Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

11.10.2010
poniedziałek

Noblista kryminalista, czyli chińskie piekło

11 października 2010, poniedziałek,

Że władzom w Pekinie nie pasuje pokojowy Nobel dla dysydenta, nie dziwi. Chiny demokracji w zachodnim wydaniu nie potrzebują poza Hongkongiem i póki komuniści nie zmienią w tej kwestii zdania – a mogą zmienić, jak pokazuje historia ostatnich dekad w przypadku gospodarki rynkowej, kiedyś przecież też odrzucanej przez partię – działacze na rzecz demokracji i praw człowieka nie mogą liczyć na pobłażanie autorytarnego systemu, jaki dziś panuje i odnosi sukcesy w Chinach kontynentalnych.

Zaintrygowało mnie co innego: zbiorowy protest grupy chińskich przeciwników obecnego systemu, żyjących w wolnym świecie, przeciwko Noblowi dla Liu Xiaobo. To jednak rzecz niesłychana. Sami doświadczyli, jaki jest los chińskiego dysydenta, a teraz, choć są w opozycji, jak Liu, dokopują więzionemu. O co chodzi? Z tego, co wiem, o to, że nie jest według nich antykomunistą.

Brzmi to tak, jakby sprawa praw człowieka, demokratyzacji, reform w partii komunistycznej, nie była dla nich tak ważna, jak bycie chińskim antykomunistą. Trudno to pojąć. Nie przypominam sobie czegoś podobnego w historii opozycji w krajach realnego socjalizmu w Europie. Pokojowy Nobel dla Wałęsy nie był publicznie kontestowany nawet przez tę część działaczy Solidarności, której droga z Wałęsą się rozeszła.

Waśnie i spory to w europejskich środowiskach dysydenckich rzecz pospolita. Jednak nie znam przypadku, by atakowano w nich kogoś, z kim się jest w sporze, ale kto w tym momencie jest więziony i dostał drakońską karę za pokojową walkę w słusznej sprawie. Okazuje się, że może być też chińskie piekło. 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 104

Dodaj komentarz »
  1. Mnie to nie dziwi panie Adamie. Choć w tym przypadku, jeśli chodzi o taktykę polityczną to przyznaję, że jest wyraz głupoty chińskiej opozycji bądź efekt wpływu na nią chińskich władz.
    Ale regułą jest, że obroną wolności, demokracji i praw obywatelskich zwykle zajmuja się mniejszości – najczęściej wbrew opinii większości. Owszem w okresach politycznych zmian te wartości wszyscy maja wypisane na transparentach. Ale najczęściej takie hasła są tylko narzędziami walki o wladzę.Po przejęciu władzy, z biegiem czasu wartości te stają się czczym frazesem. Wystarczy porównać zakres swobód i wolności obywatelskich np w Polsce przed kilkunastu laty i teraz. Oczywiście Polska to nie Chiny ale faktem jest, że mimo różnych fasad demokratycznych Fundacja Helsińska i Trybunał w Strasburgu mają z powodu naruszen prawa przez panstwo polskie pełne ręce roboty. Mam pamięć jak słoń i nie zapomnialem niegdsiejszych miłosnikow praw człowieka, którzy teraz palą się do wprowadzania drakońskiego karania mając gdzieś międzynarodowe umowy.
    Los noblisty chińskiego, ktorego sekują kumple z opozycji za brak rewolucyjnego radykalizmu nie jest czymś niespotykanym. W Polsce pisząc o prawach człowieka też się zbiera po uszach. Choc i tak nie ma co marudzić – najważniejsze, że jeszcze nie sadzają za to
    Pozdrawiam

  2. Pewnie chodzi o kasę. Co jak co, ale Chińczycy są dość łasi na pieniądze, a Nobel to ładnych parę groszy. Plus oczywiście splendor.

    Pozdrawiam.

  3. nie podzielam zdziwienia Pana Redaktora. Trudno w to uwierzyc, ale kazda nacja i populacja maja swoich Macierewiczow, Wyszkowskich, Wildsteinow…i im podobnych.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Piekielko jest wszedzie. Rozmawialem z pewnym swiatlym Chinczykiem z Tajwanu. Oczywiscie zaczalem od tego, ze to dobrze, ze Tajwan jest niezaleznym panswtem chinskim. Wyprowadzil mnie z bledu. Chcial przylaczenia do macierzy i za przyklad, ze to mozliwe podal Honk Kong. Dodal: wasz Walesa wywalczyl wolnosc i co, lepiej wam? Odpowiedzialem, ze tak, a on na to, ze przeciez Walesa byl beznadziejnym prezydentem. Rozmowa byla troche jak z ludzmi PiSu. Tyle, ze PiS kontestuje post factum, temu Tajwanczykowi, ktoremu, zaznaczam to, bardzo dobrze na Tajwanie sie powodzi, marzy sie przyjscie komunizmu w tej jego dzisiejszej, niby to lagodnej postaci. Domyslam sie, ze Nobla dla Liu Xiaobo tez potepia.
    Inna rozmowa : z pewnym mlodym Kubanczykiem, ktory wyjechal z Kuby do Francji i zwyczajnie teskni. Na moje slowa, ze Fidel Castro moze niedlugo wykorkuje i cos sie zmieni na Kubie odpowiada ze lzami w oczach, ze smierc Fidela bedzie ciosem dla Kuby i Kubanczykow. On Fidela wielbi.
    Inny Kubanczyk, ktory wygodnie zyje we Farncji od lat jezdzi na Kube w sprawach naukowych i bardzo sobie chwali swoja dawna ojczyzne w aktualnym wydaniu.
    Wczoraj francuska TV pokazala krotki reportazyk z Korei Polnocnej – piknikujaca na trawniku w Pyongyang rodzina. Pani mowi, ze plakala wczoraj ze szczescia, bo widziala na paradzie wojskowej Kim Dzong Ila. Komentarz dziennikarza: Korea Polnocna jest tak inwigilowana i kontrolowana przez tajne sluzby, ze nikt, ale to nikt, nie chcial skrytykowac rzadow dynastii Kimow. Wygladalo to naprawde na kapitalistyczna propagande, a ci biedni zaszczuci i wyglodzeni Koreanczycy wygladali przynjamniej przez 5 minut na rzeczywiscie szczesliwych ludzi.
    No i dogadaj sie tu.

  6. Faktycznie, my tu czegos nie rozumiemy.
    A tymczasem moi chinscy sasiedzi (studenci) znow zaczeli sie ze mna witac na podworku, kiedy wychodzimy na papierosa lub spotytkamy sie przy smietniku. Przestali sie witac, kiedy wiosna ub.r. zobaczyli na moich drzwiach nalepke na rzecz bojkotu pekinskiej olimpiady. Jak reka ucial – odwracali glowe na moj widok. Nie mialam im tego za zle, bo wiem, ze sa pilnowani przez swoje sluzby. Ale juz sie zalamali i znow bardzo grzecznie sie witaja przy smioetniku. I ladnie znosza we wlasciwe niejsce caly material przeznaczobny na recycling. 🙂

  7. A mnie się to nie wydaje ani trochę dziwne. Ci „antykomuniści” na emigracji w istocie prezentują po prostu przekonanie, że w chinach nie należy walczyć o wolność tylko o wartość prywatną. Wolność jest niepotrzebna i w pewnym sensie niechińska. TO co zdumiewa, to fakt, że jak należy przypuszczać wielu polityków z zachodu, w tym z Polski, się z nimi zgodzi.

  8. Większość tzw pokojowych Nobli sterowana jest politycznie, jest intrygą i wtrącaniem się do nie swoich spraw. Wydaje się, że za komitetem nagród stoi CIA. Przykłady to Wałęsa, Dalajlama, Obama itp. Obama prowadzi dwie agresywne wojny z milionami ofiar i wypędzonych, i ma Nobla. Wstyd i kompromitacja tej już niepoważnej nagrody.

  9. Bandyci w policyjnych mundurach którzy pobili i upodlili panią Jabłońska
    dalej pracują w policji.
    Ich komendant, Dymek, pozwolił na zniszczenie dowodów rzeczowych (monitoring) i kłamał, jest bezkarny
    MSWiA, Milerowi to nie przeszkadza w karierze politycznej.

    Prokurator Generalny, Seremet, nie wyrzucił z pracy prokuratora który oskarżył panią Jabłońską o pobicie czterech policjantów i jednej policjantki.

    Po co nam głowę zawracać Chinami skoro premier Tusk powyższe zdarzenia uważa za normalne.

    A i panu Szostkiewiczowi tez to nie przeszkadza ze u nas tez idzie w tym samym kierunku.

  10. Panie Redaktorze !
    Wielokrotnie na tym blogu dyskutowałem z Panem nt. „chińskiego fenomenu” i „inności” chińskiej cywilizacji – diametralnej zarówno historycznie, kulturowo, mentalnie itd. – odnośnie euro-atlantyckiego zrozumienia tzw. „praw człowieka”. Piszę >tzw.< bo uważam to określenie za immanentne kulturze i historii, rozwojowi społecznemu i mentalnemu kultury Zachodu. Zresztą – w dobie globalizacji ten sam Zachód uchodzący za krynicę i twórcę tychże praw (roszczący sobie prerogatywy do ich szerzenia na całym świecie do pouczania innych cywilizacji i kultur w przedmiocie stosowania tych samych praw) – sam je notorycznie lamie: Guantanamo, Romowie we Francji (o czym m.in. Pan pisał – chapeaux bas), mury na granicy Izraela i Palestyny czy wzdłuż granicy USA/Meksyk (czym te mury różnią się od berlińskiego – tylko oddzieleniem ideologii i systemów politycznych, w sensie kultury i wymiany – niczym). A Polska (czyli elity oraz mainstream dziś rządzące naszym krajem) która tak jednoznacznie i ochoczo wyraża radość, że Pokojowy Nobel uderza „w czerwonych” komunistów chińskich (sic !!) sama ma „trupa” w szafie pod nazwą Szymany/tortury wobec więźniów – w zasadzie nie wiadomo jakich bo im do tej pory nic nie udowodniono – i niecne mataczenia wokoło tego zagadnienia (bo tej smutnej sprawy nie chcą wyjaśnić żadne ekipy rządzące, a nadchodzące po sobie). Tak więc Panie Redaktorze – ciszej z tym entuzjazmem.
    Jeden z największych liberałów i myślicieli Zachodu w XX wieku (zapewne znany Panu doskonale) – Isaiah Berlin – miał powiedzieć (i to niech będzie puentą mego wpisu):
    „Każdy człowiek, każdy naród, każda cywilizacja może wybierać własną drogę do celu, niekoniecznie zgodną z drogą innych”.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  11. Co za paranoja w niektórych komentarzach powyżej (do godz. 09:04)…. Wajda mówi o Kaczyńskim, że powinien się leczyć. Powinien przeczytać, co tu się wypisuje…. Ma rację Boni (we wczorajszym wywiadzie w GW) – coś się w tych naszych mózgownicach znowu poplątało. Przyjdzie nam za to zapłacić… jak nie raz już w historii za ten nasz debilizm.

  12. A wiesz Mw, że gdy przeczytałem wywiad z Bonim to pomyślałem iż to będzie miód na Twoje skolatane serce.

  13. Ad rem do mojego wpisu z dn. 12.10-2010. h: 9.04.

    O metodach i stosowaniu w praktyce tzw. (jestem konsekwentny) praw człowieka przez czołową demokrację świata – USA – w wojnie irackiej pisze we wczorajszym „NIE” przenikliwie i ze swada (jak zawsze zresztą) Jerzy Urban
    – „Katownia pod białym orłem” nr 42/1046/ z dn. 14.10.2010, s.12 (www.nie.com.pl)
    Metody iście gestapowskie i czekistowskie (opisane m.in. prze specjalistę d/s psychologii, światowej sławy naukowca Ph.Zimbardo).
    Amerykanie sami chcą się uporać z tym smutnym wydarzeniem, a my ? Krynica i „rozsadnik” idei wolności na cały świat, braterstwa, solidarności, humanizmu i swobód obywatelskich – przecież w Polsce od 20 lat rządzą ekipy wywodzące się z protestu p-ko zakłamaniu, łamaniu praw człowieka, potajemnym mordom policji politycznej….. Na czele państwa stoją ludzie którzy te hasła nieśli na sztandarach walki z wrażym ustrojem komunistycznym.
    I co ? Schadefreunde u mnie ma być – jeśli tak, to b.gorzkie, bo wbrew hasłom miłym i popularnym nad Wisłą i Odrą nie uważam, że „im gorzej tym lepiej” dla mojego państwa.
    Pozdrawiam Panie Redaktorze !
    WODNIK53

  14. Chciałem bardzo podziękować Panu Redaktorowi za poinformowanie nas o tym jak zareagowali na nagrodę Nobla przebywający na Zachodzie chińscy dysydenci. Nasze media nigdzie nie podały tej wiadomości i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Widać nie wszyscy i nie zawsze podzielają pogląd, że prawda nas wyswobodzi.
    Coraz bardziej brzydzą mnie nasze media, infantylne, stabloidyzowane (kiedyś to, co teraz stanowi główne informacje, podawano na ostatnich stronach gazet, a i to bez tylu szczegółów), widzące wszystko według schematów polityczno-ideologicznych, i co najgorsze – przemilczające fakty które do tych schematów nie pasują.

  15. A mnie wcale nie dziwi to ze Chiny nie pedza do demokracji ani Chinczycy nie wypatruja jej z otwartymi ramionami.Czy wyobrazacie sobie Panstwo 1.600.000.000 ludzi ktorym z dnia na dzien daje sie demokracje .Do dzis pamietam Poczatki Polskiej demokracji kiedy to ktokolwiek pierwszy wstal z lozka chcial rzadzic krajem przez reszte dnia .Wlasnie wtedy wyjechale mz Polski na stale i widzac z kierunkow rozwoju Polskiej Demokracji wybralem ta leprza opcje.A nalezy pamietac ze w Polsce zylo wowczas kilkadziesiat tysiecy procent mniej ludzi a jaki mielismy balagan.Wiec nie ch sobie obywatele i przywodcy innych panstw dadza spokoj z pouczaniem Chin a zajma sie rozwiazywaniem swych wlasnych problemow przynajmmniej tak dobrze jak to czynia Chiny

  16. Co z tego że w Chinach jest tysiąc języków? Co z tego że Han to jedynie 30% populacji?
    Dumni są z tego, że mają 4000 lat tradycji państwowej. Wśród swoich mogą się spierać, kłócić, oszukiwać, zabijać. Wobec Gai-Jin- długonosych, zawsze będą występować wspólnym frontem……
    Chińska droga do szczęścia, spełnienia, nawet marzenia, są inne od europejskich.
    Ta niesamowita solidarność, wspieranie się, wspólny front wobec obcych i ich tradycji, to czynnik wyróżniający ich od innych nacji.

