Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

28.12.2006
czwartek

Adwokaci diabła

28 grudnia 2006, czwartek,

Kogo znanego bym zaprosił do siebie do domu na Sylwestra? Nie ze snobizmu, tylko z ciekawości: żeby dowiedzieć się, jaki to człowiek,co i jak ma do powiedzenia o świecie w całkiem prywatnej sytuacji. Puszczam wodze fantazji: Benedykta XVI, dalajlamę, Hansa Kuenga. Wielu mówi, że dialog chrześcijaństwa z islamem jest najważniejszy. Mnie się zdaje, że ciekawszy i bardziej obiecujący jest dialog chrześcijaństwa z buddyzmem. Kardynał Ratzinger uznał przed laty buddyzm za największe wyzywanie dla Kościoła w sensie atrakcyjności intelektualnej czy duchowej. Może miał, a może nie miał racji, ale teraz miałby okazję podyskutować o tym z dalajlamą i teologiem dysydentem a do tego przyjacielem: chętnie bym posłuchał tej rozmowy!

Ale w rzeczywistości słucham o ,,ingresie w cieniu teczek”. Nie w Polsce, nie w polskim Kościele takie pięknoduchowskie dysputy wyznawców Jezusa i Buddy. U nas rządzi polityka, duchem – też. Trzeba arcybiskupa zlustrować: dlaczego Kościół tego nie robi? Im później, tym gorzej itd. Nie wyobrażam sobie, żeby na tym etapie sprawy metropolita ustąpił, zwłaszcza że otrzymał potężne kościelne wsparcie. Ale nie można wykluczyć, że frakcja lustracyjna mimo to będzie utrudniała ingres i poźniejsze urzędowanie dostojnika,jednego z najważniejszych w hierarchii polskiego Kościoła. Niewykluczone, że pojawią się jakieś fakty i dokumenty – na wzór sprawy bp. Skworca. Co wtedy? Kolejne oświadczenie Watykanu i władz Episkopatu Polski – jak wtedy wiarygodne? Coś tu nie gra.

Tylko jeden Tygodnik Powszechny (nr 52) w całym sektorze mediów katolickich potraktował serio newsa o 13 teologach katolickich, którzy zaapelowali o zbieranie materiałów przemawiających przeciwko świętości Jana Pawła II. Warto pamiętać, że w Kościele podczas procesów kanonizacyjnych istniał przez wieki zwyczaj powoływania ,,adwokata diabła”, czyli duchownego mającego badać argumenty przeciwko kanonizacji. W tym sensie apel teologów nie jest żadną herezją, lecz raczej aktem kościelnego obywatelskiego nieposłuszeństwa. Teolodzy podają siedem kontrargumentów, siedem zarzutów przeciwko Janowi Pawłowi II. Tygodnik zlecił siedmiu autorom skomentowanie tych siedmiu zarzutów. Zarzuty są klasycznie przewidywalne i takież są ich refutacje, ale Tygodnik przynajmniej spróbował się im przyjrzeć, nie skwitował kilkoma linijkami. Taki mamy teraz czas w polskim katolicyzmie: sprawa abp Wielgusa i wkładki gazetowe o cudach i świętości Jana Pawła II idą jak woda, poważniejsza dyskusja o pontyfikacie Jana Pawła II massmediów nie interesuje.

PS. Za życzenia i wiersze (zwłaszcza toast świętokradzki) jeszcze raz dziękuję. Z programem prof. Kołakowskiego trudno się nie zgodzić, ale pewno nie wcześniej niż po czterdziestce :).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. A ja myślę, że właśnie dlatego ten proces nie powinien był się tak szybko rozpocząć. Właśnie dlatego, że w środowisku jest bardzo mało ludzi gotowych do kontrargumentowania.

    Bo fakt faktem, że argumenty tych 13 (skądinąd co za nietrafiona liczba) nie są jakieś wymyślne – wystarczy obserwować życie kościoła i problemy jakie są jego codziennością. Na pewno nie są to argumenty przeciw świętości, co najwyżej mogą wpływać na ocenę decyzji magisterium kościoła jako urzędu kierowanego przez papieża.

