Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

19.01.2009
poniedziałek

Obama wchodzi na scenę

19 stycznia 2009, poniedziałek,

Teraz już nie jako elekt, lecz czterdziesty czwarty prezydent USA. Wielka sprawa. Ale start ma bez porównania trudniejszy niż poprzednik. Recesja, bagno afgańskie, rozsypujący się Bliski Wschód i Pakistan, spory o zmianie klimatu. Podczas kampanii lubiano porownywać Obamę do JFK, ale on sam widzi siebie raczej jako ideowego dziedzica Lincolna, bo nie chcę pisać, że samego Lincolna. To trafniejsze porównanie.

Lincoln, jeden z największych prezydentów, stanął przed zadaniem trudniejszym niż staje dziś Obama. Miał być tym, który jednoczy naród po secesji konfederacji i krwawej wojnie domowej. Obama ma jednoczyć naród po buszyzmie. To jednak nie to samo, co leczyć rany po bratobójczej walce zbrojnej.

Mam wrażenie, że Obama sobie poradzi. Oczywiście za cenę rozczarowania, jakie już wywołuje u tych w kraju i świecie, którzy spodziewali się po nim ojca założyciela jakiejś nowej amerykańskiej utopii, która władzę odda na zawsze w ręce radykalnych demokratów. Obama woli stary mit Ameryki jako kraju, w którym wszystkim wolno szukać szczęścia. I gdzie się je wciąż znajduje – jak znalazł je on sam. A do rządu wziął ludzi, którzy zjedli beczkę soli z waszyngtońskim establishmentem. Zero radykalizmu, sam trzeźwo skalkulowany pragmatyzm.

Poradzi sobie też dlatego, że w ciągu kampanii i w okresie przed inauguracją z tygodnia na tydzień dorastał do swych przyszłych zadań w tempie imponującym. Wczoraj oglądałem koncert muzyki pop na jego cześć. Z równą swobodą słuchał gwiazd i śpiewał z pamięci refreny złotych przebojów, jak potem wstał i wygłosił przemówienie w duchu Lincolna. W Europie może by się ktoś skrzywił, że populistyczne, ale tam w Waszyngtonie, u stóp mauzoleum autora wspaniałej mowy getysburskiej, brzmiało naturalnie i budująco. A na dodatek trudno się nie uśmiechnąć z sympatią na widok całej rodziny Obamów, zwłaszcza uśmiechniętych córek. Baracj jest nie tylko fotogeniczny, ale także bardzo medialny, co oczywiście ma we współczesnym świecie pewne znaczenie.          
Niektórzy ostrzegają, że Obamę bardziej niż Europa będzie interesowała Afryka, Indie, może Indonezja, w każdym razie tak zwany świat rozwijający się. To się jednak dopiero okaże. Pamiętamy wyprawę Obamy do Starego Świata jeszcze jako pretendenta. Nie wyglądała tylko na kurtuazję. Zresztą stare wygi w rządzie Obamy nie pozwolą mu zapomnieć o Europie, a i Europa będzie mu o sobie przypominała, tym bardziej, że jest przecież przedmurzem Azji, tego kontynentu XXI wieku.

A Polska? Cóż, nie sądzę, by Obama sam z siebie poświęcił jej więcej uwagi niż jego republikański poprzednik – raczej mniej, dużo mniej. Nasza martyrologia może nie robić na Obamie, potomku Afrykanów, takiego wielkiego wrażenia, jak na amerykańskich jastrzębiach antykomunizmu. Życzę 44. prezydentowi, by udało mu się zająć w historii miejsce porównywalne z szesnastym – Lincolnem. Z jednym wyjątkiem: oby nie napotkał na swej drodze jakiegoś Bootha.