    Znalazłem ciekawostkę…..
    Kto wygra? Niemcy, czy Chiny?
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/w-chinskim-uscisku,1,3729848,kiosk-wiadomosc.html

    Zasady, prawa człowieka, europejska moralność, czy egoizm, krótkowzroczność, pragmatyzm???.

    Można dodać jedynie, że zwycięzców nikt nie sądzi……
    Jeżeli Chiny wygrają na polu ekonomicznym, będą dyktować historię której uczyć się będzie reszta świata…..

  17. @Helena – „pilnowani przez swoje służby”

    Ciekawi mnie, jak to jest? Wiesz coś więcej? Przecież Chińczyków za granicą jest tak dużo, że ilu potrzeba by esbeków, żeby ich upilnować? To nie jest jak za czasów sowieckich, że mało kto dostawał paszport, więc obywatele byli silniej pilnowani. Pracowałam i pracuję z różnymi Chińczykami, ale w sumie trudno mi ich wypytywać, czy ktoś ich pilnuje. Czy tobie Chińczycy coś na ten temat mówili?

  18. @mw
    @Kartka

    Panowie! Wypowiedzi Boniego dla GW są trudne. Wymagają czytania ze zrozumieniem. Wam, to łatwo. Zaprzęgliście aparat dostarczania Wam nowych wiadomości i macie w głowie i w palcach filtr odmulający. Natomiast połowa absolwentów podstawówki nie rozumie prognozy pogody. Boni jest poza zasięgiem i jest do bani, bo nie drwi, nie pluje i jest zimny. Nie to co Tusk i Kaczyński: „Zrobić z tym porzadek!”
    Ja sadzę, że szykują się zmiany oddolne i to niedługo.
    Ale to jest wątek na tekst staranny i wyłożę swoje myśli po przygotowaniu tegoż tekstu poza edytorem bloga.

    Cieszę się, że są na blogu komentatorzy utrzymujący równowagę trwałą.
    Pozdrawiam.

  19. Z drugiej strony, ich media gadają językiem prawie jak za Stalina :-)))
    http://skosnymokiem.wordpress.com/2010/10/10/pokojowa-nagroda-nobla

  20. Kartko:

    To co w takim razie powiesz na dzisiejszy wywiad (GW) z Tomczykiewiczem? Ten to wali kawę na ławę…
    Ma rację: większość obywateli wcale nie zajmuje się tym, jak tu się ubrać na Love Paradę. Większość ma inne problemy na głowie. A mniejszość ma prawo tam iść i jest chroniona przez policję.
    Boni też stoi nogami na ziemi.
    Nieprzyjemne to, co mówią, bo mówią przecież o nas samych, ale za to nieodbiegające daleko od rzeczywistości.
    Wole już to od myślenia życzeniowego, od życzenia wszystkiego najgorszego własnemu, normalniejącemu państwu i od wyrażania uciechy, że tyle jest jeszcze do naprawienia.
    Powtarzam: polskie piekło. Jedyne w swoim rodzaju. Gdzie to towarzystwo się ulęgło?

  21. Tak na marginesie…..
    Zastanawiam się, jaka strategia przetrwania okaże się bardziej skuteczna w długiej perspektywie:
    -europejski indywidualizm, egoizm, akcentowanie praw jednostki, kadencyjność sprawowania urzędów, wiele ośrodków decyzyjnych
    czy
    -chińskie podejście- dobro społeczności jest ważniejsze niż jednostka, centralizacja decyzji, jeden ośrodek władzy, prawie dziedziczne piastowanie urzędów….

    Nie będzie nam dane obserwować całości tego procesu, ze względu na biologię.
    Od „dyplomacji pin-pongowej” minęło jednak zaledwie 40 lat a zmiana pozycji Chin na świecie jest już bardzo widoczna.

    „jedzmy ryż, to będziemy mieli bardziej skośne oczy”…..

  22. wiesiek59

    a czy jesteś tego pewnien, że Chiny wygrają nawet ten wyścig ?

    Owszem, zwycięzców sądzi się, i to z ochotą. W końcu USA czy ZSRR stawały dośc często i gęsto przed sądem historii czy też opinii publicznej. Podobnie mamy prawo zachowywać się wobec Chin. Pierwsze miejsce na świecie w produkcji lodówek czy plastikowego chłamu to jeszcze nie glejt na nietykalność. Nie w dzisiejszych czasach.

    Pozdrawiam.

  23. wiesiek59

    co rozumiesz przez „dobro społeczności” we współczesnym wydaniu chińskim ?

  24. Mw
    Nie interesuje mnie czy Boni albo Tomczykiewicz mówią nieprzyjemne rzeczy. Nie traktuję ich wypowiedzi w kategoriach przyjemności lub nieprzyjemności. Interesuja mnie tylko jak uzasadniają swoje decyzje polityczne i jak radzą sobie ze wzbierającą frustracją społeczną. To jest ich władza więc interesuje mnie ich punkt widzenia.
    Mnie też nie interesuja parady gejowskie. Mnie interesuje tylko czy one mogą spokojnie przejść przez miasto. W niedzielę w trakcie zamieszek przy okazji parady gejowskiej zdemolowano Belgrad. Parada gejowska to był unijny test na tolerancję. Chodziło o to jak władze serbskie radzą sobie z frustracją społeczna. Jak widać było nie radzą sobie, więc Serbia musi poczekać na wsparcie międzynarodowe – między innymi wejście do Unii.
    Podobnie jest z poczynaniami naszych władz, które też podlegają ocenom. Taką ocenę Klausa Bachmana wkleiłem na blog o 12.31
    Pozdrawiam

  25. A co z polskim piekłem ? Tym na drogach ? 18 zabitych za jednym zamachem: jak w jakimś kraju III-go świata.

  26. Nasz reporter wszech czasów odwiedził także Chiny i mimo swojej otwartości, podejmowanych prób zrozumienia, a na końcu nawet włamania się w sposób myślenia Chińczyka, poddał się i opisywał świat zrozumiały dla niego. Sokrates, Konfucjusz, Budda, urodzili się mniej więcej w tym samym czasie, jednak to co stworzyli, brało się z miejsca i w tej kwestii przez 2,5 lat niewiele się zmieniło jeśli chodzi o idee. Czy wszyscy piszący o demokracji mają to samo na myśli pod każdą szerokością geograficzną? Czy w języku chińskim funkcjonuje słowo demokracja? A jeśli funkcjonuje, to co to słowo oznacza dla Chińczyka?
    @Wiesiek59 postawił pytanie, o to kto wygra w tym cywilizacyjnym wyścigu, choć już dziś widać, że bez tych kilku cech przynależnych zachodniej cywilizacji nie da się posunąć Azjatom ani o krok do przodu.
    Z kolei zachodni kapitał pilnie śledzi model chiński, ponieważ daje on bez większych ceregieli wycisnąć z pracownika najemnego co się tylko da za jak najmniejsze wynagrodzenie.

  27. A czy ci dysydenci na emigracji to aby na pewno dysydenci?
    Czy nie są czasem takimi reżimowymi dysydentami?
    Nie jestem zwolennikiem spiskowych teorii ale w wywiad chiński wierzę.

    A co do teorii @Jacobskyego, że mu kasy zazdroszczą, to o jakiej my kasie mówimy.
    On nawet nie wie, że nagrodę dostał i nie wie czy kiedykolwiek światło dzienne ujrzy.Nawet jego żona się nie może zestroić za te pieniądze bo chyba z domu nie wychodzi.

  28. Tak jakby w Solidarności prawicowcy nie tropili Żydów itd. …

  29. wiesiek59 pisze:

    2010-10-12 o godz. 11:44
    „Ta niesamowita solidarność, wspieranie się, wspólny front wobec obcych i ich tradycji, to czynnik wyróżniający ich od innych nacji.”

    W Polsce podobne postawy okreslane sa przez „czolowych publicystow”
    jako ksenofobia, ciemnogrod, moheryzm i dowod na przynaleznosc
    do dzikiej rasy.

  30. Jacobsky z 13:27
    Bo to polski „trzeci świat” – robotnicy sezonowi pracujący w porywach po 1,5 euro „na czarno”. Coś jak sezonowi robotnicy budowlani spadający ze źle skręconych, pordzewiałych rusztowań albo drwale, którzy gdy umrą z przepracowania wywlekani ze zrębów na pobocza, by nie płacić odszkodowań rodzinom. Jak widzisz nikt nad nimi się specjalnie nie rozczula. W tle komentarzy snuje się nie wypowiedziane stwierdzenie – mogli do tego samochodu nie wchodzic, nie tłoczyć się wśród skrzynek na jabłka. No ale gdyby nie weszli to nie mieliby dniówki.
    Sezonowi robotnicy, bezdomni, bezrobotni z okresy wielkiego kryzysu za sprawą lewicowych artystów stali się jednym z mitów Ameryki. Steinbeck choćby o nich pisal. A tutaj to społeczne śmiecie – ich śmierć nikomu łez z oczu przed kamerami nie wyciska.
    http://www.youtube.com/watch?v=9_FFwbcAaI4&feature=related

  31. parker,

    czyż trzeba dyskutować z każdą teorią ? Oczywiście, że tak nie jest. Chińska opozycja ma prawo być tak samo podzielona jak opozycja polska, a chińscy dysydenci mają prawo być równie na siebie zawzięci co Macierewicz na Michnika (i vice versa). Zaś ciętość na kasę jest cechą uniwersalną i to samo można powiedzieć o innych nacjach

    Moim zdaniem nie trzeba sie dziwić zachowaniom, które opisuje red. Szostkiewicz, zwłaszcza nie należy dziwić sie z naszej polskiej-żabiej perspektywy historycznej ostatnich 20 – 25 lat.

    Pozdrawiam.

  32. Wiem, anuszka, ze oni sie musza zglaszac do swej placowki dyplomnatycznej i regularnie pisac sprawozdania, raporty – chca czy nie chca. I odbywac rozmowy. No i oczywoscie nie kazdemu mlodemu zdolnemu Chinczykowi – jak sie domyslam raczej -zezwala sie studiowac na Zachodzie.
    Musze jeszcze wspomniec, ze niektore wpisy dzisiejsze sporawily mi prawdziwa przykrosc, jak np, ten wczesny Jacobsky’ego. Nigdy za komuny nie przeszlismy takiego piekla, jak przeszli w XX wieku Chinczycy i jakie welu z nich dalej przechodzi pomimo gospdarczej liberalizacji. Nigdy niezgoda na komunistyczne rzady w Polsce nie wymafgala tak opetanczej odwagi i takiego ryzyka – takze dla rodzin dysydentow.
    I nie nam osadzac czy chinskim dysydentom na Zachodzie chodzi wylacznie o kase. Nie wiemy tego i sama raczej watpie. Nie powinnismy im dopisywac niecnych intencji nie majac za soba takiego doswiadczenia historycznego i osobistego jak oni.
    Mnie podobnie jak gospdarza dziwi, ze protestowali w chwili, kiedy Liu odbywa wieloletnia kare, ale za malo wiem o motywach i argumentatch porzeciwnikow rzyznania mu nagrody pokojowej, abym mogla lekko i beztrasko ich sadzic czy wyrazac sie o nich z pogarda i wyzszoscia.

  33. @”Kartka z podróży” z dn. 12.10.2010. h: 14.55.
    Chapeaux bas za ten wpis ! Też tak sądzę. Ta śmierć nie wzbudza u hien dziennikarskich relacjonujących non-stop to tragiczne wydarzenie żadnych refleksji. Głębszych refleksji. I żadnych pytań – dlaczego ? Zarówno w kierunku przyczyn o których Ty piszesz „Kartko…” jak i w kierunku właśnie takich właśnie warunków pracy w większości podmiotów tzw. „small-bussinesu” (tak chwalonego przez mainstream) w Polsce.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  34. Nie wiem, czy akurat jesteśmy upoważnieni do pouczania jednych czy drugich desydentów oraz rostrzygania którzy z nich są ważniejsi i bardziej zasłużeni dla ich sprawy. U nas produkcja bohaterów trwa i brednie pozostają w pamieci społecznej, słyszałem np. ze obaj Kaczyńscy walczyli w powstaniu. Nie dość, że naprawdę to walczył ich ojciec, nie matka jak obaj twierdzili, to jeszcze za jakiś czas i ta brednia o udziale braci także przejdzie. Dla młodych, to odległe czasy te 66 lat.
    A co do Chin, to ich państwowość budowana przez ponad cztery tysiące lat trwa, kultura też, ich wynalazki przetrwały próby czasu, starają się budować własny ład we własny sposób. Mają do tego prawo.
    My z dużą łatwością pouczamy innych, a u nas, co z prawami kobiet do aborcji, pomocy w wychowaniu dzieci już urodzonych, praw starszych do godnego starzenia i życia,praw osób niepełnosprawnych do poruszania się po Warszawie/ widziałem reportaż jakie to trudne/to jednak jest dla naszych „polityków” przysłowiowy pryszcz.
    Liczą się ze zdaniem „autorytetów” w kwetiach „poczęci”, „mordowane zarodki”/dla bezdzietnych w metodzie in vitro/ dobrem materialnym koscioła katolickiego i własnymi korzyściami.
    Dobrze że jesteśmy w Unii Europejskiej bo wodzuś i jego drużyna już by nam tymi krzyżami i pochodniami dali do wiwatu i przywołali do porządku- własnego tak jak go widzą.
    JERZY

  35. Zamiast zdecydowanie dziwić się głosom Chińczyków przeciw nobliście warto zapoznać się z kilkoma faktami:

    http://www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=1&pf=1&id=5319

  36. @Jacobsky

    Oczywiście, że nie z każda teorią trzeba dyskutować.
    Twoja taka sama dobra jak moja.
    Ale po to tu sobie różne teorie snujemy, żeby je oceniali inni.Raz się z nami zgodzą, raz nie zgodzą ale zawsze miło jak się zainteresują, prawda?

