Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza Gra w klasy - Blog Adama Szostkiewicza

26.07.2006
środa

Najwięksi Polacy

26 lipca 2006, środa,

Ale się nam rozkręciła dyskusja o Kanadzie! Dowiaduję się z niej więcej niż z tutejszych mediów, zwłaszcza o tym, jak Kanadę widzą Polacy. Ci, z którymi spotykam się tutaj w Górach Skalistych, są fantastyczni: z ich opowieści można by nakręcić niejeden dokument i napisać niejeden artykuł. Nić przewodnia byłaby chyba taka: że Polak potrafi, a kiedy potrafi, to traci te swoje mniej sympatyczne narodowe cechy, które powodują, że czasem słysząc za granicą język polski wolimy przejść na drugą stronę. W Canmore czy w Calgary wprost przeciwnie. Słucham tych opowieści rodaków z niesłabnącą uwagą i pożytkiem, a paleta osobowości i biografii jest imponująca – od „rednecka” z podkręconym sarmackim wąsem i kresowym akcentem, przez pisarza-obieżyświata, który postanowił w pięć dni przejechać na rowerze z Calgary do Vancouver, po przemiłe businesswomen z europejską klasą.
 
Toteż kiedy rozmowa zeszła na temat najwybitniejszych Kanadyjczyków, doszło do wyraźnej kontrowersji. Wiele nazwisk nie padło: Pierre Trudeau, hokeista Wayne Gretzky, działacz na rzecz niepełnosprawnych Terry Fox, pisarka Margaret Atwood. Przyznajmy szczerze, że w Polsce chyba tylko Trudeau jest szerzej znany, a i tego nie jestem pewien. I właśnie o Trudeau poszła sprzeczka wśród kanadyjskich Polaków. Trochę w minibusie mknącym szosą między lasami naprawdę pachnącymi żywicą, trochę w miasteczku Banff, takim tutejszym Zakopanem, trochę na ognisku tuż pod noskami stających na baczność świstaków. Trudeau nigdy! – zaprotestował „redneck” – on kochał Castro i kanadyjskich komunistów! Na co replikowano: Tak, ale dzięki jego reformom Polacy mogli przestać się wstydzić swej polskości i doszlusowali do społecznej czołówki Kanady.
 
Tak się spierali o tych największych Kanadyjczyków, aż w końcu ukształtował się jakiś konsens: tak czy owak, Kanadyjczycy doceniają rodaków dopiero gdy zostaną oni zauważeni w USA. Cień kulturowej dominacji Jankesów unosił się nad tymi dyskusjami dość wyraźnie. „Rednecks” nie mieli nic przeciwko, Kanada wschodnia – tak wyczułem, może błędnie – tej dominacji wyraźnie nie lubi. A na czoło w tym froncie sprzeciwu wysuwa się chyba kulturowo katolicki Quebec. Trochę te niepokoje przypominają stosunki – toutes proportiones gardees – polsko-ukraińskie, a w pewnym stopniu przecież i polsko-amerykańskie.

Nie pytałem w Canmore, kogo ci energiczni, zaradni, pozytywnie nastawieni do życia rodacy, z jakimi się tu zetknąłem, uznaliby za nawiększych Polaków. Byłoby to dla mnie równie ciekawe i „diagnostyczne” jak w przypadku ich typów na najwybitniejszego Kanadyjczyka. Coś czuję, że może nawet Jan Paweł II nie wygrałby w takim plebiscycie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Niech Pan napisze jak Kanadyjczycy widza obecna sytuacje w Polsce. Czytalem na stronach polonii kanadyjskiej kilka ciekawych listow otwartych popierajacych PiS i Kaczynskiego. Szczegolnie ostro polonia zareagowala na wystapienie łze dyplomatów, prawda to?

  2. Domyslam sie ze ow „działacz na rzecz niepełnosprawnych” to mial byc Terry Fox a nie Mark. Choc jego postac nie bardzo pasuje do tego co po polsku rozumie sie przez slowo „dzialacz”.
     
    [dzięki za czujność! poprawione.]

  3. Pudzian jest największym Polakiem, bo potrafi duuużo znieść!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak a propos komentarza „Geralta”!
    Zawsze mnie dziwi dlaczego polonia w USA, Kanadzie i pewnie nie tylko tam, politycznie zawsze obstawa za prawicą?! Może są to jakieś uwarunkowania jeszcze pozostające po emigracji, kiedy ludzie zostawiali sobie w pamięci brzydki ślad epoki komunizmu, który teraz utożsamiają z lewicą?!

