Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

Bardziej katoliccy niż papież

Zabawne, jak niektórzy katolicy gryzą paznokcie na dźwięk imienia Franciszek. Papież Franciszek. Tym razem Bergoglio wprawił ich w religijną panikę, gdy w watykańskim kazaniu powiedział, że ateiści mogą być zbawieni.

To żadna sensacja, bo papież powiedział coś najgłębiej katolickiego: swą śmiercią na krzyżu Jezus odkupił rodzaj ludzki. Umarł za wszystkie istoty ludzkie wszystkich czasów. Taka jest zasadnicza wymowa dogmatu o odkupieniu.   Skoro tak, to odkupienie obejmuje też ateistów. Tak samo jak agnostyków i wyznawców wszelkich innych religii i wiar.

Naturalnie, mogą tego nie przyjąć do świadomości, odrzucić. Mogą nawet poczuć się dotknięci. Ale to nie zmieni istoty dogmatu. Podobnie jak teologiczne próby obalenia tej prawdy wiary chrześcijańskiej, rozmywające jej uniwersalny sens. Bóg, w którego wierzą, może przecież wszystko i jest miłością. A człowiek, jak pisał Karl Rahner, ,,może w wolności przyjąć ofiarowane mu przebaczenie”.

Zabawne, że Watykan wydał specjalny komunikat w sprawie krótkiego kazania papieża sprzed kilku dni. Ks. Rosica, jeden z oficerów prasowych Kurii Rzymskiej, zaznaczył, że Franciszek jak jego poprzednicy po prostu przypomniał, iż każdy może dostąpić zbawienia dzięki Chrystusowi.

Po co ten komunikat? Czyżby aż tak wielka była ignorancja katolików w odniesieniu do własnej wiary? Czy może Watykan chciał uspokoić zszokowanych katolickich ortodoksów? Im się nie mieści w głowie, że innowiercy też mogą zostać zbawieni. A co dopiero ateiści!

Więc ci betonowi ortodoksi gryzą paznokcie, załamują ręce: że też musieliśmy dożyć tego Franciszka, co prawie codziennie czymś nas zaskakuje?! Jak to dobrze, że Jezus tego nie dożył? Zabawne, jak stare powiedzenie o tym, że katolikach bardziej katolickich niż sam papież, nabiera nowego życia. Brawo Franciszek!

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. „Zabawne, jak niektórzy katolicy gryzą paznokcie na dźwięk imienia Franciszek.”
    Tak, to jest naprawdę przednie widowisko 😀
    Osobiście jestem zdania, że kolejny kolos na glinianych się rozsypuje się na naszych oczach. I Ci ludzie też to czują, więc wypierają i racjonalizują, jak tylko mogą.
    Patrzmy więc uważnie, bo jest na co.

  2. Witam serdecznie, przechadzajac sie po internetowej sferze trafilam nieco przypadkiem na Panski blog. Sporo interesujacych tematow widze, przynajmniej wsrod tych, ktore udalo mi sie przeczytac z jakze bogatego archiwum. Jeszcze bardziej interesujace sa tutaj dyskusje prowadzone w komentarzach.
    Mam jedno pytanie w zwiazku z grafika tejze strony. Czy artykul pod ktorym wlasnie sie wpisuje zostal wyrozniony w gornym pasku z jakichs szczegolnych powodow? Nie jest to najnowszy wpis jak na poczatku sadzilam, stad zastanawia mnie obecnosc odnosnika do tegoz artykulu, wpasowana zgrabnie miedzy „STRONA GLOWNA” a „O AUTORZE”.
    Pozdrawiam.

  3. @olga
    wprawdzie nie ja projektuję oprawę graficzną blogów Polityki, ale taki swego rodzaju podtytuł mi nie wadzi, bo wiele moich feleitonów dotyczy spraw kościelnych i katolickich z uwzględnieniem nieznośnej pewności siebie części polskich elit katolickich (a także wielu zwykłych ,,Polaków katolików”) w wszelkich kwestiach, od ortodoksji po politykę i kulturę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Zabawne, że Watykan wydał specjalny komunikat w sprawie krótkiego kazania papieża sprzed kilku dni. Ks. Rosica, jeden z oficerów prasowych Kurii Rzymskiej, zaznaczył, że Franciszek jak jego poprzednicy po prostu przypomniał, iż każdy może dostąpić zbawienia dzięki Chrystusowi.”

    Wydaje mi się, że niestety problemem nie są tu katolicy, a ignoranci komentujący coś, o czym nie mają pojęcia. Jako że nie podążam ścieżką wytyczaną przez KK, nie śledzę na bieżąco słów papieża. Z tego co jednak wyczytałem w internecie, Franciszek mówił o śmierci Jezusa i odkupieniu przez nią- właśnie, o odkupieniu dla wszystkich, a nie zbawieniu.

