Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

27.09.2009
niedziela

Angie i Guido

27 września 2009, niedziela,

Ważny, może nawet kluczowy tydzień w polityce europejskiej. Piszę przed podaniem jakichkolwiek projekcji wyniku wyborów niemieckich. Od rana media spekulują, że ,,Angie”, kanclerz Angela Merkel, zostanie w fotelu na drugą kadencję, tylko nie wiadomo. z kim chadecy zrobią nowy rząd. Życzyłbym sobie, by zrobili z Wolnymi Demokratami, czyli liberałami Guido Westerwelle. To byłaby koalicja na rzecz reform, a nie utrzymania status quo ze strachu przed kryzysem, jaką była odchodząca ,,wielka” czarno-czerwona.

Niemcy są wciąż filarem Unii, to największy kraj, największy płatnik do budżetu UE, największy eksporter.To, kto rządzi w Berlinie, ma znaczenie dla całej wspólnoty europejskiej, od Lizbony – tu gratulacje  niemieckiemu prezydentowi, który już podpisał traktat – po Warszawę i Moskwę.

Mimo tych wszystkich ,,naj” Niemcy przeżywają wielkie kłopoty gospodarcze, zadłużają się na pokolenia, zwlekają ze zmianami, bo politycy uważają, że społeczeństwo ich nie chce, woli żyć jak dawniej, nie lękając się o przyszłość. Rząd chadecko-liberalny miałby większe szanse przerwania tego letargu, ale czy miałby odwagę polityczną? A bez wyraźnej poprawy gospodarczej w Niemczech i nam w Polsce będzie trudniej radzić sobie z recesją.

Merkel nie jest charyzmatyczna, tak jak żaden z głównych liderów polityki niemieckiej, ale może dlatego podoba się Niemcom, którzy dzięki Bogu nie tęsknią za charyzmatykami. Jeśli zostanie ponownie kanclerzem, to nie przez spin doktorów.

Mam coraz bardziej poczucie, że klasa polityczna i ci, którzy z niej żyją – np. specjaliści PR – przecenia znaczenie tych wszystkich medialnych czarów nad urną. Ostatecznie wyborcy kierują się jednak swym interesem, tak jak go rozumieją – czasem błędnie – a nie politycznymi widowiskami. Także z tego punktu widzenia wygrana Merkel byłaby pożądana. Niech wybory, wszędzie, będą tym, czym mają być w demokracji.

A pod koniec tygodnia referendum irlandzkie. Tu wynik wydaje się mniej przewidywalny, ale każdy zainteresowany polityką europejską gryzie pzanokcie, obojętne, czy jest za czy przeciw ,,Lizbonie”. I słusznie, bo to dla Europy podobnie ważne wydarzenia, jak dzisiejsze wybory niemieckie. Trzymam kciuki za tandem Angie-Guido u władzy w Berlinie i za TAK dla traktatu lizbońskiego w Irlandii. 

XXXX

Parker, Helena i inni – po co prezydent? No cóż, nie był to mój temat; nie chciałem się wdawać w politologię – nie ma co dyskutować z pogodą; żyjemy w ustroju przewidującym urząd prezydenta (osobiście byłbym za wariantem prezydenta wybieranego przez parlament), alternatywy realnej nie widać. Nie stawiam wyraźnie na nikogo z ewentualnych pretendentów, chciałem się zastanowić raczej nad kryteriami niż nad nazwiskami. ,,pfg” – dzięki za wyjaśnienie w sprawie prof. Majchrowskiego; co do Obamy, to uważam, że bez względu na sympatie polityczne, trzeba mu oddać, że spełnia kryteria pożądanej głowy państwa, po prostu. I szkoda, że na razie, zwłaszcza w młodszym pokoleniu, nie dorobiliśmy się jakiegoś odpowiednika (powtarzam: nie chodzi o jego ,,opcję” polityczną, tylko talenty przywódcze). ,,Janek” – słów majestat i naturalny autorytet używam inaczej niż Pan zrozumiał: majestat to nie osoby lecz Rzeczpospolitej, naturalny autorytet to to, co potocznie wyrażamy określeniem, że ktoś budzi szacunek u innych, nawet jeśli w czymś się z nim nie zgadzają – tak jak Geremek i Balcerowicz, Mazowiecki i prof. Chrzanowskim.            