    Tutaj obnaża się jednak ten najbardziej podstawowy problem: o tym pontyfikacie w ogóle się nie dyskutuje. Jakby spytać pierwszego lepszego polaka co wielkiego zrobił papież to powie coś w stylu: „obalił komunizm”. Z punktu widzenia kościoła nie jest to zbyt istotne osiągnięcie, o ile w ogóle można powiedzieć, że to papież obalił komunizm (nie chce tu w nic wnikać ani z nikim się kłócić).

    Właściwie o tym pontyfikacie wie mało kto, trzeba powiedzieć, że sensowną wiedzę łatwiej znaleźć wśród świeckich niż duchownych (sic!). Tej wiedzy się nie rozprzestrzenia, zresztą niby gdzie? W telewizji można puścić 50 razy któreś przemówienie, ale to niewiele da, a intelektualne dyskusje to w TVP pewnie by leciały koło 23 i oglądane byłyby pewnie tylko przez nas, intelektualnych nietoperzy, których telewizja sobie poniekąd wychowała.

    Skoro nie stać nas na sensowną dyskusję, to może lepiej że nie podejmuje się jej wcale? Bo gdzie za przeproszeniem? I czyje głosy miałyby w niej brać udział? Trudno mi sobie wyobrazić w tym kraju dyskusję o pontyfikacie w której uczestnicy nie prześcigaliby się w chwaleniu papieża, a gdyby ktoś coś krytykował to tylko pobocznie, bo „świętej krowy” jaką w odbiorze społecznym z papieża zrobiły media dziś nie wypada krytykować.

    Mnie najbardziej uderza jak łatwo sprzedają się płyty z kolędami z papieżem na okładce, kalendarze, obrazki, albumy etc. – a jak słabo encykliki, komentarze, opracowania, jakiekolwiek materiały związane z nauczaniem (choć jest ich mało).

  2. przecież buddyzm jest systemem filozoficznym a nie religią – przecież neguje istnienie bóstw traktując je jako złudzenie. Jak więc wyobraża pan sobie dialog tych, co w bogów nie wierzą z tymi, co wierzą w jednego jedynego? Z całym szacunkiem…

  3. Adam Szostkiewicz pisze: „poważniejsza dyskusja o pontyfikacie Jana Pawła II massmediów nie interesuje.”

    Środków masowego przekazu (czy też publikatorów, jak kiedyś próbowano je nazwać) nic poważnego nie interesuje. A szczególnie nic pozytywnego. Sprzedaje się tylko gwałt, zbrodnia i wszystko, co złe w naturze ludzkiej.

    W Nowym Roku życzę wszystkim cudu w postaci radykalnej zmiany zainteresowań mediów.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Co do dyskusji chrześcijaństwo – buddyzm. Coż… temat ciekawy. Można by go poruszyc na podstawie książek de Mello. W końcu to Kongregacja Nauki i Wiary na czele z wówczas jeszcze kardynałem Ratzingerem potępiła je, uznając za niedopuszczalne niektóre z pogladów. Potem część przywrócono do łask, uznając tezy wysuniete nie jako stwierdzenia niezbitych faktów ale przenośnie, alegorie czy metafory prbubujące burzyc pewne schematy myslowe zakorzenione w chrześcijańskiej filozofii. Myślę że punkt wyjścia byłby niezły.

