Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

14.12.2007
piątek

Zjadacz Chleba patrzy na Lizbonę

14 grudnia 2007, piątek,

0traktatSikTusk450.jpg

Fot. Ciyfiles / REPORTER

Jedna z telewizji zapytała mnie, co z podpisania w Lizbonie traktatu reformującego UE będzie miał szary obywatel RP. Odczuje podobną ulgę, jak pasażerowie odrzutowca po spokojnym locie i miękkim wylądowaniu. Traktat jest jakby instrukcją obsługi skomplikowanej jak diabli machiny latającej, czyli Unii po wielkim rozszerzeniu. Nie ma się co czarować, Unia jest projektem elit politycznych narzuconym obywatelom państw członkowskich, ale przecież nie siłą. Były dyskusje, referenda, ratyfikacje. Lud się wypowiedział.

Na co dzień szary obywatel UE może się czuć dość wyobcowany od instytucji europejskich, ale to jeszcze nie jest koniec świata. Nie przesadzajmy z tym zasypywaniem „przepaści” między eurokratami a pół miliardem obywateli UE. Ich głównym zadaniem nie jest redukować „deficyt demokratyczny”, lecz pilotować samolot Europa. Od pilota nie oczekujemy, że będzie szczerym demokratą, tylko najwyższej klasy fachowcem.

A i tak Kowalski, Smith, Dupont czują, jak Unia zmienia ich życie, kiedy inkasują unijną pomoc dla rolnictwa lub korzystają z licznych i różnorodnych dobrych skutków integracji, od szos po otwarte granice. Dręczenie Unii akurat o to, że jest mało medialna i mało „ludowa” wydaje mi się grubą przesadą i marnowaniem czasu i energii na ideologiczne abstrakcje. Demokracja nie jest abstrakcją, karta praw podstawowych nie jest abstrakcją, strefa euro nie jest abstrakcją, ani traktat reformujący. Unia Europejska, jakiej nam dziś potrzeba, to unia wciąż się reformująca, zdolna kiedyś przyjąć nawet Turcję i Rosję, jeśli Turcja nie ulegnie islamistom, a w Rosji narodzi się jakiś nowy ruch konstytucyjnych demokratów i na trwałe odmieni oblicze tamtej ziemi.

Dobrze, że podpisaliśmy traktat, źle, że Tusk jest nieufny względem karty praw prawie jak Kaczyńscy i Kościół.

***

PS. Jacobsky – Nie lękajcie się, zgoda, jak najbardziej. 🙂 Eddie – dzięki za wkład w dyskusję, podobnie Lillith, Olek51, Spin doctor. Cordelium – Pańska zjadliwość odbiera mi ochotę na odpowiedź. Pielnia1 – jasne, że Rydzyk powinien się bardziej przejmować Tuskiem niż na odwrót, ale chciałem zwrócić uwagę, że w nowej sytuacji, po klęsce wyborczej, znaczenie Rydzyka dla PiS-u, głównej siły opozycyjnej, rośnie a nie maleje i że PiS będzie z tego korzystał, a Tusk powinien umieć się bronić i kontratakować.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Pora najwyzsza aby zjadaczy chleba przerobic wreszcie na anioly jak chcial tego wieszcz. Istnieje w ludzie naszym dziennikarskim dziwna wiara, ze UE rozwiaze wszystki polskie klopoty od drog do relacji z sasiadami. Przypominam wiec blednie wierzacym, ze UE oznacza tylko jeszcze jedna, dodatkowa i kosztowna czapke administracyjna, ktora predzej obsypie nas niepotrzebnymi zaleceniami niz zywa gotowka. Pamietajmy bowiem, ze zaden rzad nie generuje gotowki (a jesli to robi czyni inflacje). Wszystko co moze zrobic to redystrybuowac zasoby uprzednio odebrane obywatelom i pomniejszone o wydatki na administracje. Obecnie, jak podaje GUS , dotacje UE stanowia okolo 1.5% polskiego budzetu na rok 2007. Jest to suma zadeklarowana przez UE . Jak dotad jednak UE wyplacila tylko okolo 5% tej sumy (a jest juz koniec roku). Ta ostatnia informacje podaje za D. Kosiurem , PolskieJutro.com i na jego odpowiedzialnosc. Tak czy inaczej , nawet jesli cala dotacja wyladowalaby w Skarbie Panstwa to jest to suma rzedu bledu oszacowania ogolnych przychodow RP. Tyle co nic. Nie radzilbym tez wspolrodakom aby liczyli na to ze IV Rzesza wezmie swoja polska kolonie na stale utrzymanie. Polska jest przyjeta do UE na statusie kolonii panstw „Starej Europy”. Jest to miejsce zrzutu dotowanych towarow z Niemiec i Francji , ktore odbieraja rynek lepszym towarom polskim, oraz zrodlo taniej sily roboczej. Nie ma byc z czego ani dumnym ani zadowolonym. Po prostu Polacy jeszcze raz sprzedali swoja niepodleglosc za obietnice, ktore nigdy nie beda spelnione.