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Redaktorze,

    przepraszam bardzo, jeszcze kilka słów na temat Obamy, którego Pan wręcz lansuje.
    Opcja, rzeczywiście jest najmniej istotna.
    Zdolności przywódcze to wizja, suteczność, mobilizowanie społeczeństwa do wspólnego optymalnego, zwłaszcza sensownego wysiłłku, realizowanie obietnic wyborczych , poczucie realizmu itd..Wygrywanie wyborów, to sztuka aktorska, która nie potwierdza zdolności przywódczych. Nasz Marcinkiewicz, też się tego nauczył, i nie zrobiwszy nic konkretnego dla kraju, długo po odejściu, miał bardzo wysokie notowania społeczne. To co dotychczas zaprezentował Obama-przywódca- jest bardzo podobne do tego, co grał Richard Dreyfuss w „Paradoksie”.
    Termin „porządna głowa państwa” to wszystko i nic, jakby wyjęty wprost z „Subiektywnego skanera politycznego”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  2. Zgadzam się, że Niemcom jest potrzebna czarno-żółta koalicja. Kryzys pokazała ile spraw jest do załatwienia i ile problemów było przykrywanych przyslowiowym liściem. Można zarządzać w miarę sprawnie naszym zachodnim sąsiadem w tzw Wielkiej Koalicji ale to raczej rządy na kontynuację a nie na wielkie wyzwania. A te, choćbyśmy nie wiem jak temu przeczyli stoja za progiem.

    Niemcy to filar i motor Europy i przydała by im się taka atmosfera polityczna która by sprzyjała podjęciu zdecydowanych kroków zarówno w sprawach wewnetrznych (ekonomicznych i społecznych) jak i zewnętrznych np.: europejskich. To prawda, że Merkel nie jest bardzo charyzmatyczna ale jest pracowita i skuteczna a w sprzyjających okolicznosciach wytarczajaco odwazżna aby wziąć byka za rogi. Koalicja z SPD raczej ją hamowała niż dodawała jej skrzydeł. A w naszym najlepszym interesie jest kanclerz niemeic który chce i mozę podejmowac wyzwania.

    Jedno jest pewne: w Polsce zbyt mało mówiliśmy o niemieckich wyborach 2009. Wprawdzie były niemrawe i bezbarwne ale to była świetna okazja aby podjąć dyskusję o współpracy z Niemcami i przybliżyć Polakom jak funkcjonuje ich najwazniejszy partner zagraniczny. Pamiętam emocje związane z wyborami w USA. i dobrze bo to jedyne dziś mocarstwo globalne. Ale Niemcy są mocarstwem kontynentalnym i graczem 1 ligi na swiecie a Merkel uznana za najbardziej wpływową kobietę na świecie (3 razy z rzędu). Nie wolno nam ignorowac spraw niemieckich nawej jak wydają się nudne.

  3. Bardzo poważni politycy Polscy marzą o dorównaniu w socjalnych prawach Niemców zapominając że takie dobra wypracowywuje się potem i krwią w ciężką pracy .Niemców narazie jest stać na zjadanie mitręgi ojców i dziadków Przy minimalnym wzroście gospodarczym (przed kryzysem PKB wynosiło 2%) to jednak Niemcy były światowym liderem eksportowym nawet jeśli było to osiągane nielegalnie (łapówki Simensa ii Boscha handel z Iranem).
    Liczę na mądrość i pragmatyzm Niemców i przyjdzie czas w którym nastąpi opamiętanie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Thomas
    W pełni się zgadzam, że cyrk w polskiej prasie przed amerykańskimi wyborami i praktyczna cisza przed niemieckimi zupełnie rozmijają się ze znaczeniem tych krajów dla Polski. Nie potrafię znaleźć klucza do przyczyn tego stanu rzeczy.

    @AS
    „Mimo tych wszystkich ,,naj? Niemcy przeżywają wielkie kłopoty gospodarcze, zadłużają się na pokolenia”

    Ja się całkiem poważnie pytam, u kogo zadłużają?

  6. Nie znam Niemiec tak dobrze jak Ameryki Pln, ale wydaje mi sie, ze spoleczenstwo niemieckie potrzebuje (i wybiera w wyborach) innych politykow niz Amerykanie. Jak na razie, w historii powojennej, gwarantowalo to Niemcom prosperujace panstwo, nowoczesne technologicznie i z nowoczesna wizja socjalna. Nie wiadomo, co przyniesie spadek po Obamie. Moze tak duzo, jak spuscizna po JFK, czyli pusta charyzme? Przed Obama prawdziwe wyznania, w tym nowy model finansowania uniwersalnej ochrony zdrowia i problemy gospodarcze. Ten pierwszy problem A. Merkel ma juz dawno zalatwiony przez jej poprzednikow. Moze nie jest to postac barwna, ale watpie, czy przecietny Niemiec reagowalby pozytywnie na pewne elementy retoryki politykow amerykanskich.