         
XXX
PIRS – dzięki za wpis bułgarski; Jacobsky, PA2155, Bakersfield, Helena, Ella34, Obol podobnie dziękuję za interesującą wymianę zdań o specyfice czytelników prasy w Kanadzie czy USA. Faktycznie nie wiem, jak jest w Montrealu, więc Jacobsky i inni sceptycy z tej części globu mogą mieć swoją rację. Katarzyna – tak jest, dotyka Pani sedna sprawy, choć naturalnie są wyjątki, a rzecz dotyczy przede wszystkim mediów elektronicznych i tabloidalnych. PAK – co do autorstwa brukselskiej instalacji czytałem sprzeczne informacje, także taką, że sam Czerny wszystko wymyślił i zrobił. tr, ella 34 – proszę nie spieszyć się z epitetami i przeczytać choćby ten mój artykuł o sprawie turecko-ormiańskiej: ,,Krew zatruta nienawiścią”, POlityka 48/2005  

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,

    wiecej niz ostrozny optymizm, mniej niz euforia – tak bym nazwal swoj stan ducha w przeddzien zaprzysiezenia.

    Jedno jest pewne: po osmiu dlugich latach prezydentury Busha gorzej byc nie moze. Pozostaje tylko kwestia tego, o ile bedzie lepiej niz bylo. Z pewnoscia nie za wiele, przynajmniej z poczatku (i dlatego moja mniej niz euforia), ale tez dno, od ktorego przyszlo sie odbijac znajduja sie wyjatkowo gleboko. I podobnie jak Pan, wierze, ze Obama poradzi sobie z wyzwaniami stojacymi przed nim i przed Ameryka. A kto wie, czy nie przed swiatem.

    Czterdziesci i cztery… magiczna liczba. Ale chyba bardziej magiczne sa te setki miliardow, juz wydane, i jakie jeszcze beda wpakowane w leczenie zapadnietej gospodarki amerykanskiej. Kto wie, czy to nie jest najwiekszym z wyzwan stojacych przez nowym prezydentem.

    Pozdrawiam i dziekuje za zrozumienie mego punktu widzenia w dyskutowanej uprzednio kwestii.

    Jacobsky

  2. Panie Redaktorze

    Na poczatek przepraszam za zbyt mocne slowa w ?armenskiej dyskusji?. Nie zamierzalam rzucac jakis epitetow.
    Mamy czas Obamy, na naszych oczach tworzy sie historia i tak naprawde chyba nikt nie wie czego sie spodziewac. Jedno jest pewne, koniec z buszyzmem (swietne okreslenie). Mam wrazene, ze Obama na poczatek w polityce zagranicznej swoja uwage skupi na Azji, bo tam Stany maja najwieksze gospodarcze interesy. A ekonomia Chin powoli sie zalamuje, sytuacja Indii nadal niejasna. Oczywiscie nie wspominam o Afganistanie, gdzie Amerykanie byc moze zwieksza obecnosc militarna. Europa spadnie na drugi plan, przynajmniej na poczatek.
    Rewolucji Obama zas nie dokona wystarczy spojrzec na nazwiska najblizszych wspolpracownikow.
    Niezbyt rozumiem poploch tzw. prawicowej polskiej pracy po wyborze Obamy, zwlaszcza padajacego raz po raz okreslenia ?lewacki prezydent?. Nie mam pojecia co to oznacza. Pamietam ze lewackie byly ugrupowania terrorystyczne w latach 70tych na zach. Europie, ale widocznie semantyka slowa ewoluowala od Czerwonych Brygad do Prezydenta USA – a ja nie nadazam. Moze ktos oswieci zdezorientowanego emigranta.

    Pozrawiam

  3. …a imię jego czterdzieści cztery!
    Panie Redaktorze,
    Start Obamy rzeczywiście niezwykle trudny, ale póki co ma wysokie poparcie społeczne ; a to tu i teraz niezwykle ważne. Jeśli nie zmarnuje tego zaufania i nie zacznie reprezentować tylko jednej grupy społecznej (niekoniecznie związanej z kolorem skóry!), tak jak Bush nachalnie i często bezmyślnie „reprezentował” nafciarzy, ma szansę na uzdrowienie USA i drugą kadencję! Po Bushu jak po sztormie nawet „skrawek słońca” witany jest z zachwytem i Obama doskonale o tym wie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ella34
    Polemizowałbym, czy ekonomia ChRL załamuje się (ale Hong Kong ucierpi, to fakt), prognoza wzrostu PKB na ten rok wynosi 8%. Dla Indii ok. 6,5%. Wystarczy to porównać z niezwykle dynamicznym ‚wzrostem’ PKB w Eurolandzie, że o samej strefie Euro z litości nie wspomnę.
    A co do terminu ‚lewak,lewacki’ to nie semantyka ewaluowała, tylko poziom intelektualny dziennikarstwa w Polsce się obniżył. Po części z powodu demagogii dziennikarzy, a po części z powodu ich nieuctwa. Zresztą takich terminów politologicznych używanych niezgodnie z ich znaczeniem, jest w polskich mediach więcej.