  2. Bobola 18,28

    Nie jest tak bardzo ważne czy to 1,5% czy więcej/pewnie,ze im więcej tym lepiej/.Tu chodzi o coś innego.Chodzi o doping.Ten przed akcesyjny i ten po.
    W dodatku doping dozwolony:-).Pomyśl,czy bez tego zrobili byśmy tak dużo ile mimo wszystko zostało zrobione.Mimo zapóźnień i tego wszystkiego cośmy odziedziczyli w 89 roku.Mimo 18 lat błędów,potknięć,dreptania w miejscu a czasami wręcz nawrotów.Wydaje się,że gdyby nie ten doping,to jeszcze daleko by nam było do obecnego,może nie najwyższego ale całkiem niezłego poziomu rozwoju z perspektywą na przyszłość.

  3. Panie Redaktorze,moim celem nie jest sprawianie ludziom przykrości. Wracając do książki „Strach”,przypuszczam,że nie zostanie ona wydana tak,jak tysiące innych książek,ale że jej publikacji towarzyszyć będzie kampania medialna,która nie przyniesie niczego dobrego. Jak ujawnił w jednej z gazet B. Świderski,J. T. Gross chce tą książką wstrząsnąć Polakami. Próba wstrząśnięcia kimkolwiek przy pomocy tak nierzetelnej pracy to niemądry pomysł.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pisze Pan: „Dręczenie Unii akurat o to, że jest mało medialna i mało ,,ludowa’? wydaje mi się grubą przesadą i marnowaniem czasu i energii na ideologiczne abstrakcje.” Otóż moim zdaniem nie są to abstrakcje. Przypomnijmy sobie losy Traktatu Konstytucyjnego. W Hiszpanii rząd Zapatero potrafił go medialnie zareklamować i wynik referendum był dla traktatu korzystny. W Holandii i Francji nie potrafiono przedstawić tego traktatu odpowiednio „ludowo” i „medialnie”, więc w tych krajach został on w referendach odrzucony. Można się zastanowić w jaki sposób Unia powinna być promowana, wziąwszy pod uwagę korzyści wynikające z członkostwa w Unii-jej promocja nie będzie zbyt trudnym zadaniem. Wynajęcie porządnej agencji PR nie byłoby chyba jakimś wielkim obciążeniem unijnego budżetu. A zwykłym obywatelom należy sie od czasu do czasu wyjaśnienie, jakie korzyści wynikają z przynależności do Unii. Ludzie czasem działają na zasadzie: „na złość mamie odmrożę sobie uszy”, a antyunijna przekora obywateli to chyba jedna z najgorszych rzeczy jakie mogą jednoczącą się Europę spotkać.