  7. W której partii w powojennych Niemczech zach. było najwięcej b. nazistów ? W liberalnej FDP.

  8. rs – zadluzaja sie u wlasnych obywateli. Podobnie jest w Wlk. Brytanii, ktorej rzad zadluza sie na pare pokoken ratujac banki, zwiekszajac deficyt. Te peiniadze bedzie musial „skads” wziac. Zgadnij skad?

  9. witam!!!

    nudna byla ta kampania przedwyborcza, a p. Merkel i tak mimo duzych strat ponownie wygrala !!!!!!!!!!!

    tak samo jak Thomas dziwilem sie jak malo bylo relacji o wyborach w polskich
    mediach,mimo wielkiego znaczenia niemiec dla polski-tak to juz jest 🙂

    a to link (niestety po niemiecku) dla rs_a

    http://de.answers.yahoo.com/question/index?qid=20090906161727AARfm1x

    pozdrawiam 😀

  10. No i tak sie stalo. Dla SPD to tez lepiej, bo w opozycji beda mogli jakos uporac sie albo dogadac z die Linke. A tak to Lewica w nich walila jak w beben.

  11. W Polsce malo pisalo sie o wyborach, bo mam wrazenie i w Niemczech wialo nuda. Coz tu pisac skoro nikt sie po gebie nie okladal.
    Sami Niemcy chyba sie nie bardzo interesowali.

    Z tym dlugiem Niemcow Helena ma troche racji. Niemcy zadluzaja sie sami u siebie. Taka juz ich tradycja, w razie czego mozna sprawe zalatwic hiperinflacja. Troche wiekszy problem maja Amerykanie, bo ci sa winni kase Chinczykom.

    To tez jest kolejny argument w dyskusji o euro, czy chcemy koniecznie finansowac dlug Niemcow? Moze nie do konca. A w warunkach w ktorym Niemcom wolno bezkarnie lamac kryteria konwergencji, to w praktyce tak by wygladalo.

    Z drugiej strony, polecam artykul Ziemkiewicza w Plusie Minusie i wiszaca w powietrzu sugestie, ze tym razem przyjdzie nam jednak przed Niemcami zlozyc hold wasalny. Powialo groza troche po lekturze tego artykulu, ale juz od dawna o tym sie szeptalo.
    Nie bardzo wiem, co dla nas oznacza zwyciestow Merkel. Chyba dobrze, ze po prostu jest jasny zwyciezca. Wypada nowej/starej kanclerz zyczyc sukcesow, oby nie naszym kosztem.

  12. Jak trwoga, to do Boga.
    Tak bym skomentował wynik wyborów w Niemczech.
    Racjonalne społeczeństwo niemieckie doszło do wniosku, że wobec kryzysu trzeba wybrać polityków, którzy zajmą się odbudową gospodarki, nie zaś sprawiedliwym dzieleniem jej owoców.
    Jako że nasza gospodarka jest, można powiedzieć „bratem syjamskim” niemieckiej./Jesteśmy zrośnięci portfelami/ to bardzo dla nas dobra wiadomość.

  13. Właśnie dlatego że Niemcy są filarem Unii, są tak ważnym dla europy krajem należy upatrywać korzyści z wygranej koalicji w której znajdą się liberałowie Guido Westerwelle…Radość!

  14. Jakoś o Niemców jestem spokojny, bez względu na przyszłą koalicję powyborczą. Dwukrotnie szedłem z nimi do Santiago – z Pirenejów i Sevilli. Taki marsz obnaża ludzi i ujawnia słabości. Niemcy nie pękają i dochodzą do celu nawet na pokaleczonych nogach. Powoli, metodycznie, z nosem wbitym w niemiecki przewodnik do którego mają pełne zaufanie. To twardzi, racjonalni ludzie – wiele się od nich można nauczyć.
    Pozdrawiam

  15. Kartka z podróży
    „Niemcy nie pękają”
    A pod Stalingradem?

  16. Zgadzam się Parker. Rosja przekracza horyzont niemieckiego planowania Pewnie dlatego tak czule między nimi – jak nie można podbić to trzeba uwieść.
    Pozdrawiam