  37. O Chinach najlepiej mówią Chińczycy…
    http://www.psz.pl/tekst-34552/Katarzyna-Sarek-Chiny-2013-czyli-raj-na-ziemi

    A ja pokuszę się o rekapitulację znanych mi faktów:

    1-Przekupywanie członków Kongresu i Senatu USA przez chińskie korporacje.
    Kto ma w kieszeni ustawodawców, ten ma wpływy i władzę?….
    2-Budowa zaplecza surowcowego w Afryce, Ameryce PD, Syberii, za pomocą inwestycji. Planowanie długofalowe?
    3-Program kosmiczny.
    O wpływie na technikę wojskową nie trzeba nikogo przekonywać……
    4-Szpiegostwo przemysłowe na niespotykaną skalę, brak ochrony patentowej.
    5- Blokowanie inwestycji zagranicznych, zaniżanie kursu juana, brak regulacji socjalnych, emerytalnych, własnościowych……
    6-Różnice religijne
    Kult przodków i dobro rodziny kontra zasłużenie na życie wieczne i zbawienie po śmierci.

    Sprzyja to planowaniu centralnemu, akumulacji zysków w pożądanych sektorach gospodarki, dumpingowym cenom wyrobów i pracy żywej.

    Jacobsky pisze:
    2010-10-12 o godz. 12:32
    Własny program kosmiczny, wdrażanie cudzych patentów, własne oprogramowanie i sieci komórkowe…..
    Przypomnij sobie od czego zaczynała Japonia, Korea…..
    Tam nie ma ideologii, jest pragmatyzm.
    Co roku wysyłają dziesiątki tysięcy studentów na najlepsze uczelnie świata.
    Tylko nieliczni nie wracają….
    Dobro własnej rodziny jest dla społeczności chłopskiej, czy wieśniaczej najważniejsze. A przecież dalej 80% chińczyków mieszka na wsi…
    Cała dalekowschodnia kultura jest na tym oparta- lojalność wobec rodziny, klanu, regionu, państwa.

    Monteskiusz pisze:
    2010-10-12 o godz. 13:34
    Masz rację, Daleki Wschód był dotychczas odtwórczy, twórczość była domeną naszego kręgu kulturowego. Chyba do lat 80 etniczny Japończyk, Koreańczyk, czy Chińczyk, nie zdobył Nobla w żadnej z liczących się dziedzin nauki. Ale to zaczęło się zmieniać.
    Ich cierpliwość, nakłady finansowe, w połączeniu z zachodnią metodologią i aparaturą. Wykształcili na Zachodzie miliony studentów, a teraz zaczyna to procentować….
    Planowanie na dziesięciolecia da im przewagę w perspektywie kilku pokoleń. Hedonizm nie jest cechą dominującą w tamtym kręgu kulturowym.

  38. Kartka z podróży,

    i ja byłem takim śmieciem, drifterem od jednego bauera do drugiego, gdzie tylko była praca, jabłka czy gruszki do zrywania, dach do sprzątnięcia ze śmieci, chory czy zdrowy, niedziela czy piątek, i tak przez prawie rok. Polnische… i tak dalej, ale nikt z moich pracodawców nie zrobiłby takiej bezmyślności. Po prostu nie i tyle.

    Współczuję Tobie, wszystkim Blogowiczom i samemu sobie tej bezsensownej tragedii.

    Pozdrawiam

  39. Wyprzedzanie. Jakaś straszna choroba polskich kierowców. Nigdzie na świecie w takiej skali to zboczenie nie występuje. Zginęło 18 osób w tym sprawca tego nieszczęścia. Gdyby wszystko było zgodne z przepisami, była odpowiednia ilość pasażerów, to ofiar byłoby tylko mniej.
    Do pracy jechali zwykli ludzie, nie było tam żadnego nawet mało ważnego polityka PiS-u. Może będzie krzyż przy drodze, ale jestem przekonany,że wrak busa znajdzie się na złomowisku, nie będzie miesiącami badany i przykryty brezentem. Nie sadzę, aby jego szczątki były traktowane jak relikwie. Tylko dlatego, że zginęli tam zwykli, prości ludzie.

  40. Kartko 13:08

    Zauważ: społeczeństwa Serbii i Polski, generalnie, w swej masie, nie różnią się: są tak samo konserwatywne, ksenofobiczne, tradycjonalistyczne, podatne na fundamentalizmy religijno-polityczne i populizm, uważające, że im się należy, ale jak same żyją – to innym wara od tego – ci inni mają płacić i nic nie gadać. Miloszević w swym nacjonalistycznym przemówieniu na Kosowym Polu (kilkanaście już lat temu chyba) mówił to samo i zyskał podobny aplauz podobnej publiki, co Kaczyński w ostatnią niedzielę, gdy bredził o wolnej Polsce dla wolnych Polaków.

    Natomiast: państwo polskie, jako instytucja, rząd, i praktyczne działania jego administracji, są na znacznie wyższym poziomie niż serbskie. Nie tylko wydarzenia z Belgradu tego dowodzą. Nie tylko fakt, że Polska jest w UE, a Serbia jeszcze długo nie będzie. Polski rząd jest znacznie bardziej „europejski”. Radzi sobie o wiele lepiej z równie krnąbrnym, bezrefleksyjnym, ksobnym „ludem”. Jasne, że daleko mu do Zachodu, ale tamte społeczeństwa są jednak inne.

    A więc, używając odniesień, które poruszyłeś, powiem: Boni i Tomczykiewicz (tj. władza) całkiem logicznie „uzasadniają swoje decyzje polityczne i (nieźle jak na kontekst, w ktorym przyszło im działać) radzą sobie ze wzbierającą frustracją społeczną.”
    Nie mamią nas bardziej niż przeciętnie politycy na świecie, przedstawiając „(swój) punkt widzenia”, choć na pewno mogliby i pewnie niejeden chciałby, gdy widzą jak społeczeństwo podburzane i manipulowane jest przez egoizm elit (które do niedawna jeszcze, przez cały okres PRL i większość III RP, aż do 2005 roku, żyły jak pączki w maśle, sprawując niepodzielnie rząd dusz).
    A Boni i Tomczykiewicz mówią: jesteśmy partią prawicowo-liberalną, widzimy, że nie tylko zwykli zjadacze chleba, ale też i dziennikarze i tzw. eksperci mają zamęt w głowie, albo udają że nie widza w jakiej rzeczywistości społecznej żyjemy. Jeśli wam nie po drodze z nami – co cztery lata są wybory.

    Ani Boni, ani Tomczykiewicz nigdy tego wprost nie powiedzą, ale uwaga Boniego o Balcerowiczu mówi wiele o tym, co myślą o „warstwach opiniotwórczych”, którymi tak się zachwyca red. Szostkiewicz. Wystarczy poczytać manipulanta Witolda Gadomskiego albo ekonomicznych wygibasów Rybińskiego czy też bezwzględnej obojętności Mordasewicza z „Lewiatana” na standard życia przeciętnych ludzi, żeby zrozumieć Boniego i innych. Egoizm elit finansowych jest destrukcyjny dla państwa i społeczeństwa, choć jest bardzo korzystny dla samych egoistów.

  41. To jest szczytem hipokryzji gdy bandyckie kraje prowadzace obecnie dwie wojny decyduja o pokojowej nagrodzie Nobla.

  42. Kartko 14:55

    Aleś nasłodził… Przechodzisz samego siebie… To już literatura heroiczno-sentymentalna (z tzw. chwytem pod siusiaka).
    Mam nadzieję, ze nie widzisz rzeczywistości tak, jak ją tu nam, naiwnym, wciskasz. Ale robić to umiesz, przyznaję…

    Nic nie bój; za jakiś czas nasz rodzimy Steinbeck też napisze o tym. Jeśli nie wystarcza Ci Mrożek („Wybili, panie, o tu, za wolność wybili!”)

    Już widzę, jak teraz chichoczesz, lekko zawstydzony tym podniosłym tonem, jakim machnąłeś swój kawałek.

  43. Jacobsky
    No tak tutej życie wyglada. Wiem co piszę, bo tez na różne się napatrzyłem i to o czym mówisz nie jest dla mnie obce
    Pozdrawiam

  44. Ale napisałem – wstyd! Oczywiście „tutaj” i „nie jest mi obce”

  45. Mw
    Przeczytałem wywiad z Tomczykiewiczem. Kurs polityczny PO jest dla mnie nie do przyjęcia.
    A w odpowiedzi na Twoje uwagi o moim widzeniu śmierci sezonowych robotników przesylam Ci utwór Toma Waitsa
    http://www.youtube.com/watch?v=CVE72Ae82Tw&feature=related

  46. wiesiek59,

    Chiny wyhamują – nie ma siły. Ta lokomotywa już traci impet. Ile można wybudować km autostrad ? Drapaczy chmur, km szybkiej kolei ? Ile można jechać na inwestycjach zamiast rozwijać rynek wewnętrzny ? Ile można być wykwalifikowaną manufakturą produkującą na podstawie obcego know-how (ilość patentów chińskich jest wciąż bardzo mała) ? Zresztą za kilka lat Chiny zaczną doganiać kardynalne błędy z własnej przeszłości: demografia jako rezultat polityki jednego dziecka. Zaczynie brakować rąk do pracy, brakuje dziewczynek do produkowania kolejnych pokoleń robotników, którzy dodatkowo domagają się wyższych płac i więcej świadczeń. Kryzys mieszkaniowy – mieszkania w Chinach stają się coraz bardziej nieosiągalne nawet dla ludzi dobrze zarabiających.

    ZSRR również miał własny program kosmiczny….

    Dobro społeczne po chińsku: katastrofalna dewastacja środowiska naturalnego kosztem arbitralnie forsowanego rozwoju gospodarczego ? Jak się ma do tego dobro własnej rodziny ? Poza tym, o ile się nie mylę, to dobro rodziny jest wartością równie ważną dla wielu innych społeczeństw, w tym zachodnich. Zdaje się, że mylisz lojalność z mentalnością niewolniczą i odruchem ciągłego zginania karku.

    Przeczytaj proszę, co kiedyś napisał E. Bendyk oraz komentarze do jego tekstu (w tym mój, na temat innowacyjności chińskiej gospodarki)

    http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1503996,1,nowe-technologie-w-chinach.read

    Pozdrawiam

  47. Czy Trocki zasługiwałby na pokojowego Nobla tylko dlatego, że od pewnego momentu znalazł się on w opozycji wobec oprawcy Stalina ?

  48. Po tragicznym wypadku we mgle, gdzie zginęło 18 osób PiS ma winnego.
    Winna jest Platforma, bo ci ludzie biedni byli i z biedy tak się do auta zapakowali.
    A kto jest winny biedy wiadomo.
    Jakby PiS rządził to by nie było jednej wizyty (w robocie jednym busem.)
    Każdy by swoim autem jechał.
    Że też tak ten PiS się nie może we mgle rozpłynąć.

  49. Ciekawe, czy ta fala dojdzie i do nas?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8502838,KE_wszczela_postepowanie_ws__ulg_dla_wloskiego_Kosciola.html

    Jedyne co może nas uratować , to przepisy Unijne, na naszych nie ma co liczyć……

  50. @wiesiek59, nie chcę się spierać, ale coś mi podpowiada, że ich kult posłuszeństwa, lojalności i szacunku wobec władzy (starszyzny, pana, urzędnika, szefa itd.) gwarantuje im rolę doskonałych kopistów. Paradoksalnie, jest to dla nich najlepszy wariant, ponieważ jeśli zdobędą przewagę technologiczną na zachodem, natychmiast wybudują jakiś kolejny mur, bo a nuż im coś ukradniemy. Na jednym z blogów POLITYKI zamieścił tekst Polak, mieszkający w Korei Południowej i przybliżył mi sposób w jaki Koreańczycy ścigają się z Japonią – po prostu wszystko kradną i są pół kroku za nimi. Swoje stocznie otaczają taką ochroną, jakby budowali tam najtajniejszą broń (więc jednak mur). No i na koniec przypomniało mi się, co zrobili Koreańczycy, ażeby zapobiegać trudnym do wyjaśnienia katastrofom lotniczym – wszyscy muszą komunikować się tylko i wyłącznie w j.angielskim, ponieważ doszli do wniosku, że język wpływa na sposób myślenia i podejmowane decyzje. Innymi słowy, pewnych rzeczy się nie przeskoczy bez rewolucji kulturalnej ( wiemy co z niej wyszło w Chinach).

  51. WODNIK53 z godz. 15:45
    Bo tu jest taki zwyczaj, że się nie zadaje fundamentalnych pytań. Od dwóch tygodni wszyscy z wypiekami na twarzy kibicują tzw „wojnie z dopalaczami” a nikt nie zadaje publicznie pytania dlaczego właściwie w tym raju na ziemi ludzie się tak masowo resetuja od malego wódą, narkotykami i czym jeszcze się da.
    Podobnie jak z dzisiejszą katastrofa nikt nie pyta co ludzi zmusiło by wpychać się w blisko 20 osób do sześciosobowego samochodu. Zresztą się nie dziwię, że nie pytają bo odpowiedź na oba pytania kompromituje ten system społeczny.
    Pozdrawiam

  52. Jacobsky pisze: 2010-10-12 o godz. 12:32
    & 2010-10-12 o godz. 21:55
    =========================
    >>> Pierwsze miejsce (…) w produkcji (…) plastikowego chłamu>>>

    A kiedy dawno temu, ten chlam byl produkowany w US, Francji i Niemczech, to czy tez byl nazywany chlamem? I czy Pan protestowal przeciwko chlamowi z Ameryki?

    >>>Chiny wyhamują – nie ma siły.>>>

    To czytam juz od dwudziestu lat…Nic nowego.