  6. Całkowicie się z Panem zgadzam, pewne sprawy trzeba przeprowadzić ponad głowami obywateli. Zaraz niektórzy blogowicze zarzucą mi, że coś robię poza społeczeństwem, ale przypomina się casus wielkości połowów łososi i troci w rejonie Wysp Alandzkich. Kto wie, czy zaproponowana wielkość jest prawidłowa?
    Ja mam jednak pewną wątpliwość. Ja wiem, że się powtarzam, już raz kiedyś pisałem o tym na Pana łamach. Ja nie wiem, czy to wszystko nie dzieje się za szybko, jak na możliwości percepcyjne poszczególnego człowieka – obywatela. Możliwość przemieszczania się pomiędzy np. Francją i Włochami, możliwość handlowania – to wszystko było naturalne, ludzie tego na Zachodzie chcieli. Pamiętam, jak byłem w Alpach przed wprowadzeniem euro. Uciekliśmy przed apokaliptycznymi opadami deszczów do Włoch, nie mając lirów tylko szylingi. I płaciliśmy szylingami wszędzie, w sklepach, campingach, kafejkach, rąbali nas tylko na przelicznikach. Wprowadzenie euro było naturalne.
    Pierwsze kłopoty zaczęły się przy Hiszpanii i Portugalii, a także Grecji. Społeczeństwa to jakoś łyknęły, z trudem, ale pacjent na szczęście nie zmarł. Teraz to, co się dzieje, jest dla społeczeństw zachodnich po prostu za dużo. To się dzieje za szybko. Nie zdążyli przyzwyczaić się do Polaków, już mają Rumunów, teraz Schengen. Dawniej pewne procesy trwały latami, teraz wszystko dostało takiego przyspieszenia…
    Ale możliwości percepcyjne przeciętnego człowieka się nie zmieniły. I ja się boję, że zacznie on protestować.

  7. Unia Europejska i wszystkie z nia zwiazane nowosci, to dla mnie po prostu to, ze nie musze ciagla przeliczac jednych pieniedzy na drugie, moge zapomniec paszportu w domu i jechac na zakupy tam gdzie jest mi wygodniej. Nasze dzieci i wnuki beda sie kiedys dziwily, ze bylo cos takiego jak granice, wizy , paszporty i caly ten nikomu niepotrzebny balast.
    A kiedy przytrafi mi sie zachorowac gdzies w Europie, to jedynym klopotem bedzie, czy lekarz i pielegniarka przypadkowo mówia tym samym jezykiem, czy maja poprosic o pomoc kogos z sasiedztwa. Tym którzy kupuja w bardziej ekskluzywnych sklepach radze czasam chodzic do takich dla przecietniaków i nagle znalezc takie same produkty w Polsce, Austrii, Niemczech czy na Wegrzech.
    To sa te drobiazgi o któryh kiedys nawet nie mialem odwagi snic.
    Pan Lulek

  8. Hallo,
    od 20-tu juz lat mieszkam jako Polak w jednym z piekniejszych i znaczniejszych miast Europy tj. Frankfurcie nad Menem.
    Nigdy w telewizji niemieckiej nie spotkalem sie z antpolska kampania,oszczerstwami itp.Jesli juz cos jest/rzadko/ to obiektywnie i z szacunkiem,kleru tu prawie nie uswiedczysz choc koscioly funkcjonuja w tym i polskie.Prosperuje ok.12.000 smodzielnych firm rzemieslniczych,
    natomiast oficjalnej Polski i jej promocji to tu nie widac!
    Jako tkz.przecietny zjadacz tutejszego chleba bardzo ciesze sie z tego,ze Polska jest w Unii, co w 2004 r. hucznie uczcilismy w gronie znajomych.
    Ciesze sie,ze granica bedzie zniesiona, a w niedlugim czasie nie bede musial wymieniac Euro.Premierowi Tuskowi zycze wiecej odwagi, a wodzostwo PiS´u wyslac na smietnik historii.Sama opozycja rzetelna jest bardzo potrzebna i ta z prawa jak i z lewa
    Z szacunkiem pozdrawiam.