  17. Parker 😆 😆 😆

  18. dzisiaj bylo ciekawiej w „polityce” niz przez tygodnie walki wyborczej

    partie „ludowe” CDU i SPD stracily miliony glosow

    wedlug mnie najwiekszym wygranym jest Piratenpartei ktora z niebytu zdobyla 3%

    glosow i to mlodych wyborcow-w internecie sila

    nudni,pragmatyczni niemieccy wyborcy wybrali ponownie KOBIETE na swego przywodce i (tak to wyglada ze Guido nim bedzie) homoseksualiste na ministra spraw zagranicznych!!!!

    pytanie za sto zlotych:co zrobi prezydent Kaczynski jezeli minister Westerwelle
    przyjedzie z oficjalna wizyta z malzonkiem(a)? 😆

    pozdrawiam 🙂

  19. Rysberlinie!
    Napisz kilka słów na temat tej „Piratenpartei”

  20. Podaj numer konta, to Ci wyślę dwieście złotych, żebyś nie musiał zadawać homofobicznych pytań.
    Przez takich jak Ty, wstydzę się jak jestem w Berlinie, odzywać do żony po polsku i rozmawiamy po angielsku w miejscach publicznych.

  21. Torlinie

    wiem ze znasz niemiecki wiec

    http://www.piratenpartei.de/

  22. a teraz polski portal

    http://www.partiapiratow.org.pl/

    pozdrawiam 😀

  23. do parker

    witam

    prawdopodobnie piszesz do mnie i prosisz mnie o nr konta

    to milo z Twojej strony,200 zl przeznacz prosze (jezeli Twoja propozycja byla

    uczciwa) na cele spoleczne w polsce

    przykro mi ze zamiast po niemiecku mowisz w berlinie z zona po angielsku,ale poniewaz berlin jest miastem tolerancyjnym to mysle,ze nikt Wam tego nie bierze za zle i macie tylko przyjemne wspomnienia z berlina

    co do zarzutu homofobii -to mylisz sie

    pytanie bylo ironiczne i sadzilem,ze kontekst (lech-guido) znajac poglady i zycie tych panow jest oczywisty,jezeli nie to w przyszlosci postaram sie dodac slowo UWAGA IRONIA

    pozdrawiam(serio) 🙂

  24. Parker, take it easy. Rysberlin, jesli do niego piles, nie jest homofobem. Przeciownie, jest bardzo w porzadku i ma nieskazitelne liberalne credentials. Zapewniam Cie, bo znam go nie od dzis z Blogu Bobika, gdzie czesto rozmawiamy w sposob prowokacyjno-zartobliwy. I to byl zart, calkiem uprawniony zreszta, zwazywszy na homofobie Kaczynskich. No sam wyobraz sobie mine prezydenta Kaczynskiego jesli sie musi witac z zyciowym partnerem niemieckiego polityka! Chcialabym przy tym byc. 😆
    Przepros rysia ladnie, parker 😆

  25. @Helena
    Nie znam rysia i nie mam zamiaru poznawać.
    Dla mnie jego wpis był homofobiczny, bo tak traktuję każde zaglądanie człowiekowi do sypialni.
    Dodam, że również szowinistyczny.
    Minister, jak przyjedzie do Polski z kimś, to będzie to partner, a nie małżonka.
    To nie było szydzenie z homofobi prezydenta Kaczyńskiego tylko z pana Westerwelle.
    Nie jesteśmy tacy, za jakich się uważamy, tylko jak nas inni widzą niestety.
    Jak spytasz ojca Tadeo, czy jest antysemitą, to też odpowie że nie.
    Podejrzewam nawet, że to będzie szczera odpowiedz.
    Nie mam zamiaru przepraszać,bo jeśli nawet wpis był ironiczny, to był homofobiczny i już.

  26. rysberlin pisze:

    2009-09-28 o godz. 21:29
    „pytanie za sto zlotych:co zrobi prezydent Kaczynski jezeli minister Westerwelle
    przyjedzie z oficjalna wizyta z malzonkiem(a)? ”

    szanowny Panie,
    o ile mi wiadomo, Westerwelle „zamezny” nie jest.
    A jesliby zabral na oficjalna wizyte w Polsce swojego
    przyjaciela, to Prezydent zawsze ma mozliwosc zabrania
    na spotkanie brata.
    Mysle, ze panowie nie musieliby sie nudzic.
    I jeszcze jedno:
    Westerwelle ma sklonnosci jakie ma, ale jest przy tym czlowiekiem powaznym i nie biega po ulicach z transparentem
    „ich bin Schwul” ani nie bawi sie w jakies glupkowate parady
    rownosci.
    Dlatego tez nie mialem zadnych obiekcji, aby oddac na niego
    glos w ostatnich wyborach.