    Moim zdaniem najprościej byłoby teczki abp Wielgusa ujawnić. Oczyściło by to w znacznym stopniu atmosferę. W Kościele polskim można dzis zaobserwować wystarczająco dużo podziałów. Było by nieźle wypracować jakiś wspólny głos i na „sprawie” abp Wielgusa zacząć go w końcu realizować. Bo w przeciwnym razie pojawią się kolejne spekulacje, teczki, może zdjęcia. I tak bez końca. Z jednej strony można by „prolem” zlekceważyć. Abp ma tak silne poparcie że ta sprawa napewno nie zachwieje jego pozycji. Z drugiej strony, widać coraz wyraźniej, że mimo podejmowanych „działań”, Kościół z lustracją księży zupełnie sobie nie radzi. Roztrzygając sprawę abp Wielgusa, dałby jasno do zrozumienia. Wiemy co i jak zrobić i robimy. Byłoby prościej. Pewno mniej medialnie. Ale to już byłby problem kogo innego. w końcu „hiene roku” dostać można niekoniecznie za oszczerstwa lustracyjne.
    Cóż. Może nie we Francji czy Niemczech. Może nawet nie w Hiszpanii. Ale w Polsce to już od razu współczuje komukolwiek funkcji Advocatus diaboli. W końcu Polacy już założyli że Jan Paweł II „Sante subito”. Oczywiście funkcja istnieje, ba jest zarówno prawo kanonizacyjne jak i beatyfikacyjne nawet jej wymaga. Ale tyle teoria a praktyka… Teoretycznie od śmierci kandydata powinno minąć 5 lat. Sprawę może przyspieszyć Papież, co też Benedykt niezwłocznie zrobił. Pare razy zdarzył mi się słyszeć podczas Mszy (już po śmierci JPII) ” z naszym papieżem Janem Pawłem”, poprawione na Benedyktem. Potrzebny jest cud. zgłoszono ich tyle, że wystarczyło by na 4 legiony świętych. Słychać głosy oburzenia, że kanonizacja trwa zbyt długo. W takim klimacie nawoływanie do działania przeciw zyska 100% miano herezji. Chwała „Tygodnikowi…” że sprawę podjął. Że inni nie ruszyli dziwne. Wymarzony tytuł tabloidu to przecież „Mówią twardo nie kanonizacji JPII”. Wykup nakładu gwarantowany. Nawet reedecji. A poważniejsza dyskusja, w dodatku na poziomie? Moim zdaniem w Polsce nierealna.

  6. Panie Adamie
    W odróżnieniu od Pana jestem przeciwnikiem lustracji.Nigdy nie wierzyłem w zapewnienia o jej cywilizowanym i sprawiedliwym wymiarze.Dla mnie lustracja jest równie wstrętna jak działalność komunistycznej policji politycznej.No ale lustracja jest faktem,przysłowiowy granat został wrzucony do szamba i gówno rozpryskuje jak kraj długi i szeroki.Naiwnością byłoby sądzić,że w przypadku biskupa Wielgusa problemem jest jego przeszłość.Myślę,że jakieś zmurszałe kwity są tylko pretekstem do walk frakcyjnych o władzę w kościele,czy może raczej nad kościołem.W tej szamotaninie biorą przecież udział najważniejsze instytucje państwowe-archiwum esbeckie,przydent,premier,prasa partyjna,telewizja państwowa i diabli wiedzą kto jeszcze.Jednym słowem jest to zwykła,destrukcyjna walka polityczna w stylu pis-do krwi ostatniej i bez brania jeńców po której zostanie wypalona ziemia.Tym samym problemem katolików polskich nie jest biskup z wątpliwą przeszłością ale rujnowanie autorytetu kościoła jako całości.Jestem przekonany,że nic ich przed rozwaleniem tej instytucji nie powstrzyma.Pisze pan o nikłym zainteresowaniu apelem 13 teologów o zbieranie materiałow przeciw świętości JPII.Po co informować opinię publiczną o tym apelu skoro trwa lustracja kurii krakowskiej i prędzej czy później wypłyną jakieś papiery o rozmowach biskupa Wojtyłły z esbekami?Trudno było milcząco uzyskać paszport.Czy cokolwiek może powstrzymać”archiwistów” lustrustrujących kurię krakowską i zbierających kwity na przyjaciół JPII. Taka jest Panie Adamie logika lustracji i pouczenia Watykanu jej nie zmienią.To nie mżonki o sprawiedliwości tylko bezwzględne i wymykające się co chwila z rąk narzędzie totalnej walki politycznej.Wkrótce będzie żyło swoim życiem.Na pocieszenie napiszę iż nawet jeśli cały episkopat objawi się nagle jako esbecka agentura to ludzie i tak będą tłumnie walić na msze.Każdy przecież żył w PRL-u i coś tam musiał sobie załatwić z komunistami-ludzie to wiedzą i dzięki temu są w gruncie rzeczy tolerancyjni dla donosicielstwa.Po prostu ludzie po trzydziestce co innego mówią i co innego robią-jak mawiali hippisi.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę by nadchodzący rok nie był gorszy niż ten który kończymy

  7. Patrząc z boku na sprawę biskupa Wielgusa stwierdzić można,że w zasadzie to tylko ipn ma w tej chwili realny wpływ na wybór arcybiskupa warszawskiego.Ciekawa praktyka przypominająca wczesne lata pięćdziesiąte.To wówczas prymas Wyszyński sprzeciwił się ingerencji rządu(aparatu bezpieczeństwa de facto) w wybór hierarchów.Jak to historia kołem się toczy wokół policji politycznej.Świat się zmienia a policja polityczna jak była tak jest.