    Sensacja w mediach to właśnie błędne zrównanie znaczenia słów zbawienie i odkupienie, słów, które w Biblii mają jasne i różne od siebie znaczenie. I po to właśnie potrzebne było sprostowanie Watykanu, aby ludziom, którzy czytają „odkupienie”, a rozumieją „zbawienie”, uzmysłowić ten niuans. Nie sądzę, aby ktokolwiek, kto świadomie należy do któregokolwiek kościoła chrześcijańskiego, nie rozumiał różnicy pomiędzy tymi słowami. To trochę tak jakby ktoś o marce samochodu powiedział niebieski. Nie zdziwiłby się Pan i nie sprostował, że to przecież nie marka samochodu, a jedynie jedna z jego cech?

  6. Komunikat był właśnie dlatego, że ludzie mający blade pojęcie o chrześcijaństwie (nie przeczę, że należy tu też wielu tzw. katolików) podniecają się coraz to nowymi cytatami Franciszka, dopatrując się w nich „rewolucji”, podczas gdy on stara się być po prostu konsekwentnym chrześcijaninem.

  7. Przychodzi na myśl fragment świetnej sztuki Jana Drdy „Igraszki z diabłem”:
    Ojciec Scholastyk, dowiedziawszy się od anioła Teofila, że Disperanda i Kasia zostały wyrwane piekłu i mają otwartą drogę do nieba, wpada w furię: „Patrzcie! Do nieba! Rozpustnice! Bezwstydnice! Dziewki rozwiązłe! Do tego samego nieba co ja, święty ojciec Scholastyk! Ja chyba zwariuję! Trzydzieści lat na puszczy żyję, modlę się, światowych radości się wyrzekłem, żeby tylko mieć prawo do chwały niebieskiej, a teraz miałbym iść do jednego nieba razem z grzesznymi dziewkami?”
    Pozdrawiam!

  8. A zapominając na chwilę o zachwytach nad papieżem, który jest dziwnie wspaniały, jak na kogoś zasługującego na zaufanie bandy zacofanych skurczybyków, nie wydaje się Panu pomysłem szalonym kombinować w ludzkiej głowinie, co też Pan Bóg miał na myśli i jak zaplanował nasze życie po śmierci? 😉

  9. Podoba mi sie wpis Wroclawianina! Trafil w sedno. Konkluzja moja na podstawie jego: przejdzmy do spraw powaznych, nie marnujmy czasu i energii na bzdury.

  10. A co w tym stwierdzeniu takiego dziwnego ? Na religi o tym już się nie uczy ?

  11. Blog „bardziej katoliccy niż sam papież” dodał mnie otuchy bo moje niedowiarstwo bardzo mnie zasmuca.

  12. Chociaż sam jestem katolikiem i mieszkam w kraju, w którym 90% obywateli deklaruje, że są wierzącymi – moim kandydatem na świętego jest… ateista. Prof. Roman T., którego miałem zaszczyt poznać i nawet stać się jego uczniem, był osobą niepozorną i bardzo skromną. Nie obnosił się ze swoim ateizmem, ale żył tak, że był wzorem postępowania dla innych.

    Był wybitnym specjalistą w dziedzinie, którą się zajmował, jego fachowość ceniono na całym świecie. Kiedyś uczestniczyłem w walnym zgromadzeniu ogólnoświatowego stowarzyszenia, na którym prof. T. otrzymał największą ilość głosów w wyborach do zarządu. Tylko jedna osoba nie głosowała na niego – on sam, a w zebraniu brało udział kilkaset osób z całego świata.

    W kontaktach z innymi ludźmi był osobą niezwykle miłą, uprzejmą, wyrozumiałą. Miał dar rozpoznawania swoich rozmówców. Podobno tę cechę posiadają ludzie, którzy czują każde uderzenie swojego serca. Miał wszyty rozrusznik i właśnie serce było przyczyną jego przedwczesnej śmierci.

    Panicznie bał się psów – zapytany o przyczynę powiedział, że strażnicy obozowi szczuli psy na więźniów. W swoim życiu „wypalił mniej papierosów, niż przeszedł obozów koncentracyjnych (sześć)”. Zapytany, jak może tolerować towarzystwo byłego esesmana, członka stowarzyszenia, odpowiedział: „W czasie wojny każdy mógł wstąpić do SS, a taki geniusz jak on rodzi się raz na milion.” Uważam, że tę jego myśl należy propagować wśród zwaśnionych Polaków.

    Był wspaniałym nauczycielem, który uczniów traktował jak swoje dzieci. Kiedy ktoś do niego przynosił rezultat wielu nieprzespanych nocy – najlepszą oceną, jaką mógł otrzymać było stwierdzenie profesora: „Bardzo dobre, ale jeszcze nie dla nas.”

    Płakałem jak bóbr, kiedy dowiedziałem się o jego śmierci, a teraz zwracam się uniżenie do Jego Świątobliwości Franciszka o wyniesienie tego świętego ateisty na katolickie ołtarze.

css.php