  27. Parker, Jesli nie masz zamiaru poznawac rysiaberlina, to wylacznie Twoja strata i nad nia ubolewam. Nawet jesli jego zart byl w Twoim rozumieniu niefortunny, to nie ma powodu zarzucac mu homofobii, skoro i on i ja wytlumaczylismy Tobie jego intencje.
    Mowienie o wszystkim znanych i nader publiocznych preferencjach seksualnych piblicznej osobistpsci nie jest „zagladaniem komus do lozka”. Co innego gdyby wspomniany polityk chcial te sfere swego zycia utrzymywac w tajemnicy przed spoleczenstwem. Ale nie utrzymuje i chwala mu za to. Lepiej i godniej jest nie byc w szafie, skoro sie pelni funkcje publiczna.
    Zaluje, naprawde zaluje, ze tak surowo oceniasz mojego dobrego kolege z Blogu Bobika. Ja go znam jako kogos niezwykle pogodnego, wesolego, przyjaznego swiatu i z dobrze umeblowana glowa, czlowieka, ktory nie pamioetam aby kogokolwiek obrazil.
    I wlasnie dlatego Pies Bobik, na blogfu ktorego spotykam rysia codzioennie, poswiecil mu nawet specjalny wierszyk:

    Portret Rysia

    Proszę państwa: oto Ryś,
    bardzo rozbrykany dziś.
    Jest pół zwierzem, pół człowiekiem
    (jak centaur był przed wiekiem),
    broda posiwiała nieco,
    ale się przed żadną hecą
    nie uchyla, bo brykanie
    za życiowe ma zadanie.
    W duszy Rysia gra bolero,
    na czuprynie tkwi sombrero,
    zaś na rysiowatych uszach
    pędzel jakiś się porusza.
    Ryś uprzejmy jest nad podziw,
    kiedy po Berlinie chodzi,
    bez krępacji odrobiny
    łapę poda spod pierzyny,
    a jak się go ładnie prosi,
    książkę zaraz też przynosi.
    Namalować portret Rysia
    nie jest łatwo. Przy tym wysiadł
    już niejeden, klnąc „do czarta!”,
    ale gra jest świeczki warta!

  28. Rysberlinie – dzięki. I nie przejmuj się nienawistnikami. A jednocześnie dałeś mi świetny pomysł na notkę. Pozdrówka

  29. Helena
    Nie atakuję Rysia,tylko tylko to co napisał.
    Często będąc za granicą, mam okazję słyszeć komentarze naszych rodaków do otaczającej rzeczywistości.
    Jednym z bardzo typowych, jest ironiczne komentowanie preferencji seksualnych przechodniów, którzy się z nimi nie kryją.
    Czy skryci za zasłoną języka są homofobami?
    Nie zastanawiam się, bo nic mnie nie obchodzi, co sobie myślą.
    Wystarczy mi, że rozumiem co mówią.
    Jest mi wtedy wstyd, że jestem Polakiem i po polsku się nie odzywam.

  30. parker
    Niepotrzebnie rozdajesz ciosy na prawo i lewo.
    Rysio nic skandalicznego nie napisal i nie zaslozyl na Twoje epitety. Moze lubisz skomplikowane interpretacje prostych slow?
    Takie reinterpretacje rzeczywistosci to przywilej nie tylko Polakow. Czynia to rowniez inne nacje.
    Z Polakami, zwlaszcza w domu staram sie mowic po polsku. Sa gorsze rzeczy niz wstyd bycia Polakiem.

  31. Heleno,bardzo dziekuje 🙂

  32. Torlin,dziekuje

    porozmawiam z synem i dodam cos jeszcze on jest sympatykiem(mlody!)

    🙂

  33. parker,Levar

    przakra historia,myslcie co chcecie nie moge wielokrotnie udowadniac ze biale jest biale

    pozdrawiam

  34. PA2155,dziekuje 🙂

  35. Panie Parker,
    nie bardzo potrafie zrozumiec panska logike.
    Widze w niej pewna sprzecznosc.
    Jesli pupliczne ujawnianie swoich preferencji seksualnych jest ok., to niby dlaczego publiczne ujawnianie swoich pogladow na ten temat mialoby byc obciachem?
    W koncu jesli wystawiamy cos na widok publiczny to musimy sie rowniez z reakcja publiki liczyc.
    Zupelnie jak w teatrze, albo na estradzie. Mozemy zebrac
    brawa albo tez zostac wygwizdani.
    I nie koniecznie musi to swiadczyc o braku kultury widzow.