    A tak w temacie USA, Dubya nie zadzwonił do nikogo w Polsce, pożegnać się. Jak to się mogło stać? A przecież jeszcze parę lat temu sam innym przypominał: ‚You forgot Poland’. 🙂

  6. Najwiekszy amerykański jastrzab antykomunizmu i przyjaciel naszych jastrzębi antykomunizmu jakos nie pofatygowal sie aby zadzwonic i podziekowc jastrzebiowi Kaczynskiemu za pomoc w Afganistanie i Iraku. 43 prezydent USA nie tylko dostaje butem po glowie, ale sam jest bucem. Moze dlatego wlasnie nasi bracia-jastrzebie wybrali go na swego idola. I dobrze, ze pokazal im gdzie ich ma. A przy okazji reszte Polakow. To bylo takie yes we can! a la Bush.

  7. @Dziecko_bessy
    Dzieki za wyjasnienie, demagogia niestety zwycieza. Nadal zas twierdze, ze Chiny wchodza powoli w recesje. Bedzie to mialo znaczny wplyw na cala swiatowa gospodarke.
    A na prezydenture Obamy spogladam z optymizmem. Po fatalnej prezydenturze Busha, swiat wita kazda zmiana z nadzieja.
    Pozdrawiam

  8. Gdy sie ludzie jednocza stanowia poterzna siłe , mam taką nadzieje że dzieki Obamie po raz pierwszy zjednoczą się wszyscy ludzie dobrzy ,w swojej mondrośći .

    Nie z TV nie na pokaz nie dla sławy ,poprostu my co czujemy ze czas nadszedł coś zmienić ,moze nie teraz ale wkruce .

  9. Wiehu 12.06
    Co miałeś z polaka w ZSZ ?
    Masz rację, warto by „ćuś” zmienić ! 😉

  10. Pozyjemy, zobaczymy. Pozostaje ostroznym optymista, ale problemy sa naprawde ogromne. Polityka zagraniczna poza oczywistymi drobnymi korektami prawdopodobnie nie ulegnie zmianie. Moze nabierze jedynie nieco „ludzkiej twarzy”. Prawdziwym wyzwaniem dla ekipy Obamy bedzie gospodarka amerykanska i problemy socjalne odziedziczone po 8 latach rzadow GWB. Oby nie byla to tak krotka kadencja jak rzady J. Cartera.