    >>> Ile można wybudować km autostrad ?>>>

    Ja nie mialbym nic przeciwko temu, zeby Polska wyhamowala z tyloma autostradami…
    Ale Polska nie tylko nie wyhamowala, ale zupelnie wystartowac nie umie…

    Czy Pan uwaza ze polska transformacja powiodla sie lepiej niz chinska?
    Compare last twenty years & discuss…
    Georges53

  53. gerges53,

    od 20 lat ? No, no ! Pogratulowac dobrego sluchu …

    20 lat temu mieszkancy naszej strefy geograficznej i politycznej mogli sobie poprotestowac co najwyzej przeciwko rodzimemu chlamowi, chlamowi z demoludow, w porywach z Turcji. Amerkanski czy francuski chlam byl raczej nieosiagalny dla nas, a wiec przeciwko bylo czemu protestowac ?

    Nie wszyscy musza zachwycac sie dzisiejszymi Chinami oraz „cudem” gospodarczym Panstwa Srodka. Jesli przytaczajac pare uwag w tym temacie, a bazowanych na opiniach znawcow tematu, wytracilem Blogowicza ze stanu oczarowania Chinami, to bardzo mi przykro, jednak nie mam zamiaru przepraszac za fakty takie, jakimi one sa.

    Pozdrawiam i do zobaczenia za nastepne 20 lat.

  54. Widać, że dyskusja pod niniejszym felietonem Pana Redaktora – Gospodarza Blogu – zbacza wyraźnie (bo musi) w kierunku, że tak się wyrażę części – pewnie znacznej – „fumów” białych, zachodnio-europejczyków, chrześcijan (z tradycji – nie wyznania), receptorów i nośników tzw. tradycji helleńsko-rzymskiej – czyli krótko mówiąc „euro-atlantycko-centryzmu kulturowego” (co inaczej można nazwać – kulturowo-cywilizacyjnym imperializmem, którego hybrydą były dawniej zarówno kolonializm, w sensie administracyjno-gospodarczo-politycznym jak i chrześcijańska misyjność – w sensie religijno-kulturowej).
    Takiego też objawem myślenia i interpretacji czasu czy dziejów ludzkości była sprzed ponad dekady głośna koncepcja „końca historii” F.Fukujamy (Azjata ale dokładnie „z-euro-atlantyckoizowany” w przestrzeni mentalnej i kulturowej – nota bene szybko się z tej podziwianej idei wycofał rakiem).

    Dam dwa cytaty klasyków myśli liberalnej z przestrzeni euro-atlantyckiej, którą wielu dyskutujących tu Blogowiczów uważa – tak sądzę czytając ich wpisy – za clou ludzkiego rozwoju, a dokonania „innych” cywilizacji traktuje z przysłowiowym przymróżeniem oka: bo albo to „komuniści chińscy” więc jak im może się udać – bowiem USA (a także UE) to krynica i źródło wszelkich praw, swobód i Himalaje demokracji, albo „brudne Arabusy” albo „leniwe Hindusy” etc. etc. Te cytaty niech będą uzupełnieniem przytoczonego passusu I.Kanta w płaszczyźnie dyskursu tu prowadzonego (mój wpis z dn. 12.10.2010. h: 9.04.). Jak sądzę Ci Blogowicze, którzy tak ochoczo krytykują bądź oceniają inne cywilizacje czy kultury (np. pod względem tzw. >praw człowieka<, wykorzystywania „taniej siły roboczej” outsorsingu, deengieneringu, pracy „za grosze” itp. procesów, których nota bene pełno znaleźć można w euro-atlantyckim świecie) przyznają się głośno do tradycji liberalnej demokracji (cokolwiek pod tym pojęciem rozumiemy, a rozumiemy prawdopodobnie co innego, ale wspólne pryncypia są na pewno). Muszą więc te tezy podzielać:

    1/ G.Soros: Fundamentalizm zakłada pewien rodzaju wiary, która łatwo może doprowadzić do skrajności. Jest to wiara w doskonałość, w absolut: wiara w to, że każdy problem musi być rozwiązany dziś. Zakłada ona istnienie autorytetu lub wzorca wyposażonego w wiedzę doskonałą.

    2/J.Gray: Tak jak i inne swobody, swobody ucieleśnione w instytucjach rynku są uzasadnione w takiej mierze w jakiej zaspokajają ludzkie potrzeby. W takiej zaś mierze, w jakiej nie udaje się im tego uczynić, istnieją rozsądne powody aby je zmieniać lub nie przyjmować.

    A czy społeczności – nawet europejskie, chrześcijańskie czyli a priori; cywilizowane – wolą wolność od bezpieczeństwa najszerzej rozumiane (pod tym względem rozumieć można m.in. poczucie zbiorowej sprawiedliwości – takiej ludowej, „westernowej”, populistycznej czy nawet gonienie ‚”bogatszego” – czyżby proto-komunizm ?) – niech świadczy postępowanie „Europejczyka” (jak przedstawiały obecnego Premiera Węgier nawet liberalne media w Polsce – dlatego tylko, że „gonił” post-komunistów i był „bardziej-nasz” czyli anty-komunistyczny, a to legitymizacja „na zawsze”) W.Orbana w przypadku katastrofy ekologicznej w zachodnich Węgrzech. I jak reaguje na jego postępowanie opinia publiczna naszych naddunajskich Bratanków.
    Pozdrawiam
    WODNIK53

  55. Kartka z podrozy,

    dodatek do Twojego wpisu:

    >”Rzeczpospolita” pisze o słabym wykorzystaniu pieniędzy przeznaczonych na budowę dróg w Polsce. W tym roku w państwowej kasie zostaną miliardy złotych, które mogły trafić do wykonawców.

    Trudno to zrozumiec i wytlumaczyc, zwlaszcza po wczroajszym.

    Oczywiscie masz racje piszac o problemach „systemowych” stojacych za wczorajsza tragedia na szosie mazowieckiej, ale tez dodac do tego nalezy typowo ludzka glupote i brak wyobrazni. W koncu durna Niemka, ktorej spieszylo sie nie wiedzec dokad (ludzie gadaja, ze jechala po fajki do Polski – czy to prawda ?), a wied durna Niemka bez wyobrazni wjechala przed pedzacy autokar, i to na autobahnie, a nie na g… ej drodze wojewodzkiej czy powiatowej – nie wazne.

    Na brak pomyslunku nie ma reguly, na czym cierpia czesto ci, ktorzy nie maja w zyciu wyboru. Jak np. sezonowi robotnicy pracyjacy za grosze zeby przezyc.

    Pozdrawiam

  56. Kartka z podróży
    Z wielu Twoich komentarzy wieje „koniec taryfy ulgowej dla PO”.
    Złożyłem kiedyś deklarację, że po wyborach prezydenckich, „weźmiemy się za nich”.
    Choć masz Kartko mieszane uczucia na temat wpływu naszego gadulstwa blogowego na politykę, nie zamierzam wycofać swojej deklaracji, będę złośliwie, powtarzam, złośliwie, a nie życzliwie, robił koło pióra Platformie.

    Szanowni Blogowicze, jest bezczelnością rządzić bezkarnie Polską, dlatego, że nie ma konkurencji, albo dlatego, że krytycy spoza Platformy nic nie rozumieją.

    Platformo Obywatelska, zrozum swoją nazwę i puknij się w głowę!

  57. Adam Szostkiewicz
    To jest sprawa techniczna, ale muszę zapytać jeszcze raz: dlaczego nie może Pan wpłynąć na IT guys z Polityki, aby godzina komentarzy była naszego czasu a blogowicze zwolnieni z nadpisywania niektórych znaków?
    Tak, jak w En passant!
    Serdecznie pozdrawiam

  58. Jacobsky pisze:
    2010-10-12 o godz. 21:55
    Zgoda, ale weź pod uwagę czas….
    Od Denga i jego „nieważne jaki jest kolor kota, ważne żeby łowił myszy”
    minęło jedno pokolenie, a zmiany już są widoczne.
    Cały czas- siłą inercji, myślimy krótkookresowo. Kultury Dalekiego Wschodu myślą inaczej. Ja porównałbym je do mrówek. Celem i sensem istnienia mrowiska jest służenie królowej, to ona wyznacza cele.
    Wychowany w mrowisku, nie masz porównania, wiedzy co do innych możliwości życia. To 4000 lat kształtowania nawyków, stereotypów myślenia.
    Indywidualizm może w tamtym społeczeństwie zaistnieć dopiero na bardzo wysokim szczeblu decyzyjnym. Reszta to wykonawcy, przez wieki wdrażani do posłuszeństwa. Ale ten schemat- odgórnie!! zostaje złamany.
    Po to łoży się ogromne sumy na kształcenie młodzieży za granicą by wychować technokratów. To samo robią Arabowie…..

    Ile ten sterowany proces może zająć? Wiek? trzy? to ewolucja, rewolucja zniszczyłaby wszystko……
    Dysydenci mogą być katalizatorem zmian, ale dopiero wówczas gdy sytuacja do tego dojrzeje. Masa krytyczna jeszcze nie powstała.
    Takim samym katalizatorem są technokraci, w zamian za poziom życia nieporównywalny z pokoleniem rodziców, realizują plany współczesnych mandarynów. Zostali kupieni.

    Liu Xiaobo to ziarnko piasku w machinie, żeby ją zatrzymać trzeba wielu garści piasku, a zgrzyt trybów będzie początkiem wojny domowej…..
    A na razie smar- czyli pieniądze – płyną szeroką strugą , między innymi za „plastikowy chłam”…

  59. Anegdotycznie o chińskiej drodze ku nowoczesności.
    Klikanaście lat temu pracowałem w firmie produkującej urządzenia górnicze. Połowa lat 90-tych, zapaść krajowego górnictwa – perspektywa plajty bardzo realna – brak zbytu. I oto okazja jak dar z Niebios. Oferta chińska, zbyt praktycznie nieograniczony, zaproszenie dla przedstawiciela/li firmy wraz z urządzeniem celem wypróbowania.Przedstawiciele pojechali (2), urządzenie zaprezentowali- spodobało się – za zgodą kierownictwa i na prośbę Chińczyków urządzenie zostawili celem dalszego próbowania. I ??????????? CISZA !!!!!!!!!!!!!!!
    Chińczycy ogłuchli, zapomnieli czytać i pisać. Z oczekiwanych zamówień – oczywiście nici. Po roku – może dwóch przedstawiciel firmy pojechał na targi górnicze do Niemiec. Tam na stoisku jakiejś firmy chińskiej zobaczył …… nasze urządzenie, skopiowane z detalami i iście chińską dokładnością odwzorowania od oryginału. Oferowane za 1/3 ceny naszego urządzenia. Czy porównywalne jakościowo – nie wiem.

  60. wiesiek59,

    Nikt nie twierdzi, że Liu ma zatrzymać cokolwiek. Z drugiej strony dszisiejszy świat jako system naczyń połączonych potrzebuje Chin, tak jak Chiny potrzebują świata. Moim zdaniem świat, nawet jeśli odchodzi od modelu domniemanej hegemonii europejsko-amerykańskiej, nie koniecznie musi wejść pod hegemonię chińską tylko dlatego, że dziś Chiny mają pieniądze. Chiny mają i będą mieć swoich lokalnych konkurentów plus konkurencję ze strony tradycyjnych potęg gospodarczych, z tym że w zglobalizowanym świecie nawet słowo konkurencja zmienia swój sens, nie mówiąc o słowie „hegemonia”.

    Czy następne stulecie to będzie wystarczający czas, żeby postrzegany przez Ciebie sterowany proces zaowocował czymś nowym w Chinach ? – nie wiadomo.
    Przez 70 lat budowano potęgę sowiecką i dużo bardziej sprzyjających warunkach politycznych i jakoś nie wyszło pomimo początkowych sukcesów, głównie politycznych.

    Pozdrawiam.

  61. Kartko 23:29 wczoraj (Twoja odpowiedź Wodnikowi53)

    Kartko, cóż za bzdury wypisujesz!?!?!?

    Piszesz, że „nikt nie zadaje publicznie pytania dlaczego właściwie w tym raju na ziemi ludzie się tak masowo resetują od małego wódą, narkotykami i czym jeszcze się da.”
    Dziwi Cię, że „nikt nie pyta co ludzi zmusiło by wpychać się w blisko 20 osób do sześcioosobowego samochodu. ”

    Co Ci się stało, Kartko? Pomijam już fakt, ze pytania o te kwestie zadawane są publicznie od dekad. Na temat „resetowania się” wódą, później narkotykami, a ostatnio dopalaczami. Na temat kawaleryjskiej dezynwoltury obywateli znad Wisły, ich bezkrytycyzmu, braku wyobraźni, nieprzestrzegania prawa, „obiektywnych” warunków skłaniających ich do, np., wsiadania w 20 do małego auta, jeżdżenia na buforach, w otwartych drzwiach pędzących (?) pociągów, itd, itp. Właściwie wszyscy nieustannie się nad tym zastanawiają. Głupich odpowiedzi jest co niemiara, ale rozsądnych mało, bo problem jest tak zawikłany (na całym świecie), że trudno to jednoznacznie rozgryźć. Ale żeby być tak jak Ty niecierpliwym i dąsać się na brak odpowiedzi, która by Ciebie usatysfakcjonowała?…

    Pomijam też złośliwostki, jak np. ten „raj na ziemi”. Kładę to na karb Twojej frustracji.

    Ale nie potrafię zrozumieć BRAKU LOGIKI w Twoim wpisie! U Ciebie?!?!?!

    Bo konkludujesz: „się nie dziwię, że nie pytają bo odpowiedź na oba pytania kompromituje ten system społeczny.”

    Jaki „ten” system społeczny? Mówisz o rządach Tuska i PO w kontekście „wódy”? Że niby nie potrafili wyrugować w trzy lata kultury, mającej kilkaset lat?
    Mówisz o ich rządach w kontekście narkotyków? Gdy bogate kraje o wyrafinowanych społeczeństwach miały i mają problemy z narkotykami, przy których nasze to „pikuś”?
    Piszesz o wpychaniu się w 18 osób do sześciomiejscowego busa, mając na myśli, że to też wina Tuska i PO? „Tego systemu społecznego”?
    Że wcześniej tego nie było?
    A może przez „ten system społeczny” masz na myśli ostatnie dwudziestolecie? Twierdzisz, że to wszystko się pojawiło dopiero po 1989r? Że za PRL- nie było wódy, narkotyków i jeżdżenia wypchanymi autobusami? Mówisz że wtedy przynajmniej Milicja Obywatelska pilnowała??? I przynajmniej był porządek?
    To masz na myśli, pisząc zgryźliwie o „tym raju na ziemi” i „tym skompromitowanym systemie społecznym”????