  6. Panie Adamie, ja Panu powiem kto jest gigantem. Niech Pan przeczyta co też pan poseł Cymański ma nam ciekawego do powiedzenia:
    Niedziela to jednak dzień święty i należałoby ją jakoś inaczej uczcić niż chodzeniem do kina – powiedział poseł PiS Tadeusz Cymański w rozmowie z Dziennikiem, pytany o pomysł LPR, by w niedziele zakazać pracy większości zawodów.
    W galeriach handlowych są kina. Nie będzie można iść w niedzielę na seans – dopytywała się Izabela Marczak z Dziennika.

    Niedziela to jednak dzień święty i należałoby ją jakoś inaczej uczcić niż chodzeniem do kina. Odświętnie się ubrać, iść na spacer, być z rodziną – odpowiedział poseł Cymański.

    Oznacza to, że zakaz pracy obejmie m.in. nauczycieli, księgarzy, hydraulików, a nawet weterynarzy. Ci ostatni nie będą mogli pracować, bo nie ratują życia ludzi. W projekcie ustawy nie uwzględniono m.in. usług telekomunikacyjnych, pocztowych, czy pracy w mediach.

    Więc, zamiast w niedzielę do kina czy na zakupy, na spacer, w garniturze, panie rywalizują która będzie pyszniej ubrana. Nie oglądamy telewicji, nie słuchamy radia. Jeśli nam chomik zachoruje, to trudno, wola boska, musi zdechnąć. Jeśli przyszła nam do głowy durna myśl, żeby się dokształać, już to na studiach zaocznych, już to przez samokszatłcenie np w bibliotece, to musimy sobie tę durnotę ze łba wybić. Wody w spłuczce lepiej nie uzywać, załatwiać potrzeby pod krzaczkiem, bo może się coś w hydraulice popsuć. Ale to bedka…ciekawi mnie, co zrobi zarząd mojej firmy, pracującej 7/24 żeby z ledwością zrealizować zlecienia klientów.

    Oto nastała nam jutrzenka swobody. PiS-SO-LPR nam ją przyniosły. Radujmy się, alleluja

  7. badger- zgadzam sie z Toba w 100%!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam Ana.

  8. Do Badger:
    „Ale to bedka?ciekawi mnie, co zrobi zarząd mojej firmy, pracującej 7/24 żeby z ledwością zrealizować zlecienia klientów.” – jak to co zrobi? Przeniesie firmę, pewnie do Czech albo na Słowację (ew. Ukraina, ale tam ostatnio dziwnie się dzieje).

    Dzięki temu będziesz (Ty i wszyscy, którzy odejdą z likwidowanej firmy) miał więcej czasu na kontemplację, najlepiej religijną. Czyżbyś się nie cieszył? 😉

  9. Klawo jak cholera 😉
    A Ukraina mi nie straszna. Mam tam sporo przyjaciół :-). A sądząc po tym, co się w tamtejszej polityce krajowej wyrabia obecnie, będę się tam czuł jak w domu.

  10. Witam,

    „Kanada wschodnia – tak wyczułem, może błędnie – tej dominacji wyraźnie nie lubi. A na czoło w tym froncie sprzeciwu wysuwa się chyba kulturowo katolicki Quebec. Trochę te niepokoje przypominają stosunki – toutes proportiones gardees – polsko-ukraińskie, a w pewnym stopniu przecież i polsko-amerykańskie.”

    Wyczul Pan dobrze. Nie lubimy dominacji amerykanskiej, zwlaszcza od kiedy GWB dorwal sie do wladzy i z maczuga wyruszyl na podboj irackiej ropy – oh pardon!, walczyc z terroryzmem. Nie lubimy tej dominacji, bo nie podzialmy credo „kto nie z nami, ten przeciwko nam”. Rzadzacy do niedawna liberalowie nie mieli zbyt dobrych stosunkow z administracja w Waszyngtonie, co odbilo sie miezy innymi na stosunkach handlowych miedzy obydwoma krajami (konflikt o tarcice jest tego najlepszym przykladem).