  36. @Helena,PA2155,rysberlin
    Nie rozdaję ciosów na prawo i lewo.
    Rozdaję ciosy homofobi, która ma różne twarze.
    Występuje w wersji hard, która prezentują na przykład naziści.
    Może występować w wersji prezentowanej przez naszego prezydenta,który nie odmawia homoseksualistom prawa do życia.
    Ba, nawet do uprawiania miłości na swój sposób.
    Ale nie zgadza się, na demonstrowanie przez nich sprzeciwu wobec dyskryminacji.
    Uważa to za propagowanie homoseksualizmu.
    Nie ma nic przeciwko parom hetero, trzymającym się za rękę w parku,lecz para gejów, jak robi to samo, budzi w nim niesmak.
    Rozumiem że wszyscy moi adwersarze są tolerancyjni i tak jak ja, są takim postawom przeciwni.
    Nie zajmujmy się więc tymi przypadkami, bo nie ma między nami sporu w tej materii.
    Istnieje jednak homofobia w wersji soft.
    Gdzie człowiek będący nią owładnięty, często nie zdaje sobie z tego sprawy.
    Uważa się za liberała.Nie ma oporów przed pójściem do gejowskiego klubu,może się z gejami kolegować.
    Na pozór wszystko ok.
    Tylko mimo wszystko dzieli ludzi, na homo i hetero.
    Ważne dla niego jest, że ministrem zostanie homoseksualista,nic do niego nie ma,ale zauważa.
    Jest taki wyluzowany w swojej tolerancji, że uważa, że może sobie pozwolić na żarty, które homofobom nie przestoją.
    Z żony geja na przykład.
    Uważa, że jak homoseksualista swoje preferencje ujawnia, to mu chwała.
    Jak by ukrywał, to mu hańba?
    Może nie.
    Uważa że lepiej i godniej jest, jak ktoś swoich preferencji nie ukrywa.
    A dlaczego?
    Większość ludzi, sferę seksualną ukrywa jednak.
    Większość ludzi nie opowiada, że najbardziej, to lubi seks oralny na przykład.
    No, ale gej to nie to samo,chciało by się powiedzieć, prawda?
    Helena,PA2155,rysberlin
    Nie atakuję was,nie lubię mentorstwa,ale zostałem do niego sprowokowany.
    Napisałem żebyście zrozumieli, co mam na myśli, zarzucając komuś homofobiczne poglądy.

  37. I nie pozostaje nic innego, w tym miejscu, jak się zgodzić z Levarem 🙂

  38. Panie Levar
    Różne jest poczucie obciachu u ludzi, i co do tego się nie będziemy chyba spierali.
    Osoby homoseksualne w krajach o dłuższej niż nasza tradycji tolerancyjnego traktowania sfery seksualnej,często nie kryją się z okazywaniem uczuć drugiej osobie, gdyż mają poczucie wolności i nie widzą powodu, żeby się ze swoimi preferencjami mieli ukrywać, tylko dlatego że są w mniejszości.
    Na nikim to zresztą nie robi wrażenia.
    Nie występują w teatrze, podobnie jak osoby hetero trzymające się za ręce i nie oczekują recenzji.
    Są w miejscu publicznym i mają takie same prawa jak wszyscy.
    Podobnie jak osoba gruba, która założyła obcisłe dżinsy, bo uważa że tak wygląda dobrze,nie oczekuje komentarzy, że z taką dupą to bym nigdy spodni nie założyła.
    Podobnie jak młoda dziewczyna, ze sporo starszym facetem, do którego uczuć nie ukrywa, nie robi tego po to, aby usłyszeć, że pewnie na kasę poleciała, bo inaczej, to co z takim starym dziadem robi.
    Może i poleciała.Jej sprawa.
    Piękna dziewczyna, nie koniecznie musi by zadowolona, jak słyszy jakie pożądanie wzbudza w naszych rodakach wracających z pracy.
    Więc moje poczucie obciachu powoduje, że jak słyszę takie komentarze to się wstydzę.
    Pan rozumiem uważa, że skoro ci ludzie pokazują się w metrze lub na ulicy, to zarówno na brawa jak i gwizdy zasługują.

css.php