  9. Przeraża biurokratyzacja przepisów na szczeblu powiatowym,
    pieniądze z funduszy wydawane na wszelakie szkolenia to najczęściej nieporozumienia(dostaliśmy to musimy je wydać).
    Przykłady mógłbym mnożyć.
    Szare życie obnaża te górnolotne frazesy.
    Na pewne zapisy w karcie nie ma zgody kościoła i katolicy mają prawo mieć swoje zdanie. Pan premier chyba jest katolikiem

  10. Panie Redaktorze,

    bardzo mnie się spodobała Pańska metafora z pilotem, od którego powinniśmy już tylko oczekiwać najwyższych kwalifikacji w pilotażu, a nie roztrząsać, czy jest on aby na pewno szczerym demokratą. Jedno tak celne skojarzenie, praktycznie doskonale obrazuje stan dzisiejszy jednoczącej się Unii, z jej niedoróbkami, wartościami, wyzwaniami.Dla mnie to jeden z sensowniejszych przekazów, dla zobrazowania
    możliwości podejścia”zjadaczy chleba”,do wyłaniającej się wspólnotowości, wszak jeszcze nie Unii, jako skończony organizm. Praktycznie nie ma lepszego manewru, w sytuacji, kiedy samolot już wystartował, jak zdanie się „zjadaczy” na fachowców, gdyż machina ruszyła nieodwołalnie. Traktat reformujący , będzie pozwalał wysiąść w czasie lotu, ale samolotu to nie zatrzyma.Konkluzja zdaje się być oczywista- Wszyscy musimy dostosować się do reguł ,starać się odnależć w tym organiżmie, i nie wątpić w sens tego fenomenu jakim jest Unia, Europa nie ma zresztą innego wyjścia- to co się dzieje na naszych oczach -27państw dobrowolnie jednoczących się w jedną wspólnotę -to prawdziwy cud.
    Ponieważ samolot wystartował jako konstrukcja sześcioczłonowa,jego załoga zmuszona jest w miarę zwiększania się liczby uczestników wspólnej wyprawy, dokonywać podczas lotu modernizacji , rozbudowy,itp. tej machiny. Póki to leci to jest dobrze, ale modyfikacje machiny, gdy ona akurat leci, według prekursorskich kompasów , programów etc, to sprawa dla niektórych może być ekscytująca, ale sporty ekstremalne cały czas są w tle. Nie było jednak innej możliwości i musimy wszyscy starać się o szczęśliwe wylądowanie, mam nadzieję nowego, wspaniałego
    hiper-turbo ,czegoś tam.
    Ponieważ, całość tworzy się na bieżąco, ” rady mędrców” są jak najbardziej na czasie.Dla mnie bardzo istotnym celem takich rad, byłoby, wypracowanie jakiejś uniwersalnej formuły , która pozwoliłaby wszystkim Dupontom, Smithsom, Fernandezom, Schwartzom, Kowalskim itd. poczuć autentyczną wspólnotowość. Opasłe kodeksy , już na pierwszy rzut oka, zniechęcają nas „zjadaczy…” do wysiłków nad uchwyceniem
    istoty Unii poza jej dotacyjną funkcją. To ,że wszyscy będą myśleć, że Unia powstała z powodów : globalnych wyzwań gospodarczych, powodów demograficznych itd. to jeszcze za mało na stworzenie prawdziwego Ducha Europejskości. Od czasów ś/p Mojżesza, prostym zjadaczom chleba, nic tak dobrze nie robiło na tworzenie ducha wspólnoty, jak krótki,uniwersalny, zrozumiały dla wszystkich KODEKS ZASAD – dla wszyskich obywateli Unii.
    Na koniec warto pamiętać, że dalsza rozbudowa Unii, będzie coraz trudniejsza. Bardzo ważną kwestię poruszył Torlin godz 10.48, mianowicie problemy pochodne od zbyt dużego przyśpieszenia w rozszerzaniu Unii. Skrajnie różne często państwa, mentalnie ,rozwojowo, kulturowo itd. to nie łączenie firm, które działają na kilku prostych zasadach. To musi potrwać!!!
    Kolejne rozszerzenia będą wiązały się z „niespodziankami ” znacznie wyrafinowanymi niż obecne: Turcja- 80 mln mahometan, Rosja- w każdej wspólnocie musi/!!!/ dominować, już tak ma, itd, itp.
    Potwierdzam również opinię Adamsa godz 14,54, że nasze instytucje powołane od kilku lat do „wdrażania” nas „zjadaczy” do Unii, przeważnie odbębniają po szkolniacku, mało co warte kursy, a biurokracja kwitnie.
    Wiele możnaby pisać o naszych błędach na drodze do Unii, wytykać błędy unijne we wdrażaniu nowych państw/ uważam, że powinni byli wyszkolić armię fachowców, którzyby konkretnie pracowali nad wdrażaniem kolejnych państw- od remanentu ,poprzez stworzenie programów naprawczo-przystosowawczych , do nadzoru włącznie/.
    Jednak, jest jak jest, trzeba lecieć, więc po małym drinku dla kurażu , zakąsić kęsem chleba , i do przodu.