    Pozdrawiam

  11. Euforia sukcesu Baracka Obamy ostygla niemal zaraz po ogloszeniu jego zwyciezca wyborow prezydenckich. Okres tzw. transition, czyli 100 dni na montowanie administracji Barack Obama wykorzystal rowniez, na pewne sygnalizowanie swoich pierwszoplanowych zadan jako Prezydent, ktore raczej sa dalekie od jego obiecanego CHANGE, sa w pewnym stonpiu kontrowersyjne i w sprzecznosci z bezwzglednymi danymi i liczbami pokazujacymi stan finansow i ekonomi Stanow Zjednoczonych.
    Rozszerzenie zasiegu tzw. robot publicznych majace zmniejszych bezrobocie. Czyzby Pan Obama sobie wyobrazal , ze wyksztalcony programista, ekonomista- finansista, makler gieldowy, czy nawet prawnik podejmie sie pracy na rzecz budowy czy remotu szkoly, remontu drog i innych tego typu obiektow.Zadalem sobie trud zbadac jakiego pokroju ludzie aktualnie zarejestrowani sa jako bezrobotni? Te dane sa daleko nie dokladne bowiem szereg kompanii zwolnilo swoich pracownikow gwarantujac im przez najblizsze 6 miesiecy otrzymywanie pelnego swego wynagrodzenia, a wiec Ci ludzie jeszcze nie rejestrowali sie jako bezrobotni.W wiekszosci bezrobotnymi sa ludzie wykwalifikowani, wyksztalceni, specjalisci w wielu dziedzinach. Tzw. ludzie stanowisk produkcyjnych ( nazwijmy to potocznie robotnicy ) to na dzien dzisiejszy 48 % ogolu bezrobotnych.
    Pakiet stabilizacyjny 775 Miliardow dolarow i pewne ulgi podatkowe w 2009 roku w oblizu ponad bilionowego deficytu budzetowego daja podstawe sadzic, ze nadzieja nowej administracji jest na wypuszczenie do rak amerykanow troche wiecej piebniedy, w nadzieji, ze te pieniazki amerykanie szybko wypuszcza na rynek i tym samym malo ze, pieniazki wroca to jeszcze ruszy koniunktura produckyjna.Troche bledne spojrzenie administracji, bowiem amerykanie dzisiaj juz bardzije wyczuleni sa na oszczedzanie, niz wydawanie pieniedzy.Ozywienie na rynku kredytow hipotecznych i tym samym pewne ozywienie na rynku nieruchomosci moze byc pozorne – jak i obecnie juz sie w penym procencie odnotowuje, trudno jednak bedzie w dalszym ciagu i w krotkim okresie czasu powstrzymac spadek cen nieruchomosci i gruntow.Z pewnoscia pewien interwencjonizm panstwowy w sferze finansow bedzie niezmiernie potrzebny i pomocny, jak rowniez znaczne zredukowanie obciazen budzetowaych zobowiazaniami zagranicznymi czy na rzecz sektora militarnego pomoze zredukowac ogromny deficyt budzetowy plus podwyzszone podatki w 2010 roku. To moze byc poczatek przelomu w ekonomii Stanow Zjaednoczonych i poczatek powrotu do normalnosci, czyli w swobodnych prognozach i podeliczeniach zajmie to okres okolo 2 lat. Tyle czasu ma Barack Obama by udowodnic swoim wyborcow, , ze jego program jest w czesci realny i realizowany, w przeciwnym wypadku bedzie on pierwszym i jedynym afroamerykanskim prezydentem na baaaaardzo dlugo.Obama dal ogromny wyraz zaufania wielu osobowosciom znanym z przeszlosci z administracji Prezydenta Billa Clintona.Rzeczywistosc zweryfikuje prawidlowosc tego ruchu. Ja osobiscie zycze Obamie suckesow ( choc jestem wzgledem jego osoby i prezydentury sceptycznie nastawiony ). Jego sukces to poprawa sytuacji dla wszystich amerykanow i ich rodzin, a wiec i mojej sytuacji rowniez.
    Busch – nie byl zlym prezydentem, byl niezmiernie wrazliwym i obiektywnym. Mial zle dobrana administracje i doradcow. Osobiscie jego noie obwiniam za kryzys ekonomiczny. Obwiniam za ten kryzys lobby finansowo – gospodarcze w USA , tych starych zgorzknialych, zniszczonych bogactwem samolubnych slepcow, ktorzy na wszystko patrzeli z punktu widzenia osobistych korzysci do ostatniego momentu.Nawet w ostatnie chwili po mogloszeniu upadlosci mieli smialosc prosic o dotacje na wyplaty tzw. bonusow wielomilionowych.Obwiniam Buscha za wojne w Iraku zam kilka politycznych bledow ale nie za kryzys finansowy

  12. do
    PA2155 pisze:

    2009-01-20 o godz. 14:51
    Zobaczymy, pozyjemy. Szczyt madrosci.

  13. do
    dziecko_bessy pisze:

    2009-01-20 o godz. 10:20

    Prosze sprawdzi cene ( spadek cen) makulatury. zapewniam; znaczacy wyznacznik sklai kryzysu.

  14. Panie Redaktorze,

    pierwsze relacje radiowo-internetowe jakie do mnie dotarły z przemówienia inauguracyjnego Obamy sugerują, że przesłanie miał iście churchilliowskie: blood, sweat & tears. Sądzę, że to – paradoksalnie – dobry prognostyk. Nie ukrywałem swojego sceptycyzmu wobec jego kandydatury, uważając ją za mocno populistyczną, ale zmieniłem zdanie. Podobnie jak Jacobsky czy PA2155 – jestem ostrożnym optymistą.