    Amerykanskie „jastrzebie” pomawiaja Kanade o bycie miekkim podbrzuszem i bramka wejsciowa dla terrorystow od pierwszego dnia, czyli od 9/11, kiedy to falszywie podano, ze paru z porywaczy przeszwarcowalo sie do Bostonu z Kanady. Amerykanskie lobby wszelkiej masci graja na NAFTA jak tylko moga i naginaja uklad na swoja strone (tj. silniejszego), nie respektujac postanowien arbitrazowych w sprawach spornych.

    Ale to sa normalne stosunki miedzy sasiadami, i daleko tym stosunkom do jakichkolwiek porownan z historii Polski. Bylbym bardziej ostrozny w analogiach, nawet w odniesieniu do relacji miedzy Quebekiem a reszta Kanady.

    Mieszkam w Quebeku, co chyba zdazyl Pan juz zauwazyc. Poznalem troche ten kraj, jego kulture i ludzi. Sa oni tak samo mili jak inni Kanadyjczycy, ale sa inni, to fakt. Ani lepsi, ani gorsi – po prostu inni.

    Myli sie pan z ta kukturowoscia katolicka w Quebecu. Ona skonczyla sie 40 lat temu i zostalo po niej bardzo malo sladow, nawet w konserwatywnych regionach wiejskich. Dzis Quebec to spoleczenstwo bardzo otwarte, pluralistyczne i wielokulturowe, o czym swiadczy miedzy innymi stosunek do obyczajow. Oczywiscie jest tez endemiczny nacjonalizm i nawet szowinizm, ale te zjawiska obserwuje sie przeciez wszedzie.
    To dzieki tej generalnej otwartowsci ja rowniez zaczalem patrzec na sprawy zycia innych tak, jak moim zdaniem powinno sie na nie patrzec, to znaczy nie „JA nie zgadzam sie, zeby ONI…”, ale „JA nie mam nic przeciwko temu, zeby ONI…, pod warunkiem, ze nie narusza to moich praw”. Tak, to jest permisywizm, a wiec jestesmy chyba wystarczajaco daleko od tego, co glosza papieze w swych encyklikach. Jesli do tej filozofii zycia przylozyc dzisiejszy amerykanski doktrynalny konserwatyzm chrzescjanski, to nic dziwnego, ze iskrzy.

    Dodatkowym elementem roznicujacym jest syndrom „galijskiej wioski” z Asterixa: my tu trwamy w zalewie kultury anglosaskiej, i bronimy swego. Z powodzeniem, i bez „la potion magique” Moim zdaniem nie ma w tym nic zlego, a wrecz przeciwnie, daje to pozytywne rezultaty. Na konferencji UNESCO do spraw kultury amerykanskie dazenia do zupelnego otwarcia rynkow kulturalnych (a wiec stworzenia podstaw do zalania ich przez kulture masowa z tego kraju) zostaly przyhamowane miedzy innymi dzieki postawie Quebeku (ale rowniez i innych krajow, ktore takiej „amerykanizacji” kultury sie sprzeciwiaja).

    Bez watpienia Quebek patrzy na DZISIEJSZE USA (to bardzo wazne podkreslenie) z gleboka niechecia, ale nie jest w tym osamotniony. Nie trzeba jednak zapominac, ze na poziomie regionalnym Quebec, razem z pozostalymi prowincjami wschodnimi aktywnie dziala w ramach Rady Gubernatorow i Premierow Pn-Wsch Ameryki (nie jest to dokladna nazwa organizmu, ale mniejsza o to), bo w sumie wspolpraca i wymiana na tym poziomie jest najwazniejsza.

    Rzadzacy Kanada konserwatysci sa blizej mysleniu po amerykansku, a wiec oto jest dodatkowy dysonans wewnatrz Kanady, choc byc moze mniej widoczny w Albercie, skad partia u wladzy wywodzi czesc swoich korzeni.

    To, co pisze o Quebeku odnosi sie tez w pewnym sensie do tradycyjnie liberlanego Ontario, ale byc moze rosnacy gradient konserwatyzmu ma kierunek wschod-zachod – nie wiem. Chociaz nie… Przeciez Sasc. glosuje dosc mocno na NDP, tak w wyborach federalnych, jak i prowincjonalnych. Nie ma reguly…Prosze to sprawdzic z obecnymi na sympozjum specjalistami, oni wiedza lepiej niz ja.

    Oczywiscie, ze pozostaje jeszcze kwestia oddzielenia sie Quebeku od reszty Kanady. Z sondazy wynika, ze idea stracila momentum, co nie znaczy, ze umarla. I pewnie nie umrze. Casus Katalonii jest bardzo podobny.