    Pozdrawiam ,Eddie

  11. Do Adamsa: Rząd reprezentuje naród, a nie katolików czy osoby o innych wyznaniach. Nikt nikomu nie odmawia prawa do własnego zdania, a tym bardziej nikt nikomu nie zabrania postępowania w/g jego własnego systemu wartości, byle tylko na tym nikt nie cierpiał. Przecież jeżeli prawo ma zastąpić przekazywanie systemu wartości i sposobu na godne życie przez uznane autorytety /w/g przekonań,wiary,wiedzy,itp/, to niech te autorytety piszą prawo i zwolnią miejsce na mównicy, bo okazuje się,że ich przemowy niczemu i nikomu nie będą służyć. Unia też jest integracją państw i narodów, a nie osób o jednym wyznaniu religijnym. Pozdrawiam gospodarza.

  12. Jestem przyzwyczajony do różnych tekstów prawicowych, wiele jest niesprawiedliwych, wiele obrażających. Ale Jacek Karnowski w Pulsie dzisiaj o 19 w swojej ekwilibrystyce pobił wszystkich. To jest – słuchajcie – rekord świata w spiskowej teorii dziejów.
    Otóż w podsumowaniu programu publicystycznego ?Temat nr 1? Jacek Karnowski stwierdził: ?Jeżeli Rosjanie cofną embargo na polskie mięso, to znaczy, że załatwili to nam Niemcy i to jest dowód na to, że polityka Tuska poniosła klęskę, gdyż znowu Niemcy i Rosja rozmawiają nad naszymi głowami?. Koniec cytatu.

  13. Adams!
    A nie uważasz, że jak dwóch mężczyzn chce się pobrać, to Ci nic do tego. Ja więcej powiem, jakby jeden z nich chciał ożenić się z brzozą, to też Tobie nic do tego. Trzeba skończyć z narzucaniem innym ludziom swoich poglądów. Każdy ma swój rozum.