  8. Sądzę ze dyskusja o tym pontyfikacie jest w naszym kraju po prostu niemożliwa. Papież-Polak unosi się w oparach świętości ad absurdum i nie da rady dyskutować na temat legendy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zaryzykuje dywagacji na temat Popiela i myszy, a papież przeszedł do tej kategorii mitów. Mity zaś można akceptować lub nie, ale wierzący na pewno ich nie przeanalizują – to domena etnologów, niedowiarków z założenia, w polskiej rzeczywistości – outsiderów. Papież nieźle przygotował sobie greunt pod własną świętość wyświęcając rzesze – no właśnie, jakie rzesze? Głównie reprezentujące szczególnie bliski sercu Jana Pawła katolicyzm ludowy. Takich jest najwięcej i ich głos zabrzmi najgłośniej. Pozycja klęcząca uniemożliwia nie tylko krytykę – także trzeźwą ocenę. To moz obrazoburcze, ale: czy Jan Paweł świadomie znosił męki umierania, by zostać po śmierci świętym? Czy jego filozofia życiowa [bo, jako żywo, filozofem sensu stricto nie był] nie kazała mu postępować tak, by dążyć – jak maluczcy – do najwyższych zaszczytów, które katolik może osiągnąc po śmierci? Czy za to, co piszę polscy katolicy i niekatolicy nie zlinczowaliby mnie [niech żyje anonimowość]?

  9. i jeszcze jedno : życzę Panu w nowym roku tego, żeby miał Pan jak najwięcej do czynienia z ludźmi krytycznymi, wątpiącymi – ergo:myślącymi. Żeby nie był Pan zmuszany do polemiki z tymi, którzy działają i kierują się emocjami, bo na tej płaszczyźnie polemika jest wykluczona. I żeby coraz więcej ludzi akceptowało starą zasadę: ubi dubio, ib libertas. Życzę też sił i zdrowia, bo – nie wiadomo[?] dlaczego trzeba ich o wiele więcej dziś niż w komunie

  10. Nie bardzo rozumiem czemu Kościół, instytucja natury powolna w działaniu i nieruchawa, teraz prze do przodu na skróty (czasowe) z kanonizacją JPII. Tak jakby zapomniano, ze przecież co nagle to po diable. Ale to już chyba wewnętrzna sprawa Watykanu.

    Natomiast Pańska uwaga o wąskotorowości zainteresowań mediow w odniesieniu do tematyki kościelnej została już celnie skomentowana przez TesTeq’a : ciężki temat, pełen zawiłości, odnośnikow i dygresji po prostu nie sprzedaje się. To dobry materiał dla „Niezbędnika inteligenta”, ale nie do sobotnio-niedzielnego magazynu popularnej gazety czy innego wziętego publikatora. I nie chodzi tu akurat o „kościelnośc” tematyki, bo podobne traktowanie spotka również tematykę jak najbardziej świecką, a o podobnym ciężarze myślowym.

    Na to wszystko nakłada się sama osoba kandydata na świętego, w Polsce już i tak uświęconego, nie czekając ani na uroczystości watykanskie, ani nie dopuszczając myśli o krytycznej debacie nad dziełem JPII.

