i 2 synow spłodził, którzy ciagle dla europejskiej gospodarki (czyli naszej) pracują!
    Mieszkam we Wrocławiu i znaczna czesc historii ludzi przybylych po wojnie na ziemie odzyskane robi spore wrażenie. Przykładowo mój ojciec był wysiedlony z rodzina ze Lwowa do archangielska gdzie mój dziadek zmarl dzieki zapobiegliwości lokalnych służb. Ojciec trafil do rosyjskiego domu dziecka i szcześliwym zbiegiem okoliczności odnalazła go matka, która wyemigrowala do Wrocławia.
    No takich historii to jest na peczki na ziemiach odzyskanych, wystarczy popytac ludzi, Az zal to tracić, ale jak wiemy dziennikarze maja ciekawsze tematy do obróbki.
    A wiec jako Polak w tak waznym dniu 11 listopda miałem mieszane uczucia, to znaczy nie miałem w zasadzie ? uświadomiłem sobie jak krótkowzrocznie patrzymy na przeszłość, jak bardzo jesteśmy małostkowi, jak bardzo czujemy się pepkiem otaczającej nas rzeczywistości. Przykładowo Wiadomości jakiekolwiek. Jedynie lokalne wiadomości plus swiatowe tragedie. Nawet pogoda jest podawana jedynie dla POLSKI przez ogromne P. Nie interesuje nas co mysla czesi, czy Niemcy. Proszę popatrzeć na niemieckiedzienniki! Nie ze poziom powalający, ale przynajmniej SA wiadomości międzynarodowe i pogoda na swiecie! A u nas co? Polska bieda i bida 🙁
    W Holandii dzieci powszechnie co roku robia paczki dla dzieci z Afryki bo trzeba nauczyc empatii etc.
    A u nas? To przecież my jesteśmy pokrzywdzonym narodem przez rozbiory,2 wojny i komunizm, a 20 lat wolnej polski obliguje nas do roszczen w stosunku do NIESAMOWICIE bogatej europy, bo w koncu z ich powodu narodzil się Stalin!
    Wydaje mi się że należy polakom uświadomić, że żyją bardzo bogatym społeczeństwie, że maja ogromne dochody, że maja bardzo komfortowe życie, że należałoby wykazać odrobine poświecenia i podczas tsunami czy trzesienia wiecej dac od siebie (z portfela!). Nie możemy narzekać na to co świat nam niesie! Każdy z nas ma europejski paszport i to trzeba docenic. Ukraincy i Rosjanie z pewnością doceniaja!!!
    Pozdrowienia dla Gospodarza i mam nadzieje wiecej o polityce zagranicznej, a mnie o przyziemnym poziomie pana jarka (świadomie z malej litery)

  87. Kochany Kocie Mordechaju.
    Tak się ciesze z każdej bratniej duszy. Tak zazdroszczę
    ludziom tego braku wrażliwości na los zwierząt i przyrody. Im o wiele łatwiej żyć, a ja mam już dwa uratowane koty w małym mieszkaniu na utrzymaniu z niewielkiej emerytury. I tak sobie z moim równie wrażliwym synem mówimy, że już dosyć, że trzeba zając się swoimi sprawami i znów widzimy zwalone drzewa, które nikomu nie powinny wadzić i bierzemy coś na uspokojenie przez miesiąc, żeby zasnąć.
    Drogi Kocie, jeśli zechciałbyś przyjechać to zapraszam. Pokażmy to szerzej.
    Sama nie dam rady, a to jest Sochaczew, niewielkie miasteczko w którym ludzie boja się władzy.

  88. Kocie Mordechaju
    Anna to moja kuzynka, która czasem korzysta z mojego laptopa.
    Pomyłkowo wcisnęłam na nią.To oczywiście ja do ciebie pisałam..

  89. Wiesz co mozecie z synem zrobic, Anastazjo? Zalozyc petycje w internecie. Uprzejma i kwiecista, nawet na granicy kiczu – wladze strasznie lubia kwieciste petycje odwolujace sie do lokalnego patriotyzmu. Jestem pewien, z w ciagu paru dni zbierzecie tysiace podpisow nie tylko z Sochaczewa, ale z calej Polski i swiata (ja tam chetnie podpisze i jeszcze mojej Starej podsune…) . Ale najpierw sprawdzic kto w ratuszu odpowiedzialny jest za tereny zielone, aby wyslac mu/jej tez kopie. Czy w Sochaczewie jest jakas lokalna gazeta? Do nich tez nalezy uderzyc. Lokalna prasa od tego jest i tez okropnie lubi zazwyczaj inicjatywy obywayelskie.
    Zaraz sie okaze, Anastazjo, ze nie tylko Ty jestes wpiernczna wandalska wycinka drzew, ale ze sa jeszcze inni sochaczewanie.
    A wtedy ja przyjade z drabina i moge zostac Waszym Przewodniczacym 😈
    W internecie istnieje specjalna strona z petycjami.