  14. Szanowny Panie Redaktorze !

    Ten projekt UE jest pierwszym projektem, pomysłem na imperium powstającym w sposób właśnie taki „post-oświeceniowo”, biurokratyczny, pokojowy, wykalkulowano-racjonalny, humanistyczny. Czyli w metodzie zachodnio-europejsko-weberowsko-kupieckiej (ze wszystkimi konotacjami co to „złożenie” retoryczne może oznaczać). To pierwszy chyba raz w historii świata i dziejach naszego gatunku powstaje imperium bez siłowych podbojów, bez agresji, preferujące łagodność, spolegliwość, przyjazny uśmiech i wyciągające otwarcie rękę do „Innego” (jeśli nie traktujemy ofensywy ekonomicznej jako agresji, jeśli nie traktujemy np. zachowań „kiboli”, powiedzmy brytyjskich, italski czy nawet nadwiślańskich, jako substytutów wypraw krzyżowych, Europejczyków na Saracenów – tym Saracenem jest teraz „Inny” kibol…..). Europa wieków średnich próbowała zapobiec tej powszechnej fali agresji poprzez ideę „treuga dei” – niewiele z tego wyszło, trzeba było „kanalizować” tę agresję i napastliwość, chęć walki i żądzę podbojów poprzez wysyłanie co bardziej popędliwych rycerzy do „Ziemi Świętej”.
    Dobrze się dzieje z tą ideą, choć warto dmuchać na zimne. Największym dziś zagrożeniem dla „upupienia” tego pięknego i szczytnego pomysłu (ze względu na „pacyfizm” i tę „miękkość” UE) to rozbieganie się elit i „szarej masy”, tej co idzie intuicyjnie, nie racjonalnie bez przemyślenia i krzty wizji „na przyszłość” (to ten tzw. elektorat „przepływowy” który dziś głosując na Tuska – bo ładnie mówi i „daje popalić Kaczorom”, jutro zagłosuje na te same „Kaczory” bo Tusk & comp,. to złodzieje, Żydy i „komunisty” ! a liberały to na pewno – polskie konotacje i tłumaczenia są nie istotne, to samo może dotyczyć zwolennikow/przeciwnikow Kjaesgaard, Le Pena, ETA, Blochera czy Vlaams Belang). Tak jest – i było już w historii wielokrotnie; Rzym padł właśnie z tego tytułu, ze idea spajająca państwo się wypaliła, a to wypalenie polegało na zerwaniu więzi emocjonalnych, mentalnych – o ekonomicznych i administracyjnych, jurydycznych i policyjno-wojskowych nie mówiąc – między centrum a peryferiami. Między stolicą a prowincjami, miedzy zhellenizowaną elitą i zromanizowanym centrum, a lokalnymi i przybierającymi na sile partykularnymi suburbiami.
    Jeśli proces rozdrabniania państw narodowych – przeciwny scalaniu czego egzemplifikacją jest właśnie UE – na coraz mniejsze podmioty (tworzą się kolejne elementy quasi-państwowe w Europie: w kolejce Kosowo, Katalonia, Szkocja, Baskonia, Flandria i Walonia, Sandżak itd.) będzie postępował nadal to Bruksela stanie przed takim samym problemem jak Rzym/Watykan za czasów Innocentego III; L.Thurow przestrzega przed „nowym średniowieczem”. I jeśli te partykularyzmy, m.in. czego emanacją jest schalgwort: „małe jest piękne” i „każdy ma prawo do swej….zagrody (staropolskie: szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie !!!)”, się nieokiełzna „odgórnie”, administracyjnie moze nawet jakąś siłą (sic !!!) cały projekt ugrzęźnie właśnie w średniowiecznych (per analogiam) swarach, układach i koteryjnych zależnościach. Tylko centralizacja i nadanie temu projektowi – UE – rangi „państwa”, konfederacji czy diabeł wie jak tam to się nazywać będzie, wykarczowanie „patriotyzmów” polskich, katalońskich, kosowarskich przeciwko serbskim, a słowackich przeciwko madziarskim, dumy francuskich serów i włoskiego wina, niemieckiego piwa i szwajcarskich banków – pozwoli Europie wytrzymać konkurencję z gigantami takimi jak Indie, Chiny, Brazylia itd (o USA nie pisze bo to „huba” kultury i cywilizacji europejskiej będąca zresztą w fazie schyłkowej – nie rozwijam tego tematu bo za mało miejsca).
    Dlatego popieranie powstawania kolejnych quasi-państewek, będących przeważnie emanacją wygórowanych ambicji kilku prowincjonalnych „narcyzów” politycznych i potrzebą dowartościowania kolejnych lokalnych elit (często przemytniczo-szarosterefowo-mafijnej konduity: przykłady Monte Negro, Kosowa, Bośni czy finansowych układów:”separatystów” korsykańskich, baskijskich, z Naddniestrza, Gagauzji czy Sandżaku) jest działanie wbrew zapewnieniom dyżurnych publicystów działanie przeciwko Europie. Przeciwko Unii. Przeciwko nam wszystkim.
    Im wiecej Europy, a im mniej „narodowych partykularyzmów ” tym lepiej dla nas wszystkich. Zwłaszcza w Polsce.
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  15. Torlin 20.23

    w podobnym duchu co Jacek Karnowski wypowiedziałem się na blogu red.Daniela Passenta „Dyplomatyka i łowy” zw dn.13.12.07, godz 20.17, w trochę prześmiewczej formie.
    Uważam, że kanclerz Niemiec pani Angela Merkel, jeśli miała moc sprawczą ,żeby w ramach spraw unijnych/!/ jednym telefonem załatwić nam zniesienie tego bzdurnego embarga, to powinna była to uczynić wcześniej, mniej okazjonalnie.
    Jak napewno wiesz, od jakiegoś czasu sprawa embarga była przekazana do Unii.
    I tyle. Interpretacje tego mogą być dowolne, ja mam podobną do red, Jacka Karnowskiego, chyba że ktoś na serio bierze reakcje Wielkich Europy na ekscesy poprzednich polskich władz państwowych, zwłaszcza mojej ulubionej „niuni”- pani F.