    We wrześniu zabrałem ze sobą do Polski moja towarzyszkę życia. Zwiedzając poszczególne Starówki zaglądaliśmy również do kościołów. To Ona zauważyła, że w gablotkach ogłoszeń parafialnych, jakie wiszą przy wejściu do każdej ze świątyn wciąż widać tylko zdjęcia JPII (często już w aureoli), i tylko w jednym (JEDNYM !) z wizytowanych kościołów, w gablotce pokutowało zdjęcie B16, tyle że mniejsze, i ciągle obok portretu JPII. „Widać do Polski nie docierają wieści z Watykanu” – skwitowała moja dziewczyna.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  11. Defendfo – pewnie masz rację. Ktoś powiedział przytomnie – na kolanach nie można być wolnym. I to się sprawdza.
    A do Autora Bloga chciałbym skierowac uzupelnienie- takimi advocatus diaboli w procesie kanonizacji JP II mogliby być oprócz wspomnianego i proponowanego do zaproszenia do stołu sylwestrowego na dysputę H.Kuenga (jak sądzę – z Autorem Bloga) o. B.Forcano, o.M.Curren, ks. E.Drewermann, o.L.Boff, o. A.Freire czy poniewierany b.generał TJ o.P.Arrupe – postponowany właśnie przez JP II (jego kosztem wyrósł
    JM Escriva d’Balaguer z Opus Dei). Myślę, iż advocatus diaboli mógł by być też zmartwychwstały arcbp Romero z Salvadoru (czy proces beatyfikacyjny już sie rozpoczął ? przeciez nie ma wątpliwości iż jego sytuacja i ks. Jerzego Popiełuszki są analogiczne i zdradzają wyraźnie znamiona śmierci za wiarę). A arcbp Marcinkus żyjący na emeryturze w USA – nie byłby dobrym adwokatem diabła ?
    Jak w każdym życiu elementy wielkości graniczą z haniebnością, prawda z kłamstwem i oszustwem, jin z jangiem, a światłość z ciemnością. Wybielając i mitologizując jednych, innych potępiamy i skazujemy na niebyt. Przykładem tych skrajności i chęci satysfakcji przeciwstawnych skrzydeł w Kościele jest równoczesna beatyfikacja Jana XXIII i Piusa IX przez JP II. Decyzja o wyniesieniu na ołtarze antysemity, skrajnego ortodoksy, furiata i fundamentalisty katolickiego (tego od Syllabusa, zamknięcia się w Watykanie i potępienia całego, nowoczesnego świata) wybitnie współgra z otwartością, pojednaniem katolicko-judaistycznym czy wyciągnięciem ręki do nowoczesności.
    JP II był wytworem swoich czasów, polskiego katolicyzmu ludowego, bezrefleksyjnego i maryjnego, pełnego pielgrzymek i walki z komunizmem – teoretycznie i praktycznie. Jak rzekł ks.J.Tischner – w marksizmie/komunizmie Kościół zobaczył śmiertelnego konkurenta w kreatorze czlowieka. I dlatego wydał mu taką walkę. Bo była ona walką na śmierć i życie. K.Woytyła był człowiekiem walki, nie kompromisu. Dlatego m.in. forował Escrivę kosztem koncyliarnego Arrupe. Konflikt „czarnego papieża” z „białym papieżem” doprowadział do mocnych napięć w Kościele – np. JP II chciał narzucić na generała jezuitom o.Pitau, oni się oparli – wybrali Kolvenbacha, i utracili „miłość” Rzymu.
    Duzo by rozmawiać nad tym pontyfikatem. Jedno jest tylko stwierdzone – długie pontyfikaty (z perspektywy czasu – historii Kościoła) nie wnosiły zazwyczaj nic istotnego do historii katolicyzmu. Prężniejsze i wydajniejsze są pontyfikaty krótkie, jak np. Jana XXIIII czy Grzegorza VII. Z długością pontyfikatu jest jak z kazaniem – wg kard.S.Wyszyńskiego: 5 minut – na chwałę Jezusa, 10 minut – na chwałę Kościoła, 15 minut – na chwałę diabła, 20 minut (i więcej) – na chwałę swoją, kaznodziei.
    Mit przeszkadaz rozumowi, jest poza racjonalną oceną świata. Dlatego o pontyfikacie JP II w Polsce nie ma dyskusji poważnej, konstruktywnej i normalnej, jak w cywilizowanym świecie.
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku – oby nie był gorszym od mijającego.

  12. ad Wojtek z Przytoka:

    Może własnie to jest znak czasu, żeby kościół wybrał kogoś, wobec kogo podejrzenie o współpracę jest po prostu w pełni absurdalne ? Może czas obsadzać stanowiskami młodszych biskupów?

    No bo skoro kościelna komisja nie dociera do materiałów w IPN, to albo jej niezbyt zależy albo IPN te materiały dobrze ukrywa. Swoją drogą, czy naprawdę nie ma w tym kraju księży, którzy coś sobą prezentują, nie ma cienia podejrzeń odnośnie ich przeszłości i nadawaliby się na urząd biskupa?

