Jesteś za unią czy za konfederacją?

Czytam w tygodniku Time Europe i przecieram oczy ze zdumienia. 51 proc. elektoratu republikańskiego uważa, że prezydent Obama nie jest Amerykaninem. To, jak u nas z elektoratem i partią PiS, bojkotującymi demokratycznie wybranego prezydenta Komorowskiego.

Mało tego. Według tygodnika, w Ameryce trwa spór o wojnę domową Północy z Południem w drugiej połowie XIX wieku. Na południu wciąż żywy jest kult konfederatów, którzy ogłosili secesję, co stało się powodem najbardziej krwawego konfliktu w historii USA. Zginęło ponad 600 tysięcy walczących po obu stronach, więcej niż podczas obu wojen światowych z udziałem Amerykanów! Tak jak w Polsce nie ma zgody na jedną wspólną ,,narrację” o dramacie własnej historii, za to są rewizjoniści, uwznioślający temat z jednoczesnym pomniejszaniem centralnej kwestii, w przypadku wojny  secesyjnej jest nią oczywiście niewolnictwo.

Ta wojna toczyła się przecież nie tylko przeciwko secesji, ale też przeciwko niewolnictwu. Wklejam tu wiersz polskiego poety związany z tą wojną a napisany przez Norwida tysiące mil od Nowego Świata. http://pl.wikisource.org/wiki/Do_obywatela_Johna_Brown.  Był politycznym wygnańcem i był za wolnością. Ja też, gdybym miał wybierać w Ameryce rozdartej między konfederatów i unionistów , wybrałbym unię.    

 Jak wiadomo, z mieszanymi rezultatami. Niewolnictwa już naturalnie nie ma, ale wciąż są Amerykanie gotowi dyskryminować czarnoskórych współobywateli. Tak jak u nas wciąż są ludzie gotowi tropić niepolskich polityków i ukryte złe zamiary takiej czy innej mniejszości.

Na te choroby chyba nie ma skutecznego leku. Tej mentalnej zarazy nie da się tłumaczyć ekonomią, walką klas, infantylizmem zakochanym w legendach i symbolach domniemanej wielkości ,,swoich”. To raczej prymitywna wersja celebrowania jakiejś mitycznej wspólnoty przeciwko ,,obcym”.

Ludzie tak mają, wszystko jedno w Polsce, Rosji, Ameryce, Chinach, Indiach, Sudanie, w Czechach, Słowacji, Węgrzech, Litwie czy jeszcze gdzie indziej. Demokracja demokracją, edukacja edukacją, a oni wiedzą swoje i wiedzą lepiej, bo taki i tylko taki przekaz rodzinny i środowiskowy znają i respektują. Z definicji nie wierzą nikomu innemu. Nie tylko w Polsce społeczeństwo rozpada się na nienawistne wzajemnie grupy i odłamy, ale czy to ma być pociecha?

XXXX
Mińsk
Śleper, Kamil 1715, aqa – zgadzam się; vandermerwe, Wiesiek59 i inni – jest mi obce takie myślenie, że obecny system w Białorusi jest tyle samo wart, albo lepszy, niż system polski; uważam to za wyraz złej woli i przejaw jakiegoś dogmatyzmu, który zawsze musi być na nie, obojętne na jaki temat. Nazywam to mentalnością pisowską, a jej symptomy odnajduję bynajmniej nie tylko w obozie Kaczyńskiego, choć tam przede wszystkim. To kompletnie jałowe i niszczące intelektualnie. Demokracja liberalna ma swoje liczne kłopoty i wady, lecz założę się, że obrońcy łukaszenkizmu i innych podobnych rajów szybko by z nich emigrowali, gdyby pomieszkali dłużej. Ekskuza – po pierwsze, zniekształcanie mojego nazwiska jest dowodem braku kultury, po drugie, trzeba być wyjątkowo uprzedzonym, by doczytać się w mym wpisie postawy wyższościowej wobec Białorusinów; wq ? daję tu odesłania do mych tekstów i informuję, że byłem członkiem Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, http://archiwum.polityka.pl/art/slowa-na-chwale-mowy,376543.htmlhttp://archiwum.polityka.pl/art/szacuneczek,372096.html, http://archiwum.polityka.pl/art/w-ojczyznie-polszczyznie,427036.html  bo najwyraźniej nie ma Pan/Pani zielonego pojęcia, co pisze, a to wstyd, kiedy się zabiera głos publicznie. Co do sporu o to, czy zbrodnia katyńska była ludobójstwem, to, choć zginął w Katyniu mój stryj, uważam, że w rozumieniu przyjętej w prawie międzynarodowym definicji – nie była. Była barbarzyńską masową zbrodnią wynikającą z polityki i ideologii stalinizmu.