    Kartko, odbiło Ci, czy co? Nie poznaje Ciebie. Ktoś się podszył pod Twój nick?

  62. Zosienka napisala:

    Kazda nacja i populacja maja swoich Macierewiczow, Wyszkowskich, Wildsteinow?i im podobnych

    Nie Zosienko, to zła analiza. Każda nacja i populacja rządzona przez dyktaturę komunistyczną ma swoich Maleszków. Tu agentura chińskiej bezpieki sprowokowała protesty.

  63. Jacobsky pisze: 2010-10-13 o godz. 11:37
    ======================

    Szanowny Panie,

    Dziekuje za odpowiedz.
    Jednakowoz zmiast blyskotliwego bicia piany, wolalbym rzeczowa odpowiedz.
    … bo naprawde mnie to interesuje.
    ( patrz ponizej; pytanie. 1 )
    Jestem sklonny uznac fakt, ze Pan zna sie na tym lepiej niz ja. W zaufaniu powiem Panu ze to akurat nie takie trudne…
    Moze sproboje wiec Pan jeszcze raz…?

    >>> od 20 lat ? No, no ! Pogratulowac dobrego sluchu ?>>>

    tak, 20 lat. Oczywiscie nie moge wskazac dokladnej daty, ale czy Pan nie pamieta co bylo 20 lat temu? Bo ja pamietam jeszcze przemowienia zjazdowe tow. Gomolki.
    Niezupelnie rozumiem wiec, co tu jest kpiny warte(?) To fascynujace…Moze Pan wyjasnic?

    >>> …naszej strefy geograficznej i politycznej… >>>

    Niezupelnie rozumiem, co Pan ma na mysli „naszej…”. Od 30 lat Polska to nie moja strefa,

    Jakaby jednakowoz ta strefa nie byla,…
    ( abstrachujac od tego, co bylo dostepna w tej „naszej”…)
    ….to ten, jak Pan to dzwiecznie okresla „plastikowy chlam”, ktos musial produkowac, zanim sie Chinczycy za to wzieli (?). Czyz nie?

    A wiec, zachodzi pytanie, czy juz wtedy byl to „plastikowy chlam”, czy tez stal sie nim dopiero teraz gdy „made in china”?
    No, czy to nie jest interesujace zagadnienie?

    Juz pomijam zupelnie fact, ze przeciez nikt Pana nie zmusza do kupowanie tego chlamu, szczegolnie jesli Pan ma wstret do pienieznego wspomagania tej wrednej Komuny ( majac na uwadze np. masakre na Tianamen czy chocby Nobla w ciupie)

    >>>…wytracilem Blogowicza ze stanu oczarowania Chinami, to bardzo mi przykro, jednak nie mam zamiaru przepraszac za fakty takie, jakimi one sa.
    >>>

    Nie znam Chin, wiec nie moge byc oczarowany. Pytanie jakie zadalem brzmi:

    PYTANIE NO.1.”Czy Pan uwaza ze polska transformacja…
    – N.B. wspomagana przez najtezsze glowy Soros and S-ka –
    …powiodla sie lepiej niz chinska? ( bez Sorosow…)”
    Autostrady sa tu pewnym wskaznikiem. Ale nie jedynym.
    …i to naprawde jest ciekawe…

    >>>…i do zobaczenia za nastepne 20 lat.>>>

    No tak, tez ciekawosc mnie zzera…

    Pozdrowienia. Chetnie przeczytam odpowiedz.
    georges53.

  64. Megg pisze:
    2010-10-13 o godz. 15:14
    Każdy może nazwać się jak chce, i we wlasnych oczach nim będzie:
    -patriotą
    -chrześcijaninem
    -komunistą
    -dobrym człowiekiem
    -idealistą…….itd
    To natomiast, na ile będzie wierny etykiecie, to całkiem inna historia…..

    Z komunistów zrobiono dyżurnego chłopca do bicia……
    A czy założenia komunizmu, anarchizmu, socjalizmu, socjaldemokracji, były złe? To ludzie przekładali teorię na praktykę, słynny „human factors”..

    Egzemplifikacją komunizmu stał się Stalinizm, czy Maoizm. A jak daleko odbiegli ci panowie od teoretycznych założeń w imię własnych interesów?
    Każdą ideę, nawet miłości bliźniego wypaczają ludzie, co nie świadczy o bezużyteczności idei a jedynie o małości uczniów…..

    Założycielami USA byli purytanie którym za ciasno stało się ze względu na poglądy na starym kontynencie. I co stało się z ideami członków- założycieli- Pielgrzymów? Też wypaczono ich idee, na szczęście dla świata..

  65. Mw
    Ty masz chyba obsesję na tle Tuska. W ktorym miejscu obciązyłem Tuska jatkami na drogach i masowym upajaniem się i narkotyzowaniem ludności? To, że jesteś zakochany w tym rządzie nie oznacza, że możesz mi przypisywać coś czego nie napisałem.
    W obu przypadkach mam rację. Polska przoduje w Europie w tzw współczynniku „masakry na drogach” czyli stosunku zabitych do rannych.
    Polska jest też mimo drakonskich sankcji i wywalanych w bloto pieniędzy na ściganie dystrybutorów narkotyków bodajże drugim rynkiem zbytu na dragi w Europie.
    Oba te zjawiska mają podłoże społeczne. Oczywiście, że nie rząd Tuska doprawadził do takiej społecznej degrengolady. Rząd Tuska ten patologiczny stan odziedziczył i podobnie jak jego poprzednicy nic z tym nie robi – nie licząc propagandowych, groteskowych gestów. No bo jak może cokolwiek robić skoro nie prowadzi żadnej polityki społecznej.
    Gdy Cię czytam – również polemiki z nieistniejącymi zarzutami -, gdy widzę jak się zmagasz z obroną tuskowej twierdzy odnoszę wrażenie, że Twoim jedynym problemem egzystencjalnym jest to by pis nie wrocił. Moim zdaniem jest to problem estetyczny, bo i tak wraz z Tuskiem powoli zmierzasz na pis-owskie pozycje. Należysz do tych ludzi, ktorzy chcą panstwa pis-u bez pis-u. To dla mnie nic nowego, bo napatrzyłem się na ludzi, którzy np chcieli komunizmu ale bez komunistów – to częsta w Polsce przypadłość umysłowa. Ale bardzo by mi ułatwiło dyskusję z Tobą gdybyś przełamał lęk przed ludźmi, światem i wyzwolił się na chwilę z tej antypisowskiej twierdzy – popatrzył trochę na życie. Może byś zrozumiał, że robotnik sezonowy to też człowiek i trochę tak po ludzku nie wypada zbywać śmierci kilkunastu ludzi stwierdzeniem, że sami sobie winni, bo kulturowo obciążeni. Może zamiast tego eufemizmu „kulturowo obciążeni” użyłbyś prawdziwego stwierdzenia „socjalnie obciązeni”. Wiem, że dla PO sezonowi zbieracze jabłek nie mają najmniejszego znaczenia. No ale wiesz – ktoś je musi zebrać byś mógł je zjeść.
    Pozdrawiam

  66. Stasieku
    Uważnie słucham i obserwuję posuniecia Premiera Tuska. Czego on nie powiedział to uzupełnili w wywiadach Boni i Tomczykiewicz. Nie mam złudzeń – PO dryfuje zdecydowanie na prawo i prokościelnie. Moim zdaniem ma nadzieję przetrwać społeczne i socjalne napięcia głównie dzięki aparatowi państwowemu i klerowi. Wsparciem społecznym dla tych dwóch politycznych walców drogowych ma być tzw „drżący”elektorat – to ci którzy np w starcach z pochodniami na Krakowskim widzą umięśnionych SA-manów. Moim zdaniem to droga do nikąd – sugeruje to nawet w artykule „Samotność Tuska” życzliwa mu zwykle Janina Paradowska. No ale to PO sprawa. Mnie byt tej partii nie spędza już od dawna snu z powiek
    Pozdrawiam

  67. Jacobsky pisze: 2010-10-13 o godz. 11:37
    ======================

    …i jeszcze jedno…

    >>>?jednak nie mam zamiaru przepraszac za fakty takie, jakimi one sa.
    >>>
    Fakty?
    Pan wybaczy, ale Pan prezentuje OPINIE (np. „co mi tam autostrady?” albo „Chiny wyhamuja…” ).
    Wolno Panu miec opinie, wolno i i mnie…

    Ale FAKTY to zupelnie inne zwierze. Nie zaleza od chciejstwa.
    Fakty to autostrady w Chinach oraz ich brak w Polsce.
    Fakty to pocket digital 4″ TV, jaki wlasnie kupilem w Ebay w Chinach a nie w Polsce;
    Nie Apple robiony w Chinach, nie Sony czy Nokia robiona w Chinach, nie Siemens robiony w Chinach, ale wlasnie ten chinski chlam.

    …a co bedzie za 20 lat to dopiero zobaczymy…
    Pozdrowienia. Georges53

  68. georges53,

    cieszę się, że pamięć dopisuje, skoro Gomułka i te sprawy ciągle są żywe. Cieszy mnie również zainteresowanie moją zasobnością oraz preferencjami jako konsumenta, ale mimo zadeklarowanych problemów z poskramianiem własnej ciekawości, nie mam zamiaru pomagać Panu w zaspokajaniu tejże.

    Jeśli ja biję pianę błyskotliwie, to Pan robi to dość topornie. a więc proszę, może Pan brać przykład ze mnie, jeśli tylko taka wola.

    Jeśli Polska to nie Pańska strefa… cóż: czy mam gratulować, czy też współczuć ? W sumie to proszę nie odpowiadać, bo naprawdę mnie to nie interesuje. Być może lepiej panuję na swoją ciekawością i jej właściwościami żrącymi.

    Pytanie o polską transformację jest niedokończone, ale rozumiem, że Pan nie jest z niej zadowolny, mimo, że nie mieszka w Polsce. A ja, pomimo tego, że również nie mieszkam w Polsce, jestem z z transformacji może nie tyle zadowolony, ile nie jestem nią zdegustowany, i uważam ją za proces wciąż trwający, posuwający się w takim tempie, na jakie pozwalają polskie warunki. Prawdę mówiąc to wolę polską metodę transformacji od chińskiej, ale ma Pan racje: ta ostatnia udała się lepiej w Chinach jeśli brać pod uwagę np. autostrady.

    Zadowolony ?

    Ja równiez się cieszę.

  69. Lex pisze: 2010-10-13 o godz. 13:32
    ========================

    >>>Anegdotycznie o chińskiej drodze ku nowoczesności.>>>

    Szanowny panie Lex,
    Interesujace… Ale nie nowe!

    Przypomnialo mi sie…
    W czasie IIWS Sojusznik Amerykanski ( tak tak, z tego naszego ukochanego US of A ; ten sam…) zainteresowal sie RADAREM, w ktorym przodowali wtedy Anglicy.
    „…Ho,ho, my mamy wlasny, ale… moze wymienimy sie doswiadczeniami, dla wspolnego dobra…?”… ja ci pokaze mojego, jak ty mi opokarzasz twojego…, so to speak…”
    Angol – „czemu nie, jak sie wymieniac to sie wymieniac; dla wspolnego dobra…”
    Przyjechali Amerykanie, przyjrzeli sie, plany zabrali ” zaraz wam przyslemy zaproszenie”
    (cytaty z pamieci; niekoniecznie sa doslowne )

    I ??????????? CISZA !!!!!!!!!!!!!!! (Cos to Panu przypomina, Panie Lex?…)

    Angole sie przypominaja niesmialo ” no, mialo byc wymiana…”
    Sojusznik ” ano, wicie, rozumicie… Idzcie sobie na drzewo…”

    Byl jeszcze ciag dalszy;

    Po tym bolesnym doswiadczeniu,..
    W czasie IIWS Sojusznik Amerykanski zainteresowal sie SILNIKIEM ODRZUTOWYM, w ktorym przodowali wtedy Anglicy….
    (cd.. jak powyzej…).

    Stad moje pytanie:
    Dlaczego Pan sadzi, ze bycie sk…synem wymyslili Chinczycy?
    Pozdrowienia, georges53.

  70. Nie wiem, czy Chinczycy wymyślili bycie sk… synem.
    Nawet nie sądzę aby to byli oni, chociaż…. kto wie sądząc po tym co wymyślili… .
    Parę ich „wymysłów” stanowi cywilizacyjny dorobek ludzkości. Może więc i sk…. na wymyślili? 😉
    Rzecz w tym, że w swoim pędzie do nowoczesności imają się (także)środków i sposobów… cokolwiek kontrowersyjnych udając, że nie wiedzą co to ochrona patentowa, ochrona wzorów użytkowych, licencje, itd. Idą na skróty per fas et nefas. Wg. mnie nie jest to postawa zasługująca na uznanie. W potocznym sensie 😉 jest to kradzież.
    A że przed nimi byli inni ….. . Oni też kradli. Złodziejstwo motorem postępu ? :-/ Chociaż, kto wie …. ?
    Pozdrawiam wzajemnie. L.

  71. Tu o chińskich wynalazkach stanowiących cywilizacyjny dorobek ludzkości:
    http://www.chiny.pl/faming.php

  72. Kartko 16:39

    Skąd u Ciebie ta predylekcja do manipulacji czyimiś (tzn. moimi) wypowiedziami? I odwracaniem kota ogonem, czyli wypieraniem się tego, co sam napisałeś?

    Piszesz: „W którym miejscu obciążyłem Tuska jatkami na drogach i masowym upajaniem się i narkotyzowaniem ludności? ”

    Ależ sam powiedziałeś (23:29 wczoraj), w kontekście jatek na drogach, upijania się i narkotyzowania, że te fakty (tzn. odpowiedzi na nie) „kompromitują ten system społeczny”. A kto niby jest odpowiedzialny za „system społeczny”, jak nie rząd i rządząca partia (w kraju suwerennym)?