    Pozdrawiam,Eddie

  16. Nie znam żadnego projektu, któryskonstruowałby lud.

  17. Eddie!
    Tak po zastanowieniu – może i masz rację. Ale mnie się wydaje, że Putin jej po prostu powiedział, że jak Polacy poszli po rozum do głowy, to oni pokażą, że nie są bezwzględni.
    Ale poruszamy się we mgle przypuszczeń.

  18. Wojciechu!
    A Rewolucja Francuska?

  19. Redaktorze, napisał Pan, że Unia „jest projektem elit narzuconym obywatelom państw członkowskich…”. Jest to Pana teza. Ja mam inną tezę…
    Siedzę sobie przy komp.,jest niedziela, zjadam śniadanie, w trakcie przeczytałem obszerny wywiad redaktora LISTU z teologiem Szymoną „czy Jezus wiedział, że był Bogiem?”. Smakowite są tam rozważania,minn. na temat: czy Jezus miał nieograniczoną wiedzę, więc nie musiał już jej poszerzać, czy też ją poszerzał (znał podobno wszystkie języki, ale dowodów brak…chociaż można za znanym klasykiem powiedzieć, że jest to oczywista oczywistość).
    Zawsze stawiam sobie pytanie, skąd ci teologowie to wiedzą, skąd w czasie mszy księża wiedzą, co Bóg mówi do mnie (mówią: „Bog mówi do ciebie….”). Jeśli oni to wiedzą, więc ja też wiem, co mówi do mnie Bóg, więc wiem i mówię do Pana: Redaktorze, Unia nie jest projektem elit narzuconym obywatelom… Unia jest wytworem Boga po to , aby wreszcie „naród wybrany”, tzn. Polaków można było poddać cywilizacyjnej obróbce i rozwojowi gospodarczemu. Nie zaprzeczy Pan, że jest to JEDYNA droga dla POLSKI i Polaków, więc jest to niewątpliwie dzieło boskie. Napisałem „naród wybrany”, czyli Polacy -katolicy…Wprawdzie pamiętam z nauki religii, oraz z rozlicznych zaglądnięć do Biblii, że narodem wybranym byli zawsze Żydzi, ale to chyba nie jest prawdą, no bo po pierwsze: tak mówili sami Żydzi o sobie, a po drugie Żydzi przecież zabili Jezusa, za co przez stulecia byli (zgodnie z doktryną KK) bezlitośnie prześladowani, a Polacy są tacy zasłużeni, przedmurze, Wiedeń, Rydzyk itd., więc tak naprawdę, to Polacy są narodem wybranym; Bóg tworząc Unię dał wreszcie Polakom prawdziwą szansę na cywilizację, nawet wbrew woli dużej części samych Polaków, którzy w Unii widzą diabła…
    Redaktorze, moja teza jest chyba bardziej prawdopodobna (choć zbyt zalatuje polonocentryzmem), niż Pańska, co Pan na to?

  20. Dwóch mężczyzn i dziecko, mężczyzna i brzoza i dziecko- tego się boję.
    Chcę bardziej sprcezowanej karty, małżeństwo to związek naturalny, kobiety i mężczyzny.
    Zgadzam się, że nic mi do tego co tych dwóch mężczyzn chce robić.
    Intuicja

  21. Jacek Karnowski !
    Zniesienie embarga to kleska. Nie ulega watpliwosci. Kleska oczywiscie dla swin.
    Bo to one ida pod nóz.
    Pan Lulek

  22. Informuje PT blogowiczów że kazdy post przeciwko Radio Maryja oraz panu Rydzykowi zostaje na tym blogu wycięty w ramach panującej tu wolności słowa. Exemplum wczoraj wieczorem !