    Trudeau… Sprzatanie po nim trwa do dzis 🙂
    To bez watpienia polityk najwyzszego kalibru, a w swej pro-kubanskosci nie byl osamotniony, niech mi Pan wierzy.

    Niech Pan wpadnie tu kiedys, na Wschod. To rzeczywiscie inna Kanada, ale nie az tak bardzo.

    Jacobsky

  11. Geralt, lucius

    nie wiem skad pochodza informacje o takiej a nie innej reakcji Polakow za granica na list „8” czy przeswiadczenie o konserwatyzmie Polonii.
    Nie znaczy to wcale, ze tak nie jest – nia bede ani tego udowadniac, ani zaprzeczac, bo nie wiem, jak jest naprawde.

    Problem w tym, ze tak naprawde to chyba nikt nie wie, co naprawde mysli Polonia. Nie wiem, czy w ramach seminarium, na ktorym byl Pan. AS dyskutowano to zagadnienie. Jesli tak, to jakie sa rezultaty tych badan opinii publicznej ?

    Jesli zas nie ?

    Z listy zaproszonych gosci wnioskuje, ze istnieje wsrod Polonii w Ameryce Pn. wystarczajaca „masa krytyczna” w postaci profesur uniwersyteckich i liczby studentow, a wraz z nimi funduszy, zeby takimi badaniami sie zajac. W prawie kazdym wiekszym skupisku polonijnym istnieje jakas forma spisu mieszkajacych tam Polakow (np. polonijna ksiazka telefonczna), istnieja kontakty osobiste i zawodowe itp. Kto wie, moze da sie wyciagnac rowniez informacje z urzedow statystycznych. Nie dawno np. mial miejsce spis powszechny w Kanadzie. Na podstawie zebranych informacji mozna zbudowac baze danych osobowych dla celow sondazy, i przeprowadzac je pod katem interesujacych kwestii tak polskich, jak i lokalnych (amerykanskich, kanadyjskich). Kto wie, byc moze pare doktoratow i magisterek mozna by z tego wykroic. Ale przede wszystkim byc moze pytania takie jak Geralta czy Luciusa nie pozostawalyby bez rzetelnej, popartej liczbami odpowiedzi.

    Jacobsky

  12. Jacobsky!

    Brawo!
    Popieram kazde slowo,

    Ewa

  13. Jacobsky! Szczerze mówiąc wątpię, czy ze wszelakich „spisów” można budować dobry obraz poglądów politycznych (w głównej mierze), polaków za granicą?!
    Te dają jedynie poznać same statystyczne dane: ile? jak? gdzie?…
    I w zupełności nie odzwierciedlają rzeczywistych prądów światopoglądowych, a te nie są z reguły domeną jakichś szerszych badań…
    Godziło by to chyba w dore reguły demokratycznych wolności, gdyby wymagano od wszystkich zadeklarowania się ze swoimi poglądami…
    Więc opinie, nastroje polityczne jakie panują wśród polonii, czerpiemy głównie od nich samych (polonijne media, stowarzyszenia), które chyba najlepiej przedstawiają głosy tamtych społeczności…

  14. Co mysli Polonia ? Niestety Polonia którą spotkał pan to namiastka(dosyc trafnie opisana) tego, co tu mamy. Oczywiście jest w Calgary grupa która uzurpuje sobie prawo do reprezentowania tutejszej Polonii a jednocześnie nic nie robi w kierunku tym aby ja zjednoczyć lub zgrupować. Calgaryjskie SPK – organizator Poland in The Rockies ma bardzo niewielu członków – (no tak jak partie polityczne w Polsce) i robi wszystko, aby ich nie mieć więcej. Zdaniem poprzedniego prezesa (T.Muszynskiego ? organizatora PTIR) lepiej mieć ich niewielu a dobrych ( czyt. takich którzy nie dosłyszą, przytakną i pytań zadawać nie będą). Pan były prezes dba bardzo, aby wyglądać aktywnie dla reszty Polonii – ale własną traktuje jak dojna krowę, której rozum jest o wiele poniżej średniej krajowej.