    Pozdrawiam

    Geograf

  15. Panie Redaktorze !

    Zbyt wiele jest oczekiwań, i to całkiem nie realistycznych, irracjonalnych, wypływających raczej (a może przede wszystkim) z „wishfull thinking” niźli z chłodnej analizy, „szkiełka” mędrca i empirii ostatnich czasów. Mega-impreza zaprzysiężenia 44 Prezydenta USA była moim zdaniem pompatyczną, przeogromną w skali i widowni (jak sam kraj, ludzie, kultury tak funkcjonujące, obrzędy i maentalności- czyli ów zaatlantycki dla Europy „melting pot” jak chciał tego Israel Zangwill) ale przy tym niezwykle jarmarczną, odpustową i pustą (w amerykańskim stylu) imprezą. Dużo krzyku, zaklinania rzeczywitości (słowami i modlitwami), hałasu i tzw. „dymu”, a malo konkretów, realizmu i wniosków opartych o „dziś” i „wczoraj”. Do mnie to po prostu nie trafia – śmieszy i dziwi poniekąd.
    Boję się, że Barackowi O (choć życzę mu dobrze, bo to jest szansa nie tylko Ameryki ale i świata na „normalność” – czyli na multilateralizm a nie unilateralizm a’la Bush, Reagan czy Nixon) się nie uda sprostac zbytnim i rozdmuchanym przez prymitywne i tabloidalne media (i takich komentatorów od 7-miu boleści) emocje i oczekiwania. Coś co w systemie amerykańskim nazywa się „lobbies” i co D.Eisenhouwer kiedyś nazywał kompleksem wojskowo-przemysłowym, – dziś mówić raczej trzeba o kompleksie finansowo-spekulacyjno-naftowo-wojskowym (ten ostatni człon to zwłaszcza firmy ochroniarskie i różnego „przybudówki” przy-armii) potrafi przecież skutecznie zablokować i naciskac – dzięki koneksjom finansowym, swoim senatorom bądź kongresmennom – na odpowiednie strefy władzy. Prezydent jest pierwszą „figurą”, ale to nie on rządzi. On jest wykwitem określonych idei i „chciejstwa” społecznego, ale rządzenie nie na tym polega (zwłaszcza w mocarstwie i imperium światowym, a takim są USA) na zaspokajaniu „chcic” możliwie wielu, ono realizuje zaspokajanie „chcic” tych najważniejszych – często ukrytych za parawanem oficjalnych prezentacji, „fotek” na trawniku przed Bialym Domem etc. Kibicując Barackowi O mam świadomość jego ułomności (już dziś !!!), niemożności i uwarunkowań politycznych, finansowych, lobbistycznych itd.
    Łyżka dziegciu w beczce miodu zawsze musi się znaleźć.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  16. Nadzieja wygrala a nie strach- to sa slowa 44 prezydenta USA. I wlasnie taka bedzie nowa polityka za oceanu, bedzie dialog a nie straszenie. Jedna z pierwszych wizyt zagranicznych podobno ma sie udac do jakiegos kraju muzulmanskiego! Polska musi zapomniec, ze ten dobry wujek Sam, to jest iluzja naszych rodakow, nigdy nie bylismy partnerem, tylko pionkiem na ich szachownicy geo-politycznej, Nie zapominajmy, ze rzad aktualny to prawica, a Obama jest Demokrata, przez duze D!

    wodnik 53… czy ty chcesz zmienic spoleczenstwo? co ty taki sfrustowany? jesli szukasz wartosc ze swej mlodosc to radze ci spojrz na te aktualne!