  13. Powiadają, ze człowiek jest tym co mu pozostaje gdy już wszystko stracił. Ale co to jest wszystko, zaraz na myśl przychodzi postać Hioba ale przychodzi także mi na mysl pytanie – czy wszystko to także godność i prawość? A jesli tak czy nie prosi się o akt miłosierdzia wobec człowieka upadłego, tak często jednak one słowo – misericordia – bardziej na ustach niżeli w sercu. Podobno wybaczać rzeczą trudną ale i wielką. Czy stać nas jeszcze na tego typu akty strzeliste wobec drugiego człowieka. Po wtóre czy człowiek jest tym czym JEST dziś, czy tym czym BYŁ, JEST I BĘDZIE? A jesli BĘDZIE zawiera się już w JEST tak jak i BYŁO, tak więc czy JEST nie jest najważniejsze? Kim jesteś człowieku dzisiaj czyli onego JEST, czy to ma w ogóle znaczenie? I dalej – czy człowiek ma prawo ewoluować na płaszczyźnie mentalno-emocjonalno-etycznej? Bezsprzecznie, pięknie jest być prawym i godziwym od narodzin aż po kres swoich dni ale czy własnie nie ciemność pozwala nam zobaczyć prawdziwe piękno światła? Nawet śmiem twierdzić, ze tam gdzie większa ciemność nastała tam i większe światło narodzi się…Pozdrawiam i zapraszam do siebie – http://www.latarnicy.blog.onet.pl

  14. Drogi djurbanie !
    Przeczytaj dokłądnie konflikt między antypapieżem Nowacjanem, a uznawanym oficjalnie w dyptychach i przez katolicyzm, papieżem Korneliuszem (III w ne). Podłoze konfliktu – b.podobne do tego co się dzieje dziś wokoło arbp. Wielgosza. Następcy Korneliusza – potępili schzmę nowacjan (zwolennikow twardej ortodoksji i rygorystów) i odtąd uznawanym oficjalnie 21 papieżem jest Korneliusz. Pozdrowienia na Nowy rok.

  15. Czekalem do 23:00 czy ktos zlapie kosteczke rzucona przez Sz. i wyliczy kogo by zaprosil na S: „Nie ze snobizmu, tylko z ciekawości”.
    Ja tez wyliczanki nie zrobie, bo tak bardzo ciekawy nie jestem co „wielcy” maja do powiedzenia prywatnie. Srebro tak czesto im z ust nie cieknie
    a milczec w S. jakos glupio, wiec bylaby to chyba kupa banalow.
    Sylwestra i poczatek nowego roku trzeba spedzac z kims trzezwym nawet po kilku wodkach kims, kto bez sentymentow patrzy na przeszlosci i przyszlosc ,jest lojalny wobec samego siebie i swoich przyjaciol.
    Musi to byc osobnik dojrzaly i pogodny, niezgorzknialy, a wiec czlowiek z ugruntowanym sukcesem.
    Wybor jest oczywisty. Chcialbym spedzic Sylwestra z Jerzym Urbanem.

  16. Dla mnie religia to wszelkie zlo na tym swiecie – historycy wiedza o tym, wojny rozgrywaly sie o co? Pan Stworzenia nie potrzebuje zinstytucjonalizowanego kosciola zadnej denominacji. Kto tego potrzebuje? Czlowiek. I tu sie nasza ludzka natura odzywa. Zabijamy sie w imie boga. Islamskiego, katolickiego, i tak dalej.
    Od wiekow. Religia to polityka, sposob manipulowania ludzmi. Kto naprawde wierzy, temu niepotrzebny jest kosciol, papiez, lamma czy immam.

  17. Jan Pawel II byl bardziej aktorem niz teologiem. Stad przywiazywanie wagi do wydarzen medialnych kosztem rozwazan nad podstawowymi problemami stojacymi przed Naszym Swietym Kosciolem Katolickim.
    II Sobor Watykanski podwazyl logike doktryny katolickiej. Ekumenizm i nadmierny liberalizm JP II i obecnego papieza jest niezgodny z podstawowymi kanonomi wiary i pozbawia obecny Kosciol uzasadnienia jego istnienia. Jezeli katolicyzm bedzie kontynuowal ten sam tryb postepowania to wkrotce bedzie pelnil tylko role folklorystyczna.