    A teraz się wypierasz tego i piszesz: „oczywiście, że nie rząd Tuska doprowadził do takiej społecznej degrengolady.(… tyle) że nic z tym nie robi.” Skąd o tym wiesz, jeśli bez dogłębnej analizy danych w kontekście zmian społecznych, ekonomicznych, politycznych, nie da się tego stwierdzić po niecałych trzech latach rządów partii, która nie ma większości w parlamencie? Nie da się przecież takim pobieżnym „rzutem oka”, wspomaganym przez ułamkowe doświadczenia osobiste i manipulacje medialne? Ano, Ty wiesz, bo rząd „nie prowadzi żadnej polityki społecznej”. Jesteś pewien? Że nie? Żadnej?

    Zarzucasz mi używanie eufemizmu „kulturowe obciążenie” zamiast „prawdziwego stwierdzenia ‚socjalne obciążenie'”. A niby dlaczego jedno pojęcie jest eufemizmem, a drugie „prawdziwym stwierdzeniem”? Ze względu na to, kto go używa? Czy do kogo się odnosi?
    Pomijam już fakt, że nie użyłem tego „eufemizmu”. Po prostu zwróciłem uwagę na sprawczy czynnik kultury tego społeczeństwa, kształtującej się tak od setek lat (a nie tylko od 2007 roku). Elementem tej kultury oczywiście jest też jej aspekt socjalny, w tym bieda. No chyba że uważasz biedę za niezależną od kultury społeczeństwa, tylko za efekt genetyki (???) albo braku łatwo dobywalnych bogactw naturalnych na naszej ziemi (???) Nie chce mi się wierzyć, że masz takie poglądy.

    Skąd wiesz, że „dla PO sezonowi zbieracze jabłek nie mają najmniejszego znaczenia”? I na jakiej podstawie zarzucasz mi, że nie rozumiem, „że robotnik sezonowy to też człowiek i trochę tak po ludzku nie wypada zbywać śmierci kilkunastu ludzi stwierdzeniem, że sami sobie winni, bo kulturowo obciążeni”?
    Skąd Ci do głowy przyszło, że PO i ja tak myślimy? Działania PO żadną miarą nie daja asumptu do takich wniosków. Ani wypowiedzi władz PO.
    A ja nigdy nie pisałem, że robotnik sezonowy to nie człowiek.
    Natomiast uważam, że każdy człowiek (w tym robotnik sezonowy) jest sam sobie winien śmierci tylko wtedy, gdy … sam jest jej winien i w takim zakresie, w jakim jest jej sobie winien.
    W tym wypadku winni byli sobie w takim zakresie, że wsiedli do samochodu nieprzystosowanego do przewozu takiej ilości osób i nielicencjonowanego (także kierowcy) do tego rodzaju transportu. Tylko tyle i aż tyle. Nic nie pisałem o „kulturowym obciążeniu”, ale zauważyłem, że bezdenna bezmyślność ludzi, połączona z typowym „jakoś to będzie, Panienka Najświętsza ma nas w opiece” oraz z również kulturowo uwarunkowanymi: stylem życia, brakiem oświaty, podatnością na deprawujący wpływ biedy („chodzenie na skróty”) i na biedę samą – od wieków zbiera tragiczne żniwo w tym nadwiślańskim społeczeństwie.

    Myślę, Kartko, że w ostatnich tygodniach poddałeś się populistycznym nurtom w kraju. Typowy ich przykład to wypowiedź w dzisiejszych Faktach TVN kolesia (przedstawianego jako „sadownik”), który (zapewne napuszczony przez cyniczną reporterkę populistycznego medium) wypaplał to, co wieść gminna do wierzenia nam od wczoraj podaje, a populiści trąbią: otóż ten „sadownik” (chłopak na oko 20-letni, niewyglądający wcale na rolnika, raczej na kibola) wyrecytował posłusznie:
    1. Zginęli, bo „nie każdy może własnym samochodem jeździć”.
    A kto tego oczekuje? Własnym samochodem na zbiory jabłek (czy czegokolwiek) jeżdżą w zamożnych krajach, nie w takich biednych jak nasz. Wystarczy, żeby jechali busem zarejestrowanym do przewozu osób, czyli na 9 pasażerów. Legalnie. Zapłaciliby pewnie dwa razy więcej. Te pieniądze, w formie podatków, wróciłyby poprzez budżet – między innymi – do nich, w formie programów, edukacji, rozwoju.

    2. A reporterka podsumowała zjadliwie: „Co sprawiło, że nie myśleli o własnym bezpieczeństwie?” W domyśle: bieda, konieczność. I tylko to.
    Czyżby? To nie słyszeliśmy nigdy o bogatych i najbogatszych, którzy giną dlatego, bo „nie myśleli o własnym bezpieczeństwie”? Ze świecą w ręku szukać trzeba takich przypadków, gdzie wiadomo o kimś, kto zginął, że „myślał o własnym bezpieczeństwie”. Przecież mało kto z tych, co zginęli, „myśli o własnym bezpieczeństwie”. To jedna z podstawowych przyczyn tego, że giną.

    Kartko, weź Ty – jak to mówią – i się zastanów….

  73. Kartko, jeszcze jedno:

    Właśnie przeczytałem, że w wyniku działań rządu (m.in. zmian w kodeksie drogowym i budowie/naprawie dróg, ale nie tylko), mimo zwiększenia liczby pojazdów na drogach w Polsce i zwiększenia średniej wieku pojazdu, liczba śmiertelnych wypadków spadła z 5400 w 2008 r. do 4500 w 2009 r.

    Nie maja plany? Nic nie robią, mówisz?…

    (Tak, wiem, w Niemczech i w Szwecji, a nawet w Hiszpanii jest lepiej. Ale to widocznie to nasze „obciążenie kulturowe”).

  74. alez Megg!…a co Maleszka ma wspolngo z polskim pieklem?. To chyba nie on wojuje z ludzmi o wspolnych dysydenckich korzeniach, jeno nasz ukochany pan Antoni i pozostali partyzanci jego pokroju.

  75. Mw
    1. Nie partia i nie rząd jest odpowiedzialna za system społeczny. Systemy społeczne nie podlegają czteroletnim kadencjom. Wybory nie oznaczają rewolucji i zmiany systemu. Stanowczo przeceniasz rolę Donalda Tuska. Nie on stworzył ten system. On tylko od wyborców dostał szansę na jego modyfikowanie. Dodam, że szansę z ktorej nie skorzystał. Twoje domysły na tle przewrażliwienia politycznego nie mają nic wspólnego z tym co napisałem.
    2. Nie widzę powodu by biedę nazywać obciążeniem kulturowym, ktore jest tylko jedna z przyczyn biedy. Po co zaciemniac, zamazywać to co jest faktem. Polityka społeczna posluguje się definicjami, wskaźnikami opisującymi to polożenie socjalne. Eufemizm „obciązenie kulturowe” ukrywa tylko, zamazuje to zjawisko. Pewnie, że to politycznie wygodne dla wyjasnienia inercji panstwa, które przecież powinno przeciwdziałać biedzie i wykluczeniu.
    3. Zarzucam Ci że nie rozumiesz, „że robotnik sezonowy to też człowiek i trochę tak po ludzku nie wypada zbywać śmierci kilkunastu ludzi stwierdzeniem, że sami sobie winni, bo kulturowo obciążeni” na podstawie Twoich komentarzy. Czytam je uważnie i wyczuwam albo lęk przed tymi ludźmi albo ich lekceważenie. Jak mam rozumieć taki np fragment dotyczący tej mojego opisu tej katastrofy – „…Nic nie bój; za jakiś czas nasz rodzimy Steinbeck też napisze o tym. Jeśli nie wystarcza Ci Mrożek („Wybili, panie, o tu, za wolność wybili!”)…” Uważasz, że te 18 trupów to historia jak z Mrożka?
    4. Trudno z takim jak wyżej podejściem zrozumiec, że w naszym kraju są ludzie w sytuacji, która zmusza ich by dla oszczędności 2 zł na bilecie podejmowali ryzyko utraty życia. Trzeba by było najpierw zastanowić się nad ich życiem a Ty tego nie chcesz zrobić, bo albo sie ich boisz albo Cię po prostu nie obchodzą.
    5. Nie ma znaczenia w metodologii współczesnej polityki społecznej ilość wypadków śmiertelnych na drogach. Napisałem przecież, że podstawowym wskaźnikiem jest stosunek zabitych do rannych.
    Pozdrawiam

  76. Kartka z podróży, mw
    Wasz kolejny spór nigdy nie będzie rozstrzygnięty, ze względu na ograniczenia blogowe.
    Ale spierajcie się, lubię Was czytać.
    Pozdrawiam

  77. georges53,

    można przyjąć jako fakt np. to, że ludność aktywna zawodowo w Chinach zmniejszy się o ok 34% w 2024 roku, nawet jeśli jest to prognoza prognoza, ale nie mniej oparta na faktach. W końcu co jak co, ale nawet Chińczycy nie potrafią masowo produkować ludzi – robotników (fakt) tak szybko i masowo jak potrafią produkować chłam (fakt). Zachwianie równowagi demograficznej miedzy kobietami i mężczyznami (fakt) głównie dlatego, że w kulturze chińskiej liczy się przede wszystkim chłopiec jako potomek (fakt) powoduje, że mając do wyboru tylko jedno dziecko (fakt), rodzice wolą chłopców (fakt), co pociąga poważne i frustrujące utrudnienia dla młodych jeśli chodzi o dobór partnera – za dużo jest chłopców, zaś za mało dziewczynek ((fakt), przyrost naturalny spada (fakt), co powoduje stopniowe przekręcanie się piramidy demograficznej do góry nogami (fakt), czyli starzenie się populacji chińskiej (fakt).

    Dodatkowo pracownicy chińscy, czując swoją wartość zaczynają się buntować i nie chcą już pracować za grosze i w dotychczasowych warunkach (fakt). Strajki w fabryce Foxconn (fakt), w fabryce Hondy (fakt) – novum w państwie chińskim (fakt) zaowocowały nie tylko podwyżkami płac (70% w Faxconnie –fakt, ale też – i co ładnie świadczy o charakterze reżimu chińskiego – nałożeniem na media nakazu milczenia o dalszych strajkach oraz policyjnym złamaniem innych strajków (np. w fabryce Kok czy w innych wytwórniach Hondy rozsianych po kraju – fakt).

    ŚWygląda na to, że z chińskiego cudu zaczyna złazić błyszcząca farba i wyziera spod niej dość szara rzeczywistość oraz ujawniają się pewne złożone problemy na przyszłość.

    Proszę klinąć tutaj i przeczytać dyskusję pod wpisem red. Bendyka. Sporo tam faktów, które mogą okazać się pomocne w zrewidowaniu niektórych poglądów na dzisiejsze Chiny i ich przyszłość.

    Przy okazji: Apple, Sony, Nokkia, Motorola – wszystko lub spora większość z dostępnego asortymentu produkowana jest w Chinach. Co nie znaczy, że są to wyroby chińskie „z krwi i kości”. Patrząc na sprawy w ten sposób łatwiej odróżnić produkt markowy o pewnej jakości, renomie i trwałości od przysłowiowego chińskiego chłamu. Po ten ostatni najlepiej do Walmartu.

    Albo rzeczywiście – do chińskich handlarzy chłamem na E-bay.

    Pozdrawiam.

  78. Kartko 21:24

    Obawiam się, że nic nie wyjdzie z naszej dyskusji, bo każdy mój punkt interpretujesz według swego nastawienia, a obawiam się, że ja robię to samo z Twoimi. A każdy argument może być dwojako, w zupełnie przeciwstawne dwa sposoby, interpretowany, a fakt – widziany (bo dyskutujemy o „faktach” społecznych i psychologicznych, a nie fizycznych).

    Musielibyśmy, każdy z nas, starać się zrozumieć myśl drugiego z pełną dobrą wolą i najpewniej porzucić 50% swego nastawienia, bo tylko w ten sposób moglibyśmy jakoś się „spotkać” (przekonanie jednej ze stron przez drugą, jak widać, nie wchodzi w rachubę). Na to nas chyba nie stać. I jak tu się dziwić „obrońcom krzyża”?

    Nie tracę jednak nadziei.

    (P.S. Dla oświecenia ewtl. czytelników tego wpisu: Nie „te 18 trupów” to historia jak z Mrożka, tylko to nasze „kulturowe obciążenie”. Czyż nie o tym ciągle pisał? Wiem, że dobrze mnie zrozumiałeś, tylko dlaczego używasz takich płaskich chwytów?)

  79. .# Lex pisze: 2010-10-13 o godz. 19:21
    ========================

    Szanowny Panie,
    Dzieki za odzew.

    >>>…sposobów? cokolwiek kontrowersyjnych, udając, że nie wiedzą co to ochrona patentowa, ochrona wzorów użytkowych, licencje, itd. Idą na skróty per fas et nefas.
    Wg. mnie nie jest to postawa zasługująca na uznanie. W potocznym sensie 😉 jest to kradzież. >>>

    Alez oczywiscie! Zgadzam sie z kazdym slowem w pelni. Chcialbym, zeby to bylo jasne.

    Z czym sie nie zgadzam ( powinienem wlasciwie napisac NIE ZGADZAM!!! ) to pietnowanie tylko Chinczykow ( czy np. Rosjan ) za cos co jest POWSZECHNA praktyka. Chociaz nikt sie tym nie chwali…

    Albowiem, jak to kiedys mowilismy, za srodkowego Gierka, „…kazdy orze, jak moze.”

    Ale tzw. „nasi” nie protestuja kiedy to oni odnosza korzysci…
    Dopiero krzyk podnosza, gdy „nie nasi”…

    Bernie Madoff do puszki, ale Bierezowski – azyl, a Chodorowski – wiezien rezymu,.. . Na te chorobe nie ma proszkow….

    I jeszcze jedno…Napisalem:
    „…SILNIKIEM ODRZUTOWYM, w ktorym przodowali wtedy Anglicy?.”
    W rzeczywistosci, przodowali wtedy Niemcy,
    Ale to juz nie na temat…

    Pozdrowienia. Georges53.