  17. @MA
    Zapewne spadek cen makulatury dowodzi kryzysu, ale raczej branży recyklingowej a nie gospodarki chińskiej. Ta będzie miała zasadniczą rolę, podobnie jak dalekowschodnie EMs w walce z groźbą globalnej recesji. Ktoś będzie musiał skupować makulaturę, makulaturę FED-u konkretniej rzecz ujmując. Bez tego administracja B.H.Obamy nie będzie mogła sobie pozwolić na nieograniczoną podaż pieniądza na te wszystkie zapowiadane bailouty, bad banki i pozostały interwencjonizm ‚pakietowy’.
    W tym miejscu aż nie mogę powstrzymać się, aby nie wspomnieć o wzruszeniu w jakie wprawiła mnie wiara prezydenta Kaczyńskiego w kontynuację budowy europejskiego elementu ‚tarczy’. Choć kto wie, jak Chińczycy pożyczą, to i tarcza będzie.

  18. Kto jest nowym prezydentem USA „O’ bum” tak nazwano go w mediach, oczywiscie w parodii?

    Jezeli przeanalizowac jego wystapienie inauguracyjne, to przebijaja oskarzenia o traktowanie czarnych 60 lat temu, a mianowicie, moj ojciec nie mogl by byc kielnerem w restauracji? czy tez powiedzenie zony „ze zostala dumna amerykanka po fakcie kiedy jej maz zostal prezydentem” to znaczy nie byla dumna kiedy ukonczyla najlepszy uniwersitet, i rowniez kiedy jej maz byl senatorem” a zatem pozostaja w ich pamieci dawne lata, i oni beda dzielic Ameryke bardzo szybko, i ciagnac do dolu, czarny czlowiek zawsze bedzie mial pretensje do bialego, ten fakt jest udowodniony.

    Teraz co nastapi, do pani Obamy biali nie beda mieli dostepu, jak rowniez ona bedzie miala bardzo duzy wplyw na meza, czyli szara eminencja, bedzie sprawowala wlade, a wlasciwie rozbijala wladze?

    Po zaprzysiezeniu Pana Obamy gielda zareagowala spadkiem 4% czyly 332 punkty do dolu, jezeli jutro to sie powtorzy, to amerykanska recesja potrwa o wiele dluzej, i wtedy moga nastapic niekontroplowane wydarzenia?

    Ja stosunkowo duzo mialem doczynienia z czarnymi, i wiem co oni mysla i jak postepuja.

    Good luck „O’bum”

  19. Wel done Wodnik53, oczekiwania od Obamy nie sa realistyuczne. Amerykanska ekonomia jest w gruzach. Tego nie da sie naprawic. Bedzie duza inflacja, dewaluacja dolara, bezroboicie i beda ciecia.

    Nie bedzie pieniedzy na tarcze i awnturnictwo w Europie. Podpisanie tej umowy jest swiadectwen glupoty i politycznego oblakania Polskiego rzadu.

    Funkcjonariusze amerykanskiego imperializmu – szukajcie innej pracy.

  20. Co do Obamy nie mam wątpliwości, w polityce zagranicznej nic nie zmieni, bo nie może. I to jest najlepsza wiadomość.
    Kecaj!
    We wszystkich blogach zwalczam tego rodzaju myślenie, świadczy to o kompleksie niższości. Jaki ten Bush niedobry, my byliśmy tacy grzeczni, a on wstrętny nie dał nam buzi na dobranoc. Ludzie. Skąd u Was tyle kompleksów. Najpierw było o komisji gazowej – „naszych nie wzięli” – „no tak, Unia nas olewa”, ale że były państwa, których o wiele bardziej gazowy problem dotykał – to ani słowa. Ja pisałem – telefon Tuska do Fico, a Kaczyńskiego do Klausa i mamy swoich ludzi w komisjach (Słowaka i Czecha). Później brak telefonu Obamy – no tak, lekceważy nas. A teraz to, nasi nie dostali Medalu. Kompleksy niższości – Panowie.