  23. Pewno mi się tylko wydawalo że jestem tolerancyjny bo
    nie moge pojąć dlaczego mialbym uznac za swoje poglądy,
    poglądy katolikow a tak chyba sugeruje Adams. Trudno mi tez
    przyznać (Torlin 20.28), że będzie fajnie kiedy wojtek z kubą zamiast z sobą mogli by się pobierać z brzozą lub koza. A może , niech oni sobie robią co chcą a termin „małżeństwo” lepiej zostawić dla związku kobiety z mężczyzną,bo przynajmniej wiadomo co to Swiatu dać może

  24. Torlin,

    obszar przypuszczeń w ocenie polityki rosyjskiej się klaruje, jeśli przyjmiemy bardziej ogólną, żeby nie powiedzieć globalną ,optykę widzenia spraw. Wtedy Polska staje się małym, bezwolnym okruszkiem, który nie posiada żadnych argumentów strategicznych, a nasze „zagrywki” wyglądają z punktu widzenia Głownych Graczy , jako folklorystyczne jasełka. Dla Rosji, takie embargo to najtańsza „pietruszka” na rynku polityki. Za taki nieistotny frajer, nasi politycy dorzucili do koszyka argumentów w grze z Unią i USA , „haki” do rozgrywania istotniejszych spraw. Każdy ,nawet mały wyłom w zwartości Unii , to atut w demontarzu zwartości państw Unii, gdzie celem Rosji jest jej zdominowanie.W relacjach ze Stanami „dobroć” Putina w sprawie mięska, to większa wolność w sprawie odbudowy mocarstwowości Rosji, w tym mniej klarowna sytuacja wobec nieszczęsnej Tarczy. Po ogłoszeniu zniesienia embarga, Rosyjscy spece od niebezpiecznych zabawek, rozwrzeszczeli się na całego, i teraz analizują odzew na ten wrzask.Mnie najbardziej dołuje taka marność naszej polityki, że nie stać nas na zdopingowanie handlowców,żeby te trochę mięsa sprzedać na innych rynkach/handlowo to zupełna blotka/, a blokadę OECD zawistować „za nic” , gest dobrej woli. A tak Rosja ma kilka wymienionych atutów, za bezwartościową politycznie bzdurę i ma z nami rachunki wyrównane, jest „kwita”.
    Oceny Rosji, trzeba dokonywać przez kulturowo wytwoszone , inne odczuwanie czasu, i nieodwołalność ich zamierzeń W kwestii odczuwania upływu czasu, Rosjanie – to Azjaci,kultura ludów stepowych.
    Dla nich dwadzieścia lat, to jak jeden dzień. Doskonale pamiętają z detalami wszystko sprzed kilkunastu lat, o czym europejczyk zdążył dawno zapomnieć .Dla nich umowa , nawet6 słowna, sprzed dwudziestu lat jest niezmienialna.Nieodwołalność zamierzeń , to sławny „rosyjski buldog”, który co uchwyci, dostaje szczękościsku na zawsze.
    Pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku, w angielskim BBC, w telewizjach niemieckich mówiło się ,że Rosja „odpuszcza Demoludy, bo zbankrutowały, a jej celem jes podłużyć smycz, żeby sięgnąć „pokarmu” unijnego. Polska wtedy była pasowana na „Osła Trojańskiego” /cytat z pamięci/Rosji, z czym się akurat nie musimy zgadzać. Tymniemniej Zachód dawno o swoich przewidywaniach zapomniał, a dla Rosjan to może być ciągle aktualne. Cholerne coraz ciekawsze czasy!!!

    Pozdrawiam,Eddie

  25. Szczególna obrzydliwość cenzury stosowanej na tym blogu polega na tym że ultraprawicowe, wulgarne i jawnie prowokacyjne wypowiedzi Boboli czy Blizny publikowane są in extenso, natomiast najmniejsza złośliwość pod adresem Rydzyka, pozbawiona zresztą jakiejkolwiek wulgarności, jest bezlitośnie wycinana. ( dotyczy mojego postu z dnia 15.12.07. wieczorem.)

css.php