  80. Jacobsky pisze: 2010-10-13 o godz. 17:49
    =========================

    Dziekuje za odzew i wyrazna odpowiedz na moje pytanie. Prawde mowiac, spodziewalem sie uniku.

    Pare uwag na marginesie…
    >>>Jeśli ja biję pianę błyskotliwie, to Pan robi to dość topornie. >>>

    Hmmm, nigdzie nie twierdzilem, ze jestem doskonaly…Wrecz przeciwnie….

    >>>…Pan nie jest z niej zadowolny, (…) A ja, (…) może nie tyle zadowolony, ile nie jestem nią zdegustowany,>>>

    No coz, OPINIE kazdy z nas moze miec wlasna; jesli tylko zgadzamy sie co do FAKTOW.

    I naprawde ciekawie bedzie zobaczyc za 20 lat, kto ma racje…
    Pozdrowienia, Georges53

    P.S. Moje wyrazenie „bicie piany” bylo uncalled for. Wycofuje i przepraszam.

  81. Mw
    Masz racje. Jeśli Cię uraziłem to przepraszam – niestety na to jak i o czym piszę wpływ ma poczucie bezsilności, którego coraz częściej doświadczam patrząc na polską polityke. Stare podziały zacementowane, nowe rosną, dialog przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie – ograniczamy się do monologów. Żyjemy jak stare, nienawidzące się małżeństwo w przededniu decyzji o rozwodzie. To zresztą nie tylko widoczne jest w dyskusjach internetowych ale w realnym życiu. Jeszcze raz przepraszam jeśli Cię uraziłem
    Pozdrowienia

  82. stasieku pisze: 2010-10-13 o godz. 21:39
    „Kartka z podróży, mw
    Wasz kolejny spór nigdy nie będzie rozstrzygnięty, ze względu na ograniczenia blogowe.
    Ale spierajcie się, lubię Was czytać.
    Pozdrawiam”

    Cieszę się zawsze gdy spotykam się z przywróceniem hasłu „Warto rozmawiać” szlachetności, urody i nadzieji.

    Dziękuje Ci stasieku za wspaniałą w swej prostocie skromność i wdzięk.
    Oby Ci dwaj nie zniechęcili się.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich trzech.

  83. W dotychczasowej dyskusji po wpisem gospodarza można zauważyć dwa interesujące wątki.
    Jeden to wyścig gospodarek światowych z gospodarka chińską drugi narzucanie krajom odmiennym kulturowo naszych standardów demokracji i przestrzegania praw człowieka.
    W obydwu wypadkach myślę, że przyjmujemy fałszywe założenia.
    W pierwszym, że mamy do czynienia z wyścigiem a w drugim, że z narzucaniem.
    Wyścig zakłada, że o coś rywalizujemy, że ktoś wygrywa a ktoś przegrywa.
    Zwycięzca dostaje nagrodę przegrany zaś coś traci.Dawno udowodniono, że ekonomia to nie jest gra o sumie zerowej,że zysk jednego nie odbywa się kosztem straty drugiego.
    Świat obawia się wzrostu znaczenia gospodarki chińskiej,niektórzy blogowicze nie bez satysfakcji wieszczą koniec dynamicznego wzrostu w Chinach.Nawet się z nimi zgadzam.Każdy kraj napotyka na drodze swojego rozwoju przeszkody i im bardziej jest rozwinięty tym te przeszkody są coraz większe a dynamika rozwoju się zmniejsza.Te problemy nie ominą też gospodarki chińskiej.Tak więc prognozy o doścignięciu i prześcignięciu przez Chiny gospodarki USA w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat trzeba miedzy bajki włożyć.Może jeśli chodzi o PKB to jest to możliwe,wszak na PKB Chin pracuje pięć czy sześć razy więcej ludzi, ale jeśli chodzi o PKB per capita, to nie jest to możliwe w dającej się przewidzieć przyszłości.
    Ale skąd ta satysfakcja, że Chiny nas nie dościgną i nie przegonią?
    Skąd ten strach, że tak się stanie?
    Co to, jakiś mecz czy co?
    Ja na razie na rozwoju gospodarczym Chin zyskuje cały świat,nie tylko Chińczycy i jak gospodarka Chińska spowolni to wszyscy to spowolnienie odczujemy.

    Drugi wątek, to kwestia narzucania Chińczykom naszych standardów demokracji i przestrzegania praw człowieka.
    Moim zdaniem my nie narzucamy ani nie próbujemy narzucać.
    Nasza kultura i nasze rozumienie praw człowieka nie pozwalają nam nie reagować na fakt łamania praw człowieka w naszym rozumieniu tych praw, gdziekolwiek w świecie by to się działo.
    I nie wiem czy motywacją do takiej reakcji jest chęć pomocy tym których prawa są łamane, czy bycie w zgodzie z własnym sumieniem.Pewnie jedno i drugie ale jednego od drugiego nie można oddzielić.Nic by nas nie obchodziła demokracja chińska gdyby panujący tam cesarz nie mordował i nie torturował ludzi którzy się z nim nie zgadzają.
    Mamy prawo i obowiązek protestować i wszelkimi dostępnymi formami nacisku powodować, żeby prawa człowieka które uważamy za uniwersalne były przestrzegane wszędzie na świecie.

  84. Jacobsky pisze: 2010-10-13 o godz. 21:40
    =========================
    Dziekuje za odpowiedz.

    Wlozyl Pan wiele wysilku w kompilacje tej listy; i to specjalnie dla mnie, hmmm… .
    Artykul Red. Bendyka czytalem juz dawno i wbrew pozorom, czytam inne i mam oczy otwarte, wiec te fakty sa mi znane i nie moge ich podwazyc. Tak wiec Panski wysilek trafia niestety w proznie.

    Ta lista swiadczy, ze Chiny nie sa rajem na Ziemi. OK…
    Co za gorzkie rozczarowanie! Prosze mnie poinformowac, gdzie on jest na tej planecie, bo musialo to ujsc mojej uwadze…

    Co do mojego zakupu „chinskiego chlamu”, to napisalem wyraznie, ze ani Apple, ani Nokia, lecz produkt chinski. Ani Apple ani Nokia, ( ani nikt inny – jak mi wiadomo ) czegos takiego nie produkuje. Moze nie chca moich pieniedzy…?
    A to, zapewniam, doprawdy sliczne cacko… Moze rzeczywiscie wysiadzie po miesiacu; ale na razie bez problemu… chce Pan sie zalozyc? jesli tak jest Pan pewny ze to taki chlam…? Ile Pan obstawia?

    Mysle ze to troche pogardliwe z Pana strony, przyjmowac jako prawde objawiona, ze ja nie potrafie odroznic cacka od chlamu; „… interesting psychological phenomenon” (cyt. Andrew Steyn; „Gods Must Be Crazy” )
    Na jakiej podstawie Pan tak sadzi?
    Baaardzo zabawne…
    Nawiasem, Pan strasznie musi lubic to slowo „chlam”. Odmienia Pan je przez wszystkie przypadki…

    A wiec nastepny fakt do panskiej listy; poki co, takiego „chlamu” Polska nie potrafi wyprodukowac. A Chiny potrafia…
    Prosze mi dac znac, jesli/kiedy to sie zmieni. Wiec poki co, kazdy z nas musi pozostac przy swoim;

    Pozdrawiam. Georges53.

  85. parker pisze:
    2010-10-14 o godz. 12:56
    Może to jakiś atawizm? Lubimy jak wygrywają „nasi”……
    Moim zdaniem, problem polega na tym czyje standardy przyjmie świat jako globalne. Islamskie podejście do kobiet? Chińskie podejście do człowieka- trybika w machinie państwa, którego jednostkowy los jest niczym?

    To nie my będziemy decydować o trendach i dominacji, to perspektywa wielu pokoleń, wzajemnego przenikania się kultur, idei, nacisków gospodarczych i działań zbrojnych. Stulecia, o ile będzie się to dziać pokojowo.
    A inni gracze? Indie, Brazylia….
    Nasz krąg kulturowy to zaledwie miliard ludzi. Jakie piętno wywrze na świecie pozostałe sześć?

    W momencie gdy ideologię miesza się do polityki mają miejsce dziwne zjawiska. Na razie karana jest przez Chiny Norwegia. Kto następny?

  86. Kartko 09:36

    OK.
    Jak pisze Doris Lessing – gramy tylko role społeczne. Każdy z nas gra tę swoją rolę przez całe życie (nawet, jeśli chciałby inaczej). Scena i publiczność zmieniają się – role pozostają te same.

  87. Lex pisze:
    2010-10-13 o godz. 19:21
    Książka Sun-Tsu ma już 2500 lat i dalej aktualna…….
    Machiavelli, czy Clausewitz, to przy nim dzieci we mgle…….
    Trudno znaleźć naród parający się polityką od 2000 lat.
    http://miedzia.ch.pwr.wroc.pl/wolontarze/ksiazki/sztuka_wojenna/sztuka_wojenna.pdf
    Jako jeden z niewielu w historii doceniał wywiad

    „3) Światły władca i mądry dowódca, ilekroć ruszą się, zwyciężają
    wroga. A przewyższają zwykłych ludzi tym, że wszystko wiedzą
    zawczasu.
    4) Tego, że się wie zawczasu, nie można uzyskać od duchów ani bóstw,
    ani z podobieństwa do przeszłości, ani z gwiezdnych wyliczeń. Można
    to uzyskać tylko od ludzi, którzy znają sytuację wroga. Do tego potrzeba
    szpiegów.
    5) Jest pięć rodzajów szpiegów: miejscowi, wewnętrzni, podwójni,
    przeznaczeni na śmierć i na przeżycie.
    6) Kiedy działa równocześnie pięć rodzajów szpiegów, nikt nie zna ich
    sposobów działania. Nazywa się ich boskim kłębkiem. Dla władcy to
    istny skarb.
    7) Miejscowi szpiedzy to zatrudniani przez nas mieszkańcy obcego kraju.
    8) Wewnętrzni szpiedzy to zatrudniani przez nas urzędnicy obcego
    państwa.
    9) Podwójnymi szpiegami nazywamy nieprzyjacielskich szpiegów,
    których my zatrudniamy.
    10) Szpiegami na śmierć nazywamy tych, którym umyślnie dostarczamy
    fałszywych wiadomości, po czym ich ujawniamy i oni je przekazują
    wrogowi.
    11) Szpieg na przeżycie to taki, który wraca od nieprzyjaciela z
    wiadomością.
    12) Ze wszystkich ludzi bliskich dowództwu żaden nie jest z nim w
    bardziej poufnych stosunkach niżeli szpieg. Ze wszystkich nagród
    najbardziej hojne są te, które wypłaca się szpiegom. Pośród wszystkich
    spraw nie ma bardziej tajnych niż te, które dotyczą szpiegostwa.”

    Diaspora chińska jest w prawie każdym większym mieście Zachodu, studenci i inżynierowie chińscy prawie na każdej uczelni, laboratorium, firmie badawczej.
    Wywiad totalny? Mając takie tradycje, głupiec tylko by z nich nie skorzystał…….
    A zasady, patenty, moralność , uczciwość, ile można wybaczyć potencjalnie wielkiemu rynkowi, a od niedawna wielkiemu kredytodawcy?
    Siemens przestanie handlować z Chinami? Wątpię……

    A że ta miłość może być nieodwzajemniona……
    „miłość Ci wszystko wybaczy…” smutek zamieni się w szmal?

  88. georges53,

    zareczam, ze Polska potrafi wyprodukowac badziewie w niczym nie ustepujace badziewiu chinskiemu, a nawet je przewyzszajace. Jednak to nie Polska, ale Chiny zostaly wybrane jako swiatowy potentat w tej dziedzinie, za co moim zdaniem nalezy byc wdziecznym macherom od globalizacji. Chinczyk potrafi, Polak potrafi, nawet Amerykanin czy Niemiec – jedym slowem kazdy by potrafil zalac swiat chlamem jesli tylko dac mu szanse ku temu i stworzyc odpowiednie warunki. Prosze dac mi znac kiedy rodzime wytwory chinskiej mysli technicznej i innowacyjnosci zaczna zalewac swiat, tak jak kiedys uczynily to np. produkty japonskie. Tylko nie te produkty z listy wynalazkow chinskich z przeszlosci, bo to juz stara historia.

    Pozdrawiam

  89. Jacobsky pisze: 2010-10-14 o godz. 22:14
    ============================

    To juz ostatni raz…

    >>>… Polska potrafi wyprodukowac badziewie w niczym nie ustepujace badziewiu chinskiemu, a nawet je przewyzszajace.>>>
    Ooooo, Pan wiec tez pamieta tow. Gomolke! Hej, to juz 40 lat, Ale tego ze od 20 lat wiesci sie ze Chiny ( OCZYWSCIE! ) zaraz sie zalamia, to juz nie… Wybiorcza ma Pan pamiec.

    N.B. Nie uszlo mojej uwagi, ze zamienil Pan slowo „chlam” na slowo „badzewie”.

    >>>…Polak potrafi, zalac swiat chlamem jesli tylko… >>>
    …wiec niech zalewa. Czy moze brzydzi sie zrabiac pieniedze? Chiny sie nie brzydza…
    A moze…”…niewazne czy Polska biedna czy bogata…”…(?). To Pan ma na mysli?

    A w miedzyczasie dyskusja jest typu „co by bylo, gdyby…”…Bezplodna.

    Jeszcze refleksja dot. mojego wspomnianego wyzej zakupu. Ja to (cacko, przypominam… ) trzymam w reku, obejrzec moge dokladnie, przetestowalem wzdluz i wszerz i w poprzek. Mam wiec pojecie.
    Pan natomiast tego ( chlamu, przypominam… ) w reku nie trzymal, nawet nie widzial, nawet nie na obrazku, tylko mgliste pojecie co to jest ( ode mnie )… Ale WIE Pan, ze to „chlam” z Wallmartu.
    Tylko i wylacznie na podstawie, ze chinskie…
    To naprawde „…interesting psychological phenomenon… ”

    >>>rodzime wytwory chinskiej mysli technicznej i innowacyjnosci zaczna zalewac swiat, tak jak kiedys uczynily to np. produkty japonskie.>>>

    To akurat jest samoboj… Byl czas…
    ( to Pan powinien wiedziec lepiej niz ja, a co najmniej tak samo dobrze… ) …gdy produkty japonskie, byly synonimem taniego badzewia, zanim staly sie synonimem jakosci i innowacyjnosci.
    Chiny ten prog juz przekroczyly. Ale oczywiscie droga jeszcze daleka. Sa na dobrej drodze.