  21. USA przeżyły wczoraj kolejny dzień dwóch prezydentów. Amerykanie zafascynowani i zapatrzeni w Obamę, jak w zbawcę. Sceny wjazdu Odkupiciela do Jerozolimy w hollywoodzkim opakowaniu. Odgłosy i echa religii i odnowiona wiara przesłaniająca strach przed niepewnym jutrem, wsparta modlitwą po zaprzysiężeniu. Wiara jako motor zmian. W jednego człowieka…

    Uzależniony od USA świat – jak narkoman od swojej dawki heroiny -wstrzymuje oddech, wpatrzony w Amerykę i oczekujący od niej cudów. Kulminacja wielomilionowej euforii, ogromnych pokładów nadziei w coś innego. Dzień ucieczki przed wyzwaniami, ucieczki przed nie do końca uświadomioną winą za grzechy megalomanii, dominacji i hipokryzji. Dzień zapomnienia o wstydzie.
    God bless USA! God bless the 44th! Pozwólmy mu uwierzyć w moc imienia 44.

  22. Torlin,

    Bush byl rzecywiscie niedobry… Tak oceniaja go nie Polacy z tego czy z innych blogow, ale sami Amerykanie. O co Ci chodzi ? Jakie komlpeksy ?

  23. A życie jego – trud trudów,
    tytuł jego – lud ludów;
    Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,
    A imię jego czterdzieści i cztery…

  24. kadett,

    inaugracje prezedenckie zawsze byly uroczyste i pompatyczne. Z tym ze co cztery lata mediatyzacja imprezy staje sie coraz bardziej przytlaczajaca. Za Kennedy’ego telewizja byla czarno-biala i lokalna (lub po laczach transmisyjnych), za Reagana – kolorowa i satelitarna, a dzis… ? I chyba dlatego takie wielkie zakrecenie wokol inauguracji, ktora na zywo mogla ogladac wiekszosc obywateli tego globu. Jednak tym razem roznica polegala na tym, ze na uroczystosc przyszla rekordowa liczba widzow. To JEDNAK o czyms swiadczy, zwlaszcza ze kijami tych ludzi nie pedzono.

    Nadzieja ? Czemu nie ? Lepsze to niz klepanie o wojnie, zagrozeniu, i o tym, ze kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam.

    A o ucieczke od rzeczywistosci sie nie martw. Amerykanie owszem – bawic sie lubia, ale tez potrafia byc diablo pragmatyczni.

    Prawdziwy bal zaczal sie dopiero dzis.

    Pozdrawiam.

  25. do
    dziecko_bessy pisze:

    2009-01-21 o godz. 01:13
    To byl wlasnie caly „Witz”. Branza recyklingowa jest odbiciem stanu innych branz. Coz, nalezy sie zaznajomic i chyba zaprzyjaznic z lryzysem na dluzej.
    MA

  26. @kangur
    Amerykańskie indeksy lecą nie przez to, co Obama miał napisane w przemówieniu, tylko przez to co zostało opublikowane w sprawozdaniach kwartalnych. A z tych raportów wieje grozą i trupami, które wciąż wyłażą z szaf. Amerykańskie banki, którym TARP guzik pomógł, notują coraz większe straty:
    http://tinyurl.com/7sqxp2

  27. @Jacobsky
    Wczoraj spędziłem z CNN cały czas wolny po pracy, co wpędziło mnie w czasowe bycie Amerykaninem (a kind of feeling like being the smalest part of that enormous crowd). Ze wszelkimi tego konsekwencjami, włącznie z tsunami pozytywnych i czysto ludzkich emocji. Obama ani mi brat ani swat, a jednak… Mów Pan, co chcesz, ale euforia, która i mnie się udzieliła, działa uśmierzająco na inne uczucia i jest narkotykiem dla mózgu. Jak się bawić, to się bawić, tak plemiennie, transowo. Refleksje naszły mnie potem.

    Nie twierdzę, że Amerykanie uciekają od odpowiedzialności. Czas, by ją okazali wobec świata, który od siebie w takim stopniu zdołali uzależnić. A kto nie jest z nami, ten zawsze będzie przeciw nam – (Amerykanom).

    Pozdrawiam.

  28. to o tobie KANGUR

    stupid is, stupid does.

  29. Drogi Jacobsky!
    Czy Ty czytasz w ogóle teksty, do których się odnosisz?

  30. @kangur
    Twoj punkt widzenia ,a szczegolnie sposob jego wyrazania jest bardzo nie australijski. Tutejsze marsupials uwazaja ze jestes podrabiany. Proponowalbym zmiane iminia na hiena ,skunks ….,ale nie konsultowalem z nimi-moga byc tez obrazone.