  90. NIE KOTYLION TYLKO KOKARDA!!!!

  91. Ten felieton jest do d… Tak, jakby autor czuł się w obowiązku coś napisać, ale nie bardzo wie co. Stwierdzenie, że Prezydent „nie zdołał rozwinąć swej koncepcji polityki zagranicznej państwa” stawia komentatora ponad Prezydentem – a skąd wiesz facet, że nie „zdołał”? a może po prostu nie chce lub nie może? Szlag mnie trafia z powodu megalomanii żurnalistów, których podstawową wiedzą powinno być to, że NIE WIEDZĄ tego, co mogą wiedzieć (i z pewnością wiedzą !) lepiej ci, którzy siedzą U ŹRÓDEŁ wiedzy.
    Panie Adamie! Cenię Pana za wiele mądrych artykułów. Ale na Boga! Pohamuj Pan czasem – lepiej nie pisać na nietrzeźwo !!!

  92. Szanowny panie @Lex ? wie Pan doskonale, jak cenię pańskie zdanie, gdy komentuje Pan jakieś wydarzenie z punktu widzenia prawa. Wiemy, na dzień dzisiejszy, że w sprawie katastrofy, z całą pewnością można wykluczyć przyczyny natury zamachowo ? pożarowo ? sabotażowo ? techniczne. Do ostatniej chwili, przed uderzeniem w ziemię wszystko pracowało poprawnie. Pozostaje, zatem czynnik ludzki i tu właśnie, jak mówił św.p. Pan Dziewoński, leży pies pochowany!! Z zeznań świadków naziemnych wiemy, że usiłowano przejść, przynajmniej na drugie zajście lub na inne lotnisko. Wskazuje na to fakt, gwałtownego zwiększenia obrotów silnika i próby zwiększenia prędkości do poziomu ewolucyjnej. Próba ta skończyła się niepowodzeniem z powodu braku wysokości, odpowiedniej do takiego manewru. Skutki znamy z symulacji przebiegu ostatnich sekund lotu!! Moim zdaniem, nie wolno pominąć faktu, że korzystano z radiowysokościomierza, co w warunkach pionowego przekroju ścieżki podejścia do lądowania nie jest bez znaczenia(ze względu na jary, wąwozy, przeniżenia w stosunku do początku pasa lądowania na lotnisku Siewiernyj koło Smoleńska) bowiem generowało to błąd rzędu około 70 ?ciu m., czego tak bardzo brakowało pod koniec manewru lądowania.

    Bez względu na błędy lub inne zaniechania w szkoleniu załóg 36 pltr, co musi skutkować posunięciami natury przynajmniej dyscyplinarnej, twierdzę, że piloci:
    – potrafili startować i lądować na tym typie samolotu,
    – potrafili wykonywać loty dystansowe, z lądowaniem na obcym lotnisku przy warunkach minimalnych rzędu: widzialność pozioma 1,5 km dolna podstawa chmur 100 m,
    – potrafili wykonywać manewry, zajścia do lądowania, bez widoczności pasa, z za chmur (po tzw. systemie),
    – nie wolno obciążać załogi, jakimiś samobójczymi zachowaniami.
    Tym, podstawowym wymogom, tak w locie do Gruzji, jak i do Smoleńska, załogi potrafiły sprostać, posiadając wyszkolenie takie, jakie posiadały. Na tym tle , Szanowny Panie Lex, pojawia się problem natury psuchlogiczno ? podwładnościowy. Moim zdaniem, gen Błasik powinien być wyrzucony z kabiny (jak prezydent, w czasie lotu do Gruzji, tym razem osobiście nie zaryzykował po raz drugi tej ?przyjemniośći?), bez względu na to, z jakiego powodu tam przebywał. Istnieje nawet przypuszczenie, że zabierał się do pilotowania samolotu, albo nawet to wykonywał, ? jakim prawem? ? Jeśli po katastrofie pod Mirosławcem, miał wylecieć do cywila ? taki był wniosek Ministra ON. Do osądzenia tego charakterystycznego splotu zależności nie potrzeba tego, który popycha to magiczne kółko z odległościomierzem drogi hamowania samochodu ? więc nie ma co porównywać zdarzeń. Tu trzeba rozłożyć (na podstawie zapisów korespondencji, która jest już dawno dostępna, tak telefoniczna bliźniaków, jak i z czarnych skrzynek) proporcjonalnie odpowiedzialność pomiędzy:
    – prezydenta L.Kaczyńskiego, za spowodowanie ogromnej presji psychicznej na załogę
    – gen. Błasika, który te podłą funkcję wykonywał (spełniał)
    -pilotów, którzy tej presji, z jakichś powodów natury psychologicznej ulegli i z wykonaniem swego zamiary rezygnacji z lądowania spóźnili się o jakieś 30 ? 40 m wysokości.

    Ta katastrofa ?obrosła? wieloma zbędnymi dodatkami, poczynając od zburzenia założenia okupacji fotela prezydenckiego, przez braci bliźniaków na 20 lat, do próby wysadzenia ze stanowisk, demokratycznie wybranej władzy w Polsce. O innych, na styku z kard. Dziwiszem przyczynach zagmatwania śledztwa nie wspomnę. Powyższe motywy, powinny lec u podstaw, proponowanej przeze mnie ścieżki postępowania, jeśli nie chcemy być wciągnięci przez bagno smoleńskie. Zachowanie Jarosława Kaczyńskiego w dniu dzisiejszym (i wczorajszym), jest dowodem na to, że nie wolno zwlekać z tym ani jednego dnia po wyborach samorządowych. Takie są moje motywacje i oczekiwania. Pozdrawiam ? Czesław R.

css.php