    Polonia jest bardzo podzielona. Część z niej jest totalnie obojętna na to, co dzieje się w Polonii, część korzysta tylko z zabaw tanecznych i to im wystarcza jako kontakt, maleńka grupa należy do SPK a jeszcze mniejszy procent z niej rzeczywiście obchodzi to na tyle żeby przyjść na spotkania – głownie seniorzy i kombatanci ( razem może 20-30 osób).
    Mozaik Festiwal reprezentuje nasze środowiska etniczne ? Polonijne Stanowisko było żenujące, Globar Fest ? tam nas nie będzie. No i tak to nasz wspaniały organizator PITR dba o obraz Polonii i jej reprezentacje tam gdzie jest to istotne.
    Tutaj tak naprawdę nikt nikogo nie reprezentuje oprócz największej chyba grupy widocznej w mieście – zespołu tanecznego Polanie. Im tez Stowarzyszenie Polsko Kanadyjskie w Calgary przeznacza tylko maleńki ułamek tego, co wydal na Poland in The Rockies.
    Organizacje Polonijne dostają $500 – $1000 na rok ( jest ich niewiele) i jak nie podziękują, tak mówi nowa pani prezes to my ?inaczej na nie popatrzymy. Nowa Pani prezes G. Lukwinska w mowie po jej demokratycznym wejściu na stanowisko ? zaznaczyła, żeby do niej nie dzwonić ani nie e-mailowac bo ona czasu nie ma!!!
    Calgary potrzebuje ozdrowienia?..i przewietrzenia ale ta grupa ludzi trzyma się za ręce mocno i nikogo nowego nie dopuści żeby im ?namieszał? a może jeszcze cos chciał zmienić.

  15. Lucius,

    chyba nie zrozumiales:
    spis osob to baza podstawowych danych potrzebnych do badan opinii publicznej. Najlepiej anonimowa. Wedlug tej bazy buduje sie grupy respondentow.
    Jest tyle metod, zeby to zrobic. Nie trzeba wchodzic w szczegoly.
    Potem, na podstawie ustalonej reprezentacji przekrojowej, robi sie badania opinii publicznej, wedlug dawno ustalonych metod.

    Nie mowie, ze to bedzie dzialac, ale czemu nie sprobowac ?

    Bylbym ostrozny z budowaniem sobie pogladow na podstawie mediow polonijnych. Ich zasieg jest ogranicznony, poglady dosc „autorskie”, a w zwiazku z tym przedstawiane przez nie opinie nie sa miarodajne.
    Stowarzyszenia: jakie ? Jaki maja charakter ? Co wiecie, o ludziach, ktorzy w nich dzialaja ? – rowniez zrodlo niemiarodajne. Jeszcze mniej niz media.

    Jacobsky

  16. L. Noreta

    No wlasnie! Dlaczego my w Edmonton nic nie wiemy co sie dzieje w Polonii w Calgary !!! W Edmonton tez jest podobno organizacja Polonia ale ja nigdy nie mam do tego zdrowia zeby sie doklaodnie temu przyjrzec, Do kosciola nie chodze i na tym sie urywa moj kontakt z jakimikolwiek organizacjami polonijnymi.

    I kto kogo wybiera i skad oni maja dojscia!

    Ewa

  17. Wracajac do artykulu pana Szostkiewicza to najwiekszym Polakiem jest kobieta polska i jej zadanie podtrzymywania polskosci co wy na to!!!

    Ewa

  18. Jacobsky,
    tak a propos jeszcze…

    Nie był bym aż tak sceptyczny, co do roli polonijnych mediów i stowarzyszeń… W końcu są to raczej „jedyne” źródła wszelakiej informacji i kontaktu z ojczyzną dla polaków za granicą… Fakt, że nie raz mają wydźwięk jawnie stronniczy, ale raczej odzwierciedlają panujące w danym środowisku nastroje! Mniej lub bardziej przyczyniają się też zarazem do kształtowania wśród ludzi (przynajmniej po części), określonych postaw:-)

  19. Lucius,

    dlatego, ze sa to „jedyne” zrodla jedyne, to bylbym sceptyczny.
    Nikt nie wie, jakie naprawde panuja nastroje, i stad moj pomysl.
    Chyba dodatkowym zrodlem informacji jest to, jak „zagranica” glosuje.
    Jesli juz, to szukalbym raczej tam odpowiedzi, a nie w mediach polonijnych.