  31. dziecko_bessy 17.19

    Wall Street oczekiwal programu od nowego prezydenta, otrzymal to ze ameryka wprowadzi sluzbe zdrowia zadarmo? oraz nic nie zaprezentowal pozytywnego, kontynuacja tego co jest!

    Ja od 30 lat zajmuje sie gielda, kupuje i sprzedaje akcje a zatem w ktora strone ida gora, dol zarabiam na tym, a zatem to jest moim codziennym chlebem!

    Pragne powiedziec pare slow na temat prezydenta Busha, otoz kiedy on zdecydowanie podjal walke z terorystamy, ameryka nie miala zadnego ataku, o tym nikt nie pamieta, bo to jest good news, druga sprawa to Bush ma ojca z ktory konsultowal wszelkie posuniecia a zatem Bush senior jest wytrawnym politykiem, i dlatego lepiej dla ameryki ganiac gdzies tam terorystow niz we wlasnym kraju?

    Nastepna sprawa, dolar amerykanski, do roku 1990 byl najbardiej stabilna waluta na swiecie i caly swiat bral dolary, ogromna czesc byla przetrzymywana w prywatnych schowkach, masa dolarow poprostu zginela, pozostala czesc dolarow zostala puszczona w obieg, co spowodowalo upadek dolara, dodatkowo, czyly przez emitowanie dolara ameryka sie bogacila, a teraz musi z powrotem odkupic dolary,

    Rzad Clintona wprowadzil caly szereg reform jak pozyczac dolary bez zwrotu, i banka mydlana nareszcie pekla? Ameryka przez najblizsze lata bedzie w recesji, i ta sama partia doszla do wladzy, a zatem perspektywa nie jest przyjemna?

  32. Torlin,

    raczej czytam. Czy jest cos w Twoim, czego nie da sie pojac po pierwszej lekturze ?

    Pozdrawiam.

  33. Kangur, to ty sie zajmujesz GIELDA? Od 30 lat? No niech mnie kule bija! Pierwej powierzylabym swoje oszczednosci sprzedawcy kradzionych samochodow.
    Nic dziwnego, ze mamy to co mamy.
    A kiedy pojdziesz na emeryture?
    A czy twoj boss wie, ze jestes rasista czy tez starasz sie w pracy trzymac jezyk na klodke i tylko tu wpadasz aby sobie ulzyc?

  34. Ja proszę boga wszechmogącego aby idioci i niedoucy nie zostawali ministrami sprawiedliwości. Nawet jeżeli są kumplami i kombatantami. Jak widać zdecydowana wiekszość znanych kombatantów to popaprańcy.

  35. @kangur
    Oczekiwanie przez ‚rynki finansowe’ (wg. twojej interpretacji) od nowego prezydenta, że będzie ich pocieszał w przemowie inauguracyjnej jest przejawem infantylnego podejścia i kompletnego niezrozumienia, czym jest takie przemówienie.
    Poza tym, co zrobi nowy prezydent, to już chyba ‚rynki finansowe’ próbowały dowiedzieć się podczas kampanii wyborczej.
    Zwalanie odpowiedzialności za obecny stan amerykańskiej gospodarki na Clintona, też jest o tyle śmieszne, co żałosne. Wystarczy sprawdzić wskaźniki makroekonomiczne kiedy Dubya władzę obejmował i obecnie. Komentarz zbędny. A ‚radosna’ podaż dolara fiducjarnego zaczęła się za czasów prezydentury Reagana pod kierownictwem i kontrolą Greenspana i trwa po dziś dzień.
    Co do tej walki z terrorystami, to ja rozumiem, że ‚Dubya is not a big reader’ jak określiła go swego czasu Condi i pewnie dlatego mu się kraje pomyliły. Terroryści z 11/9 byli Saudyjczykami. Saudyjczycy nie żyją w Iraku ani Afganistanie. A Boeingi, które porwali, to też w Iraku nie produkują. 😀

  36. nieco inaczej ale na temat:
    piszemy o nim ciekawiej
    http://wordsinvaders.pl/obama-jedzie-do-dallas

  37. Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana

css.php