    Pytanie: Czy jest Polska…?

    Pan przedstawil dluga liste na „nie” i tego nie da sie podwazyc. Mozna skompilowac tak samo dluga liste na „tak”. Jak bedzie, zobaczymy za 20 lat…

    Wie Pan, zaczalem te dyskusje wierzac, ze Pan przewyzsza mne intelektualnie;
    ( nawet napisalem :”Jestem sklonny uznac fakt, ze Pan zna sie na tym lepiej niz ja. W zaufaniu powiem Panu ze to akurat nie takie trudne? ” )
    …To dobra taktyka, zeby sie czegos ciekawego dowiedziec.
    Ale coz, pomylilem sie. Nie jestem doskonaly…

    To juz ostatni raz…
    Pozdrowienia Georges53.

  90. @jacobsky

    …jeszcze jedna obserwacja…
    >>>…Polak potrafi, nawet Amerykanin czy Niemiec – jedym slowem kazdy by potrafil zalac swiat chlamem jesli…>>>

    Ja nie moge kupic tego, co ktos MOGLBY wyprodukowac, gdyby mu sie chcialo…
    Mam silne wrazenie ze Pan tez nie…

    Pewnie dlatego kupuje u Chinczyka. I oby mu sie…
    georges53

  91. @jacobsky

    „zareczam, ze Polska potrafi wyprodukowac badziewie w niczym nie ustepujace badziewiu chinskiemu, a nawet je przewyzszajace. Jednak to nie Polska, ale Chiny zostaly wybrane jako swiatowy potentat w tej dziedzinie, za co moim zdaniem nalezy byc wdziecznym macherom od globalizacji.”

    Nie sztuką jest wyprodukowanie badziewia a nawet czegoś je przewyższającego.
    Sztuka jest je sprzedać.
    Żeby sprzedać trzeba zaproponować odpowiednio niska cenę.
    I nikt dziś poza Chinami nie potrafi tak niskiej ceny za to badziewie zaproponować.Chiny nie zostały wybrane przez żadnych macherów od globalizacji tylko przez miliardy klientów na całym świecie.Bo człowiek taką naturę ma, że woli tańsze od droższego.
    „Macherzy od globalizacji” brzmi jak masoneria kiedyś.
    Mniej Naomi Klein polecam.

  92. A to o tym, jak zmienia się punkt widzenia w zależności od punktu siedzenia…
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020301,title,Gwalty-zabojstwa-i-zbrodnie-podejrzany-wpadl-w-Paryzu,wid,12755374,wiadomosc.html

    Niedościgła demokracja francuska miewa trupy w swojej szafie?
    Prawa człowieka są dość…..płynne…..

  93. parker,

    czy mam rozumiec, ze droga do sukcesu ekonomicznego w Polsce ma byc wprowadzenie chinskiego wzorca ekonomicznego ? Be my guest ! Zaproponuj zniesienie swiadczen socjalnych, jeszcze nizsze pensje niz te w Chinach, no i dzien pracy po 10-12 godzin, przez szesc dni w tygodniu.

    Balcerowicz przy tym to maly pikus…

    Pozdrawiam

  94. gerges53,

    Pan moze zaczynac dyskusje z takiej pozycji, w jakiej Panu wygodnie i konczyc ja w pozie jeszcze wygodniejszej.

    Pan zaklada, ze swiat stanal w miejscu i tylko Chiny ida do przodu jak burza. Tak jest byc moze pod wzgledem ilosci produkowanych dobr, ale nie jakosci i finezyjnosci tego, co chinska RODZIMA produkcja i innowacyjnosc maja do zaoferowania. Japonczycy, startujac byc moze z sytuacji podobnej do dzisiejszych Chin: producenta masowego chlamu i badziewia, dosc szybko przekroczyla pewien prog jakosciowy miedzy innymi dzieki nieslychanej innowacyjnosci oraz tradycji przemyslowej juz istniejacej. Wojna, nawet jesli zahamowala japonski rozwoj gospodarczy na jakis czas, to go bynajmniej nie zatrzymala kompletnie. Amerykanie nie produkowali telewizorow czy lodowek w Japonii i jesli Japonczycy nauczyli sie robic to lepiej niz Amerykanie, lepiej oraz taniej, to uczynili to dzieki wlasnej innowacyjnosci, ktora przelozyla sie miedzy innymi na udzial Japonii w rynku patentowym. Dzisiejsze Chiny sa dalekie od innowacyjnosci Japonczykow. Nowoczesne produkty zawarowane sa patentami, za dostep do ktorych Chiny musza placic slono za licencje. Jednak licencja to nie jest wlasnosc patentowa. I tej Chinom brak.

    Oczywiacie patent nie trwa wiecznie i kiedys przechodzi on do domeny publicznej. Tyle ze w tym czasie swiat idzie do przodu, nowe patenty pozwalaja na powstanie nowych produktow, i proces ten toczy sie wciaz glownie poza Chinami. Jesli Chiny chca zalac swiat czyms innym niz chlamem i badziewiem jako produktem rodzimym, to musza zaczac powoli przestawiac sie z roli swiatowej manufaktury opartej na taniej sile roboczej na role liczacego sie gracza w dziedzinie innowacyjnosci. Czy bedzie to mozliwe i jak szybko ? To zalezy o tego ile w chinskim pragmatyzmie jest ideologii i na odwrot, ale poki co rezim chinski wydaje sie byc raczej kierowany ideologia, ktorej podporzadkowany jest pragmatyzm.

    Tak jak chinscy robotnicy podporzadkowani sa kaprysom partii.

    Pozdrawiam

  95. Do Kierownictwa Blogu.
    ===============

    Hallo! Co sie stalo?

    Moderatorzy strajkuja?
    Korki wysiadly?
    Ciocia ma urodziny?
    Budynek sie zawalil?

    Ostatnia wiadomosc 9:23 a jest juz u Was 15:00…

    Nigdy nie bylo dobrze, ale tak zle jeszcze nigdy nie bylo…
    Georges53.

  96. @”parker” z dn. 15.10.2010. h; 9.07.

    Nie o „macherów” czy jakieś bliżej nieokreślone „tajemne siły” chodzi” (tak sądzę). I niezrównana Naomi Klein nie o tym pisze- chodzi o heglowski „Zeitgeist” (cokolwiek pod tym pojęciem rozumiemy), którego kontury mogą być całkiem skutecznie, namolnie i permanentnie sączone przez określony lobbing – działający w różnych przestrzeniach i wymiarach – do świadomości społecznej.
    Z reklamą, lobbingiem, „piarem” jest jak z goebbelsowskim schlagwortem o kłamstwie powtarzanym 10 000 razy – staje się ono po pewnym czasie urabiania materiału (w świadomości społecznej) pożądaną prawdą…….
    Ja z kolei Panu bym życzył mniej wiary „w nieuchronność” i niezależność sił rynkowych – o kreowaniu określonych postaw konsumenckich już nie będę wspominał (bo uczyniłem to w przypadku dr. Josefa G).
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  97. Jacobsky:
    Parę lat temu bym Tobie przytaknął. Ale Chiny robia kolosalne postępy — to już nie jest tylko kraj taniej siły roboczej (w niektórych zawodach podobno (informacja z drugiej ręki) już zarabia się w Chinach lepiej niż w Polsce).
    Tuż przed zerknięciem na bloga czytałem o nowościach lotniczych — i dobrze zorientowani eksperci obawiają się chińskiej konkurencji — nie ze względu na cenę, a nowe technologie. To dziwi, bo Chiny uchodzą za zapóźnione, nie tylko w porównaniu z Zachodem, ale i z Rosją. Tymczasem uważa się ich za większe zagrożenie (powtarzam: w nowoczesności, nie cenie, choć z zastrzeżeniem, że w perspektywie kilku lat) niż nie tylko produkty rosyjskie, ale i kanadyjskie.
    Chciałbym, by było tak jak piszesz — choćby dlatego, że to dawałoby Polsce większe szanse na światowych rynkach. Ale spotykam się z relacjami, które i Tobie relacjonuję.
    Pozdrawiam!

  98. Jacobsky pisze:
    2010-10-15 o godz. 12:59
    Zaciekawiony wzmianką o japońskich wynalazkach, poświęciłem pół godziny na ich poszukiwaniu…….
    Wzory użyteczne, patenty techniczne na nowe rozwiązania, udoskonalenia.
    Przełomowych wdrożeń nowych wynalazków- brak.
    Poszukałem noblistów:
    http://japonski.pjwstk.edu.pl/HKJ/Japnob/pl/ind.html
    Jeżeli jest to pełna lista, to jest ich DZIESIĘCIU….
    Większość z nich była związana z uczelniami niemieckimi, brytyjskimi i amerykańskimi…..

    Ps
    Z ogólniaka pamiętam wyliczankę
    -dobre
    -lepsze
    najlepsze
    niemieckie
    Telefunken……
    A teraz, albo Tajwan, Chiny, Korea, jedynie szyldy firmy różne, zawartość modularna….

  99. PAK,

    zgadzam się z tym wszystkim, ci napisaleś i wcale nie mam zamiaru kwestionować postepów chiśkich jako takich. Jest to fakt bezdyskusyjny, z tym że, jak za każdym faktem, tak i za tym kryje się pewna rzeczywistość, która może być dośc złożona.

    Jednym ze wskażników innowacyjności są dane dotyczące patentów. Nie tak dawno (ze dwa tygotnie temu, chyba w NYT) opublikowano informację, że Chiny już za rok mogą dogonić Stany i Japonię jeśli chodzi o liczbę zgłaszanych patentów (na razie, na ten rok Chiny są na 3 miejscu za tymi krajami). Takie można odnieść wrażenie patrząc na liczbę zgłoszeń patentowych. Jednak z tego samego artykułu wynika, że patent patentowi nie równy jesli chodzi o jego impakt technologiczny lub przełomowość w danej dziedzinie. Nawet jeśli jednej strony rośnie imponująco liczba chińskich patentów z np. w dziedzinie telekomuniacji i technologii cyfrowych, to fakt jest również w pewnym sensie odbiciem trawdej rzeczywistości w krajach dotychczas przodujących w tej dziedzinie, a teraz nękanych kryzysem ekonomicznym oraz idącymi w ślad za nim cięciami na badania i rozwój, to jednak spora ilość chińskich zgłoszeń ma wciąż małą wartość innowacyjną i takiż potencjał międzynarodowy w sensie licencyjnym. Tak twierdzą obserwatorzy, między innymi z WIPO (World IP Organisation).

    Oczywiście powyższe nie oznacza że Chińczycy nie potrafią niczego wymyśleć czy zrobić po nowatorsku – przeciwnie ! Potencjał innowaycjny tego kraju rośnie z każdym rokiem, z tym że powtórzę raz jeszcze: świat nie stoi w miejscu i konkurenci Chin również odzyskają dawny wigor jeśli chodzi o innowacyjność.

    Ślepe zapatrzenie się w chiński fenomen nie jest moim zdaniem zjawiskiem korzystnym. Trzeba oodać Chińczykom to, co im sie należy, ale też nie tracić z oczu reszty świata, która wciąż ma swoje do powiedzenia i liczy sie w światowym podziale ról. Być może zmienię swoje zdanie w tym temacie i również padnę na kolana przed potęgą technologiczną Chin kiedy nastepny kupiony przeze mnie nowatorski wyrób o wysokiej jakości technologicznej i zawartego w nim know-how bedzie orginalnym wytworem chińskiej mysli technicznej, od pomysłu do przemysłu, jak to sie kiedys mawiało. Póki co nic takiego nie wpadło mi w ręce i choc na wielu przedmiotach wybite jest tradycyjne „Made in China”, to jednak wciąż jest to raczej zaświadczenie o miejscu wyprodukowania przedmiotu i nic więcej.

    Pozdrawiam.

  100. @Jacobsky,
    „czy mam rozumiec, ze droga do sukcesu ekonomicznego w Polsce ma byc wprowadzenie chinskiego wzorca ekonomicznego”

    Nie,tak nie uważam.
    Nie oceniam Chińskiego modelu gospodarczego.
    Ja tylko mówię jak jest.

  101. Wiesiek59,

    w odpowiedzi:

    1… ale nie z chinskimi uczelniami, jesli powyzsze ma stanowci jakis argument.

    Pozdrawiam.

  102. wiesiek59,

    zpomnialem dodac: nowoczesna produkcja hi-tech na codzien opiera sie raczej na patentach i na wzorach przemyslowych, a nie na Noblach.

  103. Z chińską jakością zetknęłam się nie tak dawno, kiedy popsuła mi się maszyna do szycia. Singer wykonany na licencji przez naszego Łucznika. Ponieważ miała to być druga naprawa a maszyna ma bądź co bądź dobrze ponad 20 lat, pomyślałam, że może lepiej kupić nową. Zawiozłam starą do warsztatu, w którym naprawiałam ją już kiedyś, a że właściciel prowadzi także sprzedaż nowych maszyn, spytałam, czy warto jeszcze ten stary model reanimować… Odpowiedź była zdecydowana. Usłyszałam, że mam jedną z najlepszych maszyn, jakie były produkowane, są do niej oryginalne części, więc on mi ją naprawi. Te Singery, Łuczniki i inne marki dostępne w przystępnych cenach są po prostu chińskimi gadżetami z plastiku i nie przyjmuje się ich do naprawy, bo nie warto.
    Porządne maszyny sprowadza się ze Szwecji, albo Norwegii i kosztują majątek a mnie jest potrzebna taka, do domowego użytku, mająca wszystkie podstawowe funkcje.
    Owszem, torba skórzana, rękawiczki, czy koszulka z Chin może być. Być może także podzespoły do telewizorów, czy innego sprzętu są w jakim takim standardzie, ale tego to już ja nie jestem w stanie ocenić.
    Ale kilkanaście lat temu wyroby japońskie też uchodziły za tandetę…

css.php