    Jacobsky

  20. ewa,

    zamiast sie denerwowac, poszlabys na wutke do syreny. tam sie wszystkiego dowiesz.
    🙂
    a serio, to biadolenie o znikomym kontakcie z polska czy tez o ichnim kanalizowaniu go przez ogranizacje takie czy siakie, sa dinozaurzeniem siegajacym czasow gdy jedynym kontaktem z polska byl jozio lennik, zalewski czy donosy. dzis zyjemy w globalnej wiosce i marudzenie takie nie ma podstaw.

  21. n0str0m0!

    Bylam, wutke pilam i nic, wszystkich znalam dobrze sie pilo, kaca mialam i co? i nic, stowarzyszenia nie widzialam. Widac nie szukam i to jest klucz do sprawy.Moim zdaniem my biadolimy ze nie mamy kontaktu z Polska ale tak naprawde nic to nas nie obchodzi. Tak! spotkac przyjaciol, dowiedziec sie czegos o znajomych i to wszystko. Jestesmy niezorganizowani z naszej woli i to nam wszystkim to odpowiada, nieformalne zrzeszenie to jest to czego oczekujemy od stowarzyszen polonijnych a one kwitna swoim wlasnym zyciem bez naszego udzialu i za naszym pozwoleniem.

    I nie da sie ukryc ze stara polonia niechetna jest nowym ludziom co przyjechali po latach 70-tych i broni dostepu jak sepy do polonijnych spraw, a nie ma czego, tu inne ciekawsze sprawy niz odgrzewanie polskich zwad i polityk.

    Ewa

  22. Ewa,

    to troche nie tak. Stara Polonia traci oddech, a ich pozycje juz nie sa tak mocno okopane jak kiedys. Jesli ktos chce, to moze cos zdzialac, tylko ze dzialanie wymaga wysilku, poswiecenia czasu oraz… wystawienia sie na krytyke, co jest rzecza normalna wszedzie.

    Nie mniej, z mojego doswiadczenia moge powiedziec, ze przez ponad piec lat aktywnej dzialanosci kulturalnej wsrod „mojej” Polonii wiecej mialem z tego przyjemnosci niz zgryzot (te ostatnie byly raczej z powodow finansowych). Nasza dzialalnoscia udalo sie zainteresowac montrealski swiat kultury, czyli zaistniec na szerszej scenie niz przykoscielny bazar czy akademia ku czci swietego czy powstania. Udalo nam sie rowniez zainteresowac nami w Polsce, przynajmniej w srodowisku, ktorego produkty przedstawialismy (film).

    Chcialo nam sie cos robic, wymyslilismy jak, a reszta to juz technikalia, ktorych mozna sie nauczyc.

    Jesli oczywiscie sie chce.

    Pozdrawiam,

    Jacobsky

  23. Jacobsky!

    Caly problem ze mi sie nie chce!
    Wsiaklam w kanadyjskie zycie i powoli zapominam o polskich sprawach i tylko czasami chce mi sie do Gdanska pojechac i to wszystko. No coz, chce mi sie robic cos innego!!!

    Ewa

  24. Wayne Gretzky, to był dopiero wirtuoz hokejowego kija. Aż mi się prawie łezka w oku zakręciła na jego wspomnienie. 😉

  25. Witam wszystkich w Kanadzie. Sam nie wiem co mam napisac, po prostu czuje potrzebe napisania czegos.
    Pewnie nikt mi nie odpisze bo widze ze ostatnia data to 2006-08-04.
    Jestem w Edmonton miesiac i to mnie zdziwilo ze Polakow widze na ulicach i w sklepach bardzo malo. Wiem ze jestescie tu… tylko moze ja mam pecha na spotkanie…
    Bylem ostatnio trzy miesiace w Irlandii w miescie Limerick i tam jest juz prawie druga Polska. 🙂
    Wczesniej nie chcialem nigdzie wyjezdzac na dluzej i teraz tez nie chce ale teraz juz zdaje sobie z tego sprawe ze moglbym wyjechac i mieszkac tu…
    tylko po co?
    Wlasciwie to nie wiem co chce wam powiedziec, wiec chyba przestane dalej pisac. Chodzilo mi o to, ze…

  26. Czesc wszystkim,
    Widze tak jak wyrzej ze ostatni wpis byl juz dodany ponad rok temu ale niemniej jednak dla wszystkich ktorzy zagladna tutaj w przyszlosci chcialam zostawic link do strony Polonii w Calgary (Alberta). Link do strony internetowej dla wszystkich ciekawych naszego miasta, srodowiska i zycia codziennego.
    Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na naszej polonijnej stronie!

css.php