  18. Alicjo
    Wojny rozgrywały się kiedy dwie społeczności musiały korzystać z tych samych zasobów naturalnych, religia była tylko środkiem do mobilizacji stada do walki. Religia, nacjonalizm, ksenofobia.

    Jednak stracili Saddama. Był zbrodniarzem, zapłacił. Niech Bóg zlituje się nad jego duszą.

  19. Wojtku z Przytoka
    Myślę o lustracji tak samo. Uważam, że w Polsce, szczególnie w Polsce, powinno się stosować podobną zasadę jak w UK – archiwa powinny być otwierane dla historyków co najmniej po 50 latach. Jest z lustracją dokładnie tak jak myślałem i pisałem – te nierzetelne resztki dokumentów które zostały są środkiem do przywalania przeciwnikom, a nie do szukania jakiejś „prawdy”. Dobrze to opisałeś przyrównując sytuację do wrzucenia granatu do szamba. Polakom widać raz na stulecie zdarza się zrobić coś wielkiego, okrągły stół wyczerpał ten limit na długie lata. Kiedy upadała pierwsza Rzeczpospolita, znaleźli się tacy, co krzyczeli że bronią „wartości”, tradycji, obyczaju, religii, praw, zdrajców karać chcieli, co Konstytucję 3 Maja uchwalili. Ci obrońcy tradycji zawiązali konfederację w Targowicy. Teraz ci sami ludzie znów działają, lustrują, odnawiają moralnie Polskę. I tak to wygląda

  20. Bobola!
    Ale mam nadzieję, że nie będziesz mnie palił na stosie i nie spotka mnie los Jana Husa, a niewierzących nie dotknie Noc Św. Bartłomieja.

  21. alicjo,

    Być może, ale instytucja realnie istnieje, a próba jej zanarhizowania grozi, w warunkach polskich, totalną anarchią ze skutkami trudnymi do przewidzenia.

    Wojtek z Przytoka,

    Popieram w pełni Twoje stanowisko. W podobnym duchu (tylko bardziej emocjonalnie i chaotycznie) wypowiedziałem się na blogu Paradowskiej (ron).

  22. Bobola,

    „…pozbawia obecny Kosciol uzasadnienia jego istnienia. Jezeli katolicyzm bedzie kontynuowal ten sam tryb postepowania to wkrotce bedzie pelnil tylko role folklorystyczna. ”

    Moze to i lepiej… ?

    Jacobsky

  23. do Wojtka z Przyoka:
    pisze Pan, ze jakies materialy przedzej czy pozniej znajda na JPII ,poniewaz milczaco nie mogl odbierac paszportow ? Szanowny Panie, ponad 20 lat temu byl ktos, kto wolal do delegacji Solidarnosci: ‚Wy chcecie waadzy, bo ko ma telewizje ten ma waadze!’ Dzisiaj ten poglad ulegl modyfikacji: ‚Kto ma dostep do teczek, ten ma wladze !’ Oni maja dostep do wszyskich teczek ale co gorsze ujawniaja je po uwazaniu i w dowolnie wybranym momencie. Na ogol 5 minut przed kolejnymi wyborami. Wiarygodnosc nie ma znaczenia, liczy sie moment zaskoczenia . ‚… Zwyciezcy nikt nie bedzie sadzil … ‚

  24. Torlinie i Jacobsky;

    W nieco egzaltowanym jezyku kaplanow Naszego Swietego Kosciola Katolickiego zadaniem Kosciola jest kontynuacja poslannictwa Chrystusa na ziemi. To zas poslannictwo mialo na celu nawracane pogan na jedynie prawdziwa religie katolicka. Slowa Pana Naszego sa jasne: ” Przyszedlem rozlaczac i oddzielac ziarna od plew” . Stad nie ma mowy o tolerowaniu i wspolistnieniu z innymi wyznaniami czy ateistami. Kosciol Katolicki jest kosciolem ewangelizujacym i walczacym. Istotna jest jakosc a nie ilosc wierzacych.
    Pomyslnego Nowego Roku!

css.php